Symbole współczesnego Tbilisi

Stolica Gruzji rozpełzła się po wzgórzach, ale jej historyczne centrum tłoczy się w kotlinie przeciętej nurtem rzeki Mtkwari. Tbilisi założył półtora tysiąca lat temu król Wachtang Gorgosali, w miejscu, w którym biją gorące siarkowe źródła.

Łaźnie siarkowe Orbeliani są pozostałością całej kąpielowej dzielnicy, z której u wrót Tbilisi korzystali kupcy przed wkroczeniem do miasta, fot. Paweł Wroński

Kopuły łaźni Orbeliani są więc jednym z głównych symboli miasta. Świadectwem na poły legendarnych początków oraz tradycji, która nakazywała zatrzymywać się karawanom u bram. Kupcy najpierw obmywali w łaźniach pył z drogi, a dopiero potem wkraczali do miasta. W czasach perskich, kąpielowe urządzenia tworzyły rozległą dzielnicę. Zachowany kompleks łączy więc przeszłość z teraźniejszością, ciesząc się wciąż ogromną popularnością. Czynny od rana do późnej nocy, oferuje niezbyt kosztowne seanse z relaksującym masażem tureckim. Za większe pieniądze można natomiast wynająć cały aneks tylko dla siebie, i to na dłużej. Korzystają z tego biznesmeni, umawiając się w łaźniach na ważne spotkania.

Most Pokoju w Tbilisi, otwarty w 2010 roku (tylko dla pieszych), fot. Paweł Wroński

Przerzucony w 2010 roku nad rzeką Most Pokoju ze stali i szkła, złośliwi nazywają podpaską. Zbudowany według projektu włoskiego architekta Michela de Lucchiego jest przeznaczony tylko dla pieszych. Blisko zeń do gmachu gruzińskiego parlamentu i do stacji kolejki gondolowej, której wagonikami wyjeżdża się na wzgórze, do twierdzy Narikała. Do ruin odwiecznej siedziby gruzińskich władców, a zarazem na wspaniały punkt widokowy. Na wzgórzu stoi monument Matki Gruzji. Ma socrealistyczną formę i ponadczasową wymowę. Matka Gruzja dzierży w jednej dłoni miecz dla wrogów, a w drugiej puchar wina dla przyjaciół. Wyzwolonych, nowoczesnych Gruzinek nie satysfakcjonuje. Bo chociaż w dziejach ich kraju kluczową rolę odegrały św. Nina i królowa Tamara zwana Wielką, żadnej jak dotąd nie uczczono pomnikiem. Matka Gruzja, owszem, jest kobietą, ale to alegoria, więc się nie liczy!

Nadszarpnięta przez czas wieża telewizyjna w parku Mtatsminda i monumentalny budynek mieszczący dziś restaurację z widokowym tarasem, fot. Paweł Wroński

Na sąsiednim wzgórzu z parkiem Mtatsminda sterczy wieża telewizyjna, zamknięta dziś, bo zrujnowana pamiątka czasów socjalistycznych, a obok jest wielkie koło diabelskiego młyna. Trudno więc pomylić to wzgórze z innymi. Z wagonika szynowej kolejki, którą najłatwiej się na nie dostać świetnie widać imponującą siedzibę najbogatszego Gruzina. Bidzina Iwaniszwili dorobił się fortuny w Rosji w latach 90. XX w. Po powrocie do kraju, wystawił tę na wskroś nowoczesną rezydencję, określaną skromnie mianem willi, i zajął polityką. Jest liderem, posiadającego od kilku lat większość w parlamencie frontu Gruzińskie Marzenie.

Sobór Świętej Trójcy dominuje w panoramie lewobrzeżnego Tbilisi, fot. Paweł Wroński

Z obu wzgórz flankujących miasto od zachodu, widać imponującą cerkiew Świętej Trójcy. Majestatyczna świątynia góruje nad wschodnią częścią gruzińskiej stolicy, sprawiając wrażenie szacownego zabytku, choć nim nie jest. Owszem architekturą nawiązuje do formy najstarszych cerkwi, ale powstała niedawno, bo na przełomie XX i XXI w. Niemal cudem, gdyż inwestycja była tak kosztowna, że budowę rozpoczętą z rozmachem w 1995 r., trzeba było przerwać. Rezydujący w stolicy Patriarcha Całej Gruzji – Katolikos Eliasz II zwrócił się wtedy do wiernych, by hojnie uczcili jubileusz 2 tysięcy lat chrześcijaństwa. Pragnący zachować anonimowość biznesmeni odpowiedzieli na apel i świątynia wystrzeliła w niebo. Ma 68 m wysokości, a jej kopułę wieńczy 7-metrowy pozłacany krzyż. Wysokością konkurować może z nią jedynie luksusowy hotel Biltmore w północnej części miasta. Ten najwyższy na całym Kaukazie błękitny drapacz chmur otwarto z hukiem latem 2016 r. przy głównej miejskiej arterii, Alei Rustawelego. Właścicielem jest międzynarodowa sieć Millenium Hotels & Resorts, za którą kryje się kapitał arabskich szejków naftowych, reprezentowany przez kompanię inwestycyjną Dhabi Group.

Najnowszy drapacz chmur w Tbilisi skrzy się w słońcu. Otwarto go z pompą w 2016 roku. Należy do międzynarodowej sieci Millenium Hotels & Resorts, fot. Paweł Wroński

Wszystkie te obiekty łatwo zidentyfikować w krajobrazie miasta. Nawet wieczorami, gdyż Tbilisi olśniewa iluminacją. Trudno przy tym nie uśmiechnąć się pobłażliwie, gdyż czerpiąc energię z hydroelektrowni na górskich rzekach, Gruzini zdają się być przekonani, że jest ona Darem Bożym, niewyczerpanym niczym biblijna manna. Z drugiej strony trudno im się dziwić. Gdy Rosjanie, „wspierając” separatystyczne dążenie Abchazji, zawładnęli elektrownią na rzece Enguri, pokrywającą 40% zapotrzebowania na energię elektryczną całego kraju, wydawało się, że Gruzini będą musieli tak tańczyć, jak im Wielki Brat zagra. Jednak się zmobilizowali i szybko rozbudowali sieć hydroelektrowni. Iluminacje stolicy i nadmorskiego kurortu Batumi, są więc demonstracją niezależności, ‘gestem Kozakiewicza’ dedykowanym sąsiadowi zza Kaukazu.

Wnętrze Katedry Sioni – jednego z tradycyjnych symboli Tbilisi; pzechowywany jest tam z wielką estymą krzyż św. Niny – największa relikwia gruzińskiego kościoła autokefalicznego, fot. Paweł Wroński

Informacje o Tbilisi: www.info-tbilisi.com oraz www.georgiaabout.com
Lotnisko w Tbilisi: www.tbilisiairport.com


Materiał przygotowany dla portalu fly4free w lutym 2017.

Reklamy

Skomentuj jeśli chcesz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.