Zdać się na pomyślność wierzchowca

Zdać się na pomyślność wierzchowca” – taką sugestię zawierały przedwojenne przewodniki po Karpatach, dla turystów, którzy pragnęli odbyć górską eskapadę na grzbietach koni rasy huculskiej.

Porada na okoliczność zbłądzenia w górach nie zdezaktualizowała się tak bardzo, ponieważ w Bieszczadach w Wołosatem koło Ustrzyk Górnych oraz w Beskidzie Niskim, w Gładyszowie i Regietowie znajdują się dziś kluczowe dla tej rasy stadniny. W obu można jeździć pod okiem instruktora na maneżu i w plenerze. Ba, organizowane są rajdy, przejażdżki bryczkami, a w Beskidzie Niskim nawet emocjonujące międzynarodowe zawody podczas, których można kibicować dzielnym konikom.

Nazwa mówi o przeszłości gatunku, gdyż hucuły wywodzą się z terenów Ukrainy, konkretnie z Huculszczyzny, gdzie służyły do prac gospodarskich i leśnych, jako konie juczne, a z czasem również pod wierzch dla podróżników eksplorujących ukraińskie Karpaty. Gniade lub bułane, często kudłate koniki, ważą 350-400 kg osiągając 135 cm wysokości w kłębie. Są małe, ale bardzo silne, wytrzymałe. Bez porównania sprawniej niż konie innych ras poruszają się w górskim i leśnym terenie. Nie boją się stromizn, wykrotów ani kałuż. Nie są wybredne, a przebywanie na pastwiskach przez cały rok sprawia, że są odporne na niepogodę i samodzielne. Klacz potrafi się oźrebić na śniegu, bez niczyjej pomocy. A stado obronić przed atakiem drapieżników. Hucuły znakomicie nadają się do jazdy, są bowiem zrównoważone i nie ponoszą. Są inteligentne, ale bardzo niezależne, ciekawskie i łakome. Łatwo przywiązują się do człowieka, więc specjalnie przeszkolonych używa się do hipoterapii osiągając dobre rezultaty podczas rekonwalescencji dzieci i pracy z niepełnosprawnymi.

Ich zalety dostrzeżono już w XIX w. Pierwszą profesjonalną stadninę założyli w 1856 r. na Bukowinie Austriacy. W okresie międzywojennym w Polsce opieką nad hucułami zajął się Związek Hodowców Koni Rasy Huculskiej z siedzibą w Kosowie na Pokuciu. Po II wojnie światowej tamtejsze stadniny przeniesiono w Beskid Niski i na Pogórze, a później także w Bieszczady. W Regietowie, rezerwując noclegi w „Gościńcu Jaśmin”, w stadninie można spędzić weekend albo urlop w siodle. Kilka słów komentarza wymagają rajdy. W Bieszczadach, których najatrakcyjniejsze partie objęte są granicami parku narodowego, wytyczono ponad 140 km tras do jazdy konnej, ale tylko na jednej z nich przecina się Połoninę Wetlińską w poprzek. Szlaki biegną głównie po drogach i ścieżkach z dala od najcenniejszych przyrodniczo partii Bieszczadów. Większa swoboda panuje w Beskidzie Niskim, w zalesionych górach, w których i tak najpiękniejsze są doliny. Przejażdżki oferuje tam także szereg prywatnych stadnin i gospodarstw agroturystycznych, które dysponują końmi różnych ras.


INFO
www.huculy.com.pl
www.bdpn.pl
www.epodkarpacie.com zakładka <stadniny koni>


Konie na zdjęciu otwierającym to oczywiście nie hucuły, tych roboczych jest po prostu w okolicach najwięcej. A tę fotkę wybrałem, ze względu na filozoficzny tekst jaki dobiegł moich uszu z dialogu woźniców (przyjechali po towary do sklepu w Myscowej): „ch*uj nie handel” – skwitował któryś.

Reklamy

Skomentuj jeśli chcesz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s