Polska / Bieszczady – magia traw

Dziś, gdy serial naszej rodzimej produkcji, „Wataha”, gromadzi całkiem sporą widownię przed telewizorami, mit Bieszczadów jaśnieje nowym blaskiem. Ciekawe, że to właśnie kinematografia ożywia go co jakiś czas. Może dlatego, że Bieszczady są rzeczywiście tak malownicze, że aż się proszą by je filmować. Choć ta ich „malowniczość” jest dla mnie spod znaku groszku, który na zdjęciu na puszcze jest zawsze nieporównywalnie bardziej zielony niż wewnątrz 🙂

Jesienią, gdy odpływa z Bieszczadów fala wakacyjnych turystów, przyroda zdaje się oddychać swobodniej. Góry przywdziewają fascynującą rdzawą szatę. Powietrze staje się chłodniejsze, a panoramy rozleglejsze.

Stereotypowy obraz Bieszczadów przesycony jest romantycznym kiczem. Płoną w nim trawy na górskich grzbietach, w bukach są wiersze, a słońce zachodzi nad Soliną. Z drugiej strony – tylko męska literatura – jak śpiewał Wojciech Młynarski… Otacza je bowiem mit gór dzikich i bezludnych, powstały w latach powojennych XX wieku po definitywnym wysiedleniu autochtonicznej ludności – Bojków. Do rozwoju legendy przyczyniła się walnie PRL-owska literatura i kinematografia. Zapomniana dziś książka „Łuny w Bieszczadach” opowiadała wprawdzie stronniczo, ale bardzo naturalistycznie o krwawych bojach z Ukraińską Powstańczą Armią (UPA). W bieszczadzkiej scenerii kręcono nie tylko filmy poświęcone walkom z UPA takie jak „Ogniomistrz Kaleń”, ale również okrzyknięte polskim westernem „Ranczo Teksas” czy kultową „Bazę ludzi umarłych”, film oparty na motywach opowiadania Marka Hłaski „Głupcy wierzą w poranek” (wydanego później pod tytułem „Następny do Raju”). Akcję metaforyczno poetyckiej opowieści przeniesiono dla potrzeb filmu w Bieszczady, a jej głęboko poruszająca atmosfera mocno wpłynęła na wizerunek gór.

W Bieszczadach szukali także azylu ludzie skłóceni z rzeczywistością. Nierzadko, jakby wbrew intencji, oni właśnie przyczynili się do wzrostu zainteresowania tymi górami, prowadząc pierwsze schroniska, albo po prostu przyjmując pod dach wędrowców z plecakami w czasach gdy nikt takiego procederu nie nazywał jeszcze agroturystyką…

Fenomen natury
Chociaż wizja dzikich gór odchodzi szybko w przeszłość, oryginalne krajobrazy, ciekawa przyroda i dramatyczna historia wciąż odróżniają Bieszczady od innych beskidzkich pasm.

Tym co je wyróżnia najbardziej są połoniny. Rozległe grzbietowe hale, na które wychodzimy wprost z porastających stoki bukowych lasów. Niespotykane w naszych górach zjawisko jest związane z trzypiętrowym układem roślinności, w którym brak regla górnego. Nie bez słuszności więc, połoniny kojarzymy z łanami wysokich traw. Jednak przy bliższym poznaniu odkrywamy bogactwo roślinnej szaty. Tworzy ją około 40 różnych zbiorowisk – bujnych ziołorośli, traworośli, dywanowo rozścielonych borówczysk, muraw pokrywających skalne półki i wychodnie, a nawet, mimo niewielkiej wysokości – roślin alpejskich.

Ozdobą połonin są kwiaty, tak efektowne i wdzięczne jak lilia złotogłów czy pełnik alpejski, i tak delikatne jak goździk skupiony, fiołek dacki czy chaber Kotschy’ego. Ilekroć wychodzę z bukowych lasów wyszukuję ich wśród traw. A gdy tylko dojrzę, usprawiedliwiam poetów. Kicz – prawda, jakże jednak malowniczy…

Niepowtarzalne w polskiej skali połoniny: Wetlińska (1255 m) ze Smerekiem (1222), Caryńska (1297 m), Małej Rawki (1271 m) i Wielkiej Rawki (1307 m) oraz najbardziej rozległy kompleks w grupie Tarnicy (1346 m) i Halicza (1333 m), stanowią zaledwie forpocztę tego, co znajdziemy w ukraińskiej części Beskidów Wschodnich – w wyższych i bardziej rozległych partiach Bieszczadów (Pikuj, 1407 m), na Połoninie Równej (1482 m), Borżawie (1598 m), Stohu (1677 m) czy Świdowcu (1883 m). Tam trawy falują na grzbietach, ciągnących się dziesiątkami kilometrów. Choć znacznie mniejsze, jednak bezcenne przyrodniczo polskie połoniny, objęto 1973 roku granicami Bieszczadzkiego Parku Narodowego (BdPN). Ponadto, wraz z terenami chronionymi po słowackiej i ukraińskiej stronie, BdPN tworzą dziś Międzynarodowy Rezerwat Biosfery „Karpaty Wschodnie”.

Koronkowa robota
Rzut oka na mapę wystarcza aby zauważyć specyficzny przebieg bieszczadzkich grzbietów. Główne ciągną się z północnego zachodu na południowy wschód tworząc długie pasma. W krajobrazie wyróżniają się zalesione pasma Wysokiego Działu, Graniczne, ciągnący się wzdłuż Sanu Otryt oraz najefektowniejsze – Pasmo Połonin. Odchodzą od nich boczne, zazwyczaj krótsze ramiona. Taki układ grzbietów nosi nazwę rusztowego. Ku południowemu wschodowi wzrasta wysokość szczytów. Polskie Bieszczady kulminują w masywach Krzemienia (1335 m) i Tarnicy (1346 m). Tendencja utrzymuje się po stronie ukraińskiej, aż po najwyższy szczyt Bieszczadów – Pikuj (1407 m).

Odkryte grzbiety i ich kulminacje są wspaniałymi punktami widokowymi. Ponadto w najwyższych partiach pojawiają się wychodnie piaskowca, bardziej odpornego na erozję aniżeli inne skały, z których zbudowane są Beskidy. Tworzą one charakterystyczne, skalne grzebienie – najdłuższe zdobią grzbiety Smereka (1222 m), Bukowego Berda (1311 m) i Krzemienia (1335 m). U ich podnóża zbierają się tworząc usypiska, skalne okruchy. Efekt wietrzenia. Największe takie usypisko pokrywa wierzchołek Tarnicy.

Ona właśnie, jako najwyższa w naszych Bieszczadach, jest najpopularniejszym celem wycieczek z Ustrzyk Górnych, Pszczelin, Wołosatego. Osobiście wolę krótszy wariant – z Mucznego przez Bukowe Berdo i Krzemień. Wychodzę bowiem szybko przez las na połoninę i bez wystawiania cierpliwości na dłuższą próbę osiągam wieńczący grzbiet koronkowy skalny grzebień. Ponadto, ta trasa zaczyna się w Mucznem, ukrytym w dolinie górnego Sanu i wciąż jeszcze – nawet w szczycie sezonu niezbyt zatłoczonym. Dzieje osady sięgają zaledwie końca XIX wieku, wiążąc się z wypalaniem węgla drzewnego i produkcją potażu, a nieco później z przeładunkiem drewna wywożonego wąskotorówką z okolicznych lasów. Historia nabrała rumieńców w 1975 roku, gdy teren przejął Urząd Rady Ministrów, i urządził w Mucznem… luksusowy ośrodek polowań dla partyjnych prominentów i dewizowych gości. Ośrodek działał pełną parą w latach 1977-1981, pod kierunkiem Wielkiego Łowczego PRL, jak nazywano Kazimierza Doskoczyńskiego. Ba, na jego cześć osada została nawet przezwana Kazimierzowem. Polujący mieli do dyspozycji atrakcyjnie usytuowany przy górnej granicy lasu domek myśliwski pod Obnogą i zwierzynę – bez ograniczeń. Choćby żubry… z pobliskiego ośrodka hodowlanego. Nie trzeba dodawać, że w tamtych czasach strefa była zamknięta dla szarych zjadaczy chleba. W okresie stanu wojennego internowano w Mucznem opozycjonistów. Dziś osada rozwija się z powodzeniem jako letnisko.

Przez grupę Tarnicy i Halicza prowadzi kilka szlaków. Czerwony  z Ustrzyk Górnych doliną Terebowca, na Szeroki Wierch, Krzemień, Halicz i Rozsypaniec, skąd schodzi przez Przełęcz Bukowską do Wołosatego. Alternatywny szlak niebieski łączy Ustrzyki Górne z Pszczelinami przez Wołosate, Krzemień i Bukowe Berdo. Wierzchołek Tarnicy oba szlaki omijają, ale z Przełęczy Krygowskiego jak nazwano małe siodło w Szerokim Wierchu prowadzi na nią wyznakowana żółto ścieżka – 30 min w obie strony. Żółty szlak z Mucznego łączy się po niespełna 1 godzinie z niebieskim na Bukowym Berdzie. Wszystkie znakowane ścieżki biegną przez tereny parkowe, a z niektórymi odcinakami pokrywają się ścieżki edukacyjne. Umieszczono przy nich tablice z opisami i ilustracjami zjawisk przyrodniczych, gatunków fauny i flory oraz form ich ochrony.

Przejścia w tej okolicy zajmują cały dzień. Na Przełęczy 1160 m (nie ma innej nazwy), między masywami Szerokiego Wierchu i Krzemienia znajduje się letnia baza GOPR.

Pieszo albo w ostrogach

Po południowej stronie grupy Tarnicy i Halicza znajduje się Wołosate, ludna niegdyś wieś bojkowska, dziś pustacie przeznaczone przez BdPN do hodowli hucułów. Chociaż pierwszą stadninę tych wywodzących się z Ukrainy koni założyli w 1856 roku Austriacy na Bukowinie w Rumunii, reaktywacja gatunku jest polskim osiągnięciem. Akcję rozpoczęto w okresie międzywojennym XX wieku na Pokuciu, a po II wojnie światowej kontynuowano, przenosząc ocalałe stadniny w Beskid Niski i Bieszczady. Te małe ale wytrwałe i inteligentne koniki są wykorzystywane do hipoterapii. Można też na nich jeździć na miejscu albo wypuszczać się w teren. Polecam dłuższe wycieczki i turystyczny przebój Bieszczadów – kilkudniowe rajdy.

W Bieszczadach wytyczono 140 km tras do jazdy konnej. Znaki ułatwiają nieco orientację w terenie, choć zgubić się trudno, gdyż szlaki dla jeźdźców biegną głównie drogami gruntowymi i leśnymi. Omijają przy tym tereny BdPN, za wyjątkiem odcinka Wetlina – Suche Rzeki, gdzie przecinają Połoninę Wetlińską przez Przełęcz Orłowicza (fragment dłuższego szlaku wiodącego z Wołosatego do Zatwarnicy).

Chatka Puchatka

Widokowe grzbiety Połoniny Wetlińskiej (1255 m) i Połoniny Caryńskiej (1297 m) stanowią równie co grupa Tarnicy kuszący cel wycieczki. Wspominam je z tym większym sentymentem, że właśnie na sąsiadującym z Połoniną Wetlińską Smereku ujrzałem po raz pierwszy w życiu połoninę. Widok ze szczytu jest tym ciekawszy, że Smerek leży na skraju połoninnych Bieszczadów. Kontrast miedzy pełnym lasów typowo beskidzkim krajobrazem, a odkrytymi grzbietami połonin jest tu szczególnie silny.

Przejście obu Połonin najlepiej podzielić na dwa dni, nocując w niewielkim schronisku na Wetlińskiej. Jej grzbiet z kilkoma wierzchołkami ma około 12 km długości (wał Caryńskiej – 7 km). Budyneczek tuli się do południowo-wschodniej kulminacji (1232 m). Nazywany Chatką Puchatka lub Tawerną został wzniesiony w latach 50. XX wieku jako wojskowy punkt obserwacyjny. Po kilku latach przejęło go PTTK, ale minęło jeszcze kilkanaście zanim został przekształcony na schronisko. Z polskich schronisk bodaj najbardziej spartańskie. Po dziś dzień nie ma w nim prądu ani bieżącej wody. Ale jest kilkanaście prycz, bufet i posterunek GOPR. Poza tym wschody i zachody słońca oglądane z tego miejsca nie mają sobie równych. Panoramy są rozległe. Widać bowiem jak na dłoni całe Bieszczady. A jeśli powietrze będzie wystarczająco przejrzyste, hen na zachodzie ujrzymy koronkową grań Tatr. Ku południowemu wschodowi ciągnie się Pasmo Połonin. Najbliżej, niczym strzelista piramida, piętrzy się Połonina Caryńska. Dalej widać Tarnicę. Jej charakterystyczny kształt dobrze oddaje nazwa pochodzenia rumuńskiego oznaczająca siodło. Zza Tarnicy wystaje piramida Halicza (1333m). Najlepszy widok na stronę ukraińską rozpościera się właśnie stamtąd. Na południu, oddzielone od Połoniny Wetlińskiej jedynie głęboko wciętą doliną Wetliny, wznoszą się rzadziej odwiedzane – Mała (1271 m) i Wielka Rawka (1307 m).

Przejście Połonin: Wetlińskiej i Caryńskiej jest niemal obowiązkiem każdego, kto w Bieszczady przybył po raz pierwszy. Oba masywy łączy szlak czerwony, fragment Głównego Szlaku Beskidzkiego. Przejście ze Smreka przez Berehy Górne po Ustrzyki Górne zajmuje łącznie 8-10 godz. A jeśli odwiedzimy jeszcze Smerek z najdalej ku zachodowi wysuniętą połoniną – przynajmniej o godzinę więcej.

Połoninę Wetlińską przecina szlak żółty z Wetliny Starego Sioła przez Przełęcz Orłowicza do Suchych Rzek. Z Przełęczy można też schodzić szlakiem czarnym do Jaworca (schronisko PTTK). Najkrótsze wejście prowadzi z Przełęczy Wyżnej (miejsce postoju autokarów) – prosto do Chatki Puchatka.

Połoninę Caryńską przecina jedynie szlak zielony z Przysłupu Caryńskiego na Wyżniański Wierch (przełęcz oddzielającą masyw Połoniny od masywu Rawek w Paśmie Granicznym).

Ambona na szczycie

Bodaj najpiękniejszy z bieszczadzkich widoków rozpościera się z niewysokiego Dwernika Kamienia (1004 m). Położony na granicy BdPN szczyt jest kulminacją bocznego ramienia Połoniny Wetlińskiej, opadającego ku północy z wierzchołka z Tawerną. Dwernik ma kilka kulminacji, z których najciekawszą wieńczy skalny taras utworzony z piaskowcowych płyt. Jak dotąd, nikt zachęcany przeze mnie aby tam posiedzieć o zachodzie słońca, nie wrócił zawiedziony. Boczne ramiona Połoniny Wetlińskiej układają się ciasno jedno za drugim, a oglądane pod światło różnią się jedynie tonami szarości. Patrząc w przeciwnym, południowo wschodnim kierunku odnosimy zgoła odmienne wrażenie – rozległych przestrzeni. Pogłębiają je szerokie przełęcze: Przysłup między Magurą Stuposiańską (1016 m), a Połoniną Caryńską (1297 m) i Przełęcz pod Tarnicą (1160 m) oraz długa, szeroka i łagodnie zarysowana dolina Caryńskiego.

Niegdyś, biegnącą wprost z Połoniny na Dwernik ścieżką poprowadzili znaki harcerze. Zasłaniając się względami ochrony przyrody władze BdPN szlak zamknęły. Szkoda, bo to jedna z najpiękniejszych tras w Bieszczadach. Nie pozostaje jednak nic innego jak skorzystać z prowadzącej z Nasicznego ścieżki historyczno- przyrodniczej. Można też wyjść na szczyt z Nasicznego stokówką (drogą do zwózki drewna), którą należy opuścić gdy przechodzi przez wyraźne ramię opadające ze szczytu ku południowemu wschodowi. Grzbietem wychodzi się albo wprost na szczyt albo lekko trawersując, na siodełko pomiędzy zalesionym a skalistym wierzchołkiem Dwernika – ok. 1,5 godz.

Ślady przeszłości

Nazwa Połoniny Wetlińskiej podobnie jak położonej u jej stóp wsi Wetlina, wywodzi się od gwarowego określenia wierzby – wetłyna. Halicz znaczy po prostu gawron, a berdem nazywano w gwarze bojkowskiej wszelkie strome, urwiste miejsca takie jak Hnatowe czy Bukowe Berdo. Nazwy (odnosząc się do wsi próbowano spolszczyć na przełomie lat 70. i 80. XX wieku), są dziś głównymi śladami przeszłości. Poszukujący zabytków znajdą ich w sercu Bieszczadów niewiele. W Caryńskiem, Wołosatem i dolinie górnego Sanu na krajobraz składają się dziś koleiny dawnych dróg, szpalery jesionów, ocieniające niegdyś dojazdy do dworów czy karczm, rozłogi, miedze, podmurówki zabudowań i skupiska drzew otaczające nieistniejące cerkwie. Do ewenementów należy porzucona kamienna chrzcielnica w Beniowej czy grobowiec Stroińskich w Siankach, popularnie nazywany grobem hrabiny.

W dolinie górnego Sanu istniało do 1947 roku 10 ludnych wsi. Poznanie najciekawszych – Bukowca, Beniowej i Sianek ułatwia zaopatrzona w tablice ścieżka historyczno-przyrodnicza.

W głębi gór zabytków jak na lekarstwo. W Smolniku nad Sanem znajduje się cerkiew św. Michała Archanioła (dziś używana jako kościół rzymsko-katolicki). Pochodzi z 1791 roku. Korekcie granicy przeprowadzonej na początku lat 50. XX wieku zawdzięczamy że została po polskiej stronie. Jej trójdzielną kryta gontem bryłę widać na wzgórzu z głównej bieszczadzkiej szosy (Wielkiej Obwodnicy). Nad prezbiterium, nawą i babińcem piętrzą się charakterystyczne brogowe dachy.

W położonych nieco dalej na północ Lutowiskach, po wschodniej stronie drogi leżą w trawie macewy – płyty nagrobne z rozległego kirkutu (cmentarza żydowskiego). Od XVIII wieku do międzywojnia, Lutowiska były miasteczkiem, zamieszkałym przynajmniej w połowie przez ludność żydowską. Usytuowane na skrzyżowaniu szlaków handlowych z Przemyśla do Użhorodu (węgierskie Ungvar) oraz z Sanoka w dolinę Dniestru, były miejscem znanych w Środkowej Europie targów bydła.

W lipcu w Lutowiskach odbywają się Targi Końskie, nawiązujące do tradycji handlowych dawnego miasteczka. Imprezę uświetniają pokazy jazdy konnej, aukcja koni huculskich oraz stoiska ze smakołykami miejscowej produkcji, np. miodem.

Do większych cyklicznych imprez należą: Ogólnopolski Bieszczadzki Rajd Narciarski (luty; www.bdpn.pl/skirajd), Bieszczadzki Rajd Konny (maj; na konikach huculskich ze stadniny w Wołosatem; www.bdpn.pl), Ogólnopolski Jesienny Rajd Bieszczadzki „Połoniny” organizowany przez SKPB Warszawa (na przełomie września i października; www.skpb.waw.pl).

Śladem prowadzonych w Bieszczadach intensywnych wyrębów są tory wąskotorówki. W 1898 roku uruchomiono ją na odcinku Nowy Łupków-Cisna. Rozbudowano w dwudziestoleciu międzywojennym oraz na przełomie lat 50. i 60. XX wieku. Z eksploatacji wyłączono kolejkę dopiero w 1994 roku.

Dziś kolejką zajmuje się Fundacja Bieszczadzkiej Kolei Leśnej. Są stałe kursy, można wynająć skład lub drezynę (www.kolejka.bieszczady.pl).

* * * * *

Ludzie i przyroda

Potomkowie wołoskich pasterzy, którzy przez kilka wieków posuwali się łukiem Karpat ze stadami bydła, osiedlali się tutaj w XVI, XVII wieku. Pozostali wierni gospodarce pasterskiej. Poszerzając tereny wypasowe, karczowali lasy wchodzące na połoniny i nie dopuszczali do rozwoju nieprzydatnych jako pasza zarośli. Stykając się z sąsiadami spoza gór, najczęściej ludnością ukraińską, adaptowali ich język i obyczaje. Nie utracili jednak tożsamości przekształcając się z czasem w wyraźnie odrębną grupę górali ruskich. A że używali często zwrotu „bo je” – „dlatego, że”, sąsiedzi ochrzcili ich Bojkami. Wysiedleni ostatecznie w 1947 roku  w ramach akcji „Wisła” pod pretekstem pozbawienia UPA oparcia w miejscowej ludności, Bojkowie nigdy w swoje dziedziny nie powrócili. Stąd opustoszałe Bieszczady przejęły w latach 50. XX wieku PGR przyczyniając się do spustoszenia wszelkich zabytków. W latach 70. i 80. przybywali tu ze stadami owiec bacowie z Podhala. Na objęte ochroną połoniny ich nie wpuszczono, a wraz ze spadkiem popytu na owcze skóry i wełnę, a w konsekwencji zmniejszeniem stad, oni także odeszli z Bieszczadów. Na karczowane dawniej pola i łąki wracają dziś trzebione niegdyś gatunki roślin. Sukcesja należy do najciekawszych zjawisk przyrodniczych jakie możemy obserwować w Bieszczadach.

INFO
Baza noclegowa w Bieszczadach szybko się rozrasta. Przybywa gospodarstw agroturystycznych, a miejscowości nad Zalewem Solińskim są w sezonie letnim zatłoczone. W górach działa kilka dogodnie usytuowanych schronisk PTTK oraz studenckich (latem również studencka baza namiotowa w Łopience). Jest też kilka pensjonatów, które ze względu na szczególną atmosferę zyskały dobre imię i grono stałych bywalców.
– Pensjonat „Leśny Dwór” w Wetlinie; http://www.lesnydwor.bieszczady.pl
– Pensjonat „Bogdanka”, 6 km od Wetliny; http://www.bogdanka.com.pl
– Gospodarstwo Agroturystyczne „Rusinowa Polana” w Dwerniku; http://www.rusinowa.pl
– Gospodarstwo Agroturystyczne „Wilcza Jama” przy wjeździe Mucznego; http://www.muczne.pl
– Schronisko PTTK „Chatka Puchatka” na grzbiecie Połoniny Wetlińskiej na wysokości 1228 m, przy szlaku czerwonym, tel. 0-502 472 893; http://www.bieszczady.net.pl/chatkapuchatka
– Bacówka PTTK w Jaworcu, tel. 0-606 552 316
– Bacówka PTTK „Pod Małą Rawką” na stokach Wyżniańskiego Wierchu, nieopodal Wielkiej Obwodnicy, tel. 0-504 170 127
– Dom Wycieczkowy PTTK w Wetlinie; tel. (013) 468 46 15; 0-694 431 611
– Bacówka PTTK „Pod Honem” koło Cisnej, niedaleko Majdanu; http://www.podhonem.home.pl
– Schronisko Turystyczne „Okrąglik” w Cisnej, tel. (013) 468 63 49
– Schronisko „Kremenaros” w Ustrzykach Górnych, tel. (013) 461 06 05, 0-509 766 805
– Schronisko Studenckie „Koliba” na Przysłupie Caryńskim, tel. (13) 461 18 48
– Baza namiotowa w Ropience prowadzona przez klub studencki AKT z warszawskiej SGGW
– Istnieje możliwość zakwaterowania w obiektach należących do BdPN, takich jak:
Hotelik BdPN „Nad Roztoką” w Tarnawie Niżnej, Ośrodek Informacyjno-Edukacyjny BdPN, Terenowa Stacja Edukacji Ekologicznej BdPN w Suchych Rzekach k/Zatwarnicy, Placówka Naukowa Międzynarodowego Rezerwatu Biosfery „Karpaty Wschodnie” w Wołosatem.

Na terenie BdPN obowiązują karty wstępu sprzedawane w punktach kontrolnych BdPN. Ich rozmieszczenie oraz obowiązujące opłaty na oficjalnych stronach Parku: www.bdpn.pl

Polecam przewodniki po Bieszczadach oficyny Rewasz – autorstwa przewodników z warszawskiego SKPB, specjalizującego się w tych terenach. Sporo ciekawych informacji w serwisie: www.twojebieszczady.pl

Tekst był publikowany na łamach magazynu „Polska Wita” (dziś „Witaj w Podróży”) jesienią 2009.

Reklamy