Jerzy Lassota de Kaliński

Biografia tego malarza jest równie dobrze dowodem na to, że być artystą nie jest łatwo, jak i przeciwnie – zależne jest to bowiem od emocji jakie budzą u widza jego dzieła.

Jerzy Lassota de Kaliński, już jako 17-latek zaczął wystawiać swoje prace na murach warszawskiego barbakanu. Zetknął się więc u progu kariery z najostrzejszym, a przy tym nieprzewidywalnym i kapryśnym recenzentem – z klientem. Konwencjonalną edukacją artystyczną się nie splamił. „Nigdy nie uważał, aby Akademia była mu do czegokolwiek potrzebna” – czytamy w portalu Fundacji Skarbnica Sztuki, która wystawę prac artysty w galerii przy Działdowskiej 8A zainaugurowała wernisażem w dniu 15 lutego 2018 roku.

Fundatorzy, Ewa i Paweł Boguta posiadają największą kolekcję dzieł Lassoty. A trzeba pamiętać, że jest on artystą płodnym, i do tego wciąż czynnym, pełnym pomysłów. Namalował – jak dotąd – kilkaset obrazów, z których bije fascynacji różnorodnością konwencji. O swojej stylistyce malarz mówi, że „czuje się rozdarty między realizmem, a abstrakcją”. W 1988 roku otrzymał stypendium twórcze MKiS.

„Poeta i Żołnierz” pędzla Jerzego Lassoty de Kalińskiego, fot. Paweł Wroński

Podobne rozdarcie wyziera z jego biografii, bo chociaż urodził się w 1946 roku w okolicach Torunia, a od 4 roku życia mieszka w stolicy, to Warszawską Grupę Malarzy „Niezależni’69”, założył w… Świnoujściu (w 1969 roku z Mirosławem Długoszem „Mironem” i Romualdem Dąbrowskim „Naldkiem”). Grupa wciąż istnieje, a jej członkowie wielokrotnie wystawiali swoje prace wspólnie, w kraju i za granicą.

Artysta podczas wernisażu, nieco spięty z powodu zrozumiałych emocji, fot. Paweł Wroński

A że ze sztuką jest podobnie jak z jedzeniem – trudno zdecydować czy smakuje, dopóty, dopóki się potraw nie skosztuje – obrazy pędzla Jerzego Lassoty de Kalińskiego z kolekcji Ewy i Pawła Boguta można oglądać do 10 marca 2018 roku w galerii Fundacji Skarbnica Sztuki: www.skarbnicasztuki.com (po wcześniejszym umówieniu; tel. +48 516 034 650).

Wystawy artysty w kraju i za granicą
1963-1967 – wystawy na murach Barbakanu w Warszawie
1967 – Ciechanów, Dom Kultury, pierwsza samodzielna wystawa
1972 – Malmӧ, Galeria Gideon Gustafsson (G.G)
1973 – Malmӧ, Galeria Backarna, Galeria Vaster
1973 – Pisa, Galeria L’Arcadia
1974 – Beaucaire (Prowansja), Mas de Bronzet
1974 – Münster-Stadttheater
1974 – Darmstadt, Galeria Keller Schloss
1975 – Malmӧ, Galeria G.G
1976 – Warszawa, Galeria KMPiK-Wola
1976 – Kopenhaga, Galeria Den Frie
1977 – Warszawa, Galeria KMPiK-Bródno
1978 – Nässjӧ, Kulturhuset
1980 – Helsinki, Galeria Picasso
1981 – Warszawa, Muzeum Woli
1983 – Essen, Essener Forum Bildener Künstler
1983 – Sztokholm, Galeria M
1984 – Darmstad, Stadttheater
1985 – Malmӧ, Galeria Bernce
1988 – Mülheim, Stadtmuseum
1989 – Duisburg, Galeria Cubus
1989 – Bonn, Parlamentarische Gesellschaft Haus
1989 – Warszawa, Galeria Promocyjna
1989 – Elbląg, Galeria El
1990 – Kaliningrad (Królewiec), Państwowa Galeria Sztuki
1995 – Freiburg, Goethe Institut
1997 – Kassel, Documenta X-Stadtprogram
1997 – Warszawa, Galeria Forma & Colour
2000 – Londyn, Galeria POSK
1997-2013 – Warszawa, Artbarbakan
2010 – Saerbeck, Rathaus, Haus Buck
2014 – Warszawa, Galeria N’69,45 lat Warszawskiej Grupy Malarzy Niezależni’69
2018 – Warszawa, Galeria Fundacji Skarbnica Sztuki (zamieszczone zdjęcia pochodzą z wernisażu, który odbył się 15 lutego)


Fundacja Skarbnica Sztuki: www.skarbnicasztuki.com
Jerzy Lassota na stronach Skarbnicy Sztuki: www.skarbnicasztuki.com/jerzy-lassota
Fundacja Skarbnica Sztuki w portalu www.artinfo.pl
Jerzy Lassota w portalu www.artinfo.pl/artysta/de-kalinski-jerzy-lassota
O artyście w innych portalach: www.desa.plwww.agraart.pl

Reklamy

Józef Wilkoń o życiu i sztuce

Ilustracje Józefa Wilkonia, te zwykłe – malowane na papierze i te przestrzenne – wyciosane w drewnie, żyją. Po prostu!

Uchwycone w ruchu, o wyrazistych emocjach, naturalne postacie zwierząt, ludzi, czy baśniowych stworów – bez różnicy – są po prostu prawdziwe. I to jest u niego fenomenalne. W dziełach i charakterze. Żadna tam wystudiowana poza, ale autentyczna ekspresja temperamentu, potwierdzona tym o czym i jak mówi, fascynacją przyrodą i radością życia, którymi Józef Wilkoń i jego dzieła emanują.


Pełny zapis rozmowy z Józefem Wilkoniem i Agatą Napiórską, prowadzonej przez Sylwię Chutnik i Karolinę Sulej 13 lutego 2018 w kolumnie informacyjno-promocyjnej bloga oraz na kanale Youtube (wkrótce).


Promocja książki Agaty Napiórskiej „Szczęśliwe przypadki Józefa Wilkonia”, która jest zapisem rozmów autorki z artystą o życiu, jedzeniu, jego warsztacie, sztuce i roli przypadku w życiu, zbiegła się z jego 88. urodzinami. A więc, niech mu szumią drzewa, zawsze!

Książka wydana przez Wydawnictwo Marginesy ukazała się w lutym 2018 roku (www.marginesy.com.pl).

370. urodziny warszawskiej Pragi

10 lutego 1648 roku, król Władysław IV nadał prawa miejskie rozsiadłej na prawym brzegu Wisły osadzie Praga.


Zdjęcie aktu lokacyjnego Pragi wydanego przez Władyslawa IV w 1648 roku zaczerpnąłem z fanpage’u BP Skarby Warszawy (www.facebook.com/SkarbyWarszawy/).

 

10 lutego 2018 warszawska Praga obchodziła 370. urodziny

 

Miasto wyrosłe pośród wsi rozlokowanych na prawym brzegu Wisły zamykało się w niewielkim obszarze o wymiarach około 1100 m x 1300 m, wyznaczonym przebiegiem dzisiejszej ulicy Okrzei, Placem Hallera i linią od doliny Wisły do ulicy Konopackiej. Centrum znajdowało się mniej więcej tam, gdzie dziś rozciągają się Park Praski i ZOO.

Na wschodzie Praga graniczyła ze Skaryszewem, zaś dzisiejsza ulica Targowa ma taki przebieg jak stary trakt, którym od wieków pędzono woły do miejscowych rzeźni.

Znaczący odsetek praskiej populacji stanowili Żydzi. Ich świat się skończył, gdy w 1940 roku Niemcy utworzyli getto. Dewastacji tego co pozostało dopełnili w 1968 roku komuniści.


Zdjęcia wykonałem podczas wycieczek po Pradze zorganizowanych w ramach akcji „Urodziny Pragi” – 10 („Ulica Targowa”) i 11 („Żydowska Praga”) lutego 2018. Prowadził je Marcin Strachota z Biura Przewodników Skarby Warszawy (www.skarbywarszawy.pl).

Jako podkład muzyczny do slajdowiska wykorzystałem stosowną piosenkę w wykonaniu Warszawskiego Combo Tanecznego (www.facebook.com), nagraną 30 stycznia 2018 podczas koncertu kapeli Jana Emila Młynarskiego w „Worku Kości” (www.facebook.com).

Główna praska arteria – Targowa

370 lat temu, Władysław IV nadał Pradze prawa miejskie. Jej centrum znajdowało się wtedy tam gdzie dziś rozciągają się Park Praski i zoo. Kończąc się mniej więcej na wysokości obecnej ul. Ząbkowskiej, Praga graniczyła ze Skaryszewem.

Osią tego historycznego założenia biegnie ulica Targowa. Tyle, że ówczesnym traktem pędzono woły na szlachtowane w rzeźniach prawobrzeżnego powiśla.

Choć funkcje zmieniły się, Targowa pozostała kluczową arterią warszawskiej Pragi (Pragi Płn.), a wznoszone przy niej budynki tworzą dziś nader barwny kalejdoskop. Odnajdziemy w nim piękne przykłady secesji, monumentalne siedziby urzędów i publicznych instytucji, również żydowskich oraz mieszkalne plomby, którymi w XX wieku i współcześnie jest uzupełniana miejska substancja dzielnicy. Są przy Targowej liczne sklepy, restauracje, biura i banki, bo Praga, która status odrębnego miasta utraciła po włączeniu w granice Warszawy wciąż żyje, a po 1990 roku dynamicznie się zmienia i rozwija.


Jubileuszowy spacer Targową prowadził w ramach „Urodzin Pragi” Marcin Strachota z Biura Przewodników Skarby Warszawy:  www.skarbywarszawy.pl

Zamieniecka gastronomicznie

Przy ulicy Zamienieckiej, którą podążają tłumy klientów bazaru przy Pl. Szembeka, wyrasta coraz więcej należących do większych sieci punktów gastronomicznych. Charakteryzuje je fastfoodwe tempo obsługi i całkiem przyzwoity smak jedzenia.

Pączki z Naszej Pączkarni mają okazałe rozmiary i przeróżne nadzienia, fot. Paweł Wroński

Taki jest „Parnik” z chińskimi pierożkami przy Zamienieckiej 70 i niedawno otwarta pod numerem 80. „Nasza Pączkarnia”. Wokół tej ostatniej toczy się dyskusja na FB; temat: czy serwują tam smaczne pączki. No cóż, wszystkich, którzy łudzą się, że da się tego typu rzecz rozstrzygnąć w wirtualnej rzeczywistości w oparciu o opinie innych, a bez sprawdzenia bojem – krótko mówiąc skosztowania, odsyłam do czarno-białego filmu „Rashomon” Kurosawy (traktat o relatywizmie prawdy). Zaś pozostałych, zwłaszcza tych, którzy się nie boją doświadczeń – na Zamieniecką. Jutro tłusty czwartek – czy można sobie wymarzyć lepszą okazję?!


Nasza Pączkarnia przy Zamienieckiej, fot. P. Wroński

„Nasza Pączkarnia” (punkty ogólnopolskiej sieci): www.m.facebook.com

Subiektywny ranking cukierni oferujących pączki na warszawskiej Pradze: www.dziendobrypraga.pl

Przegląd ogólno-warszawski, np. na blogu kulinarnym Joanny Lutoborskiej „Jajko i Boczek”: www.jajkoiboczek.pl

Rzymskie korzenie Kaduka

Ludzie starszej daty, bądź bardziej obyci w piśmie, znają zapewne określenie „prawem kaduka”. Odpowiedź na pytanie skąd się takie powiedzenie wzięło, to sięgająca czasów rzymskich historia.

W rzymskim prawie istniało pojęcie ius caducum, bądź jure caduco, które oznaczało spadek pozostawiony bez dziedzica, albo bez testamentu. Prawo do dysponowania majątkiem przechodziło na tego kto sprawował władzę. Taki obyczaj utarł się również w średniowieczu – najpierw w państwie Karolingów, potem w krajach niemieckich. Był także praktykowany w Polsce, gdzie – jeśli nie było żadnych krewnych (do 8 pokolenia) – dobra przypadały królowi. Określano je mianem kaduk, czerpiąc nazwę od łacińskiego słowa caducus (bezpański). Tyle, że król nie mógł nimi zasilić państwowego skarbu, ale musiał je przekazać „rycerstwu”. Beneficjentem była więc szlachta, bowiem dobrami pozostałymi po szlachcicu, król musiał obdarować kogoś z tegoż stanu, zaś kaduk po chłopie przypadał jego panu. Nic więc dziwnego, że do naszej mowy weszło powiedzenie „Prawem kaduka”, stając się wkrótce synonimem niesprawiedliwości. Kadukowy, kaduczny majątek budził zawiść, wprost proporcjonalnie do wartości.

Określenie kaduk, stało się także synonimem zła wcielonego, a więc biesa, diabła. Być może na tę konotację miała wpływa epilepsja, której przyczyn nie znano, więc – skwapliwie – w atakach choroby dopatrywano się diabelskiej sprawki. Ba, wyobrażając sobie, że na polecenie złych mocy, wywołuje je istota nie z tego świata, zwana paraluszem, odganiano ją, poszukując pomocy u wszelkiej maści znachorów i  zaklinaczy. A że doktorzy padaczkę po łacinie nazywali morbus cadusus, do kaduka było nie daleko.

Frazy typu: „Do kaduka”, „Kaduk go przyniósł!”, „Ki kaduk?”, zadomowiły się w języku polskim i były używane wymiennie z powiedzonkami: „Do diabła”, „Diabli nadali”, „Ki diabeł?”.

Czy to już koniec pracy nad kukłą? Raczej nie, bo Kaduka z takim wyrazem twarzy nie może mieć przecież zniewieściałej postury, fot. Paweł Wroński

Kaduk opisany i narysowany w książce „Bestiariusz Słowiański” autorstwa Pawła Zycha i Wiktora Vargasa, jawi się złym, i złośliwym, tym bardziej groźnym, że silnym i otoczonym gronem totumfackich, stworem. Tłumacząc na język współczesny – Kaduk był gangsterem, szefem półświatka, łasym na dobra materialne gburem, okazującym chętnie władzę i obnoszącym się ze swoim bogactwem. Taki Kaduk, stał się inspiracją kukły wykonywanej przez Amelię na zajęciach prowadzonych w Jordanku przez Małgorzatę Bockenheim w ramach projektu „Strachy na Lachy”. Jakich nabierze konotacji – czas pokaże, bo jak wynika z dwuletnich już doświadczeń z jordankowych zajęć, prastare słowiańskie demony nabierają szybko współczesnych znaczeń i żyją własnym życiem.


www.opp1.waw.pl
www.slowianskibestiariusz.pl

„Przystanek Piekarnia”

Przy Ząbkowskiej 2, vis a vis „meksykańskiego” graffiti w czysto praskim stylu, którym zamalowano wedlowską historię ptasiego mleczka, mieści się niewielka piekarnia-cukiernia o prostej nazwie „Przystanek Piekarnia”.

Od Piaseczna, gdzie wszystko się zaczęło, po starą Pragę, na mapie stolicy znajdziemy kilkanaście punktów z tym szyldem. „Przystanek Piekarnia” kontynuuje bowiem tradycje rodzinnej Piekarni Osiedlowej Sławomir Krzosek, założonej w 1951 roku w Piasecznie, a rozwijającej się jako sieć od 2013. Rok po otwarciu pierwszego punktu sieci, firmę nagrodzono „Złotym Widelcem” za jakość wyrobów oraz certyfikatem „Doceń Polskie!”. A że właściciele uczestniczyli w rekolekcjach wielkopostnych u pallotynów, ulegli fascynacji dietą św. Hildegardy z Bingen, mocną stroną ich oferty są wypieki orkiszowe.

 


www.przystanekpiekarnia.pl

Graffiti przy Ząbkowskiej. Nie żebym miał coś przeciw latynoamerykańskiej stylizacji, ale wydaje mi się, że tylko prawdziwy ‚desperado’ zamalowuje treści dotyczące jednej z najbardziej rozpoznawalnych na świecie polskich marek, fot. Paweł Wroński