Włochy – Jan Paweł II w Dolomitach

Te góry prowadzą do powstania pragnienia w sercu, aby podnieść ducha ku temu, co wzniosłe”, Jan Paweł II o Dolomitach

PDR_dolomity_087p

Ścieżki obowiązków i pasji Jana Pawła II zbiegały się w Dolomitach kilkakrotnie. Po raz pierwszy 26 sierpnia 1979 r., w rocznicę konklawe poprzednika. Odwiedził Canale d’Agordo, wioskę u podnóża Marmolady, w której urodził się Jan Paweł I. Pielgrzymka miała wysokogórski akcent. Jak donosiła później prasa, wiał silny wiatr i sypało śniegiem, gdy papież z towarzyszącymi mu osobistościami dotarł kolejką na szczyt Marmolady. Na najwyższej górze Dolomitów poświęcił figurę Matki Boskiej, mówiąc podczas konsekracji: „Człowiek współczesny musi podnieść wzrok, musi stale podnosić wzrok ku górze. Coraz bardziej, coraz powszechniej czuje niebezpieczeństwo wyłącznego związania z ziemią. Najprościej dźwiga się wzrok ku górze wówczas, gdy oczy nasze napotykają tę Matkę, która jest samą prostotą i miłością”. Cisza w grocie-kaplicy sprzyja skupieniu, a panorama z wierzchołka Punta Rocca – uwolnieniu myśli. Skrzy się jęzor spływającego północnymi stokami lodowca, zapierają dech skalne urwiska południowej ściany Marmolady.

Rzecz niebywała, w górach odwiedzanych przez rzesze turystów i narciarzy papież znajdował wytchnienie. Szczególnie upodobał sobie Lorenzago di Cadore, we wschodnich Dolomitach. Przemierzał tam z upodobaniem Val Comelico i modlił w kaplicy Di Vittoria przy ścieżce wiodącej w głąb doliny. Może w szumie miejscowych lasów odnajdywał nuty zasłyszane w Beskidach? A może, gdy podziwiał bajecznie uformowane turnie jawił mu się przed oczami tatrzański Mnich? W 1987 r., w dniu św. Jana Gwalberta, patrona pracowników leśnych, po mszy w Santo Stefano di Cadore, gościł w domu drwala i kosztował miejscowych potraw. Rozpisywał się o tym dziennik La Republica; wspominają liczne przewodniki. Dziś Lorenzago di Cadore – „meta preferita di Sua Santità Giovanni Paolo II” (ulubione miejsce Jego Świątobliwości Jana Pawła II), zdobi skromny pomnik. Jest też niewielkie papieskie muzeum, a szlak przez Val Comelico nosi nazwę „Sentiero di Giovanni Paolo II”.

Papież bywał też po zachodniej stronie Dolomitów. W pielgrzymce przez Trentino (prowincję Trydentu), w 1988 r. towarzyszyły mu tysiące ludzi. Kulminacyjnym punktem była modlitwa pod drewnianym krzyżem na Punta Croce (przemianowanej później na Punta Giovanni Paolo II). W tym samym roku zawitał jeszcze do Tesero w Val di Fiemme. Nie trzeba nawet szukać pamiątkowej tablicy na ścianie starego kościoła, bo każdy mieszkaniec wskazując go od razu o tym opowiada. Zwłaszcza gościowi z Polski. Papieża przywiodła tutaj dramatyczna rocznica. Trzy lata wcześniej woda przerwała w pobliżu tamę. Zginęło 268 osób. Wioska zrewanżowała się za papieski gest. W latach 2006 i 2007 na Placu św. Piotra stała szopka wykonana przez znanych z kunsztu rzeźbiarzy z Tesero. Ich dzieła wystawiono także w Krakowie, a dochody ze sprzedaży zasiliły Fundację Jana Pawła II.

W sercu Dolomitów, na styku granic Południowego Tyrolu, Trentino i prowincji Belluno (Wenecja Euganejska), wznosi się Sella. Miłośnicy białego szaleństwa objeżdżają masyw dookoła, korzystając z wyciągów i nartostrad tworzących największą w Europie karuzelę narciarską: Sella Ronda. Jakżeż musiało rwać się do niej serce papieża. Przecież upodobań do górskich sportów nie ukrywał, a do tego wśród podarunków z całego świata było sporo nart. Utworzyły niecodzienną kolekcję, a zapoczątkowały ją białe deski, podarowane podczas wizyty w Canale d’Agordo. Zapytany czy z nich skorzysta (z Marmolady prowadzi 12-kilometrowa trasa Bellunese), odpowiedział nie bez żalu: „Chciałbym bardzo, ale co dzień modlę się do Boga, żebym nie uległ tej pokusie, bo jeszcze zjadę w dolinę i co będzie? Nowe konklawe!” Królowa Śniegów ulitowała się jednak nad jego słabością. W lipcowy poranek 1984 r., wprawdzie nie w samych Dolomitach, ale na okrytej lodowcowym płaszczem, sąsiadującej z nimi Presanelli wylądował helikopter. Papież założył narty. W towarzystwie miejscowych instruktorów oraz przyjaciela, przewodniczącego partii socjalistycznej i prezydenta Włoch Alessandro Pertiniego, szusował cały dzień. Kilka lat później zerkał na relacjonowane w telewizji zawody w narciarstwie, w otoczonej postrzępionymi turniami Val Gardena. Osłabiony chorobą, z charakterystyczną dla siebie mieszaniną smutku i pogody ducha skwitował: „Bardzo to piękne, ale ja już bym chyba nie potrafił jeździć, szczególnie teraz. Zardzewiałem. Potrzeba by nowych nóg. To sport odpowiedni raczej dla ludzi niskich, padają z mniejszej wysokości niż wysocy”.

Tekst był publikowany na łamach tygodnika „Świat i Ludzie” w 2011 r.

Reklamy

Skomentuj jeśli chcesz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.