Estonia – apteki nad Bałtykiem

Niepodległa od 1991 roku, stowarzyszona z Unią Europejską od roku 2004, Estonia jest kieszonkowym krajem-regionem. W Tallinie, stolicy, a zarazem dużym porcie bałtyckim, mieszka 400 tys. ludzi – niemal 1/3 Estończyków.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Konsekwencją skupienia w Tallinie i w obejmującej go prowincji-powiecie Harju (Harju maakond) znaczącej części ludności kraju jest koncentracja na tym obszarze wszelkiej infrastruktury, również instytucji związanych z ochroną zdrowia. Podobnie jest w większych miastach pozostałych 14 prowincji-powiatów, zwłaszcza tych, które mają ok. 100 tys. mieszkańców, np. Tartu w interiorze na południu kraju i Narwie usytuowanej na wschodzie przy rosyjskiej granicy, przystanku na drodze z Tallina do Helsinek i Sankt Petersburga. Szczególnie Narwa jest ważna, gdyż pełni centralne funkcje w obszarze zdominowanym przez ludność rosyjską – blisko 26% estońskiej populacji (według spisu z 2000 roku). Chociaż język estoński jest językiem urzędowym, to mieszkańcy północno-wschodnich terytoriów często w ogóle go nie znają i posługują się językiem rosyjskim.

Apteki to miejska rzecz
Apteki publiczne (509 według danych z 2009 roku) są obecnie w rękach prywatnych.70% skoncentrowanych jest w głównych miastach, a na prowincji ich liczba stale maleje. W 2009 roku działało tam 138 placówek (w 2005 roku było ich jeszcze 158). Przyczynę tego stanu rzeczy apteczni przedsiębiorcy ujmują lakonicznie: „Prowadzenie apteki na prowincji się nie opłaca!”. Za dochodową uchodzi bowiem apteka, która z samej sprzedaży farmaceutyków osiąga roczny zysk na poziomie 3 mln estońskich koron (ok.192 tys. euro). Żeby go osiągnąć, placówka potrzebuje przynajmniej 1600 stałychklientów. Wprawdzie statystyczna estońskaapteka służy 2600 obywatelom, a prawo stanowi, że każda powinna obsługiwać minimum 3000 klientów, wiejskie gminy rzadko mają tak wielu mieszkańców. W praktyce więc dystans, jaki muszą pokonać do apteki pacjenci z odległych od miast osiedli, sięga czasami nawet 30 km. Apteki prowincjonalne są znacznie słabiej zaopatrzone od miejskich, leki są też rzadziej dostarczane niż w miastach. Podobnie przedstawia się kwestiadostępu do lekarzy, o których zdecydowanie łatwiej w mieście niż na prowincji. Najlepiej prosperują apteki tworzące sieci związane z największymi krajowymi dystrybutoramileków. 80% estońskich aptek należy do jakiejś sieci. Na terenie kraju działa ok. 50 licencjonowanych hurtowników leków, z tym że sześć czołowych firm z Magnum MedicalAS na czele kontroluje 92% rynku. Na dwie największe spośród nich przypada aż 58%obrotów. Dynamikę rozwoju aptecznych sieci dobrze obrazuje przykład sieci EuroApteek. Pierwszą estońską placówkę międzynarodowa grupa UAB Euroapotheca działająca od 23 lat także w Polsce, na Litwiei Łotwie, założyła w 2004 roku. Obecnieprowadzi 27 aptek w siedmiu miastach Estonii.

Leki są coraz droższe
Prawo estońskie przewiduje ograniczenia marż na towary farmaceutyczne. Hurtownicy mają prawo do narzutu rzędu 7-10% ceny producenta, farmaceuci – dalsze 21-25%. Ostateczna decyzja o cenie wyjściowej (producenta) zapada po ustaleniu stopnia refundacji przysługującej z tytułu ubezpieczenia. Trzeba pamiętać, że refundacji podlegają jedynie leki z listy rządowej. Ceny są negocjowane przez państwo z producentami. Stosowane są też ceny preferencyjne. Za wzorcowe przyjmuje się poziomy cenowe na Litwie, Łotwie i Węgrzech – w krajach o podobnym do Estonii poziomie rozwoju gospodarczego. Z Łotwą i Litwą uzgadniane są ponadto liczne kwestie związane z systemem ochrony zdrowia, dlatego rozwiązania w tych trzech krajach nadbałtyckich są podobne.

Od 2006 roku leki obłożone są wysokim podatkiem VAT – 9%, poprzednio stawka wynosiła 5% (na dobra konsumpcyjne obowiązuje 18-procentowy podatek VAT). Podobnie jak Estończycy wysoki podatek za leki płacą Grecy – 9%, Słowacy i Włosi – po 10%. Dla porównania – VAT na leki w Wielkiej Brytanii albo Szwecji wynosi 0%, Francuzi mają 2-procentowy podatek, Węgrzy i Litwini – 5%, a my i Finowie – po 8% (do 2010 r. płaciliśmy  7%). Najwyższy VAT płacą Niemcy – 19% i Austriacy – 20%. Podwyżka VAT w Estonii niefortunnie zbiegła się z gwałtownym zahamowaniem wzrostu gospodarczego, objawiającym się spadkiem PKB (do 10-11%) i znaczącym zmniejszeniem wydatków na najważniejsze systemy publiczne z budżetu państwa (do 34% w 2007 roku). Ustawowo uregulowane jest także średnie wynagrodzenie farmaceutów niebędących właścicielami aptek. Ich realne płace są uzależnione od ceny nabycia leków przez aptekę lub sieć apteczną.

Konsekwencją podwyżek cen farmaceutyków są stale wzrastające wydatki na leki, wyraźnie odczuwalne w budżetach estońskich gospodarstw domowych. Wydatki te rosną zresztą znacznie szybciej niż wydatki na inne komponenty systemu ochrony zdrowia, takie jak opieka szpitalna lub ambulatoryjna. W 1997 roku na leki na receptę Estończycy wydali 391 mln koron (25,2 mln euro). W 2008 roku wydatki na ten sam cel były aż sześciokrotnie wyższe i sięgnęły 2,3 mld koron (147 mln euro)!

Państwo odpowiada za zdrowie
Co ciekawe, największy wzrost wydatków przypadł na farmaceutyki zwiększające odporność organizmu. Czy fakt ten należy przypisać świadomości zdrowotnej i zrozumieniu przez Estończyków dobrodziejstw płynących z profilaktyki, czy tylko pobudkom ekonomicznym,  – przede wszystkim staraniom o to, aby uniknąć (stale rosnących) kosztów usług medycznych i leków? Trudno powiedzieć, warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że przy różnych stawkach zwrotu przysługującego z tytułu ubezpieczenia na leki (50, 75 i 100%) poziom zwrotu kosztów sporej grupy farmaceutyków zależy od tego, kto przepisuje lek. Jeśli receptę wystawia lekarz pierwszego kontaktu, pacjentowi przysługuje zwrot z tytułu standardowego ubezpieczenia do 50% wydanej kwoty. Jeśli taką samą receptę wypisze specjalista – do 75%. Jednak o wizytę u specjalisty nie jest łatwo. Po pierwsze – wymagane jest skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu, po drugie – specjalistycznych gabinetów jest mało i siłą rzeczy skoncentrowane są w miastach. Można oczywiście udać się do specjalisty bez skierowania. Jednak wówczas koszty konsultacji pacjent musi pokryć w całości z własnej kieszeni. Zapobieganie chorobom wydaje się w tej sytuacji najbardziej racjonalne.

Za dofinansowanie gwarantowanych przez państwo usług medycznych, w tym refundację leków na recepty, odpowiada Estoński Fundusz Ubezpieczeń Zdrowotnych. Instytucja bazuje na powszechnych składkach, zaś podstawową zasadą, według której działa, jest solidarność społeczna. Niezależnie więc od wysokości wnoszonych składek każdemu obywatelowi przysługuje taki sam pakiet usług zdrowotnych. Z programu wyłączone są określone prawem grupy: otrzymujące wynagrodzenia lub renty za granicą, pozostające na urlopach wychowawczych, zarejestrowane jako bezrobotne, pozbawione wolności. Koszty ich leczenia pokrywane są z innych środków, np. w przypadku więźniów jest to Ministerstwo Sprawiedliwości. Wydatki Funduszu na leki na receptę w 2008 roku kształtowały się na poziomie 60 euro na mieszkańca. Niezależnie od rosnących wydatków na leki z budżetów gospodarstw domowych kwoty asygnowane z budżetu państwa stale rosną, państwo bowiem zapewnia obecnie leki chorym na choroby zakaźne, w tym gruźlicę i AIDS. Zakup preparatów koniecznych do przeprowadzenia obowiązkowych szczepień również jest finansowany centralnie.

Aptekarskie tradycje sięgają średniowiecza
Estońskie apteki standardem dorównują dziś aptekom z Europy Zachodniej, wyborem leków – również. Mimo estońskich reklam i ogłoszeń bez trudu rozpoznamy niejedno opakowanie, zwłaszcza leków popularnych, gdyż takie same są na naszym rynku. Estonia jest na tyle małym krajem, że poważnym dystrybutorom leków opłaca się działanie na wszystkich rynkach tej części Europy. Koncerny międzynarodowe wyparły monopolistów rosyjskich i przejęły miejscowe koncerny. W ogóle lata socjalizmu dość szybko zostały wymazane z codziennego życia Estończyków. Nastąpiło też poważne przewartościowanie w sposobach myślenia i działania obywateli maleńkiego nadbałtyckiego państwa. Głównym źródłem PKB w Estonii nie jest już ani przemysł, ani rolnictwo, ale usługi, zwłaszcza turystyczne (cały sektor usług generuje obecnie ok. 66% PKB). Przodują miasta, przede wszystkim Tallin, w którym najchętniej odwiedzane jest przez turystów niewielkie, acz malownicze Stare Miasto.

Na tallińskim rynku, w ratuszowym skrzydle, zlokalizowana jest najsłynniejsza estońska apteka Rae. Działa nieprzerwanie od 1422 roku. Prowadząca ją farmaceutka Ulle Noodapera jest też zapewne najbardziej rozpoznawalną medialnie przedstawicielką swojego fachu. Jej apteka odwiedzana jest bowiem częściej niż muzea, ponieważ słynie ze sprzedaży antyafrodyzjaków. Flagowemu towarowi, jakim są cukierki z migdałowym proszkiem, przypisywana jest cudowna moc leczenia nieszczęśliwie zakochanych. Wiązki ziół i zabytkowe sprzęty tworzą niecodzienny klimat lokalu Ulle. Jednak to zwykła apteka, tyle że z piękną tradycją i doskonale usytuowana ­ – w centrum butikowej starówki Tallina.

INFO
Teleadresowy spis estońskich aptek: www.raviminfo.ee

Tekst był publikowany na łamach magazynu „Farmacja i Ja” w marcu 2011 roku.

Reklamy

Skomentuj jeśli chcesz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.