Włochy / Toskania – wino świętej cierpliwości

Vin Santo, legendarne, wywodzące się z Toskanii wino o niebiańskiej zazwyczaj słodyczy, od winiarzy wymaga świętej cierpliwości.

vin-santo-plus_0429

Włoskim obyczajem, Vin Santo pije się zagryzając migdałowymi ciasteczkami cantucci. A że są twarde, przed każdym kęsem zanurza się je w winie. W Toskanii tego typu trunek wyrabiano już w średniowieczu ze słodkich szczepów trebbiano toscano i malvasia. Dziś powstaje w wielu włoskich regionach.

vin-santo_0321

Winogrona suszy się, aż na podobieństwo rodzynek, pomarszczą się i zbrązowieją. Trwa to zazwyczaj do grudnia. Niegdyś jagody rozkładano na słomianych matach, dziś kiście rozwiesza się na przewiewnych poddaszach, gdzie w naturalny sposób temperaturę podnosi słońce. Podczas tłoczenia otrzymuje się gęsty, słodki i dość mocno nasycony alkoholem trunek. Ale to dopiero początek procesu tworzenia Vin Santo, które zlewa się do 100-litrowych dębowych beczek nazywanych caratelli i pozostawia na strychach, żeby działały na nie zmieniające się temperatury, wilgoć i słońce. Winiarzowi pracy pozostaje wprawdzie niewiele, ale musi uzbroić się w cierpliwość i czekać aż wino dojrzeje. Bagatela, od 3 do 10 lat. Do tego czekać z niepokojem, bo w zależności od warunków, które są zrządzeniem nieba, otrzyma albo słodkie, albo – co także się zdarza – niemal wytrawne wino. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, do butelek trafi gęsty trunek o bursztynowo-brunatnej barwie. I bukiecie przesyconym nutami orzechów, moreli, miodu i kwiatów. Jeśli zaś wino wykonano z sangiovese (przynajmniej w 50%), co czynią niektórzy winiarze z Chianti, a także śliwek, karmelu i wiśni barwa będzie pomarańczowo czerwona, a na etykiecie pojawi się sformułowanie Occhio di Pernice, co znaczy dosłownie oko kuropatwy.

vin-santo-plus_0450

O świętości Vin Santo
Nazwa utarła się gdzieś w XIV wieku, a jej genezę przestawiają różne anegdoty. Jedna z nich głosi, że gdy uraczono przybyłych na synod biskupów rzeczonym winem, któryś z Greków porównał je do znanego sobie Xantos. Kto nie dosłyszy, ten zmyśli – Włosi zrozumieli „Santo”, i tak już zostało.

INFO
www.stradedeivini.it

Tekst publikowany w portalu www.smakizycia.pl

Reklamy

Skomentuj jeśli chcesz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s