Kroczy Erdogan między sułtany

Recep Tayyip Erdogan boryka się z coraz większym sprzeciwem wobec polityki, jaką prowadzi w dyktatorskim duchu. Zwłaszcza w Stambule. Jak to bowiem bywa w imperiach, Turcja dzieli się na metropolię i peryferia, a w rozsiadłej nad Bosforem, mieszka – oficjalnie – co piąty, a w praktyce co 4 obywatel rozległego kraju.

 

Prezydent Syrii Bashar al-Assad tak scharakteryzował tureckiego prezydenta pod koniec 2016 roku: „Erdogan thinks he’s Caliph, new sultan of the Ottoman” (Erdogan myśli, że jest kalifem, nowym sułtanem Ottomanów).

 

Rysunek satyryczny z Facebook’a. Autor postu, Zed Zakk skomentował: „too much power in one’s hands”.

Czym Erdogan zasłużył sobie na taką opinię? Ano tym, że wycofuje Turcję z drogi zapoczątkowanej przez Atatürka, wiodącej do nowoczesnego, demokratycznego i laickiego państwa. Niweczy negocjacje z UE, otwarcie flirtując przy tym z Meczetem (przez duże „M”), szermując argumentami powrotu do dawnych wartości religijnych, a nawiązując kontakty dyplomatyczne, korzysta z pretekstu, by w odwiedzanych krajach otwierać meczety. Wraz z Władimirem Putinem uczynił taki gest w Moskwie, z Łukaszenką w Mińsku. W podobnym celu wybrał się zresztą do USA, gdzie w 2016 roku koło Waszyngtonu powstało muzułmańskie centrum religijne z największym na kontynencie amerykańskim meczetem. Najbardziej spektakularnym, a zarazem kontrowersyjnym przedsięwzięciem tego typu, pozostaje wielki meczet wystawiony w Stambule, po azjatyckiej stronie Bosforu, na wzgórzu Camlica. Architektura i 6 minaretów wyższych od flankujących Meczet Proroka w Medynie, wskazują dobitnie, że Erdogan chciał dorównać Sulejmanowi Wspaniałemu czy sułtanowi Ahmedowi, za którego panowania postawiono Błękitny Meczet.

Pomnikowy charakter erdoganowych przedsięwzięć ilustrują ogromne koszty oraz towarzysząca uroczystym otwarciom pompa. Nowy prezydencki pałac kosztował 660 mln USD. Powstała też rezydencja na obrzeżach Ankary, tzw. „Biały Pałac”, która od 2015 roku jest oficjalną siedzibą prezydenta. Gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać, że do wydawania prawdziwie dużych pieniędzy z państwowej kasy, turecki prezydent posuwa się głównie wtedy, gdy publiczny charakter i społeczną użyteczność przedsięwzięcia łatwo udowodnić. Tak było z trzecim mostem nad Bosforem (3,74 mld USD) czy przekopanym pod Bosforem tunelem metra Eurazja, którego przepustowość sięga 1 mln pasażerów dziennie (ponad 4 mld USD). Natomiast pod pomnikowy meczet, rząd, którym wtedy kierował (był to finał trzeciej kadencji Erdogana jako szefa rządu), wyznaczył jedynie grunt, nie wydając lira, bo kapitał pochodził ze składek firm, które pragnęły się władzy przypodobać. Nie zmienia to faktu że budowa pochłonęła ponad 43 mln EUR. A jeszcze czeka Turków budowa Kanału Stambulskiego, alternatywnej wobec Bosforu drogi wodnej, prowadzącej z Morza Marmara na Morze Czarne. To jeden z największych tureckich projektów XXI wieku, który pochłonie – jak się szacuje – ponad 10 mld USD. Argumentując konieczność realizacji tej inwestycji podkreślano względy bezpieczeństwa, jako że przez Bosfor płyną dziś statki towarowe wożące w ładowniach różnorodne niebezpieczne substancje. Prace rozpoczęto pod takimi hasłami jeszcze w 2011 roku, a finał operacji zaplanowano na 2023 – 100 rocznicę proklamowania republiki.

Prawdziwie złej prasy przysparza jednak Erdoganowi łamanie praw człowieka, do którego dopuścił się po słynnym już, acz nieudanym puczu. Jak podawał za Amnesty International portal oko.press 27 sierpnia 2016 roku: „(…) w państwowych aresztach i więzieniach przetrzymuje się co najmniej 22 tys. osób. Więźniowie są bici, gwałceni, odmawia im się jedzenia, wody i dostępu do pomocy medycznej. (…) Po próbie puczu władze Turcji zamknęły co najmniej 131 redakcji, zablokowały co najmniej 20 informacyjnych stron internetowych. Wydano co najmniej 89 nakazów aresztowania dla dziennikarzy, a 40 już aresztowano. Wielu dziennikarzom unieważniono licencje dziennikarskie.Przejawem łamania wolności słowa są też masowe czystki. Zwolniono z pracy lub zawieszono co najmniej 82 tys. osób. Głównie policjantów, prokuratorów, sędziów, nauczycieli akademickich. Zwolnieni z pracy w praktyce nie mają możliwości odwołania się od tych decyzji”. W rok po wydarzeniach 2016 roku fakty są takie: ponad 140 tysięcy ludzi, w tym sędziowie, prokuratorzy i policjanci, a także nauczyciele i akademicy stracili pracę; wystarczy cień podejrzenia o nieprawomyślność. Rozwiązano 1,5 tys. organizacji, a mienie skonfiskowanych przez państwo firm szacuje się na 15 mld USD. Ponad 50 tys. ludzi, w tym ponad 120 dziennikarzy, zostało aresztowanych

Tak oto Erdogan rzeźbi swój pomnikowy wizerunek. Jest pewne, że potomni go zapamiętają, a że nie najlepiej, zwiastunem są protesty, w których uczestniczyło w pierwszych dniach lipca 2017 roku ponad 1,5 mln osób, przyklaskując słowom lidera opozycji Kiliçdaroğlu: „skoro media zostały zakneblowane, uprawnienia parlamentu odebrane, a sądy upolitycznione to jest tylko jedno miejsce dla żądania sprawiedliwości, i jest nim ulica”.

Reklamy

Skomentuj jeśli chcesz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s