Mózg lubi ruch – zaproszenie

Aktywność ruchowa i praca mózgu doskonale się uzupełniają. Najlepszym dowodem teoria względności, która wykluła się w głowie Einsteina podczas… jazdy rowerem.

„Mózg lubi ruch” to piknik dla rodzin z dziećmi, przede wszystkim w wieku 3-12 lat, gdyż w tym właśnie okresie kształtuje się ludzki umysł. My zaś, rodzice, dziadkowie, przyzwyczajeni do kojarzenia nauki ze ślęczeniem nad książkami, często nie doceniamy roli jaką aktywność fizyczna odgrywa w tym procesie. Jakżeż często tracimy przy tym czas, zdrowie i pieniądze w poradniach i klinikach, zamiast wziąwszy sprawy we własne ręce skupić się na profilaktyce. Jak to robić, pokażą specjaliści z praskich poradni psychologiczno-pedagogicznych, placówek oświatowych oraz klubów prowadzących zajęcia dla dzieci, dzieląc się swoim doświadczeniem i pomysłami. Pokażą techniki do wykorzystania w domu i na spacerach bez inwestowania w kosztowny sprzęt i zabiegi, bo do ich stosowania wystarczą z reguły najprostsze przedmioty, jakie każdy ma w domu albo wyposażenie ogólnodostępnych obiektów rekreacyjno-sportowych. Podczas pikniku będzie można wziąć udział w pokazach sportowych, mocując się w zapasach sumo, czy tańcząc przy rytmicznej muzyce capoeiry. Specjaliści z różnych dziedzin udzielą bezpłatnie porad i konsultacji.

Tak było wiosną, fot. Paweł Wroński

Udział w pikniku ma sens, bo bawiąc się z dziećmi wspomagamy ich prawidłowy rozwój, zacieśniając jednocześnie emocjonalne więzi w rodzinie. Jeśli przyjmiemy tę strategię, urzeczywistni się motto imprezy: Profilaktyka to nasza taktyka!


21 października 2017 w godz. 10:00-13:00
Hala OSIR, ul. Siennicka 40
Impreza non-profit * udział jest bezpłatny!


Na YouTube, na kanale „OPP1 Jordanek” trochę wspomnień z wiosennej edycji pikniku.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Reklamy

UNESCO, muzyka i paella

61 obiektów wpisanych na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO, stawia Hiszpanię pod względem ich liczby na trzecim miejscu w świecie – po Włoszech i Chinach.

Wśród hiszpańskich obiektów UNESCO jest aż 15 miast (ciudades). Ich ogromne zróżnicowanie, wynikające z usytuowania i tradycji sprawia, że stanowią wizytówkę kultury niemal wszystkich regionów kraju. Celebrując ten fakt, Ambasada Hiszpanii zorganizowała w swej siedzibie we wrześniu 2017 roku skromną wystawę fotograficzną.

Hiszpańskie miasta z listy UNESCO tworzą Grupo de Ciudades Patrimonio de la Humanidad de España, której przewodniczy burmistrz Kordoby. Do zrzeszenia należą: Alcalá de Henares, Ávila, Baeza, Cáceres, Córdoba, Cuenca, Ibiza/Eivissa, Mérida, Salamanca, San Cristóbal de la Laguna, Santiago de Compostela, Segovia, Tarragona, Toledo i Úbeda (www.ciudadespatrimonio.org).

Konferencję poświęconą tym 15 miastom uświetniła młoda hiszpańska pianistka, Maria Márquez Torres. Urodziła się w Maladze, ale studiowała nad Wisłą i jest absolwentką Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina. Zagrała kilka utworów kompozytorów hiszpańskich, m.in. poniższą malagenię.

 

Smaku dodały tapas i widoczna na zdjęciach paella marinera (czyli paella z owocami morza). Potrawy przygotowali kucharze ze stołecznej restauracji „Casa Pablo”, serwującej dania kreatywnej kuchni opartej jednak o kulinarne tradycje Półwyspu Iberyjskiego (www.casapablo.pl).

 


 

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


 

Wina znad Renu i Mozeli

Uczestniczyłem niedawno w oryginalnej, bo adresowanej do amatorów degustacji Rieslingów i Burgunderów znad Renu oraz Mozeli, którą zorganizował nad Wisłą w Warszawie Niemiecki Instytut Wina (NIW).

Anna Gmurczyk reprezentująca NIW oraz Monika Wojtysiak – importerka szlachetnych trunków z Nimiec, a zarazem właścicielka warszawskiej restauracji „Jung & Lecker” przedstawiły 9 win. Jak to zazwyczaj w Niemczech bywa – przeważnie jednoodmianowych, przede wszystkim Rieslingów i Burgunderów.

Postawienie na Rieslingi nie było zaskoczeniem, bo dla niemieckojęzycznej Europy riesling to szczep wręcz podstawowy jeśli chodzi o produkcję win białych, a poza tym, to właśnie na nim opiera się dziś wizerunek winiarzy niemieckich, a w dużej mierze także austriackich, których winnice rozciągają się nad Renem, Mozelą i Dunajem.

Również rodzina tak dziś modnego czerwonego szczepu pinot noir, którego niemiecka nazwa brzmi spätburgunder, jest dla wspomnianej strefy geograficznej typowa. Podobnie bowiem popularne są tam białe mutacje tego prastarego szczepu – weissburgunder i grauburgunder.

Nie mniej znaną nad Renem i Mozelą odmianą winorośli jest portugieser. To z niego najczęściej przygotowuje się dobrze znany i nam Glühwein, czyli grzaniec. Na marginesie warto zaznaczyć, że wbrew kuszącemu skojarzeniu z nazwą, szczep ten nie wywodzi się z Portugalii.

Wśród zaprezentowanych win ewenementem był kupaż rieslinga z gewürztraminerem z Palatynatu, powstały w winiarni rodziny Braun. Na butelkach tego producenta widnieje jedynie lakoniczny napis Braun. Wspomniane wino ma też skromną białą etykietę i ponętną cenę, ponieważ jest przeznaczone do codziennej konsumpcji. Mimo to, jest całkiem wyrafinowanym kupażem, szczególnie udanym w roczniku 2016. Motto winiarni brzmi: Wein ist unsere Leidenschaft (Wino to nasza pasja).

Warto przy tym pamiętać, że użyte w nazwie opisanego trunku Riesling & Gewürztraminer Feinherb ostatnie słówko, oznacza wina wytrawne o naturalnym, delikatnie słodkim posmaku. Obecność tego terminu jest zawsze sygnałem, że mamy do czynienia z bardzo przyjemnym dodatkiem do potraw.

Warto także wiedzieć, że dodane do nazwy pojęcie Hochgewächs oznacza, iż winorośl pochodzi z krzewów długouprawianych, zaś twórca trunku chce nim podkreślić wartość i walory swojego produktu. Podobnie litera S jest skrótem od słowa Selektion, sygnalizującego, że do wyrobu tego właśnie wina użyto jedynie gron wybieranych pieczołowicie z kiści. Jak się łatwo domyśleć, winobranie odbywa się w takich przypadkach ręcznie, a co za tym idzie wyższa cena trunku nie powinna budzić zdziwienia.


Niemiecki Instytut Wina: www.winaniemieckie.pl
Degustacja odbyła się w Sun Eska Barze na Bulwarach Wiślanych (pawilon nr 3).


Wina degustowane w Sun Eska Barze (rocznik, nazwa; winiarnia):

Rieslingi i Burgundery znad Renu i Mozeli w Warszawie, nad Wisłą, fot. Paweł Wroński

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


„K…a” aria ze starego Grochowa

Spaceruję ci ja sobie któregoś dnia po Grochowie, i na całkiem przyzwoicie urządzonym skwerze, taką oto obserwuję scenę.

Na ławeczce dwóch facetów. Siedzą zasłuchani, gapiąc się na budynek vis à vis. Z otwartych okien mieszkania na piętrze dobiegają odgłosy kłótni małżeńskiej. I nie byłoby w tym nic niezwykłego gdyby nie fakt, że mezzosopran z barytonem używają właściwie jednego tylko słowa – na „k”. Intonują je jednak tak ekspresyjnie, i tak różnorodnie, że Chopin gdyby żył, zamiast stać pod karczmą przycupnąłby na ławeczce obok tamtych dwóch facetów, i miałby utwór gotowy. Tym ciekawszy, że z rzadka, ale jednak, dla podkreślenia szczególnie wybujałych emocji, bohaterowie spektaklu wspierają się słowami na „j” i „ch”, pokazując jednocześnie niebywałą skalę i donośność swych głosów.

Nie miałem akurat czym nagrać owej live music, ale zainspirowany całym wydarzeniem, zacząłem na spacerach fotografować okoliczne kamieniczki. Zwłaszcza te z lat 30. minionego stulecia, które popadając w ruinę ustępują miejsca nowym budynkom, zmieniającym w nieunikniony sposób oblicze warszawskiego Grochowa. A myślę, że w nowoczesnym anturażu, aria, nawet do tej podobna, nie wywrze już na mnie takiego wrażenia.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


„Weranda” w Złotokłosie

Restaurację prowadzi sympatyczne małżeństwo. Założyli lokal, bo – jak mówią – kochają jeść!

Swoją ofertę tworzą sięgając do różnorodnych wzorów metodą burzy mózgów, z kilkoma pomysłowymi kucharzami. A już najbardziej podobało mi się, że przygotowane pizze poddali przed wprowadzeniem do menu pod ocenę znajomych swoich nastoletnich córek. Od razu też, spontanicznie zapisali się do fanklubu Zmory, a w ogóle to czworonożnych gości podejmują pełną miską wody.


Fanpage restauracji na Fb: www.facebook.com/weranda.zlotoklos/


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Klezmerzy z „Pogranicza“

Orkiestra Klezmerska Teatru Sejneńskiego zagrała pod Pałacem Kultury w ramach dorocznego festiwalu Warszawa Singera.

Są zjawiskiem na polskim rynku niepowtarzalnym. Na scenie występują w wielopokoleniowym składzie, gwarantując zawsze świetną zabawę publiczności.


Orkiestrze patronuje Fundacja „Pogranicze” z Sejn, istniejąca od 2009 roku: www.pogranicze.sejny.pl
Festiwal Warszawa Singera, który odbywa się od 2004 roku, wszedł już na stałe do letniego programu stołecznych imprez: www.festiwalsingera.pl


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Kobyłka, czyli handel, wojny i rokoko

Współczesna Kobyłka jest podwarszawskim suburbiem, natomiast z historycznego punktu widzenia, to jedna z najstarszych osad z prawami miejskimi na Mazowszu, sięgająca początkami XIII wieku.

Kościół Trójcy Świętej w Kobyłce, fot. Paweł Wroński

Dziś Kobyłkę można uznać za szmateksowe centrum Mazowsza gdyż liczbę działających secondhandów szacuje się tutaj na 30. Tradycje kupieckie są więc kontynuowane, wszak początki osady wiązały się także z handlem, tyle, że końmi. W erze koni mechanicznych, ten rozdział dziejów zamknięto, wystawiając groteskowy pomnik konia na skwerze przed Miejskim Domem Kultury.

Kobyłka z Kobyłki, fot. Paweł Wroński

Kobyłka ma prawa miejskie. Ba, ma nawet rynek, i to oryginalny, bo trójkątny. Szerzej miasteczko słynie z imponującej fary fundacji biskupa Marcina Załuskiego. Książę Kościoła podjął w 1740 roku budowę kościoła pod wezwaniem Trójcy Świętej. Zaprojektował go włoski architekt Guido Antonio Longhi, ale ukończył Jakub Fontana dopiero w 1763. Powstało dzieło niezwykłe, określane mianem perły mazowieckiego baroku.

Kościół Trójcy Świętej w Kobyłce, fot. Paweł Wroński

Potężny kościół pnie się ku niebu dwoma wysokimi wieżami, zachwyca niezwykle plastyczną frontową fasadą o rokokowych cechach. Ciekawostką jest rozciągnięta południkowo bryła świątyni, przez co główna fasada pyszni się od strony północnej, prezbiterium zaś znajduje się na południu. Odmiennie niż w większości świątyń w Polsce, które są zazwyczaj orientowane – prezbiteria mają skierowane ku wschodowi, ku Ziemi Świętej – miejscu kaźni Zbawiciela. Teatralny, charakterystyczny dla epoki baroku efekt potęguje Kaplica Męki Pańskiej skomponowana z południową fasadą świątyni. Tam jest także wejście do krypt, gdzie znalazł wieczny spoczynek fundator świątyni.

Kaplica Męki Pańskiej, fot. Paweł Wroński

Zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz, świątynię zdobiły bogate malowidła, które w pełni zachowały się jedynie w środku. Kościół jest bowiem świadkiem burzliwych dziejów Kobyłki i Mazowsza. Już podczas insurekcji kościuszkowskiej ucierpiał tak dalece, że pozostała mu tylko jedna wieża. W 1795 roku ludność została zdziesiątkowana przez „morowe powietrze„.

Co do losów malowideł, to w parafialnej kronice opisano wydarzenia związane ze stacjonowaniem wojsk napoleońskich wycofujących się spod Moskwy. W tęgie mrozy ludzie schronili się w świątyni wraz z końmi i „freski (…) zostały zohydzone przez żołnierzy niewłaściwymi dodatkami” tak, że trzeba je było zabielić wapnem.

Do końca XIX wieku kościół popadał w ruinę, a w 1944 wycofujące się wojska hitlerowskie wysadziły w powietrze ocalałą wcześniej, zachodnią wieżę. Dopiero w latach powojennych podjęto renowację świątyni. Wieżę zachodnią przywrócono w połowie lat 50. XX wieku, a wschodnią w 1973 roku. Wkrótce potem wpisano kościół do rejestru zbytków.


www.kobylka.pl


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00