‚Szczęśliwa 7’ chóru Mille Voci

Już po raz kolejny miałem przyjemność słuchać dziecięcego chóru Mille Voci. Na warszawskiej Pradze, w Centrum Promocji Kultury, gdzie prowadzony przez Karolinę Olczedajewską chór dał jubileuszowy koncert zatytułowany „Szczęśliwa 7”.

Widownię stanowili głównie członkowie rodzin chórzystów oraz osoby związane z Ogniskiem Pracy Pozaszkolnej nr 1 „Jordanek” (www.opp1.waw.pl), przy którym chór się rozwija. Inni, którzy tego nie słyszeli – niech żałują. Na dowód przedstawiam piosenkę o zakochanym w czarownicy królu. Świetna! A czarownica, drobiażdżek taki, ma głos nie byle jaki!

Zaraz, zaraz, a gdzie tu edukacja, wychowanie?- zapytacie. A czymże jest definiowanie szczęścia i wyrażenie go muzyką, słowami piosenek, śpiewem. Temu właśnie służył projekt ‚Szczęśliwa siódemka’, którego zwieńczeniem był praski koncert. Przyjemnego słuchania!


Utwór, który wykorzystałem w poście, nagrywając podczas koncertu – piosenka o królu i czarownicy, pochodzi z repertuaru włoskiego chóru Piccolo Coro dell’Antoniano z Bolonii (www.antoniano.it). W oryginale nosi tytuł „Il cuore del re”; muzykę i słowa napisał Flavio Conforti. Tekst na język polski przetłumaczyła Xenia Zawanowska; w repertuarze Mille Voci (www.pracownia-piosenki.blogspot.com) nosi tytuł „Serce króla”.

Piękna czarownica w czarnej, długiej szacie
Krąży po zamczysku, siejąc blady strach,
Waży eliksiry w swojej komnacie
I serce króla pragnie skraść.
Kiedy czarownicę król spotyka
Wiedźma nie zwlekając ani chwili
Czarodziejską różdżką serca dotyka
I kradnie je do eliksiru!

W kotle miesza starannie,
dodaje cztery muchy i rogi baranie
zakrapla trochę soku z mlecza i miesza, miesza by
dodać świeży kwiat pomarańczy.
Rzuca zaklęcie i wie,
że coś nie działa dobrze, że coś wyszło źle,
Bo serce króla bije tak jak szalone
i wiedźma wie, że to serce jest zakochane…
Zakochał się król! x 4

„Na setkę czarnych kruków i zgniłe żaby!”
Duszę pięknej wiedźmy przeszywa ból
„Serce króla, musisz mi wyjawić:
powiedz, w kim zakochał się król!”
Czarownico, czarownico, na nic twoje czary
Chciałaś zdobyć serce króla, ale plan był zły!
Bo mam niespodziankę: nie do wiary,
Wybranką króla jesteś ty!

Piękne to było wesele i razem się bawili
damy, czarodzieje, krasnale i dworzanie
oraz poddani, a smok jednooki ogniem oświetlał zamek.
Teraz codziennie wieczorem siadają do wieczerzy
wraz ze swym dworem, królowa-wiedźma czule
króla przytula i szepcze, że
życie z nim jest o wiele lepsze! Ooo

Poddani już się wiedźmy nie obawiają
Lecz gdy ktoś zarzuca jej manier brak wybucha
„Zaraz cię zamienię w wielkie, zgniłe jajo!
znikaj stąd: raz i dwa!”
„Zaraz cię zamienię w wielkie, zgniłe jajo!
znikaj stąd: raz i… i dwa!”

Zaprezentowany w poście materiał jest dostępny na youtube’owskim kanale OPP1 Jordanek, a wszystkie piosenki z jubileuszowego czerwcowego koncertu na youtube’owskim kanale chóru, w playliście Szczęśliwa siódemka.

Więcej o chórze i jego twórcach: www.fundacja-szeptem.org.pl

Reklamy

Głaskanie trawy i pacianie w mące

Każdy wie, że dzieci lubią ruch i grzebanie w piasku albo w mące. Z każdej natomiast, najprostszej nawet zabawy, wynikają korzyści dla rozwoju dzieci, o ile tylko nie blokuje się ich kreatywności i samodzielności. Tak, jak na prowadzonych w Jordanku zajęciach.

Pantomimy z Lidią Pedryc

Występ najmłodszej grupy pantomimy w OPP1 Jordanek, fot. Paweł Wroński

W Strefie smaku pod okiem Katarzyny Gugały

Wspólne przyrządzanie potraw jest znakomitym treningiem współpracy, fot. Paweł Wroński

Fotografie i filmiki wykonane podczas jordankowych zajęć złożyłem w prezentacje dostępne na YouTube, na kanale filmowym OPP1 Jordanek oraz przez stronę placówki: www.opp1.waw.pl.

Jak to z tetrapodem było

Ślady tetrapoda – praprzodka stworzeń lądowych, odkryte w pierwszej dekadzie naszego stulecia w kamieniołomie na Zachełmiu w Górach Świętokrzyskich, spowodowały rewolucję w poglądach paleontologów na historię życia gatunków lądowych na Ziemi.

Dzieje istot lądowych wydłużyły się o blisko 20 milionów lat, trzeba było opracować nowy scenariusz wydarzeń u zarania ich życia na Ziemi, zaś nieznanym wcześniej nikomu Zagnańskiem zaczęli się interesować paleontologowie z całego świata.

Zagłębienia na warstwie dolomitowych skał w kamieniołomie na Zachełmiu w Zagnańsku to właśnie ślady fascynującego stworzenia, nazwanego przez uczonych z grecka tetrapodem, czyli na czterech łapach, fot. Paweł Wroński

Jak wyglądał rzeczony tetrapod nie do końca wiadomo. Pozostaje więc szerokie pole dla wyobraźni, nie tylko uczonych. Z postawionego przed uczennicami V klasy szkoły podstawowej zadania, by tetrapoda przedstawić, dziewczęta wywiązały się… śpiewająco.

W portalu www.evolution.berkeley.edu, w artykule poświęconym tetrapodowi autorzy wyjaśniają zależności między współczesnymi zwierzętami lądowymi, a mieszkańcami prehistorycznych wód. Na zamieszczonym drzewie genealogicznym człowieka widać wyraźnie, że tetrapod stanowi ogniwo pośrednie między stworzeniami zamieszkującymi praocean, a lądowymi.

Wykonując zadania, bawiły się uczennice V klasy szkoły podstawowej. „Festiwal” był punktem programu zielonej szkoły. No bo jak inaczej aniżeli poprzez zabawę, przekazać 11-latkom trochę wiedzy z paleontologii?!

Na marginesie! Kwaterowaliśmy w przyjemnym pensjonacie Agroturystyka „Przy Szlaku” w Trzciance (www.agroprzyszlaku.pl). Polecamy!

Tetrapod (tetrapod Ichthyostega)
Najstarsze czworonożne zwierzę na świecie, które wyszło na ląd, przystosowane jeszcze do oddychania w wodzie. Prawdopodobnie nie było podobne do żadnej znanej dzisiaj istoty. Charakteryzowało się bowiem cechami pośrednimi między rybą, a płazem. Miało cztery kończyny kroczne zakończone 7 lub 8 palcami, a ciało pokryte rybią łuską.

Niewiarygodne, bo sprzed 395 milionów lat, a jednak prawdziwe ! Fot. Paweł Wroński

Odkrycie stało się głośne po opublikowaniu artykułu na temat śladów w Zachełmiu na łamach magazynu „Nature” w styczniu 2010 roku (www.tetrapod.net.pl).

Co ma gazeta do rytmiki

Co ma gazeta do rytmiki? Z pozoru – nic, ale może mieć wiele. Podczas majowego rodzinnego pikniku „Mózg lubi ruch”, Karolina Olczedajewska pokazała jak wykorzystywać proste przedmioty do zabaw umuzykalniających najmłodszych.

Krótki filmowy zapis z tych zajęć „’Gordonki’ według Karoliny”, zamieszczony na kanale OPP1 Jordanek na YouTube, przedstawia wykorzystanie gazety właśnie.

Na zajęciach rytmiki, które prowadzi w OPP1 „Jordanek” w Warszawie na Grochowie, Karolina nawiązuje do modnych od kilku lat ‚gordonków‚, ale wzbogaca je własnymi pomysłami oraz ćwiczeniami zapożyczonymi np. z korektywy, zabaw paluszkowych, czy logopedycznej terapii i profilaktyki, jakie w tej samej placówce organizują jej bardziej doświadczone koleżanki.

Szkoda, że na pikniku w sali, która ze względu na odosobnienie miała sprzyjać wyciszeniu, była straszna kakofonia – niestety dobiegały inne odgłosy i natrętna muzyka. Mimo trudności dzieciaki bawiły się nieźle. Gratulacje dla Karoliny i innych osób z sąsiednich stanowisk prowadzących wówczas zajęcia.

 

Edwin Elias Gordon, amerykański pedagog, psycholog muzyki, a zarazem praktyk – muzyk jazzowy, twierdził że bodźce muzyczne ze środowiska wpływają na rozwój dziecka już w okresie niemowlęcym. Nawiązujące do jego teorii ‚gordonki’, czyli techniki umuzykalniania najmłodszych zyskały ogromną popularność, bo stymulują liczne ośrodki podkorowe dziecięcego mózgu, wpływając tym samym nie tylko na kształtowanie muzycznej wrażliwości człowieka, ale na postępy edukacyjne w ogóle.

 


www.mozglubiruch.eu
www.opp1.waw.pl

Mózg lubi ruch 2017 – III edycja

Tak zatytułowany, doroczny piknik rodzinny odbył się już po raz trzeci w Warszawie, na Grochowie.

Aby podkreślić swoje intencje, organizatorzy posłużyli się hasłem „Profilaktyka to nasza taktyka”. Zachęcają bowiem rodziny z dziećmi, i to z tymi najmłodszymi, do wszelkich form aktywności ruchowej i intelektualnej. Pokazują i wyjaśniają jak wiele umiejętności doskonalą dzieci podczas prostych zabaw i codziennych domowych czynności. Jak korzystnie aktywność ruchowa wpływa na ich przyszłe osiągnięcia edukacyjne, i – co najważniejsze – że trzeba o to dbać od najmłodszych lat! W tym celu halę sportową i boisko OSiR przy Siennickiej zamieniono w wielki plac rodzinnych zabaw, na którym specjaliści z praskich placówek wychowawczych prowadzili zajęcia, gry i warsztaty, dzieląc się z gośćmi pomysłami i doświadczeniem.

Wykonany przeze mnie materiał został zamieszczony na YouTube, na kanale OPP1 Jordanek.

Podczas warsztatów sensomotorycznych terapeuci demonstrowali jak przy pomocy dostępnych w domu narzędzi, materiałów i produktów można w atrakcyjny sposób zapobiegać wielu dysfunkcjom rozwojowym, i że niektóre z zaburzeń można łatwo skorygować, jeśli zabierzemy się za to odpowiednio wcześnie i starannie.

Animując zajęcia sportowe, instruktorzy sięgali do zabaw znanych nierzadko naszym rodzicom, a nawet dziadkom, tym bardziej znów atrakcyjnych, że wystarczają do nich: kreda, guma, sznurek, kapsle, stare gazety i inne podobnie łatwo dostępne rzeczy. Nie unikano w żadnym razie nowoczesnego wyposażenia, specjalistycznego sprzętu sportowego, czy konstrukcji takich jak ścianka wspinaczkowa. Przecież wszystkie te rzeczy są w zasięgu ręki. Wystarczy z nich mądrze korzystać!


www.mozglubiruch.eu

 

Sumo z Niedźwiadkiem

Sumo znane w Japonii od niemal 2 tysięcy lat było początkowo wiejskim rytuałem związanym z zabiegami o dobre plony i modlitwą do szintoistycznych bóstw.

Współcześnie, sumo jest przede wszystkim egzotycznym, widowiskowym sportem, rodzajem zapasów z pieczołowicie kultywowanym ceremoniałem, jakim obrosło przez stulecia. Zwycięstwo w turniejach ma charakter prestiżowy, a wybitni mistrzowie cieszą się w Japonii ogromnym szacunkiem.

Pod opieką instruktorów z warszawskiego UKS Niedźwiadek, podczas majowego pikniku „Mózg lubi ruch” (www.mozglubiruch.eu), odbyły się – na wesoło – zapaśnicze walki sumo. A żeby każdy z młodych zawodników mógł zaprezentować godne prawdziwego sumotori warunki (bez specjalnej i siłą rzeczy długotrwałej diety oraz ciężkiego treningu), dziewczęta i chłopcy zakładali wypełnione powietrzem kolorowe ‚opony’.

W poniższej, nieco dłuższej wersji jako podkład muzyczny wykorzystałem tradycyjną muzykę w wykonaniu bębniarzy Yamato – fragment z utworu zatytułowanego Kodo, co oznacza bicie serca.

 

Zawodnicy sumo (rikishi) stosują specjalną dietę. Jej podstawą jest potrawa chanko-nabe, czyli pożywny bulion z mięsem, tofu, grzybami i warzywami.

 

Krótka historia sumo
III-VIII w. – w Japonii ukształtował się rytuał religijny związany najprawdopodobniej z modłami o dobre plony do szintoistycznych bóstw kami. Spisane w VIII stuleciu, najstarsze japońskie kroniki Kojiki i Nihonshoki, przytaczają mity na temat sumo.
VIII-XII w. – walki sumo odbywały się coraz częściej na dworze cesarskim. Za panowania Shōmu (I poł. VIII w.), weszły na stałe do programu festiwalu tanabata i zaczęto je określać mianem shinji-zumō (bożej służby). W znaczącym dla Japonii okresie rozwoju kulturalnego i dobrobytu (epoka Heian; lata (794–1192), sumo przekształciło się w kluczowy element dorocznej dworskiej ceremonii sechie-zumō, podczas której zanoszono modły o dobrobyt dla kraju.
XII-XIV w. – w początkowym okresie szogunatu zaprzestano walk na dworze cesarskim, a techniki sumo zaczęto wykorzystywać w szkoleniu wojowników (buke-zumō). Upowszechnienie ich sprawiło, że walki zaczęły służyć rozrywce. Niedługo potem, wykorzystując ów trend, klasztory zaczęły organizować walki, aby zbierać fundusze na potrzeby religijne (kanjin-zumō).
XVI w. – zaczęto organizować doroczne turnieje sumo.
XVII-XIX w. – w epoce Edo (lata 1603–1868) skodyfikowano zasady pojedynków; pojawiły się też stajnie (heya), w których szkolono zawodników (rikishi).
XX w. – po II wojnie światowej sumo zainteresowali się Amerykanie, a potem przedstawiciele innych nacji, co doprowadziło do przekształcenia się rytualnych egzotycznych zapasów w międzynarodową dyscyplinę sportową; do grona wybitnych mistrzów zaczęli dołączać dysponujący wyjątkowymi warunkami fizycznymi zawodnicy z innych krajów, zwłaszcza z USA, Mongolii, a w pierwszej dekadzie XXI w. także z Bułgarii. Jako dyscyplina zapaśnicza sumo zawitało w tym czasie do Polski.

Majowy piknik „Mózg lubi ruch” – sumo na wesoło pod opieką instruktorów UKS Niedźwiadek, fot. Paweł Wroński

 

Walka odbywa się w kole o średnicy 4,55 m (dohyō). Zwycięzcą zostaje zawodnik, który wypchnie przeciwnika z koła lub spowoduje aby drugi dotknął maty inną częścią ciała niż podeszwy stóp.

 


Dobry film o sumo z YouTube z kanału JAPANmania


UKS Niedźwiadekwww.uks-niedzwiadek.pl
Trener-koordynator: Sławomir Wojciech Luto
Siedziba klubu:
ul. Kobielska 5, Warszawa – Praga Południe

Historia sumo sportowego na stronach UKS Niedźwiadek

Łucznica – dwór rzemiosł różnych

W odrestaurowanym dworze szlacheckim w Łucznicy koło Pilawy gospodaruje stowarzyszenie promujące rzemiosło i rękodzielnictwo.

Gospodarze zapraszają na warsztaty artystycznego i rzemieślniczego kunsztu z różnych dziedzin, czyli na spotkanie „z kulturą stosowaną – dla przyjemności”.

Znakiem rozpoznawczym jest wikliniarstwo (stowarzyszenie korzysta z własnej wikliny), ale w ofercie są także kursy batiku, ceramiki, tkactwa, tworzenia witraży, meblarstwa, ciesielstwa, sitodruku czy wyrobu miedzianej biżuterii. Ciekawostką jest projekt dotyczący konstrukcji ludowych instrumentów muzycznych. Tego typu warsztaty trwają pięć dni lub dłużej, a ich cena obejmuje również zakwaterowanie i wyżywienie. Gospodarze są jednak otwarci na różne opcje. Można więc jedynie uczestniczyć w warsztatach, mieszkając gdzie indziej, albo korzystać tylko z kwater i wyżywienia, aby po prostu wypocząć w malowniczej okolicy.

Dwór otoczony jest parkiem z pomnikowym okazami kilkusetletnich drzew, a wokół zespołu dworsko-parkowego szumią lasy Mazowieckiego Parku Krajobrazowego. Można więc wyruszać na dłuższe nawet eskapady pieszo lub rowerem.

 

Dwór w Łucznicy wystawili w połowie XIX wieku Potoccy. W 1934 roku Jakub Ksawery Aleksander hrabia Potocki, ostatni właściciel Łucznicy, „…nie mając potomstwa, rodziców ani innych wstępnych…”, przekazał rodowe dobra fundacji, która miała rozporządzać majątkiem dla dobra publicznego. Po II wojnie światowej dwór upaństwowiono, a w latach 80. wpisano nawet do rejestru zabytków. Popadłby jednak w ruinę, gdyby nie zainteresowało się nim grono ludzi zainteresowanych upowszechnianiem kultury.

 

Wikliniarstwo, no proszę – jakie wciągające zajęcie, fot. Paweł Wronski
Wyplatanie katalońskiej tacki (oryginalna służyła jako przekładka między suszącymi się kręgami sera), angażuje wszystkie zmysły. Fot. i GIF: Paweł Wroński
I można być dumnym niesłychanie… Fot. i GIF: Paweł Wroński

INFO
www.lucznica.org.pl
www.facebook.com/StowarzyszenieAkademiaLucznica

Zmora… gościnnie 🙂

– Kiełbaską się nie podzielisz?
– Nie!
Fot. i GIF: Paweł Wroński