RPA – 10 stadionów za 2 miliardy USD

Złoto i diamenty – błogosławieństwo i przekleństwo Południowej Afryki. Przyczyna kolonizacji, wojen, apartheidu i zakończonej sukcesem politycznej krucjaty Nelsona Mandeli… Owiani legendami wojownicy Zulu, tajemniczy, związani z dziką przyrodą Buszmeni, wielka piątka jak określa się charakterystyczne a zarazem największe zwierzęta Czarnego Lądu, bajkowe górskie krajobrazy, tropikalne lasy i plaże nad oceanem. A wreszcie wina, świętujące triumf na światowych rynkach. Stały się miejscową specjalnością dzięki sadzonkom przywiezionym niegdyś przez europejskich protestantów, którzy tu, na krańcach Afryki, znaleźli schronienie po prześladowaniach kulminujących w krwawą noc św. Bartłomieja.

Oto szkic do obrazu RPA, kraju-gospodarza piłkarskiego Mundialu 2010. Z okazji wielkiego sportowego wydarzenia, wachlarz miejscowych atrakcji wzbogacił się o wielkie stadiony. Kilka istniejących zmodernizowano, jednak najwspanialsze, zaprojektowano specjalnie, komponując architekturę z krajobrazem, atmosferą miejsc lokalizacji i symboliką sportowego święta. Projekty najbardziej imponujące stworzyli architekci z cieszącego się dziś światową  sławą biura projektowego gmp (German, Marg i Partnerzy) z Hamburga. Stadiony z RPA wzbogacają dorobek grupy, która wzniosła stadiony w Niemczech na mistrzostwa piłkarskie w 2006 roku, porty lotnicze w Stuttgarcie i Hamburgu, chińskie Miasto Kroplę (Ligang New City), a także zaprojektowała naszą arenę narodową, która zajmie w Warszawie miejsce Stadionu X-lecia.

Green Point w Kapsztadzie
Być może najbardziej spektakularny obiekt, wkomponowany w krajobraz o kontrastujących formach i barwach – oceanu i Gór Stołowych. Ogromną budowlę, której trybuny pomieszczą niemal 70 tysięcy widzów cechuje niezwykła lekkość. Dzieje się tak za sprawą zamaszystej falującej linii dachu oraz specjalnej membrany, która obleka stadion odbijając naturalne słoneczne światło – fenomen przyrodniczy, z którego Kapsztad słynie. Elementem konstrukcji jest też ruchomy dach, który może chronić stadion zarówno przed gwałtownym deszczem jak ostrym słońcem. Ciekawostką jest fakt, że kierujący budową i pracami projektowymi Robert Hormes, dla zmotywowania 3 tysięcy pracowników do pracy zespołowej, wprowadził kamizelki z numerem „10”, takim jaki przysługuje kapitanowi drużyny piłkarskiej… Teraz patrzy z dumą jak na innych budowach w Kapsztadzie robotnicy zakładają kamizelki z dziesiątką na plecach. Stadion będzie pełnić rolę sceny koncertowej i areny różnorodnych, nie tylko piłkarskich imprez. Górując nad miastem (ma 64m wysokości), stał się już jego nową wizytówką.

Stadion Mosesa Mabhidy w Durbanie
Kolejna konstrukcja z rozmachem, wzniesiona w mieście słynącym z wielokilometrowych oceanicznych plaż i nadbrzeżnych promenad. Jego charakterystycznym elementem jest rozpięta nad nim arkada, po której kursuje specjalna kolejka, i z której roztacza się wspaniała panorama miasta i jego malowniczego otoczenia. Łuk ma 350 m rozpiętości, a jego najwyższy punkt znajduje się 106 m ponad płytą boiska. Konstrukcję stabilizują stalowe liny o średnicy 95 mm.  Symbolicznie – łuk niczym tęcza, ma opromienić i jednoczyć podzielony pod wieloma względami kraj. Stadion stał się głównym elementem rozległych terenów sportowo-rekreacyjnych w Durbanie – Kings Park Sporting, bogatego w centra handlowe i gastronomiczno-rozrywkowe. Podczas prac projektowych stadion nazywano imieniem króla Senzangakhona, wodza Zulusów ojca słynnego później Shaki. Jego imię oznacza w dialekcie plemienia „tego co działa z dobrych pobudek”. Ostatecznie jednak stadion nosi imię zasłużonego w walce z apartheidem byłego sekretarza generalnego partii komunistycznej RPA.

Soccer City w Johannesburgu
Arena kluczowych spotkań czerwcowych igrzysk – inauguracyjnego i finałowego mieści na trybunach (po przebudowie istniejącego obiektu), niemal 100 tysięcy widzów. Wzniesiona na skraju Soweto, dystryktu miasta owianego złą sławą dzielnicy nędzy, nawiązuje kształtem do rozpowszechnionego w Afryce  naczynia calabash, czyli tykwy. Nieco spłaszczonej tykwy, która po zmroku lśni bajecznym światłem. W dzień, na ścianach stadionu widać jedynie skromne murale o czarno białych konturach z kolorowymi dodatkami. Kontrast między skromną dekoracją widoczną na co dzień, a odświętną iluminacją ma podkreślać uroczystą atmosferę meczów i innych imprez, którym arena może służyć. We wnętrzu dominuje kolor pomarańczowy. Takie są krzesełka przecięte jedynie liniami z czarnych siedzisk. Powstałe promienie wskazują kierunki do pozostałych obiektów Mundialu 2010 oraz i finałowej areny mistrzostw z 2006 roku w Berlinie. Soccer City jest największym stadionem piłkarskim na świecie i chociaż imponuje estetycznymi rozwiązaniami, budzi obawy, że nigdy więcej nie będzie w pełni wykorzystany.

Stadion nad Zatoką Nelsona Mandeli w Port Elizabeth
Przykuwa uwagę unikalną strukturą dachu oraz malowniczym położeniem nieopodal brzegów Jeziora North End. Z oddali wygląda niczym egzotyczny kwiat o delikatnych białych płatkach. Sprawia lekkie wrażenie chociaż jest imponującym obiektem z trybunami dla ponad 40 tysięcy ludzi. Oprócz trybun mieści bogaty kompleks usługowo-handlowy z  salami konferencyjnymi, apartamentami dla VIP-ów, salami gimnastycznymi, sklepami, barami, restauracjami. Ciekawostką jest natomiast fakt ze sfery ekologii. Pod dachem przygotowano gniazda dla sokołów. Drapieżne ptaki mają odstraszać gołębie, których chmary są plagą wszystkich obiektów tego typu w RPA. Podobnie stworzono dogodne warunki do życia dla… nietoperzy, aby zwalczały dokuczliwe dla kibiców owady. Tylko w Port Elizabeth (zapewne ze względu na fakt, że tereny nad jeziorem są obszarem chronionym), postawiono na naturalne, a nie chemiczne metody walki z niepożądanymi przedstawicielami fauny.

Loftus Versfeld w Tshwane (Pretorii)
Jeden z najstarszych stadionów w RPA. Otwarto go w 1906 roku. Z okazji mistrzostw poddano go kolejnej w historii przebudowie, w wyniku, której łączy potrzeby rozgrywek w rugby i w piłkę nożną. Tym samym projektanci obiektu postawili na integrację społeczności południowo afrykańskiej, w której podział na zwolenników obu dyscyplin ma silne konotacje rasowe. Biali pasjonują się głównie rugby i krykietem, czarni są fanami piłki nożnej. Nawet narodowej drużynie piłkarskiej zwanej Bafana Bafana (Chłopcy) gra dziś tylko jeden biały piłkarz – Matthew Booth. Jednak każdemu jego dojściu do piłki towarzyszy głośne buczenie. Podobno w ten sposób kibice z RPA wyrażają sympatię… Stadion nosi imię lokalnego działacza sportowego, Roberta Owena Loftusa Versfelda. Oprócz rozgrywek sportowych obiekt jest wykorzystywany jako arena koncertowa. Publiczność oklaskiwała tu między innymi odbywających afrykańskie tournee Robbiego Williamsa w 2006 roku czy Celine Dion w 2008.

Royal Bafokeng Sports Palace w Rustenburgu
Położony u stop malowniczych gór (Magaliesburg Mountains), na skraju rozległej sawanny ma chyba najbardziej kontynentalna afrykańską scenerię. Jego nazwa honoruje lud Bafokeng, dominującą grupę autochtonów zamieszkujących północno zachodnią część RPA (terytorium około 1400 km2). Osobisty patronat króla (kgosi) zapewnia obiektowi i organizowanym na nim imprezom stosowny prestiż. Populację kultywującą obyczaje i język szacuje się na 300 tysięcy. Sport jest obok nauki i przemysłu wydobywczego jedną z dziedzin, które cieszą się szczególnym zainteresowaniem króla oraz instytucji powołanych do zarządzania nimi. Nazwa Fokeng (przedrostek Ba jest odpowiednikiem angielskiego The), oznacza ludzi rosy albo ludzi trawy. Motto królestwa Bafokeng „a e wele mo metsing” oznacza w wolnym tłumaczeniu – niech panuje pokój, a jego totemem jest krokodyl, przedstawiany z zamkniętą paszczą, co wedle miejscowych wierzeń jest oznaką zadowolenia.

Free State w Mangaung (Bloemfontein)
Znany wcześniej pod nazwą Vodacom Park Stadium jest elementem rozległych terenów sportowych obejmujących pola do krykieta, hokeja na trawie oraz dyscyplin lekkoatletycznych. Z okazji mistrzostw nadano mu bardziej uniwersalną nazwę. Ponoć rozległe przestrzenie i otwarte krajobrazy okolicy są odzwierciedleniem otwartości i przyjaznego nastawienia do świata autochtonicznej ludności. Podobnie jak arena w Pretorii stadion służył najpierw rozgrywkom rugby. Od lat 90. XX wieku jest bardziej uniwersalny. Po przebudowie ukończonej przed dwoma laty łączy potrzeby widowisk rugby i piłkarskich, a na jego trybunach może zasiąść 48 tysięcy widzów.

Peter Mokaba w Polokwane
Niczym rozległe morze traw, miasto otacza sawanna. Na dalszym planie pojawiają się góry. Nazwą upamiętniono miejscowego działacza murzyńskiego, walczącego przeciw apartheidowi, a później członka parlamentu RPA i ministra w rządzie Nelsona Mandeli. Obiekt wzniesiono w prowincji Limpopo, obok starszego stadionu o takiej samej nazwie. Strukturę architektoniczną owego obiektu inspirują spotykane dość często w okolicach baobaby. Uwagę zwraca potężny dach związany ze ścianami w narożnikach podkreślonych stalowymi przypominającymi pnie tych potężnych drzew elementami.

* * * * *

Infrastrukturę mundialu 2010 dopełniają jeszcze w RPA 2 obiekty: pochodzący jeszcze z 1928 roku stadion Ellis Park w Johannesburgu oraz także wzniesiony od podstaw Mbombela w Nelspruit. RPA wydała na budowę stadionów ponad 2 mld dolarów, co stanowiło niemal połowę budżetu mistrzostw.

* * * * *

Mundial trwał zaledwie kilka tygodni, ale związane z nim obiekty pozostaną, wpisując się na stałe w obraz RPA. A są wśród nich nie tylko spektakularne stadiony. Wystarczy wspomnieć, że nie bez trudności, ale z okazji piłkarskich igrzysk uruchomiono w RPA najnowocześniejszą i najszybszą na Czarnym Lądzie kolej, łączącą Johannesburg (Soweto) i Pretorię z międzynarodowym lotniskiem. Gautrain jak nazwano pociąg od nazwy prowincji Gauteng, pokonuje trasę 88 km z prędkością 160 km/h. Wprawdzie na widowniach będzie znacznie więcej przybyszów niż miejscowych, i to białych niż czarnoskórych kibiców. RPA boryka się bowiem z mnóstwem problemów społecznych, takich jak nędza, bezrobocie, waśnie plemienne, korupcja, przestępczość, AIDS oraz nieustanne napięcie między czarną a białą społecznością, ale Mundial pociągnął za sobą mnóstwo inwestycji. Czy spowodowane nim ożywienie gospodarcze okaże się trwałe i przyczyni do unowocześnienia kraju, wyrokować trudno. Niemal tak jak podczas meczu. Z początkowym gwizdkiem otwiera się szansa na okraszone bramkami widowisko. Czy zostanie wykorzystana, czy też stadiony pozostaną jedynie kosztownymi pomnikami wydarzeń 2010 roku, czas pokaże.

INFO
Lokalizacja mundialowych stadionów w RPA: www.sa-venues.com

Tekst był publikowany na łamach magazynu „Top Class” w 2010 roku.

Reklamy