Sumo z Niedźwiadkiem

Sumo znane w Japonii od niemal 2 tysięcy lat było początkowo wiejskim rytuałem związanym z zabiegami o dobre plony i modlitwą do szintoistycznych bóstw.

Współcześnie, sumo jest przede wszystkim egzotycznym, widowiskowym sportem, rodzajem zapasów z pieczołowicie kultywowanym ceremoniałem, jakim obrosło przez stulecia. Zwycięstwo w turniejach ma charakter prestiżowy, a wybitni mistrzowie cieszą się w Japonii ogromnym szacunkiem.

Pod opieką instruktorów z warszawskiego UKS Niedźwiadek, podczas majowego pikniku „Mózg lubi ruch” (www.mozglubiruch.eu), odbyły się – na wesoło – zapaśnicze walki sumo. A żeby każdy z młodych zawodników mógł zaprezentować godne prawdziwego sumotori warunki (bez specjalnej i siłą rzeczy długotrwałej diety oraz ciężkiego treningu), dziewczęta i chłopcy zakładali wypełnione powietrzem kolorowe ‚opony’.

W poniższej, nieco dłuższej wersji jako podkład muzyczny wykorzystałem tradycyjną muzykę w wykonaniu bębniarzy Yamato – fragment z utworu zatytułowanego Kodo, co oznacza bicie serca.

 

Zawodnicy sumo (rikishi) stosują specjalną dietę. Jej podstawą jest potrawa chanko-nabe, czyli pożywny bulion z mięsem, tofu, grzybami i warzywami.

 

Krótka historia sumo
III-VIII w. – w Japonii ukształtował się rytuał religijny związany najprawdopodobniej z modłami o dobre plony do szintoistycznych bóstw kami. Spisane w VIII stuleciu, najstarsze japońskie kroniki Kojiki i Nihonshoki, przytaczają mity na temat sumo.
VIII-XII w. – walki sumo odbywały się coraz częściej na dworze cesarskim. Za panowania Shōmu (I poł. VIII w.), weszły na stałe do programu festiwalu tanabata i zaczęto je określać mianem shinji-zumō (bożej służby). W znaczącym dla Japonii okresie rozwoju kulturalnego i dobrobytu (epoka Heian; lata (794–1192), sumo przekształciło się w kluczowy element dorocznej dworskiej ceremonii sechie-zumō, podczas której zanoszono modły o dobrobyt dla kraju.
XII-XIV w. – w początkowym okresie szogunatu zaprzestano walk na dworze cesarskim, a techniki sumo zaczęto wykorzystywać w szkoleniu wojowników (buke-zumō). Upowszechnienie ich sprawiło, że walki zaczęły służyć rozrywce. Niedługo potem, wykorzystując ów trend, klasztory zaczęły organizować walki, aby zbierać fundusze na potrzeby religijne (kanjin-zumō).
XVI w. – zaczęto organizować doroczne turnieje sumo.
XVII-XIX w. – w epoce Edo (lata 1603–1868) skodyfikowano zasady pojedynków; pojawiły się też stajnie (heya), w których szkolono zawodników (rikishi).
XX w. – po II wojnie światowej sumo zainteresowali się Amerykanie, a potem przedstawiciele innych nacji, co doprowadziło do przekształcenia się rytualnych egzotycznych zapasów w międzynarodową dyscyplinę sportową; do grona wybitnych mistrzów zaczęli dołączać dysponujący wyjątkowymi warunkami fizycznymi zawodnicy z innych krajów, zwłaszcza z USA, Mongolii, a w pierwszej dekadzie XXI w. także z Bułgarii. Jako dyscyplina zapaśnicza sumo zawitało w tym czasie do Polski.

Majowy piknik „Mózg lubi ruch” – sumo na wesoło pod opieką instruktorów UKS Niedźwiadek, fot. Paweł Wroński

 

Walka odbywa się w kole o średnicy 4,55 m (dohyō). Zwycięzcą zostaje zawodnik, który wypchnie przeciwnika z koła lub spowoduje aby drugi dotknął maty inną częścią ciała niż podeszwy stóp.

 


Dobry film o sumo z YouTube z kanału JAPANmania


UKS Niedźwiadekwww.uks-niedzwiadek.pl
Trener-koordynator: Sławomir Wojciech Luto
Siedziba klubu:
ul. Kobielska 5, Warszawa – Praga Południe

Historia sumo sportowego na stronach UKS Niedźwiadek

Reklamy

Japonia zimowym potentatem

Japonię kojarzymy z urodą gejsz, mitem samurajów, świętem kwitnących wiśni, smakiem sushi, groźną jakuzą lub samochodowym przemysłem. Fakt, że 80% powierzchni kraju zajmują góry budzi zaskoczenie. Nie wiadomo czemu, skoro symbolem Japonii jest sylwetka zaśnieżonej Fuji-no Yamy.

Pomimo oceanicznego klimatu, łagodzącego srogość zim (z drugiej strony to właśnie wilgotne powietrze znad oceanu zamienia się nad japońskimi górami w obfite opady śniegu), w kraju kwitnącej wiśni jest mnóstwo narciarskich ośrodków. Kręci się ponad 500 wyciągów i są nowoczesne Snowparki. Największe skupisko zimowej infrastruktury znajduje się na wyspie Hokkaido. Tam leży Sapporo, w którym podczas olimpiady 1972 r. Wojciech Fortuna skoczył po złoto, a przy okazji – jak donosiły media – zawładnął sercem księżniczki z cesarskiego rodu.

Narciarskie Eldorado znajduje się także na głównej wyspie kraju, na Honsiu. W prefekturze Nagano, w Alpach Japońskich, przekraczających 3 tys. m wysokości. Poznał je świat w 1998 r., gdy Nagano było gospodarzem ostatniej zimowej olimpiady XX w.

W regionie jest 87 narciarskich stacji, w tym tak popularne, jak Hakuba i Otari (w materiałach anglojęzycznych określane wspólnym mianem Hakuba Valley). Nic więc dziwnego, że po trzęsieniu ziemi, przed sezonem zimowym 2014/2015, w całej prefekturze modlono się o śnieg i prosperity dla Hakuby. Część zysków przeznaczono bowiem na pomoc ofiarom kataklizmu. Nozawa Onsen jest najstarszym z ośrodków narciarskich Japonii. Słynie też z termalnych źródeł onsen. Można się w nich kąpać bezpłatnie w publicznych łaźniach sotoyu, zaś w mniejszych źródłach ogama, mieszkańcy od stuleci gotują warzywa i jajka. Shiga Kogen jest gigantem w światowej skali. Leży w Parku Narodowym Joshinetsu, a trasy narciarskie obsługiwane przez ponad 70 wyciągów tworzą rozległą sieć na stokach 21 gór. Spektakularna sceneria, puch i gorące źródła odwiedzane przez śnieżne małpy są dodatkowymi atutami stacji.

Alpy Japońskie to łańcuchy górskie: Hida, Kiso i Akaishi w interiorze wyspy Honsiu. Przekraczają 3 tys. m wysokości, a nazwę bliską sercom Europejczyków wylansowano dla potrzeb anglojęzycznej promocji kraju. Najwyższe są w tym regionie szczyty Kita-dake; 北岳 (3193 m) oraz Hodaka-dake; 穂高岳 (3190 m). Natomiast symbol Japonii – wulkan Fuji-no Yama (można też powiedzieć Fuji-san, czyli Pan Fudżi), liczy 3.776 m.

 


top 10 Japan ski resorts INFO
Ceny 1-dniowych karnetów w opisanych ośrodkach wahają się od 4200 jenów (Hakuba-Iwatake) do 5000 jenów (Shiga Kogen); dzieci do 12 roku i seniorzy od 70 lat, płacą 50%.
1 JPY – 0,04 PLN; przybliżony kurs z sierpnia 2016

Wszystkie ośrodki narciarskie w kraju kwitnącej wiśni są opisane w anglojęzycznym serwisie www.snowjapan.com

 


Monkey magic ... Japanese macaques in a hot spring in the Nagano area. Photograph: Corbis / Keren Su
Monkey magic … Japanese macaques in a hot spring in the Nagano area. Photograph: Corbis / Keren Su

UWAGA! To zdjęcie przedstawiające makaki wygrzewające się zimą w jednym ze słynnych gorących źródeł prefektury Nagano, pochodzi z artykułu zamieszczonego w 2006 r. w internetowym wydaniu The Guardian, dział Travel (www.theguardian.com). A że miałem właśnie krótki tekst o narciarskich stacjach Japonii, przygotowany do pewnego katalogu, jak je zobaczyłem, po prostu nie mogłem sobie odmówić. 🙂

Historia karate

History Of Karate – Karate Documentary – Discovery TV

Karate is a fighting style established on the Ryukyu Islands in just what is now Okinawa, Japan. It created from the native martial arts of Ryukyu Islands (called te [], literally „hand”; tii in Okinawan) intoxicated of Chinese martial arts, specifically Fujian White Crane.

Martial arts is currently mainly a striking fine art utilizing punching, kicking, knee strikes, arm joint strikes and open hand methods such as knife-hands, spear-hands, and also palm-heel strikes. Historically and in some modern-day designs grappling, throws, joint locks, restrictions, and important point strikes are additionally shown. A karate specialist is called a karateka [空手家].

Karate established in the Ryukyu Kingdom. It was given the Japanese landmass in the early 20th century during a time of social exchanges in between the Japanese as well as the Chinese. It was systematically instructed in Japan after the Taisho age.

In 1922 the Japanese Ministry of Education welcomed Gichin Funakoshi to Tokyo to give a martial arts demo. In 1924 Keio College developed the first university martial arts club in landmass Japan and by 1932, major Japanese universities had karate clubs. In this age of rising Japanese militarism, the name was transformed from 唐手 (Chinese hand or Tang hand) to 空手 (empty hand) – both of which are obvious karate – to show that the Japanese wished to develop the fight kind in Japanese design. After The second world war, Okinawa became a vital Usa army website as well as martial arts ended up being prominent amongst servicemen stationed there.

The martial arts motion pictures of the 1960s and 1970s offered to substantially enhance the popularity of fighting styles all over the world, and also in English the word martial arts started to be made use of in a common means to refer to all striking-based Asian fighting styles. Karate institutions began showing up throughout the world, dealing with those with laid-back passion as well as those seeking a deeper study of the art.

Shigeru Egami, Chief Trainer of Shotokan Dojo, opined that „the majority of followers of martial arts in abroad countries go after karate just for its fighting methods … Flicks and also tv … illustrate martial arts as a mysterious means of combating efficient in causing death or injury with a single blow … the information media present a pseudo art far from the actual thing.” Shoshin Nagamine stated, „Martial arts might be considered as the dispute within oneself or as a life-long marathon which can be won just via self-discipline, difficult training and also one’s own creative initiatives„.


 

Documentary video film with Shihan Morio Higaonna. Kicks, shots, kata and techniques in Godhzyu Ryu Karate

Japonia – wi-fi free na Fudżijamie

Bezpłatny dostęp do sieci przez wi-fi, to prezent dla odwiedzających najsłynniejszy wulkan Japonii turystów.

Każdego roku na szczyt wychodzi od 40 do 50 tysięcy osób. Sporą grupę stanowią wśród nich buddyści, dla których trekking ma również mistyczny wymiar. Jak twierdzą pomysłodawcy – 8 punktów dostępowych wi-fi na symbolicznej dla Japonii górze nie będzie służyć jedynie czczej rozrywce, np. przesyłaniu selfie w czasie rzeczywistym. Bezpłatny dostęp do komunikatów o pogodzie i warunkach na szczycie wpłynie znacząco na bezpieczeństwo wędrowców. Bo choć nie wykazuje ostatnio zagrożenia wybuchami, obserwowana wciąż aktywność Fudżijamy wiązana jest w Japonii z trzęsieniami ziemi. Ostatnie miało miejsce w 2011 roku. Szczyt nie jest więc stuprocentowo bezpiecznym celem wycieczek.

Bezpłatny dostęp do sieci będzie możliwy przez 72 godziny od momentu zalogowania (w punktach startowych szlaków i w schroniskach w masywie, turyści otrzymają broszurę z instrukcją logowania i warunkami korzystania z usługi). To wystarczająco długo, bo przeciętnemu turyście na osiągnięcie szczytu i zejście wystarczą 2 dni. Popularnym punktem programu takich wycieczek jest oglądanie wschodu słońca ze szlaku.

Fuji–no–yama, a często Fuji–san, czyli Pan Fudżi jak nazywają z szacunkiem jeden ze swych symboli Japończycy, ma 3.778 m wysokości. Jest drugą co do wysokości górą w Kraju Wschodzącego Słońca. Jej niezwykle regularny, strzelisty stożek piętrzy się na południowy zachód od Tokio. Głęboki na 178 m, szczytowy krater ma 400–500 m średnicy. Ostatni wybuch Fudżijamy miał miejsce w 1707 roku.

INFO
Szlaki trekkingowe na szczyt (w jęz. ang.): www.fujiyama-navi.jp

Materiał opublikowany w portalu http://magazynswiat.pl w lipcu 2015

Japonia, hanami doki – czas oglądania kwiatów

do-sieci_KANJI_hanami-dokiWiosna w Japonii obsypuje różowymi kwiatami drzewa wiśni. Kiedy fala eterycznego zapachu zalewa Kraj Wschodzącego Słońca, ludzi ogarnia entuzjazm. Gromadzą się pod drzewami, piją sake, układają wiersze, śpiewają i tańczą. Odrywają się od codzienności, bo nadszedł czas wielkiego szczęścia.

Dawna stolica Japonii Kioto nieustannie tętni życiem. Każdego roku odwiedza ją około czterdziestu milionów ludzi, by podziwiać przepyszne ogrody, cesarskie pałace i dwa tysiące świątyń, a pośród nich buddyjską Kinkaku-ji o ścianach pokrytych płatkami szczerego złota. Jednak w połowie kwietnia gaśnie blask Złotej Świątyni, bo zakwitają wiśnie. Cudne dzieło ludzkich rąk chyli czoła przed cudem natury. Szpalery drzew kwitnące w parkach, ogrodach, na brzegach rzek i skłonach gór przyciągają uwagę niepodzielnie.

Miłość do kwiatów wiśni ma ponad tysiąc lat tradycji – świadczą o tym zarówno poematy z VII i VIII wieku zawarte w zbiorze Manyôshu – „Dziesięć tysięcy liści”, jak współczesne sceny zbiorowej kontemplacji.

– Jeśli wiosną nie znajdę czasu na podziwianie drzew wiśniowych, mam wyrzuty sumienia – wyznaje pewna Japonka

„Błogosławione wyspy Japonii
Gdyby obcy chcieli pojąć
Twoją duszę Yamato*, wówczas rzeknij:
Wdychając wschodzącym słońcem rozjaśnione powietrze
Kwitnie drzewo wiśni, dzikie i piękne”
(Matoori Norinaga, XVIII-wieczny poeta, filozof i erudyta)
* Yamato – podniośle i patetycznie o Japonii

„Kto w dawnych czasach tych pięknych drzew wiśniowych nasienie posiał i stworzył tu w Kioto wzgórze kwitnących lasów”
(poemat typu waka z XII wieku autorstwa Yoshitsune Fujiwara, ministra i wojownika)

Rozmowy o urodzie drzew
W kawiarenkach przy bulwarach, na ławeczkach w zaciszu świątyń i na trawie pod drzewami spotykają się ludzie, wymieniają grzecznościowe zwroty i rozmawiają o urodzie drzew. Wychwalają gorliwie subtelne piękno kwiatów, przecudny zapach, którym przepełniają powietrze o świcie, i kontrast między czarnym niebem nocy a złocistą poświatą, bijącą od nich w świetle latarni. Każdy staje się poetą i układa haiku, czyli okolicznościowy krótki wiersz bez rymów, najwłaściwszy, by uczcić piękno przyrody. Utwór składa się tylko z trzech wersów. W pierwszym i ostatnim musi być po pięć sylab, w środkowym siedem. Pierwszy i drugi wers opisują sytuację. Trzeci zaś zawiera pointę, najczęściej jest to osobista refleksja autora.

W gronie przyjaciół, kolegów z pracy, w rodzinnym kręgu sake ożywia wyobraźnię zgromadzonych, pozwala się zrelaksować. Rozgrzani biesiadnicy często wybuchają śmiechem. Rozlegają się głośne śpiewy i rozpoczynają tańce – maiodori. Obraz ten byłby jednak niekompletny i zbyt przypominał książkową rycinę, gdyby nie wspomnieć o nieustannym odgłosie błyskających fleszy. Gdyby tradycyjne pieśni enka nie przeplatały się z rytmami tanga i rocka. Gdyby nie zauważyć aparatury do karaoke z potężnymi kolumnami głośnikowymi i włoskiej pizzy zjadanej ze smakiem, większym nawet niż tradycyjne japoński sushi. O dziwo, nowoczesne wtręty wcale nie zakłócają odwiecznego rytuału hanami – oglądania kwiatów.

Wiśniowa fala
Archipelag japońskich wysp rozciąga się z południa na północ. Wiśnie zakwitają na południu, na Kiusiu już pod koniec marca. W drugiej połowie maja rozkwita Hokkaido, wyspa najbardziej wysunięta na północ. Fala sakury – kwiatów wiśni – wędruje przez Japonię.

Podczas tych kilku tygodni panuje ogólne poruszenie. Wszyscy chcą wiedzieć, kiedy w ich miastach zakwitną drzewa wiśniowe, kiedy na nich spłynie ta łaska. Każdego dnia media informują o postępie sakura zensen – frontu wiśniowych drzew. Wydawcy publikują kalendarze i książki z listą miejsc, gdzie można obejrzeć najpiękniej kwitnące drzewa. Mężczyźni, kobiety i dzieci udają się jak na pielgrzymkę pod gałęzie pokryte roślinnym śniegiem, lekkim jak oddech, delikatnym jak jedwab, czułym jak pieszczota. Gdy Kraj Wschodzącego Słońca obchodzi hanami, staje się Krajem Kwitnącej Wiśni.

Kioto – królestwo sakury
W każdym wielkim mieście i w każdej małej miejscowości są miejsca, w których hanami przebiega szczególnie pięknie. Najbogatszą jednak oprawę mają uroczystości w Kioto, w drugą niedzielę kwietnia. Dawna siedziba cesarska, pełna parków, pałaców i świątyń, staje się scenerią barwnych procesji – aoimatsuri, których uczestnicy występują w historycznych strojach. Barwne korowody przemierzają park Maruyama Koen w dzielnicy Higashiyama, w pobliżu świątyń Chionin i Yasaka. Na ulicach Kioto najłatwiej spotkać młode dziewczęta ubrane w niezwykle eleganckie tradycyjne stroje. To maiko, przyszłe gejsze, które tu uczęszczają do najsłynniejszych w kraju szkół. Z niezwykłego pejzażu słynie położone na zachód od miasta wzgórze Arashiyama. Nic jednak nie dorównuje pejzażowi Yoshino. To legendarne miejsce porastają tysiące kwitnących drzew, niosąc od tysiąca lat natchnienie poetom i malarzom, urzekając po dziś dzień tysiące ludzi.

„Czemu tak różne
wspomnienia niosą zwiewne
kwiaty wiśniowe”
(Bashô – haiku z II połowy XVII wieku)

Trzysta odmian wiśni
Co roku w świątyni Daigo-ji w Kioto małe dziewczynki w odświętnych strojach rozrzucają podczas uroczystej procesji płatki kwiatów, by uczcić pamięć shoguna Toyotomi Hideyoshi, który w XVI wieku organizował pierwsze wielkie festiwale hanami dla wszystkich, bez względu na pochodzenie.

Jednak podziw i szacunek dla wiśniowych drzew ma znacznie dłuższą historię. Od niepamiętnych czasów mieszkańcy japońskich wiosek przynosili wiosną z gór kwitnące gałązki wiśni i składali w świątyniach lokalnych bóstw, by zapewnić sobie urodzaj i szczęście. Najprostszy jego wymiar odnajdywali w pełnej miseczce ryżu. Kto miał ryż, ten nie chodził głodny. A właśnie sakura, czyli drzewo wiśni, oznacza w języku starojapońskim miejsce, gdzie przebywa bóg ryżu.

Arystokracja japońska zapałała miłością do sakury w epoce heian (794-1185), okresie pokoju, gdy pod opieką cesarskiego dworu rozkwitała sztuka. Ponoć w 812 roku cesarz Saga zaprosił do ogrodu Shinsen-en w Kioto cały dwór, by piękno kwitnących wiśni zainspirowało poetycką i muzyczną twórczość dworzan.

Pielęgnując drzewa w pałacowych i świątynnych ogrodach, w ciągu wieków wyhodowano ponad trzysta odmian sakury. Nic więc dziwnego, że można dziś spotkać drzewa o białych, różowych i czerwonych kwiatach. Najczęściej w parkach i na brzegach rzek rosną najpopularniejsze wiśnie – somei yoshino. Z rzadka, głównie w cesarskich ogrodach można podziwiać płaczącą wiśnię – shidarezakura. Zaledwie w kilku miejscach w Japonii rośnie gyoiko o zachwycających żółto-zielonych kwiatach, zwana potocznie Szatami Cesarza. Można ją znaleźć w zamkowym parku Mitoya.

A nad rzeką u stóp zamkowego wzgórza, tysiąc wiśniowych drzew ciągnie się szpalerami wzdłuż obu brzegów. Na stokach zaś króluje dzika yamazakura. Na gałęziach jugatsu kwiaty pojawiają się jesienią. Fenomenem są kwitnące dopiero w grudniu kenrokuen na zachodnich stokach góry Omuro w mieście Ito. W Ito rośnie około trzech tysięcy wiśniowych drzew w trzydziestu pięciu odmianach. Na stokach Fuji-no Yama w mieście Gotemba jest chroniony obszar Otanai Seikoen, gdzie zakwita pod koniec kwietnia ponad dwa tysiące potężnych, najstarszych w Japonii wisniowych drzew. To ostatni akord hanami.

Z dziewięciu dzikich gatunków wiśni ogrodnicy stworzyli ponad trzysta odmian, nie licząc tych, które wyhodowali amatorzy pasjonujący się sekretami ogrodów.

Hanami to najbarwniejszy z licznych festiwali, w których Japończycy szukają ucieczki od codziennych obowiązków.

Kruchy symbol wieczności
Świętowanie kwitnienia wiśni to wyraz upodobań pejzażowych, które Japonia przejęła z Chin między III a VII wiekiem. Hanami jest przeżyciem estetycznym. Ma też wymiar religijny, gdyż jego korzenie opierają się na założeniach shintoizmu, rodzimej religii Japonii, w której szczególnym szacunkiem darzy się zjawiska natury. Udział w święcie ma podłoże duchowe. Japończycy bowiem obdarzyli naturę uczuciem tak silnym, że uczynili z niej najwyższą wartość, ukoronowanie swojej kultury.

Kwiat wiśni jest czymś więcej niż zwykłym elementem pejzażu: jest symbolem szczególnego związku Japończyka z jego naturalnym otoczeniem. Ponadto, święta obchodzi się prawie zawsze w grupie, dając wyraz społecznym więziom, które trzeba pielęgnować równie troskliwie jak kruchy kwiat. Od zarania hanami służy pojednaniu między ludźmi oraz ludzi z naturą. Sake to środek do pojednania – dziś jest nim także piwo. Alkohol pozwala otworzyć umysł i serce, wyzwala radość, ale nie przesłania refleksji.

Wśród zgiełku zapada cisza, gdy wiatr strąca płatki kwiatów (hanabira), a te delikatnie wirując, opadają ku ziemi. Hana buki – deszcz kwiatowych płatków nie przynosi smutku. Wszyscy wiedzą, że drzewo musi stracić swoją piękną szatę. Bo kwiat wiśni nie żyje długo: tydzień, może dziesięć dni. I dlatego jest symbolem życia, ulotnego jak jego nietrwałe piękno, a jednak wiecznego, bo przecież cykl natury zatacza koło, powtarzając się niezmiennie każdego roku.

Młode pokolenie Japończyków ucieka od tradycyjnej kultury. Wyjątek stanowią maiko – szacunek dla tradycji to część profesji przyszłej gejszy.

„No, no, no, no, no
jedynie to rzec mogę
Yoshino całe w kwiatach”

„Oto samotność
wśród ukwieconych wiśni
cyprys wyniosły”

(przykłady haiku z II połowy XVII wieku, autorstwa Bashô, jednego z najwybitniejszych japońskich poetów)

Każdy chce podziwiać kwiaty wiśni podczas hanami. Miejsca dla wszystkich pracowników firmy zajmują wcześniej najmłodsi stażem, a dla rodzin – zapobiegliwe kobiety. Na matach zasiada się bez butów. Kolor niebieski najlepiej pasuje do uroczystego, radosnego nastroju hanami. Niskie dźwięki tradycyjnego fletu shakuchachi komponują się z szelestem gałązek kwitnącej wiśni.

Kwiat i samuraj
Świadomość nietrwałości sprawia, że miłość Japończyka do kwiatu wiśni jest niezwykle głęboka. Oczywiście podziwia się go za czystość kolorów i prostotę formy – dwie tradycyjne japońskie wartości. Ale tym, co wzrusza przede wszystkim, jest krótkotrwałe piękno.

Odziedziczona po buddystach idea nietrwałości rzeczy i istot ludzkich, mujô, zajmuje ważne miejsce w japońskim sposobie myślenia. A kwiat wiśni, kruchy i ulotny, znakomicie uosabia to pojęcie. Porównuje się więc go, o dziwo, do silnego samuraja. Życie wojownika jest niepewne. On też pewnego dnia upadnie nieuchronnie na ziemię. „Samuraj jest jak wiśnia, której kwiaty umierają tak cicho i pięknie” – głoszą strofy starego poematu.

Zapada wieczór. Oświetlone ostatnimi promieniem słońca, wiśniowe drzewo w świątyni Daigo-ji wydaje się prawie nierzeczywiste. Jego słabnące gałęzie opadają jak złocone pióropusze zatrzymanych w kadrze sztucznych ogni. Płatki wiśniowych kwiatów wirują jak bąbelki różowego szampana. Ale aby naprawdę uchwycić piękno ukwieconego drzewa wiśni, nie wystarczy być malarzem czy poetą. Bez wątpienia trzeba być przede wszystkim Japończykiem.


„Nie dzielimy podziwu Europejczyków dla ich róż; brak im prostoty naszego kwiatu. A potem ciernie ukryte pod pięknością róży, uporczywość z jaką przywiązana jest do życia, jak gdyby niechętnie i z obawą umierała i wolała zwiędnąć na łodydze, niż prędko opaść, jej lśniące barwy i odurzająca woń. Nasz kwiat nie kryje sztyletu ani trucizny pod swoją pięknością; chętnie idzie za głosem natury i rozstaje się z życiem; jego barwy nie są nigdy świetne, a lekki zapach nie odurza. Piękność barwy i kształtu są w istocie swej ograniczone, są właściwością stałą, podczas gdy zapach jest lotny, eteryczny, jak tchnienie życia. Gdy przecudny zapach sakury unosi się rankiem w powietrzu, gdy wschodzące słońce oświetla najpierw wyspy Dalekiego Wschodu, wówczas mało uczuć może się równać z ową czystą radością, która nas ogarnia przy wdychaniu tchnienia pięknego życia.” („Bushido”, Inazo Nitobe, 1900 r.)


Tekst był publikowany na łamach magazynu „Podróże” w kwietniu 2000 roku.

Tłumaczenie haiku i waka: Agnieszka Żuławska-Umeda
Kanji ze strony: www.japanese-kanjisymbols.com; na okładce magazynu była kaligrafia wykonana na moją prośbę przez panią z Ambasady Japonii w Warszawie, która jednak pragnęła pozostać anonimowa.