Polska / Beskid Niski – najniższy w głównym grzbiecie Karpat

Beskid Niski to najniższe pasmo górskie w głównym grzbiecie liczących bez mała 2 tysiące kilometrów Karpat. Rozciąga się od Nowego Sącza po Sanok, choć jego zwartą część zawęża się do odcinka między Krynicą na zachodzie, a Sanokiem na wschodzie.

Jak ktoś słusznie zauważył – w tych górach najpiękniejsze są doliny. Bowiem na zalesionych grzbietach trudno znaleźć widokowe punkty. Drogi i ścieżki często toną w błocie, a leśne bezdroża kryją pełne krzaków, nierzadko strome jary, przez które trudno się przedzierać. Natomiast to co w Beskidzie Niskim wyjątkowe, spotkamy w dolinach. Tam właśnie wznoszą się drewniane cerkwie o wnętrzach ozdobionych licznymi ikonami. Z ikon spoglądają na świat ruscy święci. Podobnie jak z kamiennych krzyży i figur. Wyciosane z pozyskiwanego przede wszystkim w okolicach Bartnego – na Kornutach i Maguryczu piaskowca, stoją przy drogach oraz na cmentarzach. Trudno więc nie dostrzec ich piękna.

Drewniane cerkwie
Choć wspominane w przewodnikach, wciąż są mało znane i niedoceniane na tyle, ile są warte. Przecież to fenomen w światowej skali – około 100 drewnianych świątyń z zachowanym, często oryginalnym wystrojem wnętrz. Niemal wieś w wieś. Ukryte wśród otaczających je drzew zachwycają proporcjami krytych gontem dachów zwieńczonych cebulastymi hełmami. Wzorowane na monumentalnych barokowych dziełach budzą podziw dla kunsztu miejscowych cieśli, którzy w drewnie tak udatnie naśladowali podpatrzone w miastach formy. Najstarsza, XVII-wieczna cerkiew znajduje się w Powroźniku, wsi położonej mniej więcej w połowie drogi z Krynicy do Muszyny. Inne oryginalne i świetne pod względem proporcji świątynie: w Bartnem (muzeum), Kwiatoniu, Kotani, Krempnej, Przysłupie, Skwirtnem, Ropicy, Rychwałdzie, czy Wysowej są doskonałym celem pieszych, rowerowych, a nawet samochodowych eskapad… Tym bardziej, że choć tak do siebie podobne, trudno znaleźć wśród nich dwie identyczne. Szczególnie piękne wnętrza, kompletne ikonostasy oraz ciekawe polichromie na ścianach i sklepieniach kryją wnętrza cerkwi w Kwiatoniu i Rychwałdzie (Owczarach), a w Świątkowej Małej ozdobą jest starsza od współczesnej cerkwi ikona Sądu Ostatecznego – malowana epopeja, którą z racji bogatej treści, licznych symboli i postaci można studiować godzinami.

Cudowne źródełko
Za domami w Nowicy, wsi ciągnącej się wzdłuż potoku na południowym skłonie Magury Małastowskiej, znajduje się niepozorne ocembrowane piaskowcowymi blokami źródełko. Co roku 28 sierpnia z grecko-katolickiej kaplicy Wniebowzięcia Matki Boskiej rusza ze sztandarami procesja. Obchodzi kilka domów i poletek, by przy źródełku zgromadzić się wokół celebrującego mszę kapłana. Na zakończenie święci on wodę w źródełku. Po uroczystości każdy nabiera ją w przygotowane zawczasu naczynie i zabiera do domu – na szczęście. W procesji bierze udział około 100-150 osób. To i tak wiele jak na tradycję, której sukcesorów – Łemków dotknęły przesiedlenia podczas II wojny światowej oraz ostatecznie, w 1947 roku podczas akcji „Wisła”. Wprawdzie część z nich powróciła w rodzinne strony na przełomie lat 50. i 60. to jednak tylko nieliczni kultywują dawne obyczaje. Zaś rozrzucone po górach parafie greckokatolickie obsługuje zaledwie kilku księży, którzy do Nowicy, muszą dojechać, podobnie jak wierni i ciekawscy. I tak dobrze, że przed paru zaledwie laty, do Nowicy, jako jednej z ostatnich wsi w Beskidzie Niskim, doprowadzono asfalt i uruchomiono kursy autobusowe.

Rekrucki krzyż
Nowica była niegdyś ludną wsią, z której wędrowano do pobliskich Gorlic. Tuż za sklepem, pnie się w górę droga, z widocznym jeszcze brukiem. To nie byle jaki bruk tylko cesarsko-królewski, a więc wiekowy… Tędy właśnie przez grzbiet Magury Małastowskiej biegł stary trakt do Gorlic. Korzystali z niego pasterze po wypasowym sezonie i drobni rzemieślnicy, jak choćby łyżkarze, którzy taszczyli swoje wyroby na gorlicki rynek. W pewnym momencie, już za grzbietem – droga się rozwidla. Prawa odnoga prowadzi w rejon cerkwi, lewa do nowej, wysuniętej na zachód części wsi. Rychwałdzkie krzyże przydrożne należą do znakomitych przykładów łemkowskiej kamieniarki. Są ozdobą wsi i prowadzącej do niej dróg, również tych, których przebieg się zmienił. Świadczy o tym niejeden krzyż bądź figura stojąca – zdawałoby się – w szczerym polu. Wśród przydrożnych rychwałdzkich krzyży jest jeden dość okazały, nazywany rekruckim. Stoi w polu, nieco powyżej dzisiejszej drogi. Jak głosi miejscowy przekaz, ufundowała go rodzina młodzieńca zastrzelonego przez austriackich żołnierzy. Przed czym uciekał w stronę zalesionego górskiego grzbietu? Ano przed „wzięciem w rekruty”, czyli przed poborem do armii Najjaśniejszego Pana.

Cmentarze z I wojny
Niezwykłą pamiątką dziejów są cmentarze z I wojny światowej. Wznieśli je Austriacy. Na czym polega fenomen? Na tym, że chowano na nich wszystkich poległych żołnierzy – nie tylko „swoich”. Rzecz bez precedensu. Tym bardziej, że dotyczyło to nie tylko nacji, ale również wyznania. Powołano nawet specjalne oddziały grobów cmentarnych. Galicję, prze którą przewaliła się nawała wojenna podzielono na X okręgów. Na czele każdego postawiono architekta, który odpowiadał za nadanie uroczystej, symbolicznej formy cmentarzom. W miejscach szczególnie naznaczonych krwią poległych urządzano konkursy na projekt. Przy każdym okręgu byli tez pisarze, których obowiązkiem było sformułowanie inskrypcji, górnolotnych poświęconych śmierci i wojskowej odwadze. Do dziś zachował się efekt ich pracy – strofy ku czci poległych w boju. Niezwykle piękny architektonicznie jest cmentarz na Rotundzie. Ten szczyt nad Regietowem był kiedyś łysy, i wtedy piętrzyły się na nim drewniane wieże. Dziś zarosły go drzewa, a przez plątaninę jeżyn trudno się przedrzeć do zrujnowanych wież i kwater pogrzebanych. Wspaniałą formę ma też cmentarz w Krempnej – tym razem kamienny. Z pierścieniem jak aureolą spinającą u góry kilka obelisków, nawiązuje do rzymskich cmentarzy ofiarnych… Dojścia do wszystkich cmentarzy oznaczono kamiennynmi drogowskazami z numerami obiektów. Po co numery? W austrowęgierskiej monarchii panował przecież wzorowy porządek. A cóż to za porządek – bez numerów?!

Parafialna kronika
Cmentarze dla wszystkich poległych… Idea narodziła się w głowach wysokich rangą wojskowych i urzędników cesarskich. Czy stałoby się tak, gdyby nie wielonarodowy charakter CK monarchii? Trudno wyrokować. Świadectwem jednak, że barwna mozaika ludów koronie habsburskiej podległych była kultywowaną w imperium wartością, jest zapis z kroniki Liber memorabilium, przechowywanej w parafii w Szymbarku. Prowadził ją przez pół wieku od 1903 roku tamtejszy proboszcz. Szymbark to wieś polska przy drodze z Nowego Sącza do Gorlic. W maju 1915 roku, tuż przed niezwykle krwawą bitwą gorlicką we wsi stacjonował austriacki regiment. Dowodzący nim major miał pod komendą rzymskich katolików, greckokatolickich i prawosławnych żołnierzy, a nawet mahometan z bałkańskich rubieży monarchii. Czując, że stają przed ostatecznym wyzwaniem, major zaordynował w przeddzień ataku polowe msze – dla wszystkich. Autor zapisek poprowadził mszę rzymskokatolicką, pop sprowadzony ze Szklarek, jednego z zamieszkałych przez Rusinów przysiółków Szymbarku – w liturgii wschodniej. Brakującego muezzina zastąpił biegły w  mowie i piśmie żołnierz, który poprowadził modły mahometan. Dziś już tylko błonia koło kościołów (starego drewnianego i nowoczesnego), na których założono w Szymbarku skansen, pamiętają tamto wydarzenie. Warto o nim wspomnieć zwiedzając zgromadzone tu chaty z Pogórza i obrzeża Beskidu Niskiego oraz podziwiając XVI-wieczny szymbarski kasztel, który nieopodal przegląda się w wodach opływającej go rzeki Ropy.

Dzieła Nikifora
Świat, którego ślady podziwiamy na każdym kroku wędrując po Beskidzie Niskim ujął w niezwykły sposób krynicki malarz – samouk. Nazywał się Epifaniusz Drowniak i pochodził z Krynicy. Przez długi czas uważano go za upośledzonego, bo mówił niewyraźnie i z pasją oddawał się malowaniu na czym popadło – na kawałkach tektury, okładkach zeszytów, skrawkach porzuconego papieru i pudełkach od zapałek… Jako pierwszy w 1930 roku zwrócił nań uwagę ukraiński malarz Roman Turyn i to on zaprezentował dzieła krynickiego prymitywisty w Paryżu w środowisku polskich i ukraińskich malarzy. Potem juz o nim pisano i zaczęto zbierać jego prace – portrety i pejzaże z architekturą uzdrowiska na pierwszym planie. Ogółem malarz stworzył około 40 tysięcy prac. Niewielką kolekcję jego dzieł prezentuje zorganizowane przy krynickim deptaku muzeum w willi Romanówka. Większym zbiorem szczyci się Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu. Reszta znajduje się w rękach prywatnych kolekcjonerów. Nikifor zmarł w 1968 roku w wieku 73 lat. W 2004 roku nakręcono poświęcony mu biograficzny film wyreżyserowany przez Krzysztofa Krauzego „Mój Nikifor” z Krystyną Feldman w tytułowej roli.

Konie huculskie
Nazwa gatunku mówi o jego przeszłości. Wywodzą się bowiem z terenów Ukrainy, konkretnie z Huculszczyzny, gdzie służyły do prac gospodarskich i leśnych, jako konie juczne a z czasem również pod wierzch dla podróżników eksplorujących ukraińskie Karpaty. Stare przewodniki po Karpatach Wschodnich zalecały nawet w razie zabłądzenia w górach „zdać się na przemyślność wierzchowca”. Hucuły mają najczęściej gęstą, kudłatą sierść maści gniadej lub bułanej. Ważą 350-430 kg. Osiągają średnio 135 cm wysokości w kłębie. Mimo to, są bardzo silne, wytrzymałe i odporne na górskie warunki. Bez porównania sprawniej niż inne rasy koni poruszają się w trudnym górskim i leśnym terenie. Nie boją się stromizn, wykrotów czy kałuż. Nie są wybredne, a przebywanie na pastwiskach przez cały rok sprawia, że są odporne na niepogodę i samodzielne. Klacz potrafi się oźrebić na śniegu, bez niczyjej pomocy. A stado obronić przed atakiem drapieżników. Hucuły znakomicie nadają się do jazdy, są bowiem zrównoważone i nie ponoszą. Są jednak bardzo niezależne i inteligentne. Ciekawe i łakome z reguły łatwo przywiązują się do człowieka. Specjalnie przeszkolonych używa się do hipoterapii osiągając dobre rezultaty podczas rekonwalescencji dzieci i pracy z niepełnosprawnymi. Ich zalety dostrzeżono już w XIX w. Pierwszą profesjonalną stadninę założyli w 1856 r. na Bukowinie Austriacy. W okresie międzywojennym w Polsce opieką nad hucułami zajął się Związek Hodowców Koni Rasy Huculskiej z siedzibą w Kosowie na Pokuciu. Po II wojnie światowej tamtejsze stadniny przeniesiono w Beskid Niski i na Pogórze, skąd konie trafiły do stadnin prywatnych na całym świecie (www.huculy.com.pl).

Miód z Kamiannej
Miód grzany rozlewa się przyjemnym ciepłem po ciele. Na deszczowe bądź zimne dni, które w Beskidzie Niskim do rzadkich niestety nie należą – jak znalazł! Stara przepowiednia o obfitości miodu na tej ziemi ziściła się w Kamiannej, niewielkiej wsi, położonej jakieś 20 km na zachód od Krynicy, na granicy Beskidu Niskiego i Sądeckiego. I to całkiem niedawno. W 1960 roku przybył do wsi ksiądz Henryk Ostach z Kongregacji Ojców Filipinów. Z jego inicjatywy Kamianna zaczęła się rozwijać, a przedsięwzięciem, z którego zasłynęła stał się wyrób miodu i produktów pszczelarskich. Dziś Kamianna jest miodową stolicą Karpat, a miejscowy Dom Pszczelarza – centrum edukacyjnym o znaczeniu międzynarodowym. Miodów i innych wyrobów można skosztować w firmowym kiosku w centrum Krynicy. Ale jeszcze lepiej u źródła, w pasiece „Barć” (www.kamianna.pl). Na miejscu, oprócz czynnej pasieki, jest także skansen, apteka z wyrobami służącymi szeroko rozumianej apiterapii (leczeniu miodem, propolisem, woskiem pszczelim, pyłkami kwiatowymi etc.) oraz sklep z ogromnym wyborem własnych miodów i innych wyrobów z miodu i wosku pszczelego.

Wino z beskidzkim bukietem
U podnóża Beskidu Niskiego, konkretnie w okolicach Jasła w pobliżu ruin zamku Golesz leży jedna z największych współczesnych polskich winnic (www.winnica.golesz.pl). Prowadzi ją Roman Myśliwiec od 1982 roku. Winorośl zajmuje stok o wystawie południowo zachodniej, kilkanaście metrów powyżej dna doliny Wisłoki, przy trasie Jasło-Pilzno. Zaczął od krzewów sprowadzonej z Jarosławia odmiany Ontario. Kilka lat później powiększył winnicę dzięki pomocy Węgrów. U schyłku minionej dekady jego uprawy zajmowały 1,5 ha (ok. 5000 krzewów winorośli). Właściciel testuje odmiany, pod kątem przydatności w polskim klimacie, bazując na szczepach z Węgier, Ukrainy, Mołdawii, Rosji, Czech, Niemiec, USA i Kanady. W efekcie uzyskał wiele obiecujących krzyżówek. Ogółem uprawia 101 odmian. Ich wartość potwierdzają wysokie oceny wykonanych z nich win, prezentowanych na międzynarodowych imprezach winiarskich. Z jego inicjatywy w październiku 2014 roku otwarto w Jaśle Podkarpacką Akademię Wina (www.akademiawina.org). Jest założycielem i jedną z czołowych postaci fundacji Galicja Vitis, która patronuje jasielskiemu przedsięwzięciu i propaguje kulturę winiarską w Polsce.

Widok z Baraniego
Na zakończenie czas na widok na Beskid Niski. I to nie byle jaki, ale rzeczywiście imponujący. Jest wprawdzie kilka ciekawych miejsc panoramicznych, ale ich wadą jest zazwyczaj ograniczony widok. Czy to z powodu zarastania szczytowych polan, jak chociażby zarastający młodnikiem szczyt Jaworzyny Konieczniańskiej, porośnięte gęsto bukami masywy Lackowej i Cergowej, czy zwykła peryferyjność atrakcyjnych ale niezbyt wysokich punktów widokowych na Waliku (ciekawe grodzisko) czy Cieklince. Gdzie więc wejść żeby zobaczyć Beskid Niski w całej krasie? Najlepiej na Baranie z Olchowca, a w zasadzie na jego graniczny wierzchołek, przez Słowaków określany na mapach jako Nastavok. Cóż tam „nastavili” nasi sąsiedzi? Niegdyś żelazną, dziś drewnianą ale wzmocnioną żelaznymi elementami, 12-metrowej wysokości wieżę widokową. Dzięki niej roztacza się z Baraniego wspaniała – jak to określają przewodniki starszej daty – dookolna panorama. Widać najwyższe szczyty z Busovem (1002 m) po słowackiej stronie i Lackową (997 m) na granicy, po masyw Chełmu nad Grybowem po zachodniej stronie, Piotrusia i Kamień na wschodzie oraz sąsiednie góry Cergov na południu (po słowackiej stronie).

IMG_6280_!

Tekst publikowany w portalu onet.pl.

Reklamy

5 thoughts on “Polska / Beskid Niski – najniższy w głównym grzbiecie Karpat

  1. Wonderful blog you have here but I was curious if you knew of
    any message boards that cover the same topics talked about here?

    I’d really like to be a part of group where I can get feedback
    from other knowledgeable people that share the same interest.
    If you have any recommendations, please let
    me know. Thanks!

    Polubienie

Skomentuj jeśli chcesz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s