Egipt czeka

Oczekiwanie to nic nowego dla Egipcjan, którym rytm życia wyznaczały od tysiącleci wylewy Nilu. W czasach współczesnych pojawiły się nowe oczekiwania. A skrajnym ich wyrazem stała się rewolucja. Jej ostatni akt doprowadził w 2013 roku do obalenia prezydenta Mohammeda Mursiego.

Niezależnie od społecznych i politycznych konsekwencji nowej sytuacji, ceną rewolucji jest niepokój wywołany na świecie dramatycznymi wydarzeniami w kraju faraonów. Zaprzątały uwagę mediów, i spowodowały, że rządy wielu krajów zaapelowały do obywateli, by powstrzymywali się od podróży nad Nil dopóty, dopóki nie jest tam bezpiecznie. A ponieważ turystyka jest dziś jedną z najważniejszych gałęzi egipskiej gospodarki, Egipcjanie – jak nikt inny – oczekują normalizacji sytuacji.

Spokoju, niezbędnego dla powrotu fali turystów, którzy wcześniej zdawali się zalewać ich kraj. Wystarczy spojrzeć na naszą obecność w Egipcie. Liczba przyjeżdżających tam Polaków rosła w minionej dekadzie bardzo szybko, kulminując w 2010 roku. Wówczas urlop w kraju faraonów spędziło 580 tysięcy naszych rodaków. Nie jesteśmy panikarzami, ale i nam udzielił się niepokój. W 2012 roku do Egiptu wyjechało 470 tysięcy Polaków, a rok później, podczas drugiego aktu rewolucji już tylko 273 tysiące. Komentując te dane, Ahmed Sobhi, dyrektor Biura Turystyki Egiptu w Polsce oddycha z ulgą. – Sytuacja szybko się normalizuje – mówi, i dodaje – Jest duża szansa, że teraz, gdy nastąpiła stabilizacja, ruch turystyczny się odbuduje, a nawet przekroczy wcześniejsze wyniki.

Egipcjanom marzy się milion turystów z Polski. Ahmedowi Sobhi’emu nie wydaje się to wcale mrzonką. Majowe wybory prezydenckie i jesienne parlamentarne wprowadzą Egipt na drogę przemian i przywrócą spokój. Jest tego równie pewien, jak tego, że Polacy kochają wypoczywać w jego kraju, i że nie mają lepszej alternatywy w miesiącach zimowych. – Na tym opieramy nasze prognozy – puentuje dyrektor. I dodaje, że Egipt chce zainteresować swoją ofertą nowe środowiska w Polsce. Jak bowiem dotąd, decydując się na wypoczynek w Egipcie, Polacy kierowali uwagę przede wszystkim na plaże nad Morzem Czerwonym i koralowe rafy – nader malowniczy cel niezbyt trudnych nurkowych wypraw. Oprócz rodzin z małymi dziećmi wypoczywających chętnie na plażach, Egipt kieruje najnowszą ofertę w jeszcze większym stopniu niż dotychczas do ludzi aktywnych. Kochających wodę, nurkowanie, surfing, windsurfing, ale także do miłośników paralotniarstwa i kitesurfingu. Ba, pozyskano nawet naszą gwiazdę, mistrzynię świata w kitesurfingu, Karolinę Winkowską, czyniąc z niej ambasadora sportów wodnych w Egipcie. Ponadto, na Sharm-el Sheikh i Hurghadzie egipskie możliwości się nie kończą. Jest wiele miejsc nieznanych szerszej publiczności w Polsce. Takich jak luksusowy ośrodek El Gouna czy bardziej egalitarne Marsa Alam. W najnowszych działaniach promocyjnych, Egipt poświęca znowu wiele pradawnej kulturze. – Chcemy pokazać, że Aleksandria i Al-Alamajn nad Morzem Śródziemnym, czy rejsy po Nilu, dostarczą wielu wrażeń miłośnikom starożytnych zabytków i historii – podkreśla dyrektor. Uchyla też rąbka tajemnicy, informując o niespodziance. Letnim koncercie jednej z polskich gwiazd muzyki pop. W Hurghadzie. W lipcu albo w sierpniu. Nie chce jednak wyjawić nazwiska, zasłaniając się tym, że ustalenia nie dobiegły jeszcze końca. I faktem, że to ma być niespodzianka.

Dlaczego puszczam ten tekst? Bo rozbawiły mnie jego losy… Bardziej laurkowa wersja poniżej, zaś ostateczna, która zyskała aprobatę strony egipskiej, wyglądała tak pięknie, że aż ją pokażę w formacie pdf 🙂 Egipt po interwencjach

Egipt czeka (ver. 2.0)

Na 25 milionów turystów ze świata. W tym na milion Polaków. Oferuje słońce na piaszczystych plażach Morza Czerwonego, dogodne warunki uprawiania sportów i różnorodne możliwości podziwiania najwspanialszych zabytków naszej cywilizacji.

Turystyka jest dziś jedną z najważniejszych gałęzi egipskiej gospodarki. W kulminacyjnym okresie przedrewolucyjnym, w 2010 roku, przychody z turystyki sięgnęły kwoty 12,5 mld dolarów. Zawierucha spowodowała nieunikniony odpływ turystów, a to grozi Egiptowi ekonomiczną katastrofą, bo z turystyki pochodzi ponad 11 proc. PKB i ponad 14 proc. rezerw walutowych. Kraj nad Nilem liczy blisko 90 mln. mieszkańców. Niemal 47 proc. pracujących znajduje współcześnie zatrudnienie w usługach. Przy czym z obsługi ruchu turystycznego żyje bezpośrednio blisko 3 mln obywateli. Egipcjanie, oczekują więc jak nikt inny normalizacji. Zdają sobie bowiem sprawę, że spokój jest niezbędnym warunkiem powrotu turystycznej fali, która niczym życiodajne wylewy Nilu, zapewnia rozwój ich ojczyźnie.

Wystarczy spojrzeć na naszą obecność w Egipcie. Liczba przyjeżdżających tam Polaków rosła w minionej dekadzie bardzo szybko, kulminując w 2010 roku. Wówczas urlop w kraju faraonów spędziło 580 tysięcy naszych rodaków. Wśród 14,7 mln zagranicznych gości stanowiliśmy znaczącą grupę. Nie jesteśmy panikarzami, ale i nam udzielił się niepokój. W 2012 roku do Egiptu wyjechało 470 tysięcy turystów z Polski, a rok później, gdy podczas ostatniego aktu rewolucji, liczne biura zawiesiły loty do Egiptu – 273 tysiące. Komentując te dane, Ahmed Sobhi, dyrektor Biura Turystyki Egiptu w Polsce oddycha z ulgą. – Sytuacja szybko się normalizuje. Jest duża szansa, że teraz, gdy nastąpiła stabilizacja, ruch turystyczny się odbuduje, a nawet przekroczy wcześniejsze wyniki. Marzenie o milionie turystów z Polski nie wydaje mu się wcale mrzonką. Majowe wybory prezydenckie i jesienne parlamentarne wprowadzą Egipt na drogę przemian i przywrócą spokój. Ahmed Sobhi jest tego równie pewien, jak tego, że uwielbiamy wypoczywać w jego kraju, i że nie mamy lepszej alternatywy w miesiącach zimowych. – Na tym opieramy prognozy. Na faktach – puentuje dyrektor.

„Tęsknimy za wami” – takim hasłem najnowszej kampanii promocyjnej, rząd egipski zwraca się do turystów z całego świata. A egipski minister turystyki Hiszam Zazu przekonuje w wywiadzie udzielonym Reutersowi, że jego kraj jest teraz bezpieczny i po dawnemu otwarty dla gości z całego świata. – Chcemy zainteresować naszą ofertą nowe środowiska w Polsce – dodaje dyrektor Sobhi. Decydując się bowiem na wypoczynek w Egipcie, Polacy kierowali wcześniej uwagę przede wszystkim na wybrzeże Morza Czerwonego. Na piaszczyste plaże i koralowe rafy. Rodziny z małymi dziećmi wypoczywają chętnie w słońcu nad wodą. Barwne rafy stanowią nader efektowny cel nurkowych wypraw. Najnowsza oferta skierowana jest więc w jeszcze większym niż dotychczas stopniu do ludzi aktywnych. Rzecz jasna kochających słońce i wodę, nurkowanie, surfing, windsurfing, ale także do miłośników paralotniarstwa oraz modnych ostatnio kombinacji sportów wodnych z powietrznymi. Ba, pozyskano nawet naszą gwiazdę – mistrzynię świata w kitesurfingu, Karolinę Winkowską, czyniąc z niej ambasadora sportów wodnych w Egipcie.

Ponadto, na Sharm-el Sheikh i Hurghadzie egipskie wybrzeże się nie kończy. Jest tam jeszcze wiele miejsc nieznanych szerzej polskiej publiczności. Takich jak luksusowy ośrodek El Gouna czy bardziej egalitarne Marsa Alam. W najnowszych działaniach promocyjnych kładzie się także duży nacisk na bezcenne pamiątki pradawnej kultury. – Chcemy pokazać, że Aleksandria i Al-Alamajn nad Morzem Śródziemnym, czy rejsy po Nilu, dostarczą wielu wrażeń wielbicielom starożytnych zabytków i historii – podkreśla dyrektor. Uchyla też rąbka tajemnicy, informując o przygotowaniach do wyjątkowego wydarzenia. Koncertu jednej z polskich gwiazd muzyki pop. W Hurghadzie. W lipcu albo w sierpniu. Nie chce jednak wyjawić nazwiska, zasłaniając się faktem, że ustalenia nie dobiegły jeszcze końca. I tym, że to przecież niespodzianka.

Reklamy

Egipt – apteki w cieniu piramid

Nosimy w sobie folderowy obraz Egiptu. Turystyczną wizję z czerwoną kulą słońca i cieniem piramid. Tajemniczym uśmiechem Sfinksa, barwą raf koralowych i adrenaliną towarzyszącą zakupom na gwarnych targowiskach. A, że nie każdego kto tam bywa dotyka zemsta faraona, największym nieszczęściem jawi się wielbłąd plujący w obiektyw aparatu… Zniewoleni egzotyką, jesteśmy jednak gotowi wielkodusznie wybaczyć zwierzęciu brak taktu.

Zdjąwszy różowe okulary zauważymy, że nad rozległym krajem, zamieszkałym przez 75 milionów ludzi, niczym klątwa starożytnych bogów rozciąga się wciąż widmo pustyni. Od zarania dziejów, z determinacją i cierpliwością, Egipcjanie toczą walkę z piaskiem, upałem i brakiem wody. Na cud zakrawa fakt, że żyzne ziemie w wąskich przybrzeżnych pasach Nilu i rozległej delcie rzeki, dawały zbiory na tyle obfite, by w basenie Morza Śródziemnego pełnić niegdyś rolę spichlerza. Fenomenem jest fakt, że nad Nilem, powstała najtrwalsza w dziejach ludzkości cywilizacja. Pod rządami trzydziestu dynastii faraonów rozkwitała przez trzy tysiąclecia. Przetrwała też dwa następne, mimo zderzenia z bardziej agresywnymi potęgami: Grecją, Rzymem, Islamem i nowożytną Europą. Dopiero po pięciu tysiącach lat, epoka zaawansowanych technologii, obrotów kapitałowych i w ogóle zawrotnego tempa życia, przyniosła wyzwania, wobec których tradycje faraonów zeszły do roli malowniczego sztafażu. Potrzeba reform stała się w Egipcie problemem równie palącym jak słońce pustyni.

Poza folderami
Największym skupiskiem ludności w Egipcie jest Kair. Stolica republiki, a zarazem największe miasto Afryki. Kairską aglomerację zamieszkuje 17 mln ludzi co stanowi 22% egipskiej populacji. Drugą pod względem wielkości aglomerację Aleksandrii – ponad 4 mln, czyli 5%. Obszary zurbanizowane koncentrują się nad Nilem oraz na wybrzeżach mórz Śródziemnego i Czerwonego. Ogółem, miasta zamieszkuje 43% ludności, w tym najzamożniejsi. Natomiast tereny wiejskie szybko się pauperyzują, gdyż upadek tradycyjnego rolnictwa prowadzi do zaniku indywidualnych gospodarstw.

Ze względu na silną koncentrację ludności w skupiskach miejskich, infrastruktura zdrowotna, w tym liczne placówki podstawowej opieki medycznej oraz apteki są dostępne dla 95% ludności, a ambulatoria nawet dla 98%. Obszary obsługiwane przez poszczególne placówki mają – statystycznie – promień nie większy niż 5 km. Na 10 tys. mieszkańców przypada 26 lekarzy, 4 dentystów, 29 pielęgniarek i położnych oraz 15 farmaceutów (WHO, 2007 r.). Statystyczne wskaźniki dostępności usług medycznych wydają się więc korzystne. Tym bardziej, że w ostatnim pięcioleciu dynamicznie rosną publiczne wydatki na ochronę zdrowia. W 2007 wydano na ten cel 7,3% PKB czyli o 1% więcej niż w roku 2006. W 2009 roku odnotowano spadek do poziomu 6,1% co pociągnęło za sobą niedofinansowanie szpitali na początku bieżącego roku i usuwanie z nich pacjentów o czym donosiły media, zwłaszcza tak zaangażowane jak anglojęzyczna Al Jazeera. Trzeba jednak pamiętać o generalnej poprawie sytuacji, gdyż do 1999 roku wskaźnik ten utrzymywał się na poziomie 3,8%, pozostawiając pretendujący do OECD Egipt daleko w tyle za krajami członkowskimi (najniższe wskaźniki oscylują tam koło 8%).

Wydatki budżetowe pokrywają potrzeby egipskiego systemu ochrony zdrowia zaledwie w 32% (68% pochodzi z kieszeni obywateli). I paradoksalnie, środki publiczne wykorzystywane są głównie na utrzymanie placówek z najwyższego poziomu opieki oraz świadczenie kosztownych, z reguły rzadkich usług. Ponadto, rozkład geograficzny i społeczny ich wykorzystania jest wysoce nierównomierny i niesprawiedliwy. W bogatszych obszarach zurbanizowanych, wydatki na ochronę zdrowia są o 67% na głowę wyższe niż w wiejskich.

Złożony system ubezpieczeń tworzy preferencje dla mniejszościowej, zamożnej części społeczeństwa. W efekcie, rodziny których dochody roczne nie przekraczają 1000 dolarów amerykańskich nie korzystają z usług podstawowych placówek medycznych. Średnio, roczny dochód na mieszkańca, w roku najwyższego wzrostu dochodu narodowego w ostatniej pięciolatce, tj. w 2007 wynosił 2.173 dolary; obecnie szacowany jest na 2.680 dolarów. Szanse edukacyjne dzieci z najbiedniejszych środowisk są także niewielkie. Nawarstwiając się na siebie: niski poziom wykształcenia i bieda, obniżają skuteczność akcji prewencyjnych, na przykład badań kontrolnych, niwecząc tym samym szanse na wczesne wykrywanie chorób. Wprawdzie statystyki wykazują niski stopień ubóstwa – zaledwie 4%, a bezrobocie oscyluje od lat na poziomie około 10%, wiarygodność tych wskaźników podważa na przykład liczba niedożywionych dzieci – 16%. Podobnie jak alarmistyczne szacunki, z których wynikało, że w wyniku sterylizacji około 80% kobiet okaleczano narządy płciowe. Prawo nie ingeruje w praktyki uświęcone tradycją religijną i rodzinnymi normami obyczajowymi. Aborcja dopuszczalna jest tylko w przypadku zagrożenia życia.

68% kosztów funkcjonowania systemu ochrony zdrowia w Egipcie pokrywane jest z kieszeni pacjentów.

Około 40 procent Egipcjan żyje w ubóstwie i nie stać ich na korzystanie z jakichkolwiek ubezpieczeń zdrowotnych.

98% Egipcjan ma dostęp do czystej wody, ale tylko 66% do właściwych warunków sanitarnych (w tym na wsi 52% i 85% w miastach) [WHO, 2006].

Bagaż tradycji
Egipt jest krajem islamskim. I wciąż kobiety zajmują w nim niższą pozycję społeczną. Najbardziej dramatyczne rozmiary przyjmuje zjawisko w środowiskach biednych, pozbawionych pracy i wykształcenia, zachowawczych i skłaniających się ku religijnej ortodoksji. Sytuację doskonale obrazuje fakt, iż na usługi medyczne dla dziewcząt i kobiet wydaje się średnio o 20% mniej niż na opiekę nad męską częścią populacji. Również wskaźniki umieralności niemowląt są gorsze w przypadku dziewczynek niż chłopców.

W wielu środowiskach wciąż są żywe archaiczne, bądź graniczące z zabobonami poglądy na leczenie. Wprawdzie magia w czystej postaci należy do rzadkości, powodzeniem cieszą się praktyki biomedyczne i ziołolecznictwo. Nadal, zwłaszcza ludzie ze społecznych nizin, nie poszukują porady lekarza. Nie szukają też leków we współczesnych aptekach, ani tym bardziej przez Internet. Nie dlatego nawet, że nie mają do nich dostępu, ani dlatego, że ich na takie usługi i towary nie stać. Oni po prostu wciąż pokładają zaufanie w uzdrowicielach. Wolą poddawać się uświęconym tradycją rytuałom, choćby takim, które mają na celu wygnanie z ich ciał demonów. Konsekwentnie też zażywają przygotowane bądź zalecane przez uzdrowicieli mikstury. Większość preparatów jest nieszkodliwa. Bazują bowiem na przepisach przekazywanych od pokoleń, i komponowane są z ziół oraz organów i odchodów niektórych zwierząt. Są także kontrowersyjne. Rozpowszechnione jest na przykład przekonanie, iż antidotum na jad węża stanowi kolejne ukąszenie – w płatek ucha chorego. Znany od wieków preparat z ciał i odchodów pustynnej jaszczurki zwanej scynkiem aptekarskim, bywa podawany w formie proszku na potencję. Tradycyjne praktyki znachorskie (baladi) są wciąż uważane za skuteczne metody utrzymywania równowagi w organizmie dziecka lub kobiety w ciąży. Chociaż przeciwstawiane, utożsamianym z obcymi (afrangi), zaleceniom nowoczesnej medycyny, zabiegi takie są coraz częściej łączone ze współczesnymi metodami leczniczymi, włącznie ze stosowaniem dostępnych w aptekach farmaceutyków (więcej w pracach: Evelyn Aleene Ealry „The Baladi Curative System of Cairo, Egypt.”, 1988 oraz Hedvig Gyory „Theoretic Medicine in Egypt.”, 2002).

Mikstura dla turysty
Kultywowaniu i komercjalizacji tradycji sprzyja ruch turystyczny. Perfumerie w zaułkach Kairu, Aleksandrii czy Luksoru, stragany na targowiskach i uliczni sprzedawcy natrętnie oferują swe towary przybyszom. Tworząc wokół nich tajemniczy klimat, odwołują się chętnie do mitów i legend, choć również do autentycznych tradycji medycznych i aptekarskich, którymi Egipt szczyci się od tysiącleci. Trudno się czasem oprzeć… Któż bowiem nie tęskni za utraconą młodością, zdrowiem czy urodą?!

Apteki prowadzone przez wykształconych współcześnie farmaceutów są przeciwieństwem przedsięwzięć bazujących na naiwności klientów. Standardy obsługi i zasady sprzedaży leków nie odbiegają w nich od naszych. A aptekę łatwo rozpoznamy po napisie alfabetem łacińskim słowo „Pharmacie” oraz kielichu z owijającym się wokół niego wężem Asklepiosa. Owszem, na półkach spotkamy cały szereg leków wyrabianych na miejscu, ale nie są to żadne podejrzane mikstury. Oprócz turystyki w Egipcie rozwija się z powodzeniem przemysł chemiczny (przynosi on blisko ¼ dochodu narodowego). Zaś jego istotnym segmentem jest produkcja leków. Egipski rynek farmaceutyczny jest największym w krajach Środkowego Wschodu. Jego wartość przekroczyła w 2008 roku poziom 2 mld dolarów. A roczny wzrost kształtuje się w granicach 5%. Aktywność tego sektora gospodarki skupia się aktualnie na dwóch celach: wprowadzeniu regulacji prawnych zgodnych z międzynarodowymi standardami w zakresie ochrony praw intelektualnych i procedur obejmujących wycenę oraz dopłaty do leków.

Ostatni aspekt jest jednym z największych wyzwań dla reformatorów egipskich systemów społecznych: edukacji, ochrony zdrowia i ubezpieczeń. Zmiany w prawie oraz ambitne, restrukturyzacyjne programy rządowe uruchomiono w połowie minionej dekady. Są aktywnie wspierane przez instytucje międzynarodowe. Ale postępów jeszcze nie widać, choć wyraźnie zaznaczają się pewne nowe tendencje.

Procesy prywatyzacyjne powodują szybki wzrost udziału sektora prywatnego w przemianach i zwiększanie jego udziału w produkcji (prym wiedzie na rynku największy obecnie w regionie koncern EIPICO). Jeszcze w latach 90. XX wieku produkcja leków nad Nilem była niemal w całości kontrolowana przez państwo. Dziś jedynie osiem firm państwowych odgrywa jeszcze w miarę istotną rolę. Ponad 90% produkcji farmaceutycznej pochodzi od firm prywatnych. Około 20 z nich notowanych jest na giełdzie.

Zwiększa się też zainteresowanie kapitału zagranicznego. Z jednej strony podsycane niskimi kosztami pracy. Z drugiej nadzieją, że stąd łatwiej wkroczyć na rynki hermetycznych dotychczas państw islamskich Bliskiego Wschodu i Afryki.

Wprawdzie zbliżenie do standardów europejskich nasiliło się w Egipcie dopiero w ostatnich latach, jednak proces europeizacji kultury sięga korzeniami przynajmniej epoki napoleońskiej. Militarne sukcesy cesarza Francuzów pod piramidami były przelotne. Znacznie trwalsze stały się udziałem towarzyszących jego armii uczonych i inżynierów. To oni zainicjowali prace archeologiczne, w które później włączyli się Brytyjczycy i Niemcy (w szeregach europejskich uczonych było też wielu Polaków). Również inicjatywie francuskiej zawdzięcza Egipt niepowtarzalne dzieło XIX-wiecznej inżynierii – Kanał Sueski. Po 10 latach intensywnych prac 120-kilometrowy rów połączył Morze Śródziemne z Czerwonym. Otwarcia kanału dokonano w 1869 roku.

Udział Europejczyków w rozwoju egipskiej nauki i unowocześnianiu lokalnych uczelni zaowocował między innymi otwarciem fakultetu farmacji, w 1824 roku na uniwersytecie w Kairze. Niedługo potem, w ślady stołecznego poszedł uniwersytet aleksandryjski. Dziś w kształceniu kadr medycznych i farmaceutów ma coraz większy udział sektor prywatny. 11 spośród 24 szkół farmaceutycznych w Egipcie to placówki prywatne. Na wydziałach uczelni państwowych podejmuje rocznie naukę 11-13 tysięcy studentów. W prywatnych szkołach zaledwie około 400. Natomiast dzięki najnowszym regulacjom prawnym związanym z równouprawnieniem płci, na oba rodzaje uczelni trafia coraz więcej kobiet. Na studiach farmaceutycznych jest ich obecnie 2-, a nawet 3-krotnie więcej niż mężczyzn. Wprowadzony w 2005 roku program Higher Education Enhancement Programme (HEEP), służy sukcesywnemu unowocześnianiu metod i programów nauczania. Wielu adeptów wydziałów egipskich kontynuuje naukę w USA lub – z racji silnych więzi z byłym protektorem – w Wielkiej Brytanii (oficjalny protektorat brytyjski nad Egiptem datuje się na lata 1914-1922; wpływy angielskiej korony sięgają połowy XIX wieku).

Lek dla każdego
Na terenie kraju pracuje dziś około 138 tysięcy farmaceutów z cenzusem. 65% z nich w publicznych aptekach, 18% w szpitalach, a 12% w przemyśle farmaceutycznym. Pozostali w administracji państwowej i nadzorze oraz w instytutach naukowych i klinikach.

W Egipcie funkcjonuje około 60 tysięcy publicznych aptek. Standardy obsługi i zasady dystrybucji leków nie odbiegają w nich od europejskich. Oczywiście rozmieszczenie tych placówek odpowiada gęstości zaludnienia. Na terenach rzadko zaludnionych wyraźnie ich brakuje. Apteki są zazwyczaj czynne w godzinach 10.00-22.00. W porównaniu z innymi krajami panuje tu swoisty liberalizm. Wiele leków na recepty w USA i krajach europejskich tu można dostać bez ograniczeń.

Dla przybyszów z USA czy Europy ich ceny są dość niskie. Czy tak samo dla obywateli – trudno jeszcze wyrokować. Zgodnie bowiem z dekretem Ministerstwa Zdrowia (373/2009) ceny leków ustala się od tego roku na poziomie o 10% niższym niż najniższe ceny detaliczne w 36 krajach wybranych do porównania przez rząd. Ceny leków generycznych mają być jeszcze korzystniejsze. Dekretem ustanowiono trzy kategorie (wszystkie generyki wymagają potwierdzonego oficjalnie certyfikatu jakości). W pierwszej kategorii znalazły się leki pochodzące z licencjonowanych fabryk – mają być tańsze o 30% od markowych. Do drugiej trafiły wybrane leki, które mają być tańsze o 40%, ale jest to kategoria tymczasowa i będzie zniesiona po 2020 roku. W trzeciej wreszcie, są leki tańsze aż o 60%. Cena taka obowiązuje w przypadku leków firm posiadających jedynie licencję, ale z braku własnych zakładów, organizujących produkcję przez podwykonawców.

Powyższe zasady wynikają z przyjęcia prorodzinnych celów polityki zdrowotnej oraz chęci wypełnienia rządowych deklaracji urealnienia dostępności leków w Egipcie. Zdaniem rządu dotychczasowe ceny były za wysokie w stosunku do dochodów najgorzej zarabiających, którzy nie mogli sobie po prostu pozwolić na zakup medykamentów. Dekret spotkał się jednak z gorącym sprzeciwem, głownie środowisk medycznych i farmaceutów. Krytycy twierdzą, że nowe zasady nie poprawią sytuacji. Zwracają uwagę, że zgodnie z raportami Banku Światowego dochód narodowy brutto na mieszkańca niższy niż w Egipcie, mają jedynie Indie i Sudan. W krajach z rządowej listy, średni roczny dochód narodowy w przeliczeniu na mieszkańca jest 16-krotnie wyższy niż w Egipcie, a zatem ustalona na jego podstawie cena leków także przekroczy aktualne, rynkowo regulowane ceny.

Farmaceuci z syndykatu z Gharbiya zlecili badanie, z którego wynika, że nowe zasady zamiast spadku spowodują wzrost cen leków generycznych średnio o 199%. Jako przykładu użyli ceny pigułek Plavix zapobiegających powstawaniu zakrzepów krwi. Oryginalna  kosztuje 12 funtów egipskich. Zastępczy lek niespełna 2 funty, czyli jest 83% tańszy. Zgodnie z dekretem lek produkowany przez licencjonowaną fabrykę może kosztować 7,20 funta (lek z drugiej kategorii), a to oznacza 360% wzrost w stosunku do aktualnej ceny.

Na marginesie tego sporu trudno oprzeć się refleksji, że koło historii się zamyka. Rola farmaceutów wraca tysiącletnich korzeni. Bowiem określenia farmacja, farmaceuta, farmaceutyk, przefiltrowane przez grekę i łacinę, wywodzą się od staroegipskiego ph-ar-maki, oznaczającego tego „kto zapewnia bezpieczeństwo”.

*   *   *   *   *

Papirus Ebersa
Był rok 1873 gdy egiptolog i pisarz Georg Moritz Ebers trafił na targowisko w Luksorze (Teby). Od przygodnego arabskiego kupca nabył papirusowy zwój długości ponad 20 metrów sklejony z 108 części, z notatkami i uwagami na marginesach i odwrocie zasadniczego tekstu. Sprzedawca klął się honorem, że znalazł go kilka lat wcześniej między nogami dobrze zachowanej mumii… Ebers przywiózł trofeum do Lipska. Był profesorem miejscowego uniwersytetu i specjalizował się w języku egipskim oraz antykach. Okazało się, że zawierający odpisy starszych dokumentów zwój spisano około 1550 roku p.n.e. Zawiera informacje z zakresu chorób wewnętrznych, chirurgii, zasady stosowania minerałów, organów zwierzęcych i roślin leczniczych, receptury i uwagi do sporządzania około 700 mikstur. Ebers opisał znalezisko w pracy „Papirus Ebersa, hermetyczna księga o lekach Egipcjan, w piśmie hieratycznym”. Dokument zdobi dziś księgozbiór lipskiej biblioteki uniwersyteckiej.

Oko Horusa
Tajemnicze Rx mylnie utożsamiane jest z literami. To raczej znakiem przypominający R z nóżką wydłużoną i przeciętą krótszą kreseczką. Oznacza leki, których w odróżnieniu od OTC nie można dostać bez recepty. Pochodzenie symbolu nie jest jednoznaczne. Ale wywodzi się je ze starożytnego Egiptu i wiąże z kultem boga Horusa – ojca farmacji. Legenda mówi, ze Horus walczył z bogiem zła Setem, aby pomścić śmierć swego ojca Ozyrysa. W walce Set wyrwał mu oko, poszarpał na części i wyrzucił. Znalazł je jednak bóg mądrości i magii Tot. Poskładał i oddał Horusowi. Ten zaś, podarowawszy je Ozyrysowi przywrócił mu życie. Horus był przestawiany z głową sokoła o drapieżnych oczach. Prawe było poświęcone słońcu, lewe księżycowi. Lewe, o którym mówi legenda stało się powszechnie stosowanym symbolem. Ozdobą amuletów noszonych by chronić przed chorobami i śmiercią. Miało też zastosowanie praktyczne, gdyż poszczególne części symbolizowały ułamki. Posługiwano się nimi niczym miarami, również przy spisywaniu receptur leczniczych mikstur. Warto przypomnieć, że jeszcze w latach 20. XX wieku około 80% leków wykonywano w aptekach wedle lekarskich przepisów. Dopiero okres II wojny światowej i rozwój przemysłu chemicznego w drugiej połowie minionego stulecia, przyniosły boom w produkcji gotowych farmaceutyków. Ilość leków robionych spadła poniżej 1%.

Tekst publikowany na łamach magazynu „Farmacja i Ja” w 2010 roku.

 

Egipt – Kleopatra i Aleksandria

Od tysiącleci Aleksandria należy do największych metropolii Afryki. Jest znaczącym portem oraz ośrodkiem handlowym, naukowym i kulturalnym.

Tak było w czasach starożytnych i tak jest współcześnie. Miasto założone przez Aleksandra Macedońskiego w 332 roku p.n.e. i nazwane od jego imienia, było stolicą Egiptu przez blisko tysiąc lat, do roku 641 n.e., do podboju Egiptu przez Arabów. Wiele było złotych okresów w jego dziejach. Najwspanialszy przypadł na trzy stulecia panowania faraonów z dynastii Ptolomeuszów. Dynastii założonej przez jednego z wodzów wielkiego zdobywcy. Ostatnim z nich była kobieta wszechstronnie wykształcona, obdarzona politycznym talentem i inteligencją – Kleopatra. Nie wiadomo czy była rzeczywiście tak piękną kobietą jak ją przedstawiają artyści, ponieważ nie zachował się żaden oryginalny wizerunek. Musiała jednak mieć w sobie coś, co sprawiło, że ulegli jej wdziękom dwaj wielcy rzymscy wodzowie. Romanse Kleopatry z Gajuszem Juliuszem Cezarem i Markiem Antoniuszem przeszły do legendy, inspirując kompozytorów, poetów, pisarzy, malarzy i filmowców. Dzięki zręcznym zabiegom Kleopatry Egipt, zagrożony w czasach jej poprzedników rzymskim najazdem, odzyskał niezależną pozycję, a sytuacja ekonomiczna i polityczna kraju ustabilizowała się. Niestety, podczas zażartych walk, które toczyła z bratem o egipski tron (wspierał ją w tym Juliusz Cezar), spłonęła słynna biblioteka aleksandryjska, największa ze starożytnych, uchodząca za jeden z cudów ówczesnego świata. Epopeja Kleopatry nie trwała jednak długo. A nierozstrzygniętą zagadką pozostaje jej śmierć. Czy popełniła samobójstwo jak chce romantyczna legenda, czy została zamordowana na rozkaz Oktawiana Augusta, któremu stała na drodze do opanowania Egiptu? Pewne jest tylko to, że z jej odejściem skończyły się czasy faraonów, a kraj nad Nilem utracił niezależność, pozostając rzymską prowincją zarządzaną z Aleksandrii. Być może zagadki wyglądu i przyczyn śmierci Kleopatry zostaną rozwiązane, gdyż w latach 2006-2008 Egipcjanie odkryli w świątyni Taposiris Magna w Abusir (45 km na zachód od Aleksandrii), grobowiec. Podejrzewają, że może to być miejsce spoczynku Kleopatry i Marka Antoniusza, ponieważ znaleźli ich posągi.

Tekst był publikowany na łamach magazynu „Świat. Podróże. Kultura.” latem 2013.

Egipt / Abu Simbel – boski promień światła

Świątynie w Abu Simbel są arcydziełem, w którym ogniskują się wiedza i kunszt Starożytnego Egiptu. Powstały w połowie XIII wieku przed Chrystusem. Budowa trwała 20 lat, ale efekty są imponujące. Operacja przenoszenia świątyń na obecne miejsce w latach 60. XX wieku była niemniej fascynującym przedsięwzięciem. Wymagała wiedzy i techniki naszych czasów.

Wchodzących do głównej świątyni poświęconej bogom Słońca – Amonowi i Horachte oraz bogu sztuki i rzemiosła, a zarazem Panu Ciemności – Ptahowi, witają cztery posągi o wysokości 20 m każdy. Przedstawiają fundatora, Ramzesa II zwanego Wielkim. U stóp kolosów są mniejsze figury, przdstawiające członków najbliższej rodziny faraona. W gruncie rzeczy nie wiadomo dlaczego faraon z XIX dynastii zyskał swój szlachetny przydomek? Czy za to, że jego rządy przyniosły krajowi dobrobyt? Czy, że pierwszy znany w historii świata traktat pokojowy jaki zawarł z Hetytami po bitwie pod Kadesz zapewnił Egiptowi wieloletni pokój? Czy dlatego, że mierząc 180 cm wzrostu, przerastał przeciętnych rodaków o dwie głowy, czy też za to, że jego rządy należały do najdłuższych w historii Starożytnego Egiptu? Władał krajem nad Nilem przez 66 lat i 2 miesiące.

Na rozkaz Ramzesa
Fenomenem, który rozsławił Wielką Świątynię jest promień wschodzącego słońca, który dwa razy w roku oświetla figury Amona-Ra i Ramzesa we wnętrzu świątyni. Potem przesuwając się opromienia twarz Horachte. W cieniu pozostaje jedynie wizerunek Ptaha. Słoneczny spektakl upamiętnia daty narodzin i koronacji Ramzesa II, świadcząc dobitnie o tym jak głęboką wiedzą o zjawiskach natury dysponowali starożytni i kunszcie architektów, którzy potrafili te wiedzę wykorzystać. Druga, mniejsza ze świątyń, była wyrazem ogromnej tęsknoty Ramzesa II. Za Nefertari, żoną, którą faraon kochał najbardziej. Los podarował mu żywot dwukrotnie dłuższy niż wynosiła średnia życia w jego czasach. Siłą rzeczy miał więc wiele kobiet, ale Nefertari była tylko jedna. Uosobienie urody tamtych czasów. Mniejszą świątynię w Abu Simbel poświęcono jej oraz bogini miłości i piękna Hathor. Fasadę zdobi sześć posągów. Dwa przedstawiają królową, a cztery Ramzesa II. Jednak fakt, że posągi Nefertari są równe wysokością mężowskim, świadczy o wyjątkowej pozycji jaką ta kobieta zajmowała w kraju i w sercu faraona. Świątynie w Abu Simbel wzniesiono wraz z czterema innymi u południowych bram Egiptu, przy granicy z podbitą właśnie Nubią. Miały głosić chwałę władcy, uzmysławiając jednocześnie Nubijczykom z jaką potęgą mają do czynienia. Jednak po śmierci Ramzesa piaski pustyni pochłonęły obie budowle. Arcydzieła starożytnej architektury drzemały pod diunami, aż do roku 1813, gdy natknął się na nie szwajcarski podróznik John Lewis Burkhardt. Odkopane i wnikliwie zbadane zachwyciły świat po raz wtóry.

Pod kierunkiem prof. Michałowskiego
Sto pięćdziesiąt lat później nie przyroda, ale polityka zagroziła ich istnieniu. Były to czasy zimnej wojny i o wpływy w Egipcie konkurowały ze sobą mocarstwa z przeciwnych stron żelaznej kurtyny. Krajem piramid rządził wówczas przychylający ucha ideologii komunistycznej prezydent Naser. Z jego inicjatywy podjęto się wielkiego dzieła uregulowania Nilu. „Zatapiamy przeszłość dla przyszłości” – mówiono wówczas w Egipcie, wierząc, że powstające Jezioro Nasera zapewni nawodnienie egipskich pól spietrzonymi wodami Nilu i dostawy energii elektrycznej, a w konsekwencji oczekiwany od tysiącleci dobrobyt. Świątyniom Ramzesa II groziło zalanie wodą. Społeczność międzynarodowa zaprotestowała wysyłając w świat dramatyczny apel poprzez forum UNESCO. Co jednak ważniejsze, zgromadzono środki i powołano międzynarodową komisję, która miała nadzorować akcję ratowania zabytku. Nadzór nad przedsięwzięciem powierzono prof. Kazimierzowi Michałowskiemu. Wybitny polski egiptolog i wsławiony wieloma odkryciami archeolog był ceniony w owym czasie za polityczną niezależność. A w kontekście ratowania zabytków o Polakach było wówczas w ogóle głośno. Zaimponowaliśmy właśnie światu odbudową zrujnowanego niemal doszczętnie Starego Miasta w Warszawie. Polacy zgłosili też oryginalny pomysł zakrycia zagrożonych świątyń kopułą. Futurystyczny projekt był jednak nierealny do zrealizowania ze względów ekonomicznych. Zgodnie z propozycją szwedzko-egipską, pocięto więc świątynie na 2 tysiące kamiennych bloków o wadze 20 ton każdy, i złożono niczym klocki Lego. 200 m dalej i 65 m wyżej w stosunku do pierwotnego położenia. Żeby odtworzyć wiernie oryginalne warunki usypano też nad nimi wzgórze o wzmocnionym od wewnątrz betonem szczycie. Cała operacja trwała 4 lata, od 1964 do 1968 roku. Najwięcej problemów sprawiło uzyskanie w nowym miejscu niepowtarzalnego efektu z promieniem słońca. Ale i to się udało… Prawie. Słoneczne światło wpada do Wielkiej Świątyni tak jak życzył sobie tego faraon. Dwa razy do roku, o tej samej godzinie co przed tysiącami lat. Tyle, że za każdym razem o jeden dzień później niż w przeszłości – 22 lutego i 22 października.

INFO
Pełna hoteli wioska Abu-Simbel leży 280 km na południe od Asuanu i zaledwie 40 km na północ od granicy z Sudanem. W okolicy panuje łagodny klimat. Od listopada do lutego temperatury siegają zaledwie 10-25 st.C, od czerwca do sierpnia jest najcieplej i sucho, ale nie nadmiernie gorąco. W ciagu całego roku temperatury dochodzą najwyżej do 30-35 st.C. Dwa razy dziennie o 4.00 i 11.oo kursują do Abu Simbel autobusy z Asuanu. Podróż zajmuje około 3 godzin. Linie lotnicze „Egyptair” oferują codzienne loty na trasie Asuan-Abu Simbel. Przelot zajmuje 45 minut. Romantycznym sposobem dostania się do Abu Simbel jest rejs statkiem po Nilu z Asuanu. Można też odbyć rejs jedynie po Jeziorze Nasera na pokładzie jednego z 6 specjalnie przygotowanych komfortowych wycieczkowych statków. Kto zdecyduje się spędzić w Abu Simbel noc będzie wieczorem świadkiem urządzanego przy świątyniach show z fajerwerkami.
www.sis.gov.eg
www.en.egypt.travel

Tekst był publikowany na łamach magazynu „Świat. Podróże. Kultura.” jesienią 2013.

Egipt – Nefretete i Amarna

Tell el-Amarna jest jednym z największych stanowisk archeologicznych Egiptu.

Leży w środkowym biegu Nilu, około 320 km na południe od Kairu. Obejmuje ruiny miasta, które przez niespełna dwie dekady było stolicą kraju. Założył je około 1358 roku p.n.e. Amenthotep IV (Echnaton) i nazwał Achetatonem – horyzontem Atona. Władca ów ograniczył śmiałym posunięciem wszechwładną pozycję kapłanów. Wprowadził kult jednego boga pana słońca, Atona i wzniósł na surowym korzeniu swoją stolicę. Niestety, reformy umarły wraz z nim. Kapłani szybko odzyskali wpływy, a opuszczone miasto zasypały piaski pustyni. Dopiero w 1714 roku natrafił na nie podróżujący wzdłuż życiodajnej rzeki francuski jezuita, Claude Sicard, misjonarz i zapalony archeolog. Prowadzone przez blisko 200 lat badania doprowadziły do odkrycia pałacu, świątyni Atona i archiwum z ogromną ilością tabliczek pisma klinowego. Była to korespondencja dyplomatyczna, nazwana listami z Amarny. Badania wykazały, że faraon-reformator był przeciwnikiem wojen i mecenasem sztuki, wspieranym w swych wysiłkach przez lojalną i piękną żonę Nefertiti (znaną też jako Nefretete). Jej półmetrowej wysokości popiersie odkryto w ruinach warsztatu rzeźbiarskiego nadwornego artysty Totmesa. Rzeźba wzbudziła sensację i została uznana za ideał starożytnego piękna. Po latach badań, przez przypadek, gdy przygasło światło w Neues Museum w Berlinie, gdzie jest przechowywana, zwrócono uwagę, na fakt, że artysta oddał na twarzy królowej również zmarszczki i cienie pod oczami. Portretował przecież kobietę dojrzałą, matkę, a zgodnie z obowiązującym wówczas kanonem musiał dać świadectwo prawdzie. Jednak jego wielki kunszt sprawił, że przy dobrym oświetleniu, naturalne dla wieku kobiety atrybuty stając się niewidoczne, nie szpeciły twarzy. Twarzy uchodzącej dziś za jedną z ikon Egiptu. Najbardziej rozpoznawalnego symbolu i powielanej niezliczoną ilość razy w formie wisiorków, najpopularniejszej pamiątki znad Nilu.

Tekst był publikowany na łamach magazynu „Świat. Podróże. Kultura.” latem 2013.

Egipt – jeszcze o nim wszystkiego nie wiecie

Nadzwyczaj bogaty wachlarz atrakcji sprawia, że Egipt plasuje się od lat w czołówce egzotycznych kierunków urlopowych, wybieranych przez Polaków.

Ten fakt cieszy Ahmeda Sobhi Ismaila, piastującego od jesieni 2012 roku stanowisko dyrektora Biura do spraw Turystyki przy Ambasadzie Egiptu w Polsce. Wyjaśnienie zjawiska wydaje mu się jednak oczywiste. – Brakuje wam ciepłego morza – mówi. – A w Egipcie mamy dostęp do dwóch. Śródziemnego i Czerwonego. Polacy zajmują obecnie szóstą pozycję wśród nacji odwiedzających jego kraj. Dyrektor pragnie podwyższenia tej lokaty i znaczącego zwiększenia liczby gości z Polski. Jest pewien, że się uda, gdyż jak twierdzi, jeszcze wszystkiego nie wiemy o kraju nad Nilem.

Za miedzą Hurghady
Niesłabnącym powodzeniem wśród Polaków cieszą się kurorty nad Morzem Czerwonym, Hurghada i Sharm El Sheik, znane z rozległych plaż i łatwego dostępu do barwnej rafy koralowej. Jednej z najpiękniejszych na świecie. Panują tam wymarzone warunki do nurkowania oraz uprawiania innych sportów wodnych, choćby windsurfingu. W bogatej i zróżnicowanej ofercie hotelowej, każdy znajdzie coś na miarę swych marzeń i możliwości. Zdając sobie jednak sprawę, że najpiękniejsze nawet miejsca, odwiedzane wielokrotnie mogą znużyć, dyrektor wskazuje istniejące w pobliżu niezwykłe enklawy. Takie jak El Gouna, prywatne miasteczko, z którego do Hurghady dociera się samochodem zaledwie w kwadrans. Są tam nie tylko hotele, ale również jedno z najlepszych pól golfowych w kraju piramid, stadion lekkoatletyczny i boiska piłkarskie. Luksusowy standard w dobrej cenie – podkreśla dobitnie Ahmed Sobhi Ismail, polecając podobne miejsca uwadze naszych touroperatorów i indywidualnych turystów.

Z perspektywy życiodajnej rzeki
Nad Nilem narodziła się jedna z najwspanialszych i najstarszych kultur na Ziemi. W badaniu jej tajemnic Polacy uczestniczą z powodzeniem od ponad stu lat. Inspirowane odkryciami uczonych epopeje; „W pustyni i w puszczy” Henryka Sienkiewicza oraz „Faraon” Bolesława Prusa podsycają od pokoleń pragnienie by zobaczyć na własne oczy Sfinksa i piramidy, zgromadzone w Luksorze skarby faraonów, najdalej na południe wysunięte miasto Egiptu Abu Simbel ze słynną świątynią Ramzesa II, czy tamę w Assuanie, jedno z największych przedsięwzięć technicznych ludzkości. Od zarania dziejów Egipt rozwija się dzięki wylewom Nilu. Wody potężnej  rzeki wydzierają pustyni wąski pas ziemi. Nic więc dziwnego, że właśnie w nim powstały wszystkie cuda Egiptu. Tętniące życiem metropolie i fascynujące budowle. Alternatywą klasycznych podróży do tych niezwykłych miejsc są rejsy statkami po Nilu, bowiem zwiedzanie łączy się w tej formie z wypoczynkiem na pokładzie statku. Przed oczami przesuwają się pustynne krajobrazy, a zawijanie do gwarnych portów przy kolejnych celach podróży ma własną, niepowtarzalną poetykę. Z perspektywy rzeki po raz kolejny odkryjecie kraj faraonów.

Mozaika piasków, kamieni i kultur
W wyobrażeniach mieszkańców naszej strefy klimatycznej, pustynia to piaszczyste diuny formowane nieustannie przez wiatr. Piękne ale puste i groźne. Pustynie Egiptu odbiegają dalece od tego stereotypowego wzorca. Owszem są wśród ciągnące się po horyzont morza piasków. Bywają także pustynie kamienne. Są białe, i są czarne. Wszystkie cieszą oczy surowym pięknem. Potrafią także zaskoczyć, zwłaszcza nadspodziewanie bujną przyrodą oaz. Nie są też tak bezludne jakby się wydawało, gdyż zamieszkują je plemiona nomadów. Nauczyli się jak na nich żyć. Opanowując siły natury korzystają współcześnie ze zdobyczy techniki. Niemniej jednak kultywują dawne tradycje i celebrują święta, dumni z obyczajów przodków. Wycieczki do zajmowanych przez nich zakątków niosą ze sobą posmak przygody oraz obietnicę odkryć i wrażeń, jakich nie doznamy we własnym, mocno zestandaryzowanym świecie. Bogactwo egipskiej kultury odzwierciedlają liczne festiwale i święta. Kraj zamieszkują przeważnie muzułmanie, więc najwięcej okazji do świętowania nastręcza Ramadan. Dziewiąty miesiąc kalendarza, w którym według tradycji Archanioł Gabriel przekazał Mahometowi pierwsze wersy Koranu. Najpiękniejsze są wówczas wieczory. Bogato udekorowane ulice skrzą się tysiącami świateł, a ludzie w pogodnych nastrojach spożywają wspólnie posiłek po poście, ściśle przestrzeganym od świtu do zmierzchu, obowiązującym każdego wyznawcę Allacha powyżej 10 roku życia. Okres Ramadanu kończy Święto Przerwania Postu, podczas którego wyznawcy Islamu odwiedzają się, składają sobie życzenia pomyślności i podarki.

Nie tylko zupa z juty
Wizytówką każdej kultury jest stół. Zastawiony tradycyjnymi potrawami o niepowtarzalnym aromacie i smaku. Kuchnia Egiptu jest zakorzeniona w tradycji śródziemnomorskiej. Przez tysiące lat przenikała jednak wpływami innych kultur. Narodów podbijanych przez armie faraonów, jak i zdobywców. Szczególne piętno odcisnęli na niej Arabowie, dzięki którym nad egipskim stołem unosi się aromat przypraw i ziół: kminku, kurkumy, kolendry, pietruszki i mięty. Desery zaś są ciężkie i słodkie. Ba, znana dość szeroko baklawa – strucel z orzechami i miodem, obecny tez w kuchni greckiej i tureckiej należy do mniej słodkich. Rzecz nieco upraszczając można powiedzieć, że Nubijczycy, żyjący na południu kraju, lubią potrawy pikantne, zaś mieszkańcy północy preferują łagodniejsze smaki. Specyficznym składnikiem potraw w całym kraju są bób i fasola, najczęściej miksowane po ugotowaniu z cebulą, pomidorami i przyprawami, podawane z jajkiem. Uliczni sprzedawcy oferują je w postaci pasty do kanapek albo smażonych klopsików (ta’amija lub falafel). Niezbędnym dodatkiem jest chleb, przypominający polskie podpłomyki. Poczesne miejsce zajmują zupy, i zapewne dlatego panuje przekonanie, że kulinarną wizytówką Egiptu jest gęsta zupa z juty (molochija), warzywa o zielonych liściach, wyglądem i smakiem zbliżonego do szpinaku. To jednak tylko jedna z rozlicznych możliwości, bo w zależności od upodobań można wybierać między zupami mięsnymi, warzywnymi i rybnymi. Ryby i owoce morza są nader znaczącym składnikiem potraw. Jak przystało na kraj z dostępem do dwóch morskich akwenów.

Tekst był publikowany na łamach magazynu „Świat. Podróże. Kultura.” wiosną 2013.