Technologia w obliczu bałwana

Patrzę ci ja na stwora dziwnego, w rzeczywistości bakłażana chińskiego, a że nie mogę uwierzyć, że nie jest agentem obcej cywilizacji, taka mi się opowiastka po umyśle błąka.

🙂

Po zęby uzbrojeni lecą Kosmici w kierunku Ziemi.
Dufni w swą siłę, bez rozpoznania, pragną ją podbić.

Lecz losu zrządzeniem ich pojazd intergalaktyczny,
lśniący i groźny, niepokonany bo hipertaktyczny,
w paszczę ziewającej ameby się dostał przypadkiem.
Ta tylko beknęła, gdy go jak pyłek gładko połknęła.

Nieświadomy swej roli w cywilizacji dziejach nowych,
jest Ziemi zbawcą stwór jednokomórkowy.

Morał zaś prosty z tej bajki wynika:
Nie podejmuj Kosmito zbędnego ryzyka!
Bo technologia, najbardziej nawet zaawansowana,
może być niczym w obliczu bałwana”.


Tekst i zdjęcie: Paweł Wroński


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Reklamy

Kuleczki mięsne z bryndzą

Taki oto smaczny dodatek do makarony, choć może być do ryżu, kaszy, czy pieczywa – wedle gustu, uznania i religii.

Ze względu na ostatnie zastrzeżenie – mięso jest indycze, bryndza owcza, panierka ze zmielonych w młynku do kawy płatków owsianych, sos z przecieru pomidorowego po części domowej roboty, zioła i przyprawy wedle smaku i uznania, zaś w tle pobrzmiewa R. Kelly.

Smacznego!



Z wizytą u Pszczyńskich Rycerzy

Imprezy należą do stałego programu Warowni Pszczyńskich Rycerzy. A że to przede wszystkim restauracja, zjeść się da nie tylko w weekendy!

Jechaliśmy w sierpniu z Warszawy w Małą Fatrę – najkrótszą polecaną obecnie przez Route Plannery drogą, rozglądając się gdzie by tu coś przekąsić. I na peryferiach Pszczyny natrafiliśmy na takie oto curiosum. – Łoj, co za kicz – pomyślałem w pierwszej chwili. Rzeczywiście, ale po wizycie przyznać muszę, że pomysłowy!

 

Kiedy siedzisz przy biesiadzie, nie myśl o zwadzie!

 


Warownia Pszczyńskich Rycerzy przy Bielskiej 50: www.warownia.com.pl
Fanpage: www.facebook.com/warownia/


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Jeśli się bawić, to we dworze

Jeśli się bawić, to z fantazją. Elegancko i we dworze, jak szlachta przed wiekami. Dworska, a w wielu przypadkach pałacowa wręcz stylizacja obiektów przeznaczonych na wesela, komunie, chrzciny i stypy jest – jak Polska długa i szeroka – powszechna.

„Gościniec pod Jesionem” w Wyszkowie, fot. Paweł Wroński

A że dwór powinien mieć ganek to najlepiej z kolumnowym portykiem. Koniecznie ze wspartą na niej facjatką elegancko klasycyzującą, jasnymi ścianami, schludnym podjazdem w kwiatach, a nierzadko także z fontanną.

„Gościniec pod Jesionem” w Wyszkowie, fot. Paweł Wroński

Zewnętrznemu sztafażowi dorównują wnętrza, urządzone zazwyczaj niewielkim kosztem, ale wystawnie. Ganić tego bynajmniej nie zamierzam. Przeciwnie, ekonomiczne podejście do inwestycji jest ze wszech miar godne pochwały.

Stukając w kolumny na których wspierają się „dworskie” facjatki, zauważyłem, że… stiuki powróciły do łask.

„Gościniec pod Jesionem” w Wyszkowie, fot. Paweł Wroński

Pytanie: „restauracja własna czy catering?” urasta w tego typu obiektach do rangi iście szekspirowskiego dylematu. Idąc tropem gastronomicznym znalazłem jednak godny polecenia przystanek na trasie podróży ze stolicy na wschód. „Gościniec pod Jesionem” w Wyszkowie. Ceny przyjazne, dania – nawet tak prozaiczne jak tatar, czy jajecznica, podane estetycznie, a co najważniejsze – bardzo smaczne. Z czystym sercem polecam (www.podjesionem.eu).


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


U Daniela i Barbary w Polonezköy

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00

Wspomnienie pierwszych chwil w Polonezköy ze wszech miar godne zapamiętania!

Było pod wieczór, pogoda prześliczna, wokół zielono, ale w brzuchu burczało. Niczym pod wpływem zaklęcia „Stoliczku nakryj się!”, pojawiły się potrawy. Bliskie naszemu narodowemu, zgodnemu z tradycją i patriotycznemu przyzwyczajeniu – sute, do cna tureckie i smaczne!

Fasola po turecku podawana jest na wiele sposobów, bo używane są różne jej rodzaje, z przeróżnymi przyprawami; dressing –  w tym przypadku z sałaty – jest zarówno ozdobą, jak smakowym odświeżającym dodatkiem, fot. Paweł Wroński

Na początek fasola, i to trzech rodzajów, delikatnie i aromatycznie przyprawiona ziołami, z sałatą, pietruszką oraz plasterkami cytryny – dla ozdoby i do smaku. Fasola (fasulye) ma w kuchni tureckiej ugruntowaną pozycję. Do niezwykle popularnych należą takie potrawy jak taze fasulye, czyli zielona fasolka z przyprawami, etli kuru fasulye, czyli fasola w sosie z papryką i pomidorami, kurufasulye – fasola z surową cebulką, czy popularne także w Grecji i krajach o silnych wpływach tureckich, zwłaszcza na Bałkanach, pilaki. Fasolowe dania z powodzeniem wystarczą by się nasycić, często jednak stanowią jedynie przystawkę, obfitą przystawkę ma się rozumieć.

Jako danie główne grillowane mięsa z również grillowanymi warzywami – ostrą papryką i pomidorem oraz z frytkami, fot. Paweł Wroński

Mięsne danie główne nie należy do rzadkości. Był jeszcze Ramazan, a więc Wielki Post przez nas nazywany ramadanem. Wtedy wyznawcy islamu unikają przez cały dzień jedzenia i picia, aż do wieczora. W wielkopostnym menu nie ma mięsa, ale Polonezköy to wieś zamieszkała – zgodnie zresztą z nazwą – przez potomków polskich osadników, chrześcijan z dziada pradziada. Tureckim gościom w tym czasie, gospodarze mięsa nie zaproponują, choć i z tym teraz różnie bywa, jako że od czasów Atatürka. laicyzacja tureckiego społeczeństwa postępuje bardzo szybko. Ciemne kawałki mielonego, grillowanego bądź smażonego mięsa – inegöl köfte, przygotowano mieszając jagnięcinę (kuzu) z wołowiną (sr). Wieprzowina jest zwyczajowo wykluczona z receptur, choć czasem używa się tu także dziczyzny, bo do zabudowań Polonezköy podchodzą dziki. Ba, jest w ich w pełnej drzew okolicy sporo, więc mieszkańcy polskiego pochodzenia polują. Potrawy z dziczego mięsa cieszą się sporym zainteresowaniem wśród ich tureckich przyjaciół, choć nie wszyscy ich kosztują. Jasne mięso to oczywiście drób – pieczona pierś z kurczaka, czyli kzarm tavuk, także bardzo w Turcji popularne danie. Drobiu używa się tutaj w kebabach, szaszłykach, podaje z patelni, bądź grilla. Kosmopolitycznym dodatkiem są frytki, zaś warzywa na gorąco – papryka (biber) i pomidor (domates) – tradycyjnym, i do tego pospolitym.

Sütlaç należy do najpopularniejszych tureckich deserów, fot. Paweł Wroński

Na deser sütlaç, czyli pudding ryżowy, z przypaloną warstewką niczym Crème brûlée. Dobrze, że dbać o linię nie muszę, bo to prawdziwie kaloryczna bomba, a słodki tak, że chociaż uwielbiam słodkości, nie dałem mu rady.

Sery, kawałki wędliny, porcja chałwy, omlet i oliwki, do tego warzywa, pieczywo i herbata, krótko mówiąc – śniadanie po turecku, fot. Paweł Wroński

A po nocy przychodzi dzień… chciałoby się zaśpiewać, niczym Budka Suflera w dobrych czasach. Na śniadanie talerz przysmaków – głównie serów: słony biały (beyaz peynir) i żółty (kasar). Były także w zestawie: plasterki wędliny i porcja chałwy. Do tego oliwki, omlet, dobre świeże pieczywo z miodem lub konfiturą – wedle życzenia, i oczywiście… herbata (çay)!

Herbata (çay), na orientalną modłę – gorąca, mocna, słodka, przepyszna, dozowana niewielkimi porcjami fot. Paweł Wroński

Taką oto obiadokolacją i śniadaniem, uraczyli nas w restauracji „Club Adampol Otel” Daniel i Barbara Ohotski, którzy prowadzą w Polonezköy pod Stambułem kilka wysokiej klasy turystycznych obiektów: www.polonezkoy.com

Szyld jednego z hoteli należących w Polonezköy koło Stambułu do Daniela i Barbary Ohotski, fot. Paweł Wroński

Artis – luksusowy hotel w Wilnie

Urządzony w odrestaurowanej XIX-wiecznej kamienicy hotel Artis, ma naprawdę dobre towarzystwo. Vis a vis głównego wejścia jest mur otaczający park Pałacu Prezydenckiego. Obok zaś, w klasycystycznym gmachu mieści się litewskie Ministerstwo Wojny. Do Placu Katedralnego – przysłowiowy „rzut beretem”.

Elegancki, wygodnie urządzony i jak na czterogwiazdkowy, nie jakoś przesadnie drogi, wart jest zapamiętania. Tylko, dojeżdżając własnym samochodem, trzeba być przygotowanym na uciążliwe korki w wąskich uliczkach wileńskiej starówki.

Wspomniana kamienica, mieści tak naprawdę recepcję i hall, bo korytarze „Artis” ciągną się w głąb kwartału starej zabudowy, mieszcząc liczne pokoje i sale konferencyjne, SPA oraz udekorowaną w stylu Art Nouveau restaurację „La Traviata”.

Hotel „Artis” należy do prowadzącego kilka hoteli litewskiego konsorcjum Centrum Hotels. Ich pozostałe luksusowe obiekty, to również wileński hotel „Ratonda” oraz „Monika” w Rydze. Ostatnią nieruchomością Centrum Hotels jest zakwalifikowany do klasy economy, trzygwiazdkowy hotel „Grata”. Także w Wilnie.

Idąc z Placu Katedralnego wystarczy się trzymać muru parkowego przy Pałacu Prezydenckim. Dotrzemy prościutko do drzwi hotelu "Artis", fot. Paweł Wroński
Idąc z Placu Katedralnego wystarczy się trzymać muru parkowego przy Pałacu Prezydenckim. Dotrzemy prościutko do drzwi hotelu „Artis”, fot. Paweł Wroński

INFO
Centrum Hotels: www.centrumhotels.com
Artis” Hotel: www.artis.centrumhotels.com

Vytautas mineral SPA w Birsztanach

Podupadłe socjalistyczne sanatorium wojskowe, zaaranżowali pomysłowo młodzi litewscy designerzy. Dzięki nim, Vytautas mineral SPA diametralnie zmieniło oblicze, i należy dziś do najciekawszych kompleksów wypoczynkowych nad Niemnem.

Tak jak inne hotele SPA i sanatoria, Vytautas mineral SPA korzysta w pełni z atutów malowniczego otoczenia Birsztanów (Birštonas). Kurort leży bowiem w jednym z trzech ukształtowanych ekspresyjnie przez naturę zakoli Niemna. Na 65-kilometrowym odcinku, rzeka wyrzeźbiła dolinę sięgającą 40 m głębokości. Płynie nią szerokim nurtem, a na wysokich brzegach szumią lasy. Fenomenem jest także to, że w kurorcie nie ma zwykłej wody. Są tylko mineralne, więc tę do codziennego użytku ciągnie się ze źródeł oddalonych około 7 km od miasteczka. Rejon Birsztan objęty jest ochroną, granicami Regionalnego Parku Wielkich Zakoli Niemna o obszarze 320 km2. Butelkowana tu woda mineralna „Vytautas” jest wizytówką Litwy, nadniemeńskiej przyrody i miasteczka.

Birsztany leżą w zakolach Niemna, fot. Paweł Wroński
Birsztany leżą w zakolach Niemna, fot. Paweł Wroński

Vytautas mineral Spa korzysta z wody tryskającej ze źródeł mineralnych usytuowanych na głębokości 715 m, której charakterystyka przypomina wodę z Morza Martwego. Zabiegi jakim można się tutaj poddać, kąpiele i zajęcia fitness sprzyjają regeneracji sił witalnych, łagodzą stres i zapobiegają chorobom stawów. Wpływają korzystnie na układ nerwowy i pokarmowy.

Nowoczesna aranżacja wnętrz Vytautas mineral SPA sprzyja regeneracji sił iwtalnych, fot. Paweł Wroński
Nowoczesna aranżacja wnętrz Vytautas mineral SPA sprzyja regeneracji sił witalnych, fot. Paweł Wroński

Wkomponowane zręcznie w otoczenie Vytautas mineral SPA, wznosi się zaledwie 100 m od brzegu Niemna, w pewnym oddaleniu od innych obiektów. Centralną strefę wyznacza kopuła ze szkła i stali, przykrywając miejsce, w którym zbiegają się skrzydła kompleksu. Unosi się pod nią stalowy koliber. Ogromna, a jednak nie pozbawiona lekkości instalacja, nadaje ton recepcyjnemu wnętrzu i głównej klatce schodowej.

Centralna strefa kompleksu ze stalowym kolibrem pod kopułą, fot. Paweł Wroński
Centralna strefa kompleksu ze stalowym kolibrem pod kopułą, fot. Paweł Wroński

W wybiegających z hallu skrzydłach mieszczą się gabinety zabiegowe, centrum Fitness, baseny, różnej wielkości pokoje – od standardowych po luksusowe studia, eleganckie restauracje, bary i czytelnia. To ostatnie wnętrze przykuwa uwagę futurystyczną dekoracją. A jego genius locci sprawia, że tam naprawdę chce się zagłębić w lekturze.

Vytautas mineral SPA, instalacja w czytelni, fot. Paweł Wroński
Vytautas mineral SPA, instalacja w czytelni, fot. Paweł Wroński

logo_vytautas-mineral-spaVytautas mineral SPA: www.spavytautas.lt oraz www.facebook.com
Birsztany (Birštonas), portal w jęz. polskim: www.visitbirstonas.lt
Regionalny Park Wielkich Zakoli Niemna (Nemuno Kilpų Regioninis Parkas): www.nemunokilpos.ltwww.visitbirstonas.lt

vytautas-mineral-spa_3460
Sypialnia ekskluzywnego studio, fot. Paweł Wroński
vytautas-mineral-spa_3477
Strefa kąpielowa z basenami i jaccuzzi, fot. Paweł Wroński
vytautas-mineral-spa_3488
Świąteczny akcent w restauracji, fot. Paweł Wroński