Cała nadzieja w kawie, ech!

Cała nadzieja w kawie. Hasło ze ściany lokalu Green Caffè Nero oddaje emocje przynajmniej połowy ludzkości. Druga połowa poszukuje nadziei w herbacie. Zawiedzeni z obu frakcji, odpływają w nurty cudownych diet i suplementów.

Współcześnie, gdy kawa podbiła gusta konsumentów na całym świecie, trudno uwierzyć jak często w przeszłości upatrywano w niej dzieła szatana.

Po albańskiej stronie Gór Prokletije. Kawę parzy się wciąż na turecką modłę nieważne czy w Tiranie, czy tu na hali w pasterskim szałasie (katunie), fot. Paweł Wroński
Po albańskiej stronie Gór Prokletije. Kawę parzy się wciąż na turecką modłę nieważne czy w Tiranie, czy tu na hali w pasterskim szałasie (katunie), fot. Paweł Wroński

Podpatrując kozy
Wszystko wskazuje na to, że pierwsi używali kawy Etiopczycy. Już w pierwszym tysiącleciu przed Chrystusem zbierali z dziko rosnących krzewów kawowca owoce i gotowali, by pić wywar z dodatkiem tłuszczu i soli. Co na to ich kapłani? Nie wiadomo. Legenda głosi, że odkrywcą niezwykłych właściwości pospolitych krzewów był pewien pasterz, który zauważył, że w stadzie kóz, którymi się opiekował wzrasta podniecenie, ilekroć zwierzęta najedzą się ich owalnych owoców. Spróbował, i jemu także ziarna kawowca dodały animuszu. Spisana wersja legendy przypisuje odkrycie, żyjącemu na przełomie XII i XIII stulecia sufiemu Shaikhowi ash-Shadhiliemu, a pośrednio także kozom, bo uczony mąż skosztował ziaren ich wzorem.

Wbrew religijnym fanatykom
Najwcześniej kawa stała się ulubionym napojem beduinów. Widocznie pobudzała ich na tyle, że w monotonnym krajobrazie pustynnych diun nie usypiali między garbami wielbłąda. Na przełomie XV i XVI wieku arabscy kupcy handlowali kawą z powodzeniem na całym Bliskim Wschodzie. Jednak jej pobudzające właściwości wzbudziły obawy muzułmańskich ortodoksów. Zaczęli bić na alarm, sugerując iż kawa jest dziełem szatana. Ulegając religijnej presji, zakazano nawet używania kawy w Mekce w 1511 roku, a w Kairze w 1532. Nie na długo. W 1554 roku otwarła swe podwoje pierwsza kawiarnia w Stambule, stając się wzorem dla dziesiątek podobnych lokali w poszerzającym się szybko osmańskim imperium. Mimo rosnącego i tam sprzeciwu religijnych radykałów, a nawet nieufności z jaką przyjęto trend na sułtańskim dworze. Panująca bowiem w kawiarniach atmosfera sprzyjała żarliwym dysputom, zwłaszcza na tematy polityczne. Dopiero pod koniec wieku, kawę zaaprobowano w islamskim świecie.

Od końca XVII wieku Austria wyznacza kawowe standardy - szeroki wachlarz sposobów jej parzenia i etykietę podawania. Zimą, w Café Tomaselli (http://www.tomaselli.at/) w Salzburgu, fot. Paweł Wroński
Od końca XVII wieku Austria wyznacza kawowe standardy – szeroki wachlarz sposobów jej parzenia i etykietę podawania. Zimą, w Café Tomaselli w Salzburgu. Fot. Paweł Wroński

Szatan kusi Europę
W owym czasie kawę znano w Zachodniej Europie jedynie w miastach portowych, bo tam docierali kupcy z Bliskiego Wschodu. Znajdowała też coraz więcej miłośników na podbitych przez Turków Bałkanach. Słyszano o niej w Polsce i na Litwie, gdyż toczone w XVII wieku z Turcją wojny równie mocno jak handel, sprzyjały przenikaniu obyczajów. Natomiast w sercu kontynentu, w Wiedniu, kawa zagościła na dobre dopiero po zwycięstwie Jana III Sobieskiego, a więc po roku 1683, gdy wykorzystano znalezione przez wojska polskie zapasy kawy w taborach Kara Mustafy. Podobnie jak niegdyś w religijnych środowiskach muzułmańskich, kawa w Europie wzbudziła opór kleru. Z taką tylko różnicą, że Kościół upatrywał w używce dzieła szatana, bo wywodziła się ze świata islamu.

Interesy kontra doktryna
Być może, Kościół, przeforsowałby nawet zakaz picia kawy w chrześcijańskim świecie, gdyby nie dynamiczny rozwój kolonii. Plantacje kawy zakładane przez Europejczyków od XVIII wieku w Ameryce Południowej i w Afryce, stały się niezwykle ważnym źródłem dochodów. Zwłaszcza dla Anglików i Holendrów. Kompania Wschodnioindyjska, która wyrosła na potentata handlowego była poza zasięgiem Watykanu. Papiestwo nie miało przełożenia na kościół anglikański, ani na kraje protestanckie. W wolnym od religijnych przesądów świecie, interes przeważał nad doktryną.

Diabeł tkwi w cenie
Zmieniła się geografia upraw i wyrosły nowe centra dystrybucji kawy. Najwięcej jest na naszym rynku ziaren z Brazylii i Wietnamu, zaś europejskim liderem w handlu kawą stały się Niemcy. Co ciekawe, ziarna sprowadzane do Polski, często z pominięciem pośredników, należą do najtaniej pozyskiwanych w UE. Jak podawał w listopadzie 2015 roku www.bankier.pl, średnia cena detaliczna, którą konsument płacił za kawę w Polsce, wynosiła 31,9 zł za kilogram. Nieznacznie tylko więcej niż we Francji czy w Bułgarii, gdzie płacono najtaniej. Natomiast aż dwukrotnie mniej niż we Włoszech, gdzie ceny były z unijnych najwyższe – do 74 zł za kilogram! Fakt ten nie przekłada się jak dotąd na ceny kawy w naszych lokalach gastronomicznych. Filiżanka kosztuje zazwyczaj tyle samo, a nierzadko więcej niż we Włoszech. Dzieło szatana, jak nic!

Reklamy

Skomentuj jeśli chcesz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.