Polska / Pałuki – nie ma jak Wenecja

Ściślej mówiąc kolejowy skansen w pałuckiej Wenecji, zwłaszcza pod osobistym przewodnictwem dyrektora.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Dzieci idą za nim jak za przysłowiową niegdyś „panią matką”. Po części dlatego, że trafia do nich prostym słowem, a po części dlatego, że pozwala wszystkiego dotknąć. A jeśli można wspiąć się po przyrządach lokomotywki żeby poruszyć cięgło dzwonka, stłoczyć w wagonie towarowym, podnieść własnoręcznie, a potem spuścić szlaban, zobaczyć jak się ma rozstaw torów wąskotorówki do normalnych, zrozumieć jak działa kolejowa zwrotnica, to nawet skomplikowane schematy na planszach nie są potem straszne. Zmierzającą zaś w kierunku Biskupina kolejkę, traktuje się potem jak coś znajomego.

Michał Woźniak, dyrektor przyjechał do nas specjalnie ze Żnina. Bo chociaż artefakty są w Wenecji, to jego biuro mieści się bliżej powiatowego ratusza. Na 9.30 rano, żeby osobiście przeprowadzić lekcję muzealną. Ba, do tej samej, powierzonej jego pieczy placówki, należą także ruiny weneckiego zamku. Sytuację trochę komplikuje fakt, że wystawa machin oblężniczych pod murami ma innego właściciela, ale i za ten element weneckiego show, dyrektor poczuwa się do odpowiedzialności. Patrzy bowiem tak, jakby się wielu innym przydało, ogarniając całość. Szczerze więc, i bez podszeptów dorosłych, dzieci z jednej ze stołecznych szkół, życzą Panu Dyrektorowi powodzenia w rozwijaniu weneckich atrakcji.

Reklamy

Skomentuj jeśli chcesz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s