Kuleczki mięsne z bryndzą

Taki oto smaczny dodatek do makarony, choć może być do ryżu, kaszy, czy pieczywa – wedle gustu, uznania i religii.

Ze względu na ostatnie zastrzeżenie – mięso jest indycze, bryndza owcza, panierka ze zmielonych w młynku do kawy płatków owsianych, sos z przecieru pomidorowego po części domowej roboty, zioła i przyprawy wedle smaku i uznania, zaś w tle pobrzmiewa R. Kelly.

Smacznego!



Reklamy

Z wizytą u Pszczyńskich Rycerzy

Imprezy należą do stałego programu Warowni Pszczyńskich Rycerzy. A że to przede wszystkim restauracja, zjeść się da nie tylko w weekendy!

Jechaliśmy w sierpniu z Warszawy w Małą Fatrę – najkrótszą polecaną obecnie przez Route Plannery drogą, rozglądając się gdzie by tu coś przekąsić. I na peryferiach Pszczyny natrafiliśmy na takie oto curiosum. – Łoj, co za kicz – pomyślałem w pierwszej chwili. Rzeczywiście, ale po wizycie przyznać muszę, że pomysłowy!

 

Kiedy siedzisz przy biesiadzie, nie myśl o zwadzie!

 


Warownia Pszczyńskich Rycerzy przy Bielskiej 50: www.warownia.com.pl
Fanpage: www.facebook.com/warownia/


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Jeśli się bawić, to we dworze

Jeśli się bawić, to z fantazją. Elegancko i we dworze, jak szlachta przed wiekami. Dworska, a w wielu przypadkach pałacowa wręcz stylizacja obiektów przeznaczonych na wesela, komunie, chrzciny i stypy jest – jak Polska długa i szeroka – powszechna.

„Gościniec pod Jesionem” w Wyszkowie, fot. Paweł Wroński

A że dwór powinien mieć ganek to najlepiej z kolumnowym portykiem. Koniecznie ze wspartą na niej facjatką elegancko klasycyzującą, jasnymi ścianami, schludnym podjazdem w kwiatach, a nierzadko także z fontanną.

„Gościniec pod Jesionem” w Wyszkowie, fot. Paweł Wroński

Zewnętrznemu sztafażowi dorównują wnętrza, urządzone zazwyczaj niewielkim kosztem, ale wystawnie. Ganić tego bynajmniej nie zamierzam. Przeciwnie, ekonomiczne podejście do inwestycji jest ze wszech miar godne pochwały.

Stukając w kolumny na których wspierają się „dworskie” facjatki, zauważyłem, że… stiuki powróciły do łask.

„Gościniec pod Jesionem” w Wyszkowie, fot. Paweł Wroński

Pytanie: „restauracja własna czy catering?” urasta w tego typu obiektach do rangi iście szekspirowskiego dylematu. Idąc tropem gastronomicznym znalazłem jednak godny polecenia przystanek na trasie podróży ze stolicy na wschód. „Gościniec pod Jesionem” w Wyszkowie. Ceny przyjazne, dania – nawet tak prozaiczne jak tatar, czy jajecznica, podane estetycznie, a co najważniejsze – bardzo smaczne. Z czystym sercem polecam (www.podjesionem.eu).


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


U Daniela i Barbary w Polonezköy

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00

Wspomnienie pierwszych chwil w Polonezköy ze wszech miar godne zapamiętania!

Było pod wieczór, pogoda prześliczna, wokół zielono, ale w brzuchu burczało. Niczym pod wpływem zaklęcia „Stoliczku nakryj się!”, pojawiły się potrawy. Bliskie naszemu narodowemu, zgodnemu z tradycją i patriotycznemu przyzwyczajeniu – sute, do cna tureckie i smaczne!

Fasola po turecku podawana jest na wiele sposobów, bo używane są różne jej rodzaje, z przeróżnymi przyprawami; dressing –  w tym przypadku z sałaty – jest zarówno ozdobą, jak smakowym odświeżającym dodatkiem, fot. Paweł Wroński

Na początek fasola, i to trzech rodzajów, delikatnie i aromatycznie przyprawiona ziołami, z sałatą, pietruszką oraz plasterkami cytryny – dla ozdoby i do smaku. Fasola (fasulye) ma w kuchni tureckiej ugruntowaną pozycję. Do niezwykle popularnych należą takie potrawy jak taze fasulye, czyli zielona fasolka z przyprawami, etli kuru fasulye, czyli fasola w sosie z papryką i pomidorami, kurufasulye – fasola z surową cebulką, czy popularne także w Grecji i krajach o silnych wpływach tureckich, zwłaszcza na Bałkanach, pilaki. Fasolowe dania z powodzeniem wystarczą by się nasycić, często jednak stanowią jedynie przystawkę, obfitą przystawkę ma się rozumieć.

Jako danie główne grillowane mięsa z również grillowanymi warzywami – ostrą papryką i pomidorem oraz z frytkami, fot. Paweł Wroński

Mięsne danie główne nie należy do rzadkości. Był jeszcze Ramazan, a więc Wielki Post przez nas nazywany ramadanem. Wtedy wyznawcy islamu unikają przez cały dzień jedzenia i picia, aż do wieczora. W wielkopostnym menu nie ma mięsa, ale Polonezköy to wieś zamieszkała – zgodnie zresztą z nazwą – przez potomków polskich osadników, chrześcijan z dziada pradziada. Tureckim gościom w tym czasie, gospodarze mięsa nie zaproponują, choć i z tym teraz różnie bywa, jako że od czasów Atatürka. laicyzacja tureckiego społeczeństwa postępuje bardzo szybko. Ciemne kawałki mielonego, grillowanego bądź smażonego mięsa – inegöl köfte, przygotowano mieszając jagnięcinę (kuzu) z wołowiną (sr). Wieprzowina jest zwyczajowo wykluczona z receptur, choć czasem używa się tu także dziczyzny, bo do zabudowań Polonezköy podchodzą dziki. Ba, jest w ich w pełnej drzew okolicy sporo, więc mieszkańcy polskiego pochodzenia polują. Potrawy z dziczego mięsa cieszą się sporym zainteresowaniem wśród ich tureckich przyjaciół, choć nie wszyscy ich kosztują. Jasne mięso to oczywiście drób – pieczona pierś z kurczaka, czyli kzarm tavuk, także bardzo w Turcji popularne danie. Drobiu używa się tutaj w kebabach, szaszłykach, podaje z patelni, bądź grilla. Kosmopolitycznym dodatkiem są frytki, zaś warzywa na gorąco – papryka (biber) i pomidor (domates) – tradycyjnym, i do tego pospolitym.

Sütlaç należy do najpopularniejszych tureckich deserów, fot. Paweł Wroński

Na deser sütlaç, czyli pudding ryżowy, z przypaloną warstewką niczym Crème brûlée. Dobrze, że dbać o linię nie muszę, bo to prawdziwie kaloryczna bomba, a słodki tak, że chociaż uwielbiam słodkości, nie dałem mu rady.

Sery, kawałki wędliny, porcja chałwy, omlet i oliwki, do tego warzywa, pieczywo i herbata, krótko mówiąc – śniadanie po turecku, fot. Paweł Wroński

A po nocy przychodzi dzień… chciałoby się zaśpiewać, niczym Budka Suflera w dobrych czasach. Na śniadanie talerz przysmaków – głównie serów: słony biały (beyaz peynir) i żółty (kasar). Były także w zestawie: plasterki wędliny i porcja chałwy. Do tego oliwki, omlet, dobre świeże pieczywo z miodem lub konfiturą – wedle życzenia, i oczywiście… herbata (çay)!

Herbata (çay), na orientalną modłę – gorąca, mocna, słodka, przepyszna, dozowana niewielkimi porcjami fot. Paweł Wroński

Taką oto obiadokolacją i śniadaniem, uraczyli nas w restauracji „Club Adampol Otel” Daniel i Barbara Ohotski, którzy prowadzą w Polonezköy pod Stambułem kilka wysokiej klasy turystycznych obiektów: www.polonezkoy.com

Szyld jednego z hoteli należących w Polonezköy koło Stambułu do Daniela i Barbary Ohotski, fot. Paweł Wroński

Artis – luksusowy hotel w Wilnie

Urządzony w odrestaurowanej XIX-wiecznej kamienicy hotel Artis, ma naprawdę dobre towarzystwo. Vis a vis głównego wejścia jest mur otaczający park Pałacu Prezydenckiego. Obok zaś, w klasycystycznym gmachu mieści się litewskie Ministerstwo Wojny. Do Placu Katedralnego – przysłowiowy „rzut beretem”.

Elegancki, wygodnie urządzony i jak na czterogwiazdkowy, nie jakoś przesadnie drogi, wart jest zapamiętania. Tylko, dojeżdżając własnym samochodem, trzeba być przygotowanym na uciążliwe korki w wąskich uliczkach wileńskiej starówki.

Wspomniana kamienica, mieści tak naprawdę recepcję i hall, bo korytarze „Artis” ciągną się w głąb kwartału starej zabudowy, mieszcząc liczne pokoje i sale konferencyjne, SPA oraz udekorowaną w stylu Art Nouveau restaurację „La Traviata”.

Hotel „Artis” należy do prowadzącego kilka hoteli litewskiego konsorcjum Centrum Hotels. Ich pozostałe luksusowe obiekty, to również wileński hotel „Ratonda” oraz „Monika” w Rydze. Ostatnią nieruchomością Centrum Hotels jest zakwalifikowany do klasy economy, trzygwiazdkowy hotel „Grata”. Także w Wilnie.

Idąc z Placu Katedralnego wystarczy się trzymać muru parkowego przy Pałacu Prezydenckim. Dotrzemy prościutko do drzwi hotelu "Artis", fot. Paweł Wroński
Idąc z Placu Katedralnego wystarczy się trzymać muru parkowego przy Pałacu Prezydenckim. Dotrzemy prościutko do drzwi hotelu „Artis”, fot. Paweł Wroński

INFO
Centrum Hotels: www.centrumhotels.com
Artis” Hotel: www.artis.centrumhotels.com

Vytautas mineral SPA w Birsztanach

Podupadłe socjalistyczne sanatorium wojskowe, zaaranżowali pomysłowo młodzi litewscy designerzy. Dzięki nim, Vytautas mineral SPA diametralnie zmieniło oblicze, i należy dziś do najciekawszych kompleksów wypoczynkowych nad Niemnem.

Tak jak inne hotele SPA i sanatoria, Vytautas mineral SPA korzysta w pełni z atutów malowniczego otoczenia Birsztanów (Birštonas). Kurort leży bowiem w jednym z trzech ukształtowanych ekspresyjnie przez naturę zakoli Niemna. Na 65-kilometrowym odcinku, rzeka wyrzeźbiła dolinę sięgającą 40 m głębokości. Płynie nią szerokim nurtem, a na wysokich brzegach szumią lasy. Fenomenem jest także to, że w kurorcie nie ma zwykłej wody. Są tylko mineralne, więc tę do codziennego użytku ciągnie się ze źródeł oddalonych około 7 km od miasteczka. Rejon Birsztan objęty jest ochroną, granicami Regionalnego Parku Wielkich Zakoli Niemna o obszarze 320 km2. Butelkowana tu woda mineralna „Vytautas” jest wizytówką Litwy, nadniemeńskiej przyrody i miasteczka.

Birsztany leżą w zakolach Niemna, fot. Paweł Wroński
Birsztany leżą w zakolach Niemna, fot. Paweł Wroński

Vytautas mineral Spa korzysta z wody tryskającej ze źródeł mineralnych usytuowanych na głębokości 715 m, której charakterystyka przypomina wodę z Morza Martwego. Zabiegi jakim można się tutaj poddać, kąpiele i zajęcia fitness sprzyjają regeneracji sił witalnych, łagodzą stres i zapobiegają chorobom stawów. Wpływają korzystnie na układ nerwowy i pokarmowy.

Nowoczesna aranżacja wnętrz Vytautas mineral SPA sprzyja regeneracji sił iwtalnych, fot. Paweł Wroński
Nowoczesna aranżacja wnętrz Vytautas mineral SPA sprzyja regeneracji sił witalnych, fot. Paweł Wroński

Wkomponowane zręcznie w otoczenie Vytautas mineral SPA, wznosi się zaledwie 100 m od brzegu Niemna, w pewnym oddaleniu od innych obiektów. Centralną strefę wyznacza kopuła ze szkła i stali, przykrywając miejsce, w którym zbiegają się skrzydła kompleksu. Unosi się pod nią stalowy koliber. Ogromna, a jednak nie pozbawiona lekkości instalacja, nadaje ton recepcyjnemu wnętrzu i głównej klatce schodowej.

Centralna strefa kompleksu ze stalowym kolibrem pod kopułą, fot. Paweł Wroński
Centralna strefa kompleksu ze stalowym kolibrem pod kopułą, fot. Paweł Wroński

W wybiegających z hallu skrzydłach mieszczą się gabinety zabiegowe, centrum Fitness, baseny, różnej wielkości pokoje – od standardowych po luksusowe studia, eleganckie restauracje, bary i czytelnia. To ostatnie wnętrze przykuwa uwagę futurystyczną dekoracją. A jego genius locci sprawia, że tam naprawdę chce się zagłębić w lekturze.

Vytautas mineral SPA, instalacja w czytelni, fot. Paweł Wroński
Vytautas mineral SPA, instalacja w czytelni, fot. Paweł Wroński

logo_vytautas-mineral-spaVytautas mineral SPA: www.spavytautas.lt oraz www.facebook.com
Birsztany (Birštonas), portal w jęz. polskim: www.visitbirstonas.lt
Regionalny Park Wielkich Zakoli Niemna (Nemuno Kilpų Regioninis Parkas): www.nemunokilpos.ltwww.visitbirstonas.lt

vytautas-mineral-spa_3460
Sypialnia ekskluzywnego studio, fot. Paweł Wroński
vytautas-mineral-spa_3477
Strefa kąpielowa z basenami i jaccuzzi, fot. Paweł Wroński
vytautas-mineral-spa_3488
Świąteczny akcent w restauracji, fot. Paweł Wroński

 

Tatry Mountain Resorts – siła inwestycji

Tatry Mountain Resorts – słowacka grupa kapitałowo inwestycyjna wyznacza dziś standardy organizacji wypoczynku w kluczowych ośrodkach narciarskich naszej części Europy. Podejmuje też nowe wyzwania, podnosząc wciąż atrakcyjność swojej oferty.

tmr-o-planach_2383
Projekty i inwestycje w ośrodkach zarządzanych przez Tatry Mountain Resorts podczas targów Snow Expo w Warszawie (22 października 2016), fot. Paweł Wroński

Dobiega końca budowa nowego hotelu w Jasnej. Będzie nosić nazwę „Pošta” (Poczta), nawiązując do tradycji posterunków pocztowych, na których niegdyś w CK Monarchii zatrzymywały się dyliżansy, dając czas na wytchnienie koniom oraz nocleg i posiłek podróżnym. Z czasem obiekty takie przekształcały się w stylowe pensjonaty i hotele, nierzadko ekskluzywne. Hotel TMR-u stanowi adaptację dawnego budynku pocztowego na wysokiej klasy hotel. Pierwszy w tym ośrodku typu butikowego. Czterogwiazdkowy z 24 pokojami i 14 apartamentami z nowoczesnym wyposażeniem, znakomitą restauracją z tarasem słonecznym, SPA z basenami, saunami Vital barem i gabinetami masażu. Ba, klienci będą mieć indywidualnych asystentów, dbających o bagaże, parkowanie i mycie samochodu, a nawet czyszczenie butów (www.tmrhotels.com).

tmr-o-planach_2382
Juraj Chovaňák, Marketing Director TMR a.s. i Jan Ján Bošnovič, Dyrektor Narodowego Centrum Turystyki Słowackiej w Polsce, fot. Paweł Wroński

Kolejne przedsięwzięcie wiąże się z rozbudową infrastruktury narciarskiej na słowackich stokach Tatr, a konkretnie połączenie istniejących dziś grup wyciągów w rejonie Starego Smokovca i Tatrzańskiej Łomnicy oraz rozbudowę sieci tras u podnóża Sławkowskiego Szczytu. Ponieważ rzecz dotyczy terenów chronionych w granicach TANAP (Tatranský národný park), koncepcja jest póki co w fazie gorącej dyskusji i konsultacji. To delikatna materia – podkreślił Juraj Chovaňák, Marketing Director TMR a.s. Swojego bowiem czasu propozycja poprowadzenia kolejki łączącej Hrebienok ze Skalnatým plesom w kotle pod Łomnicą wzbudziła ostry sprzeciw. Nowy projekt jest mniej inwazyjny z ekologicznego punktu widzenia. Przewiduje połączenie między Hrebieniokiem, a stacją Start. Powinno się to przyczynić do ożywienia ruchu turystycznego zimą w rejonie Starego Smokovca, a także – z korzyścią dla środowiska naturalnego – wpłynąć na zmniejszenie ruchu samochodowego na szosie ze Starego Smokovca do Tatrzańskiej Łomnicy (dyskusję prezentuje portal www.podtatranske-noviny.sk).

Obrazu nowoczesnego działania TMR dopełnia inwestycja w system satelitarny GPS, który ułatwi operatorom ratraków optymalne utrzymanie tras, gdyż będzie informować o grubości i stanie pokrywy śnieżnej. Sprzyjając oszczędności sił i środków, umożliwi perfekcyjne przygotowanie zjazdów. Tego typu systemem szczyci się na przykład słynne tyrolskie Kitzbühel.

Za oknami Rotundy na Chopoku już prawdziwa zima, fot. Paweł Wroński
Za oknami Rotundy na Chopoku już prawdziwa zima, fot. Paweł Wroński

Flagowym obiektem TMR jest Jasná w Niżnych Tatrach z blisko 50 km tras, największa stacja narciarska Słowacji. Ponadto spółka zarządza dziś głównymi ośrodkami na stokach słowackich Tatr, Szpindlerowym Młynem w czeskich Karkonoszach oraz Ośrodkami Narciarskimi w Szczyrku i na Pilsku. W jej gestii jest szereg hoteli oraz kąpieliska termalne na Liptowie – Aquapark Tatralandia i Gino Paradise Bešeňová. Komentując postępy prac w Polsce, Juraj Chovaňák stwierdził, że po przełamaniu lodów współpraca z mieszkańcami i instytucjami w Polsce układa się dobrze. Popierają projekty, dzięki czemu w ciągu najbliższego roku, góra dwóch, TMR będzie mógł zainwestować w rozwój stacji w Szczyrku kilkadziesiąt milionów euro. W najbliższych latach będą też widoczne postępy w Korbielowie.


maly_coat_of_arms_of_slovakia-svgINFO
TMR a.s.: www.tmr.sk

 

"Zima na Słowacji jest jak z bajki" - nie przeczę, fot. Paweł Wroński
„Zima na Słowacji jest jak z bajki” – nie przeczę, fot. Paweł Wroński