Z wizytą u Pszczyńskich Rycerzy

Imprezy należą do stałego programu Warowni Pszczyńskich Rycerzy. A że to przede wszystkim restauracja, zjeść się da nie tylko w weekendy!

Jechaliśmy w sierpniu z Warszawy w Małą Fatrę – najkrótszą polecaną obecnie przez Route Plannery drogą, rozglądając się gdzie by tu coś przekąsić. I na peryferiach Pszczyny natrafiliśmy na takie oto curiosum. – Łoj, co za kicz – pomyślałem w pierwszej chwili. Rzeczywiście, ale po wizycie przyznać muszę, że pomysłowy!

 

Kiedy siedzisz przy biesiadzie, nie myśl o zwadzie!

 


Warownia Pszczyńskich Rycerzy przy Bielskiej 50: www.warownia.com.pl
Fanpage: www.facebook.com/warownia/


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Reklamy

Rajecké Teplice i SPA Aphrodite

Rajecké Teplice, położone kilkanaście kilometrów od Żyliny i dobrze z nią skomunikowane, należą do najsłynniejszych słowackich uzdrowisk.

W materiale filmowym wykorzystałem utwór Jana Kantego Pawluskiewicza „Rajecke kupele”.

Miejscowość ceniona jest za klimat z dużą liczbą dni słonecznych, ale bez upałów i świeże powietrze, bez silnych wiatrów. Największym jednak skarbem są źródła wód termalnych o właściwościach leczniczych. Biją spośród warstw skalnych a ich temperatura oscyluje koło 38 st. C. Korzysta z nich efektowne „SPA Aphrodite”.

Należący do kompleksu „Aphrodite Palace” przypomina rzeczywiście antyczny pałac, do którego nawiązuje architekturą i dekoracjami.

Architektura domu zdrojowego, dziś kompleksu Palace Aphrodite i Aphrodite SPA jest doprawdy imponująca, fot. Paweł Wroński

Efektowny kompleks w centrum kurortu powstał jako dom zdrojowy dopiero pod koniec XX wieku. Nadano mu tak imponującą formę, bo chociaż Rajecké Teplice otrzymały uzdrowiskowe prawa miejskie dopiero pod koniec komunistycznej ery, to ich tradycje lecznicze sięgają przynajmniej XV stulecia gdy to na mapach widniała już nad potokiem Rajczanka nobliwa nazwa Villa Tapolcha. Rozkwit znanej ze zdrowych wód miejscowości nastąpił w stuleciu XVII, gdy władzę w tzw. Państwie Lietawskim dzierżył możny węgierski ród Thurzonów.

Pszeniec gajowy, barwna roślina z poszycia okolicznych lasów, porastających stoki pobliskich Gór Strażowskich i Małej Fatry (części Luczańskiej), fot. Paweł Wroński

Atrakcją Rajeckich Teplic jest także otoczone parkiem Łabędzie Jeziorko. Na wysepce jest restauracja w lekkim parkowym pawilonie, a po tafli akwenu można pływać wiosłowymi łodziami (5 euro za wynajęcie łodzi na pół godziny).

Rajecké Teplice termalnymi wodami stoją, fot. Paweł Wroński

SPA Aphrodite (jęz. polski): www.spa.sk
Atrakcje uzdrowiska i okolic w broszurze „Rajecká dolina” (jęz. słowacki –> ściągnij w formacie PDF)


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Vrátna, czyli Karpaty w miniaturze

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00

Dolina Vrátna w Krywańskiej Małej Fatrze jest krajobrazowym fenomenem. Tym bardziej fascynującym, że w ciągu zaledwie kilku dni można posmakować tego co w całych Karpatach najpiękniejsze.

Dzieje się tak za sprawą geologicznej budowy, szaty roślinnej i ogromnych wysokości jakie trzeba pokonywać w drodze na szczyty, mimo, że góry nie są zbyt wysokie. Królujący wśród wierzchołków Veľký Fatranský Kriváň dźwiga się zaledwie na wysokość 1709 m.

Veľký Fatranský Kriváň (1709 m), fot. Paweł Wroński

Boboty (1086 m) czy Sokolie (1172 m) są łudząco podobne do piętrzących się tuż nad Zakopanem tatrzańskich regli. Ich skalne granie porośnięte lasem mają w sobie także coś z pienińskiego klimatu. Jedynie większej rzeki brakuje, bo potok spływający doliną, mimo, że tworzy malowniczy przełom nad Terchovą – Tiesňavy, z Dunajcem fantazją równać się nie może.

Sokolie (1172 m), północne stoki, fot. Paweł Wroński

Kulminacja tego typu wrażeń następuje w grupie Rozsutców, zbudowanych z wapieni i dolomitów. Veľký Rozsutec ma 1610 m wysokości. Jest tam niemal tak, jak na Kominiarskim Wierchu w Tatrach, czy w rumuńskiej, niemal tysiąc metrów wyższej Piatra Craiului. Spacery spektakularnymi wąwozami jakimi poorane są stoki Rozsutców (Jánošíkove Diery) dostarczają podobnych wrażeń do tych, jakie wynosi się z wycieczek po Słowackim Raju, czy z malowniczych dolin: Prosieckiej i Kwaczańskiej w Górach Choczańskich. Na zmieniających od wiosny do jesieni barwę łąkach, uwijają się pośród tysięcy kwiatów motyle, pszczoły i trzmiele. Wieczorami dają koncerty świerszcze.

W wąwozie Jánošíkove Diery, fot. Paweł Wroński

Na kontrastującym krajobrazowo ze skalistym Rozsutcem, bo przypominającym kopę siana Stohu (1607 m) jest jak na połoninach w Bieszczadach, choć na jego odkrytym halnym wierzchołku nie ma aż tak bujnych traw.

W bukowym lesie na stokach Sokolia (1172 m). Małej Fatrze pietra roslinności zbliżone są do układu znanego nam z Babiej Góry, fot. Paweł Wroński

Główny grzbiet, zwłaszcza w rejonie największego spiętrzenia – rozdzielonych przełęczą Snilovské sedlo (1524 m) masywów: Veľký Fatranský Kriváň (1709 m) i Chleb (1646 m), porasta płatami kosodrzewina, a stoki zaścieła gdzieniegdzie skalny rumosz. Granitowe głazy pokrywa charakterystycznymi „mapami” szaro-żółto-zielonkawy porost zwany wzorcem geograficznym. Jest bardzo tatrzańsko, precyzyjniej rzecz ujmując: zachodnio-tatrzańsko. Wrażenie potęguje fakt, że aby dostać się w partie szczytowe z miejscowości okalających Małą Fatrę, trzeba nieraz pokonać ponad tysiąc metrów różnicy poziomów.

Pod Tanečnicou (1186 m) – widok od południa na Mały Rozsutec (1344 m), fot. Paweł Wroński

Ścieżki wiodące przez las na stromych zazwyczaj stokach mają z kolei beskidzki klimat. Również za sprawą budowy geologicznej, gdyż budujące niższe partie Małej Fatry skały tworzą wielowarstwowy przekładaniec (flisz karpacki). Po obfitych opadach łupki i margle stają się śliskie, a cięższe, zwłaszcza złożone z bloków piaskowca warstwy zsuwają się po nich. Było to przyczyną katastrofalnego osuwiska jakie latem 2014 roku miało miejsce w zamknięciu doliny Vrátnej.

Osnica (1363 m), widok z południowego stoku Rozsutca, fot. Paweł Wroński

Odległości w Małej Fatrze nie są zazwyczaj zbyt wielkie. Skaliste odcinki szlaków uatrakcyjniają przejścia, i przy zachowaniu odpowiedniej ostrożności, są świetną ilustracją powiedzonka: nie taki diabeł straszny. Największym wyzwaniem – powtórzmy to jeszcze raz – na szlakach okolic Vrátnej jest deniwelacja. Korzystając z krzesełek na Pasekach (Sedačková lanovka Vrátna-Paseky; www.lanovky.sk) i gondoli w zamknięciu doliny (Kabínková lanová dráha Vrátna-Chlebwww.ztt.sk), można jednak tak skrócić podejścia, że wycieczki w najwyższe partie zamieniają się w fantastyczne widokowo spacery, i są – jeśli tylko pogoda dopisze – dostępne dla wszystkich.

Na wierzchołku Chleba (1646 m), fot. Paweł Wroński

Wszelkie informacje o dolinie Vrátnej: www.vratna.sk
Sedačková lanovka Vrátna-Paseky (wyciąg krzesełkowy, działa w sezonie letnim od piątku do niedzieli w godz. 10:00-16:00); www.lanovky.sk
Kabínková lanová dráha Vrátna-Chleb (kolej linowa z 8-osobowymi gondolami kursuje latem w dni powszednie w godz. 9:00-17:00; w weekendy do 18:00); www.ztt.sk

Skały na Rozsutcu, fot. Paweł Wroński

Tam zjesz smacznie w Małej Fatrze

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00

Na początku, moi młodzi podopieczni, z którymi zwiedzałem Krywańską Małą Fatrę na Słowacji zamawiali tylko pizzę, ewentualnie frytki z ketchupem. Ale, gdy się po górach chodzi, nie ma siły, jeść trzeba.

Zupa cebulowa na słowacką modłę (z menu restauracji przy Domu Kultury w Terchovej), fot. Paweł Wroński
Vyprážaný syr – tutaj z gotowanymi ziemniakami i diabelskim sosem (z chili); najpopularniejszym jednak dodatkiem jest do tej potrawy sos tatarski, fot. Paweł Wroński

 

W konkursie smaków, o palmę pierwszeństwa walczyły wkrótce vyprážaný syrbryndzové pirohy. Ulubiony słowacki przysmak czyli bryndzové halušky oraz przypominające do żywego nasze łazanki – strapačky s kyslou kapustou a údenou slaninou, a także zupy: cebulowa – cibuľová polievka (inaczej: cibuľačka, a nawet czosnkowa – cesnaková polievka (inaczej: cesnačka), nie mówiąc o zwykłym rosole z kurczaka – slepačí vývar (inaczej: slepačia polievka albo kurací vývar), także znajdowały amatorów.

Bryndzové pirohy (z menu Penziónu Stárek w Stefanovej), fot. Paweł Wroński

Przyznać przy tym trzeba, że na prawdę niezłe potrawy tradycyjnej kuchni słowackiej serwują w Krywańskiej Małej Fatrze w wielu miejscach rodzinnych stron Janosika. My odwiedzaliśmy z upodobaniem restaurację przy Domu Kultury w Terchovej (Reštaurácia Kultúrny domwww.kulturnydom.eu) oraz Penzión Stárek w przysiółku Štefanová w dolinie Vrátnej (www.facebook.com).

Na vyprážaný syr! Na bryndzové pirohy! Fot.: Paweł Wroński

Na Rozsutec bladym świtem

Wycieczka w najatrakcyjniejszy masyw Krywańskiej Małej Fatry miała być wyjściem na wschód słońca. Pomijając drobny fakt, że zaspałem (latka lecą), zachmurzenie zniweczyło ten zamysł.

Mimo wszystko, późniejsze wyjście wyszło nam na dobre. Mieliśmy bowiem fantastyczny spektakl chmur na niebie, zdobyliśmy tego dnia wierzchołek jako pierwsi i cieszyliśmy się widokami nie dzieląc szczupłego miejsca z charakterystycznym dla letniego sezonu, tłumem, nie mówiąc już o tym, że w porannym chłodzie 1000 m różnicy poziomów (między Domem HS, a szczytem), pokonaliśmy ze znacznie mniejszym wysiłkiem niż w poprzednich dniach podejścia rzędu 200-400 m.


Wycieczkę poprowadziłem w ramach obozu, zorganizowanego w Małej Fatrze przez „MOW Travel Monika Węgrzyn” w sierpniu 2017. Start 4:30, na Vel’kym Rozsutcu 7:45, Penzion Stárek w Štefanovej 12:30 (uczestnicy w wieku 11-13 lat).

Mała Fatra z widokiem na Rozsutec

Widok na skalne gniazdo Rozsutców oraz podobny do kopy siana Stoh, jest – moim zdaniem – jednym z najbardziej malowniczych w Karpatach.

Oba szczyty prezentują się imponująco z Południowego Gronia (Poludňový grúň, 1460 m), jak nazywane jest wyraźne zagięcie głównej grani Krywańskiej Małej Fatry. Dla tego widoku warto tam wyjść, mimo, że podejście z każdej strony jest dość męczące.

Veľký Rozsutec (1610 m) i Stoh (1607 m) widziane z Poludňovego grúňa (1460 m), fot. Paweł Wroński

Natomiast bez najmniejszego wysiłku, podziwiać można sąsiadujące ze sobą bezpośrednio, a jednocześnie tak odmienne góry, z balkonu „Domu Horskej Služby” w Terchovej (Vrátna-Štefanová; www.domhs.sk lub www.ztt.sk). I to bez znudzenia, bo za sprawą oświetlenia i aury widok wciąż się zmienia.

Dom HS, fot. Paweł Wroński
Rozsutec i Stoh z DomuHS, fot. Paweł Wroński
Rozsutec i Stoh w chmirach – widok z DomuHS, fot. Paweł Wroński
Rozsutec i Stoh o wschodzie słońca – widok z DomuHS, fot. Paweł Wroński
Rozsutec i Stoh z DomuHS, fot. Paweł Wroński
Rozsutec i Stoh z DomuHS, fot. Paweł Wroński
Rozsutec i Stoh z DomuHS, fot. Paweł Wroński
Rozsutec i Stoh z DomuHS, fot. Paweł Wroński

Rozsutce – zbudowany z wapieni i dolomitów skalisty masyw w północnej części Krywańskiej Małej Fatry. Wybitne kulminacje: Veľký Rozsutec (1 609,7 m) oraz Malý Rozsutec (1 343,5 m). W opadającym ku zachodowi stoku Rozsutca rzuca się w oczy skalny grzebień – Poludnové skaly. Po zachodniej stronie pyszni się też 160-metrowej wysokości skalna ściana, a w stokach masywu znajdują się niezwykle atrakcyjne przyrodniczo i krajobrazowo wąwozy określane wspólnym mianem – Jánošíkove diery. W północnych stokach masywu jest nawet jaskinia, o pięknej nazwie Kryštálová jaskyňa v Malom Rozsutci (Kryształowa), ale jak to ujmują Słowacy – „je verejnosti neprístupná” . Jej korytarze mają 26 m długości (www.terchova.info).

Poludnové skaly a z tyłu Maly Rozsutec, fot. Paweł Wroński

Masyw Rozsutców sprawia wrażenie przeniesionego z alpejskich Dolomitów. Nie bez przyczyny, bo zbudowany jest z wapieni i dolomitów. Takie podłoże sprzyja wegetacji wysokogórskich odmian roślin, które tworzą w masywie fantastyczny, barwny ogród.

Ostropesty pod Małym Rozsutcem (na siodle Medzirozsutce), fot. Paweł Wroński

Ta krótka filmowa impresja jest także dostępna na moim kanale filmowym na YouTube

Rozsutce z drogi dojazdowej do Domu HS i pobliskiego Hotelu Boboty, fot. Paweł Wroński

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


 

W Małej Fatrze – ‚Pokemontrek 2017’

Jako podkładu do slajdowiska z sierpniowych wycieczek po Małej Fatrze, użyłem przewodniego motywu z filmowych przygód Pokemonów.

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00

Dlaczego? Ponieważ ich łapanie pozwoliło niektórym z moich bardzo młodych podopiecznych podejmować tak trudne wyzwania jak podchodzenie pod górę, wiosłowanie na górskiej rzece, czy samodzielne smażenie naleśników 🙂

W pierwszej części letniego obozu w Małej Fatrze zdobyliśmy jej najwyższy szczyt, przeszliśmy kilka pomniejszych górek najeżonych wapiennymi skałami i spłynęliśmy na raftach Orawą – całe 17 kilometrów wiosłowania aż ręce rozbolały (ale tego dnia nogi wypoczywały więc bilans był przynajmniej na zero).

W drugiej części czeka nas jeszcze wschód słońca z Rozsutca oraz wizyta w termalnym kąpielisku w Rajeckich Teplicach. Zobaczymy czy tam też roi się od Pokemonów?


Obóz z oferty „MOW Travel Monika Węgrzyn” (www.monikawegrzyn.pl), odbył się na początku sierpnia 2017 na Słowacji w Małej Fatrze. Miejscem naszego zakwaterowania był Dom Horskej Služby w Terchovej (Vrátna-Štefanová; www.domhs.sk lub www.ztt.sk). Nasi uczestnicy mieli po 12-13 lat.

Mumia z klasztoru na Świętym Krzyżu

Benedyktyński klasztor na Łyścu był za Piastów i Jagiellonów najważniejszym miejscem pielgrzymkowym w Polsce. Dziś należy do standardowych celów zielonych szkół.

Wschodnia fasada klasztornego kościoła na Świętym Krzyżu, fot. Paweł Wroński

Szmat historii we wspaniałym otoczeniu świętokrzyskiej przyrody, a więc – jako cel turystyczny – marzenie, choć w gwarze, jaki w naturalny sposób czynią tłumy dzieci w szczycie zielonoszkolnego sezonu, kontemplować tego miejsca nie sposób.

Zmumifikowane zwłoki księcia Jeremiego Wiśniowieckiego w kościelnej krypcie, fot. Paweł Wroński

Jedną z klasztornych atrakcji jest bez wątpienia mumia księcia Jeremiego Wiśniowieckiego. Zwłoki pochowanego tu, rozsławionego piórem Sienkiewicza, a skrytykowanego w znanej pieśni Kaczmarskiego, ruskiego wojewody zachowały się doskonale w zmumifikowanej postaci.

Gołoborze na północnym stoku Łyśca, fot. Paweł Wroński

Szlaki Łysogór wiodą wśród lasów do atrakcji geologicznej jaką są gołoborza.

Na czerwonym szlaku z Trzcianki (osada należy do Nowej Słupi), fot. Paweł Wroński

A także do atrakcji historycznych, takich jak muzeum archeologiczne w Nowej Słupi, gdzie realia życia naszych przodków poznaje się uczestnicząc w pokazach i zabawach inspirowanych odkryciami archeologicznymi.

W muzeum archeologicznym w Nowej Słupi, fot. Paweł Wroński

A wszystko to na terenach Świętokrzyskiego Parku Narodowego, w sercu Rzeczypospolitej (www.swietokrzyskipn.org.pl).

Bobry dla wtajemniczonych

Wyznakowany czerwono główny szlak turystyczny w Górach Świętokrzyskich z należącej do Nowej Słupi Trzcianki biegnie do Łagowa przez Kobylą Górę.

Kobyla Góra, sama w sobie nie jest zbyt ciekawa, ale u jej północnych podnóży, przez Trzciankę właśnie, toczy wody niewielki potok. Jego dolinkę bobry zagospodarowały we właściwy sobie sposób, zamieniając w rozlewisko.

Pościnane zębami tych intrygujących budowniczych pnie, zalegają przede wszystkim obrzeża rozlewiska. Zwierzęta ściągają je później, tworząc tamy by zmienić bieg potoku. Po środku zalanego wodą terenu wznoszą bezpieczne schronienia – żeremia.

Bobry są znakomitymi drwalami, bo chociaż najchętniej ścinają osiki i wierzby, to jednak swoimi ostrymi zębami potrafią także ściąć tak twarde drzewa jak dęby czy graby. Układają je przy tym w pożądanym miejscu, z zadziwiającą precyzją.

Żeby trafić w opisany rejon, wystarczy odejść od czerwonego szlaku jakieś 500 m na zachód. Wzdłuż południowego obrzeża rozlewisk biegnie wyraźna ścieżka, z której wygodnie podziwia się cały teren. Żeby zaś dostać się na należące do Trzcianki łąki, wystarczy przejść potok kładką przerzuconą przezeń poniżej bobrowych tam.

Bobry do Świętokrzyskiego Parku Narodowego sprowadzono w 1989 roku. Zaadaptowały się doskonale w dorzeczu Pokrzywianki, na Czarnej Wodzie (www.swietokrzyskipn.org.pl). Opisywany rejon leży wprawdzie poza granicami parku, ale potok pod Kobylą Górą (391 m), o którym mowa – jeden ze źródłowych cieków Słupianki, należy także do dorzecza Pokrzywianki.

Populację bobrów w województwie świętokrzyskim szacuje się dziś na około 5 tysięcy osobników. Przeciwnicy ich ochrony utrzymują, że zwierzęta wycinają sady, a podcinane przez nie drzewa potrafią upaść na linie energetyczne. Zwolennicy z konserwatorem przyrody na czele podkreślają, że nad ewentualnymi stratami górują korzyści. Działalność bobrów ma bowiem wyjątkowe znaczenie dla cyrkulacji i retencji wody, a ich obecność wpływa mocno na różnicowanie się środowiska biologicznego.

Jak to z tetrapodem było

Ślady tetrapoda – praprzodka stworzeń lądowych, odkryte w pierwszej dekadzie naszego stulecia w kamieniołomie na Zachełmiu w Górach Świętokrzyskich, spowodowały rewolucję w poglądach paleontologów na historię życia gatunków lądowych na Ziemi.

Dzieje istot lądowych wydłużyły się o blisko 20 milionów lat, trzeba było opracować nowy scenariusz wydarzeń u zarania ich życia na Ziemi, zaś nieznanym wcześniej nikomu Zagnańskiem zaczęli się interesować paleontologowie z całego świata.

Zagłębienia na warstwie dolomitowych skał w kamieniołomie na Zachełmiu w Zagnańsku to właśnie ślady fascynującego stworzenia, nazwanego przez uczonych z grecka tetrapodem, czyli na czterech łapach, fot. Paweł Wroński

Jak wyglądał rzeczony tetrapod nie do końca wiadomo. Pozostaje więc szerokie pole dla wyobraźni, nie tylko uczonych. Z postawionego przed uczennicami V klasy szkoły podstawowej zadania, by tetrapoda przedstawić, dziewczęta wywiązały się… śpiewająco.

W portalu www.evolution.berkeley.edu, w artykule poświęconym tetrapodowi autorzy wyjaśniają zależności między współczesnymi zwierzętami lądowymi, a mieszkańcami prehistorycznych wód. Na zamieszczonym drzewie genealogicznym człowieka widać wyraźnie, że tetrapod stanowi ogniwo pośrednie między stworzeniami zamieszkującymi praocean, a lądowymi.

Wykonując zadania, bawiły się uczennice V klasy szkoły podstawowej. „Festiwal” był punktem programu zielonej szkoły. No bo jak inaczej aniżeli poprzez zabawę, przekazać 11-latkom trochę wiedzy z paleontologii?!

Na marginesie! Kwaterowaliśmy w przyjemnym pensjonacie Agroturystyka „Przy Szlaku” w Trzciance (www.agroprzyszlaku.pl). Polecamy!

Tetrapod (tetrapod Ichthyostega)
Najstarsze czworonożne zwierzę na świecie, które wyszło na ląd, przystosowane jeszcze do oddychania w wodzie. Prawdopodobnie nie było podobne do żadnej znanej dzisiaj istoty. Charakteryzowało się bowiem cechami pośrednimi między rybą, a płazem. Miało cztery kończyny kroczne zakończone 7 lub 8 palcami, a ciało pokryte rybią łuską.

Niewiarygodne, bo sprzed 395 milionów lat, a jednak prawdziwe ! Fot. Paweł Wroński

Odkrycie stało się głośne po opublikowaniu artykułu na temat śladów w Zachełmiu na łamach magazynu „Nature” w styczniu 2010 roku (www.tetrapod.net.pl).

Toruń – warownia spod wysypiska

W 1454 roku mieszczanie toruńscy rozebrali górujący przez dwa stulecia nad ich grodem zamek krzyżacki. Nie tknęli tylko wieży latrynowej, odór z której – być może – był tak inspirujący, że posesję całą przeznaczyli… na wysypisko śmieci.

Nawet dziś można w Toruniu spotkać Krzyżaka. Problem jedynie w tym, czy prawdziwego? Fot.: Paweł Wroński

Wyniki prac archeologicznych prowadzonych na zamku na przełomie XX i XXI w., zainspirowały z kolei budowniczego-amatora do stworzenia makiety średniowiecznej toruńskiej fortalicji. Powstało arcydzieło sztuki modelarskiej, wykonane z ponad 100 tysięcy ręcznie przygotowanych miniaturowych cegieł i profili, dachówek odlewanych z koloryzowanego wodo- i żaroodpornego betonu oraz z kamieni.

Makieta zamku ustawiona w jego podziemiach jest teraz jedną z kluczowych muzealnych atrakcji. Dzieci fascynuje taka precyzyjna, „klockowa” rekonstrukcja. Fot.: Paweł Wroński

Imponująca makieta prezentuje jedynie hipotetyczny wygląd zamku, nie zachowały się bowiem żadne wiarygodne informacje na temat ilości kondygnacji, czy wysokości wieży, zwanej w średniowieczu z niemiecka Bergfried – wieżą ostatniej obrony.

Tak mógł wyglądać toruński zamek, makieta wykonana przez małżeństwo Firynów ze Świecia, fot. Paweł Wroński

Makietę toruńskiego zamku, ojcowie miasta kupili przed kilku laty za kwotę 7 tys. zł. W parku w Chełmnie można obejrzeć miniatury innych krzyżackich twierdz, m.in. z Malborka, Grudziądza, Radzynia Chełmińskiego, Rogóźna, czy Kurzętnika.


Zamek w Toruniu: www.ckzamek.torun.pl
Zenon Firyn ze Świecia z żoną Bernardettą, tworzą modele zamków w skali 1:30. Zamkowe umieszczają w Parku Miniatur w Chełmnie, założonym pod egidą Stowarzyszenia na rzecz Ochrony i Promocji Dziedzictwa Kulturowego Ziemi Chełmińskiej „Sclavinia” (www.miniatury-zamkow.pl).

Pierniki po mistrzowsku lukrowane

Piernik jest jednym z kluczowych toruńskich symboli, a jego wykonywanie żelaznym punktem w programach wycieczek, zwłaszcza szkolnych.

Żywe Muzeum Piernika w Toruniu, zdobienie pierników, fot. Paweł Wroński

W Żywym Muzeum Piernika istnieje jeszcze jedna, rzadziej chyba wykorzystywana możliwość – ozdobienia pierników lukrem. Wedle wskazówek profesjonalistki, ale samodzielnie. Dzieciaki z II klasy szkoły podstawowej świetnie się przy tym bawiły. Za 5 zł od głowy.

Poniżej – mistrzowskie zdobienie pierników.

A tutaj – nieco bardziej spontaniczne, ale z niewątpliwym zaangażowaniem.

Pierniki był niegdyś niezwykle kosztownym wypiekiem. Używano bowiem do nich drogocennych, przywożonych z odległych krain przypraw, nadawano zachwycające kształty i kunsztownie dekorowano, a nawet pozłacano. Bywały więc iście królewskim podarunkiem, a zajmujący się ich wyrobem rzemieślnicy zazdrośnie strzegli receptur, nie mówiąc już o… cechowych przywilejach. Toruńskie pierniki szczycą się 700-letnią tradycją. Obyczaj wręczania ich jako okolicznościowych prezentów jest także kultywowany. Rekordowy piernik sprezentowano w 1778 roku carycy Katarzynie. Był gruby na 30 cm i miał 2 m długości. W czasach współczesnych, w nawiązaniu do dzieła Mikołaja Kopernika, delegacja toruńskich piernikarzy zawiozła Janowi Pawłowi II, piernik udekorowany układem heliocentrycznym.

Pieprz i miód – podstawa piernikowych recept, fot. Paweł Wroński

Nazwa piernik wywodzi się od staropolskiego słowa pierny czyli pieprzny, ostry (wszystko o piernikach i ich dziejach: www.torun.plwww.turystyka.torun.pl oraz na stronach zakładów cukierniczych Kopernik S.A., pod których auspicjami działa Muzeum Toruńskiego Piernika; www.kopernik.com.pl).

Magnesy z motywami toruńskimi w piernikowej konwencji są nader popularną pamiątką z miasta, fot. Paweł Wroński

Żywe Muzeum Piernika (Toruń, ul. Rabiańska 9): www.muzeumpiernika.pl