Szwecja / Skania – na straży szwedzkiego Bałtyku

Rezydencja królewska w Kalmarze przypomina warszawski Zamek Królewski. To zrozumiałe zważywszy, że obecny wygląd zawdzięcza dynastii Wazów. Tyle tylko, że o mury twierdzy obijają się fale, a po spokojniejszej wodzie pływają łabędzie.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Nad wieżami krążą mewy. Atmosfera jest intrygująca, ale surowe wnętrza przypominają koszary. Największe jednak zaskoczenie przeżyłem w sali, w której odtworzono stół z wielkanocnej biesiady 1568 roku. Ucztę królewską wyobrażałem sobie… wystawniej. Gdyby nie wypchane ptaki – łabędź i paw, nie byłoby nic uroczystego. Ser, jajka, ryby, warzywa, jabłka, bochenki białego chleba i dzbany z wodą. Były ryby i homar, ale w nadmorskim kraju to chyba nic niezwykłego. Ponadto tylko królowi podstawiono krzesło z oparciem. Reszta królewskiej rodziny musiała zajmować miejsca na prostych ławach.

Za Wazów, Szwecja uporała się z odwiecznym wrogiem – Danią. Niespełna sto lat po kalmarskiej uczcie, w 1658 roku zawarto pokój w Roskilde i Duńczycy wynieśli się z Półwyspu Skandynawskiego ustępując z nadbałtyckich prowincji: Skanii i Blekinge. Zamek w Kalmarze, który przez stulecia strzegł interesów korony na południowych rubieżach, utracił w tym momencie znaczenie. Szwecja była u szczytu militarnej potęgi. Przejęła wprawdzie duńskie fortyfikacje z cytadelą w odległej Landskronie, ale dla utrzymania zdobyczy, potrzebowała nowego, silnego portu nad Bałtykiem. W tych okolicznościach, niespełna 100 km na południe od Kalmaru, powstała Karlskrona.

Choć niewielka, należy do najważniejszych miast nadbałtyckich. Nad niezamarzającą, głęboką, ukrytą wśród skalistych wysepek zatoką ulokował ją na polecenie Karola XI, wybitny architekt i budowniczy fortyfikacji Erik Dahlberg. Na miejscu rybackiej osady, na wyspie Trossö wzniósł port wojenny i stocznię, zaś na zewnętrznych wysepkach archipelagu fortyfikacje. W naturalny sposób rolę falochronów pełnią skaliste brzegi 33 wysp. Między portem a centrum miasta wytyczył szerokie ulice i 3-hektarowy główny plac (Stortorget). Stoi dziś na nim pomnik Karola XI, którego imię upamiętniono w nazwie miasta. Karlskrona stała się symbolem szwedzkiego panowania nad Bałtykiem. Handel rybami i pietruszką – owszem, ważnymi składnikami miejscowej kuchni – miał znaczenie drugorzędne. Odbywał się na placu Fisktorget, o którego przeszłości świadczy dziś jedynie rzeźba kobiety sprzedającej ryby. Natomiast główny rynek był sceną wojskowych parad. Reprezentacji służyło też Nabrzeże Królewskie (Kungsbron), gdzie admiralicja oraz przedstawiciele mieszczan zbierali się, aby uroczyście witać przypływające do portu osobistości. Z tych czasów pochodzi przeglądająca się w morskiej wodzie admiralska rezydencja i najściślej związany z historią miasta Kościół Admiralicji (Amiralitetskyrkan). Drewniany zbór na planie równoramiennego krzyża ma cynobrowe ściany, podobnie jak wiele domów na wybrzeżu. Otacza go park. Nieopodal jest szkoła marynarska i port wojenny.

Po przybrzeżnych wodach nieustannie krążą kutry. Żeby je dojrzeć trzeba wytężać wzrok, ponieważ szare kadłuby zlewają się z morską tonią. Inaczej niż żółty prom, regularnie kursujący na Aspö. Wysunięta w morze wyspa jest naturalnym strażnikiem karlskrońskiego portu, a jej skaliste brzegi kryją cytadelę Drottningskär. Koszary, mury z granitowych bloków i wysunięte w morze bastiony są tak znakomicie skomponowane z przybrzeżnymi skałami, że twierdzę trudno dostrzec z morza. 100 ciężkich dział i moździerzy, które tu niegdyś stały miało taką siłę ognia, że nikt nie odważył się zaatakować Karlskrony.

Morską przeszłość miasta prezentują zbiory muzeum marynistycznego (Marinmuseum). Są modele starych wojennych statków oraz zaaranżowane jak scenografia do filmów wnętrza: warsztat szkutniczy i pokład artyleryjski z XVIII-wiecznego okrętu Dristigheten. Zadbano nawet o odpowiednie efekty dźwiękowe. Jest podwodny tunel, z którego widać wrak zatopionego okrętu, a przy nabrzeżu przycumowano nowsze okręty wojenne takie jak łódź podwodną z 1904 roku, trałowiec z II wojny światowej czy kuter torpedowy klasy Västervik. Najbardziej jednak podobały mi się rzeźby dziobowe – galiony z okrętów floty Gustawa III.

Karlskrona ma też cywilne oblicze. Nader pogodne, zwłaszcza w XVIII-wiecznej dzielnicy Björkholmen, gdzie mieszkali rzemieślnicy pracujący w stoczni, swego czasu jednej z większych w Europie i bardzo nowoczesnych. Wzdłuż cichych uliczek ciągną się bajecznie kolorowe drewniane domki. Nikt nie zasłania w nich okien. Echo purytańskiej obyczajowości, nakazującej prowadzić się moralnie, niczego nie ukrywając przed sąsiadami miesza się ze zwykłą praktyką związanego z morzem narodu. Widoczne z oddali światełka stanowiły dla wracających z morza obietnicę wypoczynku w cieple domowego ogniska.

W tej części Szwecji skaliste są nie tylko wyspy Karlskrony, ale całe wybrzeże. Nazywa się je szkierowym. Aż dziw bierze że w nieprzyjaznym skalistym podłożu zapuściły korzenie dęby i brzozy, przez co gęsta zieleń otula w wielu miejscach morski brzeg. Tam natomiast, gdzie drzew nie ma, nad samo morze schodzą łąki. Pasie się bydło i owce. W tak zróżnicowanych warunkach znakomicie czują się ptaki – morskie, leśne i łąkowe, przez co w okolicach Karlskrony i Kalmaru nieustannie słyszy się śpiew, trele, gwizdy i pokrzykiwania… Gdyby Julian Tuwim był Szwedem „Ptasie Radio” nadawałoby z Karlskrony.

INFO
www.karlskrona.se
www.szwecja.pl
Rejsy z Gdyni do Karlskrony obsługuje Stena Line: www.stenaline.pl

Waluta
korona szwedzka: 1 SEK

Noclegi
– na kempingach – od 160 SEK od osoby (włącznie z miejscem na samochód i namiot)
– w należącym do sieci SAS hotelu „Park Inn” – 1550 SEK za pokój 2-osobowy
– całoroczne schroniska młodzieżowe i hostele (Vandrarhem) – 200 SEK od osoby w pokoju 2-osobowym (adresy w układzie regionalnym: www.stfturist.se)
Obiad w restauracji – 150-200 SEK; w dni powszednie w godz. 12.00-15.00 danie dnia (dagens ratt) z sałatką i herbatą lub kawą – 75 SEK. Godne polecenia są potrawy z ryb, zwłaszcza serwowane w portowych tawernach (hamnskrog).

UWAGI
* Ograniczenia prędkości (są święte) – na autostradzie 90, w mieście 30 km/h.
* Angielski jest w powszechnym użyciu.

Tekst był publikowany na łamach tygodnika „Świat i ludzie” (2007)

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Szwecja / Skania – na straży szwedzkiego Bałtyku

Możliwość komentowania jest wyłączona.