Włochy / Umbria – najsłodszy z festiwali

Przez dziesięć październikowych dni, stolica Umbrii pachnie czekoladą. Na samą myśl o spodziewanych degustacjach w moich ustach pojawiał się jedwabisty posmak, a nozdrza wypełniał słodki aromat „pokarmu bogów”.

Zapewne z podobnymi uczuciami u schyłku jesieni przybywa każdego roku do Perugii ponadmilionowy tłum. Ba, na przestrzeni minionych 20 lat, Eurochocolate odwiedziło 32,2 mln gości. Dało to festiwalowi czwarte miejsce wśród dziesięciu najpopularniejszych we Włoszech. Eurochocolate wyprzedziło Palio w Sienie i Festiwal Piosenki w San Remo, a Karnawał w Wenecji, który jest liderem klasyfikacji, odwiedziło w tym czasie niespełna 2 mln ludzi więcej. Intuicja nie zawiodła inicjatora festiwalu, Eugenia Guarducciego. Czekolada okazała się magnesem nie gorszym niż gondole, silniejszym od zabytków, historii czy koncertów gwiazd.

Czekoladowy pocałunek
Ponoć Guarducciego zainspirował monachijski Oktoberfest. Podobnie jak Bawarczycy, obdarzony inwencją architekt odwołał się do miejscowej tradycji. Jej symbolem jest owinięta sreberkiem pralinka Bacio, co znaczy pocałunek. Filuternie określany smakołyk jest sztandarowym wyrobem Peruginy. Zakładów cukierniczych, którym początek dał skromny warsztat uruchomiony w mieście blisko 120 lat temu.

Pralinka pojawiła się na rynku na początku lat 20. minionego stulecia. Początkowo pod nazwą cazzotto. Choć to słowo oznacza kuksańca, nie chodziło bynajmniej o danie komuś po pysku, tylko raczej o jowialną propozycję „daj pyska!” Nieco prostacką nazwę dość szybko zastąpiono bardziej romantycznym bacio. Purystycznie nastawieni historycy obstają wprawdzie przy tym, że mianem „całusów” określano przez jakiś czas w Europie wszystkie drobne wyroby cukiernicze, że moda, jak to moda – przeminęła, i tylko perugińskie Bacio się ostało. Zafascynowani techniczną stroną procesu wytwarzania czekoladowych łakoci, klną się  honorem, że odgłos przypominający pocałunek towarzyszy mlaśnięciom porcji słodkiej masy gdy ta spada na taśmę produkcyjną. Z propagowaniem ostatniej etymologii lepiej się jednak w Perugii nie wychylać.

Pokusa nie do odparcia
Baci (liczba mnoga od bacio), królują w Perugii, i podczas czekoladowej fiesty ich nie brakuje. Fabryka należy dziś do koncernu Nestle, ale właściciel nie zmienił ani nazwy, ani receptury, skwapliwie za to promuje czekoladowe idee sponsorując Eurochocolate.

Na ulicach i placach miasta wyrastają dziesiątki straganów, a prezentowana w nich przez koncerny z całego świata czekolada ma najprzeróżniejsze formy. Przechadzając się w chłodny październikowy dzień od stoiska do stoiska, chętnie popijałem gorącą czekoladę i słodkie ratafie w czekoladowych kieliszkach, zasilałem organizm bateriami ChocoPower i kupiłem sobie czekoladowy makaron. Nie mogłem się tylko zdecydować czy zamówić ciemną Choco Pizzę quattro stagioni, białą neapolitanę czy stojącą gdzieś między nimi, niczym latte, capricciosę. Z iście szekspirowskiego dylematu otrząsnąłem się w gelaterii, gdzie moją uwagę pochłonęła porcja lodów o smaku czekoladowo-orzechowym. Określanym, jakżeby inaczej, jak nie bacio. Oblizując brodę popatrzyłem na dzieci wspinające się na ściankę o fakturze czekoladowej tabliczki. Zajrzałem do podziemi Rocca Pralina, jak na czas festiwalu przemianowują renesansową twierdzę Rocca Paolina, sugerując ekspozycją, że ziarno kakaowca było motorem ewolucji, jak również to, że jego wykorzystanie wprowadziło ludzkość w wysublimowaną epokę ChocolAge. Po tych doświadczeniach doszedłem do rozsądnego chyba wniosku, że nie dam rady skosztować nawet skromnej cząstki rozłożonych na ladach past, proszków, pralinek, tabliczek… Odczułem ulgę na żołądku i kieszeni, bo choć ceny porcji degustacyjnych oscylują od pół do półtora euro, łatwo przejeść w Perugii fortunę.

Mocarne ziarenko
Oszczędni, zdecydowanie, powinni celować w pierwszą niedzielę festiwalu. Na ulicach pojawiają się wówczas artyści rzeźbiąc bloki czekolady. To co pryska spod dłut, rozdawane jest gawiedzi gratis. W 2003 roku miejscowi mistrzowie z 3,5 ton czekolady zmieszanej z tysiącami orzechów laskowych odlali tabliczkę o długości 7 i grubości 2 metrów. Ważyła 5980 kilogramów, a rekord odnotowano skrzętnie w Księdze Guinnessa.

Podczas festiwalu odbywają się warsztaty i seminaria całkiem poważne. Zarówno dla fachowców, jak amatorów. Podczas pokazów eksperci udowadniają, że pod względem zastosowania, czekolada w naszym menu może znacznie wykroczyć poza kruche tabliczki czy filiżanki gęstej mikstury, a zawiera niezbędny dla zdrowia i dobrego samopoczucia magnez. Była znana Olmekom, Majom i Aztekom. Konkwistadorzy przywieźli ziarna kakao do Europy, gdzie parzono je z wanilią, mlekiem i miodem. Tak przyrządzana czekolada podbiła szybko salony europejskich elit. W XIX wieku, produkowana na skalę przemysłową, stała się dostępna dla wszystkich. Nie obyło się bez komplikacji. Kontrreformacyjny Kościół rozważał czy przypadkiem egzotyczny smakołyk nie sprowadzi wiernych na drogę łakomstwa i zakazał na jakiś czas jego spożywania. Sami purpuraci nie mogli się jednak pogodzić z zakazem, i gdy jeden z nich napisał pobożną odę do czekolady, przywrócono ją do łask.

Dziś czekolada sprawdza się jako dodatek do twardych alkoholi i win. Barwi i wzbogaca smakowo produkty mączne. Komponuje z migdałami, serem Gorgonzola, kopytkami i ryżem, równie dobrze jak z kalmarami czy kremem z krewetek. Jest doskonałym dodatkiem do sałatek i polewą do wypieków. Tropem czekolady, wzdłuż promenady przemianowanej z Corso na Morso (od słowa „gryźć”) Petro Vannucci, dotarłem na Piazza IV Novembre. Główny plac miejski otaczają gmachy Pałacu Priora i katedry, a po środku tryska XIII-wieczna fontanna. Tam spotkałem roztańczony korowód podążający za młodymi jazzowymi muzykami. Odziani w kolory Peruginy, zyskują zawsze przychylność papieża Juliusza III, któremu miasto wystawiło w 1555 roku pomnik z brązu na schodach katedry. Zaś uczestnikom pląsanie przychodzi łatwo, bo jak zauważył Humboldt: „w żadnym innym przypadku natura nie dokonała takiej koncentracji bogactwa smaku i wartości odżywczych, jak w ziarenku kakao”.

INFO
www.eurochocolate.com
funpage na FB: www.facebook.com/faceciok
Perugina, szkoła i muzeum czekolady: www.perugina.it
Strony miejskie Perugii: www.perugiaonline.com; www.visitperugia.com;
Witryna regionalna: www.bellaumbria.net


Artykuł przygotowany do nr 10 „Tam-Tama” (dostępny na http://issuu.com/tamtammagazyn/), był przygotowany przed 21 edycją festiwalu, która odbyła się w Perugii w dniach 17-26 października 2014. Przyświecało jej motto: Non faremo torte a nessuno! – Nie będziemy robić tortów dla nikogo!

Reklamy

Skomentuj jeśli chcesz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s