Trendsetterzy rodzinnego wypoczynku

Chwytliwe hasło: „Hotel przyjazny rodzinie” przyciąga jak magnes. Używanie go może się jednak okazać ryzykowne, zwłaszcza, gdy niespełnione obietnice rozczarują klientów.

Doświadczył tego niejeden hotel w Karyntii w latach 80. minionego stulecia. Landowe władze zachęcały wtedy właścicieli obiektów wypoczynkowych do specjalizacji. Uderzenie w tony rodzinne wydawało się łatwe i obiecujące. Jednak tamte, pierwsze próby, często kończyły się fiaskiem, i lokalne biura promocji turystyki zasypywane były skargami zawiedzionych klientów. Inaczej potoczyły się losy Gerharda Stroitza i Siegfrieda Neuschitzera. Skierowanie przez nich oferty wypoczynku do rodzin z dziećmi okazało się strzałem w dziesiątkę, a konsekwentnie doskonalona oferta przerodziła się w ideę, którą dziś realizuje z powodzeniem renomowana grupa hotelarska Kinderhotels Europa. Ba, zrzeszenie jest współcześnie liderem w sferze rodzinnego wypoczynku na kontynencie, wyznacza trendy w tej dziedzinie i winduje w górę poprzeczkę minimalnej jakości usług.

Pionierskie przedsięwzięcia
Gerhard Stroitz jest pionierem grupy. Jego pomysł jak prowadzić hotel dla rodzin z dziećmi nie narodził się w zaciszu gabinetu. Jego synowie, Wolfgang i Christian właśnie dorastali, więc „wakacje na farmie” zaczęły ich po prostu nudzić; chcieli urządzać ogniska, budować chaty w lesie, przeżywać przygody. Tworząc dla nich warunki bezpiecznej zabawy, Stroitz zamienił w 1986 roku swój niewielki pensjonat typu Bad & Breakfast nad Faaker See w duży hotel ze zróżnicowaną ofertą dziecięcych aktywności. Mniej więcej w tym samym czasie, podejmując wyzwanie jakim było przystosowanie SPA dla potrzeb rodzin z dziećmi, Siggi Neuschitzer uratował przed bankructwem prowadzony przez własną rodzinę interes w Trebesing nad Drawą. Zaczął od tego, że skupował od sąsiadów niepotrzebne im już dziecięce łóżeczka, podgrzewacze do butelek i wysokie krzesełka, żeby dzieci nawet te najmłodsze mogły siedzieć przy stolikach z rodzicami. Po pierwszym zakończonym sukcesem sezonie zyskał nawet przydomek Pieluchowego Gospodarza (Windelwirt). Neuschitzerowie wykorzystali przy tym pomysły Karin, niani własnych dzieci, podbijając jej ciepłym, a zarazem praktycznym podejściem, serca klientów.

Ewolucja doktryny
Drogi pionierów szybko się zeszły, i już podczas prestiżowych targów turystycznych ITB w 1988 roku, Karyntia mogła się pochwalić nowatorską ofertą. Dziesięć lat później, grupa zrodzona pod auspicjami Österreich Werbung, zaczęła nabierać międzynarodowego charakteru. Gdy jednak liczba członkowskich obiektów zaczęła szybko rosnąć i zbliżać się do magicznej setki, szefowie grupy powiedzieli: dość! Postawili na dyscyplinę i rzetelność w spełnianiu obietnic, ustalili precyzyjnie kryteria jakie muszą spełniać należące do grupy obiekty, a kontrolę przyjętych standardów powierzyli znanemu na europejskim rynku koncernowi certyfikującemu jakość produktów i usług – TÜV Rheinland Group (oddziały w naszym kraju, TÜV Rheinland Polska: www.tuv.com). W efekcie liczba członków grupy Kinderhotels Europa zmniejszyła się, a jakość usług znacząco wzrosła i utrzymywana jest wciąż na najwyższym poziomie. Do zrzeszenia należy teraz 50 obiektów, większość zlokalizowana jest w Karyntii, gdzie idea się narodziła, ale są także w innych krajach związkowych Republiki Austrii, a ponadto w Niemczech (w Bawarii), w Chorwacji, we Włoszech i w Portugalii. Zrzeszenie współpracuje także z ponad 80 firmami z całej Europy, produkującymi sprzęt, żywność, kosmetyki i inne produkty niezbędne do pielęgnacji i opieki nad dziećmi w różnym wieku, poczynając od niemowląt.

Akademia
Oferta zrzeszonych hoteli też się dynamicznie poszerza, i doskonalą się jej założenia. O ile w początkowym okresie Kinderhotels nastawione były głównie na opiekę nad dziećmi i odciążenie rodziców w okresie urlopowym, o tyle teraz dbają o równowagę, dzięki czemu rodzice, którzy są przecież z dziećmi mogą się zarówno cieszyć czasem dla siebie, jak i  spędzanym wspólnie. Profesjonalną obsługę pielęgnacyjną i wychowawczą wspiera prowadzona przez zrzeszenie Akademia. Pracownicy od których wymaga się na starcie odpowiedniego przygotowania zawodowego (pedagogicznego, psychologicznego, medycznego), doskonalą na organizowanych przez nią szkoleniach i kursach swoje kwalifikacje, zapoznając się na bieżąco z nowymi trendami i koncepcjami wychowawczymi, technicznymi nowinkami, a także językami klientów. W efekcie, w Kinderhotels rodzice mogą dziś już liczyć na profesjonalną opiekę nad pociechami i wyposażenie odpowiednie dla dzieci od 7 dnia życia!

Hotele z uśmiechami
Do zrzeszenia Kinderhotels Europa należą różnorodne hotele i pensjonaty, zarówno kameralne obiekty jak i luksusowe wielofunkcyjne kompleksy wypoczynkowe. Niezależnie od standardu świadczonych przez nie usług, zrzeszenie posługuje się własnymi kategoriami, przyznając Smiley’e – uśmiechnięte buźki – trzy, cztery albo pięć. Potrójny symbol oznacza minimum jakie musi spełnić każdy obiekt członkowski zrzeszenia. Ponieważ kluczową wagę przywiązuje się do bezpieczeństwa, są tam odpowiednio przygotowane strefy zabaw dla dzieci – pokój pod dachem i plac na zewnątrz. Zarówno w pokojach, jak w salach jadalnych znajduje się kompletne wyposażenie, są zabezpieczenia (np. kontaktów), dostosowane do potrzeb dzieci w różnym wieku. W restauracyjnym menu są zawsze dziecięce porcje. Działa non stop pralnia, zapewniony jest dostęp do usług medycznych dla dzieci i bezpłatna opieka wychowawcza – od 3 roku życia, do 20 godzin tygodniowo. Standardem jest przy tym, że 1 opiekun przypada na 20 dzieci. Wybierając się na spacer, rower czy narty, można na miejscu wypożyczać potrzebny sprzęt, w tym bezwzględnie – wózki i nosidełka. W obiektach z 4 Smiley’ami jest ponadto basen, nierzadko również kryty, w każdym pokoju jest zamontowany alarm dla dzieci, a w jadalniach są specjalne stoliki dla dzieci z opiekunem, z których można korzystać raz dziennie przez pięć dni w tygodniu. Opieka profesjonalnego personelu nad dziećmi zapewniona jest do 40 godzin tygodniowo, co najmniej przez 2 opiekunów pełniących dyżur od świtu do wieczora. Obiekty tej kategorii zapewniają też specjalnie przygotowany program wydarzeń dla dzieci i dorosłych. Najwyższy standard, czyli 5 Smiley’ów oznacza, że mamy do czynienia z hotelem minimum 4-gwiazdkowym, z foyer i barem dziennym, ze SPA, solarium i sauną, basenem i krytymi brodzikami dla najmłodszych. Zewnętrzny teren jest ogrodzony, a zabawki i gry są dostępne na życzenie, przy korzystaniu np. z terenów narciarskich zapewniony jest transport. A ponieważ wiadomo, że w czasie deszczu „dzieci się nudzą” wewnętrzne strefy zabaw są bogato wyposażone w miękkie urządzenia. Działają kino i teatr. W jadalniach czekają kosze owoców i lody. Dzieciom oferuje się przygotowane dla nich menu, mogą korzystać z toalet z odpowiednimi urządzeniami. Opieka dostosowana jest do wieku dzieci, stąd podział na grupy – przedszkolne, a teraz już także żłobkowe, w pokojach zamontowane są elektroniczne nianie. Bezpłatna opieka świadczona jest do 60 godzin tygodniowo, przez 1 opiekuna na każdą dziesiątkę dzieci (Babycare jest dostępna także podczas obiadu i kolacji). Specjalne wydarzenia rozrywkowe organizowane są przynajmniej 3 razy w tygodniu. Pewne jest także to, że 5-Smailey’owe hotele przyjmują jedynie rodziny z dziećmi.


Kinderhotels Europawww.kinderhotels.com (zrzeszenie kolportuje bezpłatnie aktualne katalogi, formularz zamówienia na stronie w zakładce ‘Service/Order catalogue’); siedziba stowarzyszenia mieści się w Austrii, w Karyntii, w miejscowości Villach-Drobollach
Flagowy obiekt: „Europas 1. Baby- und Kinderhotel” w Trebesing (prowadzony w Karyntii przez kolejną generację Neuschitzerów); www.babyhotel.eu
Kinderhotels na stronach Österreich Werbung: www.austria.info


Materiał publikowany na łamach magazynu Eden, pt. „Kinderhotels Europa – trendsetterzy rodzinnego wypoczynku” w numerze czerwcowym (2018).

Reklamy

Ebru – na wodzie malowanie

Ebru – sztuka malowania na wodzie kształtowała się przez stulecia, a jej głównymi ośrodkami stały się z początkiem XVI wieku metropolie tureckiego imperium: Buchara (dziś w Uzbekistanie) oraz Stambuł. W 2014 roku wpisano ebru (Türk Ebrusu) na listę niematerialnego dziedzictwa ludzkości UNESCO.

Kwiaty Anny Amil wykonane pdczas prezentacji ebru na Zamku Królewskim w Warszawie, fot. Paweł Wroński

Sztukę tę mylnie utożsamia się z techniką marmurkowania – również wywodzącą się z Turcji, a dziś powszechnnie używaną w introligatorstwie starodruków. Szuka się także podobieństw z japońskim kunsztem suminagashi – tworzenia deseni przez tusze pływające na wodzie. Ebru, zdecydowanie odróżnia od nich brak przypadkowości. Ebruista wie dokładnie czego pragnie i dąży do uzyskania takiego efektu jaki sobie wymarzył. Natomiast wzory stworzone technikami marmurkowania czy suminagashi, choć nierzadko porywające, są od woli artysty niezależne.

Nazwa tego wywodzącego się z tradycji orientu gatunku malarstwa pochodzi od perskiego określenia ebri (wym. abrï), oznaczającego coś zwiewnego, falistego, jak chmura.

Niepowtarzalność dzieł ebru wykorzystywano w Turcji już od XVI wieku, używając papierów zdobionych przez ebruistów do prowadzenia oficjalnej korespondencji oraz wystawiania dokumentów sułtańskich. Nie można ich było bowiem podrobić – ani skopiować, ani nawet powtórzyć uzyskanego przez konkretnego artystę wzoru. Najstarszy obraz wykonany techniką ebru o potwierdzonej dacie wykonania znajduje się w zbiorach muzealnych Pałacu Topkapi w Stambule. Powstał w 1539 roku.

W XIX wieku sztukę ebru zdominowały wzory kwiatowe i to one wyznaczają dziś kanon piękna obrazów wykonanych tą finezyjną techniką. Praca nad obrazem uważana jest także za formę medytacji, bo żeby ukończyć dzieło konieczne są głęboka koncentracja i spokój umysłu.

Anna Amil – ebruistka z Krakowa, fot. Paweł Wroński

Anna Amil, absolwentka orientalistyki i filologii tureckiej UJ, zajmuje się ebru od 7 lat, a swój warsztat doskonaliła pod okiem mistrzów ze Stambułu. Swoje kompozycje tworzy na papierze, choć dziś zdobi się w ten sposób także jedwab, choćby do celów użytkowych, jak na przykład krawaty.

Próbka możliwości jakie daje jedna z technik ebru, polegająca na rozprowadzaniu farb płynnymi ruchami – „pójdź i wróć”, fot. Paweł Wroński

Niezwykłe znaczenie dla sztuki ebru ma przygotowanie farb z naturalnych składników określonego pochodzenia, a nawet „oswojenie wody” w kuwecie, w której obraz powstaje. Składnikiem kluczowym jest żółć wołowa, która sprawia, że farby osiągają odpowiednią gęstość. Niebagatelne znaczenie ma oczywiście wyobraźnia twórcy, bo to ona podsuwa pomysły i sposoby odzwierciedlenia zrodzonych w myślach motywów na papierze, na który z powierzchni wody delikatnie się je przenosi.

Kwiat wykonany przez Annę Amil podczas kótkiego pokazu. Niby proste, ale kluczem było przygotowanie farb i wody, które umożliwiły sporządzenie tego delikatnego kwiatowego motywu, fot. Paweł Wroński

Anna Amil przedstawiła sztukę ebru podczas pokazu zorganizowanego na Zamku Królewskim w Warszawie pod auspicjami Ambasady Turcji w Polsce. W ramach kierowanego przez nią warsztatu powstało także kilka prac amatorskich.


Poznaj Turcję: www.facebook.com/PoznajTurcje/


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Mózg lubi ruch – zaproszenie

Aktywność ruchowa i praca mózgu doskonale się uzupełniają. Najlepszym dowodem teoria względności, która wykluła się w głowie Einsteina podczas… jazdy rowerem.

„Mózg lubi ruch” to piknik dla rodzin z dziećmi, przede wszystkim w wieku 3-12 lat, gdyż w tym właśnie okresie kształtuje się ludzki umysł. My zaś, rodzice, dziadkowie, przyzwyczajeni do kojarzenia nauki ze ślęczeniem nad książkami, często nie doceniamy roli jaką aktywność fizyczna odgrywa w tym procesie. Jakżeż często tracimy przy tym czas, zdrowie i pieniądze w poradniach i klinikach, zamiast wziąwszy sprawy we własne ręce skupić się na profilaktyce. Jak to robić, pokażą specjaliści z praskich poradni psychologiczno-pedagogicznych, placówek oświatowych oraz klubów prowadzących zajęcia dla dzieci, dzieląc się swoim doświadczeniem i pomysłami. Pokażą techniki do wykorzystania w domu i na spacerach bez inwestowania w kosztowny sprzęt i zabiegi, bo do ich stosowania wystarczą z reguły najprostsze przedmioty, jakie każdy ma w domu albo wyposażenie ogólnodostępnych obiektów rekreacyjno-sportowych. Podczas pikniku będzie można wziąć udział w pokazach sportowych, mocując się w zapasach sumo, czy tańcząc przy rytmicznej muzyce capoeiry. Specjaliści z różnych dziedzin udzielą bezpłatnie porad i konsultacji.

Tak było wiosną, fot. Paweł Wroński

Udział w pikniku ma sens, bo bawiąc się z dziećmi wspomagamy ich prawidłowy rozwój, zacieśniając jednocześnie emocjonalne więzi w rodzinie. Jeśli przyjmiemy tę strategię, urzeczywistni się motto imprezy: Profilaktyka to nasza taktyka!


21 października 2017 w godz. 10:00-13:00
Hala OSIR, ul. Siennicka 40
Impreza non-profit * udział jest bezpłatny!


Na YouTube, na kanale „OPP1 Jordanek” trochę wspomnień z wiosennej edycji pikniku.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Mr Ski Amadé przedstawia

Christoph Eisinger jest człowiekiem znanym w całej Austrii, bynajmniej nie pod własnym nazwiskiem, ale jako… Mr Ski Amadé!

Przezwisko przylgnęło do niego ponieważ reprezentuje największe narciarskie konsorcjum w Austrii, zrzeszające pięć rozległych ośrodków z Kraju Salzburskiego i jego pogranicza ze Styrią (do konsorcjum należą: Salzburger Sportwelt, Schladming-Dachstein, GasteinGroßarltalHochkönig). Ski amadé oferuje łącznie 760 km tras zjazdowych, dostępnych z tym samym karnetem (nie tak jak w DolomitiSuperski gdzie funkcjonują karnety lokalne w różnych cenach i ogólny, nieco droższy od pozostałych). Zrzeszenie jest nie tylko liderem austriackich rankingów, ale również wzorem dla innych stacji we wszystkich austriackich landach. Inwestuje każdego roku około 80 mln euro, stawia na nowości, oferując program wypoczynkowy szerszy aniżeli sama jazda na nartach lub desce.

Scenariusze na każdy dzień
Oferowanie bogatych programów stało się już normą w alpejskim świecie, a podobnym tropem podążają również stacje w Karpatach czy na Półwyspie Iberyjskim. Granica między dobrą zabawą a zamianą stacji w lunapark jest w tej działalności łatwa do przekroczenia. Ski amadé uniknęło jak dotąd tego niebezpieczeństwa. Ponadto, jako pierwsze pojawiło się na polskim rynku z promocją swoich zimowych propozycji, zaś program zaprezentowany przez Mr’a Ski Amadé rysuje się naprawdę kusząco.

Flagowym pomysłem na sezon 2017/2018 jest akcja „Ski amadé – made my day“. To propozycja programowa obejmująca całe dnie pod profesjonalną opieką (w cenie zależnej od rodzaju wybranych atrakcji i poziomu luksusu). Jest skierowana zarówno do wytrawnych narciarzy poszukujących wyzwań poza trasami, jak dla początkujących, którzy w towarzystwie instruktora-przewodnika poczują się pewniej, szybciej i komfortowo doszlifują technikę jazdy na nartach lub desce. W oferowanych programach nie brak propozycji dostosowanych do wieku i kondycji klientów, nie zapomniano także o osobach, które pragną zakosztować uroków zimy ale narciarzami lub deskarzami nie są. Są w proponowanych programach wątki kulinarne, wykraczające zdecydowanie poza niezbędne przy aktywnym trybie życia posiłki – degustacje przysmaków austriackiej kuchni oraz win, z których produkcji kraj Mozarta także słynie. Pakiety typu „Dzień atrakcji“ należą do kategorii action, cuisine/indulgence, fun, nature, recreationsport. Są także miksowane, a dzięki wyszukiwarce znajdziemy odpowiedni dla siebie w najdogodniejszym terminie i wybranym ośrodku zrzeszenia (www.skiamade.com/pl/mademyday).

W ramach akcji „Ski amadé – made my day“ gospodarze przygotowali kilkanaście scenariuszy. Można je realizować w każdym z 5 członkowskich ośrodków zrzeszenia.

Inteligentne gogle i sieć W-LAN
Przed dwoma laty, punkty Intersportu w Ski amadé zaproponowały wypożyczanie interaktywnych gogli – Smart Ski Goggles. Pojawiło się wówczas pytanie, czy będzie w nie wmontowany GPS. Wówczas nie było jeszcze takiej możliwości, ale dziś, zaledwie dwa lata później, odpowiedź brzmi: TAK! Teraz gogle są wyposażone w aplikację, dzięki której „podpowiadają trasę“, i to dostosowując ją do poziomu zadeklarowanych we wstępnym formularzu umiejętności! W ogóle, w zrzeszeniu stawia się na rozwój multimediów i wykorzystanie możliwości Internetu, bo jak mówi Mr Ski Amdé, przywiązuje się ogromną wagę do potrzeb i oczekiwań gości, by w przyjmowanych rozwiązaniach wychodzić im na przeciw.

Na stronach konsorcjum jet dostępna mapa 3D terenów narciarskich (www.skiamade.com), a w całym obszarze nie ma problemów z łącznością i dostępem do Internetu bo przy trasach zorganizowano 400 punktów Free WiFi (www.skiamade.com).

Winne Eldorado
Poza flagowym programem i typowymi dla całego systemu rozwiązaniami technicznymi, każdy z ośrodków ma własne pomysły. Thomas Wirnsperger, reprezentujący Großarltal (www.grossarltal.info), wspomniał na przykład o zabawie z winem ukrytym w śniegu. Gospodarze doliny zakopują na wybranych stokach duże butelki wina, a uczestnicy zabawy dostają oprócz karnetu łopatę. Wyruszają więc nie tylko na narty, ale także na poszukiwania szlachetnego trunku.

Na marginesie, produkcja alkoholi w dużych butelkach wywodzi się z tradycji francuskiej, z Szampanii, gdzie najsłynniejszy trunek świata rozlewa się do naczyń o różnych pojemnościach. Każda butelka ma swoją nazwę i określoną pojemność, dzięki czemu łatwo ją przyrównać do butelki tradycyjnej.
Split – 0,187 l (1/4 tradycyjnej butelki)
Pint – 0,375 l (1/2 butelki)
Quart – 0,75 l (tradycyjna butelka)
Magnum – 1,5 l (2 butelki)
Jeroboam – 3 l (4 butelki)
Rehoboam – 4,5 l (6 butelek)
Methuselah – 6 l (8 butelek)
Salamanzar – 7,5 l lub 9 l (10 lub 12 butelek)
Balthazar – 12 l (16 butelek)
Nebuchadnezzar – 15 l (20 butelek)

Wyobraźmy to sobie – co za frajda. Kilka godzin jazdy na nartach lub desce i kopanie w śniegu w podejrzanych miejscach. A jeśli szczęście dopisze, nagrodą stanie się Matuzalem białego Grüner Veltlinera, czerwonego Zweigelta, albo musującego niczym szampan Sekta.  To doskonała zabawa z cenną nagrodą, więc o mobilizację do wysiłku nie trudno.


Więcej informacji o Ski amadé zimą: www.skiamade.com

Scenariusze „Ski amadé – made my day“ po polsku: www.skiamade.com/pl/mademyday

Österreich Werbung Warschau czyli Narodowe Biuro Promocji Austrii w Polsce: www.austria.info

Katalogi i prospekty austriackie do pobrania w formacie PDF: www.brochures.austria.info

Materiał jest relacją z prezentacji jaka odbyła się 7 września 2017, podczas pierwszej w tym roku konferencji poświęconej atrakcjom odległej zdawałoby się zimy – Austria liderem promocyjnego wyścigu.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


‚Szczęśliwa 7’ chóru Mille Voci

Już po raz kolejny miałem przyjemność słuchać dziecięcego chóru Mille Voci. Na warszawskiej Pradze, w Centrum Promocji Kultury, gdzie prowadzony przez Karolinę Olczedajewską chór dał jubileuszowy koncert zatytułowany „Szczęśliwa 7”.

Widownię stanowili głównie członkowie rodzin chórzystów oraz osoby związane z Ogniskiem Pracy Pozaszkolnej nr 1 „Jordanek” (www.opp1.waw.pl), przy którym chór się rozwija. Inni, którzy tego nie słyszeli – niech żałują. Na dowód przedstawiam piosenkę o zakochanym w czarownicy królu. Świetna! A czarownica, drobiażdżek taki, ma głos nie byle jaki!

Zaraz, zaraz, a gdzie tu edukacja, wychowanie?- zapytacie. A czymże jest definiowanie szczęścia i wyrażenie go muzyką, słowami piosenek, śpiewem. Temu właśnie służył projekt ‚Szczęśliwa siódemka’, którego zwieńczeniem był praski koncert. Przyjemnego słuchania!


Utwór, który wykorzystałem w poście, nagrywając podczas koncertu – piosenka o królu i czarownicy, pochodzi z repertuaru włoskiego chóru Piccolo Coro dell’Antoniano z Bolonii (www.antoniano.it). W oryginale nosi tytuł „Il cuore del re”; muzykę i słowa napisał Flavio Conforti. Tekst na język polski przetłumaczyła Xenia Zawanowska; w repertuarze Mille Voci (www.pracownia-piosenki.blogspot.com) nosi tytuł „Serce króla”.

Piękna czarownica w czarnej, długiej szacie
Krąży po zamczysku, siejąc blady strach,
Waży eliksiry w swojej komnacie
I serce króla pragnie skraść.
Kiedy czarownicę król spotyka
Wiedźma nie zwlekając ani chwili
Czarodziejską różdżką serca dotyka
I kradnie je do eliksiru!

W kotle miesza starannie,
dodaje cztery muchy i rogi baranie
zakrapla trochę soku z mlecza i miesza, miesza by
dodać świeży kwiat pomarańczy.
Rzuca zaklęcie i wie,
że coś nie działa dobrze, że coś wyszło źle,
Bo serce króla bije tak jak szalone
i wiedźma wie, że to serce jest zakochane…
Zakochał się król! x 4

„Na setkę czarnych kruków i zgniłe żaby!”
Duszę pięknej wiedźmy przeszywa ból
„Serce króla, musisz mi wyjawić:
powiedz, w kim zakochał się król!”
Czarownico, czarownico, na nic twoje czary
Chciałaś zdobyć serce króla, ale plan był zły!
Bo mam niespodziankę: nie do wiary,
Wybranką króla jesteś ty!

Piękne to było wesele i razem się bawili
damy, czarodzieje, krasnale i dworzanie
oraz poddani, a smok jednooki ogniem oświetlał zamek.
Teraz codziennie wieczorem siadają do wieczerzy
wraz ze swym dworem, królowa-wiedźma czule
króla przytula i szepcze, że
życie z nim jest o wiele lepsze! Ooo

Poddani już się wiedźmy nie obawiają
Lecz gdy ktoś zarzuca jej manier brak wybucha
„Zaraz cię zamienię w wielkie, zgniłe jajo!
znikaj stąd: raz i dwa!”
„Zaraz cię zamienię w wielkie, zgniłe jajo!
znikaj stąd: raz i… i dwa!”

Zaprezentowany w poście materiał jest dostępny na youtube’owskim kanale OPP1 Jordanek, a wszystkie piosenki z jubileuszowego czerwcowego koncertu na youtube’owskim kanale chóru, w playliście Szczęśliwa siódemka.

Więcej o chórze i jego twórcach: www.fundacja-szeptem.org.pl

Głaskanie trawy i pacianie w mące

Każdy wie, że dzieci lubią ruch i grzebanie w piasku albo w mące. Z każdej natomiast, najprostszej nawet zabawy, wynikają korzyści dla rozwoju dzieci, o ile tylko nie blokuje się ich kreatywności i samodzielności. Tak, jak na prowadzonych w Jordanku zajęciach.

Pantomimy z Lidią Pedryc

Występ najmłodszej grupy pantomimy w OPP1 Jordanek, fot. Paweł Wroński

W Strefie smaku pod okiem Katarzyny Gugały

Wspólne przyrządzanie potraw jest znakomitym treningiem współpracy, fot. Paweł Wroński

Fotografie i filmiki wykonane podczas jordankowych zajęć złożyłem w prezentacje dostępne na YouTube, na kanale filmowym OPP1 Jordanek oraz przez stronę placówki: www.opp1.waw.pl.

Jak to z tetrapodem było

Ślady tetrapoda – praprzodka stworzeń lądowych, odkryte w pierwszej dekadzie naszego stulecia w kamieniołomie na Zachełmiu w Górach Świętokrzyskich, spowodowały rewolucję w poglądach paleontologów na historię życia gatunków lądowych na Ziemi.

Dzieje istot lądowych wydłużyły się o blisko 20 milionów lat, trzeba było opracować nowy scenariusz wydarzeń u zarania ich życia na Ziemi, zaś nieznanym wcześniej nikomu Zagnańskiem zaczęli się interesować paleontologowie z całego świata.

Zagłębienia na warstwie dolomitowych skał w kamieniołomie na Zachełmiu w Zagnańsku to właśnie ślady fascynującego stworzenia, nazwanego przez uczonych z grecka tetrapodem, czyli na czterech łapach, fot. Paweł Wroński

Jak wyglądał rzeczony tetrapod nie do końca wiadomo. Pozostaje więc szerokie pole dla wyobraźni, nie tylko uczonych. Z postawionego przed uczennicami V klasy szkoły podstawowej zadania, by tetrapoda przedstawić, dziewczęta wywiązały się… śpiewająco.

W portalu www.evolution.berkeley.edu, w artykule poświęconym tetrapodowi autorzy wyjaśniają zależności między współczesnymi zwierzętami lądowymi, a mieszkańcami prehistorycznych wód. Na zamieszczonym drzewie genealogicznym człowieka widać wyraźnie, że tetrapod stanowi ogniwo pośrednie między stworzeniami zamieszkującymi praocean, a lądowymi.

Wykonując zadania, bawiły się uczennice V klasy szkoły podstawowej. „Festiwal” był punktem programu zielonej szkoły. No bo jak inaczej aniżeli poprzez zabawę, przekazać 11-latkom trochę wiedzy z paleontologii?!

Na marginesie! Kwaterowaliśmy w przyjemnym pensjonacie Agroturystyka „Przy Szlaku” w Trzciance (www.agroprzyszlaku.pl). Polecamy!

Tetrapod (tetrapod Ichthyostega)
Najstarsze czworonożne zwierzę na świecie, które wyszło na ląd, przystosowane jeszcze do oddychania w wodzie. Prawdopodobnie nie było podobne do żadnej znanej dzisiaj istoty. Charakteryzowało się bowiem cechami pośrednimi między rybą, a płazem. Miało cztery kończyny kroczne zakończone 7 lub 8 palcami, a ciało pokryte rybią łuską.

Niewiarygodne, bo sprzed 395 milionów lat, a jednak prawdziwe ! Fot. Paweł Wroński

Odkrycie stało się głośne po opublikowaniu artykułu na temat śladów w Zachełmiu na łamach magazynu „Nature” w styczniu 2010 roku (www.tetrapod.net.pl).