Polska – trudno się nudzić w Łodzi

I

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00

Wyjazd do wielkiego miasta na zieloną szkołę z najmłodszymi uczniami podstawówki wydaje się ryzykowny.

A jednak, w Łodzi jest przynajmniej kilka miejsc, które pozwalają przeprowadzić takie przedsięwzięcie bez ryzyka porażki. Trzeba tylko je wykorzystać, i nie dawać dzieciom wytchnienia. 🙂

Po pierwsze Se-Ma-For
Wytwórnia filmów animowanych, muzeum animacji i warsztaty. Przy zwiedzaniu było oczywiście różnie, bo jednych ekspozycja wciąga, inni wolą się dąsać… „a nuż kogoś mój foch wzruszy…”. Nic z tego, i na warsztaty poszli wszyscy – ponad 30 dzieci, w większości z drugiej klasy podstawówki, kilkoro z pierwszej. Technika wycinanki, proste w obsłudze montażowe stanowiska komputerowe. Trudności? A jakże są – ze współpracą w kilkuosobowej grupie, przepychaniem się w kolejce na podobieństwa osiołka ze Shreka, krzyczącego najgłośniej jak się tylko da: „Ja, ja, weź mnie, weź mnie,…!” – któż tego nie pamięta?! Jeden problem merytoryczny – stworzyć własny scenariusz. I jeden technologiczny, z płaszczyzny nieco abstrakcyjnej – przesuwać powycinane postacie i rekwizyty tylko kawalątek, ciut ciut, pamiętając, że 24 zdjęcia zamieniają się w sekwencję ruchu trwającą… 1 sekundę! Na efekty popatrzcie sami. 4 grupy – cztery filmiki.

„Impreza Misia” zyskała uznanie prowadzących warsztaty w związku z najbardziej prawidłowym, choć może nie do końca świadomym wykorzystaniem zasad animacji.


„Plaża” ma dwie części. Pierwszą spontaniczną, zrealizowaną samodzielnie oraz drugą, w której uspokojenie akcji i konsekwencja zdarzeń są jednak efektem pomocy ze strony wychowawczyni.


Filmik „Przygody Reksia, Bolka i Lolka oraz Kotka” zasługuje na szczególną pochwałę dlatego, że zarówno pomysł Kuby („w praniu” nieco modyfikowany przez pozostałe dzieci), wykonanie elementów ruchomych i tła, a wreszcie realizacja, były samodzielne! Nikt z opieki nie pomagał w wycinaniu, robieniu napisów (poza zwróceniem uwagi, ze powinno być „weterynarz”, a nie „węderynarz”), czy układaniu elementów na pulpicie montażowym!


„Spotkanie bajek” jest ciekawym połączeniem motywów inspirowanych ewidentnie z używaniem od najmłodszych lat smartfonów, tabletów i komputerów, prze pokolenie oglądające współczesne dynamiczne filmy, oddające się grze w coraz szybsze, niestety monotematyczne „strzelanki”.


Warsztaty filmowej animacji, Se-Ma-For w Łodzi, fot. Paweł Wroński
Warsztaty filmowej animacji, Se-Ma-For w Łodzi, fot. Paweł Wroński

Atrakcje wykańczalni
Niemniej wciągająca okazała się zabawa w Muzeum Fabryki. Tam, zadaniem było wykonanie nadruku na tkaninie techniką przypominającą stemplowanie. Co ciekawe najbardziej marudzącym przed wejściem na zajęcia, tak się to podobało, że wykonali po kilka prac, a pochwaleni i rozpierani dumą, pomagali innym. Fenomenem, albo po prostu zasługą talentu i doświadczenia oprowadzającej po wystawie pani z Muzeum, było natomiast to, że cała grupa skoncentrowała się na identyfikowaniu budynków dawnej fabryki Izraela Poznańskiego. Potem, nawet z tarasu na dachu porównywali chętnie i bez żadnej zachęty ze strony dorosłych to co widzą z umieszczonym przy barierce zdjęciem z opisami dawnych budynków, zajmowanych dziś przez obiekty z kompleksu „Manufaktury”.

Muzeum Fabryki w łódzkiej Manufakturze, fot. Paweł Wroński
Muzeum Fabryki w łódzkiej Manufakturze, fot. Paweł Wroński

Nos Tuwima i wiedeńska karuzela
Spacer śladem Tuwima też się sprawdził. Może dlatego, że już na początku dzieci rozbawiła informacja – autor „Lokomotywy” miał trudności w szkole i nawet nie zdał raz do następnej klasy. A na poważnie – oprowadzający po mieście Filip ze schroniska młodzieżowego po prostu umie doskonale trafić do dzieci słowem! Ponadto, któż zrezygnuje z okazji do szczęścia. Zwłaszcza gdy zapewnienie go sobie kosztuje tak niewiele. Wystarczy – tak jak inni – potrzeć nos łódzkiego poety. Dzieci mało go nie urwały.

Ławeczka Tuwima przy Piotrkowskiej w Łodzi, fot. Paweł Wroński
Ławeczka Tuwima przy Piotrkowskiej w Łodzi, fot. Paweł Wroński

Warsztaty, poprowadzone przez aktorki z Teatru Malutkiego, też wciągnęły. Dzieci znakomicie bawiły się, wykazując nierzadko drygiem do prowadzenia lalek. Troszkę gorzej było z wymyślaniem ad hoc scenariuszy. W wielu przypadkach scenki kończyły się na wzajemnym okładaniu (przez lalki). Z doświadczenia prowadzących zajęcia dziewczyn, wynikało jednak, że dokładnie taki sam problem mają dorośli. Przynajmniej połowie z nich świta w głowie tylko pomysł na przedstawienie konfliktu. Zaś spora część tych z drugiej połowy, jako alternatywę, widzi… libacje. No nie jest najlepiej ani z intelektem, ani z wyobraźnią u naszej nacji.

Warsztaty teatralne na dziedzińcu Szkolnego Schroniska Młodzieżowego, Łódź, fot. Paweł Wroński
Warsztaty teatralne na dziedzińcu Szkolnego Schroniska Młodzieżowego, Łódź, fot. Paweł Wroński

Hitem okazała się karuzela wystawiona na dziedzińcu „Manufaktury”. Nazwana wiedeńską, choć dokładnie taka, jakiej poświęcone były słowa popularnej przed laty piosenki „Karuzela na Bielanach”.

Wiedeńska karuzela na dziedzińcu Manufaktury w Łodzi, fot. Paweł Wroński
Wiedeńska karuzela na dziedzińcu Manufaktury w Łodzi, fot. Paweł Wroński

Nie tylko Łódź
Pod Łodzią też nie jest najgorzej. Dzieciom podobają się zabawy w Borysewie – na dmuchanych zabawkach Figlarni, seans w kinie 7D. Kolejka, no cóż – pierwsze co dzieciaki robią to zaglądają pod atrapę i zdegustowane odkrywają, że to „traktor, eee!”. Do rzeczywiście niezapomnianych wrażeń należy natomiast bezpośredni kontakt ze zwierzętami. Głaskanie egzotycznego węża i równie egzotycznej jaszczurki. Karmienie z ręki owieczek i kóz. Atrakcją numer jeden, i to chyba w skali całego łódzkiego województwa, jest jednak foka. Dawid, 15-letni osobnik o wadze niemal 300 kg. Wydalony niegdyś z warszawskiego zoo za przemoc w rodzinie (tłukł ponoć wszystkich swych pobratymców), jest urodzonym show… fokiem. Inteligentne zwierzę wykonuje bez pudła polecenia opiekuna, a co najlepsze – cieszy z aplauzu publiczności… jak każdy aktor.

Zoo-safari w Borysewie, Dawid podczas karmienia, fot. Paweł Wroński
Zoo-safari w Borysewie, Dawid podczas karmienia, fot. Paweł Wroński

Kąpiel w czekoladzie w Kasztelu „Na gorących źródłach” w Uniejowie też należy do atrakcji, które zaprzątają uwagę dzieci bez reszty. Najpierw, bo nie mogą się jej doczekać, potem – bo ją wspominają. Wprawdzie godzinny seans w balii i mazanie się czekoladą to trochę dla nich za dużo, ale godzina na wyjście spod pryszniców… zdecydowanie za mało!

Kasztel w Uniejowie, kąpiel w czekoladzie, fot. Paweł Wroński
Kasztel w Uniejowie, kąpiel w czekoladzie, fot. Paweł Wroński

Na koniec tego pobieżnego przeglądu – indiańska wioska. Strzelanie z łuku, rzucanie włócznią, akcesoria wojowników i kobiet z ludu Lakota czyli Siuksów. Siuksów z Solcy Małej, którym przewodzi wódz Tatanka, dla przyjaciół… Jarek!

Solca Mała, Wioska Indiańska TATANKA, fot. Paweł Wroński
Solca Mała, Wioska Indiańska TATANKA, fot. Paweł Wroński

INFO
Materiał oparty o reminiscencje z 3-dniowej wycieczki szkolnej do Łodzi. Edukacyjno-rozrywkowy program opracowany i zrealizowany przez warszawskie biuro podróży MOW Travel Monika Węgrzyn.

LODZ_9684
Plac zabaw nad Wartą w Uniejowie, fot. Paweł Wroński

Muzeum Animacji Se-Ma-Forwww.se-ma-for.com
Muzeum Fabryki w łódzkiej Manufakturzewww.muzeumfabryki.pl
Manufakturawww.manufaktura.com
Teatr Malutkiwww.teatrmalutki.com
Szkolne Schronisko Młodzieżowe w Łodziwww.yhlodz.pl
Zoo-safari, Borysewwww.zoosafari.com.pl
Kasztel w Uniejowiewww.termyuniejow.pl
Wioska Indiańska „Tatanka” w Solcy Małej: www.wioskaindianska.eu

Reklamy

Skomentuj jeśli chcesz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.