#zostańwdomu Stolica zachwyca

Zbożowe kłosy na miejskich trawnikach

Na niekoszonych warszawskich trawnikach rozplenił się jęczmień płonny. Wygląda bardzo efektownie, zwłaszcza gdy towarzyszą mu barwne kwiaty, jak choćby rozsiane z pobliskich ogrodów ozdobne odmiany bodziszka.

Nadzieja jednak, że będzie można ów jęczmień wykorzystać do celów spożywczych, jest – zgodnie z nazwą rośliny – płonna. Jęczmień płonny (Hordeum murinum L.) zaliczany jest bowiem do traw. Szybko i łatwo się rozprzestrzenia oraz adaptuje do kiepskich warunków. Porasta miejsca nasłonecznione, niestraszne mu suche gleby, ugory i zaniedbane trawniki, zaś jego największym walorem jest działanie antyerozyjne. Znawcy przedmiotu określają go nawet mianem urbanofila, i traktują jako charakterystyczną roślinę w zespole Hordeetum murini (zespół jęczmienia i stokłosy płonnej), dziś powszechnie obserwowanym na wielkomiejskich ulicach i skwerach.

Jęczmień płonny, a w nim wysiane z pobliskich ogrodów kwiaty, fot. Paweł Wroński

 

Jęczmień płonny wysiewa się najczęściej na miejscu, więc tworzy rozległe, zwarte skupiska, których wysokość waha się od 15 do 60 cm. Długie, zielone i cienkie źdźbła są z rzadka ulistnione. Liście dolne mają około 20 cm, te na wyższych piętrach – do 5 cm. Wszystkie są dość szerokie i płaskie, mają jasnozielony kolor, często się zawijają.

 

Jęczmień płonny, fot. Paweł Wroński

Jęczmień płonny przywędrował do nas przed wiekami z basenu Morza Śródziemnego, zapewne z nasionami roślin uprawnych, bądź przez przypadek – przyczepiony do ubrania jakiegoś kupca czy podróżnika. Katastrofalna tegoroczna susza i wynikające z niej zalecenie nieścinania trawników, przyczyniły się do szczególnego rozrostu tej rośliny.

Jęczmień płonny, a w nim wysiane samoistnie kwiaty z pobliskich ogrodów, fot. Paweł Wroński

 

Płonny” to słowo o staropolskim rodowodzie, używane niegdyś w formach „płony” i „płóny„w odniesieniu do nieurodzajnej ziemi, potem jako synonim słów takich jak: „błahy„, „pusty„, „jałowy„. Dziś, w języku potocznym przetrwało w zasadzie jedynie w związku frazeologicznym „płonne nadzieje„. Jest też używane w botanice na określenie roślin nieowocujących, bądź niedających kwiatów, owoców czy nasion oraz w geologii na określenie skał (eksploatowanych kopalin), uważanych za nieużyteczne.

 

Jęczmień płonny i Zmora w upalny czerwcowy dzień, fot. Paweł Wroński

Ciekawie o jęczmieniu płonnym w artykułach:
www.biologiaroslin.wordpress.com
www.rynek-rolny.pl

0 komentarzy dotyczących “Zbożowe kłosy na miejskich trawnikach

Skomentuj jeśli chcesz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: