Najpiękniejsze wnętrze we Lwowie

Subiektywnie rzecz jasna. Balkony nad bramami podtrzymują tytani, secesyjne witraże nad drzwiami. A z hallu na piętro prowadzą reprezentacyjne, przepięknie rzeźbione i profilowane dębowe schody.

Tak jest we wnętrzu lwowskiego Domu Uczonych (Будинок вчених), w którym niegdyś mieściło się… kasyno. Nazywano je Szlacheckim (Шляхетське казино) lub Narodowym, potocznie zaś Końskim, bo gośćmi bywali tu przede wszystkim zasobni ziemianie.

Od czasów radzieckich mieści pomieszczenia miejscowego odpowiednika naszej Akademii Nauk, z tym, że w budynku nie prowadzi się prac badawczych, ale organizuje uroczystości, konferencje i bale. Z niepowtarzalnego klimatu wnętrz korzystają także filmowcy. Przed pieriestrojką kręcono tu na przykład radziecką wersję „Trzech Muszkieterów”.

 

Jeszcze nie tak dawno trzeba było wiedzieć gdzie to cudo się znajduje, znaleźć ciecia (co nie było zbyt trudne, bo ten zdawał się czekać… na znalezienie), i za drobną opłatą wchodziło się do środka. Dziś o zabytkowym obiekcie opowiadają autorzy krajoznawczych artykułów i coraz liczniejsze przewodniki.

 

Budynek wzniesiono w latach 1897-1898, według projektu architektów z wiedeńskiego biura Fellner&Helmer, w stylu neobarokowym.

 


Czynne codziennie w godzinach 9:00-18:00; zwiedza się bez problemu uiściwszy opłatę za bilet w wysokości 30 UHR (cena z maja 2018, gdy hrywnę można było kupić za 0,13-0,17 PLN).
Adres: Czynu Listopadowego 6

W telegraficznym skrócie o obiekcie: www.lwow.info
Wyczerpująco i ciekawie o historii kasyna: www.kuriergalicyjski.com


„Sen o Lwowie – Bilet do Lwowa”

Czasami myślę, od tej pory
Minęło chyba ze sto lat
Bo człowiek na tęsknotę chory
Inne spojrzenie ma na świat
Nie widzi tego, co jest dokoła
I wrócić chce do dawnych dni
Bo coś w nim płacze, coś w nim woła
Snem żyje i na jawie śni

Czy jest na świecie taka stacja kolejowa
Gdzie ja bym mogła kupić bilet do Lwowa
Czy jest na świecie taki pociąg beztroski
Który by zawiózł mnie na dworzec lwowski

A ja wysiadam, a przed dworcem tramwaj czeka
Konduktor ręką mi przyjaźnie daje znak
Pani zmęczona, pani pewnie skądś z daleka
A we mnie serce tak trzepoce się jak ptak
I już nie widzę nic i jestem jak w półśnie
A tramwaj dzwoni, lwowski tramwaj dziwny jest

Już nie pamiętam, czy był czerwony
Raczej zielony, chyba tak
Tu Politechnika z tej strony
I nagle tchu mi w piersi brak
Zjeżdżamy z góry po Kopernika
Potem Sykstuska – poczta tam
Szyny są tuż koło chodnika
Jak często kiedyś tędy szłam

Czy jest na świecie taka stacja kolejowa
Gdzie ja bym mogła kupić bilet do Lwowa
Czy jest na świecie taki pociąg beztroski
Który by zawiózł mnie na dworzec lwowski

Ja na stojąco mogę jechać, mogę w tłoku
Niech tylko wiem, że z okna ujrzę napis Lwów
Ja mogę tydzień, miesiąc, nawet i pół roku
Byle dojechać, byle móc go ujrzeć znów
Ten lwowski dworzec mój
Ten lwowski tramwaj, ach
Żeby to było raz na jawie, a nie w snach

Reklamy

Skomentuj jeśli chcesz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.