Lüneburg – chętnie tam wrócę

Nie wyobrażałem sobie, że takie miasto jak Lüneburg, zwiedzę w… godzinę. Z Paulem Kleine okazało się to możliwe. Ba, było wystarczająco długo, by odjeżdżać z poczuciem niedosytu i uczuciem, że chętnie zajrzę tam jeszcze raz!

Lüneburg to 70-tysięczny satelita Hamburga, dawny port rzeczny nad rzeką Ilmenau, dopływem Łaby. Niegdyś miasto hanzeatyckie, ośrodek handlu wydobywaną w okolicach solą. Miasto gotyckich kościołów, nad którego starówką góruje wieża jednej z najwspanialszych niemieckich katedr. Tętniących życiem placów. Ulic prowadzących do romantycznych zaułków i przyjemnych knajpek z niezłym jedzeniem.


INFO
Lüneburg: www.lueneburg.info

Z Paulem po Lüneburgu. fot. Paweł Wroński
Z Paulem po Lüneburgu. fot. Paweł Wroński

Materiał publikowany w portalu http://magazynswiat.pl
w cyklu Lato w Dolnej Saksonii.

Reklamy

Hitzacker – niegdyś zwane Ljauci

Historia osadnictwa nad Łabą w rejonie Hitzacker sięga epoki brązu. Współczesne dzieje miasteczka zapoczątkowali w VIII wieku Słowianie Połabscy, budując obronną fortalicję i prowadząc ożywiony handel. W ich dialekcie osadę nazywano Ljauci. Prawa miejskie otrzymała w 1258 roku, i powoli zyskiwał w niej przewagę żywioł germański.

W połowie XVI wieku pożar strawił całe miasteczko za wyjątkiem – jak odnotowano – kościoła i domu jednego. Dzieje Hitzacker trzeba było pisać od nowa.

Pruski mur i powodzie
W miasteczku dominują domy konstrukcji ryglowej (pruski mur), a najstarsze z nich pochodzą z koca XVI wieku. Położone na lewym brzegu Łaby, największej rzeki w Niemczech, Hitzacker narażone jest na powodzie. Na wielu domach gospodarze zacznaczają poziom, do którego podnosiła się woda w minionych latach.

Burmistrz z własnej woli
Kiedy tam zawitałem funkcję burmistrza pełnił jeden z urzędników miejscowego magistratu – Herr Holger Mertins… woluntarystycznie. Miasteczko ma niespełna 5 tys. mieszkańców. Czyste, zadbane, pogodne, dbałe o pamiątki przeszłości, cieszy się zainteresowaniem turystów od przynajmniej 150 lat.

W co się bawić w Hitzacker?

Popłynąć w rejs po Łabie
Przede wszystkim wsiąść do jednej z łodzi i przepłynąć się po Łabie. W odległości około 100 km od jej ujścia do Morza Północnego, rzeka rozlewa się szeroko, płynąc przez obszary niemieckiego niżu wśród łąk i kęp przybrzeżnych łęgowych lasów (Elbtalaue).

Posłuchać muzyki podczas Sommerlichen Musiktage
Najbliższa edycja tego renomowanego festiwalu muzyki klasycznej, druga pod kierunkiem nowego dyrektora, Olivera Willego, odbędzie się w dniach 29 lipca – 6 sierpnia 2017 roku.

Zajrzeć do Centrum Archeologicznego
Ekspozycja prezentuje epokę brązu, a jest urządzona jak autentyczna wioska sprzed 3 tysięcy lat. Poznawanie realiów życia w przeszłości ma tak charakter aktywny. Obejmuje naukę rozpalania ognia za pomocą kamienia, mielenie zboża, czy wypalanie ceramiki. Można zobaczyć jak podróżowano w łodziach wydłubanych z pnia drzewa (Einbaum), i odkrywać zioła, wykorzystywane w medycynie i do jedzenia. A wcieliwszy się w rolę myśliwego i żywiciela rodziny, spróbować swych sił na prehistorycznej strzelnicy.

Zażyć Kneipp-Therapie
W niej specjalizują się tutejsze hotele z aneksami wellness. Charakter otwarty ma Kneipp Kurpark usytuowany w hotelowo-uzdrowiskowym kwartale miasteczka. Są tam urządzenia do ćwiczeń i studzienki z zimną wodą, w której – zgodnie z zaleceniem pomysłodawcy tej metody, XIX-wiecznego pastora z Wörishofen w Bawarii – należy zanurzać stawy. To skuteczna profilaktyka i ulga przy dolegliwościach reumatycznych.

Skosztować węgorza
Nadłabskie restauracje specjalizują się w potrawach z ryb. Mogę z czystym sumieniem polecić Elbterassen, przy Wussegel 8, w której menu ich także nie brakuje. Do ryb będą pasować miejscowe wina, gdyż w okolicy od lat uprawiana jest winorośl. Ponadto, z tarasu restauracji rozpościera się piękny widok na dolinę Łaby (Elbe).


INFO
Hitzacker: www.elbtalaue.de oraz www.region-wendland.de
Sommerlichen Musiktage: www.musiktage-hitzacker.de oraz www.facebook.com
Archäologisches Zentrum Hitzacker (AZH): www.archaeo-zentrum.de
Hitzacker Kur: www.hitzacker-kur.de
Parkhotel Hitzacker (vis a vis Kur Kneipp-Parku): www.parkhotel-hitzacker.de
Restaurant Elbterassen: www.elbterassen.com


Materiał publikowany w portalu http://magazynswiat.pl w cyklu Lato w Dolnej Saksonii

Rejs po Łabie z Hitzacker

Przecinając obszary niemieckiego niżu wśród łąk, pól i przybrzeżnych łęgów, Łaba rozlewa się szeroko, dając dowód, iż jest rzeczywiście największą rzeką Niemiec.

Hitzacker leży na lewym brzegu Łaby, około 100 km od ujścia rzeki do Morza Północnego.

INFO
Hitzacker: www.elbtalaue.de oraz www.region-wendland.de
Rejsy po Łabie: www.verdo-hitzacker.de


Rejs z lipca 2016 roku. Materiał publikowany w portalu http://magazynswiat.pl w dziale <Nasze kino>.

Watty Dolnej Saksonii

Morze Wattowe zaskakuje krajobrazem oraz bogactwem przyrody. Zwłaszcza drobnej fauny, skrywającej się w piachu i mule na dnie odsłanianym w porach odpływów.

Cykle powtarzają się 2 razy na dobę. Dwukrotnie Watty zalewa słona woda i dwukrotnie je odsłania. Charakterystyczne jest to, że nawet w kulminacyjnych momentach przypływów, woda nie jest głęboka i jednostki o większym zanurzeniu utkną niechybnie na mieliźnie. Natomiast w czasie odpływów, morskie dno można przemierzać pieszo lub konno. Poznawać niezwykłą przyrodę i napawać oczy niecodziennym krajobrazem.

Watty czyli osusza rozciągają się od Holandii przez Niemcy po Danię tworząc między wybrzeżem Morza Północnego, a rozsianymi wzdłuż niego wyspami pas długości 450 km i szerokości od 10 do 30 km. Krańce tego obszaru wyznaczają wyspy Texel w Holandii i Fanø w Danii. Holendrzy mówią nań Waddenzee, Duńczycy – Vadehavet, a Niemcy – Wattenmeer. Transgraniczny obszar wattów wpisany jest w całości na listę UNESCO. Na terenie Niemiec, Morze Wattowe chroni się w trzech parkach narodowych w dwóch krajach związkowych: Szlezwiku-Holsztynie i w Dolnej Saksonii (www.nationalpark-wattenmeer.de).

Zamieszczone zdjęcia pochodzą z okolic Cuxhaven-Sahlenburga gdzie mieści się Wattenmeer-Besucherzentrum (jedno z centrów obsługi gości obszaru Morza Wattowego UNESCO). W tym należącym do landu Dolnej Saksonii królestwie wodnego ptactwa, słonych mokradeł i bursztynu, leżą u ujścia Łaby trzy oryginalne wyspy: zamieszkała przez około 40 osób Neuwerk, wydmowa Scharhörn oraz sztucznie usypana Nigehörn. Oddalona o 10 km od ośrodka UNESCO wyspa Neuwerk jest popularnym celem wycieczek pieszych i konnych. Z reguły, ich uczestnicy śpią na wyspie, a następnego dnia odpływają łodzią lub odjeżdżają ciągniętymi przez konie wozami do oddalonego o 12 km Cuxhaven. Między ujściem Łaby i pobliską strefą hotelową Duhnen w Cuxhaven, a Sahlenburgiem dystans wynosi około 3 km. W tym niewielkim trójkącie można poznać tajemnice Morza Wattowego, zwłaszcza jeśli na wycieczkę po jego dnie wybierzemy się z parkowym przewodnikiem.

Wattenmeer-Besucherzentrum w Cuxhaven-Sahlenburgu, fot. Paweł Wroński
Nowoczesny, designerski budynek Wattenmeer-Besucherzentrum w Cuxhaven-Sahlenburgu, fot. Paweł Wroński

INFO
www.wattbz.cuxhaven.de


Materiał publikowany w portalu http://magazynswiat.pl w cyklu Lato w Dolnej Saksonii.

Kamienice Roseliusa w Bremie

Zaułek gotyckich kamienic, Böttcherstraße w Bremie, mieści dziś oryginalne muzea niemieckiej sztuki. Zaczątkiem ich kolekcji były prywatne zbiory Ludwiga Roseliusa, przedsiębiorcy i wizjonera.

Ludwig Roselius (1874–1943) pochodził z kupieckiej rodziny importerów kawy. Jego ojciec, zdeklarowany wielbiciel czarnego napoju, zmarł nagle w wieku 59 lat. Lekarze orzekli, że powodem śmierci był nadmiar kofeiny w organizmie. Związana z tym odkryciem trauma zainspirowała Ludwiga do zmian w rodzinnym biznesie. Wkrótce opatentował proces ekstrakcji kawy bezkofeinowej. A na początku XX w. założył jej pierwszą na świecie wytwórnię – Kaffee Handels Aktien Gesellschaft (Kaffee HAG).

Jego pasją było także gromadzenie dzieł sztuki i zabytków przeszłości, głównie z kręgu kultury germańskiej. Na łamach miejscowej gazety „Bremer Zeitung” dawał wyraz swoim marzeniom pisząc w 1926 roku, że nadszedł czas by Niemcy się przebudzili. Trudno powiedzieć jakie „przebudzenie” miał na myśli. Chyba jednak zgoła odmienne od nazistów, skoro w latach 30. Hitler jego idee zdecydowanie odrzucił.

Po Roseliusie pozostało więc pozytywne wspomnienie – przedsiębiorcy i innowatora oraz szereg kamienic o gotyckiej architekturze i ciekawych wystrojach wnętrz – od gotyckich po barokowe, przy Böttcherstraße w Bremie. Kupił je zrujnowane w 1902 roku i własnym sumptem odrestaurował, odtwarzając jednocześnie średniowieczne genius locci. Dziś Kamienice Roseliusa mieszczą galerie i muzea, m. in. poświęcone wybitnej, tworzącej na przełomie XIX i XX wieku malarce – Pauli Modersohn-Becker z artystycznej kolonii w Worpswede. A między nimi restauracje, pensjonaty, butiki.


INFO
Kamienice Roseliusa w Bremie, Böttcherstraße 6-10: www.museen-boettcherstrasse.de


Materiał publikowany w portalu http://magazynswiat.pl w cyklu Lato w Dolnej Saksonii.

Roland z Bremy

Imponująca statua Rolanda stoi na bremeńskim rynku od 1404 roku. Na miejscu drewnianej. Spalonej trzy dekady wcześniej z rozkazu arcybiskupa Lüneburga, który chciał ograniczyć przywileje Bremeńczyków.

Rolandowe pomniki stawiano w średniowieczu w wielu miastach zachodniej Europy, zwłaszcza w hanzeatyckich, gdyż utarło się, że symbolizują ich niezależność. Nic więc dziwnego, że bremeński doprowadzał do pasji arcybiskupa, który pożądał podatków z bogatego miasta. Mieszczanie obronili się przed roszczeniami hierarchy, a sukces uczcili wystawiając nową statuę. Z kamienia. Zgodnie bowiem z zakorzenionym głęboko przesądem, Brema będzie wolna dopóty, dopóki strzeże jej Roland. Ponoć w średniowieczu w podziemiach ratusza trzymano nawet kopię posągu. Aby w razie jakiegoś nieszczęścia, można było szybko zastąpić oryginał.

Roland z bremeńskiego rynku, fot. Paweł Wroński
Roland z bremeńskiego rynku, fot. Paweł Wroński

Figura liczy prawie 5,5 m wysokości. Stoi ponadto na półmetrowym podeście, a za plecami ma jeszcze kolumnę z ażurowym baldachimem. Wysokość całego pomnika przekracza więc 10 m. Ba, uwieczniony we francuskim poemacie, znany całej Europie rycerz, przedstawiony jest tu jako posłaniec Karola Wielkiego. Cesarz nadał bowiem Bremie status wolnego miasta, czego dowodami są atrybuty rycerskie – miecz sprawiedliwości dzierżony prze Rolanda w dłoni, tarcza z dwugłowym cesarskim orłem oraz napis w zapomnianym już języku dolnoniemieckim: „Wolność Wam przynoszę, którą Karol i niektórzy książęta temu miastu nadali. Dziękujcie Bogu, oto moja rada!„.

 

Figura Rolanda miała też znaczenie użytkowe, zwłaszcza, że dopiero w 1983 roku otoczono ją stylowym żeliwnym ogrodzeniem. Wieki całe kupcy brali odległość między kolanami rycerza za wzorzec podstawowej jednostki tutejszej miary – bremeńskiego łokcia. Bremer Elle liczył prawie 55 cm.

 

Rynek otaczają imponujące budowle o średniowiecznym rodowodzie – katedra św. Piotra, ratusz i gmach gildii kupieckiej. Statuę Rolanda i ratusz wpisano na listę UNESCO.


INFO
www.bremen.de


Materiał publikowany w portalu http://magazynswiat.pl w cyklu Lato w Dolnej Saksonii.

Niederhaverbeck z perspektywy stołu

Chociaż nad Morze Północne stąd nie dalej niż 150 km, w tradycyjnej kuchni regionu Pustaci Lineburskiej króluje Heidschnuckenfleisch – mięso specyficznej rasy owiec o zakręconych na podobieństwo muflonów rogach. Miejscową dietę uzupełniają sery i grzyby, a wśród nich dobrze nam znane kurki.

Rasa owiec Heidschnucke (Ovis ammon f. aries) hodowana jest przede wszystkim dla mięsa, z którego wyrabia się później kiełbasy, popularny w Dolnej Saksonii przysmak Heidjerknipp (rodzaj kaszanki), Heidschnuckenrücken, Heidschnuckenragout. Z mleka powstają sery, w niewielkim stopniu wykorzystuje się wełnę. Dorosłe osobniki osiągają wysokość 50-60 cm, ważą 45-60 kg. Przeciętna długość życia wynosi 15 lat. Umaszczenie mają szare, ewentualnie białe z czarną wełną na łbie.

Należąca do gminy Bispingen miejscowość Niederhaverbeck jest jednym z popularnych punktów wypadowych na szlaki Lüneburger Heide – Pustaci Lineburskiej. W tym, na specjalnie zaaranżowaną ścieżkę bez barier. Jest tam kilka klimatycznych hoteli i pensjonatów. Świetnie prosperują właściciele bryczek i wozów.


INFO
Heideorte Bispingen: www.bispingen-touristik.de
Landhaus Haverbeckhof: www.haverbeckhof.de
Menu restauracji Landhausu Haverbeckhof w Niederhaverbeck —> ściągnij w formacie PDF

Łąki na skraju Lüneburger Heide, fot. Paweł Wroński
Łąki na skraju Lüneburger Heide, fot. Paweł Wroński

Materiał publikowany w portalu http://magazynswiat.pl w cyklu Lato w Dolnej Saksonii.

Wilsede – żywy skansen na wrzosowiskach

Wilsede rozsiadło się u stóp Wilsederbergu, najwyższego wzniesienia północnych Niemiec, górującego nad wrzosowiskami Lüneburger Heide – Pustaci Lineburskiej.

To żywy skansen ze starymi domostwami zbudowanymi na sposób określany u nas pruskim murem. Z omszałymi, dekowanymi dachami kryjącymi ogromne wnętrza zajmowane niegdyś przez wielopokoleniowe rodziny pospołu ze zwierzętami – żeby było cieplej i bezpieczniej. Jeden z domów we wsi kryje dziś etnograficzną ekspozycję, w innych są sklep z pamiątkami i restauracje. Równie dobrze można tu wpaść na kawę z ciastkiem, jak urządzić wesele, czy zlot rowerzystów. W pobliżu owianych legendami, wrzosowisk, nad którymi unosi się Heidegeist – duch Pustaci Lineburskiej.


INFO
Lüneburger Heide i Heidedorf Wilsede: www.lueneburger-heide.de

Waleczne małże z Morza Wattowego

Życie w Morzu Wattowym (Wattenmeer) nie jest łatwe do zaobserwowania gołym okiem.

Organizmy, które żyją w wodach strefy przybrzeżnej są z reguły niewielkie. Zaś większe i ciekawsze znacznie lepiej czują się zagrzebane w piasku. Tak jak te mięczaki w muszlach o sercowatym kształcie (pokarbowaną muszlę ma sercówka jadalna – Cerastoderma edule; die Herzmuschel, gładką rogowiec bałtycki – Macoma baltica; die Rote Bohne. Porzucone na piasku w płytkiej wodzie w ciągu dwóch minut na powrót się zakopały.

Macoma baltica; (die Rote Bohne) i Cerastoderma edule, (die Herzmuschel), małze z Wattenmeer, fot. Paweł Wroński
Macoma baltica (die Rote Bohne) i Cerastoderma edule (die Herzmuschel), małże z Wattenmeer, fot. Paweł Wroński

Sercówka jest najprawdopodobniej najpopularniejszym małżem Morza Wattowego. W wodach należących do Niemiec ich połów jest zakazany. W sąsiedniej Holandii nie ma takiego zakazu. Małż zakopuje się około 1 cm w głąb piasku. Żywi się planktonem filtrując wodę w imponującym tempie 2,5 l na godzinę. Okres rozrodczy przypada na maj, kiedy to samice składają nawet do 50 tys. jaj. Po miesięcznym stadium larwalnym młode małże zaściełają dno w ilości około 100 tys. osobników na 1 m2. Wkrótce ginie około 3/4 z tej liczby, ponieważ stanowią łatwo dostępną dla ptaków karmę.

Rzeki w dnie Wattenmeer są zasłane skorupami różnych gatunków obumarłych małży, fot. Paweł Wroński
Koryta rzek widocznych w dnie Wattenmeer są zasłane skorupami różnych gatunków obumarłych małży, fot. Paweł Wroński

INFO
Park Narodowy Morza Wattowego: www.nationalpark-wattenmeer.de
Więcej o sercówkach: www.schutzstation-wattenmeer.de
Więcej o rogowcach: www.schutzstation-wattenmeer.de


Materiał publikowany w portalu http://magazynswiat.pl w cyklu Lato w Dolnej Saksonii.

Pustać Lineburska

Lüneburger Heide, czyli Pustać Lineburska to rozległe wrzosowiska w północno wschodniej części Dolnej Saksonii. Przyrodniczo i krajobrazowo podobne do tych jakie w Polsce rozciągają się między Toruniem i Włocławkiem, ale otoczone ochroną.

W lekko pofalowanym terenie piętrzy się najwyższe wzniesienie północnych Niemiec – widokowy Wilsederberg (196,2 m). Ponoć w pogodny dzień widać z niego kościelne wieże w Hamburgu i słynną katedrę górującą nad starówką Lüneburga.

 

Wilsederberg i okolice stały się zaczątkiem dzisiejszego rezerwatu, gdy w 1910 roku tutejsze grunty nabył pastor Wilhelm Bode i przekazał stowarzyszeniu promującemu wrzosowiska – Verein Naturschutzpark e.V.

 

Okolicę zaściełają dywany wrzosów, a że mnóstwo tu imponujących jałowców, powietrze jest świeże, niemal sterylne. Ozdobą są także głazy narzutowe – ślady aktywności cofającego się przed kilkunastoma tysiącami lat skandynawskiego lądolodu. Zaznacza się na nich kierunki ścieżek dla pieszych, konnych i rowerzystów, wykorzystując jako naturalne drogowskazy. Wprawdzie napisy gotycką czcionką dość trudno się czyta, ale klimat miejsca podkreślają znakomicie.

Heidschnuckenweg – pasterska ścieżka, której nazwa pochodzi od rasy owiec z zakręconymi niczym u muflona rogami, prowadzi z Niederhaverbeck do żywego skansenu, ukrytego w dębowym lesie – Wilsede. Trasa liczy 4 km długości. Wrócić można bryczką, objeżdżając Wilsederberg dookoła. W opcji dla leniwych jedzie się w obie strony. Tyle, że wtedy nie zdobędzie się najwyższego wzniesienia północnych Niemiec.

 

Obszar wrzosowisk Lüneburger Heide liczy 230 km2 powierzchni. Ze względu na ciekawy krajobraz, bogatą faunę i specyficzną szatę roślinną chroni się go od 1921 roku.

 

Stara szopa pasterska wśród wrzosowisk, widoczna ze szlaku na Wilsederberg, fot. Paweł Wroński
Stara szopa pasterska wśród wrzosowisk, widoczna ze szlaku na Wilsederberg, fot. Paweł Wroński

INFO
Lüneburger Heide: www.lueneburger-heide.de
Wilsederberg: www.heidschnuckenweg.de


Materiał publikowany w portalu http://magazynswiat.pl w cyklu Lato w Dolnej Saksonii.

Worpswede – ucieczka artystów

Historia Worpswede zaczęła się pod koniec XIX wieku, gdy grupa artystów zbuntowanych przeciw rutynie i nudzie panującej w akademiach sztuk pięknych, założyła kolonię nad rzeką Hamme. Chcieli czerpać natchnienie z kontaktu z przyrodą, żyjąc z dala od miejskiego blichtru i zgiełku.

Dom artysty zwany Worpsweder Käseglocke, czyli "dzwon do sera", fot. Paweł Wroński
Dom Edwina Koenemanna z 1926 roku, zwany Worpsweder Käseglocke, czyli „dzwon do sera”. Ukryty wśród drzew przy Lindenallee 13, fot. Paweł Wroński

Po dziś dzień Worpswede przyciąga przedstawicieli wolnych zawodów, którzy zakładając pracownie, zapuszczają na prowincji korzenie. Około 130 współczesnych artystów i rzemieślników ma tutaj swoje domy i wystawia prace, również na sprzedaż. Worpswede jest także modnym miejscem weekendowego wypoczynku dla zdeklarowanych mieszczuchów z Hamburga czy Bremy.

Barkenhoff wygląda dziś tak samo jak w okresie gdy mieszkał w nim Heinrich Vogeler (1872-1942), jeden z najwybitniejszych artystów działających w Worpswede, fot. Paweł Wroński
Barkenhoff wygląda dziś tak samo jak w okresie gdy mieszkał w nim Heinrich Vogeler (1872-1942), jeden z najwybitniejszych artystów działających w Worpswede (autor wyeksponowanego w Groβe Kunstschau Worpswede obrazu ze zdjęcia otwierającego materiał), fot. Paweł Wroński

Cóż można robić w Worpswede? Ano buszować po butikach-galeriach, napawać oczy ekspozycjami kilku miejscowych muzeów. Trafiać podczas spacerów na niezwykłe budynki zaprojektowane przez poszukujących nowych rozwiązań architektów. Oglądać prace artystów związanych z miejscowością dawniej i dziś, wystawione pod gołym niebem lub we wnętrzach miejscowych willi.

Galerie Cohrs Zirus w Worpswede, fot. Paweł Wroński
Galerie Cohrs Zirus w Worpswede, fot. Paweł Wroński

Artyści, którzy rozsławili miejscowość zachwycali się czystym niebem nad górującym nad miejscowością wzgórzem Weyerberg. Dziś porastają je łany kukurydzy, zasadzone bynajmniej nie z myślą o kinowych chrupaczach popcornu, ale jako materiał do produkcji biopaliw.

Kukurydza na Weyerbergu, fot. Paweł Wroński
Kukurydza na Weyerbergu, fot. Paweł Wroński

Po okolicy Jeździć rowerem lub konno po okolicy nazywanej Diabelskimi Mokradłami (Teufelsmoor), pływać tradycyjną łodzią z płóciennym żaglem czyli Torfkahnem, po toczącej zabarwione torfem wody rzece Hamme.

Na łodzi typu Torfkahn z charakterystycznym dla regionu brązowym żaglem, fot. Paweł Wroński
Na łodzi typu Torfkahn z charakterystycznym dla regionu brązowym żaglem, fot. Paweł Wroński

INFO
Künstlerdorf Worpswede: www.worpswede.de
Freunde Worpswedes: www.freunde-worpswedes.de
Internetowa gazeta lokalna: Worpsweder Internet-Zeitung

Worpswede, dom i atelier przy głównej ulicy, fot. Paweł Wroński
Worpswede, dom i atelier przy głównej ulicy, fot. Paweł Wroński

Muzea w Worpswede:
www.worpswede-museen.de

Worpswede, grupa rzeźb przy głównej ulicy, fot. Paweł Wroński
Worpswede, grupa rzeźb przy głównej ulicy, fot. Paweł Wroński

Galerie Cohrs Zirus w Worpswede:
www.galerie-cohrs-zirus-worpswede.de

Cichy, przytulny Hotel Buchenhof, widok z okna, fot. Paweł Wroński
Cichy, przytulny Hotel Buchenhof, widok z okna, fot. Paweł Wroński

Godny polecenia Hotel Buchenhof przy Ostendorfer Str. 16: www.hotel-buchenhof.de

Rzeka Hamme pod Worpswede, fot. Paweł Wroński
Rzeka Hamme pod Worpswede, fot. Paweł Wroński

Rejsy po Hamme tradycyjnymi łodziami Torfkahn
Adolphsdorfer Torfschiffer e.V., Worpswede
www.torfshiffe.de


Materiał publikowany w portalu http://magazynswiat.pl w cyklu Lato w Dolnej Saksonii.

Matjeskarte z Hamme Hütte

Matjeszeit – sezon na matiasa, trwa krótko. Niespełna dwa miesiące, gdyż młody śledź przed pierwszym tarłem dojrzewa szybko i… przestaje być matiasem.

Niemieckie słowo Matjes, wywodzi się od holenderskiego Maatjes, a właściwie Maatjesharing oznaczającego śledzia dziewicę. Do nas, nazwa dotarła kilkadziesiąt lat temu przyjmując formę matias. Zamieszanie wprowadza sprzedaż filetów à la matias, które nie mają wiele wspólnego z matiasami.

Zwyczaj rozkoszowania się mięsem niedojrzałych płciowo śledzi, wywodzi się z Niderlandów, w których był popularny już na przełomie XIII i XIV wieku. Przez wieki, Holendrzy doskonalili sztukę ich preparowania, a że receptur i uzyskanej pozycji strzegą skrupulatnie, traktując niczym narodowe relikwie, w sferze produkcji prawdziwych matiasów stali się monopolistami.

Na wybrzeżach Morza Wattowego (Wattenmeer), które ciągnie się od Holandii przez Niemcy aż po Danię, matiasy pojawiają się u progu lata w sklepach, na portowych targowiskach i oczywiście na restauracyjnych stołach. Do końca XX wieku pochodziły z wód Morza Północnego, ale teraz połowy są w nich zabronione, więc rybackie kutry (notabene najwięcej jest wśród nich norweskich), szukają matiasów u wybrzeży Szkocji. Młode śledzie są znacznie droższe od innych, ale zdecydowanie – i to na korzyść – różnią się smakiem, barwą, aromatem, fakturą skóry. Są delikatne, a mięso ma lekko różowe zabarwienie. Co można z nich zrobić, stosując odpowiednie dodatki, pokazuje menu (Matjeskarte) z „Hamme Hütte” w Worpswede.

Gospoda "Hamme Hütte Neu Helgoland". fot. Paweł Wroński
Gospoda „Hamme Hütte Neu Helgoland”. fot. Paweł Wroński

Matjes „traditionell”. Matjesdoppelfilet mit grünen Bohnen und Speckstippe dazu Bratkartoffeln, czyli tradycyjny z zieloną fasolką i smażonymi ziemniakami (12,50 EUR).

Matjes „Friesisch”. Matjesdoppelfilet an Rote-Beete-Joghurtsauce mit roten Zwiebeln, dazu ofenfrisches Baguette und Butter, czyli Matias po fryzyjsku z sosem jogurtowym z czerwonych buraczków, z czerwoną cebulą, podawany z bagietką prosto z pieca i masełkiem (12,90 EUR).

Matjes „mal anders”. Matjesdoppelfilet auf Fenchel-Paprika-Gemüse und Kräuternkartoffeln, dazu Knoblauchdip, czyli matias „zróżnicowany”, ozdobiony koprem włoskim, papryką i warzywami z ziemniakami przyprószonymi ziołami i czosnkowym dipem (13,90 EUR)

Matjeshäppchen „tricolore”. Matjeshäppchen in drei verschiedenen Marinaden Curry-Rotweinessig & Dill-Sahne dazu Vollkornbrot und Butter, czyli matiasowa przekąska w trzech różnych marynatach z curry, czerwonym octem winnym, śmietanowym oraz z razowym chlebem i masłem (13,90 EUR)

Matjes „Hausfrauenart”. Matjesdoppelfilet an Apfel-Zwiebelsauce mit Gewürzgurken, dazu Bratkartoffeln, czyli przyrządzony na sposób pani domu (albo „kury domowej”) w jabłkowo-cebulowym sosie, z ogóreczkami i smażonymi ziemniakami (14,50 EUR).

Matjes "Hausfrauenart", fot. Paweł Wroński
Matjes „Hausfrauenart”, fot. Paweł Wroński

 

Żeby Matias był „prawdziwy”…

  • muszą go złowić koncesjonowani rybacy zanim osiągnie dojrzałość płciową, tj. od połowy maja do końca czerwca
  • trzeba usunąć wnętrzności i skrzela tak, aby bez odcinania głowy spuścić całą krew, ale – uwaga – trzustka i przewód pokarmowy muszą pozostać nienaruszone (technika nazywa się kaken)
  • musi dojrzewać w 9% solance z oczyszczonej soli kamiennej
  • w temperaturze -20 st.C trzeba z niego wyplenić ewentualne pasożyty
  • po rozmrożeniu trzeba go wymoczyć w wodzie żeby poziom soli spadł do maksimum 3%
  • podczas filetowania trzeba usunąć kręgosłup i ości
  • po zakończeniu procesu produkcji, filety powinny zawierać minimum 16% tłuszczu
  • nim filety trafią do klienta, trzeba je przechowywać w temperaturze do 7 st.C

 

Ze śledziami i matiasami jest mniej więcej tak, jak z prostokątami i kwadratami. Każdy matias jest śledziem, ale nie każdy śledź jest Matiasem. 

 


INFO
Restauracja „Hamme Hütte Neu Helgoland”
Hammeweg 19, Worpswede
www.hammehuette.de / menu w zakładce Speisekarte


Materiał publikowany w portalu http://magazynswiat.pl w cyklu Lato w Dolnej Saksonii.

Pruski mur na okrągło

W wiekach średnich osią germańsko słowiańskiego pogranicza była rzeka Łaba (Elbe). Na terenie dzisiejszej Dolnej Saksonii powstało wówczas w rejonie określanym po dziś dzień mianem Wendlandu (Ziemi Wenedów), ponad tysiąc oryginalnych wiosek zakładanych na centralnym planie – Rundlinger Dörfer.

Zamieszkiwała je ludność słowiańska. Właścicielami ziemskimi byli jednak germańscy wielmoże. Wioski, z których do naszych czasów przetrwało 96, mają zachowany oryginalny średniowieczny plan niwy mieszkalnej i usytuowanych poza nią niw gospodarczych. Domy są zwrócone szerokimi szczytami w stronę centralnego placu (Dorfplatz), wokół którego tworzą charakterystyczny pierścień. Mają w większości tradycyjny szkielet drewniany, a wypełnienie ceglane. Taką konstrukcję nazywamy pruskim murem. Najstarsze z zachowanych zabudowań pochodzą z XVII stulecia. Najmłodsze z XIX.

Ponadto są jeszcze 2 wioski imitujące dawny układ, ale o współczesnym rodowodzie. Pierwsza powstała w latach 40. XX wieku. Była znakomitym kamuflażem dla fabryki amunicji (wytwarzano w niej rakiety V1, którymi naziści zaatakowali Londyn, rozpoczynając Bitwę o Anglię). Pozostaje dziś w gestii policji i jej ewentualne zwiedzanie wymaga zgody. Druga pochodzi z lat 90. XX wieku i jest romantycznym hotelem SPA (Rundlingsdorf Sagasfeld w Göhrde-Metzingen), ze stylizowanymi na szachulcowe domy pawilonami, rozstawionymi tak, aby układem przestrzennym nawiązywać do miejscowej tradycji.

 

KWIATY-I-CHATY_4551
Pruski mur – powszechna w Wendlandzie konstrukcja. Domy z ceglanym bądź szachulcowym (glina ze słomą) wypełnieniem ciągną się szerokim pasem południkowo przez całe Niemcy – od ujścia Łaby do Morza Północnego aż po podnóża Alp w Bawarii. Fot. Paweł Wroński

W normalnych wioskach, zabudowania gospodarcze kryją się za dużymi domami mieszkalnymi na działkach do żywego przypominających kształtem porcje tortu. Najmniejsze wioski powstały z podziału niwy mieszkalnej na 3-4 części, większe i takie przeważają na 5-10, zaś największe nawet 20.

Co ciekawe, przez stulecia gospodarowano w Wendlandzie wspólnie, choć grunty rolne, łąki, pastwiska, mokradła i lasy były podzielone między mieszkańców z ogromną pieczołowitością tak, by wszyscy mieli poczucie posiadania takiego samego majątku.

KWIATY-I-CHATY_4574
Muzeum w Lübeln, jednej z największych zachowanych w Wendlandzie okrągłych wiosek, fot. Paweł Wroński

W okresie, w którym powstawały okrągłe wioski, czyli przez około 50-100 lat poczynając od 1150 roku, ich mieszkańcy oddawali jeszcze hołd pogańskim bóstwom. Ekspansja kościoła katolickiego natrafiła więc w Wendlandzie na spore trudności. Katolickie świątynie, owszem powstawały, ale poza obszarami wsi. Po dziś dzień kościoły wzniesione jeszcze w średniowieczu obsługują po kilka sąsiadujących ze sobą najbliżej wiosek, nie mówiąc o tym, że – tak jak w całej Dolnej Saksonii (Niedersachsen) – są to od XVI wieku świątynie luterańskie.

Miejscowa ludność posługiwała się początkowo językiem wendyjskim, określanym mianem Wendish (Dravänopolabisch) oraz dolnogermańskim (Plattdeutsch), który w XVIII wieku w naturalny sposób wyparł słowiańską mowę. Ostatni bowiem mieszkaniec posługujący się językiem wendyjskim zmarł w 1756 roku. Dopiero jednak w XIX-XX wieku, wraz z rozwojem nowożytnego systemu szkolnictwa, w Wendlandzie pojawił się i rozpowszechnił język górnogermański (Hochdeutsch), którym teraz wszyscy się tutaj posługują. Jednak w nazwach wsi o wielowiekowym rodowodzie widać wciąż słowiańskie korzenie. Najsilniej w nazwach takich jak Jabel – od jabłoń, jabłko, czy Klein Liepe i Groβ Liepe, wymawianych lipe, niczym nazwa lipy, popularnej w nadłabskich lasach, a może nawet Lüchow, w której pobrzmiewa słowiańskie licho.

KWIATY-I-CHATY_4659
W każdej wiosce był sołtys, nazywany Herr Schulze (ewentualnie Herr Schulz). Był rzecznikiem mieszkańców, a w dawniejszych czasach miał raczej germańskie niż słowiańskie korzenie. Z czasem stało się to miano popularnym przydomkiem a nawet nazwiskiem. Są wioski, w których wszyscy mieszkańcy je noszą choć wcale nie są ze sobą spokrewnieni. Fot. Paweł Wroński

Zwiedzając okrągłe wioski nie wolno zapominać o tym, że nie są skansenami, nawet jeśli część mieszkańców udostępnia do zwiedzania zabytkowe wnętrza, prowadzi warsztaty, galerie, pensjonaty czy kawiarnie.

Kartofellhotel w Lübeln - popularne miejsce, w którym odbywają się wesela i imprezy firmowe, fot. Paweł Wroński
Kartofellhotel w Lübeln – popularne miejsce, w którym odbywają się wesela i imprezy firmowe, fot. Paweł Wroński

W okresie od Wniebowstąpienia do Zielonych Światek, a więc w terminie ruchomym, zależnym od tego kiedy są Święta Wielkanocne, odbywa się tutaj fantastyczny festiwal kultury alternatywnej Kulturelle Landpartie, z programem wypełnionym happeningami, koncertami i oryginalnymi warsztatami z udziałem ponad setki artystów – (www.kulturelle-landpartie.de).

 

Na wielu domach zobaczycie żółty krzyż św. Andrzeja. Geneza tego symbolu wiązała się ze społecznym protestem przeciwko budowie elektrowni atomowej. Dziś żółty krzyż jest znakiem innowacyjnych działań i przedsięwzięć, łączących kultywujących tradycje mieszkańców Wendlandu.

 

 


INFO
Wioskami i promocją kultury Wendlandu zajmuje się Rundlingsverein, stowarzyszenie z siedzibą w Jameln (Rundling 4). Wszelkich informacji można zasięgnąć u osiadłego tam przed laty Brytyjczyka – Adriana Greenwooda, pełniącego obowiązki sekretarza stowarzyszenia; e-mail: adrian.greenwood@t-online.de

Rundlingsdorf Sagasfeld w Göhrde-Metzingen: www.sagasfeld.de


Materiał zamieszczony w portalu http://magazynswiat.pl w cyklu Lato w Dolnej Saksonii.

Jörg Hansen i owoce morza

Gdybym miał wybierać jedynie oglądając pocztówki, zapewne ominąłbym hotel Seelust w Cuxhaven szerokim łukiem. Po skosztowaniu potraw przygotowanych przez szefa kuchni Jörga Hansena, nie mam wątpliwości, że to dobry wybór.

Przystawka, w ramach upominku niczym życzenie "Smacznego!" od szefa kuchni i hotelowej załogi, fot. Paweł Wroński
Przystawka, w ramach upominku niczym życzenie „Guten Appetit!”  („Smacznego!”), od szefa kuchni i hotelowej załogi, fot. Paweł Wroński
Salat von frischen Nordseekrabben auf kleinen Schwarzbrottalern mit Blattsalaten czyli sałatka ze świeżych krewetek na talarkach z ciemnego chleba z liśćmi świeżej sałaty - 13,50 EUR, fot. Paweł Wroński
Salat von frischen Nordseekrabben auf kleinen Schwarzbrottalern mit Blattsalaten czyli sałatka ze świeżych krewetek na talarkach z ciemnego chleba z liśćmi świeżej sałaty – 13,50 EUR, fot. Paweł Wroński
Helgoländer Hummersüppchen mit frischen Nordseekraben und Lachsklößchen, czyli zupa z Helgolandu z homara ze świeżych krewetek z klopsikami z łososia - 8,50 EUR, fot. Paweł Wroński
Helgoländer Hummersüppchen mit frischen Nordseekraben und Lachsklößchen, czyli zupa z Helgolandu z homara ze świeżych krewetek z klopsikami z łososia – 8,50 EUR, fot. Paweł Wroński
Gebratenes Filet vom Nordseelimandes in der Kräuter-Eihülle mit Hummerkrabbe Schnittlauchsauce, Champignon-Lauchgemüse und Petersilienkartoffeln, czyli filety ze złocicy europejskiej (ryba z rodziny flądrowatych) z Morza Północnego w zalewie ziołowej z jajkami w sosie z homara i krabów ze szczypiorkiem oraz z pieczarkami i porem (jako dodatek ziemniaki gotowane z pietruszką) - 21,20 EUR, fot. Paweł Wroński
Gebratenes Filet vom Nordseelimandes in der Kräuter-Eihülle mit Hummerkrabbe Schnittlauchsauce, Champignon-Lauchgemüse und Petersilienkartoffeln, czyli filety ze złocicy europejskiej (ryba z rodziny flądrowatych) z Morza Północnego w zalewie ziołowej z jajkami w sosie z homara i krabów ze szczypiorkiem oraz z pieczarkami i porem (jako dodatek ziemniaki gotowane z pietruszką) – 21,20 EUR, fot. Paweł Wroński
A wreszcie deser... bez owoców morza :) fot. Paweł Wroński
A wreszcie deser… bez owoców morza – das süße Finale (słodki finał ) – 7 EUR, fot. Paweł Wroński

INFO
Hotel**** Seelust
Cuxhavener Str. 65-67, Cuxhaven-Duhnen
www.hotel-seelust-duhnen.de

Hotel Seelust w Cuxhaven, fot. Paweł Wroński
Hotel Seelust w Cuxhaven, fot. Paweł Wroński

Jörg Hansen i restauracja hotelu Seelust oferują klasyczne dania tradycyjnej kuchni z wybrzeża Morza Północnego. Można rezerwować miejsca przez Michelin Restaurants: http://restaurant.michelin.de / Menu na lato 2016 –> ściągnij w formacie pdf

Stół z perspektywy przystawki, fot. Paweł Wroński
Stół z perspektywy przystawki, fot. Paweł Wroński

Materiał publikowany w portalu http://magazynswiat.pl w cyklu Lato w Dolnej Saksonii.

Nietuzinkowa Paula Modersohn-Becker

Paula Modersohn-Becker (1876-1907). Nazywana prekursorką kubizmu, modernistką, ekspresjonistką, najwybitniejszą niemiecką malarką, wbrew temu, że całym swoim krótkim życiem protestowała przeciwko szufladkowaniu, włącznie z nazywaniem jej emancypantką.

Nosy jak kolby, usta jak rany” – recenzował jej niepowtarzalny, indywidualny styl mąż, również malarz, Otto Modersohn.

Jeden z obrazów pędzla Pauli Modersohn-Becker eksponowany w Große Kunstschau w Worpswede, fot. Paweł Wroński
Jeden z obrazów pędzla Pauli Modersohn-Becker eksponowany w Große Kunstschau w Worpswede, fot. Paweł Wroński

Artystka zmarła młodo. W wieku 31 lat, kilka dni po urodzeniu dziecka. Pozostawiła po sobie setki obrazów, malowanych w tylko dla niej specyficzny sposób. Dziś w zaułku Böttcherstraße, na starówce w Bremie mieści się poświęcone jej muzeum. Obrazy jej pędzla posiadają w swoich zbiorach Louisiana Museum of Modern Art oraz prywatni kolekcjonerzy. Przede wszystkim zaś eksponuje je z dumą Groβe Kunstschau Worpswede. Obok dzieł innych artystów – założycieli artystycznej kolonii sprzed 130 lat.

Dołączyła do nich u schyłku XIX wieku, i zapewne przebija dziś sławą. Ale to dzięki nim, w położonym na uboczu Worpswede, zrealizowała swoje marzenia. Poznała i rozkochała w sobie poetę Rainera Marię Rilkego. Zaprzyjaźniła się z rzeźbiarką, Klarą Westhoff. Stamtąd wyjeżdżała do Paryża w poszukiwaniu inspiracji. I tam wyszła za mąż, za życzliwie przyglądającego się jej artystycznemu rozwojowi, choć nie nadążającego za jej tokiem odczuwania, Ottona Modersohna.

Rzeźba przed wejściem do Groβe Kunstschau Worpswede, fot. Paweł Wroński
Rzeźba przed wejściem do Groβe Kunstschau Worpswede, fot. Paweł Wroński

Jej nazwisko świat poznał stosunkowo niedawno, głównie za sprawą wielkiej wystawy urządzonej w Humlebaek w Danii, w 2015 roku.

„…jak od wieków umierały
kobiety, staromodnie, w dusznym domu,
śmiercią położnic, które już nie mogą
zasklepić się na powrót, bo ów mrok,
który swój udział miał w porodzie, znowu
wraca, napiera się i wchodzi w nie”

fragment wiersza Rilkego, poświęcony Pauli Modersohn-Becker


Paula Modersohn-Becker Museum w Bremie, fot. Paweł Wroński
Paula Modersohn-Becker Museum w Bremie, fot. Paweł Wroński

Paula Modersohn-Becker Museum w Bremie
Böttcherstraße 6–10; czynne od wtorku do niedzieli w godz. 11:00–18:00
www.museen-boettcherstrasse.de

Groβe Kunstschau Worpswede
Lindenallee 5
www.worpswede-museen.de

Ciekawy artykuł o wspomnianej duńskiej wystawie i biografii artystki pióra Anny Arno, zamieściła Gazeta Wyborcza w 2015 roku: http://wyborcza.pl/

W 2013 roku, na łamach The New Yorker, John Colapinto opowiada o odkryciu malarstwa Pauli Modersohn-Becker i poświęconej jej książce: www.newyorker.com

 

 


Materiał publikowany w portalu http://magazynswiat.pl w cyklu Lato w Dolnej Saksonii.