Świnica w chmurach

Dawno dawno temu, w odległej galaktyce…

Zgodnie z tytułem, na pocztówce dostępnej niegdyś w każdym niemal zakopiańskim kiosku widniała Świnica. Świnica spowita szarym skłębionym całunem.

Zerkałem na nią nieraz, spędzając wakacje u podnóży Tatr. Ujęcie zakrawałoby na żart, gdyby nie to, że z powodu klimatu najwyższe tatrzańskie szczyty nader często giną w chmurach. Pocztówka była bardzo prawdziwa.

Odkąd w 1840 roku, znany z dowcipu dramaturg i powieściopisarz angielski Theodore Hook wysłał sam do siebie ręcznie malowaną kartkę ze znaczkiem za jednego pensa, pocztówki zawojowały świat. Stały się najpopularniejszą pamiątką turystycznych pobytów w wypoczynkowych kurortach i w zyskujących popularność egzotycznych zakątkach świata. Nic więc dziwnego, że w szczytowym okresie podboju i poznania, na pocztówki trafiły także obrazki z Tatr. I chociaż karkonoska Śnieżka odebrała Świnicy oraz innym tatrzańskim szczytom palmę pierwszeństwa (najstarszą pocztówkę z gór wysłano ze Śnieżki 23 lipca 1873 roku z punktu pocztowego otwartego przez Niemców na szczycie rok wcześniej), pierwsze tatrzańskie widokówki powędrowały w świat już w połowie lat 90. XIX wieku.

Początkowo reprodukowano litografie wykonane kilkadziesiąt lat wcześniej przez Zygmunta Bogusza Stęczyńskiego. Później ryciny zakochanego w Tatrach i Pieninach Walerego Eliasza Radzikowskiego, a wreszcie wizjonerskie obrazy ilustrujące powieść Stanisława Witkiewicza „Na przełęczy”. I nie były to tylko krajobrazy. Od samego początku treść pocztówek stanowiły także wizerunki górali i ceprów – taterników, narciarzy oraz bywalców Zakopanego, nierzadko sportretowanych w satyrycznej bądź nawet karykaturalnej konwencji. Wtedy łatwo było uwieczniać ludzi, gdyż w Zakopanem nie gościło zbyt wielu obcych. Przeważały motywy dokumentalne. Pokazywano rośliny, zwierzęta i architekturę. W pierwszym dziesięcioleciu XX wieku było w obiegu kilka tysięcy wzorów pocztówek tatrzańskich. A wraz z popularyzacją fotografii ich ilość jeszcze się zwiększyła.

Chociaż z aparatem chadzał po Tatrach również Walery Eliasz Radzikowski, oczy fotografów na Tatry skierował Mieczysław Karłowicz. Kompozytor uprawiał z upodobaniem wspinaczkę i narciarstwo nie rozstając się na wycieczkach z aparatem. A każde z jego zdjęć nie ustępowało składanym przezeń, a inspirowanym przez przyrodę i folklor nutom. Do grona pierwszych fotografów Tatr należeli Walery Rzewuski, Marian Olszyński i  Franciszek Wyspiański. Rolę ich sponsora i wydawcy pocztówek spełniało Towarzystwo Tatrzańskie. Kartki drukowano w Krakowie, Wiedniu, a także we Francji i w Niemczech. Pocztówki różniły się jednak od dzisiejszych, co wynikało nie tylko z techniki rysunku i fotografii oraz technologii drukarskich, ale także z obowiązujących przepisów pocztowych.

W latach międzywojennych do plejady fotografów uwieczniających sceny z Tatr i Zakopanego weszli bracia Zwolińscy – wyśmienici taternicy, autorzy cenionych map i przewodników górskich. Po II wojnie światowej na pocztówkach publikowano przede wszystkim fotografie autorów z artystycznym cenzusem, potwierdzonym przynależnością do ZPAF. I to ich dzieła zapełniły witryny kiosków. Z narastaniem masowego ruchu turystycznego, pocztówki – oprócz pamiątkowych – zaczęły też pełnić funkcje edukacyjne i propagandowe. Patronat nad ich wydawaniem przejęło PTTK, a drukiem zajęły się regionalne zakłady wydawnicze, powoływane jako przedsiębiorstwa dochodowe towarzystwa.

Nie wiem ile oryginalna pocztówka ze Świnicą w chmurach z lat 70. XX wieku może być dziś warta dla filokartystów. Obawiam się, że wartości 44 tys. euro, jaką to cenę zapłacił na aukcji w Londynie za wspomnianą na wstępie pocztówkę Hooka anonimowy kolekcjoner z Rygi, nie osiągnie. Ale czy to ważne?! Przecież w dobie fotografii cyfrowej każdy może zamienić wykonane osobiście zdjęcie na pocztówkę. Aby wysłać fotkę w formie elektronicznej wystarczy notebook i łącze Wi-Fi. Zwolennicy bardziej romantycznej niż e-pocztówka, klasycznej kartki, będą zmuszeni odbyć krótką wizytę w pierwszym z brzegu punkcie fotograficznym dysponującym maszyną do druku odbitek z kart pamięci. Kilka minut później, zaopatrzoną w mniej lub bardziej konwencjonalne pozdrowienia kartkę wystarczy wrzucić do skrzynki by powędrowała do rodziny lub znajomych. Jeśli wola, może być na niej Świnica w chmurach. Oby tylko Poczta Polska dostarczyła ją do adresata… zanim wrócimy z wakacji.


Na zdjęciu otwierającym widok z Łomnicy na Prostredný hrot (Pośrednią Grań, 2441 m n.p.m.). Wprawdzie to w Tatrach słowackich, ale też w chmurach, więc pasuje jak ulał!


Materiał publikowany w 2011 roku na łamach magazynu „Polska wita” (później tytuł zmieniono na „Witaj w podróży” i poszerzono zakres tematyczny o Europę i świat).


Reklamy

Skomentuj jeśli chcesz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s