Wszechświat w salaterce

Wszechświat w salaterce – prostymi słowy – sałatki mogą mieć różne kolory – żółty, zielony, czerwony… Niezależnie od barwy, są zdrowe, choć nie zanczy to wcale, że można dowolnie mieszać składniki.

Sztuka łączenia smaków jest w dużej mierze zależna od intuicji. Na receptury wpływa jednak z niezwykłą siłą moda. Ba, nierzadko są one przejawem światopoglądu, a nawet ideologii, jakiej hołdujemy.

Na zółto, gdy podstawowymi składnikami są kukurydza, ananas, żółta papryka i ser żółty, fot. Paweł Wroński

Na naszych stołach króluje od kilku dekad kuchnia włoska, albo inspirowana obyczajami słonecznej Italii. Wielu zwolenników ma także kuchnia dalekowschodnia. Każdy też po powrocie z urlopu wspomina z tęsknotą przysmaki z jakimi się zetknął i chętnie odwiedza restauracje które je serwują. Od tego zaś zjawiska ocinają kupony (święcąc wzrosty oglądalności), twórcy programów takich jak Master Chief czy Kuchenne Rewolucje, kulinarni blogerzy i youtuberzy.

Na czerwono, gdy podstawowym składnikiem jest burak, fot. Paweł Wroński

Wpływy włoskie pojawiają się nad Wisłą falami od XVI w., kiedy to przybyła z Italii królowa Bona, wprowadziła warzywa do menu Jagiellonów. Królewski stół stał się wzorem dla kuchni szlacheckiej, a potem, zataczając coraz szereze kręgi sztuka wysokich kręgów zbłądziła pod strzechy. Na pamiątkę uruchomienia owego swoistego „łańcucha pokarmowego” podstawowy zestaw warzyw nazywamy po dziś dzień włoszczyzną.

Otwarcie granic RP w wyniku zmian ustrojowych przełomu lat 80. i 90. XX w., sprawiło, że staliśmy się chłonni na wszelkie nowe wzory, nie mówiąc już o tym, że łatwo dostępne stały się rzadkie niegdyś, bo egzotyczne i kosztowne składniki. Trzeba przy tym pamiętać, że wpływy innych krajów, religii i kultur, odzwierciedlają się najsilniej na stole od zawsze. Przecież gdyby Sobieski nie zdobył worków z kawą w obozie Kara Mustafy pod Wiedniem, kawa mogła nie rozpocząć swojego triumfalnego pochodu przez Europę od imperium Habsburgów.

Na zielono, gdy świat w salaterce wypełniają brokuły, fot. Paweł Wroński

Mniej może przypadkowe, ale niemniej inspirujące niż efekty wojen, były handel czy królewskie mariaże. Pięknie o tego typu zjawisku napisał Kraszewski w powieści „Hrabina Cosel”: „Za panowania Augusta II i jego syna pomiędzy Warszawą i Dreznem związek był ścisły, stosunki je łączyły mnogie. Dwór przenosił się z Polakami, kapelą i myśliwstwem polskim do Drezna, potem z Saksonii z teatrem, aktorami i pięknościami swymi do Warszawy. W stolicy saskiej mnogie pozostały ślady tej wymiany gości: nazwiska polskich gospód, znaki polskie, orły i kontuszowe figurki na sklepach, nawyknienia w kuchni, stole, obyczajach zapożyczanie się wzajemne”.

Albo – zielono inaczej, gdy świat kręci się wokół fasolki szparagowej, fot. Paweł Wroński

Co do wpływów Dalekiego Wschodu, one także pojawiają się w naszej kulturze falami od czasów gdy Marco Polo przywiózł do Europy ozdobne i wykwintne porcelanowe naczynie. Miało to miejsce w XII stuleciu. 600-700 lat później, do krainy magnackich ogrodów wkroczyły chińskie pawilony i lampiony. Na przełomie XIX i XX wieku zyskały popularność sztuki walki wschodniej proweniencji, a w ślad za nimi przyszła także moda na jedzenie dalekowschodnich smakołyków i poszukiwanie recepty na zdrowie w potrawach przyrządzanych zgodnie z koncepcją pięciu przemian, obecną od tysięcy lat w medycynie i kulturze odległych nam krajów azjatyckich. Przeżyliśmy przy tym falę mody na Feng-Shui (wiatr i woda, a więc 2 z 5 żywiołów, których wzajemne zależności decydują o cyrkulacji kosmicznej energii w ludzkim ciele i umyśle), propagowanej często bez powiązania z całą koncepcją „pięciu przemian”, nie mówiąc o filozofii i medycynie Wschodu w ogóle.

Dobrym dodatkiem jest feta, zwłaszcza do delikatnych w smaku warzyw, tutaj wzbogacona także prażonymi na patelni migdałami i pokrojonym na cienkie plasterki czosnkiem, fot. Paweł Wroński

Co chwila naszym światem wstrząsa jakieś nowe odkrycie. A to żenszeń, a to olejek arganowy, kokos czy karob. Od zachłystywania się Fastfoodem przeszliśmy na przykład do fascynacji ruchem Slow Food (szerzej Slow Life), czy Culinary Heritage. Poszukiwania eleiksiru nieśmiertelności trwa i nie jest wcale tak odległe od poczynań alchemików skrytych w zamkowych wieżach. Tyle, że zanim dawniej informacja o ich odkonaniach obiegła świat, praktyka nie pozostawiała na ich pomysłach suchej nitki. Teraz jest inaczej – koncepcja jest jeszcze w powijakach, a już podchwycona przez lifestyle’owe media staje się wyrocznią i obnoszą się z nią ochoczo celebryci.

Sałatki mogą być przyrządzane nie tylko z surowych składników, fot. Paweł Wroński

Niejako dla równowagi wobec kosmopolitycznych nowinek nasila się ruch doceniania i eksponowania tradycji własnych – europejskich i polskich, w tym regionalnych i subregionalnych, a nawet bardzo wąskich – lokalnych, rodzinnych. Sprzyja temu zjawisku zarówno polityka UE, rejestrowanie i nadawanie znaków towarowych poszczególnym produktom i akcje takie jak prowadzona konsekwentnie przez Ministerstwo Rolnictwa  i Rozwoju Wsi, sukcesywnie poszerzana Lista produktów tradycyjnych (www.minrol.gov.pl).

Jajko na twardo – niezależnie od inspiracji – jest składnikiem wielu rodzajów sałatek, fot. Paweł Wroński

Ostatecznie, przy wzorach tak wielu i tak różnorodnych, filarem sztuki gotowania – w tym również – przyrządzania sałatek, staje się na powrót… kreatywność.


Dokładny spis składników pokazanych na zdjęciach sałatek – wkrótce.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Reklamy

Skomentuj jeśli chcesz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s