Świąteczne kreacje

Byłem ostatnio świadkiem powstawania iście zegarmistrzowskich arcydziełek – modeli zaśnieżonych wiosek.

Skojarzyły mi się z odległą Syberią, chyba za sprawą tła, na którym fotografowałem gotowe modele. Zastanowił też powielany w tych kreacjach archetyp: kościół, rzeczka, mostek, niewielkie domki – i choinki dookoła, a że Święta Bożego Narodzenia za pasem, to i ozdób choinkowych (z maleńkich koralików sic!), nie brakowało. Krótko mówiąc – sielsko, anielsko – jak przystało na bajkową, bynajmniej nie komputerową rzeczywistość.

Filmik „Wioski świąteczne” – relacja z zajęć rękodzieła, na których te modele powstawały będzie dostępny na YouTube (kanał OPP1 Jordanek).


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


 

Reklamy

Guten Appetit & Vollgas!

Być w Styrii i nie usiąść za stołem to po prostu grzech. Z drugiej strony – macie rację – biesiadowanie może się kłócić z aktywnym wypoczynkiem. Jednak gospodarze Schladming-Dachstein komponują owe sprzeczności po mistrzowsku, w spójną – sportową i smaczną całość.

Ba, z regionalnej kuchni uczynili główny wątek programu „Ski amadé made my day”, jaki będzie przebojem nadchodzącego sezonu w Ski amadé – największym zrzeszeniu narciarskim Austrii. Dzień pod okiem instruktora na huśtawce w Schladming wyznaczy liczba „4”: 4 szczyty, 4 schroniska, 4 potrawy. Dzień zacznie się pożywnym śniadaniem w gospodzie Schnepf’n Alm. W schronisku Hochwurzen (Hochwurzenhütte), przyjdzie czas na smakowitą przekąskę -zupę z knedlami z serem. Na obiad w gospodzie Schafalm podadzą jagnięcinę z odpowiednio dobranym winem. Kolacja w kompleksie Alm-Arena u podnóża góry Hauser Kaibling i pożegnalna paczka z delikatesami z regionu Schladming-Dachstein zakończą przygodę.

Może o tym nie wiecie, ale w bajkach są najprawdziwsze rzeczy na świecie!

Dla wyjaśnienia: wspomniana Alm-Arena to wzniesiony właśnie nakładem 5,5 mln euro kompleks gastronomiczny. Po cóż w regionie pełnym gospód (56 górskich schronisk z wyszynkiem, a licząc z lodowcem… 98!), wydawać fortunę? Ano, dla przyjemności gości, by w na wskroś nowoczesnym obiekcie zwieńczonym szklaną kopułą otwieraną przy ładnej pogodzie, serwować potrawy na najwyższym poziomie.

Smaczne fakty i akty wyznaczają narciarski dzień w Schladming-Dachstein. Na marzec zaś przypadną wielkie plenerowe imprezy z produktami spożywczymi w roli głównej. Od 10 do 17 marca 2018, rolnicy będą sprzedawać swoje specjały w górach, zamieniając schroniska w najwyżej położone w Alpach targowisko. Restauracje uczestniczące w marcowym festiwalu „Snow & Beef” zaserwują dania z najwyższej jakości wołowiny, legitymującej się austriackim certyfikatem jakości AMA. 25 marca na Planai odbędzie się największe grillparty w Austrii, a słynny kucharz Johann Lafer i wykładowcy z Akademii Grillowania Weber udzielą wskazówek na temat perfekcyjnego przyrządzania potraw na ruszcie. Smacznego!


Festiwal „Snow & Beef” odbywa się w kilku regionach narciarskich w róznych terminach; w Schladming-Dachstein w I połowie marca (link do galerii z edycji 2017 roku): www.snowandbeef.at

AMA: www.amainfo.at oraz www.tasteofaustria.org

Johann Lafer (z pochodzenia Styryjczyk, gwiazda niemieckojęzycznej telewizji kulinarnej; prowadzi też własną restaurację „Val d’Or” w Stromburgu w Nadrenii-Palatynacie w Niemczech): www.johannlafer.de oraz www.lafer.de (w portalu, w zakładce Rezepte zamieszcza ciekawe przepisy)


O szczegółach zimowej oferty Schladming-Dachstein dowiecie się ze stron www.austria.info

Na youtube’owskim kanale ośrodka, zamieszczono w 2017 roku poniższą produkcję

Albo starsze ujęcie – film z 2013 roku, przygotowany na potrzeby promocji sezonu zimowego 2013/2014.

Schladming-Dachstein: www.schladming-dachstein.at


Tekst przygotowany do spotu radiowego, reklamującego sezon zimowy 2017/2018 w Austrii.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Powitrula, Bachan i inne stwory

Projekt „Strachy na Lachy” rozwija się dynamicznie. Dziś o już niemal gotowych postaciach, jakie na zajęciach plastycznych z Małgorzatą Bockenheim wykonują dzieci w Jordanku.

Tak jak Małgosia – ty też możesz pogadać z Powitrulą, fot. i animacja GIF: Paweł Wroński

Inspiracją dla wszystkich postaci są wprawdzie demony dawnych Słowian, opisane w „Bestiariuszu Słowiańskim”, ale wyobraźnia dzieci jest nieograniczona, więc powstają niepowtarzalne dzieła plastyczne, wobec których nie da się przejść obojętnie.

Marta (pierwsza z prawej) stworzyła Powitrulę, ale w wykańczaniu kukły uczestniczyły chętnie inne dziewczynki z grupy, fot. Paweł Wroński

Zacznijmy od wykreowanego przez Martę zwiewnego demona. Nasi słowiańscy przodkowie kojarzyli Powitrulę z wiatrem. Spotykali ją najczęściej pasterze na górskich halach, pachniała owczą wełną, trawą i kwiatami. Miała włosy w nieładzie i postrzępioną podmuchami wiatru szatę. Marta, najmłodsza jak dotąd autorka postaci z bestiariusza (jest uczennicą III klasy szkoły podstawowej), zaraziła pasją koleżanki uczestniczące w zajęciach. Najpierw pomogły udrapować – oczywiście wietrznie – włosy i suknię Powitruli, potem zajęły się wertowaniem książek w poszukiwaniu inspiracji dla własnych kreacji.

Marta (autorka kukły) zabiera wystrojoną przy pomocy koleżanek Powitrulę, fot. Paweł Wroński

Drugim bohaterem jest Bachan. Pogańskie bóstwo zapewniające dobrobyt, bynajmniej nie altruistycznie. Zielonoskóry demon o skrzących się oczach, odwzajemniał się przynosząc szczęście tylko tym, którzy o niego dbali. W przeciwnym razie zachowywał się podle – bywał złośliwy, nawet mściwy. Posłuchajcie jak o swojej kreacji opowiada Ignacy (uczeń VI klasy szkoły muzycznej, specjalista od instrumentów perkusyjnych).

Marta zajmie się zapewne wkrótce kolejną postacią, a Ignacy – być może – zagra demonom do tańca. Poza tym wiele jeszcze kukieł – choćby Kaduk, czy Biali ludzie, czeka na dokończenie i opowieści  młodych twórców.

Nie znam imienia, ale to też ciekawa postać inspirowana tajemnicami natury, fot. Paweł Wroński

OPP1 Jordanek: www.opp1.waw.pl
Fanpage Jordanka: www.facebook.com/opp1jordanek
Kanał filmowy placówki: www.youtube.com


Materiał podsumowuje kolejny etap jordankowego projektu „Strachy na Lachy”, który zakończy się w maju 2018 roku wystawą w Muzeum Pragi.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Biała huśtawka i dach Styrii

Zapamiętajcie dobrze słowa: Schladming-Dachstein, huśtawka narciarska i lodowiec, położony zresztą najbliżej od polskich granic. Po co? Żeby dobrze kojarzyć tę perełkę wśród zimowych stacji Styrii i całej Austrii.

Zwróćcie uwagę, że nad Schladming górują 4 kopce. Zimą łączą je wyciągi i oplata 123 km tras, dzięki którym można przenosić się z jednego na drugi bez odpinania nart – na tym właśnie polega narciarska huśtawka! Jazda po niej ekscytuje, a widoki na pobliski Dachstein oszałamiają. Niezwykłe jest też to, że tuż obok siebie trenują zawodnicy i dzieci, które stawiają pierwsze kroki na nartach. Fabryka mistrzów, jako żywo (albo, inaczej mówiąc – tak się wychowuje mistrzów)!

Może o tym nie wiecie, ale w bajkach są najprawdziwsze rzeczy na świecie!

Jeśli nie sprawdzicie na własnej skórze, to pewnie nie uwierzycie, że slogany nie kłamią. Walory kopca Hauser Kaibling oddaje hasło „Najpiękniejsze stoki”. Nie tylko ze względu na rozciągające się stamtąd widoki, ale również na nienaganne przygotowanie tras. Planai to „Mistrzowska góra”, bo odbywały się na niej najwyższej rangi zawody w narciarstwie alpejskim i obrosła najgęściej nowoczesną infrastrukturą. Hochwurzen ma charakter rodzinny, bo można tu szaleć w dzień i po zmierzchu, na nartach, desce i sankach, na zdobywających szybko popularność tzw. „zabawnych stokach”, czyli trasach z przeszkodami. Ostatni z kopców, Reiteralm jest już dobrze znaną „górą treningową światowej elity narciarstwa”.

Dachstein, któremu do 3 tysięcy brakuje zaledwie 4 m, to po prostu dach Styrii. Wieńczy go skalny grzebień, spod którego opadają trasy zjazdowe. Położone u stóp masywu Ramsau stanowi alpejską Mekkę narciarzy-biegaczy, bo w całym regionie przygotowano im 435 km tras, a na lodowcu znajdują się te najwyżej położone i widokowo najatrakcyjniejsze! A czy wy, często biegacie na nartach po dachu? 🙂


Zima w Schladming-Dachstein: 
www.austria.info
www.schladming-dachstein.at


Tekst przygotowany do spotu reklamującego sezon zimowy 2017/2018 w Austrii.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


 

Ora et labora… et lucrum

Św. Benedykt, w regule, która jest fantastycznym dziełem literackim z VI stulecia, a jednocześnie konstytucją zachodniego życia monastycznego, podkreślił dwie cnoty: modlitwę i wysiłek. Slogan „Ora et labora” (Módl się i pracuj), stał się nakazem benedyktyńskiej wspólnoty, zaś życiowe realia wzbogaciły go z czasem o lucrum (zysk).

Piwo Przeora (ciemne) o benedyktyńskiej  recepturze, nawiązuje do tynieckich tradycji, ale jest warzone w innych browarach dla Benedictus Memes Sp. z o.o., fot. Paweł Wroński

Nie ma oczywiście nic złego w godziwej zapłacie za dobrze wykonaną pracę.

Przecież benedyktyńskie wysiłki koncentrowały się od zarania dziejów zakonu na zachowaniu dziedzictwa ludzkiej myśli i duchowości. Stąd m. in. mrówcze kopiowanie i iluminowanie rękopisów. Z drugiej strony, kopiści i iluminatorzy, a także wykonujący inne prace zakonnicy, musieli jeść, pić i dbać o zdrowie. W cieniu klasztornych murów warzono więc piwo i przygotowywano medykamenty, w ogrodach i na polach uprawiano zboża, warzywa, owoce i zioła.

Przy kompleksach klasztornych powstawały piekarnie i warzelnie, a na ziemiach klasztornych – pola i sady. Wzory jak uprawiać ziemię i jak przetwarzać produkty rozpowszechniały się, dając asumpt do rozwoju rolnictwa i innych dziedzin europejskiej gospodarki.

We współczesnym świecie, w którym moda na zdrowy tryb życia i produkty naturalne zatacza coraz szersze kręgi, sprawdzone receptury powstałe w klasztornych murach i cyzelowane przez stulecia, mają znowu wzięcie. Bazujące na nich produkty – trunki i przetwory spożywcze, maści, kremy, olejki i inne medykamenty, kosmetyki i ziołowe suplementy, stały się znowu ponętnym towarem.

Zioła z listy św. Hildegardy, XII-wiecznej mniszki benedyktyńskiej –
mistyczki, wizjonerki i uzdrowicielki, fot. Paweł Wroński

W Polsce klasztory benedyktyńskie także włączyły się w ten nurt, a powstałe z inspiracji zakonnymi tradycjami produkty można kupić w sklepach, również internetowych.

„Benedicite” to jednostka gospodarcza tynieckiego opactwa, która zajmuje się sprzedażą ok. 500 tradycyjnych produktów. W Tyńcu jest sklepik, zaś w Polsce sieć rozbudowywana na zasadzie franczyzy, pod szyldem „Produkty benedyktyńskie”. Komisja zakonna testuje produkty, a jeśli zlecenie wykonuje zewnętrzna firma, wyznacza normy, jakie zleceniodawca i jego produkt muszą spełniać. Nie ustrzegło to w 2012 roku zakonników przed zarzutami wojewódzkiego oddziału Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych w Krakowie, iż nie wszystko co powstaje pod ich egidą jest stuprocentowo „tradycyjne”. Pokładajmy jednak wiarę w uczciwą grę zakonnych przedsiębiorców, przecież dbają chyba o markę jaką jest zakon o 1500-letniej historii, no i św. Benedykt patrzy!

Szukając punktów sprzedaży benedyktyńskich produktów, trafiłem na warszawskie Nowodwory, na ulicę Światowida 57, gdzie są delikatesy benedyktyńskie i skromna kawiarnia, otwarte w sierpniu 2017. Oferta kawiarenki zapewne się wkrótce poszerzy, bo klientów nie brakuje. Póki co, można tam wypić herbatę, lub szklankę grzańca, a we czwartki zjeść nawet przygotowane na miejscu pierogi.

Konfitury – kolejny wyrób oparty o tradycje tynieckich benedyktynów, fot. Paweł Wroński

Reguła św. Benedykta (opatrzona obszernym wstępem św. Grzegorza Wielkiego zawiera 73 paragrafy; tekst właściwy zaczyna się na str. 13. ) —> ściągnij PDF

Towary z oferty benedyktynów tynieckich oraz opactw zagranicznych, można zamówić w zakonnym sklepie internetowym:  www.produktybenedyktynskie.com


 

 

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00

 

 


 

Okno na świat Rzeczypospolitej

Lata, w których żyjemy obfitują w znaczące dla Gdańska i całego kraju rocznice. 2017 rok upłynął pod znakiem obchodów 550-lecia pierwszego wolnego flisu na żeglownym szlaku jaki od X stulecia stanowiła rzeka Wisła. W 2025 będziemy uroczyście celebrować 500-lecie hołdu pruskiego. Oba te wydarzenia wiążą się wprost z dziejami Gdańska i znaczeniem nadbałtyckiej metropolii dla historii i kondycji Rzeczypospolitej.

Posiadanie miasta tak bogatego i prężnego jak Gdańsk, z portem morskim i hanzeatyckimi kontaktami, co ułatwiało wymianę towarową ze światem, było przez stulecia celem ostatnich polskich królów. Trwałe powiązanie Gdańska z Koroną dokonało się za panowania ostatnich Jagiellonów. Cały żeglowny szlak wiślany, którym spławiano towary na bałtyckie wybrzeże znalazł się wówczas w granicach Rzeczypospolitej, i potrzeba było już tylko gdańskiego portu, by zapewnić dalszy rozwój handlu i krajowej gospodarki. Miasto stało się wprawdzie zależne od Korony po pokoju toruńskim 1466 roku, ale to sekularyzacja państwa zakonnego i hołd lenny złożony w 1525 roku, zakończyły toczone przez ponad 200 lat krwawe i kosztowne wojny z krzyżakami. Nadwiślański kraj mógł wreszcie szeroko otworzyć „okno na świat”, jakim dosłownie i w przenośni jest Gdańsk.

Duma Rzeczypospolitej
Nawet przy znikomej świadomości historycznej, odczuwamy ten fakt, ilekroć zawitamy na Wyspę Spichrzów, by podziwiać dawne portowe urządzenia i współczesne instalacje. Ożywione wyobraźnią żurawie znowu przeładowują towary i słychać wielojęzyczny, portowy gwar. Wizualizacja jest tym łatwiejsza, że do Gdańska ściągają turyści z całego świata, i – rzeczywiście, m.in. właśnie na Wyspie Spichrzów, słyszy się rozmowy w różnych językach. Niestety, zabory, a po przerwie trwającej zaledwie dwie dekady, zawierucha II wojny światowej i okres komunizmu, zamknęły owe „okno”, wydawałoby się nieodwracalnie. A jednak, za sprawą XX-wiecznych wydarzeń, Gdańsk jest dziś perłą w koronie polskich metropolii. Ba, jest wygodnym miejscem do życia, gospodarzem wielu imprez międzynarodowej rangi, przyjazną dla inwestorów strefą gospodarczą – krótko mówiąc – dumą współczesnej Rzeczypospolitej. Pamięć o kluczowych wydarzeniach XX wieku i ich konsekwencjach prezentują dwie nowie, na wskroś nowoczesne instytucje: Muzeum II Wojny Światowej oraz Europejskie Centrum Solidarności.

Muzeum II Wojny Światowej
Nic chyba lepiej nie oddaje znaczenia i misji tej instytucji niż słowa zamieszczone w portalu muzeum: „(…) opowieść o tragicznym doświadczeniu II wojny światowej, o jej genezie i skutkach, o ofiarach i sprawcach, o bohaterach i zwykłych ludziach. Ma przypominać lekcję historii, której nie wolno nam zapomnieć.”. Ekspozycję zlokalizowano 14 m pod ziemią, na powierzchni 5 tys. m2, co czyni ją jedną z największych wystaw prezentowanych przez muzea historyczne na świecie. Całość zaaranżowano tak, by kolejne sale tworzyły 18 sekcji tematycznych w 3 blokach narracyjnych: „Droga do wojny”, „Groza wojny” oraz „Długi cień wojny”. Ekspozycja przedstawia wojnę i jej doświadczenie oczami Polaków i z polskiej perspektywy, wpisując je jednak w szeroki kontekst – europejski i światowy. Kolekcja 2 tysięcy eksponatów jest oczywiście imponująca sama w sobie, ale istotniejsze jest to, że zrozumienie ich znaczenia ułatwia 240 multimedialnych stanowisk, na których można przeglądać archiwalne fotografie, filmy oraz interaktywne mapy prezentujące militarne potyczki czy zmiany granic państwowych jakie się dokonywały w czasie wojny i po jej zakończeniu, wsłuchiwać w relacje świadków. Bardzo przekonująco zobrazowano życie codzienne w czasie II wojny światowej, a z myślą o najmłodszych przygotowano wystawę „Podróż w czasie”.


* Muzeum II Wojny Światowej (Pl. Władysława Bartoszewskiego 1)www.muzeum1939.pl


Europejskie Centrum Solidarności
Otwarte uroczyście w 2014 roku ECS jest nowoczesną instytucją kultury, utrwalającą pamięć o bezprecedensowym sukcesie obywatelskim – zwycięstwie Solidarności, i kulminacyjnych wydarzeniach w dziejach ruchu, które przeszły do światowej historii pod nazwą Sierpień 80. Jej misją jest jednak nie tylko zachowanie ale również propagowanie wspomnień i dorobku Solidarności ale rozpowszechnianie uniwersalnych wartości, takich jak: solidarność obywatelska, wspólne dobro, współpraca, czy integracja. Owszem, ECS jest również muzeum – upamiętnia rewolucję Solidarności i upadek komunizmu w Europie, posiada bogate archiwum, bibliotekę i mediatekę. Ponadto, inicjuje i realizuje projekty edukacyjne i obywatelskie, konferencje i wykłady, kolekcjonuje opowieści, tworzy filmy, wydaje książki i gromadzi archiwalia. W zbiorach posiada już tysiące pamiątek – od ulotek, po stoczniową suwnicę, ale nie ustaje w tych działaniach, zapraszając do współpracy wszystkich, którzy w posiadają pamiątki solidarnościowe i chcieliby je udostępnić publiczności oraz naukowcom. Osią ekspozycji jest wystawa stała, dedykowana historii Solidarności i ruchów opozycyjnych, które doprowadziły do przemian demokratycznych w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Przede wszystkim jednak, placówka pełni rolę ośrodka edukacyjnego i badawczo naukowego, przedstawiając się gościom jako „przestrzeń publiczna, miejsce spotkań wszystkich, którzy czują się odpowiedzialni za rozwój demokracji, międzyludzkiej solidarności i obywatelskości”.


* Europejskie Centrum Solidarności (pl. Solidarności 1): www.ecs.gda.pl


Artykuł publikowany na łamach magazynu „Świat Podróże Kultura” w numerze grudniowym 2017 roku, na str. 64-66 (ściągnij —> PDF).


 

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00

 


Kulinarne safari w Südtirolu

Kulinarny popis Markusa Holzera – szefa kuchni z „Jora Hütte” w ośrodku narciarskim ‘Tre Cime / Drei Zinnen’ to przedsmak tego, czego można zakosztować jeżdżąc na nartach w Dolomitach Południowego Tyrolu.

Na południowotyrolską wieczerzę złożyło się 5 potraw i dobrane do nich specjalnie wina. Wszystkie wykorzystane produkty pochodziły z regionu, a receptury poszczególnych dań przygotowali szefowie kuchni ze schronisk usytuowanych przy trasach narciarskich w 5 rejonach: Tre Cime Dolomiti’, Kronplatz’, Alta Badia’, Val Gardena’ i Alpe di Siusi’.

Tatar Markusa Holzera, fot. Paweł Wroński

Na początek tatar z wołowiny z Val Pusteria z chlebem dyniowym i ziołami (receptura: Markus Holzer z „Jora Hütte” / ‘Tre Cime Dolomiti – Drei Zinnen’; www.markusholzer.com)


Zupa z Graukäse (szarego sera) Sabine Steurer, fot. Paweł Wroński

Zupa z Graukäse (tzw. szarego sera) z grzankami z  chleba farmerskiego, zwanego Bauernbreatl (receptura: Sabine Steurer z „Oberegger Alm” / ‘Plan de Corones – Kronplatz’; www.obereggeralm.com)


Tortelli Markusa Valentiniego, fot. Paweł Wroński

Tortelli z farszem ze Specku i sera ricotta z bawolego mleka (receptura: Marcus Valentini z „Ütia de Bioch” / ‘Alta Badia – Hochabteital’; www.fornata.it)


Krewetki królewskie z karczochem Igora Marzoli, fot. Paweł Wroński

Grillowane krewetki królewskie z karczochem (receptura: Igor Marzola z „Rifugio Emilio Comici” / ‘Val Gardena – Grödental’; www.rifugiocomici.com)

„Rifugio Emilio Comici” to pierwsze schronisko w Dolomitach (w Południowym Tyrolu), które przed kilku laty zaczęło serwować świeże owoce morza w sezonie zimowym!


Kaiserschmarrn Helgi Rauch, fot. Paweł Wroński

Kaiserschmarrn, czyli omlet cesarski z dodatkami – gruszkami, żurawinami, morelami i orzeszkami pistacjowymi (receptura: Helga Rauch z „Rauch Hütte” / ‘Alpe di Siusi – Seiser Alm’; www.rauchhuette.com)


Przepisy na wszystkie pokazane potrawy prosto z Südtirolu —> ściągnij PDF


Południowy Tyrol: www.suedtirol.info
Północnowłoskiemu regionowi wnętrz użyczyła „Trattoria Murano” www.trattoriamurano.pl


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00