Austria / Tyrol, Kufstein – szkło od Riedla

Podczas degustacji w jednej z południowotyrolskich winiarni, gospodarz zderzył ze sobą delikatnie dwa, na pierwszy rzut oka identyczne kieliszki. Dźwięk jednego wkrótce przebrzmiał, drugiego trwał nie tracąc siły i czystości. Ten drugi był sygnowany znakiem Riedel.

Zainspirowany tym eksperymentem pojechałem na drugi koniec Tyrolu, do Kufsteinu, by odwiedzić manufakturę zarządzaną przez dziesiąte już pokolenie słynnych szklarzy. Dopiero od półwiecza są związani z Tyrolem. Wcześniej rozsławiali ziemię czeską. Dopóty, dopóki w socjalistycznej Czechosłowacji nie skonfiskowano ich majątku i nie znacjonalizowano zakładów. Wówczas wyemigrowali, wywożąc to co najistotniejsze – tajemnicę wytopu szkła.

Dziś szkło od Riedla dedykowane wszelkim rodzajom napojów (są również naczynia przeznaczone do różnych rodzajów wody i oliwy), cenią zarówno sommelierzy jak i zwykli miłośnicy szlachetnych trunków.

Proces produkcji oglądałem z galerii hutniczej hali. Chociaż jest znacznie oddalona od rozpalonych do czerwoności pieców, czułem żar z ich wnętrza i tym bardziej podziwiałem tempo w jakim rzemieślnicy wykonują swoją pracę. Wprawny dmuchacz jest w stanie wykonać około 2,5 tysiąca kieliszków dziennie. Do każdego trzeba jednak dopasować nóżkę i podstawkę. Jeśli nie uda się złożyć kompletu… lądują w koszu, podobnie jak te, w których pojawi się najdrobniejsza nawet skaza. Przez stanowiska kontroli przechodzi zaledwie 30%, a i te dzieli się jeszcze na klasy. Ceny kieliszków najwyższej jakości dochodzą do 60-80 euro za sztukę. Wyroby II i III kategorii bywają dziesięciokrotnie tańsze.

Po wizycie w hali produkcyjnej przeszedłem przez pomysłowo zaaranżowaną trasę, na której doświadcza się działania poszczególnych zmysłów. Multimedialna prezentacja uświadamia dlaczego tak ważne jest nie tylko to co się podaje do picia, ale również w czym. Najprzyjemniejsze wrażenia wyniosłem chyba z sali poświęconej dotykowi, przez którą przechodzi się przesuwając dłońmi po poręczach pokrytych materiałami o zróżnicowanej fakturze.

Pobyt w zakładach Riedla zakończyła degustacja trunków na tarasie zakładowego pawilonu. Odpowiednio dobrane kieliszki podkreślały walory podawanych win. Rozkoszowałem się nimi patrząc na otaczające Kufstein góry i dominującą nad miastem twierdzę. Przy wspaniałej pogodzie, określanej w Austrii – w nawiązaniu do imperialnych tradycji – Kaiserwetter.

INFO
www.riedel.com

Tekst publikowany w magazynie „Podróże” w 2004 roku.

Reklamy