Capoeira jest ruchem… dla każdego

Capoeira jest sztuką walki, która narodziła się w Brazylii. Jej korzenie tkwią po trosze w tanecznych rytuałach czarnoskórych niewolników, a po trosze w ekscytującej grze praktykowanej niegdyś przez marynarzy w portowych tawernach.

Berimbau (rysunek znaleziony w sieci)

Od lat 30. XIX w. pozorowanym walkom towarzyszy muzyka.

W 1953 r. prezydent Gertuho Vargas uznał capoeirę za narodowy sport Brazylii.

Pod koniec minionego stulecia stała się popularna na Starym Kontynencie, docierając także do Polski.

W mistrzowskim wydaniu capoeira pełna jest akrobatycznych ewolucji, wymagających nie lada zręczności. Praktykowana ze względów rekreacyjnych, dostępna jest dla każdego. Ćwiczący może mieć przy tym pewność, że poprawi elastyczność ciała i koordynację ruchową oraz, że uwrażliwi się na rytm, zaś owiana legendami przeszłość dyscypliny poruszy jego wyobraźnię.


Podczas pikniku Mózg Lubi Ruch (13 maja 2017; www.mozglubiruch.eu), pokaz capoeiry w hali OSiR przy Siennickiej na Pradze, dali członkowie FICAG Polska (www.capoeira.com.pl).

Berimbau – tradycyjny jednostrunowy instrument, używany zwyczajowo do akompaniamentu podczas pozorowanych pojedynków capoeiry.


Reklamy

Pesto siciliano od „Villa Reale”

Na Sycylii jest wielu drobnych producentów przetworów spożywczych. Przygotowują je z wielką dbałością, czysto i ekologicznie, a że korzystają zazwyczaj ze sprawdzonych rodzinnych receptur, są rzeczywiście w domowym stylu.

Konferencja w hotelu Sheraton Catania. Dr Teresa Graziano opowiada o zależności między tradycjami kulinarnymi regionu, a efektami promocji turystyki, fot. Paweł Wroński
Konferencja w hotelu Sheraton Catania. Dr Teresa Graziano opowiada o zależności między tradycjami kulinarnymi regionu, a efektami promocji turystyki, fot. Paweł Wroński

Jesienią miałem przyjemność kosztować takich bruschett, konfitur, oliw i pesto podczas niewielkich targów w Katanii, zorganizowanych w ramach programu Italian FoodXP, promującego poprzez smaki walory południowych regionów Włoch.

villa-reale_do-sieci_9665
Sympatyczna blondynka promująca produkty „Villa Reale” w Katanii okazała się Francuzką. Zakochała się w smakach, krajobrazie i… Sycylijczyku. Fot. Paweł Wroński

Jednym z wystawców była wówczas „Villa Reale”, niewielki producent z południowej części wyspy, z miejscowości Sciacca w prowincji Agrigento.

Gospodarstwo Campo d’Oro Paola Licaty specjalizuje się w przetwórstwie spożywczym od ćwierć wieku z okładem. Bardzo mi smakowały ich sycylijskie specjały, a zwłaszcza pesto, wykonane od A do ZET z lokalnych półproduktów.

Ponieważ większość wystawców nie miała żadnych kontaktów z polskimi importerami, nie spodziewałem się, żeby okazja do skosztowania smakołyków „Villa Reale” szybko się powtórzyła.

A tu, proszę! W sklepie „Piccola Italia” na Saskiej Kępie w Warszawie dostrzegłem znajomy ornament na wieczku od słoika. Pewna moja znajoma wykorzystała pesto, by zrobić z niego sos do muszelek nabytych zresztą w tym samym sklepie. Pasta jej pomysłu była wariacją na temat sapori tipici italiani, prostą, ale naprawdę znakomitą.

Przetwory sygnowane znakiem "Villa Reale", fot. Paweł Wroński
Przetwory sygnowane znakiem „Villa Reale”, fot. Paweł Wroński

villa-reale_logo-campo-doroVilla Reale (oferuje 4 serie produktów: Villa Reale, Villa Reale Supreme, Paolo Licata, Stuzzichì): www.campodoro.eu
Strona z ich ekskluzywną ofertą: www.villarealesupreme.it

A passion for taste * L'emozione del sapore

Prodotti tipici siciliani (typowo sycylijskie produkty), opisano w portalu: www.prodotti-tipici-siciliani.it

Przegląd sycylijskich potraw na stronach Italian FoodXP (wystarczy spośród regionów w tabelce wybrać: Sicilia), a że są tam także przepisy, można po powrocie spróbować przygotować coś samodzielnie: www.italianfoodxp.it

Figa indyjska z meksykańskiej opuncji

Niewielki, ale smaczny owoc, który w regionach południowych Włoch często dodawany jest na surowo do potraw, zwłaszcza do sałatek, i z którego wyrabia się konfitury, nazywany jest figą indyjską, choć ani z figami, ani z Indiami nie ma wiele wspólnego.

Jest to bowiem owoc opuncji, a więc kaktusa wywodzącego się z Ameryki, konkretnie z pustynnych obszarów Meksyku. Uprawy rozpowszechniły się wprawdzie w południowej Afryce, Kanadzie, USA, Australii i Indiach, ale to nie zmienia faktu ich pochodzenia. Pierwszy raz posmakowałem go na Sycylii. W południowych regionach Włoch nazywa się go figą indyjską (Fico d’India), a kaktus, na którym się rodzi – opuncją figową (Opuntia ficus-indica).

Uff! Jestem pod wrażeniem mistrzostwa w komplikowaniu spraw prostych. Choć winę za ten galimatias przypisuje się raczej Kolumbowi. To on zetknął się z rośliną i owocami w Ameryce, a przekonany, że dotarł do Indii, rozpowszechnił pogląd, że wszystko co stamtąd pochodzi, jest „indyjskie”.

Obrane owoce opuncji, fot. Paweł Wroński
Obrane owoce opuncji, fot. Paweł Wroński

Owoców opuncji skosztowałem po raz pierwszy na Sycylii. Leżały obrane na talerzu, przypominając pozbawione skórki cytryny. Były jednak mięsiste, a w smaku bliższe smoczemu owocowi, i w żadnym wypadku nie dałoby się ich podzielić na cząstki tak, jak to robimy z owocami cytrusowymi. Umiarkowanie soczyste, nie były nadmiernie słodkie.

Fichi d
Fichi d”india – dojrzewające owoce opuncji figowej, fot, Paweł Wroński

Ponoć są niezwykle wartościowe pod względem odżywczym, gdyż zawierają wapń, fosfor, witaminy z grupy B i C. Działają zbawiennie na dolegliwości górnych dróg oddechowych, niewydolność systemu trawiennego, czy chorobę wrzodową. Mają właściwości przeciwzapalne, przeciwbólowe, antyoksydacyjne. Regulują pracę jelit i poziom cukru we krwi. W pewnym portalu wyczytałem także, że niwelują przykrości odczuwane na kacu. Trzeba tylko się nim objeść przed imprezą! W kuchni sycylijskiej natomiast, smaży się je, dusi i gotuje. Robi z nich konfitury i wyciska sok. Z pestek zaś tłoczy olejek – znakomity preparat do pielęgnacji skóry. Niestety nader kosztowny, bo żeby otrzymać 1 litr, potrzeba pestek z blisko 0,5 tony owoców!

Marmelatta, czyli marmolada z owoców opuncji, fot. Paweł Wroński
Marmellata, czyli marmolada, m.in. z owoców opuncji, fot. Paweł Wroński

Z przetworów, których dane mi było skosztować najbardziej smakowały mi konfitury – Confettura di Fichi d’India, na przykład Fichi d’India con miele di zagara e pinoli (figi indyjskie z miodem z kwiatu pomarańczy i z orzeszkami piniowymi).

Na mięsistych liściach opuncji, figi indyjskie prezentują się dużo atrakcyjniej niż obrane na talerzu. Są żółte, pomarańczowe, a zupełnie dojrzałe – czerwone. Tworzą więc barwne kolonie na zielonym tle. Sprowadza się je na nasz rynek – najczęściej – właśnie z Sycylii.

Na tej pełnej słońca włoskiej wyspie, opuncja jadalna jest tak popularna, że doczekała się nawet swojego święta. Sagra del Ficodindia odbywa się zawsze w drugim tygodniu października, w malowniczej Roccapalumba, miejscowości oddalonej o 60 km od Palermo. Przez trzy dni odbywa się tam szalona zabawa z przedstawieniami, konkursami i degustacjami, zwłaszcza owocu-bohatera imprezy jak i wykonanych z niego przetworów, nie wspominając o innych przysmakach z pobliskiej Val del Torto (w wolnym tłumaczeniu Doliny tego, kto się pomylił; zabawna nazwa, choć jej źródłosłów nie jest dziś jasny i nie wiadomo ani kto, ani kiedy, ani w czym się w przeszłości pomylił).

Miejscowość Roccapalumba oraz sycylijską festę indyjskiej figi prezentuje poniższy film, zamieszczony w październiku 2013 roku na Youtube’owskim kanale Sicilia Agricoltura.

Na koniec coś „z życia”. Otóż, wrzuciwszy zwrot fichi d’India w googlowskiego tłumacza, otrzymałem… kolczaste gruszki. Nie ma się co śmiać. Google prawdę ci powie! Na skórce są kolce, i duże, i mniejsze, często słabo widoczne. Obierając więc owoce, trzeba to po pierwsze robić w rękawiczkach, a po drugie – uważnie, żeby się nie pokłuć.

Konfitura z owoców opuncji (Made in Sycylia), fot. Paweł Wroński
Konfitura z owoców opuncji (Made in Sycylia), fot. Paweł Wroński

A passion for taste * L'emozione del saporeINFO
Opuncja figowa na Czerwonej Liście IUCN gatunków zagrożonych (The IUCN Red List of Threatened Species): www.iucnredlist.org
Sagra del Ficodindia – Roccapalumba: www.palermoviva.it oraz www.comune.roccapalumba.pa.it


Materiał publikowany na stronach http://magazynswiat.pl

_modul-sycylia-italian-foodxp_

Kaos 2015 – co z tym winem?

Prezentując Kaos 2015, kelner z restauracji „Parco dei Principi” w Zafferanie, przemawiał dość długo. Nic dziwnego, już chociażby dlatego, że ten biały trunek jest kupażem aż sześciu sycylijskich szczepów.

W restauracji prowadzonej przez Seby Sorbello, kelner prezentuje Kaos 2015, fot. Paweł Wroński
W Ristorante „Parco dei Principi”, lokalu prowadzonym w miejscowości Zafferana przez Seby Sorbello, kelner prezentuje Kaos 2015, fot. Paweł Wroński

Mianowicie: carricante 40%, catarratto 30%, malvasia bianca 10% oraz altri vitigni autoctoni 20%, czyli szeregu starych lokalnych odmian – minnella, inzolia, grecanico. Nie jestem znawcą i moje ocena sprowadza się do „smakuje” lub „nie smakuje”, ale byłem na sali z 40 innymi osobami i… nikt nie wychylił kieliszka do końca. Wino było bowiem dziwne. W smaku i bukiecie przypominało mi to, co czułem zazwyczaj, ilekroć właściciel winiarni, częstował mnie takim wciąż jeszcze „pracującym nad sobą” trunkiem, wprost z tanka. Bardziej zaawansowani w winiarskich arkanach koledzy, rozwodzili się w takich sytuacjach nad… potencjałem. Ach, jak tego wieczoru brakowało mi ich towarzystwa. W ramach selfservice’u zajrzałem więc na stronę producenta, Etnella.

Tam tknęło mnie sformułowanie fermentazione spontanea. Nie trzeba zaglądać do słownika by zrozumieć cóż znaczą te słowa, ale cóż się za nimi kryje w praktyce? Ano, fermentacja bazująca na dzikich drożdżach, czyli bytujących na owocach, sprzęcie winiarskim a w ostateczności, po prostu obecnych w powietrzu, jako, że drożdże to jednokomórkowe grzyby, rozmnażające się przez pączkowanie lub podział.

Kaos 2015, fot. Paweł Wroński
Kaos 2015, fot. Paweł Wroński

Z manifestu zamieszczonego w portalu, dowiedziałem się też, że Etnellę prowadzą ludzie hołdujący produkcji naturalnej, którzy bezwzględnie eliminują produkty chemiczne z procesu winifikacji, i z winnic. Notabene mają 19 ha gruntów, na których oprócz winorośli uprawiają także oliwki i owoce, ale jedynie rdzenne dla stoków Etny rodzaje. Powstaje u nich 9 win, oliwa i wiele różnych, wysokiej jakości dżemów.

Aaa! Prowadzą ponadto agriturismo (gospodarstwo agroturystyczne) w miejscowości Presa, z której widać sycylijski wulkan, morze i słynną miejscowość – Taorminę.

 

Pięknie, bardzo pięknie, ale na wartości wina najwyraźniej się nie poznałem.


A passion for taste * L'emozione del saporeINFO
Etnella (www.etnella.com) – biuro w San Gregorio di Catania, gospodarstwo agroturystyczne (Agriturismo) w Presie,
winnice: Linguaglossa, Passopisciaro, Presa, Randazzo, Solicchiata
A passion for taste * L’emozione del sapore


Materiał publikowany w portalu http://magazynswiat.pl/ w dziale <Slow life / Planeta smaków>.

Seby Sorbello tak karmi, pod Etną

Szef kuchni z sycylijskiej Zafferany, Seby Sorbello jest z pewnością najsłynniejszym kucharzem, spośród poznanych przeze mnie kiedykolwiek we Włoszech.

Uhonorowany tytułem “Premio Solidus* 2014”, co w praktyce namaściło go na „Szefa Kuchni Roku 2014”. Udziela się we władzach Federacji Włoskich Kucharzy. Jest Prezesem Regionalnego Stowarzyszenia Cuochi Etnei, to znaczy kucharzy z regionu Etny. Wychwalany za odważne kompozycje smakowe i stosowanie lokalnych sycylijskich produktów. Jednym słowem uznany guru gotowania… po sycylijsku! Z preferencją dla smaków z rodzinnych stron, to znaczy ze stoków Etny.

* Solidus, to organizacja wspierająca profesjonalizm, forum zacieśniania współpracy między stowarzyszeniami zawodowymi działającymi na rzecz gościnności we Włoszech. W kraju, w którym działa 34 tysiące hoteli (3. na świecie po USA i Japonii, a 1. w Europie), organizacja uzyskała prestiżową pozycję, a nadawane przez nią każdego roku tytuły Premio Solidus w dziedzinach hotelarstwa, czy gastronomii, są wysoko cenione na świecie.


A passion for taste * L'emozione del saporeINFO
Oficjalna strona mistrza: www.sebysorbello.it
Ristorante „Parco dei Principi”, Via delle Ginestre 1, Zafferana: www.ristoranteparcodeiprincipi.it
A passion for taste * L’emozione del sapore


Materiał publikowany w portalu http://magazynswiat.pl/ w dziale <Slow life / Planeta smaków>.

Terrazze dell’Etna – wino na wulkanie

Kompania Terrazze dell’Etna posiada rozległe winnice koło Randazzo na północno zachodnich stokach Etny. Założył je w 2008 roku inżynier z Palermo, Nino Bevilacqua, zafascynowany krajobrazem i terroir regionu.

Należący do kompanii teren rozciąga się na wysokości 650-850 m. Zgodnie z pomysłem założyciela, ukształtowany jest amfiteatralnie. Murki z kamieni, niczym poręcze na widowni, oddzielają strefy upraw charakterystycznej dla regionu czerwonej winorośli nerello mascalese od zagonów również czerwonej odmiany nerello cappuccio i szczepów międzynarodowych – czerwonego pinot nero czy białego chardonnay.

Patrząc na rzeki zastygłej lawy przecinające czarno szarymi pasmami zagony winorośli, trudno uwierzyć, że powulkaniczne gleby są nadzwyczaj żyzne. Jednak wystarczy się rozejrzeć, żeby to zrozumieć. Oprócz krzewów winorośli rosną tutaj dęby i kasztanowce z jadalnymi owocami. Jednak dla Terrazze dell’Etna podstawowe znaczenie ma produkcja wina, co wyraźnie podkreśla stylizowana kiść winogron w logo kompanii.

Gros produkcji bazuje na nerello mascalese. Nawet białe Ciuri jest wytwarzane z pozbawionych skórki gron tego czerwonego przecież szczepu. Podobnie jak delikatne, różowe Rosato. Portfolio kompanii dopełniają 3 czerwone wina: Cirneco wyrabiane w 100% z nerello mascalese, Carusu (nazwa oznacza chłopaka w sycylijskim dialekcie) z 20% dodatkiem nerello cappuccio i Cratere z 20% dodatkiem petit verdot. Powstają także 2 wina musujące (spumante). Oba wyrabiane metodą szampańską – Cuveé Brut z chardonnay i Rosé Brut z pinot nero z 10% dodatkiem nerello mascalese.


A passion for taste * L'emozione del saporeINFO
Terazze dell’Etna Randazzo (Località, czyli przysiółek Bocca d’Orzo): www.terrazzedelletna.it
A passion for taste * L’emozione del sapore


Materiał publikowany w portalu http://magazynswiat.pl w zakładce <Slow life / Planeta smaków>.

Taormina – sycylijskie „must to see”

Taormina – jedno z sycylijskich, ba – z włoskich – „must to see”, pełne turystów miasto-butik. Idealne, by w oka mgnieniu wydać mnóstwo pieniędzy, albo żeby wziąć ślub.

Taormina rozsiadła się na urwistych wzgórzach wschodniego wybrzeża Sycylii, i wygląda z oddali jak kapelusz nałożony zawadiacko na łysy czerep. Z tarasów starówki roztaczają się więc wspaniałe widoki na skalne urwiska i zatokę u ich podnóża.

Orientacja w Taorminie nikomu nie powinna sprawić trudności. Samochody i autokary trzeba bowiem zostawić na jednym z wielopoziomowych parkingów przy dawnych bramach (aktualne ceny: www.gotaormina.com). Jeśli tak jak ja, przybywa się od strony Katanii, to wyjeżdża się windą z garażu prosto na pierwszy widokowy taras, usytuowany przy głównej ulicy. Ta zaś prowadzi przez bramę (Porta Catania), koło katedry i wielu innych świątyń do drugiej bramy (Porta Messina).

Główna ulica jest gastronomicznym i shoppingowym zagłębiem. Mają przy niej sklepy najsłynniejsze modowe marki, galerie z wyrobami artystycznymi i mnóstwo sklepików z pamiątkami. Ich zagęszczenie oraz ceny towarów i usług są nie mniejsze niż w Wenecji. Na Sycylii – z pewnością – nie ma takiego drugiego miejsca. Stąd też, to właśnie tutejszy „Wunderbar” zyskał uznanie celebrytów i towarzyskiej międzynarodowej śmietanki. Kuszą tajemniczym nastrojem boczne ciasne uliczki. Tylko, że trudno wejść na schodki jakie najczęściej nimi prowadzą, bo albo zajmują je restauracyjne stoliki, albo kłębią się na nich turyści, by robić zdjęcia i selfie publikowane w sieci bez zwłoki.

Pośród pamiątek rzucają się w oczy glazurowane, ceramiczne donice, zwane ze względu na kształt głowami Saracenów. Mieszkańcy trzymają w nich kwiaty. A że jest ciepło to na zewnętrznych parapetach okien i na balkonach.

Natomiast wśród licznych zabytków Taorminy, największą sławą – zresztą zasłużenie – cieszą się ruiny antycznego teatru. Używali go Grecy i Rzymianie, którzy dobijali do brzegów wyspy właśnie od tej strony. Niestety, ze względu na liczne atrakcje i zwykły tłok na ulicy, ani mnie, ani nikomu z moich znajomych nie udało się jeszcze do niego dotrzeć. Żeby wejść do środka, trzeba się stawić u bram przed godziną 18. A warto, bo nie dość, że jest najciekawszym punktem widokowym w miasteczku, to jeszcze na jego scenie odbywają się liczne koncerty i przedstawienia (kalendarz wydarzeń i ceny biletów: www.teatrogrecotaormina.com).


A passion for taste * L'emozione del saporeINFO
www.taormina.it

A passion for taste * L’emozione del sapore

 


Materiał publikowany w portalu http://magazynswiat.pl w dziale <Akcje / Sycylia – Italian FoodXP>.