Włochy / Val di Fiemme – narty na jazzowo

W marcu Val di Fiemme rozbrzmiewa muzyką. Przez cały tydzień jazz. W ciągu dnia muzyka płynie ze schronisk przy trasach narciarskich, wieczorami z klubowych i koncertowych sal w miejscowościach rozrzuconych po dolinie. Każdego roku odbywa się ponad 25 koncertów.

O tej porze pachnie już wiosną. Jest ciepło, a w sąsiedztwie nartostrad zaczyna się zielenić trawa. W Val di Fiemme, podobnie jak w całych Dolomitach, sezon zimowy zmierza wówczas ku końcowi. Muzyczny festiwal na wysokim poziomie kusi więc dodatkowo amatorów białego szaleństwa, aby na koniec zimy zawitać właśnie do Val di Fiemme. Sposób na konkurencję?! Oczywiście, że tak! Ale za pomysł, nadzwyczaj trafny i pełen wdzięku – brawo. Choć nie jest to jedyny festiwal jazzowy w Alpach. Podobny organizują Austriacy w dolinie Gastein. A jazzmanów goszczą również w górnosabaudzkim Avoriaz we Francji oraz w narciarskich kurortach Gryzonii w Szwajcarii. Nigdzie jednak dobra muzyka i góry nie tworzą tak znakomitej kompozycji jak w Dolomitach. Po pierwsze dlatego, że jest pogodnie i ciepło. A to zawsze sprzyja dobrej zabawie. Po drugie – ze względu na scenerię. Widoki na skalne gniazda Dolomitów nie mają sobie równych i nie potrzebują reklamy. Natura zabawiła się bowiem w scenografa i trudno osiągnąć lepszy skutek. Skały cieszą oczy nie tylko fantastycznymi kształtami, ale również kolorami.

Poeci opiewali Dolomity jako szare góry. Owszem, w pochmurny dzień takie są. Jednak klimat Dolomitów kształtowany jest przez masy ciepłego powietrza napływające znad niezbyt odległego Morza Śródziemnego więc przeważnie świeci słońce. Pod jego wpływem, skały przybierają różnorodne barwy. Zazwyczaj ciepłe. W pełni dnia żółcą się, wpadając nawet w pomarańczowe tony. Najwspanialszy jednak spektakl daje słońce o zachodzie. W jego promieniach skały się czerwienią. Nieraz tak intensywnie, jakby rzeczywiście płonęły. Zjawisko nosi nazwę enrosadira. Słowo wywodzi się z prastarego języka Ladynów, którzy gospodarowali w Dolomitach na długo przed przybyciem Rzymian. Ich potomkowie żyją do dziś i kultywują swe obyczaje. Kilkutysięczna mniejszość zamieszkuje głównie sąsiednie doliny Val di Fassa i Alta Badia. W Val di Fiemme należy do nich maleńkie Tesero, jedna z licznych, malowniczych miejscowości doliny.

Val di Fiemme leży w zachodniej części Dolomitów. Dolinę ogranicza od południowego wschodu pasmo Lagorai, a wznoszący się nad nią od północnego zachodu Latemar stanowi forpocztę potężnych skalnych gniazd tworzących Dolomity. Jego postrzępione turnie przyciągają latem wspinaczy. Zimą tworzą wspaniale udrapowane tło dla narciarskich stoków. Toteż nic dziwnego, że pod Latemarem jeździ najwięcej osób. Ponadto, z pięciu sektorów, które w dolinie wyposażono w wyciągi, ten jest najbardziej rozległy. Trasy na Latemarze są dostępne z trzech stron. Z Predazzo, Pampeago i z Obereggen.

Każdy, kto zawita na Latemar natychmiast spostrzeże, że przez masyw przebiega granica języka i kultury. Obereggen należy do Południowego Tyrolu i dominuje tam język niemiecki (posługuje się nim blisko 70% mieszkańców regionu). Val di Fiemme jest typowo włoskie i należy do regionu Trentino. Jazz jednak nie zna granic, i wszyscy bawią się wyśmienicie. Koncerty odbywają się zazwyczaj w centralnej części systemu. Tam bowiem jest najwięcej schronisk, i są największe. Poza tym, niezależnie od miejsca startu, łatwo tam dotrzeć.

Przed paru laty, w schronisku, którego taras zamieniono na koncertową scenę rozkoszowałem się pastą iście domowej roboty. Stół był duży, a ja sam, więc przysiadła się do mnie pewna Włoszka. Sympatyczna, rozmowna i – jak się okazało – niezwykle dbała o rodzinę. Spytawszy czy mogą się dosiąść, sprowadziła męża, córkę, synów… Zrobiło się ciasno, ale bardzo rodzinnie. Mamma dla wszystkich zaordynowała pastę, wskazując na mnie jako żywy dowód, że to najlepszy wybór. A kiedy koncert się rozkręcił mamma ruszyła ochoczo w tany podrywając męża i dopingując synów. Zachęty na ogół nie potrzeba. Radosna festiwalowa atmosfera sprzyja bowiem takim reakcjom. Ludzie tańczą tupiąc skorupami po deskach schroniskowych tarasów. Leje się więcej piwa niż zwykle, a bombardino zyskuje kolejnych fanów. Ten napój nie jest żadną tradycyjną specjalnością. Wymyślono go dla turystów i zrobił furorę. Podawana na gorąco mikstura zawiera ajerkoniak, jest przy tym niezwykle słodka i przykryta porcją bitej śmietany. Bywają różne bombardini (liczba mnoga) – małe i duże, ze śmietaną posypaną kakao, czasem z dodatkiem kawy. W mroźny dzień każdy doceni miksturę, niezależnie od wersji. Rozgrzewa bowiem i syci dodając animuszu. W marcu rozgrzewać nikt się nie musi, ale animuszu nigdy za wiele, zwłaszcza do tańca w narciarskim obuwiu. Gdy muzyka cichnie, narciarze opuszczają schronisko. A jeździ się… koncertowo!

Wieczorne muzykowanie odbywa się w różnych miejscowościach doliny. Znakomita okazja, by ogarnąwszy się sprawnie po nartach, trochę pozwiedzać. W Val di Fiemme jest kilkanaście miejscowości: Tesero, Predazzo-Bellamonte, Panchià, Cavalese, Daiano, Castello-Molina di Fiemme, Carano, Ziano di Fiemme i Varena. Największe z nich to Cavalese, lokalna stolica i Predazzo, miasteczko znane przede wszystkim ze skoczni narciarskiej, na której ćwiczą również nasi skoczkowie. Prawdziwy jednak urok Predazzo kryje się w wąskich uliczkach, wijących się wśród domów z XV, XVI wieku. Na fasadach zachowane są malowidła. Z reguły o religijnej treści, z postaciami Matki Boskiej i świętych. Niejeden dom jest w rusztowaniach, bo stare budynki bezustannie wymagają remontów. Są zabytkowe, to jasne, ale służą do mieszkania. O malowidła, właściciele dbają bez konserwatorskich nakazów. Przecież one wyróżniają dom, a poza tym – któż by nie zabiegał o dobre stosunki ze świętym patronem?! Znacznie mniejsze Tesero szczyci się XII-wiecznym kościołem p.w. św. Krzysztofa. Mszę odprawiał tutaj osobiście Jan Paweł II, którego upodobanie do gór mieszkańcy cenili, choć nie wydawało im się czymś szczególnym. Kogóż bowiem nie zachwycą Dolomity? Cavalese ma z kolei pałac. Kiedyś była to rezydencja biskupów Trydentu, w których władaniu znalazła się dolina w średniowieczu. Wcześniej należała do tyrolskiego państwa. Ostatnia z jego właścicielek sprzedała Tyrol Habsburgom. Zanim jednak to uczyniła, nadała mieszkańcom prawo użytkowania lasów. Precedens. Prawa tego nikt nie cofnął. A potomkowie ówczesnych osadników, jedynie w linii męskiej i tylko pierworodni, posiadają je do dziś. Oryginalna społeczność Magnifica Comunità di Fiemme zbiera się na obrady w pałacu w Cavalese. Poza tym jest tam muzeum i sala koncertowa, w której zazwyczaj odbywa się finałowy koncert festiwalu.

INFO
Program festiwalu: www.fiemmeskijazz.com
Tereny narciarskie: www.dolomitisuperski.com

Tekst był publikowany na łamach LOT-owskiego magazynu „Kaleidoscope” (2009)

Reklamy

Skomentuj jeśli chcesz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s