Dominikana – kalejdoskop możliwości

Wyspiarskie państwo z Karaibów kojarzymy przede wszystkim z nadmorskimi plażami i palmami, na których tle szczęśliwe młode pary uwieczniają swoje zaślubiny.

To nie pozbawiony uroku, ale jednak stereotyp, gdyż magiczne plaże – owszem – są na Dominikanie niezwykle piękne, ale wcale nie jest ich tak wiele jak sobie wyobrażamy, a do tego nie są jedynym urlopowym atutem karaibskiej republiki. Setki kilometrów zróżnicowanego wybrzeża i góry w interiorze, sprawiają bowiem, że na Dominikanie mamy cały kalejdoskop możliwości. Dziś, wybieramy z niego aktywności z odrobiną adrenaliny.

Sporty wodne
Nawiązując do wyobrażeń, zacznijmy od aktywności związanych z wodą. Na wybrzeżu to przede wszystkim nurkowanie oraz windsurfing, klasyczny, bądź w modnej ostatnio wersji określanej mianem kiteboardingu (kitesurfingu). Bazy nurkowe znajdziemy na północy, wschodzie i południu kraju (od zachodu Domikana graniczy – na lądzie – z Haiti, z którym dzieli wyspę). Są w tak popularnych miejscach, jak Sosua czy Kabarete na północnym wybrzeżu, albo Punta Cana na południowo-wschodnim, czy w mniej okupowanych przez turystów jak choćby zagospodarowana turystycznie niewielka wioska rybacka Bayahibe na południowym (to także jedna z bram do słynącego z oryginalnej przyrody chronionego obszaru Parque Nacional del Este). Zaś wśród nurkowych celów wymienia się jednym tchem koralowce, około 200 różnych gatunków ryb, które można podglądać, idealne do penetracji niewielkie jaskinie, podwodne tunele i kaniony oraz przynajmniej 19 miejsc, w których zalegają wraki. Wśród tych ostatnich ciekawostką jest Zingara. mały statek zatopiony w 1994 roku, specjalnie z myślą o nurkach. Ba, zabrano z niego drzwi i okna aby zwiększyć bezpieczeństwo. Z otwartego wnętrza skorzystały skwapliwie ryby, choćby barakudy, które się tam osiedliły stając dodatkową atrakcją dla tych, którzy w poszukiwaniu wrażeń zejdą na głębokość 28-36 m. Zarówno w przypadku nurków, jak i surferów, zarówno szkolenia jak i sprzęt są dostępne na miejscu.

Przygoda w kanionie
Tropem wodnych atrakcji trafimy w doliny górskich rzek, na których organizowany jest rafting. Na zasadach podobnych jak w Alpach, a więc tam gdzie techniczne trudności są może niewielkie, za to sceneria – krajobraz i przyroda – zachwycające. Wysokie góry (Pico Duarte 3175 m) przeprute są malowniczymi dolinami rzek. Pełno w nich przełomów a na skalnych progach kaskad wodospadów. Na Dominikanie opada jedną z najwyższych na Karaibach, 83-metrową kaskadą, wodospad Aguas Blancas. To właśnie góry sprawiły, że Dominikanę nazywa się często Szwajcarią Karaibów. Usytuowane w jej sercu wodospady Charcos de Damajagua stanowią przyrodniczy rezerwat. Kompleks zagłębień uformowanych w wapiennym korycie potoku przez opadającą kaskadami wodę, składa się dziś z 27 takich oryginalnych pięter. Przez 11 z nich prowadzi bodaj najbardziej ekscytująca trasa turystyczna Dominikany. Pod opieką przewodnika pokonuje się na niej kolejne skalne progi. Czasem po założonych drabinkach i kładkach, czasem z pomocą liny, a najbardziej emocjonująco, spuszczając się w dół po skalnej rynnie jak zjeżdżalni. Ba, w kulminacyjnym momencie trzeba dokonać skoku, by wylądować 8 metrów niżej w wypełnionym krystalicznie czystą wodą naturalnym skalnym basenie. Ten przyrodniczy fenomen długo był niedostępny. Teraz promowany jest jako największy sekret dominikańskiej przyrody, a w organizacji kanioningowych wypraw specjalizuje się coraz więcej biur (koszt wyprawy rzędu 70 USD od osoby). Punktem wypadowym jest miejscowość Imbert w rejonie Puerto Plata na północnym zachodzie kraju.

Golf
Porcja adrenaliny, emocji nie musi wcale wiązać się ze skokami na łeb na szyję w odmęty górskiej rzeki. Dystyngowany zastrzyk emocji zapewnia przecież golf. A Dominikana ma wśród zwolenników tej dyscypliny wysoką renomę. Oferuje bowiem 18-dołkowe pola najwyższej klasy, w tym projektowane przez architektów tak znanych w świecie jak Pete Dye, który w Casa de Campo zaprojektował łącznie 5 pól, dawniej zwycięski gracz, dziś zajmujący się designem, Jack Nicklaus (jego dziełem jest Punta Espada w Cap Cana), czy Robert Trent Jones, który jest twórcą znanego pola w Playa Dorada (Playa Grande). Kluby rozrzucone są zresztą po całym kraju, głównie na wybrzeżu, gdzie spokojny wydawałoby się marsz z piłeczką, odbywa się w niesamowitej scenerii, zaś relaks po grze zapewniają luksusowo urządzone wnętrza klubowych hoteli. Na Dominikanie działa obecnie 26 pól. Ale na pierwszym miejscu jest wciąż wymieniane jedno z dzieł Pete Dye’a – Teeth of The Dog. Co ciekawe uznawane już za klasyczne pole, zostało zaprojektowane przez mistrza w 1971 roku. Teraz, w jego ślady idzie najstarszy syn i swoimi projektami (np. La Cana w Punta Cana), konkuruje z powodzeniem z ojcowskimi (więcej o golfie na Dominikanie: www.golfindr.com).


Tekst publikowany w zimowym numerze magazynu „Świat Podróże Kultura” (grudzień 2015/styczeń 2016).

 

Reklamy

Dominikana – skarby wyspiarzy

Długie wybrzeże z jęzorami półwyspów, tropikalne lasy i góry sięgające trzech tysięcy metrów. Plantacje trzciny, tytoniu i kawy. Oto obraz Dominikany, którego dopełniają bogata flora i fauna oraz drzemiące w ziemi cenne surowce, przede wszystkim nikiel, rudy metali szlachetnych i występujący tylko tutaj, błękitny kamień ozdobny – larimar.

Bogactwo przyrody jest magnesem dla turystów, bogactwa naturalne – dla kompanii wydobywczych. Odmienne, a jednak równie ważne dla krajowej gospodarki interesy doprowadziły do batalii o położone w interiorze, w prowincji La Vega, pasmo górskie Loma Miranda. Uważa się je za przyrodniczy raj, sanktuarium wielu endemicznych, występujących na Karaibach tylko tam, a często zagrożonych wyginięciem, gatunków roślin i zwierząt, zwłaszcza ptaków. Ale w tym samym rejonie znajdują się także obfite złoża niklu, eksploatowane przez kanadyjski koncern Glencore Xstrata Nickel Falcondo. W sierpniu 2014 roku Kongres Narodowy Dominikany nadał terenom Loma Miranda status parku narodowego. Prezydent nie podpisał jednak ustawy, zwracając uwagę, że konstytucyjna zasada poszanowania własności prywatnej, wymaga zrekompensowania strat właścicielom gruntów i firmom prowadzącym działalność na terenie parku.

Film: „Loma Miranda Documental„, zamieszczony na Youtube przez Vega Real

Parki narodowe Republiki Dominikany są nie tylko sanktuariami przyrody. Chroni się w nich również źródła czystej wody oraz prowadzi badania naukowe i programy restytucji zagrożonych wyginięciem gatunków roślin i zwierząt, zwłaszcza ptaków, z których liczby i różnorodności słynie karaibska republika. Położony w okolicach Rio Limpio park narodowy Nalga de Maco cieszy się na przykład renomą wśród Birdwatcherów na całym świecie, ponieważ najłatwiej tam o spotkanie z rzadkim gatunkiem kukułki, nazywanej w miejscowym dialekcie cua. W dorzeczu wypływającej stamtąd rzeki Artibonite żyje ponad 2,5 mln mieszkańców kraju. Miłośnikom ptaków spodoba się z pewnością najdalej na południe wysunięte pasmo górskie Dominikany, objęte granicami parku Sierra de Bahoruco. Można tam obserwować inną z miejscowych kukułek oraz spokrewnione z naszymi drozdami, czy czyżykami lokalne gatunki, noszące zazwyczaj w nazwach przymiotnik hispaniolae, podkreślający ich endemiczny charakter. Z drugiej strony, obszar, w którym powołano park znany jest z zasobnych pokładów boksytu, eksploatowanych przez górniczą kompanię Alcoa, operującą w 30 krajach świata. Efektem ich działalności na terenie parku są utwardzane drogi, którymi najłatwiej dostać się w głąb jego terytorium od strony południowej (www.caribbeanbirdingtrail.org). Park narodowy Loma Guaconejo w prowincji Maria Trinidad Sanchez i Duarte zawdzięcza nazwę drzewom z gatunku Stevensia ebracteata, w miejscowym dialekcie – guaconejo. W granicach parku znalazły się najlepiej zachowane deszczowe lasy Dominikany. Wielką atrakcją stanowią tamtejsze wodospady Valentín i Tren. Park El Choco położony nieopodal słynnych plaż Cabarete i kurortu Peurto Plata obejmuje laguny na wybrzeżu, schodzącą na oceaniczny brzeg dżunglę oraz największy w kraju kompleks grot i jaskiń z efektowną szatą naciekową. Los Haitises położony nad zatoką Samana jest zapewne najczęściej odwiedzanym obszarem chronionym na Dominikanie. Gości kusi zróżnicowanym krajobrazem, ciągnących się wzdłuż wybrzeża wysepek, gąszczami mangrowców u ujść rzek. Stamtąd wynosi się wspomnienie cayo de los Pájaros – kluczy ptaków, bo nisko nad ziemią krążą niemal bez przerwy fregaty i pelikany (www.gosamana-dominicanrepublic.com). Równie bliskie położenie w stosunku do popularnych centrów turystycznych z rejonu La Romana – Bayahibe ma Parque Nacional del Este. Najpopularniejszym celem wycieczek jest położona w jego granicach wyspa Saona, a osobliwością jest rafa koralowa tworząca osiem wyraźnych tarasów. We florze tego obszaru wyróżnia się ponad 500 gatunków roślin, z czego ponad 10% stanowią gatunki endemiczne. 112 gatunków ptaków, 250 gatunków owadów i pajęczaków oraz około 120 gatunków ryb. Do ciekawostek faunistycznych można zaliczyć delfiny butlonose (Tursiops truncatus), które dość często zaglądają w ten rejon. Zaś w części lądowej almiki kubańskie (Solenodon cubanus), spokrewnione z ryjówkami energiczne zwierzątka o długich pyszczkach i małych świdrujących oczkach. Atrakcyjny krajobrazowo fragment wybrzeża z rybackimi osadami znajdziemy na wschód od miasta Los Naranjos, w parku La Gran Laguna. Nieopodal granicy z Haiti, na wyspie oblanej wodami największego jeziora Karaibów – Lago Enriquillo, utworzono park narodowy Isla Cabritos. Żegludze po jeziorze emocji przyczynia obecność krokodyli. Na długiej na 12 km wyspie żyją iguany, a u brzegów brodzą w wodzie flamingi i czaple. Nieco bliżej morskiego wybrzeża, na południe od jeziora Enriquillo leży park Jaragua. W jego nazwie upamiętniono legendarnego wodza autochtonicznych Indian z plemienia Tainów. To najbardziej rozległy park narodowy na Karaibach, z tym, że niemal 3/4 jego powierzchni przypada na wody morskie. W lądowej części znajduje się malownicze Lago Oviedo, w morskiej – szereg spektakularnych krajobrazowo wysepek. Ostatnim z funkcjonujących już parków narodowych jest położony na pograniczu z Haiti, Monte Cristi. Obejmuje fragment wybrzeża Morza Karaibskiego z lagunami i plażami porośniętymi oryginalną sucholubną roślinnością określaną zbiorczym mianem sabia montecristini.

Batalia o Loma Miranda, 11 już park narodowy na Dominikanie (jednocześnie kolejny, bodaj 119 obszar o specjalnym statusie w kraju), wykracza poza sferę ochrony przyrody, dotykając głównie kwestii ekonomicznych oraz stosunków z silniejszymi politycznymi partnerami. Przyrodnicze atrakcje sprzyjają dynamicznemu rozwojowi ekoturystyki, a turystyka i związane z nią usługi przynoszą Dominikanie ponad połowę PKB. Rolnictwo i przemysł stanowią drugi filar gospodarki, są jednak mocno uzależnione od obcego kapitału, zwłaszcza z USA i Kanady.

Parki Narodowe (Parque nacional) na Dominikanie
Parki Narodowe (Parque nacional) Republiki Dominikany

W 2001 roku parki narodowe Jaragua i del Este zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa ludzkości. Pozostałych 12 dominikańskich obiektów w wykazie UNESCO stanowią zabytki historii i kultury. Osobliwości dominikańskiej przyrody chroni się także w innych formach niż parki narodowe, istnieje łącznie 118 obiektów i obszarów o specjalnym statusie. Oto kilka przykładów. Lagunas Redonda y Limón Reserva Científica to 40 mil kwadratowych mangrowcowych gąszczy rozciągających się na południowo wschodnim wybrzeżu Zatoki Samana (najłatwiejszy dostęp z miasteczka Miches). Bahía Maimón czyli plaże Maimón w prowincji Puerto Plata, gdzie  przyroda fragmentu oceanicznego wybrzeża i zabytki kultury tworzą niepowtarzalną całość. Podobny charakter ma wiele stanowisk archeologicznych, które objęto na Dominikanie ochroną wraz z ich naturalnym współczesnym toczeniem. Villa Elisa w Guayubín, w prowincji Monte Cristi, która słynie z ponad  130 gatunków orchidei; aż 28 spośród nich zalicza się do endemitów. Uwijają się wśród nich ptaki liczne ptaki, między innymi barwne papugi, dzięcioły i kukułki cua. Banco de la Plata – sanktuarium wielorybów obejmuje Półwysep Samana z rozległą strefą wód oceanicznych, w których pojawiają się humbaki.

Film: „La Mine de Larimar de Bahorucco”, zamieszczony na Youtube przez Blue Stone International (BlueStoneBijoux).

INFO
Wszystko o kraju i jego osobliwościach: www.godominicanrepublic.com
Listy gatunków zwierząt i roślin oraz osobliwości przyrody i obszarów chronionych (w zakładkach: Dominican Republic):
www.nationalparks-worldwide.info
www.birdlist.org
www.nature-worldwide.info
www.mammals-worldwide.info

Poszerzony tekst artykułu opublikowanego na łamach „Świat Podróże Kultura” w numerze sierpień-wrzesień 2015 pt. „Skarby Dominikany”. Ta wersja została przygotowana dla portalu http://magazynswiat.pl.

Dominikana – republika z Karaibów

Republika Dominikany jest krajem Ameryki Łacińskiej. Zajmuje wschodnią część (blisko 2/3), należącej do Wielkich Antyli wyspy Haiti (graniczy z państwem Haiti).

Miejscowe plaże uchodzą powszechnie za najpiękniejsze na Karaibach. W konsekwencji, turystyka ma zasadnicze znaczenie dla gospodarki, a główne centra wypoczynkowe znajdują się na wybrzeżu. Interior zajmują góry (najwyższy szczyt: Pico Duarte, 3175 m). Ciekawostką jest fakt, że to właśnie do wybrzeży dzisiejszej Dominikany dotarł w 1492 r. Krzysztof Kolumb. Wyspę nazwano Hispaniolą, a założona przez Hiszpanów osada Santo Domingo jest dziś stolicą kraju. Korzenie miejscowej kultury tkwią w obyczajowości autochtonicznych Tainów, konkwistadorów oraz, ze względu na rozwój kolonializmu – osadników francuskich i sprowadzanych z Afryki niewolników. Jej kwintesencją jest merengue – muzyka i żywiołowy taniec. Większość mieszkańców (ok. 73%) ma dziś mieszane pochodzenie; dominują Mulaci.

Powierzchnia: 48,73 tys. km2

Ludność: 9,45 mln.

Stolica: Santo Domingo (2,7 mln. mieszkańców)

Główna religia: katolicyzm (wyznawany przez 85% populacji)

Waluta: peso dominikańskie (1 DOP – 0,08 PLN w 2015; kalkulator walut), dzieli się na 100 centavos

Język urzędowy: hiszpański

Czas: 4 godz. wstecz w stosunku do czasu Greenwich

Na liście UNESCO: dzielnica kolonialna w Santo Domingo

Na srebrnym ekranie: na wybrzeżu kręcono sceny „Piratów z Karaibów”

Atrakcje turystyczne: plaże i przyjazne dla miłośników trekkingów góry – dostępne przez cały rok, humbaki, przypływające na przybrzeżne wody w styczniu i lutym (Whale Watching). Dominikana jest jednym z popularnych miejsc, w których młode pary z całego świata pragną stanąć na ślubnym kobiercu. Jest także wymieniana wśród najpopularniejszych na świecie celów seks-turystycznych (np. www.therichest.com). Pora deszczowa nie jest zbyt uciążliwa, ale ze względu na specyfikę klimatu i konfigurację terenu, gdy w południowej części kraju się zaczyna, w północnej właśnie się kończy. Miesiącem przełomowym jest więc maj, i wtedy należy się liczyć z najobfitszymi opadami.

Kuchnia kreolska łączy tradycje indiańskie z europejskimi. Sztandarowa potrawa: sancocho – danie „z jednego garnka” ze zmieszanych różnych gatunków mięsa (marynowanego w korzennej zalewie i gotowanego z pomidorami, cebulą, czosnkiem). Najpopularniejszym dodatkiem jest ryż z fasolą. Na ulicach sprzedawane są empanadas – smażone pierogi z farszem mięsnym (con carne), z sera (con queso), z szynką (con jamón), etc.

Gdzie indziej nie znajdziecie: larimar (Stefilia’s Stone) – półszlachetny kamień ozdobny pochodzenia wulkanicznego. Jedyne znane i eksploatowane złoże larimaru o rzadkim turkusowym odcieniu znajduje się na Dominikanie (Filipinas Mine w Los Checheses; www.larimarmuseum.com).

W Internecie:
www.godominicanrepublic.com
Dominikana w CIA Factbook: www.cia.gov

Powiązane artykuły (dostępne w tym archiwum):
Dominikana, Santo Domingo – od Kolumba do bezsennych nocy
Dominikana – pomysł na nudę
Dominikana – w rytmie merengue
Dominikana / Półwysep Samaná – śpiew waleni
Dominikana – Szwajcaria Karaibów
Dominikana – jesień w świątecznym nastroju

Materiał przygotowany do internetowej edycji magazynu „Świat. Podróże. Kultura.” (2015).

Dominikana, Santo Domingo – od Kolumba do bezsennych nocy

Krzysztofowi Kolumbowi przypisuje się odkrycie Ameryki. Rzecz wymaga sprostowania, bo tak naprawdę odkrył… Dominikanę.

Ba, jego pierwsze spotkanie z lądem, który wcale nie był tym do którego chciał dotrzeć, było krótkie i dramatyczne. Tubylcy obsypali żeglarzy gradem strzał. O negocjacjach nie było mowy, i statki Kolumba rozwinęły żagle, by spróbować lądowania gdzie indziej. Zatokę w której zdarzenie miało miejsce odkrywca nazwał Golfo de Las Flechas, Zatoką Strzał. Był styczeń 1493 roku, czas, w którym w rejonie Półwyspu Samanà pojawiają się śpiewające wieloryby. Notując w dzienniku pokładowym wzmiankę o nich, Kolumb – znowu mimowolnie – stał się pierwszym Europejczykiem, który oglądał humbaki. Do dziś nie ma pewności czy Kolumb zawitał do rozległej zatoki Samanà? Czy do małej Rincón, wtulonej między cyple jakie wysuwają się z Półwyspu Samanà ku północnemu wschodowi? Pewne jest tylko to, że kończąc epokę nazywaną dziś prekolumbijską, przybycie Hiszpanów stanowiło przełom w dziejach obu Ameryk.

Pałac Don Diego
W ślad za Kolumbem do Nowego Świata zaczęły się wlewać fale przybyszów ze Starego Kontynentu. Awangardę stanowili oczywiście członkowie rodziny odkrywcy. Już w sierpniu 1496 roku, brat Krzysztofa, Bartolomeo założył Santo Domingo. Osada stała się bazą hiszpańskich podbojów. Dziś jest najstarszym miastem obu Ameryk i stolicą Republiki Dominikany. Nic więc dziwnego, że starówka ma kolonialny charakter, i że pełno tam kolumbowskich pamiątek. Przede wszystkim Alcázar de Colón, zwany też Pałacem Don Diego Kolumba. Kamienna budowla na rozległym placu ze wspaniałym widokiem na rzekę Ozama. Dar króla Ferdynanda Katolickiego dla Don Diego Kolumba, najstarszego syna odkrywcy, zarządzającego zamorskim terytorium od 1509 roku. W rękach rodziny rezydencja pozostawała przez trzy pokolenia, potem była przedmiotem własnościowych sporów, aż wreszcie, splądrowana przez słynnego angielskiego korsarza Francisa Drake’a, popadła w ruinę. Odbudowana przed półwieczem mieści dziś muzeum.

Latarnia Kolumba i UNESCO
Drugą pamiątką jest Faro a Colón, czyli Latarnia Kolumba. Budową kierował dominikański architekt Teófil Carbonella. Wzniósł obiekt w kształcie ogromnego krzyża – centrum edukacjno kulturalne, a zarazem nietuzinkowy pomnik Kolumba. Miano latarni zyskał za sprawą efektownej iluminacji. Lśni i wysyła w niebo snop swiatła z 251 reflektorów. Budowę ukończono w 1992 roku, w 500 rocznicę odkrycia Ameryki. Santo Domingo zawdzięcza rozwój Diego Kolumbowi. Jako zarządca prowincji położył kamień wegielny pod budowę najważniejszej w owych czasach budowli – miejscowej katedry. Konsekrowana w 1546 roku Cathedral Basilica Santa Maria la Menor stała się pierwszą świątynią Nowego Świata, więc konsekrował ją w 1542 roku sam papież, Paweł III. Wraz z gmachem uniwersytetu i szpitalem należy do pierwszego na amerykańskich kontynentach cennego zespołu zabytkowego wpisanego w 1990 roku na listę kulturalnego dziedzictwa ludzkości.

Zabawa do świtu
Santo Domingo ma jeszcze inne „naj”, choćby największy na Karaibach ogród botaniczny tak rozległy, że egzotyczne rośliny podziwia się… jeżdżąc specjalną kolejką. Santo Domingo jest też najbardziej rozrywkowym miastem słonecznego karaibskiego archipelagu. Z mnóstwem nocnych lokali, klubów i restauracji. W tym roku [tekst z 2013 r. ] w ramach akcji „City Gourmet of Santo Domingo“ można w nich kosztować wyjątkowych lokalnych potraw. Z równym powodzeniem jak rozkoszom podniebienia można oddawać się hazardowi w jednym z miejscowych kasyn, albo dać porwać gorącym rytmom. Kluby i dyskoteki rozbrzmiewają muzyką do świtu. A tańczący merenque, salsę czy bachtę wylegają spontanicznie na ulice. Krótko mówiąc: Santo Domingo nigdy nie śpi!

INFO
www.godominicanrepublic.pl
www.santodomingotourism.com

Sezon na Dominikanę trwa cały rok. Warto jedynie pamiętać, że najbardziej wilgotny okres to maj-wrzesień. Zdarzają się wówczas intensywne deszcze, które przyjemnie orzeźwiają powietrze. Gdy u nas jest zima różnica czasu w stosunku do Greenwich wynosi 4 godziny, latem (nie zawsze) – 5. Konieczny jest adapter do naszych urządzeń elektrycznych, bo napięcie w gniazdkach wynosi 110 V.

Tekst publikowany w magazynie „Świat Podróże Kultura” w numerze wrzesień-październik 2013 na str. 34-37.

Dominikana – pomysł na nudę

W popularnym portalu Trip Advisor znajdziemy blisko 300 tysięcy recenzji dotyczących ponad 400 hoteli Dominikany, ponad 52 tysiące postów poświęconych jej atrakcjom i 24 tysiące opinii na temat ponad tysiąca działających w tym kraju restauracji.

Wprawdzie swojego czasu użytkownicy Trip Advisora zakwalifikowali Dominikanę do 10 najnudniejszych destynacji na Ziemi, to jednak wśród postów na jej temat przeważają zdecydowanie te z pozytywnym wydźwiękiem. Już same w sobie wspomniane na wstępie liczby opinii świadczą najlepiej o zainteresowaniu jakim ten karaibski kraj cieszy się wśród turystów z całego świata. Zróżnicowanie odczuć jest natomiast dowodem na to, że dzielimy się na tych, którzy uwielbiają zanurzać się w błogim nieróbstwie i na tych, którzy są takim stanem zaniepokojeni. Dominikanę uwielbiają ci pierwsi, i wygląda na to, że jest ich bardzo dużo, bo wypoczynkową ofertę karaibskiego kraju portal Trip Advisor obdarza nader często prestiżowymi tytułami „Traveller Choice” czy „Certificate of Excellence”. „Ocean Spa Doctor Fish” – nowatorski pomysł firmy Ocean Adventures z Punta Cana, zyskał sobie takie uznanie, że portal przyznał mu „Certyfikat Jakości 2014″ (Certificate of Excellence 2014).

Ocean Spa Doctor Fish
Za sugerującą wypoczynek i odnowę biologiczną z wykorzystanie sił natury propozycją, kryje się SPA na katamaranie. Trzygodzinny program relaksacyjny, wypełniony ćwiczeniami gimnastycznymi pilates, jogi, pływaniem, a potem redukującymi stres masażami oraz tak modną ostatnio terapią stóp w wykonaniu rybek. Co najciekawsze, wszystko to dzieje się nie w zaciszu hotelowych gabinetów, ale w plenerze. Na pokładzie płynącego z wiatrem katamaranu.

„Nigdy w życiu nie byłem w SPA” – przyznaje młody mężczyzna z Teksasu. Jednak w czerwcu, podczas miesiąca miodowego spróbował, i ku własnemu zdziwieniu stwierdził, że „było super!”. Co więcej, poleca teraz gorąco Ocean Spa Doctor Fish zarówno paniom jak i panom. „To świetny sposób na spędzenie dnia” – dodaje młoda para, która w maju odbyła taki rejs. „Boskie!” – twierdzi wczasowiczka z Kanady, i puentuje – „byliśmy zadowoleni z każdej sekundy wycieczki”. Jedyne na co narzeka, to fakt, że czas upłynął zbyt szybko. Pochwały zbierają pomysłodawcy i uprzejmy personel. A nawet rybki, choć znalazłem zabawną opinię pewnej pani, która stwierdziła, że były one trochę zbyt duże jak dla jej delikatnych stóp.

To nie jedyny dobry pomysł
Nie ukrywając zadowolenia z powyższych recenzji, menedżer firmy zapewnia, że wyróżnienie Trip Advisora „zobowiązuje jego zespół do stałego ulepszania usług, aż do osiągnięcia absolutnej doskonałości“. Zwraca ponadto uwagę, że Ocean Adventures organizuje również inne wycieczki morskie. Szczególnej uwadze, tych, którzy lubią spędzać czas aktywnie, poleca wyprawę do Zatoki Płaszczek. To naturalne morskie akwarium, więc goście, którzy skorzystają z oferty, będą mogli podglądać podwodny świat, a najodważniejsi także popływać. W towarzystwie wielkich płaszczek i… rekinów.

INFO
Ocean Adventures z Dominikany ma siedzibę w Punta Cana. W kurorcie usytuowanym na jednym z najpopularniejszych odcinków, pełnego plaż i malowniczych zatok wybrzeża o długości niemal 15 tys. km. To stamtąd pochodzą kojarzone powszechnie z wyspą pejzaże z palmami rzucającymi cień na biały piasek obmywany zachwycającą turkusową wodą. Plaże Punta Cana ciągną się we wschodniej części wyspy przez 40 km. W kurorcie zaś jest ponad 50 hoteli oferujących 30 tys. miejsc i różnorodne formy relaksu w SPA oraz zajęcia Wellness w plenerze (www.oceanadventures-puntacana.com).
Turystyczne informacje na temat Dominikany, w portalu: www.godominicanrepublic.pl oraz na fb: www.facebook.com

Dominikana / Półwysep Samaná – śpiew waleni

Nie ma wielkiej przesady w nazywaniu Dominikany rajskim ogrodem Karaibów. Sanktuarium dziewiczej przyrody i zachwycających krajobrazów na Atlantyku. Półwysep Samaná jest perłą tego ogrodu. Naturalnym molo wysuniętym w wody oceanu w północno wschodniej części kraju.

W ostatnich latach miejsce to urosło do rangi jednego z najważniejszych kierunków modnej na świecie ekoturystyki. Przez cały bowiem rok można tutaj korzystać ze słońca na uchodzących za najpiękniejsze na Karaibach białych plażach, cieszyć ciepłem i turkusową barwą wód oceanu, zanurzać w gąszcz tropikalnych lasów, wsłuchując w odgłosy żyjących tam zwierząt i ptaków.

Na spotkanie wielorybom
Największą radość gościom półwyspu sprawiają przypływające tam humbaki. Walenie garbate zwane po polsku długopłetwcami (Megaptera novaeangliae), jedne z największych ssaków na świecie. Przybywają w styczniu i pozostają przynajmniej do końca marca. W ciepłych, wodach Zatoki Samaná odbywają doroczne gody i wydają na świat potomstwo. Przyjazne wobec ludzi chętnie towarzyszą statkom i łodziom. Rejsy na ich spotkanie są główną atrakcją turystyczną półwyspu. Jest bowiem na co patrzeć. Ciała dorosłych osobników osiągają 16-18 m długości. Waga przekracza 30 ton, dochodząc czasem nawet do 50. Humbaki mogą wprawdzie długo przebywać pod wodą, ale oddychać muszą tak jak my, powietrzem po wynurzeniu się nad wodę. Przyjazne wobec ludzi, chętnie towarzyszą statkom i łodziom. Potrafią wyskakiwać ponad powierzchnię, zupełnie jakby się popisywały. Na oddalonych od brzegów głębszych wodach, samce walczą o samice. Pojedynki kolosów, zapewne jedno ze źródeł mitów o potworach z głębin. Wizerunki humbaków uwiecznili na ścianach jaskiń miejscowi Indianie z plemienia Taino. Można je podziwiać w Parku Narodowym Los Haitises (Parque Nacional Los Haitises po południowej stronie Zatoki Samaná). Krzysztof Kolumb wspominał o waleniach w swoim dzienniku pokładowym.

Miłosna serenada czy próba kontaktu?
Najciekawsze jest jednak to, że humbaki śpiewają… Samce są przy tym znacznie wymowniejsze od swoich partnerek. Tony są długie, niskie, o zmiennej amplitudzie. Modulowane głównie wydmuchiwanym przez nozdrza powietrzem, bo walenie są pozbawione strun głosowych. Zaobserwowano przy tym, że w każdym rejonie, w którym się stale pojawiają, walenie śpiewają inne, specyficzne pieśni. Systematyczne obserwacje tych samych grup dowiodły jednak, że w ich repertuarze pojawiają się co pewien czas zmiany. Przypisuje się je wpływom innych grup, spotykanych podczas długiej podróży z mroźnych wód Grenlandii. Pieśń trwa zazwyczaj 10 do 20 minut, choć słyszano samce, zawodzące przez 24 godziny, jedynie z małymi przerwami na oddech. Bez odpowiedzi pozostaje jak dotąd pytanie po co to robią. Czy tak się komunikują? Czy to rodzaj miłosnych serenad, próba zwrócenia uwagi samicy? Romantyczna teoria się raczej nie obroni, ponieważ zauważono, że na śpiew samca reagują inne, i jest to reguły preludium konfliktu. Na tej podstawie naukowcy wysnuli teorię o ustalaniu hierarchii w stadzie, wyzywaniu przeciwnika do boju. Zdaniem innych, to technika echolokacji oraz sposób na dezorientowanie ryb podczas poszukiwania żeru. Nie traćmy nadziei. Może to jednak coś więcej – próba nawiązania kontaktu z nami, małymi bratnimi ssakami, przyglądającymi się gigantom z pokładów łodzi?

INFO
www.godominicanrepublic.com
www.turismosantodomingo.com

Tekst był publikowany na łamach magazynu „Świat. Podróże. Kultura.” jesienią 2013.

Dominikana – Szwajcaria Karaibów

Ubawiło mnie to znalezione w Internecie określenie. Uświadomiłem sobie jednak, że Dominikana nie kończy się na rajskich plażach. Gros jej terytorium zajmują przecież góry. Najwyższe na dzielonej z Haiti wyspie, a zarazem na całych Karaibach.

Rzeki toczą się tam wartko. Ze skalnych progów w dolinach opadają kaskady wodospadów. Tropikalne lasy rozbrzmiewają ptasim śpiewem. Kształtem i barwą zachwycają orchidee. Góry piętrzą się w interiorze, sięgając 3 tysięcy metrów. Króluje wśród nich Pico Duarte.

Dach Karaibów
Szczyt ma symboliczne znaczenie, więc na wierzchołku powiewa flaga, wznosi się krzyż i popiersie Juana Pablo Duarte, założyciela organizacji La Trinitaria, która doprowadziła do ogłoszenia niepodległości w 1844 r. Wtedy też rozpoczęła się epoka naukowej i sportowej  eksploracji kraju. Wyprawy w góry, podobnie jak w europejskiej Szwajcarii, podjęli jako pierwsi Brytyjczycy. W 1851 r. na szczycie stanął Sir Robert Hermann Schomburgk. Prawem zdobywcy nazwał górę Monte Tina i dokonał pomiaru wysokości uzyskując wynik 3140 m. Niepodległość okazała się iluzoryczna i wkrótce kontrolę nad Dominikaną przejęli znowu dawni konkwistadorzy – Hiszpanie. Za ich rządów, w 1912 r. szczyt zdobył ojciec Miguel Fuertes. A że wszedł też na sąsiednią La Rusillę, podważył opinię Anglika, dowodząc, że to ona jest najwyższa. Oba szczyty rozdziela szerokie, niezbyt głębokie siodło. Całą La Rusillę porasta dziś sosnowy las, niewielki czub Pico Duarte jest kamienisty. Tropikalna roślinność zainteresowała szwedzkiego botanika Erika Ekmana, który na dach Karaibów wybrał się w 1913 r. Oba wierzchołki były zapewne mniej zarośnięte niż współcześnie, bo starając się rozstrzygnąć spór o wysokość, Monte Tinę nazwał Pelona Grande, zaś jej siostrę Pelona Chica, czyli Łysymi Głowami – Wielką i Małą.

W 1916 r. kontrolę nad Dominikaną przejęli Amerykanie, którzy w 1930 oddali władzę Rafaelowi Trujillo. Dachowi Karaibów nadano zaraz imię dyktatora. Po 31 latach, gdy Republika Dominikany doczekała się wreszcie autentycznej wolności, Pico Trujillo przemianowano na Pico Duarte. U progu wolności i demokracji utarł się też obyczaj wychodzenia na szczyt. Najchętniej w styczniu albo w lutym. 26 stycznia czci się pamięć Duartego, zaś 27 lutego celebruje Dzień Niepodległości. Poza tym to środek trwającej od grudnia do kwietnia pory suchej, więc najłatwiej się tam dostać. W dominikańskim kalendarzu jest wtedy też mnóstwo świąt, co skłania do brania urlopów.

Co jakiś czas dokonywane są także kolejne pomiary. W latach 90. XX wieku Pico Duarte urósł do 3175 m. Później uzyskano rezultat 3098 m. Najczęściej powtarzało się 3087 m więc taką wysokość przyjęto oficjalnie. Konsekwentnie, sąsiednią La Pelonę, jak się dziś nazywa siostrzany szczyt, uznaje się za niższą. Ale tylko o 2 metry.

Drogi na szczyt
Jest ich 6. Dobrze oznaczonych, trekkingowych tras, pokonywanych pieszo lub, przynajmniej częściowo, na mułach. Brak skalnych trudności nie oznacza jednak, że jest łatwo. Tropikalny klimat sprawia, że poza kilkoma suchymi miesiącami okolicę nawiedzają ulewy, a błotniste drogi są śliskie. W porze suchej jest z kolei zimno. Różnice temperatur u podnóża i na górze potrafią przekraczać 30 stopni. Noce są mroźne, a w szczytowych partiach panują ujemne temperatury. Cały ekwipunek i prowiant trzeba zabrać ze sobą. Muły są naprawdę przydatne.

Szczyt wznosi się w sercu Parque nacional José Armando Bermúdez. Przekroczenie bram parku wymaga zezwolenia, a po szlakach można wędrować tylko z przewodnikiem. W konsekwencji wycieczki mają szczególną poetykę. Towarzyszą nam pokrzykiwania poganiaczy, ciepło jest dopiero przy ognisku, a żeby wypocząć, trzeba się otulić śpiworem.

Najpopularniejszy jest stromy ale najkrótszy szlak. Może dlatego, że na Ruta La Ciénaga najłatwiej się dostać. Autobusem z Santo Domingo do miasteczka Jarabacoa, w niespełna 3 godz. Tam umawia się przewodników, wynajmuje muły i kupuje prowiant. Po noclegu w jednym z licznych hoteli trasa prowadzi do parkowych bram w wiosce La Ciénaga de Manabo (1100 m; 23 km od celu), a potem wspina na kamp La Campartición (2450 m). Opuszczając go przed świtem, zdążymy na wschód słońca. Nagrodą za trud jest panorama z Pico Duarte. Góry wyłaniają się z morza chmur, a przy szczególnie przejrzystym powietrzu widać ocean.

INFO
Na alternatywny nieco dłuższy szlak przez Valle de Tetero trzeba przeznaczyć 4, a na inne trasy 6-7 dni. Los Corralitos liczy 86 km. Po 96 km mają Mata Grande i Sabeneta, a Las Lagunas, która łączy się w pewnym momencie z Valle Tetero, aż 108 km. Przy wyborze drogi najlepiej kierować się zasadą, że im więcej czasu spędzimy w górach, tym lepiej się zaaklimatyzujemy i wycieczka sprawi więcej przyjemności.
Za opłatą 400-600 dolarów od osoby (30-40% drożej niż indywidualnie), zlecimy organizację i przeprowadzenie wyprawy miejscowej firmie (np. www.iguanamama.com; www.exploraecotour.com).

Tekst był publikowany na łamach magazynu „Świat Podróże Kultura” (wrzesień/październik 2014)