Trendsetterzy rodzinnego wypoczynku

Chwytliwe hasło: „Hotel przyjazny rodzinie” przyciąga jak magnes. Używanie go może się jednak okazać ryzykowne, zwłaszcza, gdy niespełnione obietnice rozczarują klientów.

Doświadczył tego niejeden hotel w Karyntii w latach 80. minionego stulecia. Landowe władze zachęcały wtedy właścicieli obiektów wypoczynkowych do specjalizacji. Uderzenie w tony rodzinne wydawało się łatwe i obiecujące. Jednak tamte, pierwsze próby, często kończyły się fiaskiem, i lokalne biura promocji turystyki zasypywane były skargami zawiedzionych klientów. Inaczej potoczyły się losy Gerharda Stroitza i Siegfrieda Neuschitzera. Skierowanie przez nich oferty wypoczynku do rodzin z dziećmi okazało się strzałem w dziesiątkę, a konsekwentnie doskonalona oferta przerodziła się w ideę, którą dziś realizuje z powodzeniem renomowana grupa hotelarska Kinderhotels Europa. Ba, zrzeszenie jest współcześnie liderem w sferze rodzinnego wypoczynku na kontynencie, wyznacza trendy w tej dziedzinie i winduje w górę poprzeczkę minimalnej jakości usług.

Pionierskie przedsięwzięcia
Gerhard Stroitz jest pionierem grupy. Jego pomysł jak prowadzić hotel dla rodzin z dziećmi nie narodził się w zaciszu gabinetu. Jego synowie, Wolfgang i Christian właśnie dorastali, więc „wakacje na farmie” zaczęły ich po prostu nudzić; chcieli urządzać ogniska, budować chaty w lesie, przeżywać przygody. Tworząc dla nich warunki bezpiecznej zabawy, Stroitz zamienił w 1986 roku swój niewielki pensjonat typu Bad & Breakfast nad Faaker See w duży hotel ze zróżnicowaną ofertą dziecięcych aktywności. Mniej więcej w tym samym czasie, podejmując wyzwanie jakim było przystosowanie SPA dla potrzeb rodzin z dziećmi, Siggi Neuschitzer uratował przed bankructwem prowadzony przez własną rodzinę interes w Trebesing nad Drawą. Zaczął od tego, że skupował od sąsiadów niepotrzebne im już dziecięce łóżeczka, podgrzewacze do butelek i wysokie krzesełka, żeby dzieci nawet te najmłodsze mogły siedzieć przy stolikach z rodzicami. Po pierwszym zakończonym sukcesem sezonie zyskał nawet przydomek Pieluchowego Gospodarza (Windelwirt). Neuschitzerowie wykorzystali przy tym pomysły Karin, niani własnych dzieci, podbijając jej ciepłym, a zarazem praktycznym podejściem, serca klientów.

Ewolucja doktryny
Drogi pionierów szybko się zeszły, i już podczas prestiżowych targów turystycznych ITB w 1988 roku, Karyntia mogła się pochwalić nowatorską ofertą. Dziesięć lat później, grupa zrodzona pod auspicjami Österreich Werbung, zaczęła nabierać międzynarodowego charakteru. Gdy jednak liczba członkowskich obiektów zaczęła szybko rosnąć i zbliżać się do magicznej setki, szefowie grupy powiedzieli: dość! Postawili na dyscyplinę i rzetelność w spełnianiu obietnic, ustalili precyzyjnie kryteria jakie muszą spełniać należące do grupy obiekty, a kontrolę przyjętych standardów powierzyli znanemu na europejskim rynku koncernowi certyfikującemu jakość produktów i usług – TÜV Rheinland Group (oddziały w naszym kraju, TÜV Rheinland Polska: www.tuv.com). W efekcie liczba członków grupy Kinderhotels Europa zmniejszyła się, a jakość usług znacząco wzrosła i utrzymywana jest wciąż na najwyższym poziomie. Do zrzeszenia należy teraz 50 obiektów, większość zlokalizowana jest w Karyntii, gdzie idea się narodziła, ale są także w innych krajach związkowych Republiki Austrii, a ponadto w Niemczech (w Bawarii), w Chorwacji, we Włoszech i w Portugalii. Zrzeszenie współpracuje także z ponad 80 firmami z całej Europy, produkującymi sprzęt, żywność, kosmetyki i inne produkty niezbędne do pielęgnacji i opieki nad dziećmi w różnym wieku, poczynając od niemowląt.

Akademia
Oferta zrzeszonych hoteli też się dynamicznie poszerza, i doskonalą się jej założenia. O ile w początkowym okresie Kinderhotels nastawione były głównie na opiekę nad dziećmi i odciążenie rodziców w okresie urlopowym, o tyle teraz dbają o równowagę, dzięki czemu rodzice, którzy są przecież z dziećmi mogą się zarówno cieszyć czasem dla siebie, jak i  spędzanym wspólnie. Profesjonalną obsługę pielęgnacyjną i wychowawczą wspiera prowadzona przez zrzeszenie Akademia. Pracownicy od których wymaga się na starcie odpowiedniego przygotowania zawodowego (pedagogicznego, psychologicznego, medycznego), doskonalą na organizowanych przez nią szkoleniach i kursach swoje kwalifikacje, zapoznając się na bieżąco z nowymi trendami i koncepcjami wychowawczymi, technicznymi nowinkami, a także językami klientów. W efekcie, w Kinderhotels rodzice mogą dziś już liczyć na profesjonalną opiekę nad pociechami i wyposażenie odpowiednie dla dzieci od 7 dnia życia!

Hotele z uśmiechami
Do zrzeszenia Kinderhotels Europa należą różnorodne hotele i pensjonaty, zarówno kameralne obiekty jak i luksusowe wielofunkcyjne kompleksy wypoczynkowe. Niezależnie od standardu świadczonych przez nie usług, zrzeszenie posługuje się własnymi kategoriami, przyznając Smiley’e – uśmiechnięte buźki – trzy, cztery albo pięć. Potrójny symbol oznacza minimum jakie musi spełnić każdy obiekt członkowski zrzeszenia. Ponieważ kluczową wagę przywiązuje się do bezpieczeństwa, są tam odpowiednio przygotowane strefy zabaw dla dzieci – pokój pod dachem i plac na zewnątrz. Zarówno w pokojach, jak w salach jadalnych znajduje się kompletne wyposażenie, są zabezpieczenia (np. kontaktów), dostosowane do potrzeb dzieci w różnym wieku. W restauracyjnym menu są zawsze dziecięce porcje. Działa non stop pralnia, zapewniony jest dostęp do usług medycznych dla dzieci i bezpłatna opieka wychowawcza – od 3 roku życia, do 20 godzin tygodniowo. Standardem jest przy tym, że 1 opiekun przypada na 20 dzieci. Wybierając się na spacer, rower czy narty, można na miejscu wypożyczać potrzebny sprzęt, w tym bezwzględnie – wózki i nosidełka. W obiektach z 4 Smiley’ami jest ponadto basen, nierzadko również kryty, w każdym pokoju jest zamontowany alarm dla dzieci, a w jadalniach są specjalne stoliki dla dzieci z opiekunem, z których można korzystać raz dziennie przez pięć dni w tygodniu. Opieka profesjonalnego personelu nad dziećmi zapewniona jest do 40 godzin tygodniowo, co najmniej przez 2 opiekunów pełniących dyżur od świtu do wieczora. Obiekty tej kategorii zapewniają też specjalnie przygotowany program wydarzeń dla dzieci i dorosłych. Najwyższy standard, czyli 5 Smiley’ów oznacza, że mamy do czynienia z hotelem minimum 4-gwiazdkowym, z foyer i barem dziennym, ze SPA, solarium i sauną, basenem i krytymi brodzikami dla najmłodszych. Zewnętrzny teren jest ogrodzony, a zabawki i gry są dostępne na życzenie, przy korzystaniu np. z terenów narciarskich zapewniony jest transport. A ponieważ wiadomo, że w czasie deszczu „dzieci się nudzą” wewnętrzne strefy zabaw są bogato wyposażone w miękkie urządzenia. Działają kino i teatr. W jadalniach czekają kosze owoców i lody. Dzieciom oferuje się przygotowane dla nich menu, mogą korzystać z toalet z odpowiednimi urządzeniami. Opieka dostosowana jest do wieku dzieci, stąd podział na grupy – przedszkolne, a teraz już także żłobkowe, w pokojach zamontowane są elektroniczne nianie. Bezpłatna opieka świadczona jest do 60 godzin tygodniowo, przez 1 opiekuna na każdą dziesiątkę dzieci (Babycare jest dostępna także podczas obiadu i kolacji). Specjalne wydarzenia rozrywkowe organizowane są przynajmniej 3 razy w tygodniu. Pewne jest także to, że 5-Smailey’owe hotele przyjmują jedynie rodziny z dziećmi.


Kinderhotels Europawww.kinderhotels.com (zrzeszenie kolportuje bezpłatnie aktualne katalogi, formularz zamówienia na stronie w zakładce ‘Service/Order catalogue’); siedziba stowarzyszenia mieści się w Austrii, w Karyntii, w miejscowości Villach-Drobollach
Flagowy obiekt: „Europas 1. Baby- und Kinderhotel” w Trebesing (prowadzony w Karyntii przez kolejną generację Neuschitzerów); www.babyhotel.eu
Kinderhotels na stronach Österreich Werbung: www.austria.info


Materiał publikowany na łamach magazynu Eden, pt. „Kinderhotels Europa – trendsetterzy rodzinnego wypoczynku” w numerze czerwcowym (2018).

Reklamy

Mucha szuka środka Europy

W 2004 roku Stanisław Mucha zaprezentował dokument „Mitte Europa”. W poszukiwaniu, czegoś tak abstrakcyjnego, jak geograficzny środek Europy, ekipa przemierzyła tysiące kilometrów, docierając do kilkunastu miejsc namaszczonych na „Środki” w Niemczech, Austrii, Polsce, na Litwie, Słowacji i Ukrainie.

Suchowola koło Białegostoku, Krahule w Górach Kremnickich na Słowacji, Braunau w Górnej Austrii, znane przede wszystkim jako rodzinna miejscowość Adolfa Hitlera, Purnuškės w okolicach Wilna na Litwie, czy Rachów, konkretnie miejscowość Diłowe, zagubiona na ukraińskim Zakarpaciu. Wszędzie tam żyją ludzie, wiążący nadzieje z faktem, że ich miejsce jest wyznaczonym przez kompetentnych specjalistów „Środkiem Europy”. W ciągu kilkunastu lat jakie minęły od premiery filmu, liczba „Środków” wzrosła do kilkudziesięciu. I nie ma w tym nic nadzwyczajnego, gdyż tego typu miejsca i ich nierzadko egzotyczne zagospodarowanie, są wyrazem marzeń o byciu dostrzeżonym i docenionym, o rozgłosie i wzbogaceniu się dzięki rzadkiej atrakcji. Marzeń, pospolitych we wszystkich szerokościach geograficznych. Ot, weźmy dla porównania Kenię, kraj, którego popularność wśród turystów rośnie w ostatnich latach, zwłaszcza odkąd na ekranach kin pojawił się film „Pożegnanie z Afryką”. Gdyby za dobrą monetę brać wszystkie tamtejsze tablice informujące, że właśnie znaleźliśmy się na równiku, okazałoby się zapewne, że biegnie on… zygzakiem.

Chwilami pogodny, kiedy indziej rubaszny, lecz najczęściej tragikomiczny obraz Muchy zadaje kłam mitowi europejskiej tożsamości. Tym autentyczniej, że zamiast przemówień prominentnych polityków czy żądnych poklasku celebrytów, słyszymy prostych ludzi, którzy o instytucjach i górnolotnych ideach europejskich słyszeli niewiele, a w ich mentalności lokalność zajmuje w naturalny sposób poczesne miejsce. Tak jak u zaskoczonego pytaniem o krańce Europy Bawarczyka, dumnie prezentującego własny „Środek Europy”: „dobre pytanie, nigdy się tym nie interesowałem” – szczerze wyznaje.

Stanislaw Mucha (z prawej) – przez trzy marcowe wieczory w Goethe Insstitute Polen w Warszawie opowiada o swoich filmach inspirowany pytaniami dziennikarzy (po filmie „Mitte Europa”, rozmowę prowadził Jakub Majmurek), fot. Paweł Wroński

Poszukiwanie geograficznego środka Europy zainicjowali w XIX wieku kartografowie austriaccy, choć mieszkańcy Suchowoli odwołują się do pomiarów o niemal sto lat wcześniejszych. Współcześnie, co jakiś czas obiegają media informacje o wynikach precyzyjnych pomiarów przeprowadzonych według różnorodnych kryteriów. Mało kto baczy przy tym na fakt, że nie ma zgody co do granic Europy. W Polsce, tak jak w większości krajów na świecie  odwołujemy się do granic przyjętych przez Międzynarodową Unię Geograficzną (www.igu-online.org), choć jej definicje są także gorąco dyskutowane.

Dla reżysera, temat ze sfery mentalności i kultury jest przede wszystkim pretekstem do pokazania ludzi, którzy żyją w wybranych według klucza „Środka” miejscach. Mucha przyznaje, że „podłączenie się z kamerą” do tego co się dzieje wokół kulturowego fenomenu „Środka Europy”, stworzyło znakomitą okazję do wniknięcia w ten świat, nierzadko bardzo odległy od cywilizacyjnych „europejskich” standardów. Film bawi, a jednocześnie skłania do refleksji. A jego temat wciąż pozostaje aktualny, bo chociaż niektórzy z bohaterów już nie żyją, epopeja „Środka Europy” wcale się nie skończyła.


Pokaz filmów Stanisława Muchy w ramach projektu „Ach Europa!” zorganizował Goethe Institut w Warszawie, w dniach 22-24 marca 2018www.goethe.de
Film „Środek Europy” pod angielskim tytułem „The Center” można obejrzeć na: www.cultureunplugged.com
Ciekawa rozmowa publicysty i krytyka filmowego Jakuba Majmurka z reżyserem, Stanisławem Muchą na stronach Goethe Institut Polen: www.goethe.de

Po pokazie filmu, reżyser podzielił się swoimi refleksjami z publicznością, fot. Paweł Wroński

Fragment rozmowy (bezpośrednio po pokazie), Jakuba Majmurka ze Stanisławem Muchą, zatytułowany „Mucha o Środku Europy” na moim kanale Youtube: https://youtu.be/RvuFuorkW64


Z lodowca do term

Czy jest coś przyjemniejszego niż ciepła kąpiel po dniu spędzonym na nartach lub desce? Raczej nie, o czym wiedzą gospodarze licznych hoteli w rodzimych i europejskich kurortach, w których luksusowe aneksy Wellness & SPA stały się już standardem.

Instalacja na powitanie przed tyrolskim Aqua Dome, fot. Paweł Wroński

Przyjemność wynikającą z podziału dnia na część sportową i relaksacyjną można jednak stopniować, na podobieństwo trudności tras zjazdowych. Z analizy jakości i cen usług, naturalnych warunków oraz usytuowania, otrzymujemy wynik: Austria! Dlaczego? W ofercie najbliższego naszych granic śnieżnego imperium są bowiem miejsca, w których naprawdę można zjechać „z lodowca do term”. W Austrii infrastrukturę dla amatorów białego szaleństwa zainstalowano na ośmiu lodowcach. Aż pięć takich ośrodków posiada Tyrol, po jednym – Styria, Karyntia i Kraj Salzburski. Uznając zaś za kluczowe tytułowe kryterium, o miano rozwiązania idealnego konkurują ze sobą Kaprun z lodowcem Kitzsteinhorn w Kraju Salzburskim oraz dolina Ötz w Tyrolu z lodowcami w Sölden i termami w Längenfeld.

Na tarasie Gipfelrestaurant na Kitsteinhornie w pochmurny dzień, fot. Paweł Wroński

Z Kitzsteinhornu do Tauern SPA
Efektowną gondolą i wagonikiem szynowej kolejki wyjeżdża się z Kaprun w szczytowe partie Kitzsteinhornu (3203 m), do zbudowanej nieco poniżej skalistego wierzchołka. Zbudowana na wysokości 3029 m „Gipfel Restaurant” jest najwyżej położonym obiektem gastronomicznym w Kraju Salzburskim. Docierając do niej wkraczamy w świat Wysokich Taurów. Stajemy wprawdzie oko w oko z naturą, ale w przyjaznej otoczce cywilizacji, co docenimy zwłaszcza w chłodny dzień, gdy pędzone gwiżdżącym wiatrem chmury przesłaniają widoki. My zaś, w komfortowych warunkach, na wygodnych kanapach, rozkoszując się smakołykami, podziwiamy spektakl przyrody. Jeszcze przyjemniej tu w słoneczny dzień, gdy nic nie przesłania rozległej panoramy najwyższych gór Austrii z królującym wśród nich Groẞglocknerem (3798 m). Śniegi się skrzą, a lśniącymi wstęgami spływają w doliny lodowcowe jęzory. „Gipfel Restaurant” jest jednym z najefektowniejszych punktów narciarskiego systemu rozciągającego się na wysokości 911 m – 3.023 m. Przy pięknej pogodzie możemy przejść z niej przez tunel przepruty w skałach i tam od razu przypiąć narty lub deskę, by puścić się w dół i korzystać do woli z tras o łącznej długości ponad 40 km. Oprócz ratrakowanych zjazdów (oznaczonych – odpowiednio do stopnia trudności – lizakami w kolorach niebieskim, czerwonym lub czarnym), poprowadzono także szereg zjazdów przez naturalne nietknięty przez maszyny śnieg (są w terenie wyznaczone tyczkami z pomarańczowymi rombami, a warunki na nich są uwzględniane w codziennych komunikatach pogodowych). Na lodowcu są także trasy z muldami, świetnie przygotowane Snowparki i widokowe tory do biegania na nartach. Ten sam karnet umożliwia jazdę na Maiskogelu oraz na Schmittenhöhe koło oddalonego od Kaprun o 7 km Zell am See. Krótko mówiąc – jest gdzie poszaleć! Na peryferiach kurortu, w jaki zamieniło się pod koniec minionego stulecia Kaprun, wznosi się rozległy termalny kompleks kąpielowy, eleganckie Tauern SPA z bogatym zapleczem Wellness. Baseny, zarówno kryte, jak i pod gołym niebem zajmują 20 tys. m2 powierzchni. To najbardziej nowoczesne i największe centrum tego typu w Kraju Salzburskim, pięknie skomponowane z górskim otoczeniem. Z urządzeń kąpielowych można korzystać przez cały rok. Sezon zimowy trwa od końca września do pierwszych dni kwietnia. Z infrastruktury narciarskiej na lodowcu można również korzystać latem, choć warto pamiętać o słowach legendy austriackiego narciarstwa, Franza Klammera, że od zimy i nart trzeba także czasem odpocząć!

Kitzsteinhorn i Maiskogel, czyli tereny narciarskie w Kaprun – fot. z archiwum ośrodka

INFO
Gletscherschigebiet Kaprun-Kitzsteinhorn: www.kitzsteinhorn.at
Tauern SPA w Kaprun: www.tauernspakaprun.com


Konkurencja w świecie Bonda
Tyrolski superkurort Sölden, z uzbrojonymi w wyciągi lodowcami Rettenbach i Tiefenbach cieszy się od lat sławą jednego z najciekawszych terenów narciarskich w Europie. A jakby sławy ośrodkowi było mało, przed dwoma laty zawitał doń James Bond. Na lodowcu kręcono bowiem sekwencje do filmu „Spectre”, emocjonującej części niekończącej się sagi o przygodach agenta 007. Wbrew oczekiwaniom Bond nie jeździł jednak na nartach, bo zabraniał mu tego kontrakt. Co więcej, w związku z pracami ekipy filmowej zamknięto nawet, i to w środku sezonu na dwa tygodnie, trasy na jednym z lodowców. Ba, w Sölden trzeba było też wymienić latarnie bo stare nie spodobały się scenarzystom. Mimo to gospodarze i tak wyszli na swoje, bo ekipa filmowa pozostawiła w Tyrolu 9 mln. euro, a sława jaką cieszą się namaszczone bytnością Bonda miejsca będzie pomnażać zyski jeszcze przez długie, długie lata. Mimo to gospodarze nie spoczęli na laurach, ale już w tym sezonie otworzyli na lodowcu stricte bondowski obiekt – „007 Elements”, po sąsiedzku zresztą z futurystyczną restauracją „Ice Q”, która w filmie kryła tajemniczą klinikę Hofflera. Przez tajemniczy tunel wnika się tam w świat filmowych przygód. Z pewnością atrakcja będzie skłaniać do zdjęcia nart, choć na chwilę. Nie zmienia to jednak faktu, że po przeżyciach – czy to w realu, na 144 km tras zjazdowych (z których najdłuższa liczy 15 km), czy to w wirtualnym świecie, relaks się przyda. W kąpielisku termalnym w Längenfeld. Aqua Dome to wizytówka Tyrolu o bajecznej scenografii, z wiecznie zielonym mamutem brodzącym w sadzawce przed głównym wejściem. Choć kąpielisko dzieli od Sölden kilka kilometrów, łatwo się do niego dostać, dzięki uruchomionym specjalnie aquabusom. Tak jak skibusami dojeżdżamy do wybranych stacji wyciągów, tak aquabusami, po nartach, dojedziemy do term. W obu przypadkach – ze skipassem – bezpłatnie. Tereny narciarskie na lodowcach Sölden rozciągają się na wysokości 1.350 m – 3.340 m, a sezon zimowy trwa od do końca kwietnia. Dwa główne lodowce połączone są przy tym tunelami: dolne stacje wyciągów – samochodowym, a górne – narciarskim. Co więcej, od bieżącego sezonu dostępna jest Pow(der)Card – skipass honorowany w Sölden oraz w stacjach Obergurgl-Hochgurgl, gdzie trasy biegną także bardzo wysoko, mimo że zagospodarowanych lodowców nie ma.

Na lodowcu Rettenbach w Sölden, fot. Paweł Wroński

INFO
Ötztal Sölden: www.soelden.com
Aqua Dome w Längenfeld: www.aqua-dome.at


Materiał publikowany na łamach pierwszego (zimowego) zeszytu magazynu „Eden” z 2018 roku (www.spaeden.pl).


Wiener Eistraum przed ratuszem

Rathausplatz – plac przed wiedeńskim ratuszem, zbudowanym w 1883 roku, był przez niemal sto lat świadkiem gorących wydarzeń politycznych i kulturalnych. Od 2002 roku, od stycznia do marca spotykają się na nim Wiedeńczycy, by beztrosko ślizgać się po lodowej tafli.

Na powierzchni 8 tys. m2 znajdują się 2 lodowiska, do których można swobodnie dojeżdżać zamrożonymi alejkami parkowymi. Wokół są rozstawione punkty gastronomiczne, których właściciele serwują proste potrawy i popularne napoje – od Coca Coli po szlachetne trunki. Na miejscu jest wypożyczalnia łyżew i setki szafek, w których można bezpiecznie schować rzeczy.

Ślizgawka zwana Wiener Eistraum (wiedeńskie lodowe marzenie), jest zawsze czynna przez 44-45 dni w roku. Gdy ją otwarto, z łyżwiarskiej oferty skorzystało około 250 tys. osób, w ostatnich latach ta liczba wzrosła, i oscyluje na poziomie 700 tys.

Trochę historii
Pierwszym publicznym wydarzeniem na placu była demonstracja 17 września 1911 roku. Około 100 tys. osób odpowiedziało wówczas na wezwanie socjaldemokratów, by zaprotestować przeciwko narastającej inflacji. Demonstracja przebiegła bez żadnego incydentu, ale do starć z policją jednak doszło, i to wtedy, gdy uczestnicy opuszczali już Rathausplatz. Trzy osoby poniosły wówczas śmierć, a dziesiątki odniosło rany.

Potem wielokrotnie socjaldemokraci zwoływali tłumy pod ratusz. Zbierali się tutaj także ich przeciwnicy, np. 2 sierpnia 1920 roku pod hasłem sprzeciwu wobec „bolszewizmu podatkowego socjaldemokratów z ratusza”, którzy chcieli wówczas wprowadzić podatek od luksusu. 22 stycznia 1923 roku, chadecy i nacjonaliści zainaugurowali falę wieców antysemickich.

Po II wojnie światowej próbowano organizować różne parady i wiece, ale obyczaj się nie przyjął i w latach 50. XX wieku plac zamienił się w… parking samochodowy. Burmistrz Feliks Slavik pragnął przekształcić Rathausplatz w miejsce spotkań, ale dość niefortunnie połączył tę ideę z konkursem architektonicznym. Wniosek z przedsięwzięcia był taki, że wznoszenie solidnych budynków na placu nie ma sensu. Jeden z jego następców, Leopold Gratz przywrócił w 1975 roku jarmark adwentowy. Tradycje przedświątecznego handlu sięgały w Wiedniu roku 1600, ale stałego miejsca dla organizowanych targowisk nie było. Pomysł okazał się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę, przyjął się i po dziś dzień odbywa się w adwencie przed ratuszem ogromny, barwny jarmark bożonarodzeniowy.

Dobre doświadczenie z tej masowej imprezy, stało się tak inspirujące, że plac wykorzystywany jest teraz praktycznie przez cały rok. Największym letnim wydarzeniem stał się organizowany od 1990 roku plenerowy Festiwal Filmowy. W lipcu i sierpniu, po zapadnięciu zmroku, wyświetlane są na telebimach inscenizacje oper i operetek oraz transmitowane są koncerty, zwyczajowo – również – Noworoczny, który jest zawsze wielkim wydarzeniem kulturalnym w Wiedniu. Filmowe atrakcje szybko uzupełniła oferta kulinarna. Rekordową frekwencją cieszył się festiwal filmowy w lecie 2005 roku. Wzięło w nim udział 0,5 mln osób.

Wszystkie te pozytywne doświadczenia kumulują się zimą, w okresie funkcjonowania słynnej wiedeńskiej ślizgawki – Wiener Eistraum, a Rathausplatz jest już dla Wiedeńczyków i turystów zza granicy największym plenerowym „salonem Wiednia”.

Wiener Eistraum w styczniu 2016 roku, fot. Paweł Wroński

www.wienereistraum.com
www.wien.info
www.wien.gv.at

Ekskluzywnie bez gwiazdek

Schwarzer Adler, butikowy hotel przy Kaiserjägerstrasse 2 w Innsbrucku, należy z pewnością do najbardziej ekskluzywnych w całej Austrii, a jednak nie ma żadnej gwiazdki.

Tak się dzieje dlatego, że obiekt nie poddaje się kategoryzacji. To oczywiście ewenement na skalę nie tylko Tyrolu, ale całej Republiki, choć usprawiedliwiony. Gospodarzami hotelu o 500-letniej tradycji jest obecnie 15 pokolenie rodziny Ultsch, która go prowadzi od początku (tak długą tradycją może się w stolicy Tyrolu poszczycić chyba tylko rodzina słynnych ludwisarzy, Grassmayrów). Z gościny Ultschów korzystały nieraz koronowane głowy, co symbolizują akcenty wyposażenia z habsburskimi orłami z kryształkami od Swarovski’ego, na czele.


„Schwarzer Adler” należy do grupy Adlers Hotel wraz z nowoczesnym „Harry’s Home”, usytuowanym tuż przy głównym dworcu kolejowym w Innsbrucku.
www.schwarzeradler-innsbruck.com
www.deradler.com


„Schwarzer Adler” był już wspomniany na tym blogu, w artykule zatytułowanym: „Cesarski Innsbruck”: https://pawelwronski.blog/

Cicha Noc… i myszy

Popularność pieśni „Cicha Noc” narasta podobnie do kręgów na wodzie, rozchodzących się coraz szerzej wokół miejsca, w które spada rzucony od niechcenia kamyk.

Pieśń rozbrzmiewa dziś na wszystkich kontynentach. Jest najbardziej znaną kolędą na świecie, bo słowa przetłumaczono jak dotąd na ponad 300 języków i dialektów, melodię zaś aranżowano po wielokroć, dostosowując do różnych konwencji – od jazzu, po gospel czy pop.

 

Po raz pierwszy „Cichą Noc” zaśpiewano podczas pasterki 24 grudnia 1818 roku w kościele św. Mikołaja w Oberndorfie koło Salzburga.

 

Wiersz zatytułowany „Weinachtslied” (Pieśń Bożonarodzeniowa), napisał w 1816 roku, piastujący w parafii w Oberndorfie funkcję wikarego, ksiądz Józef Mohr. Ponoć pod wpływem wzruszenia jakiego doznał odwiedzając ciężko chorą, ubogą kobietę. Tuliła z uśmiechem niemowlę oczekując ostatniego namaszczenia. W wigilię 1818 roku, Mohr poprosił Franciszka Ksawerego Grubera o melodię do tamtego wiersza. Gruberowi, który uczył muzyki w szkole w sąsiednim Arndorfie, prowadził chór i obsługiwał organy w obu parafiach, zajęło to zaledwie kilka godzin. Ani poeta, ani muzyk, nie przypuszczali jaką sławę zyska wkrótce ich skromny utwór.

Ba, istotną rolę w tej historii odegrały… myszy! Uszkodziły bowiem kościelne organy w Oberndorfie. Gruber wziął gitarę i grał melodię śpiewając głębokim basem, Mohr mu wtórował barytonem, a parafialny chór powtarzał ostatnie wersy zwrotek. Trudno przy tym nie ulec wrażeniu, że Stwórca posłużył się szarymi gryzoniami świadomie. Organy zawsze brzmią przecież podniośle, nawet w małym wiejskim kościele. Gitara zaś należy do domowego, kameralnego instrumentarium. W niemieckojęzycznych krajach alpejskich używa się jej zresztą powszechnie w Haus Musik, tradycyjnym rodzaju muzyki, towarzyszącej rodzinnym uroczystościom, rozbrzmiewającej często także w knajpach. Uszkadzając organy, myszy „zdjęły” z pieśni odium monumentalności, a to ułatwiło jej rozpropagowanie. Ponadto, szukając pomocy wezwano organmistrza z tyrolskiego Fügen, Karla Maurachera. Naprawić instrumentu wprawdzie nie zdążył, ale zachwycony kolędą, zaprezentował ją swym ziomkom.

Ten drobny z pozoru fakt uruchomił cały łańcuch zdarzeń, bowiem rodzinna wieś Maurachera leży w Zillertal, tyrolskiej dolinie o długowiecznych muzycznych i rzemieślniczych tradycjach. Jej mieszkańcy wędrowali po Tyrolu i krajach ościennych, sprzedając swój kunszt i wyroby, nierzadko także koncertując na jarmarkach. W takich ponoć okolicznościach „Cicha Noc” wpadła w ucho samemu Franciszkowi Józefowi I, goszczącemu wówczas na zamku w Fügen. Historia odnotowała rodzinę Ur-Reinerów z Fügen, którzy zaśpiewali pieśń w 1822 roku, mając za słuchaczy Franciszka Józefa I i cara Aleksandra. Rosyjskiego władcę tak tyrolskie śpiewanie ujęło, że niczym przed zwycięzcami „Mam talent”, otworzył przed Reinerami wrota kariery – zaprosił ich do Petersburga. Potem przyszły kolejne zaproszenia, choćby do Anglii, na dwór Jerzego IV. Niespełna dekadę później, Strasserowie z Hippach, także miejscowości z Zillertal, zaśpiewali „Cichą Noc” w siedzibie cechu sukienników w Lipsku, a wkrótce potem wystąpili przed pruską parą królewską.

Koncerty dla możnych tego świata wywindowały utwór na szczyty popularności. W 1833 roku po raz pierwszy wydrukowano ją w śpiewniku. W 1839, pieśń usłyszał Nowy Jork, zaś w 1840 wykonał ją berliński chór katedralny, którym dyrygował Feliks Mendelssohn. Niedługo potem Berlińska Kapela Królewska włączyła ją do stałego repertuaru, i śpiewała każdego roku w Boże Narodzenie. Kolejne kroki należały do misjonarzy protestanckich i katolickich, którzy ponieśli kolędę w odległe zakątki Afryki, Ameryki Południowej i Azji.

Kościół, w którym odbyło się prawykonanie „Cichej Nocy” już nie istnieje, bo niszczyła go systematycznie wylewami, rzeka Salzach. Zrujnowaną świątynię rozebrano, i dopiero w 1937 roku wzniesiono w tamtym miejscu rotundę nazywaną potocznie Stille Nacht Kapelle (Kaplicą Cichej Nocy).

Każdego roku, 24 grudnia o goodzinie 17.00 rozpoczyna się tam ceremonia upamiętniająca pierwsze wykonanie pieśni. W kulminacyjnym punkcie programu artyści intonują ją tak jak przed 200 laty – na 2 głosy i gitarę z towarzyszeniem chóru. Utarł się też obyczaj, że tysiące ludzi przed kaplicą dołącza swe głosy, śpiewając pieśń we własnych językach. W takiej atmosferze, zawarte w słowach kolędy przesłanie miłości i pokoju, nabiera szczególnej mocy.

 

W 2018 roku Austria będzie uroczyście celebrować 200 rocznicę prawykonania kolędy „Cicha Noc”. Z okazji jubileuszu planowany jest cały szereg przedsięwzięć, które składają się na projekt zatytułowany „Kraina Cichej Nocy”. Niektóre wydarzenia oraz powstająca sieć Muzeów „Cichej Nocy”, wejdą na stałe do oferty turystycznej trzech landów związanych najmocniej z powstaniem kolędy, jej twórcami oraz popularyzacją pieśni: Kraju Salzburskiego, Górnej Austrii i Tyrolu.

 


Materiał przygotowany dla www.austria.info w związku z jubileuszem 200-lecia kolędy „Cicha Noc”.


Więcej o kolędzie, jej popularyzacji oraz roku jubileuszowym: www.austria.info
„Kraina Cichej Nocy”: www.stillenacht.at
O „Krainie Cichej Nocy” w niniejszym blogu: http://pawelwronski.blog


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Austria – „Kraina Cichej Nocy”

Z okazji 200-lecia prapremierowego wykonania „Cichej Nocy”, miejscowości związane z powstaniem pieśni, jej twórcami oraz początkami triumfalnego marszu kolędy przez świat, realizują wspólnie projekt zatytułowany „Kraina Cichej Nocy”.

W umownych granicach owej „Krainy” znalazły się miejscowości z Kraju Salzburskiego i z Górnej Austrii, związane z biografią Józefa Mohra, autora słów kolędy oraz Franciszka Ksawerego Grubera, który skomponował melodię, a także szereg tyrolskich miasteczek i wsi, skąd pieśń oraz zawarte w niej przesłanie miłości i pokoju popłynęły w świat.

Szereg zaplanowanych wydarzeń odbędzie się jedynie w roku jubileuszowym, miejsca natomiast pozostaną już na zawsze otwarte dla zwiedzających. Gospodarze opracowali też szereg tras turystycznych z atrakcjami, które będzie można poznać dokładniej pod opieką przewodników. To znakomita okazja by poznać dzieje pieśni oraz odwiedzić miejsca, w których żyli i pracowali jej twórcy.


 

Pamiątki w Kraju  Salzburskim
Miejscem szczególnym na szlakach „Cichej Nocy” jest podsalzburski Oberndorf. W miasteczku znajduje się Stille Nacht Kapelle – Kaplica „Cichej Nocy”, wzniesiona na miejscu kościoła św. Mikołaja, w którym po raz pierwszy zaśpiewano kolędę w nocy z 24 na 25 grudnia 1818 roku. Okna kaplicy zdobią witraże z wizerunkami Józefa Mohra i Franciszka Grubera. Łatwo ich poznać, bo Mohr trzyma w rękach gęsie pióro i papier, Gruber zaś gitarę i partyturę. Na drzwiach widnieje napis: „Pokój ludziom dobrej woli”. Natomiast w miejscu gdzie była plebania działa dziś muzeum historii słynnej pieśni. W jego bogatych zbiorach znajduje się m.in. list z Berlina do Salzburga z 1854 roku, z pytaniem o autorstwo kolędy.

W sąsiadującej z Oberndorfem miejscowości Arnsdorf, Gruber uczył muzyki i prowadził chór. Znajduje się tam budynek najstarszej wciąż działającej w Austrii szkoły, w którym urządzono Muzeum Cichej Nocy. Kościół pielgrzymkowy p.w. Marii w Mösl mieści we wnętrzu oryginalne organy, na których grał Gruber, a na wieży biją dziś Dzwony Cichej Nocy. Ponadto, szlak turystyczny Oberndorf-Arnsdorf nazwano imionami Grubera i Mohra.

Gdy Berlin zainteresował się kulisami powstania kolędy, Gruber mieszkał już w Hallein, gdzie – podobnie jak wcześniej w Arndorfie koło Oberndorfu – grał na organach i prowadził chór. Poproszony o odpowiedź, z właściwą sobie skromnością opisał okoliczności powstania i pierwsze wykonanie pieśni. Otoczony liczną rodziną zmarł w Hallein w 1863 roku. Jego związki z miastem upamiętniała dawniej jedynie skromna płyta, na której odnotowano, że skomponował melodię „Cichej Nocy”. Teraz pamiątek będzie więcej. W farze zagrają organy Cichej Nocy – inauguracyjny koncert odbędzie się 25 listopada 2018, a w odnowionym budynku, w którym Gruber mieszkał, we wrześniu 2018 otwarte zostanie Muzeum Cichej Nocy. Poczesne miejsce wśród eksponatów zajmie gitara, na której Franciszek Ksawery Gruber grał w ową pamiętną noc przed 200 laty.

Mniej szczęśliwie potoczyły się losy Józefa Mohra, który zmarł w Wagrein 15 lat wcześniej od Grubera. Pochowano go w zbiorowej mogile, ponieważ nie pozostawił żadnych pieniędzy. Nic dziwnego, przez całe życie oddawał każdy grosz potrzebującym, a ze zgromadzonych oszczędności ufundował szkołę dla dzieci z najuboższych rodzin. Dziś Mohr doczekał się uznania. Nad Hintersee wzniesiono Kaplicę Pamiątkową jego imienia, a od grudnia 2017 we wnętrzach Pfegerschlössl będzie można zwiedzać ekspozycję poświęconą imponującej liczbie ponad 300 przekładów kolędy na języki i dialekty z całego świata.

Zgodnie z tradycyjnym przekazem, Mohr napisał wiersz wykorzystany jako słowa kolędy w miejscowości Mariapfarr. Teraz inauguruje tam działalność kolejne Muzeum Cichej Nocy, urządzone w pieczołowicie odrestaurowanej Mohr-Stube – izbie ozdobionej jedynie srebrnym ołtarzykiem, w której ksiądz pracował. Ponadto, fontannie bijącej przed odnowionym kościołem pielgrzymkowym nadana zostanie nazwa „Cichej Nocy”.

Również Salzburg, stolica landu, uczci rocznicę powstania kolędy. Na scenie teatralnej Felsenreitschule będzie wystawiany musical „Opowieść Cichej Nocy”. Muzykę skomponował nie byle kto, ale John Debney, autor ścieżek dźwiękowych do tak znanych produkcji hollywoodzkich jak „Epoka Lodowcowa”, „Sin City”, „Księga Dżungli”, czy „Pasja”. Premiera odbędzie się 24 listopada 2018 roku. W Miejskim Muzeum Salzburga otwarta zostanie wystawa „Cicha Noc. 200. Kreacja, przesłanie i komercja.”. Ponadto, do sieci miejskich tras turystycznych dołączono szlaki gruberowski i mohrowski, przecinające się ze ścieżkami mozartowskimi. Prowadzą m.in. na Steingasse, przy której urodził się Mohr i do katedry, w której wnętrzu wciąż stoi misa, wodą z której go ochrzczono.


 

Pamiątki w Górnej Austrii
Z tego właśnie, stosunkowo słabo nam znanego kraju związkowego Austrii pochodził Franciszek Ksawery Gruber. Urodził się w 1787 roku w Steinpointsölde nieopodal Hochburg-Ach, w rodzinie tkaczy. Zgodnie z tradycją miał uczyć się fachu i przejąć po ojcu warsztat. Mimo sprzeciwu rodziny, porzucił jednak tkackie rzemiosło, zdobył wykształcenie muzyczne i został nauczycielem. W dawnym warsztacie w Hochburgu urządzono Izbę Pamięci, a ulicami miasteczka poprowadzono Ścieżkę Życia Franciszka Ksawerego Grubera. Szlak tworzy pętlę. Zaczyna się i kończy w gotyckiej farze z organami noszącymi imię muzyka i ma 6 przystanków, symbolizujących poszczególne kontynenty. Umieszczono na  nich zwrotki kolędy z opisem tego co się działo na danym kontynencie w czasie gdy powstawała „Cicha Noc”.

Z biografią Grubera wiąże się także Ried im Innkreis. Zachowane fasady kamienic przypominają jego młodość w burzliwej epoce napoleońskiej. Zrządzeniem losu do Ried trafił w 1933 roku żłóbek, który w 1818 znajdował się w kościele w Oberndorfie, i przy którym zaśpiewano po raz pierwszy kolędę „Cicha Noc”. Eksponat wzbogacił zbiory Domu Folkloru Innviertel.

Ostatnim miejscem związanym z kolędą w Górnej Austrii jest malownicze miasteczko Steyer. W tamtejszym Austriackim Muzeum Bożonarodzeniowym, od listopada 2018 roku będzie można oglądać reprodukcję pierwszego drukowanego śpiewnika, w którym w 1833 roku znalazła się „Cicha Noc”.


 

Tyrolczycy i epopeja „Cichej Nocy”
Pieśń narodziła się pod Salzburgiem zanim w Europie przebrzmiały echa napoleońskiej zawieruchy. W owym czasie szczególne powody do niepokoju mieli mieszkańcy pięknego Salzburga. Przez stulecia miasto było przecież stolicą udzielnego kościelnego państwa, które z rozkazu Napoleona zsekularyzowano. Sytuacja zmieniła się i była napięta, bo na bogactwa Salzburga ostrzyły sobie apetyty zarówno popierająca swego czasu Napoleona Bawaria jak i habsburskie imperium. Przesłanie pokoju zawarte w słowach pieśni było w tej sytuacji szczególnie bliskie sercom Salzburczyków.

Jednak bez udziału Tyrolczyków, pieśń nie podbiłaby serc tak wielu ludzi, a przynajmniej nie tak szybko. W sekwencji zdarzeń jakie doprowadziły do rozpropagowania pieśni kluczową rolę odegrał przypadek – konieczność naprawy organów w kościele w Oberndorfie, w związku z czym we wsi pojawił się organmistrz, Karl Mauracher. Usłyszał „Cichą Noc” i tak nią zafascynował, że zaprezentował pieśń sąsiadom z rodzinnego Fügen w położonej dziś na granicy Kraju Salzburskiego i Tyrolu Zillertal. Ci zaś, w większości utalentowani rzemieślnicy i muzykanci, wiedli aktywne życie, prowadząc handel, świadcząc usługi zleceniodawcom z Tyrolu oraz z krajów ościennych, a zarazem dając koncerty na jarmarkach, a nawet w zamkach i pałacach, o ile ich tylko zaproszono.

Muzeum historyczne Widumspfiste w Fügen prezentuje tradycje muzyczne górali z Zillertal. Muzyczne oblicze doliny reprezentuje też rodzian Ur-Reiner, której przedstawiciele zaśpiewali Cichą Noc na miejscowym zamku w 1822 roku. Właściciel dóbr graf Ludwig von Dönhoff gościł wówczas znamienite osobistości – cesarza Franciszka Józefa I i cara Aleksandra. Kunszt góralskich artystów oczarował monarchów tak dalece, że car zaprosił ich do Petersburga, a w ślad za tym przyszły kolejne zaproszenia, między innymi do Anglii, na dwór Jerzego IV. Przy kościele parafialnym w miasteczku, wznosi się na cmentarzu pomnik rodziny Ur-Rainer. Muzeum w Fügen posiada też największą na świecie płytotekę z nagraniami „Cichej nocy”. A człowiek, który jak mało kto przysłużył się popularyzacji kolędy, Karl Mauracher doczekał się w miasteczku pamiątkowej płyty.

Kolejna muzyczna miejscowość Zillertal to Hippach. Pochodziła stamtąd rodzina Strasserów, którym przypisuje się niemniej istotną rolę w popularyzacji kolędy na świecie do Reinerom. W Hippach zachował się ich XVIII-wieczny dom z zagrodą zbudowany i ozdobiony w typowy dla Zillertal sposób.

Znane narciarzom zillertalskie Mayrhofen znane jest także z aranżacji pieśni na chór męski i orkiestrę dętą. W repertuarze miejscowych zespołów nie brakuje oczywiście „Cichej Nocy”.

Na długiej liście miejsc związanych z dziejami „Cichej Nocy” znajduje się jeszcze  Achensee. Okolice tego tyrolskiego jeziora znane są szeroko od końca XIX wieku z wydobycia oleju skalnego o zdrowotnych właściwościach, i wyrobu na jego bazie wysokiej jakości kosmetyków. Zanim jednak miejscowości Achensee stały się znane z zabiegów SPA, Ludwig Reiner wzniósł nad wodą luksusowy hotel Seehof. Było go na stać po uwieńczonych sukcesem występach śpiewaczych na dworach Rosji i Anglii oraz w Ameryce. Hotel przyciągał bogatą klientelę ze świata, a za sprawą właściciela, w Sixenhof utarł się obyczaj przypominania każdego roku historii „Cichej Nocy” w zabytkowej stajence liczącej kilkaset lat. Współcześnie, pieśń rozbrzmiewa w okresie świątecznym również na pokładach statków kursujących po Achensee, podczas nastrojowej imprezy „Boże Narodzenie jak dawnej”.


Projektowi „Kraina Cichej Nocy” patronuje Stowarzyszenie Cichej Nocy: www.stillenacht.at


Materiał przygotowany dla www.austria.info w związku z jubileuszem 200-lecia kolędy „Cicha Noc”.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Austria pod egidą UNESCO

Na listę światowego dziedzictwa ludzkości wpisano 10 cennych zespołów przyrodniczych i zabytkowych z terenu Austrii. Na liście niematerialnego dziedzictwa znalazły się pieczołowicie kultywowane obrzędy zapustne w Imst oraz słynna Hiszpańska Szkoła Jazdy. Ponadto 15 szczególnie cennych archiwów objęto programem Pamięć Świata (Memory of the World), któremu także patronuje UNESCO.

Zestawienie obrazuje stan z końca 2017 roku, ponieważ 12 obiektów znajduje się na liście podmiotów oczekujących na wpis. Są to: opactwo w Kremsmünster, Bregenzerwald, katedra w Gurk, krajobraz kulturowy Innsbrucku z pasmem Nordkette/Karwendel, pogranicze Imperium Rzymskiego*, wielkie SPA europejskie*, Großglockner Hochalpenstraße*, Hall in Tyrol, opactwo Heiligenkreuz, zamek Hochosterwitz (jego 14 bram prezentuje zamieszczony poniżej filmik), Szlak Żelaza z Erzbergiem i starówką Steyr, Park Narodowy Wysokie Taury ; 3 z nich (oznaczone gwiazdką), zostaną zapewne wpisane na listę w 2019 roku (www.worldheritagesite.org; tabela Tentative List).

WACHAU – 36 kilometrowy odcinek liczącej 2800 km długości doliny Dunaju. Region flankują benedyktyńskie opactwa: Melk i Göttweig.
Meandry Dunaju ograniczają skaliste, porośnięte lasami wzgórza. W zakolach rzeki i na ukształtowanych przez człowieka terasach uprawia się winorośl. W każdej miejscowości znajdują się cenne obiekty przeszłości – klasztory, kościoły, zamki. Dokonano tu ciekawych odkryć archeologicznych, świadczących o ciągłości osadniczej zachowanej przez dziesiątki tysięcy lat. www.donau.com

HALLSTATT przytuliło się do stóp górskich stoków opadających wprost do jeziora. To jedna z flagowych miejscowości krainy jezior i gór – Salzkammergut.
Znaleziska archeologiczne z tych terenów okazały się tak znaczące, że w historii Europy nadano jednemu z wczesnych okresów nazwę kultury halsztackiej. Wydobywana w tym rejonie już w starożytności sól, legła u podstaw potęgi materialnej Habsburgów, a jej starogermańskie określenie „hall” stanowi człon miejscowych nazw – miasteczka i jeziora. W Boże Ciało wypływają na taflę Hallstättersee łodzie z feretronami. Procesja należy do najbarwniej celebrowanych świąt religijnych w Austrii. www.hallstatt.net i/lub www.dachstein.salzkammergut.at

STARÓWKA GRAZU stolicy Styrii cieszy oczy historyczną zabudową oraz wkomponowanymi w nią nowoczesnymi obiektami.
Przez stulecia miasto rozwijało się wokół wzgórza zamkowego, na którym przyciąga wzrok charakterystyczna wieża zegarowa. Na stokach poniżej murów, sadził ponoć winorośl arcyksiążę Johann Habsburg, stając się prekursorem nowoczesnego sadownictwa i winogradnictwa – kluczowych dziś dla Styrii gałęzi gospodarki. Jego postać owiana jest ponadto legendą, gdyż z miłości do kobiety niższego stanu zrezygnował z prawa do sukcesji habsburskiego tronu i odsunął na oddaloną od Wiednia prowincję. Na drugim brzegu przepływającej przez miasto rzeki Mury wznosi się nowoczesny Kunsthaus o zoomorficznej sylwetce, a na rzece kołysze pawilon ze stali i szkła, zawieszona na elastycznej pontonowej konstrukcji sztuczna wyspa (MurInsel) z popularną kawiarnią. www.graztourismus.at

SEMMERING to pasmo górskie i kurort oddalony od Wiednia około 100 km. Z tutejszych źródeł ciągnie krystalicznie czystą wodę do picia stolica Austrii.
Semmering rozsławiła jednak przede wszystkim kolej, którą w latach 1848-1854 poprowadzono niezwykle śmiało osiągając rekordową w owym czasie wysokość 895 m n.p.m. Pod kierunkiem inżyniera Carlo di Ghega z Wenecji zbudowano pierwszą górską linię kolejową w Europie długości 41 km, co przyczyniło się do ekonomicznego rozwoju regionu Semmering-Rax-Schneeberg i jego turystycznego poznania. www.semmeringbahn.at

PAŁAC SCHÖNBRUNN wraz z otaczającymi go pawilonami oraz rozległym ogrodem zaliczany jest do najwspanialszych barokowych rezydencji w Europie.
Urządzone w nim muzeum prezentuje kulisy życia członków jednego z najpotężniejszych europejskich rodów monarszych – Habsburgów. W kompleksie działa tradycyjny teatr lalkowy, założony z rozkazu Marii Teresy ku uciesze jej licznego potomstwa. Z efektownej Glorietty, spod której tryska fontanna roztacza się wspaniały widok na pałac, ogrody i położony w pobliżu Wiedeń. Z parkiem otaczającym Schönbrunn pełnym egzotycznych roślin, sąsiaduje jeden z najstarszych w Europie ogrodów zoologicznych. www.schoenbrunn.at

JEZIORO NEZYDERSKIE – jedyny stepowy akwen w Europie. Rozlewa się na granicy Austrii (Burgenlandu) i Węgier, tam gdzie alpejskie przedgórze przechodzi w Równinę Panońską. Przybrzeżne szuwary stanowią ostoję wielu gatunków ptaków, a okolice słyną z upraw winorośli, warzyw i owoców.
Ochroną bogactwa przyrodniczego zajmują się służby urządzonego tu Parku Narodowego Neusiedlersee-Seewinkel (i jego węgierskiego odpowiednika). Niemniej ciekawy od przyrodniczego jest krajobraz kulturowy, ilustrujący dzieje osadnictwa, przemiany gospodarcze, a nawet konflikty zbrojne, zwłaszcza czasy, w których Turcy próbowali podbić Europę. www.neusiedlersee.com

WIEDEŃ – niegdyś stolica habsburskiego imperium obejmującego przez wieki szmat Europy, dziś miasto-państwo, jeden z 9 krajów związkowych Republiki Austrii, metropolia mody, muzyki i elegancji.
Zabytkowa część miasta jest wciąż żywą kroniką habsburskiej dynastii i zmian zachodzących na Starym Kontynencie od średniowiecza do końca I wojny światowej. Tu narodził się w XIX wieku walc i zapoczątkowała secesją XX-wieczna rewolucja w sztuce – architekturze, zdobnictwie i wzornictwie. Na tę historyczną tkankę nakłada się nowoczesny, współczesny Wiedeń z architekturą nieznoszącego linii prostych Hundertwassera, wielkimi wydarzeniami kulturalnymi i bujnym życiem towarzyskim aktywnych generacji. www.wien.info

KLOSTERNEUBURGopactwo augustianów, usytuowane na terenie Dolnej Austrii, a zarazem skarbnica dzieł sztuki sakralnej okresu średniowiecza.
Ekspozycja muzealna obejmuje dzieje opactwa oraz wybitne dzieła rzeźbiarskie z XII-wiecznym ołtarzem autorstwa Mikołaja z Verdun i figurami apostołów z nieistniejącej już Capella speciosa oraz malarskie z Madonną z Klosterneuburga i fragmentami witraży z krużganków. Podwiedeńska miejscowość pełniła już za panowania Babenbergów, czyli w pierwszych wiekach tworzenia austriackiego imperium, rolę stolicy. Na cesarską siedzibę pragnął także przebudować opactwo w I połowie XVIII wieku Karol VI. W Klosterneuburgu założono pierwszą na terenie Austrii winnicę. www.stift-klosterneuburg.at

SALZBURG słynie na całym świecie ze starówki stłoczonej nad rzeką Salzach, i narodzin genialnego kompozytora Wolfganga Amadeusza Mozarta w 1756 roku.
Podstawą propserity było wydobycie i handel solą. Bogacący się dzięki temu biskupi władali miastem jako udzielnym kościelnym księstwem przez niemal 700 lat, a pozostawione przez nich pałace i kościoły przyczyniły się do nadania mu miana „Rzymu Północy”. Dziś to niezwykłe miasto jest sceną prestiżowych muzycznych festiwali i miejscem, w którym pary z całego świata chętnie biorą śluby. www.salzburg.info

PREHISTORYCZNE DOMY NA PALACH WOKÓŁ ALP
Austria należy do grupy 6 krajów alpejskich, w których udokumentowano 111 z około 1000 znanych stanowisk archeologicznych ze śladami osad z okresu 5.000-500 lat p.n.e.
Wznosili je przedstawiciele około 30 różnych kultur historycznych nad brzegami rzek i jezior oraz na skraju obszarów podmokłych. Odzwierciedlają życie wczesnych wspólnot agrarnych w Europie. www.palafittes.org


Wszystkie pozycje z listy UNESCO: www.worldheritagesite.org


Wzgórze Zamkowe w Grazu w świątecznej szacie – widać wieżę zegarową, która jest jedną z wizytówek stolicy Styrii, fot. Paweł Wroński

Na liście niematerialnego dziedzictwa ludzkości UNESCO, z Austrii pochodzą 2 pozycje.

SCHEMENLAUFEN
Karnawał  w Imst (Imster Fasnacht) w Tyrolu ma niepowtarzalny rys. Co cztery lata, w niedzielę przed Wielkim Postem odbywa się pochód tancerzy w specjalnie na tę okazję przygotowanych drewnianych maskach i kostiumach – Schemenlaufen.

Główne postacie występują w 55 parach – jedna osoba ma małe dzwonki rozmieszczone wokół talii, druga dźwiga dzwony o wadze sięgającej nawet 35 kg. Wykonują taniec z podskokami i ukłonami, zaś inni uczestnicy korowodu naśladują ten taniec, jakby w zwolnionym tempie, bądź starają się „zaprowadzić porządek”, rozdając klapsy i opryskując gawiedź wodą. Do korowodu dołączają też kominiarze, czarownice, białe lub brunatne niedźwiedzie, a mała dziewczynka obsypuje widzów pachnącym pudrem. Karnawał integruje wspólnotę z Imst od pokoleń, a wyrazem pielęgnowania tradycji jest nauka szycia kostiumów w szkole, kucie dzwonków przez miejscowych kowali oraz rzeźbienie drewnianych masek, według tradycji przekazywanej w poszczególnych rodzinach i na specjalnie organizowanych kursach. www.fasnacht.at

HISZPAŃSKA SZKOŁA JAZDY
Tradycje specyficznego ujeżdżania koni sięgają 450 lat wstecz, i wciąż są chlubą Wiednia. Stajnie mieszczą się w zespole Hofburga, gdzie na zabytkowym maneżu odbywają się dostępne dla szerokiej publiczności codzienne treningi. Dżokeje z wiedeńskiej szkoły prezentują także swoje umiejętności na efektownych pokazach podczas zagranicznych tournée. Na habsburskim dworze utarł się obyczaj, że przedstawiciele domu panującego (i tylko oni), jeżdżą na białych lipicanach – koniach rasy, której powstanie datuje się na ostatnie ćwierćwiecze XVI wieku. Historyczne stadniny znajdowały się w Lipicy (dzisiejsza Słowenia) i Lipicach (dzisiejsza Chorwacja), a więc na ziemiach należących wówczas do habsburskiego imperium i na potrzeby wiedeńskiego dworu, zaś w 1920 roku główną stadninę przeniesiono do Piber w Styrii (Lipizzaner Heimat; www.lipizzanerheimat.com). Cechą charakterystyczną dla tej rasy jest zmiana maści z ciemnej, czasem wręcz czarnej na białą, co świadczy o osiągnięciu przez konia dojrzałości. Kroki do których przyuczano konie i jeźdźców, uchodzą wprawdzie za nienaturalne, ale urzekają tanecznym wdziękiem oraz synchronizacją wyszkolonych perfekcyjnie ruchów zwierzęcia i dosiadającego go człowieka. Pielęgnowanie tradycji Hiszpańskiej Szkoły Jazdy (Spanische Hofreitschule), pozwala na utrwalenie umiejętności i praktyk związanych z jeździectwem, pielęgnowanych przez kilka stuleci na habsburskim dworze. www.srs.at


Z terenów Austrii 3 obszary włączono do sieci Rezerwatów Biosfery UNESCO: Großes Walsertal (Vorarlberg; www.vorarlberg-alpenregion.at/walsertal/), Lungau & Nockberge (Kraj Salzburski/Karyntia; www.biosphaerenparknockberge.at) oraz Wienerwald, czyli Las Wiedeński (Dolna Austria/Wiedeń; www.bpww.at).

Światową sieć miejsc cennych z geologicznego punktu widzenia (IGGP) tworzy 119 obszarów w 33 krajach; w Austrii znajdują się 3 Globalne Geoparki: Eisenwurzen (Styria; www.eisenwurzen.com), Alpy Karnijskie (Karyntia; www.geopark-karnische-alpen.at), Erz der Alpen w masywie Hochkönig w regionie Pongau (Kraj Salzburski; www.en.geopark-erzderalpen.at) oraz 1 transgraniczny: Karawanki (Karyntia/Słowenia; www.geopark-karawanken.at).


Ze względu na bogate archiwalia, Austria odgrywa znaczącą rolę w prowadzonym przez UNESCO programie Pamięć Świata. Lista cennych dokumentacji obejmuje 15 pozycji.

Pisma i kompozycje Arnolda Schönberga (1874-1951), prominentnego przedstawiciela kultury zachodnioeuropejskiej I poł. XX wieku (www.schoenberg.at). Centrum jego imienia mieści się w Wiedniu (www.wien.info).

Kolekcja   Brahmsa – manuskrypty, korespondencja, partytury jednego z najwybitniejszych kompozytorów epoki romantyzmu (1833-1897). Urodził się w Hamburgu, ale mieszkał i tworzył głównie w Wiedniu. Kolekcja znajduje się w archiwum wiedeńskiego Musikverein. www.musikverein.at

Kolekcja szkiców architektury gotyckiej – unikalny zbiór obejmuje 425 pozycji, złożony jest w wiedeńskiej Akademii Sztuk Pięknych (Akademie der Bildenden Künste Wien). www.akbild.ac.at

Dokument końcowy Kongresu Wiedeńskiego – kończący okres wojen napoleońskich traktat pokojowy w Wiedniu został podpisany 9 czerwca 1815 roku po niemal rocznym okresie negocjacji stron; miał ogromny wpływ na losy państw w Europie i na świecie w XIX wieku. Bezcenny dokument znajduje się w Austriackim Archiwum Państwowym (Österreichischen Staatsarchiv). www.oesta.gv.at

Psałterz Moguncki – księga z 1457 roku zawierająca tekst łaciński jest pierwszą książka wydaną drukiem w Europie opatrzona datą i sygnaturą wydawcy; zachowało się 10 egzemplarzy. Ten ze zbiorów Austriackiej Biblioteki Narodowej (Österreichische Nationalbibliothek) uchodzi za najcenniejszy. www.onb.ac.at

Papirus Arcyksięcia Rainera – zwany też Egipską księgą umarłych to w rzeczywistości 180 tys. papirusowych zwojów zapisanych różnymi rodzajami pisma w wielu językach między 1500 r. p.n.e., a 1500 rokiem n.e. Są tam dzieła literackie i spisy urzędowe. To największy skarb tego typu na świecie, wyeksponowany w specjalnie utworzonym muzeum przy Austriackiej Bibliotece Narodowej w Wiedniu (Papyrussammlung Wien lub Papyrussmuseum Wien). www.onb.ac.at

Tabula Peutingeriana – XII-wieczna kopia unikalnej mapy sieci dróg publicznych w imperium rzymskim (cursus publicus). Znajduje się w zbiorach Austriackiej Biblioteki Narodowej (Österreichische Nationalbibliothek). www.onb.ac.at

Atlas Blaeu-Van der Hem – złożony w Austriackiej Bibliotece narodowej atlas składa się z 46 tomów z ponad 2400 mapami, wykresami, rysunkami i widokami miast, budynków, portów i krajobrazów. Jest rozszerzoną wersją Wielkiego Atlasu, opublikowanego w Amsterdamie między 1660 a 1663 rokiem. www.onb.ac.at oraz www.blaeuvanderhem.com

Bibliotheca Corviniana – drugi pod względem liczby woluminów po watykańskim księgozbiór zgromadzony u progu epoki renesansu. Zawiera dzieła spisane i zebrane z polecenia władającego Węgrami Macieja Korwina (1458-1490), który w 1485 roku zajął całą Dolną Austrię wraz z Wiedniem część Styrii i Karyntię. Są tam kopie najważniejszych dokumentów z tamtych czasów, utwory literackie oraz dzieła odzwierciedlające ówczesny stan wiedzy z dziedzin takich jak filozofia, teologia, historia, prawo, geografia, nauki przyrodnicze, medycyna, czy architektura. Oryginalny księgozbiór jest w Austriackiej Bibliotece Narodowej (Österreichische Nationalbibliothek). www.onb.ac.at

Złota Bulla – wielkie dzieło ustawodawcze cesarza Karola IV z 1356 roku. Był to najważniejszy dokument konstytuujący Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego, obejmujące terytoria dzisiejszej Austrii, Belgii, Czech, Niemiec, Holandii, Słowenii i Szwajcarii oraz niektóre terytoria należące współcześnie do Francji, Włoch i Polski. Są tam ujęte zasady cesarskich elekcji i ustanowieni elektorzy w liczbie 7. Oryginały i kopia sporządzona dla króla Wacława IV Luksemburskiego znajdują się w Austriackiej Bibliotece Narodowej (Österreichische Nationalbibliothek). www.onb.ac.at

Wiedeńskie Archiwum Fonograficzne (1899-1950) – pierwsze archiwum dźwiękowe zebrane na świecie. Sięga początkami 1899 roku i inicjatywy członków Imperialnej Akademii Nauk. W ciągu 100 lat istnienia Phonogrammarchiv rozrosło się do ponad 50 tys. zarejestrowanych pozycji (około 7 tys. godzin materiałów, dziś możliwie najlepiej zrekonstruowanych i przeniesionych na nośniki elektroniczne). Znajduje się w zbiorach Austriackiej Akademii Nauk (Österreichische Akademie der Wissenschaften), sukcesorki XIX-wiecznej imperialnej instytucji. www.phonogrammarchiv.at

Dokumentacja Kolei Semmering z Cesarsko Królewskiego Muzeum Historii Kolei Austriackich – zgromadzono w niej dokumenty dotyczące pierwszej górskiej linii kolejowej poprowadzonej w Europie w połowie XIX stulecia. Zbiór zawiera 164 oryginalne dokumenty z lat 1844-1910. Znajduje się w Muzeum Techniki w Wiedniu (Technisches Museum Wien). www.technischesmuseum.at

Dzieła filozoficzne Ludwiga Wittgensteina – dorobek urodzonego w Austrii, a zamarłego w Wielkiej Brytanii filozofa żyjącego w latach 1889-1951 został usystematyzowany w 1969 roku przez Georga Henrika von Wrighta, jego ucznia i następcę w katedrze filozofii w Cambridge (opracowanie na łamach Przeglądu Filozoficznego nosi tytuł „The Wittgenstein Papers”). Kolekcja obejmuje 83 manuskrypty, 45 maszynopisów i 11 podyktowanych pism, łącznie około 20 tys. stron oryginalnych dokumentów. www.wittgensteinsource.org

Schubertiana – największa na świecie, systematycznie uzupełniana kolekcja dorobku muzycznego wielkiego kompozytora, gromadzona w Bibliotece Miejskiej w Wiedniu (Wienbibliothek im Rathaus; www.wienbibliothek.at). Trzonem kolekcji są manuskrypty muzyczne i prawie kompletny zbiór pierwszych wydań dzieł kompozytora. www.schubert-online.at

Kodeks Dioskuridesa – inaczej: Wiedeński Dioskurides to najważniejsze źródło wiedzy farmaceutycznej z okresu starożytności, napisane przez greckiego lekarza w I stuleciu po Chrystusie. Sięgano do niego również w czasach późniejszych niczym do słownika. Zawarte tam wiadomości stanowią po dziś dzień podstawę medycznej wiedzy o ziołach leczniczych. Przechowywana w Wiedniu księga jest zarazem jedną z najlepiej zachowanych książek starożytnych, wykonaną na zamówienie mieszkańców Konstantynopola dla księżniczki Anicji Juliany (z tej racji przyjmuje się, że powstała ok. 512 roku; wykonano ją wykonano na pergaminie, litery mają barwę „starego złota”, a nagłówki i tytuły wykonano purpurą i złotem). Księga liczy 481 kart i zawiera około 400 kolorowych ilustracji. Niestety nie zachowała się jej oprawa. Oryginał przechowywany jest w Austriackiej Bibliotece Narodowej (Österreichische Nationalbibliothek). www.onb.ac.at


Materiał przygotowany do przewodnika po Austrii dla wydawnictwa Pascal na przełomie 2017/2018 roku.


Linzer Augen, Linzer Kekse

Rzecz znamienna, że w żadnym mieście austro-węgierskiej monarchii cukierni nie brakowało. Siłą rzeczy było tam też mnóstwo cukierników, którzy swym kunsztem pozyskiwali klientelę. Do ich klasycznego już dorobku zaliczają się słodkie ikony habsburskiego imperium – linckie ciasteczka (Linzer Kekse lub Linzer Augen).

 

Die klassischen Linzer Augen sind typische Weihnachtskekse, co znaczy, że klasyczne linckie ciasteczka są typowymi smakołykami świątecznymi.

 

Podobne do niemieckich Spitzbuben, czy znanych nam dobrze markizów, linckie ciasteczka – Linzer Kekse czynią z człowieka nałogowca, bo choćbyśmy sobie nie wiem jak twardo powtarzali, że już dość, trudno się oprzeć, by nie schrupać następnego.

Tak to wygląda – mniej więcej – w austriackiej cukierni (sic!), fot. Paweł Wroński

Ciasteczka pojawiły się w cukierniach Linzu, stolicy Górnej Austrii w XIX wieku. Nie spadły jednak z nieba, choć miewają kształt gwiazdeczek, o nie. Były wariacją na temat innego słynnego przysmaku – Linzer Torte. Ten bowiem jest najstarszym wyrobem cukierniczym tego typu odnotowanym – i to w kilku wariantach – już w XVII-wiecznych książkach kucharskich. Nic więc dziwnego, że stał się wizytówką miasta Linzu. Jest to tarta z owocową marmoladą. Podobnie jak Linzer Kekse – kruche ciasteczka z marmoladą, posypane cukrem pudrem. Gdy tylko się pojawiły, zasmakowały mieszczanom naddunajskiego grodu tak, że stały się nieodzowne na stole, zwłaszcza w czasie Świąt Bożego Narodzenia. Potem szybko podbiły serca mieszkańców tej części Europy, która w czasach habsburskich ulegała imperialnym wpływom i skwapliwie naśladowała rodzące się tam obyczaje.

Warto dodać, że w najprostszej wersji Linzer Kekse mają owalny kształt, a przez jedną dziurkę lub kilka w wieczku, zerka filuternie marmolada, którą posmarowana jest dolna część ciasteczka. Mogą mieć też inne kształty, np. karcianych kolorów albo wspomnianych gwiazdek – ostatecznie to świąteczne ciasteczka! Warto pamiętać, że podobne, popularne głównie w Niemczech i Szwajcarii Spitzbuben, są jednak nieco inne – wycięcia tworzą w nich najczęściej uśmiechniętą buzię, a ciasto z których powstają zagniata się bez jajek.

Linzer Augen (albo Linzer Kekse) – smakołyk na świąteczny stół rodem z Linzu, stolicy Górnej Austrii, fot. Paweł Wroński

Składniki linckich ciasteczek

  • 220 g drobnoziarnistej mąki
  • 125 g zimnego masła
  • 100 g cukru pudru
  • 1 jajko
  • cukier waniliowy
  • skórka z cytryny
  • szczypta soli
  • marmolada owocowa (tradycyjnie porzeczkowy dżem domowej roboty, ale oczywiście nic się nie stanie jeśli użyjemy innego)

 

Przygotowanie
Na stolnicę wysypujemy mąkę i cukier puder, w środku robimy dołek. Do niego wkładamy małe kawałki masła i wbijamy jajko. Potem to wszystko wyrabiamy tak długo aż ciasto stanie się gładkie, dodając odrobinę cukru waniliowego, szczyptę soli i trochę startej drobno skórki cytrynowej. Z ciasta lepimy potem kulę, zawijamy w folie spożywczą i odkładamy w chłodne miejsce na mniej więcej pół godziny.

Gdy czas minie, rozwałkowujemy ciasto na placek grubości około 2 mm i wycinamy z niego krążki (wystarczy do tego szklanka lub kieliszek), albo inne kształty (jeśli mamy foremki). Krążki dzielimy na dwie równe kupki. Jedne zostawiamy, w drugich wycina,my dziurkę lub kilka – zwyczajem linckim – góra 3!

Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C i wkładamy do niego na 8-12 minut krążki poukładane na blachach wyłożonych papierem. Uwaga! Zerkamy co jakiś czas na ciasteczka, żeby je natychmiast wyjąć gdyby zaczęły zbyt szybko ciemnieć.

Po wyjęciu z piekarnika, czekamy aż trochę ostygną, a potem te bez dziurek smarujemy marmoladą i przykrywamy tymi z dziurkami. Posypujemy cukrem pudrem, i gotowe!

 

Frohe Weihnachten & Gutten Appetit!
Wesołych Świąt i smacznego!

 


Przepisy na Linzer Augen z Austrii: www.ichkoche.at lub www.gutekueche.at
Warsztaty odbyły się w Food Lab Studio w Warszawie: www.foodlabstudio.pl

Warsztaty z austriackiego cukiernictwa w Food Lab Studio w Warszawie, fot. Paweł Wroński

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Austriacki rum, a nie gadanie

Każdy kto był w Austrii widział, a może nawet próbował alkoholu o wyraźnie widocznej na etykiecie nazwie Stroh 80.

Zacznijmy od nazwy, składajacej się z nazwiska rodziny, która wymyśliła recepturę trunku, dość już dawno, bo w I połowie XIX stulecia. Liczba natomiast opisuje zawartość alkoholu, niebagatelną, bo 80-procentową.

Dolewanie rumu, a ponieważ działo się to w Polsce i w dzień powszedni, gospodarze Food Lab Studio (i austriaccy współgospodarze imprezy), użyli zwykłego rumu, a nie Strohu 80. Fot.: Paweł Wroński

Stroh 80 jest produkowany na skalę przemysłową w Karyntii od 1832 roku, więc zdążył okrzepnąć w austriackiej kulturze. Najczęściej podaje się go w albo do herbaty lub kawy, najchętniej – rzecz jasna – zimą. Bywa składnikiem drinków, a austriackie gospodynie i kucharze dodają go z upodobaniem do wypieków – ciast i ciasteczek, zwłaszcza świątecznych.

 

Stroh – Ein Stück österreichische Genusskultur und Lebensart (kawałek austriackiego smaku i sztuki życia).

Podstawę trunku stanowi rum z buraków cukrowych. Jest to więc mocny napój alkoholowy bliższy słowackim i czeskim Tuzemakom (tyle, że jest od nich dwukrotnie mocniejszy), aniżeli rumowi zza oceanu, który pędzi się z trzciny cukrowej, a którego nazwa i receptura są pieczołowicie chronione prawem międzynarodowym (rum z Jamajki czy z Kuby jest także od Stroha słabszy).

 

Stroh 80 ma ciemną, bursztynową barwę z czerwonawym odcieniem, delikatny aromat i słodkawy smak, maskujący skutecznie solidną moc. Tę ostatnią czujemy dopiero potem, przy każdym łyku, gdy fala ciepła przesuwa się powoli z gardła do żołądka, przy czym Stroh 80 nie wstrząsa i nie wywraca twarzy „do góry podszewką”, jak to bywa przy mocnych wódkach. Nigdy też nie zalatuje spirytusem.

 

Wróćmy do czekoladowych kulek (pralinek) z rumem. Receptura za chwilę, a na razie kilka słów o posypkach. Mogą bowiem być dowolne. Świetnie się do tego nadają kandyzowane posiekane owoce, czy – jak na zdjęciu otwierającym – skórka pomarańczowa, wiórki kokosowe, pokruszone drobno migdały, orzechy laskowe, pistacjowe lub włoskie, pestki słonecznika. Jako ozdoba, nie zawadzą na przykład listki melisy lub mięty.

Powstają czekoladowe kulki z rumem i różnymi posypkami – względnie proste do wykonania i smaczne, fot. Paweł Wroński

Składniki (podane ilości wystarczą na 50 pralinek)

  • 125 g masła
  • 125 g cukru pudru
  • 1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
  • 1 łyżka kakao
  • 4 łyżki rumu
  • 200 g mielonych orzechów laskowych
  • 350 g czekolady (raczej gorzkiej, choć oczywiście można użyć o takiej zawartości kakao, jaką najbardziej lubimy sami, czy nasi goście)
  • 200 g posypki czekoladowej (lub innych, wymienionych wcześniej)

Przygotowanie
Czekoladę na kulki rumowe podgrzać w gorącej kąpieli wodnej, aż się roztopi. Następnie dodać mielone orzechy, rum, kawę i kakao. Masę ostudzić, ale tak, żeby nie zaczęła zastygać, bo stwardnieje zbyt wcześnie. Równolegle utrzeć masło z cukrem na gładką masę, którą wymieszamy z masą czekoladową. Teraz wystarczy wziąć sprawy we własne ręce, i formowane kulki obtaczać w posypce czekoladowej, lub innych. Gotowe kulki należy odstawić w chłodne miejsce, aby zastygły i stwardniały.

 

Frohe Weihnachten & Gutten Appetit!
Wesołych Świąt i smacznego!

 


Hause Stroh: www.stroh.at
Centrala producenta mieści się w Klagenfurcie, stolicy Karyntii.

Warsztaty odbyły się w Food Lab Studio w Warszawie: www.foodlabstudio.pl


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Guten Appetit & Vollgas!

Być w Styrii i nie usiąść za stołem to po prostu grzech. Z drugiej strony – macie rację – biesiadowanie może się kłócić z aktywnym wypoczynkiem. Jednak gospodarze Schladming-Dachstein komponują owe sprzeczności po mistrzowsku, w spójną – sportową i smaczną całość.

Ba, z regionalnej kuchni uczynili główny wątek programu „Ski amadé made my day”, jaki będzie przebojem nadchodzącego sezonu w Ski amadé – największym zrzeszeniu narciarskim Austrii. Dzień pod okiem instruktora na huśtawce w Schladming wyznaczy liczba „4”: 4 szczyty, 4 schroniska, 4 potrawy. Dzień zacznie się pożywnym śniadaniem w gospodzie Schnepf’n Alm. W schronisku Hochwurzen (Hochwurzenhütte), przyjdzie czas na smakowitą przekąskę -zupę z knedlami z serem. Na obiad w gospodzie Schafalm podadzą jagnięcinę z odpowiednio dobranym winem. Kolacja w kompleksie Alm-Arena u podnóża góry Hauser Kaibling i pożegnalna paczka z delikatesami z regionu Schladming-Dachstein zakończą przygodę.

Może o tym nie wiecie, ale w bajkach są najprawdziwsze rzeczy na świecie!

Dla wyjaśnienia: wspomniana Alm-Arena to wzniesiony właśnie nakładem 5,5 mln euro kompleks gastronomiczny. Po cóż w regionie pełnym gospód (56 górskich schronisk z wyszynkiem, a licząc z lodowcem… 98!), wydawać fortunę? Ano, dla przyjemności gości, by w na wskroś nowoczesnym obiekcie zwieńczonym szklaną kopułą otwieraną przy ładnej pogodzie, serwować potrawy na najwyższym poziomie.

Smaczne fakty i akty wyznaczają narciarski dzień w Schladming-Dachstein. Na marzec zaś przypadną wielkie plenerowe imprezy z produktami spożywczymi w roli głównej. Od 10 do 17 marca 2018, rolnicy będą sprzedawać swoje specjały w górach, zamieniając schroniska w najwyżej położone w Alpach targowisko. Restauracje uczestniczące w marcowym festiwalu „Snow & Beef” zaserwują dania z najwyższej jakości wołowiny, legitymującej się austriackim certyfikatem jakości AMA. 25 marca na Planai odbędzie się największe grillparty w Austrii, a słynny kucharz Johann Lafer i wykładowcy z Akademii Grillowania Weber udzielą wskazówek na temat perfekcyjnego przyrządzania potraw na ruszcie. Smacznego!


Festiwal „Snow & Beef” odbywa się w kilku regionach narciarskich w róznych terminach; w Schladming-Dachstein w I połowie marca (link do galerii z edycji 2017 roku): www.snowandbeef.at

AMA: www.amainfo.at oraz www.tasteofaustria.org

Johann Lafer (z pochodzenia Styryjczyk, gwiazda niemieckojęzycznej telewizji kulinarnej; prowadzi też własną restaurację „Val d’Or” w Stromburgu w Nadrenii-Palatynacie w Niemczech): www.johannlafer.de oraz www.lafer.de (w portalu, w zakładce Rezepte zamieszcza ciekawe przepisy)


O szczegółach zimowej oferty Schladming-Dachstein dowiecie się ze stron www.austria.info

Na youtube’owskim kanale ośrodka, zamieszczono w 2017 roku poniższą produkcję

Albo starsze ujęcie – film z 2013 roku, przygotowany na potrzeby promocji sezonu zimowego 2013/2014.

Schladming-Dachstein: www.schladming-dachstein.at


Tekst przygotowany do spotu radiowego, reklamującego sezon zimowy 2017/2018 w Austrii.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Biała huśtawka i dach Styrii

Zapamiętajcie dobrze słowa: Schladming-Dachstein, huśtawka narciarska i lodowiec, położony zresztą najbliżej od polskich granic. Po co? Żeby dobrze kojarzyć tę perełkę wśród zimowych stacji Styrii i całej Austrii.

Zwróćcie uwagę, że nad Schladming górują 4 kopce. Zimą łączą je wyciągi i oplata 123 km tras, dzięki którym można przenosić się z jednego na drugi bez odpinania nart – na tym właśnie polega narciarska huśtawka! Jazda po niej ekscytuje, a widoki na pobliski Dachstein oszałamiają. Niezwykłe jest też to, że tuż obok siebie trenują zawodnicy i dzieci, które stawiają pierwsze kroki na nartach. Fabryka mistrzów, jako żywo (albo, inaczej mówiąc – tak się wychowuje mistrzów)!

Może o tym nie wiecie, ale w bajkach są najprawdziwsze rzeczy na świecie!

Jeśli nie sprawdzicie na własnej skórze, to pewnie nie uwierzycie, że slogany nie kłamią. Walory kopca Hauser Kaibling oddaje hasło „Najpiękniejsze stoki”. Nie tylko ze względu na rozciągające się stamtąd widoki, ale również na nienaganne przygotowanie tras. Planai to „Mistrzowska góra”, bo odbywały się na niej najwyższej rangi zawody w narciarstwie alpejskim i obrosła najgęściej nowoczesną infrastrukturą. Hochwurzen ma charakter rodzinny, bo można tu szaleć w dzień i po zmierzchu, na nartach, desce i sankach, na zdobywających szybko popularność tzw. „zabawnych stokach”, czyli trasach z przeszkodami. Ostatni z kopców, Reiteralm jest już dobrze znaną „górą treningową światowej elity narciarstwa”.

Dachstein, któremu do 3 tysięcy brakuje zaledwie 4 m, to po prostu dach Styrii. Wieńczy go skalny grzebień, spod którego opadają trasy zjazdowe. Położone u stóp masywu Ramsau stanowi alpejską Mekkę narciarzy-biegaczy, bo w całym regionie przygotowano im 435 km tras, a na lodowcu znajdują się te najwyżej położone i widokowo najatrakcyjniejsze! A czy wy, często biegacie na nartach po dachu? 🙂


Zima w Schladming-Dachstein: 
www.austria.info
www.schladming-dachstein.at


Tekst przygotowany do spotu reklamującego sezon zimowy 2017/2018 w Austrii.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00