Przedwiośnie w Skaryszewskim

Ciekawe, czy Ignacy Jan Paderewski (1860-1941) był dumny z tego, że jego imię nosi tak wspaniały park, jak Skaryszewski. Bo, że na to zasłużył, ja przynajmniej, wątpliwości nie mam.

Wybitny pianista, mąż stanu z przypadku, przystojny mężczyzna, który robił wrażenie na kobietach i wielkoduszny, życzliwy dla otoczenia człowiek. Jego skromne popiersie wita wchodzących na teren Parku Skaryszewskiego od strony Ronda Waszyngtona. Bujna czupryna, taka jak na archiwalnych zdjęciach, znajduje rozwinięcie w konarach drzew. Popiersie pianisty zapowiada więc zarówno przyjemność ze spaceru wśród zieleni, jak z odkrywania ukrytych wśród niej skarbów sztuki. Park, w którego nazwie uczczono pamięć Paderewskiego jest oryginalną plenerową galerią rzeźby z okresu międzywojennego XX w. Tym ciekawszą, że usytuowane w kulminacyjnych punktach sieci alejek rzeźby oraz inne pomniki i tablice pamiątkowe, tworzą ciekawą kronikę niemal 100 minionych lat.

Alejki Parku Skaryszewskiego (im. Ignacego Jana Paderewskiego) przemierzam od dziecka. Biegałem tu jako berbeć, taplałem w wodzie pod wodospadem w grocie na porośniętej świerkami górce, jeździłem na łyżwach na lodowisku wylewanym niegdyś zimą na kortach, a jeszcze chętniej po taflach naturalnego lodu jaki skuwa zimą miejscowe stawy niemal do dna. Bawiły się tu także moje dzieci, a „społeczne towarzystwo ochrony wiewiórek” niejednokrotnie donosiło konnym patrolom policji, że mój pies… goni rudych mieszkańców parkowego gąszczu. Ma więc to miejsce dla mnie wartość nie tylko zabytkową, ale i sentymentalną. Z tym większą więc satysfakcją uczestniczyłem w marcowej wycieczce poprowadzonej przez Rafała Dąbrowieckiego „Park Skaryszewski od deski do deski”; zdjęcia powstały podczas tego właśnie spaceru (www.butempowawie.pl).

 

Park Skaryszewski powstał w 1905 roku na polach i łąkach dawnego majątku Skaryszew, według planów Franciszka Szaniora, architekta krajobrazu, projektanta wielu założeń parkowych w Warszawie przełomu XIX i XX wieku. Park Skaryszewski, zgodnie z założeniami twórcy, był wielkomiejską strefą zieleni służącą rekreacji i wypoczynkowi, z rozwiniętą siecią komunikacyjną, przystosowaną do ówczesnego ruchu pojazdów konnych. Zaprojektowane przez Szaniora stawy komponowały się z oprawą bogatej zieleni. Z inicjatywy autora nasypano wzgórza, utworzono sztuczny wodospad i rozarium. W 1929 nadano parkowi imię Jana Ignacego Paderewskiego. Ponieważ nie propagowano tego faktu w okresie PRL, w potocznym obiegu utrwaliła się pierwotna nazwa, nawiązująca do lokalizacji na terenie dóbr skaryszewskich. Dziś, Park Skaryszewski wraz z Kamionkowskimi Błoniami Elekcyjnymi (ta nazwa obowiązuje od 2012 roku; nawiązuje do faktu, że właśnie tu w 1573 roku odbyła się pierwsza wolna elekcja Rzeczypospolitej Szlacheckiej – szlachta obwołała królem Henryka Walezego) i Kanałem Wystawowym, łączącym je z Jeziorkami Gocławskimi, tworzy rozległą i zróżnicowaną krajobrazowo strefę zieleni w stolicy.

 

Ciekawostki, związane z parkowymi rzeźbami okresu międzywojennego XX wieku

Popiersie Paderewskiego witające od strony Ronda Waszyngtona wchodzących do Parku ufundowali Janina i Zbigniew Porczyńscy w 1988 roku. Odlew z brązu wykonał Stanisław Sikora (1911-2000; notka poświęcona artyście: www.desa.pl). Postument wykonano z szarego granitu. W latach 30. XX wieku planowano ustawienie pomnika Ignacego Jana Paderewskiego w parku jego imienia, lecz zniweczyła projekt, i – ostatecznie – pomnik słynnego pianisty ozdobił Park Ujazdowski. Powrót do przedwojennej koncepcji był możliwy dopiero w czasach głębokiej odwilży politycznej, pod koniec lat 80. XX wieku (biografia Ignacego Jana Paderewskiego w kategorii ‘muzyka’: www.culture.pl).

Modelką, którą uwiecznił Stefan Stanisław Jackowski (1887-1951) widoczną na otwierającym zdjęciu rzeźba „Tancerka”, była mieszkanka Saskiej Kępy, znana w dwudziestoleciu międzywojennym primabalerina, Halina Szmolcówna. Zajmowała z mężem, Grzegorzem Fitelbergiem (skrzypkiem, kompozytorem i dyrygentem), willę na Saskiej Kępie, przy Elsterskiej. Nad wejściem domu pod numerem 3. są wciąż amorki trzymające tarczę z jej monogramem H.S., ale na tablicy pamiątkowej wspomniano jedynie małżonka (więcej o jej biografii w wortalu teatralnym: www.e-teatr.pl; artykuł o Stefanie Stanisławie Jackowskim (1887-1951) w portalu: www.culture.pl).

Twórczość Olgi Niewskiej (1898-1943), autorki przepięknej rzeźby „Kapiąca się”, była bardzo zróżnicowana pod względem tematyki, skali, rodzaju i używanego materiału. Artystka sięgała po glinę, gips, brąz i inne metale, różnorodne gatunki kamienia, drewno, ceramikę, a nawet beton (obszerniejszy wpis poświęcono jej w portaluwww.culture.pl).

„Rytm” Henryka Kuny stał się manifestem działającej w Paryżu grupy artystycznej, która przyjęła nazwę od tytułu rzeźby. Historia „Rytmu” rozpoczęła się w 1922 roku, kiedy to powstała wymodelowana w hebanie pierwsza z jej czterech wersji. Zważywszy na materiał i technikę było to dzieło snycerskie. Posąg cieszył się tak dużym zainteresowaniem, że w 1923 roku Kuna stworzył dwie repliki odlane z brązu. Pierwsza ozdobiła dwa lata później polski pawilon na Wystawie Sztuk Dekoracyjnych w Paryżu (ekspozycja prezentująca główny nurt ówczesnej oficjalnej sztuki polskiej, zdobyła srebrny medal). Drugi posąg, sztukowany mosiądzem, przywieziono w 1929 roku do Polski i ustawiono w Parku Skaryszewskim, nad stawem, gdzie możemy go wciąż podziwiać. Ostatnią wersję posągu, artysta wykuł w 1925 roku z marmuru. Stanęła w holu ambasady RP w Paryżu (więcej o rzeźbiarzu w portalu: www.culture.pl).

Monument poświęcony Edwardowi Mandellowi House’owi związany jest z parkiem od 1932 roku, ale ten, który możemy oglądać nie jest dziełem przedwojennym. Oryginalna praca rzeźbiarza Franciszka Blacka stała zresztą gdzie indziej – w jednej z nisz parkowego murowanego ogrodzenia przy Zielenieckiej. Monument przetrwał II wojnę światową, ale za PRL-u, na początku lat 50., zdemontowano go bez większego rozgłosu,  bo był niepoprawny politycznie. Spiżowy odlew przetopiono, wykorzystując być może pozyskany materiał przy zdobieniu Pałacu Kultury i Nauki; miniaturowy odlew z brązu dzieła Blacka znajduje się w gmachu Kongresu USA. W 1989 roku padł pomysł odtworzenia pomnika. Wykorzystując przedwojenne fotografie, replikę stworzył Marian Konieczny, autor słynnej warszawskiej „Nike” (www.konieczny.art.pl). Odsłonięto ją na jednym ze skwerów w głębi parku, ale dopiero po przewrocie ustrojowym, w 1991 roku.

Jak w słynnym filmie Kim Ki-duka „Wiosna, lato, jesień, zima, i wiosna…”, fot. Paweł Wroński

Plan i opis Parku im. Ignacego Jana Paderewskiegowww.pragapld.waw.pl
Propozycje ciekawych spacerów po różnych zakątkach stolicy na fanpage’u ‘Butem po Warszawie‘: www.facebook.com oraz na stronie Rafała Dąbrowieckiego: www.butempowawie.pl

Reklamy

Wiatraczna pnie się do nieba

Wybudowany w 1977 roku Uniwersam Grochów przeszedł do historii. Pozostał jedynie neon odtworzony pieczołowicie na fasadzie nowego kompleksu jaki oddano do użytku przy Rondzie Wiatraczna w ostatnim dniu lutego 2018 roku.

Rondo Wiatraczna, które niegdyś kojarzyli Warszawiacy z Uniwersamem, zmienia się także zdecydowanie. Na wizerunek Wiatraka – jak mawia się potocznie w stolicy – wpływają przede wszystkim wieżowce. Ba, ktoś rzucił pomysł, by na Wiatraku postawić… wiatrak. Póki co, koncepcja jest ekspresją czyjejś fantazji, i taką zapewne pozostanie, gdyż trudno sobie wyobrazić, by wsparcia udzielił jej poważny kapitał.

Północno wschodnia fasada kompleksu „Rondo Wiatraczna” z widocznym nad wejściem odtworzonym neonem Uniwersam Grochów, fot. Paweł Wroński

 

Kluczową zmianę w krajobrazie Ronda Wiatraczna – centrum Pragi Południe (Grochowa) stanowią powstające wokół budowle, pnące się coraz częściej w górę.

 

Nieco odsunięty od sąsiednich bloków gmach mieszkalny z handlowo-usługową Galerią „Grochów” w dolnych kondygnacjach najwyższej, XV-piętrowej części, wzniesiony przy Rondzie Wiatraczna w latach 2008-2010, zdaje się być wyższy niż jest w istocie, fot. Paweł Wroński

Zmiany wizerunku, spowodowane unowocześnianiem infrastruktury, budową nowych gmachów i rozbudową istniejących kompleksów mieszkalnych czy handlowo-usługowych toczą się na tle zasadniczych zmian w ustroju państwa, jakie dokonują się w Polsce od chwili obaleniu komunizmu na przełomie lat 80. i 90. XX wieku.

W Warszawie, którą otacza odium stołeczności – przez jednych postrzegane jako coś prestiżowego, przez innych jako uciążliwość – wszystkie te procesy przebiegają burzliwie, rzutując na życie mieszkańców w najwyższym stopniu, choć odczuwamy je zazwyczaj dopiero w dłuższej (nierzadko wielopokoleniowej) perspektywie czasowej. Zjawiska ekonomiczne reguluje samoistnie wolny rynek oraz systematycznie usprawniana i przyjaźniejsza wobec petentów obsługa w urzędach łagodzi uciążliwości. W efekcie, kwestie ustrojowe wciąż jeszcze postrzegamy jako abstrakcyjne, emocjonując się przede wszystkim krajobrazem miejsca, w którym żyjemy, głównie zresztą estetyką, a powoli także funkcjonalnością, otoczenia. Relacje między ustrojem państwa i miasta, a poziomem zadowolenia z życia, komfortu i pewności co do przyszłości są dla wielu z nas nieczytelne.

Tak wyglądał rustykalny Grochów jeszcze w II połowie XIX wieku – „Na Saskiej Kępie”, obraz Franciszka Kostrzewskiego ze zbiorów Muzeum Pragi, fot. Paweł Wroński

Kalendarium urbanistyczne Grochowa

1347 – książęta mazowieccy,  nadają rozpościerającą się na prawym brzegu Wisły wieś Grochów (wówczas zwaną Grochowo) kapitule płockiej – z czasem dla Grochowa i sąsiednich wsi utrze się nazwa dobra skaryszewskie

1766 – król Stanisław August Poniatowski proponuje kapitule płockiej zamianę dóbr skaryszewskich na inne, aby uporządkować położone w strefie stołecznej prawobrzeżne tereny nadwiślańskie, zalegające praktycznie odłogiem od czasów potopu szwedzkiego; Sejm akceptuje tę zamianę

1780 – król przekazuje dobra skaryszewskie bratankowi, Stanisławowi, ten szybko zakłada tzw. kolonię Grochów i dzieli ją na 8 części (opis: www.iutm.pl), nadając różnym osobom – ten podział utrwala się w obrazie dzielnicy (zmiany przebiegu granic pomiędzy częściami wyznaczają w kolejnych epokach nie tylko stosunki własnościowe, ale także pojawiające się w krajobrazie (twarde) obiekty, głównie infrastrukturalne, takie jak trakty handlowe, a współcześnie – nowoczesne arterie komunikacyjne)

XIX wiek – na Grochowie rozwijają się liczne manufaktury, kształtując przemysłowy charakter przyszłej warszawskiej dzielnicy

  • 1822-1823 – tkacze i przędzalnicy osiedlający się wzdłuż dzisiejszej Grochowskiej (wówczas Trakt Brzeski), przekształcają okolicę w strefę włókienniczą; ich wyroby podbijają rynek zachodnich prowincji rosyjskiego imperium
  • 1835 – Karol Osterloff wchodzi w posiadanie części dóbr grochowskich, tzw. Dworek Grochowski czyni rodzinną rezydencją, a w okolicy zakłada gorzelnię, browar i wytwórnię win szampańskich (więcej: www.pawelwronski.blog)
  • w II poł. stulecia, w przemysłowym krajobrazie Grochowa wyróżniają się zakłady Hocha, Stencla i Maetzego produkujące świece, Bieńkowskiego – zapałki oraz ceniona garbarnia braci Jeromimów

 

Od początku XIX wieku do lat 60. XX na Grochowie odbywały się targi koni i bydła; tam gdzie był dawniej plac targowy, pod koniec XIX w. zbudowano gmach Instytutu Weterynaryjnego; obecnie mieści się w nim szkoła muzyczna oraz zaplecze orkiestry Sinfonia Varsovia (do 2020 roku powstanie tam sala koncertowa dedykowana w/w orkiestrze). Pozostałą część d. targowiska przekształcono u progu XXI w. w park, ciągnący się od ogrodzenia d. Instytutu na zachodzie po ul. Podskarbińską na wschodzie, ograniczony od północy ul. Kobielską, a od południa Grochowską.

 

1870 – carskim dekretem posiadacze poszczególnych części Grochowa uzyskują je jako tzw. ‘własność zupełną’

1916 – pruski generał-gubernator Hans Hartwig von Beseler wydaje dekret nakazujący włączenie znaczącej części terenów Grochowa w obręb granic administracyjnych Warszawy; obszar ten pokrywa się z grubsza z dzisiejszą Pragą-Południe

XX w. (okres międzywojenny) – właściciele istniejących manufaktur unowocześniają je i wznoszą nowe fabryki; do przemysłowej czołówki należą Państwowe Zakłady Inżynieryjne produkujące m.in. samochody (przy Terespolskiej) oraz należąca do Kazimierza Szpotańskiego fabryka sprzętu elektroenergetycznego (przy Gocławskiej ); wraz ze wzrostem liczby ludności pojawiają się nowe osiedla; efektem urbanizacji jest wzrost popytu na wszelkie usługi (pamiątką tego okresu jest piekarnia Teodora Rajcherta, której budynek wznosi się wciąż przy ul. Wiatracznej); spora część Grochowa pozostaje jednak nadal rolnicza – wysoko cenione jest działające w tym rejonie gospodarstwo Witolda Zajdla

1934 – powstaje śmiały projekt warszawskich urbanistów – Jana Chmielewskiego i Szymona Syrkusa, zatytułowany „Warszawa funkcjonalna”; na tych planach wzoruje się w 1944 roku brytyjski urbanista Sir Leslie Patrick Abercrombie, tworząc wizję Wielkiego Londynu ( Greater London Plan), podzielonego na koncentrycznie rozłożone dzielnice z centralnym City otoczonym pierścieniami Londynu Wewnętrznego – Inner London i Zewnętrznego – Outer London (www.theguardian.com); z założeniami „Warszawy funkcjonalnej” zgodne były plany, którym pod koniec lat 30. XX wieku patronował osobiście Prezydent Warszawy, Stefan Starzyński (więcej na temat Starzyńskiego w materiałach z 2014 roku w portalu: www.tvnwarszawa.tvn24.pl)

1939 – 1 września wybucha II wojna światowa, 17 września Armia Czerwona dołącza do hitlerowców atakując Polskę od wschodu; do historii przechodzą słowa Stefana Starzyńskiego: „chciałem by Warszawa była wielka” – wyrwane z kontekstu, wielokrotnie później powtarzane i interpretowane na różne sposoby, po dziś dzień służą politykom do obrony przeciwstawnych nawet tez ustrojowych

 

II wojna światowa przerywa procesy rozwojowe w Warszawie, a totalne zniszczenie lewobrzeżnej części miasta przez Niemców po powstaniu warszawskim, wymusza na władzach powojennej Warszawy, poprzedzenie wszelkich akcji podniesieniem stolicy z ruin

 

1945 – określaną mianem Pragi prawobrzeżną Warszawę władze komunistyczne dzielą na dwie dzielnice: Pragę-Północ i Pragę-Południe (nazwy Praga-Południe użyto już jednak wcześniej, w 1928 roku dla okręgu policyjnego nr XV na terenie starostwa grodzkiego Warszawa Praga); dyskusja na temat przemianowania „Pragi-Południe” na mocniej uzasadniony historycznie „Grochów” trwa od tamtego czasu niemal bez przerwy

1951 – padają słynne słowa Bolesława Bieruta: „Cały naród buduje swoją stolicę”; podobnie jak w przypadku cytatu z 1939 roku, włożonego w usta prezydenta Stefana Starzyńskiego – jedni odsądzają autora tej wypowiedzi od czci i wiary, widząc w nich jedynie usankcjonowanie na przykład demontażu zabytków Wrocławia dla odbudowy warszawskiej Starówki; inni poczytują je jednak za dowód, że nawet najbardziej zagorzali komuniści rozumieli symboliczne znaczenie Warszawy dla państwa polskiego

XX w. (okres powojenny) – praska strona Wisły nie doznaje niemal uszczerbku w wyniku działań wojennych (na prawym brzegu Wisły stoją Rosjanie, Niemcy pacyfikują powstanie warszawskie na lewym; Armia Czerwona wkracza do ruin stolicy; w konsekwencji tereny Pragi nie zostają objęte dekretem o komunalizacji, dzięki czemu po 1990 roku, inaczej niż w lewobrzeżnej Warszawie, kwestie własnościowe nie stanowią bariery inwestycyjnej); okres powojenny to kolejna faza przemysłowego rozwoju Grochowa – w dzielnicy działają: przedsiębiorstwa takie jak „Radwar”, „Mera-Pnefal”, „Polskie Zakłady Optyczne”, „Bumar Żołnierz” i „PZL-Warszawa II”.

(1968) 1971-1974 – budowę Trasy Łazienkowskiej rozpoczęto w 1968 roku (według zredukowanych planów z lat 1959-1961), ale przerwano, wznawiając dopiero 3 lata później; po kolejnych redukcjach projektu i 3 latach prac uroczyście ją otwarto; sztandarowe przedsięwzięcie drogowe tamtych lat wykorzystywano w PRL propagandowo, zaś Rondo Wiatraczna, w którym Trasa „Ł” kończy bieg od strony wschodniej jest od tej chwili kluczowym węzłem komunikacyjnym, zalążkiem faktycznego centrum Pragi Południe; z Trasą łączą się tu ważne dla stołecznej komunikacji ulice Grochowska i Waszyngtona

1975-1976 – przy skrzyżowaniu pobliskiej ulicy Grenadierów z Trasą Łazienkowską powstaje 7-kondygnacyjny budynek typu Lipsk (nazywano tak technologię rodem z NRD, w której budynek pokrywano lśniącą okładziną, w tym przypadku czerwoną) z jaskrawo niebieskim neonem „PEZETEL” (usunięto go po 2008 roku w związku z przekształceniami w spółkach Skarbu Państwa), bo mieścił biura opisywanego tym skrótem Przedsiębiorstwa Handlu Za­granicznego Przemysłu Lotniczego

1977 – przy Rondzie Wiatraczna powstaje kompleks handlowo-usługowy „Uniwersam Grochów”, uznawany powszechnie za jedną z ikon PRL-owskiej architektury w Warszawie

Osiedle Majdańska wzniesione w latach 1980-1982 dla Robotniczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Młodych”. 7 bloków mieszkalnych (od 10 do 19 pięter wysokości) pomiędzy ulicami: Majańska, Grenadierów, Stanów Zjednoczonych i Stocka, w których jest łącznie 768 lokali mieszkalnych. Fot. (2018 r.): Paweł Wroński

Ikony architektury miejskiej okresu PRL, m.in. warszawski Uniwersam, zostały opisane w 2013 roku w portalu www.bryla.pl

1982 – pojawiają się dziesiątki nowych mieszkań w związku z oddaniem do użytku wieżowców z wielkiej płyty sąsiedztwie Ronda Wiatraczna w rejonie ulic Majdańska i Kobielska; budynki charakteryzuje rosnąca sekwencyjnie wysokość – kolejne sekcje liczą po kilkanaście kondygnacji – maksimum XX; wzniesione z wielkiej płyty budynki mieszczą lokale o zróżnicowanych metrażach; niestety początek lat 80. XX w. to okres bodaj najgorszy w historii powojennego budownictwa w Polsce, ponieważ wciąż stosowane są wykreowane centralnie anachroniczne PRL-owskie normy, kolidujące coraz mocniej z oczekiwaniami społecznymi podsycanymi wzorami płynącymi choćby z zachodnich filmów, na jakie otworzyła się nasza kultura w epoce gierkowskiej; z drugiej strony wciąż panuje potężny ‘głód mieszkaniowy’, zwłaszcza na stołecznym rynku, gdyż do Warszawy ściągają nieustannie masy z różnych stron kraju w poszukiwaniu pracy i płacy; trwa stan wojenny; w całym społeczeństwie narasta niechęć do ustroju komunistycznego (www.fotopolska.eu)

Od „Grzybków” do „Galerii Rondo Wiatraczna” – 33 lata historii Warszawy na Wiatraku (marzec 2018; po murkach choćby, widać, że czas infrastruktury nie oszczędza), fot. Paweł Wroński

1985 – przy Alei Stanów Zjednoczonych, nieopodal Ronda Wiatraczna powstaje zespół czterech pawilonów, nazwanych w nawiązaniu do ekstrawaganckiego kształtu „Grzybkami”; wkrótce po otwarciu kompleks został mianowany do tytułu Mister Warszawy, jednak nagrody nie otrzymał; przez kolejne dekady zmieniają się wielokrotnie najemcy lokali usługowych i handlowych, jedyna firmą, która od początku, nieprzerwanie prowadzi tam działalność jest piekarnia-cukiernia „Grzybki”; tradycje firmy prowadzonej przez rodzinę Cichowskich sięgają 1927 roku, ale dopiero związanie się z „Grzybkami” (zakup na początku lat 80. XX w. gruntu wraz z pawilonem pod piekarnię w rejonie Ronda Wiatraczna), staje się impulsem do dynamicznego rozwoju i ceniona wkrótce na Grochowie piekarnia tworzy z czasem rozległą sieć punktów sprzedaży, otwierając też do 2018 roku kolejne 2 piekarnie w innych punktach Warszawy (www.piekarniagrzybki.pl)

Murale na pawilonie (Grzybek B1), należącym do firmy Piekarnia-cukiernia Grzybki, fot. Paweł Wroński

1990 – zmiana ustrojowa przełomu lat 80. i 90. XX w. przynosi m.in. reaktywowanie samorządu terytorialnego, a w konsekwencji podział kompetencji oraz środków publicznych między organy administracji rządowej (państwowej) i samorządowej

 

Od odrodzenia się w Polsce w 1990 roku samorządu terytorialnego, stolica państwa ma odmiennie regulowany ustrój niż pozostałe wielkie miasta kraju. W latach 1990-2002 opiera się on na istnieniu w ramach Warszawy odrębnych, posiadających osobowość prawną, gmin i zmienia się (niektórzy nazywają te zmiany ewoluowaniem – to zbyt eufemistyczne, bo praktyka pokazała, że największe osiągnięcia z punktu widzenia potrzeb lokalnych odnotował samorząd warszawski w okresie obowiązywania ustawy metropolitalnej, a wypracowany w czasie jej powstawania ustrój terytorialny utrwalił się niezależnie od rangi jaką nadają ustawy poszczególnym kwartałom stolicy):

  • 1990-1994 – w pierwszej po zmianie ustroju kadencji samorządowej miasto dzieli się na 7 dzielnic-gmin, bo adaptuje się istniejący ustrój terytorialny, zalecając jednocześnie jego zmianę
  • 1994-1998 – wchodzi w życie nowy ustrój terytorialny i polityczny, w którym centralna, dysponująca zwartą zabudową, część miasta staje się jedną liczącą blisko milion mieszkańców gminą Warszawa-Centrum; gmina dzieli się na 10 dzielnic, a otacza ją 10 innych samodzielnych gmin warszawskich; dla koordynacji zadań gminy tworzą związek
  • 1998-2002 zdecydowano o wprowadzeniu do miasta kolejnego bytu samorządowego – powiatu warszawskiego z własnymi, odrębnymi od gminnych organami. Taki ustrój istniał do 2002 roku, kiedy Warszawa stała się na powrót jedną gminą podzieloną na 18 dzielnic

na podstawie: St. Faliński, „Ewolucja ustroju m.st. Warszawy 1990-2002”
(ściągnij —> PDF)

 

1990 – w oparciu o ustawę o samorządzie terytorialnym, Sejm RP uchwala ustawę o ustroju samorządu miasta stołecznego Warszawy, zwaną potocznie warszawską, na mocy której miasto staje się związkiem dzielnic-gmin w granicach siedmiu PRL-owskich dzielnic Warszawy (Warszawa-Mokotów, Warszawa-Ochota, Warszawa-Wola, Warszawa-Żoliborz, Warszawa-Praga Północ, Warszawa-Praga Południe i Warszawa-Śródmieście); organy związku uzyskują stosowne kompetencje i źródła dochodów; jednocześnie Ustawodawca zobowiązuje organy stołecznego samorządu do przeprowadzenia nowego podziału terytorialnego miasta, ustalając termin zakończenia związanych z tym procesem działań na 31 października 1991 roku, kolejnym krokiem ma być wystąpienie z wnioskiem  do Rady Ministrów o dokonanie nowego podziału terytorialnego m.st. Warszawy

 

W latach 90. XX wieku, na tyłach Uniwersamu „Grochów” wyrasta jedno z największych targowisk nie tylko współczesnego Grochowa, ale całej Pragi-Południe

 

Na bazarze jest niby wszystko, tak jak niegdyś na Różyckiego, ale jednak bez porównania mniej niż przed uruchomieniem procesu „cywilizowania” targowiska, fot. Paweł Wroński

 

Ustrój metropolitalny Warszawy (z zasobów Wikipedii, CC BY-SA 3.0), https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=269411

1991 – toczą się konsultacje społeczne – ze zróżnicowanych, proponowanych wtedy wariantów podziału największe poparcie zdobywa tak zwany ustrój metropolitalny, zgodnie z którym Warszawa dzieli się na 11 gmin; centralną i największą terytorialnie oraz pod względem populacji gminę Warszawa-Centrum rozsiadłą po obu stronach Wisły i podzieloną na dzielnice otacza 10 innych gmin warszawskich (Warszawa-Bemowo, Warszawa-Białołęka, Warszawa-Bielany, Warszawa-Rembertów, Warszawa-Targówek, Warszawa-Ursus, Warszawa-Ursynów, Warszawa-Wawer, Warszawa-Wilanów, Warszawa-Włochy); gminy w liczbie 11 tworzą wielozadaniowy związek komunalny; to niekonwencjonalne rozwiązanie wymaga sankcji ustawowej

1994 – zgodnie z zapisami uchwalonej przez Sejm ustawy o ustroju miasta stołecznego Warszawy, nazywanej potocznie metropolitalną, części dawnych dzielnic-gmin, które wchodzą w granice gminy Warszawa-Centrum stają się jej dzielnicami, szczegółowa organizacja ustroju gminy zostaje oddelegowana do jej statutu; w efekcie, Praga-Południe obejmująca historyczne tereny Grochowa, Saskiej Kępy, Kamionka i Gocławia uzyskuje podmiotowość jako wysunięta najdalej na wschód dzielnica gminy Warszawa-Centrum

 

plan z zasobów Wikipedii (by Aotearoa – praca własna, CC BY 3.0, Link)

1996 – na potrzeby Miejskiego Systemu Informacji (MSI), Rada Gminy Warszawa Centrum dzieli uchwałą Pragę-Południe na 6 obszarów: Kamionek, Saska Kępa, Gocław, Gocławek, Grochów, Olszynka Grochowska

1998 – na terenie m.st. Warszawy zaczynają działać organy samorządowe powiatu warszawskiego; równocześnie upowszechnia się opinia, że ustrój Warszawy jest ‘skomplikowany’, a to daje asumpt do dalszych zmian ustroju politycznego, a w konsekwencji do stopniowego odchodzenia od „ustroju metropolitalnego” na rzecz centralizacji władzy w „Wielkiej Warszawie” (w dosłownym rozumieniu pojęcia wielka)

2001-2002 – Pezetel Development wznosi przy skrzyżowaniu ul. Grenadierów z Trasą „Ł” (na miejscu dawnej siedziby PEZETEL-u) Blue Point, biurowiec z XVIII-kondygnacyjnym akcentem po stronie zachodniej, pokryty efektownymi niebieskimi taflami szklanymi (www.bazabiur.pl)

Blue Point – efektowny biurowiec z początku XXI wieku wzniesiony przy skrzyżowaniu ulicy Grenadierów z Trasą Łazienkowską – gdy go mijamy jadąc od strony Śródmieścia, możemy traktować niczym komunikat: koniec trasy (Łazienkowskiej) już blisko, fot. Paweł Wroński

2002 – amalgamacja gmin warszawskich ustawą o zmianie ustawy o ustroju miasta stołecznego Warszawy – w ramach jednego organizmu administracyjnego z jednoczesnym obniżeniem statusu gmin do rangi dzielnic przy zachowaniu ustroju terytorialnego, czyli granic wytyczonych dla gmin warszawskich i dzielnic gminy Warszawa-Centrum w trakcie prac nad ustawą metropolitalną w pierwszej połowie lat 90. XX w.; ustawa nadaje gminie m. st. Warszawa status miasta na prawach powiatu; wewnętrzna strukturę samorządu gminno-powiatowego konstytuuje 18 dzielnic; jest wśród nich Praga-Południe (de facto historyczny Grochów)

2008-2010 – białostocka firma Rogowski Development (www.rogowskidevelopment.pl), wznosi pomiędzy Rondem Wiatraczna a ulicą Kobielską potężny budynek mieszkalny z częścią handlowo-usługową – Galerią „Grochów”; kompleks ma zróżnicowaną wysokość – VII, X i XV pięter; dolne kondygnacje najwyższej części zajmuje Galeria „Grochów” (Galeria zajmuje niemal 1/3 całkowitej powierzchni użytkowej budynku – 7 z 20 tys. m2www.facebook.com; mieści się w niej także restauracja „Helianthus” oferująca dania kuchni – zgodnie z określeniem właścicieli – nostalgicznej; www.helianthus.com.pl)

Na Wiatraku funkcje mieszkalne splatają się z handlowo-usługowymi. Budynek z czerwonym wysokościowym, akcentem wzniesiony pod koniec I dekady XXI wieku mieści „Galerię Grochów.” Dla sąsiadującego z nim blokowiska z lat 80. XX w. handlowo-usługowym zapleczem był Uniwersam ; teraz mieszkańcy blokowiska przy Kobielskiej mają w sąsiedztwie 3 galerie z pełnym wachlarzem usług – od piekarni po DaySPA oraz bogatą ofertą handlową – od lumpeksów po towary luksusowe, fot. Paweł Wroński

2012 – budowa i otwarcie Stadionu Narodowego na miejscu Stadionu X-lecia w ramach przygotowań Polski do Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej (Euro 2012; www.stadiony.net), stają się kluczowym impulsem dla przyspieszenia realizacji wizji rozwoju Warszawy „nad Wisłą”, a nie jak to było wcześniej „tyłem do Wisły”

2016 – budżet partycypacyjny (BP), uruchomiony przez samorządowe władze Warszawy (zgłaszanie projektów i głosowanie na nie z wykorzystaniem internetu i mediów społecznościowych), aktywizuje mieszkańców poszczególnych dzielnic, podbudowując u nich poczucie rzeczywistego wpływu na decyzje organów władz samorządowych; akcja sprzyja też koncentracji uwagi na sprawach stricte lokalnych, zwłaszcza na konkretnym miejscu zamieszkania; na Grochowie, w pobliżu Ronda Wiatraczna, przykładem znakomicie ilustrującym to zjawisko jest rewitalizacja skweru przy Majdańskiej przeprowadzona w ramach BP w 2017 roku (www.boiskowogrodzie.wordpress.com)

2016 – wyburzeniu „Uniwersamu Grochów” sprzeciwiają się organizacje mieszkańców, optując za zachowaniem obiektu (jako zabytku, ze względów sentymentalnych…); ze względu na zły stan techniczny, sprawa jest jednak przesądzona; na miejscu rozebranego budynku Dantex; (www.dantex.pl) rozpoczyna budowę nowego kompleksu mieszkalno-handlowo-usługowego ; równolegle trwa proces „cywilizowania” targowiska na Wiatraku – oficjalnie „rewitalizacja bazaru Wiatraczna” (www.warszawawpigulce.pl)

2017 – PiS forsuje koncepcję „ustroju metropolitalnego” Warszawy, zgodnie z którą liczne gminy niegdysiejszego, małego PRL-owskiego województwa warszawskiego stworzyłyby jeden organizm – metropolitalną Warszawę; dla promocji tej propozycji, PiS i orędownicy koncepcji (vide Jacek Sasin, b. wicewojewoda warszawski i kontrkandydat Hanny Gronkiewicz-Waltz do fotela Prezydenta  m.st. Warszawy), posługują się materiałami kartograficznymi z lat 90. XX w. powstałymi w związku z konsultacjami społecznymi prowadzonymi wtedy w ramach prac nad ustrojem m.st. Warszawy oraz przygotowaniami do podziału kraju na duże województwa/regiony; przeinaczając sens tamtych historycznych już projektów, działacze PiS podporządkowują proponowane rozwiązania doraźnym celom politycznym (czyt. partyjnym); zakusy „dobrej zmiany” natrafiają szczęśliwie na silny opór, wyrażony szczególnie zdecydowanie w lokalnym referendum przez świadomą wartości autentycznej struktury samorządowej społeczność Legionowa

Osiedle Majdańska w zimowej szacie. Na modernizowanym w miarę sil i środków Grochowie, bywa nastrojowo, fot. Paweł Wroński

2018 – odbywa się huczne otwarcie nowego „Uniwersamu Grochów” (oficjalna nazwa: „Rondo Wiatraczna Galeria Handlowa”); towarzyszące imprezie promocje w sklepach usytuowanych w Galerii ściągają klientelę (www.galeriarondowiatraczna.pl)

 

Nawiązaniem do przeszłości w Galerii Rondo Wiatraczna jest nie tylko umieszczony na fasadzie neon „Uniwersamu Grochów”, ale także usytuowanie w Galerii sklepu „Społem” (‚Społem’ Warszawska Spółdzielnia Spożywców Praga-Południe; www.warszawa-praga.spolem.org.pl)

 

Nad kompleksem górują dwie prostopadłościenne wieże. W XVIII-kondygnacyjnym kompleksie znajdzie się 470 lokali mieszkalnych (w chwili otwarcia Galerii dostępnych było 12 mieszkań), 1-4 pokojowych o powierzchni od 28 do 114 m2. Efektownym akcentem jest zielone wewnętrzne patio z placem zabaw dla najmłodszych (www.dantex.pl). Zjawisko pięcia się w gorę bloków mieszkalnych na Grochowie dowodzi, że ‘głód mieszkaniowy’ nadal trwa – i tutaj i w całej Warszawie, ponadto – pożądane są tańsze mieszkania, a o niższą cenę łatwiej w dużym kompleksie niż w kameralnym. Era mrówkowców powraca (wprawdzie w nowej odsłonie, ale jednak!).

Galeria Rondo Wiatraczna (marzec 2018), fot. Paweł Wroński

Grochów, grupa otwarta na: www.facebook.com
Fotogaleria Grochowawww.fotopolska.eu
Uniwersam „Grochów” w Społecznym Archiwum Warszawywww.tubylotustalo.pl

Film dokumentalny „Uniwersam ‘Grochów’” poświęcony nieistniejącemu już obiektowi w reżyserii Tomasza Knittla przedstawia historię tej pierwszej galerii handlowo-usługowej na Pradze Południe, która stała się jeszcze w czasach PRL-u symbolem prawobrzeżnej Warszawy. Reżyser pokazuje ją oczami ludzi tam pracujących i mieszkających w okolicy. Premiera filmu na Krakowskim Festiwalu Filmowym – przełom maja i czerwca 2018 roku. Przedpremierowe pokazy odbyły się w lutym w kinie Praha oraz w marcu – w Promie Kultury na Saskiej Kępie.

UNIVERSAM „GROCHÓW” (documentary teaser) from tomasz knittel on Vimeo.


Zebrałem te fakty z całą świadomością uproszczeń, ale pracowałem przy konsultacjach i tworzeniu ustaw zwanych warszawską oraz metropolitalną w latach 90. XX w. i zdaję sobie doskonale sprawę jakie znaczenie ma i jak wpływa (z pozoru niezauważenie) ustrój państwa i miasta na nasze codzienne życie – pełnej świadomości tego faktu wszystkim życzę!

Olszynka Grochowska na Kamionku

24 lutego 2018, w 187. rocznicę bitwy o Olszynkę Grochowską, przebieg walk zaprezentowali rekonstruktorzy z różnych stron Polski i zza granicy.

Sceną zaaranżowanych z rozmachem zmagań wojsk polskich z armią rosyjską były w lutym 2018 roku Kamionkowskie Błonia Elekcyjne.

Kamionkowskie Błonia Elekcyjne – rekonstrukcja bitwy o Olszynkę Grochowską, 24 lutego 2018, fot. Paweł Wroński

Był śnieg, był mróz, armatnie wystrzały i palby z muszkietów, walki kawaleryjskie, szarże i parada ekip rekonstrukcyjnych, a na zakończenie – pamiątkowe medale, które wręczył rekonstruktorom burmistrz dzielnicy Praga Południe, Tomasz Kucharski.

Kamionkowskie Błonia Elekcyjne – rekonstrukcja bitwy o Olszynkę Grochowską, 24 lutego 2018, fot. Paweł Wroński

Dzielnica, pokrywająca się niemal dokładnie z granicami historycznego Grochowa, była patronem imprezy zorganizowanej w ramach uroczystości jubileuszowych 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

Podczas batalii uwiecznionej przez Wojciecha Kossaka obrazem „Olszynka Grochowska” niespełna 40 tys. polskich żołnierzy pod dowództwem gen. Józefa Chłopickiego zastąpiło drogę na Warszawę 60-tysięcznej armii rosyjskiej feldmarszałka Iwana Dybicza. Straty po obu stronach były ogromne przez co bitwa zyskała opinię najbardziej krwawej w czasie powstania listopadowego – po polskiej stronie było 7,3 tys. zabitych, po rosyjskiej około 9,5 tys.

Pokaz sztandaru jednej z jednostek uczestniczących w rekonstrukcji, fot. Paweł Wroński

Chociaż obie strony ostatecznie wycofały się z pola walki, Dybicz zrezygnował z marszu na Warszawę. Niestety z powodu kunktatorstwa i braku doświadczenia dowódców, zwłaszcza gen. Skrzyneckiego, który przejął dowodzenie gdy gen. Chłopicki został ranny, kiepskiej organizacji, braku współpracy i przedkładania prywaty nad cel powstania przez niektóre z ówczesnych prominentnych postaci, sukcesu i ofiarności żołnierzy nie wykorzystano, a powstanie zakończyło się fiaskiem.

W inscenizacji wzięło udział 116 żołnierzy kawalerii konnej, 65 żołnierzy piechoty, 50 żołnierzy piechoty przybyłych z Białorusi oraz oddział artylerii wyposażony w pięć dział armatnich.

Nikt nie doznał uszczerbku na ciele, ni duszy.

 


Nazwa Kamionkowskie Błonia Elekcyjne obowiązuje od 2012 roku; nawiązuje do faktu, że właśnie tu, na polach wsi Kamion, w 1573 roku odbyła się pierwsza wolna elekcja w Rzeczypospolitej Szlacheckiej. Królem obwołano wtedy Henryka Walezego. Jan Matejko uwiecznił tamten sejm elekcyjny na obrazie zatytułowanym ,,I elekcja – potęga Rzeczypospolitej u zenitu”. Po raz kolejny elekcja miała miejsce na dzisiejszym Kamionku w 1733 roku, gdy na króla wybrano Fryderyka Augusta (Augusta III). Praktycznie była to kontr-elekcja, gdyż wcześniej na błoniach na Woli ogłoszono królem Stanisława Leszczyńskiego. Nie godząc się z werdyktem, przeciwnicy wykorzystali ucieczkę Leszczyńskiego z Warszawy gdy zbliżały się wojska rosyjskie i, odwołując do precedensu podwójnych elekcji – ogłosili królem Fryderyka Augusta z dynastii saskiej. Następstwem tych zdarzeń była dwuletnia wojna domowa między stronnictwami, katastrofalne w skutkach rozprężenie w kraju, a także dalsze osłabienie i tak niezbyt mocnej pozycji, zależnego od samowoli szlachty, monarchy w Polsce. Wydarzenia pokazane podczas inscenizacji miały miejsce blisko 100 lat później, niemniej jednak były smutną konsekwencją ustroju Rzeczypospolitej Szlacheckiej.


Galeria zdjęć z inscenizacjiwww.ipragapoludnie.pl
Relacja filmowawww.facebook.com
Wszystko co nurtuje mieszkańców Kamionka w serwisie informacyjnym Rady Samorządu Mieszkańców Osiedla Kamionek: www.kamionek.warszawa.pl

Park imienia płk. Jana Szypowskiego

Park na Gocławku, ze skrytym wśród drzew pałacykiem mają ciekawą historię. Przez ten niewielki obszar, chętnie dziś odwiedzany przez rodziny z dziećmi i właścicieli psów, przetaczały się wielokrotnie działania wojenne. Istniejące obiekty popadały w ruinę, ale je odnawiano bądź wznoszono nowe, dzięki czemu wciąż stanowią dzielnicową atrakcję.

We wschodniej części znajduje się Dworek Grochowski. Dziś mieści się w nim szkoła muzyczna. Obiekt wznosi się być może na miejscu pałacyku, zbudowanego około 1780 roku przez Prymasa Polski, biskupa Michała Poniatowskiego. Początki założenia parkowego sięgają więc epoki stanisławowskiej. Wokół dziejów tego obiektu narosło sporo nieporozumień za sprawą Stanisława Wyspiańskiego, który w dramacie „Warszawianka” umieścił w pałagcyku sceny z powstania listopadowego. W jego artystycznej wizji, pałacyk mieścił sztab generała Józefa Chłopickiego, dowodzącego wojskami polskimi podczas lutowej bitwy o Olszynkę Grochowską. Ideę tę utrwaliła w społecznej świadomości nazwa ulicy, z której wchodzi się na teren szkolny – Kwatery Głównej.

Dworek Grochowski na Gocławku, fot. Paweł Wroński

Nie ma jednak dowodów na istnienie pałacyku ani żadnych wzmianek o roli jaką jakoby odgrywał pod koniec lutego 1831 roku. Nie wiadomo nawet czy jeszcze wtedy istniał, czy był już opuszczony, czy dopiero w wyniku artyleryjskiego ostrzału popadł w ruinę. Dworek Grochowski pojawia się na kartach historii dopiero w całkowicie nowej szacie w roku 1835, jako własność fabrykanta Karola Augusta Osterloffa. Luteranin pochodzenia szwedzkiego,  przedsiębiorca nabył w połowie lat 30. XIX wieku majątek Grochów i wykorzystując – być może – pozostałości prymasowskiego założenia wzniósł rezydencję otoczoną ogrodem.

Osterloffowie inwestowali w przemysł browarniczy i gorzelniczy w okolicach Częstochowy oraz na Mazowszu. Na peryferiach dzisiejszej prawobrzeżnej Warszawy, jak wówczas mówiono – w Miedzyszynie, założyli wytwórnię win szampańskich („Oprócz browaru Osterloff założył też w Grochowie fabrykę wódek i likworów, ale najbardziej znane i prestiżowe było jego wino szampańskie. Fabryka ta początkowo zatrudniała 8-10 robotników, a następnie ponad 20.”; za: www.dzielnica.pragapld.waw.pl), a nieopodal rezydencji browar parowy Royal („Browar na Grochowie działał do lat 20. XX w i przechodził przez kilka rąk. Gdy nazwa została zmieniona na Browar Parowy Royal w Grochowie, do asortymentu dołączono ówczesną nowinkę – piwo jasne o zwiększonej zawartości alkoholu, gorzkawym smaku i jasnym kolorze.”; za: www.dzielnica.pragapld.waw.pl). Mówiąc cynicznie, Osterloffowie rozpijali społeczeństwo, choć jak można wnosić z ówczesnych doniesień prasowych – produkcją na wysokim poziomie (temat jest rozwinięty w ciekawym wpisie z 2014 roku na: www.blog.czajkus.com). Niestety, u progu 1870 roku Osterloffowie ogłosili upadłość.

‚Sosnowy las’ w Parku im. płk. Jana Szypowskiego, fot. Paweł Wroński

Potem przyszła I wojna światowa i czas zniszczeń. Optymistyczne było to, że w 1915 roku Rosjanie opuścili Warszawę. Pesymistyczne, że ich miejsce zajęli Prusacy, choć akurat efektem tej zamiany przysłowiowej siekierki na kijek było przyłączenie Grochowa do Warszawy. Dekretem generał-gubernatora Hansa Hartwiga von Beselera. Wprawdzie nie zrobił tego dla dobra miasta, tylko dla potrzeb wojennej strategii, jednak gdy wojna się skończyła w dworku zainstalowano jedną z pierwszych polskich szkół, a następnie sierociniec. 13 lipca 1916 roku inż. Aleksander Około-Kułak, członek Komitetu Obywatelskiego, odczytał proklamację o przyłączeniu Grochowa do Warszawy. I na ten fakt mogli się powoływać mieszkańcy Grochowa, gdy w 1924 roku gruchnęła wieść, że władze miejskie postanowiły pałacyk rozebrać z powodu opłakanego stanu. Mieszczące się w nim instytucje nie zagrzewały bowiem miejsca na dłużej, a eksploatowany bez remontów, a w końcu opuszczony obiekt szybko popadł w ruinę. Decyzję o wyburzeniu ostatecznie cofnięto, a zaniedbany obiekt kupił znany polityk i przedsiębiorca, Piotr Wierzbicki. Wyremontował pałacyk i rozwinął założenie parkowe, sadząc rośliny i wytyczając alejki. Ba, zapewne w tamtym czasie urządzono staw, zasypany w latach 50. podczas remontu dworu uszkodzonego w czasie II wojny światowej.

Stare drzewa w Parku na Gocławku, fot. Paweł Wroński

Potem park i pałacyk były niejednokrotnie sceną różnorodnych wydarzeń i inicjatyw. Na zbudowanej specjalnej scenie odbywały się do lat 60. XX wieku zabawy taneczne i występy estradowe. Scenę niestety zniszczył pożar (szczątkowe jej fragmenty można oglądać w rejonie placu zabaw). W latach 70. wzniesiono też pergolę, ale do jej budowy użyto m.in. macew z likwidowanego podówczas cmentarza żydowskiego na Bródnie. W 2014 roku, gdy cmentarz odrestaurowano, szczątki kamiennych tablic powróciły na kirkut.

Świadkiem przeszłości są też kamienne bloki koło miejsca, w którym wznosiła się pergola. To fragmenty rozebranego cokołu, Pomnika Lotnika, który wystawiono w latach międzywojennych na Placu Unii Lubelskiej.

Fragment cokołu przedwojennego Pomnika Lotnika z Pl. Unii Lubelskiej, fot. Paweł Wroński

Osobną kartę w dziejach Grochowa i Gocławka zapisuje zajmujące północno wschodni narożnik parku Ognisko Pracy Pozaszkolnej nr 1 Jordanek. Placówka powstała przed 70 laty i działa dynamicznie, prowadząc zajęcia artystyczne, muzyczne i ruchowe dla dzieci oraz włączając się i inicjując różnorodne wydarzenia adresowane głównie do lokalnej społeczności (www.opp1.waw.pl).

Dzieci z Jordanka podczas zabawy w plenerze, fot. Paweł Wroński

Co zaś się tyczy parku, to w latach 1990-2005 nosił on imię Piotra Wierzbickiego. Jednak w 2005 roku, na wniosek Rady Dzielnicy Praga Południe, zmieniono patrona. Od tamtej pory jest nim płk. Jan Szypowski „Leśnik”, szef uzbrojenia AK, twórca podziemnego przemysłu zbrojeniowego w czasach II wojny światowej (www.armiakrajowa.org.pl).

Nawiązując do działalności Piotra Wierzbickiego na polu ekonomicznym, Konfederacja Pracodawców Lewiatan, przyznaje co roku nagrody jego imienia osobom nadającym styl polskiej przedsiębiorczości, które nie tylko tworzą dobrą, sprawnie zarządzaną firmę, ale uczestniczą w działaniach na rzecz rozwoju przedsiębiorczości i odpowiedzialnego biznesu oraz wspierają inicjatywy gospodarcze i społeczne (www.konfederacjalewiatan.pl).

O Osterloffach rzadko kto pamięta (www.dzielnica.pragapld.waw.pl).

Park im. płk. Jana Szypowskiego „Leśnika”, fot. Paweł Wroński

 

Park rozciąga się na Gocławku, między ulicami: Osowską, Kwatery Głównej, Grochowską i Trembowelską.

 


Zamieniecka gastronomicznie

Przy ulicy Zamienieckiej, którą podążają tłumy klientów bazaru przy Pl. Szembeka, wyrasta coraz więcej należących do większych sieci punktów gastronomicznych. Charakteryzuje je fastfoodwe tempo obsługi i całkiem przyzwoity smak jedzenia.

Pączki z Naszej Pączkarni mają okazałe rozmiary i przeróżne nadzienia, fot. Paweł Wroński

Taki jest „Parnik” z chińskimi pierożkami przy Zamienieckiej 70 i niedawno otwarta pod numerem 80. „Nasza Pączkarnia”. Wokół tej ostatniej toczy się dyskusja na FB; temat: czy serwują tam smaczne pączki. No cóż, wszystkich, którzy łudzą się, że da się tego typu rzecz rozstrzygnąć w wirtualnej rzeczywistości w oparciu o opinie innych, a bez sprawdzenia bojem – krótko mówiąc skosztowania, odsyłam do czarno-białego filmu „Rashomon” Kurosawy (traktat o relatywizmie prawdy). Zaś pozostałych, zwłaszcza tych, którzy się nie boją doświadczeń – na Zamieniecką. Jutro tłusty czwartek – czy można sobie wymarzyć lepszą okazję?!


Nasza Pączkarnia przy Zamienieckiej, fot. P. Wroński

„Nasza Pączkarnia” (punkty ogólnopolskiej sieci): www.m.facebook.com

Subiektywny ranking cukierni oferujących pączki na warszawskiej Pradze: www.dziendobrypraga.pl

Przegląd ogólno-warszawski, np. na blogu kulinarnym Joanny Lutoborskiej „Jajko i Boczek”: www.jajkoiboczek.pl

Dobra kuchnia po wietnamsku

Wewnątrz wciąż jeszcze ślady poprzedników – Orient Expressu i Kulinarnych podróży, ale w menu adekwatne do szyldu Pho’Viet dania: zupy Chao ga i Pho Nam gau, czy pierogi Ha-Cao i Sui-Cao.

Poza tym mnóstwo nazw spolszczonych, po prostu opisujących dania, jak np.  niesiony przez gospodynię lokalu na tacy makaron sojowy z wołowiną, czy krewetki z warzywami na ostro (w praktyce bez przesady, na ostro – ale w sam raz).

 

Niedrogo, smacznie, przyjemnie. Kuchnia orientalna w wietnamskim wydaniu przy Grochowskiej 56-U1  (róg Podolskiej), ze wszech miar godna polecenia. No i, Budda czuwa!

 

Tho’m ngon!

 


Pho’Viet – fanpage: www.facebook.com

 

A to wpis na w/w fanpage’u: „Restaucja PhoViet hôm nay có thêm món mới mời mọi người đến thưởng thức nhé” [???????? – przyp. autora]. Poproszony o ratunek googlowski tłumacz taki przekaz wykoncypował [wszystko jasne, więc na drobne błędy spuśćmy zasłonę milczenia – przyp. autora]:  „Restauracja Pho Viet ma dziś więcej nowych dań, aby zaprosić wszystkich do zabawy”.

 


Mózg lubi ruch – zaproszenie

Aktywność ruchowa i praca mózgu doskonale się uzupełniają. Najlepszym dowodem teoria względności, która wykluła się w głowie Einsteina podczas… jazdy rowerem.

„Mózg lubi ruch” to piknik dla rodzin z dziećmi, przede wszystkim w wieku 3-12 lat, gdyż w tym właśnie okresie kształtuje się ludzki umysł. My zaś, rodzice, dziadkowie, przyzwyczajeni do kojarzenia nauki ze ślęczeniem nad książkami, często nie doceniamy roli jaką aktywność fizyczna odgrywa w tym procesie. Jakżeż często tracimy przy tym czas, zdrowie i pieniądze w poradniach i klinikach, zamiast wziąwszy sprawy we własne ręce skupić się na profilaktyce. Jak to robić, pokażą specjaliści z praskich poradni psychologiczno-pedagogicznych, placówek oświatowych oraz klubów prowadzących zajęcia dla dzieci, dzieląc się swoim doświadczeniem i pomysłami. Pokażą techniki do wykorzystania w domu i na spacerach bez inwestowania w kosztowny sprzęt i zabiegi, bo do ich stosowania wystarczą z reguły najprostsze przedmioty, jakie każdy ma w domu albo wyposażenie ogólnodostępnych obiektów rekreacyjno-sportowych. Podczas pikniku będzie można wziąć udział w pokazach sportowych, mocując się w zapasach sumo, czy tańcząc przy rytmicznej muzyce capoeiry. Specjaliści z różnych dziedzin udzielą bezpłatnie porad i konsultacji.

Tak było wiosną, fot. Paweł Wroński

Udział w pikniku ma sens, bo bawiąc się z dziećmi wspomagamy ich prawidłowy rozwój, zacieśniając jednocześnie emocjonalne więzi w rodzinie. Jeśli przyjmiemy tę strategię, urzeczywistni się motto imprezy: Profilaktyka to nasza taktyka!


21 października 2017 w godz. 10:00-13:00
Hala OSIR, ul. Siennicka 40
Impreza non-profit * udział jest bezpłatny!


Na YouTube, na kanale „OPP1 Jordanek” trochę wspomnień z wiosennej edycji pikniku.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


„K…a” aria ze starego Grochowa

Spaceruję ci ja sobie któregoś dnia po Grochowie, i na całkiem przyzwoicie urządzonym skwerze, taką oto obserwuję scenę.

Na ławeczce dwóch facetów. Siedzą zasłuchani, gapiąc się na budynek vis à vis. Z otwartych okien mieszkania na piętrze dobiegają odgłosy kłótni małżeńskiej. I nie byłoby w tym nic niezwykłego gdyby nie fakt, że mezzosopran z barytonem używają właściwie jednego tylko słowa – na „k”. Intonują je jednak tak ekspresyjnie, i tak różnorodnie, że Chopin gdyby żył, zamiast stać pod karczmą przycupnąłby na ławeczce obok tamtych dwóch facetów, i miałby utwór gotowy. Tym ciekawszy, że z rzadka, ale jednak, dla podkreślenia szczególnie wybujałych emocji, bohaterowie spektaklu wspierają się słowami na „j” i „ch”, pokazując jednocześnie niebywałą skalę i donośność swych głosów.

Nie miałem akurat czym nagrać owej live music, ale zainspirowany całym wydarzeniem, zacząłem na spacerach fotografować okoliczne kamieniczki. Zwłaszcza te z lat 30. minionego stulecia, które popadając w ruinę ustępują miejsca nowym budynkom, zmieniającym w nieunikniony sposób oblicze warszawskiego Grochowa. A myślę, że w nowoczesnym anturażu, aria, nawet do tej podobna, nie wywrze już na mnie takiego wrażenia.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Koniec Jordanka… w tym roku

Mój powrót do szeroko rozumianej pedagogiki ilustruje ponad 30 materiałów wykonanych… w kręgu Jordanka. Warszawskiego Ogniska Pracy Pozaszkolnej nr 1, jakie pośród licznych podobnych inicjatyw wyróżnia przede wszystkim pasja, talent i pomysłowość pracujących w placówce osób.

Zakończenie roku szkolnego 2016/2017 w OPP1 Jordanek, fot. Paweł Wroński
Zakończenie roku szkolnego 2016/2017 w OPP1 Jordanek, fot. Paweł Wroński

Na zakończenie współpracy w tym roku szkolnym, przygotowałem dwa materiały – z zakończenia roku szkolnego (w nieznacznie zmienionej wersji pokaz dostępny jest na youtube’owskim kanale filmowym OPP1 Jordanek) oraz – wizualizację retrospektywnej wystawy „Jordankowa podróż w czasie”, obejmującej zdjęcia archiwalne z kronik placówki z lat 1945-1980 (slajdowisko jest także dostępne na kanale OPP1 Jordanek).

 

W roku szkolnym 2016/2017 Jordanek oferował 26 form zajęć artystycznych, edukacyjnych i sportowych dla dzieci w różnym wieku – od lat 3 w Klubie Przedszkolaka, po uczniów najstarszych klas szkoły podstawowej. Taka była propozycja placówki. Zaiste imponująca, zważywszy, że kadrę pedagogiczną stanowi zaledwie 13 osób, zaś obsługą i administracją zajmuj się 6 (z tym, że aż 2 z nich łączą te dwie funkcje, a wszystkie wspomagają przedsięwzięcia edukacyjne). Skorzystało z niej w minionym roku szkolnym ok. 400 dzieci!

 

Z tych wzruszających, archiwalnych zdjęć jasno wynika, że niezależnie od czasów i rządów są ludzie, którym sprawy dzieci są na tyle bliskie, że zajmują się nimi najlepiej jak potrafią, i żadna ‚reforma’ zmienić tego nie zdoła.

Zakończenie roku szkolnego 2016/2017 w OPP1 Jordanek, fot. Paweł Wroński
Zakończenie roku szkolnego 2016/2017 w OPP1 Jordanek, fot. Paweł Wroński
Zakończenie roku szkolnego 2016/2017 w OPP1 Jordanek, fot. Paweł Wroński

OPP1 „Jordanek”: www.opp1.waw.pl

Mózg lubi ruch – rekapitulacja

Majowy piknik Mózg Lubi Ruch z hasłem przewodnim „profilaktyka to nasza taktyka” odbył się już po raz trzeci po praskiej stronie Wisły, w hali i na terenach sportowych OSiR przy Siennickiej.

www.mozglubiruch.eu

Specjaliści z praskich placówek oświatowych, poradni pedagogiczno psychologicznych, klubów i organizacji związanych z szeroko rozumianymi wychowaniem i edukacją, dedykują go rodzinom z młodszymi dziećmi. Zachęcając do wspólnego spędzania czasu tak, by sprzyjało to prawidłowemu rozwojowi naszych pociech, dzielą się z gośćmi doświadczeniami i pomysłami. Podkreślają znaczenie integracji sensorycznej dla rozwoju człowieka, którego trzeba traktować holistycznie, bo sprawne funkcjonowanie naszego ciała i umysłu dotyczy – zgodnie z przysłowiem: „w zdrowym ciele, zdrowy duch” – funkcjonowania najdrobniejszych nawet cząstek naszego organizmu i całego systemu nerwowego. Zwracają przy tym uwagę, że zazwyczaj do realizacji tak poważnego celu nie potrzeba wcale ani wyjątkowego wyposażenia, ani drogich rekwizytów. Mnóstwo bowiem przydatnych rzeczy każdy z nas ma w domu, albo są dostępne w sąsiedztwie – tanio, bądź w ogóle bezpłatnie.

Piknik odbywa się pod auspicjami Burmistrza dzielnicy Warszawa Praga Południe, więc w prezentowanym materiale filmowym i fotograficznym przewija się godło Warszawy oraz logo akcji „Zakochaj się w Warszawie”.

Uzupełnienie materiału stanowią inne filmy i slajdowiska udostępniane na YouTube (przede wszystkim playlista Mózg lubi ruch), na kanale filmowym OPP1 Jordanek. Ognisko Pracy Pozaszkolnej, zlokalizowane przy Kwatery Głównej 11 (Gocławek), angażuje się konsekwentnie w realizację Pikniku od pierwszej jego edycji (www.opp1.waw.pl).

Hasło „profilaktyka to nasza taktyka” wylansowali instruktorzy UKS Niedźwiadek (www.uks-niedzwiadek.pl), także jednego z organizatorów Pikniku.

W niniejszym archiwum z cyklem Mózg lubi ruch związane są artykuły:
Capoeira jest ruchem… dla każdego
Co ma gazeta do rytmiki
Mózg lubi ruch 2017 – III edycja
Sumo z Niedźwiadkiem

‚Szczęśliwa 7’ chóru Mille Voci

Już po raz kolejny miałem przyjemność słuchać dziecięcego chóru Mille Voci. Na warszawskiej Pradze, w Centrum Promocji Kultury, gdzie prowadzony przez Karolinę Olczedajewską chór dał jubileuszowy koncert zatytułowany „Szczęśliwa 7”.

Widownię stanowili głównie członkowie rodzin chórzystów oraz osoby związane z Ogniskiem Pracy Pozaszkolnej nr 1 „Jordanek” (www.opp1.waw.pl), przy którym chór się rozwija. Inni, którzy tego nie słyszeli – niech żałują. Na dowód przedstawiam piosenkę o zakochanym w czarownicy królu. Świetna! A czarownica, drobiażdżek taki, ma głos nie byle jaki!

Zaraz, zaraz, a gdzie tu edukacja, wychowanie?- zapytacie. A czymże jest definiowanie szczęścia i wyrażenie go muzyką, słowami piosenek, śpiewem. Temu właśnie służył projekt ‚Szczęśliwa siódemka’, którego zwieńczeniem był praski koncert. Przyjemnego słuchania!


Utwór, który wykorzystałem w poście, nagrywając podczas koncertu – piosenka o królu i czarownicy, pochodzi z repertuaru włoskiego chóru Piccolo Coro dell’Antoniano z Bolonii (www.antoniano.it). W oryginale nosi tytuł „Il cuore del re”; muzykę i słowa napisał Flavio Conforti. Tekst na język polski przetłumaczyła Xenia Zawanowska; w repertuarze Mille Voci (www.pracownia-piosenki.blogspot.com) nosi tytuł „Serce króla”.

Piękna czarownica w czarnej, długiej szacie
Krąży po zamczysku, siejąc blady strach,
Waży eliksiry w swojej komnacie
I serce króla pragnie skraść.
Kiedy czarownicę król spotyka
Wiedźma nie zwlekając ani chwili
Czarodziejską różdżką serca dotyka
I kradnie je do eliksiru!

W kotle miesza starannie,
dodaje cztery muchy i rogi baranie
zakrapla trochę soku z mlecza i miesza, miesza by
dodać świeży kwiat pomarańczy.
Rzuca zaklęcie i wie,
że coś nie działa dobrze, że coś wyszło źle,
Bo serce króla bije tak jak szalone
i wiedźma wie, że to serce jest zakochane…
Zakochał się król! x 4

„Na setkę czarnych kruków i zgniłe żaby!”
Duszę pięknej wiedźmy przeszywa ból
„Serce króla, musisz mi wyjawić:
powiedz, w kim zakochał się król!”
Czarownico, czarownico, na nic twoje czary
Chciałaś zdobyć serce króla, ale plan był zły!
Bo mam niespodziankę: nie do wiary,
Wybranką króla jesteś ty!

Piękne to było wesele i razem się bawili
damy, czarodzieje, krasnale i dworzanie
oraz poddani, a smok jednooki ogniem oświetlał zamek.
Teraz codziennie wieczorem siadają do wieczerzy
wraz ze swym dworem, królowa-wiedźma czule
króla przytula i szepcze, że
życie z nim jest o wiele lepsze! Ooo

Poddani już się wiedźmy nie obawiają
Lecz gdy ktoś zarzuca jej manier brak wybucha
„Zaraz cię zamienię w wielkie, zgniłe jajo!
znikaj stąd: raz i dwa!”
„Zaraz cię zamienię w wielkie, zgniłe jajo!
znikaj stąd: raz i… i dwa!”

Zaprezentowany w poście materiał jest dostępny na youtube’owskim kanale OPP1 Jordanek, a wszystkie piosenki z jubileuszowego czerwcowego koncertu na youtube’owskim kanale chóru, w playliście Szczęśliwa siódemka.

Więcej o chórze i jego twórcach: www.fundacja-szeptem.org.pl

Mózg lubi ruch 2017 – III edycja

Tak zatytułowany, doroczny piknik rodzinny odbył się już po raz trzeci w Warszawie, na Grochowie.

Aby podkreślić swoje intencje, organizatorzy posłużyli się hasłem „Profilaktyka to nasza taktyka”. Zachęcają bowiem rodziny z dziećmi, i to z tymi najmłodszymi, do wszelkich form aktywności ruchowej i intelektualnej. Pokazują i wyjaśniają jak wiele umiejętności doskonalą dzieci podczas prostych zabaw i codziennych domowych czynności. Jak korzystnie aktywność ruchowa wpływa na ich przyszłe osiągnięcia edukacyjne, i – co najważniejsze – że trzeba o to dbać od najmłodszych lat! W tym celu halę sportową i boisko OSiR przy Siennickiej zamieniono w wielki plac rodzinnych zabaw, na którym specjaliści z praskich placówek wychowawczych prowadzili zajęcia, gry i warsztaty, dzieląc się z gośćmi pomysłami i doświadczeniem.

Wykonany przeze mnie materiał został zamieszczony na YouTube, na kanale OPP1 Jordanek.

Podczas warsztatów sensomotorycznych terapeuci demonstrowali jak przy pomocy dostępnych w domu narzędzi, materiałów i produktów można w atrakcyjny sposób zapobiegać wielu dysfunkcjom rozwojowym, i że niektóre z zaburzeń można łatwo skorygować, jeśli zabierzemy się za to odpowiednio wcześnie i starannie.

Animując zajęcia sportowe, instruktorzy sięgali do zabaw znanych nierzadko naszym rodzicom, a nawet dziadkom, tym bardziej znów atrakcyjnych, że wystarczają do nich: kreda, guma, sznurek, kapsle, stare gazety i inne podobnie łatwo dostępne rzeczy. Nie unikano w żadnym razie nowoczesnego wyposażenia, specjalistycznego sprzętu sportowego, czy konstrukcji takich jak ścianka wspinaczkowa. Przecież wszystkie te rzeczy są w zasięgu ręki. Wystarczy z nich mądrze korzystać!


www.mozglubiruch.eu