Nie ma Barcelony bez Gaudiego!

jako M.W.

Czy można być w Barcelonie i nie podziwiać dzieł Gaudiego? Pytanie jest retoryczne. Jeśli odpowiem ‘tak’ wzbudzę podejrzenia, że coś ze mną nie tak, odpowiadając ‘nie’ – postąpię wprawdzie stereotypowo, ale jak najbardziej poprawnie.

Aby uniknąć takich szekspirowskich dylematów, zastosuję zasadę złotego środka – nie zapominając, że w stolicy Katalonii są również inne atrakcje, choćby plaże, stadion piłkarski jednego z najsłynniejszych klubów świata czy kolumna Kolumba, budowli Gaudiego omijać nie będę!

Film z Youtube’owskiego kanału Spain (więcej informacji: www.spain.info)


Gaudi, formalnie: Antonio Plàcid Guillem Gaudí i Cornet był rodowitym Katalończykiem. Dzisiaj, nazwę jego rodzinnego Reus kojarzymy głównie z podbarcelońskim lotniskiem, ale w połowie XIX wieku (Gaudi urodził się w 1852 roku), było to ciche, nieco senne miasteczko. Upłynęły w nim dziecięce i młodzieńcze lata późniejszego inżyniera i architekta. Chorowity Antonio nie opuszczał niemal domu, wyrastał na samotnika, i – jak piszą biografowie – miał czas by oddawać się fantazjom. Pobudzona wówczas wyobraźnia dała wprawdzie o sobie znać już w pierwszych zrealizowanych projektach – ogrodzeniach, bramkach, czy latarniach gazowych, za które kiedyś ojcowie miasta Barcelony odsądzali projektanta od czci i wiary, a teraz dbają jak o największą świętość, ale jego poważniejsze projekty długo nie wzbudzały entuzjazmu. Ba, odrzucano je z obawą. ‘Secesja’ znaczy odstępstwo i dla artystów przełomu XIX i XX wieku była manifestem nowatorskiej postawy. Deklarowali odejście od ugruntowanych form, naśladownictwa stylów minionych epok oraz poszukiwanie nowej, zgodnej z duchem czasów estetyki. Pomysły Gaudiego, który początkowo hołdował stylowi gotycko-mauretańskiemu szybko jednak odnajdując własne ścieżki, były śmielsze od najbardziej zdawałoby się awangardowych idei secesjonistów. Proponowane przezeń formy wydawały się współczesnym zbyt fantazyjne, ściany kojarzyły ze wzburzonym w czasie sztormu, a więc groźnym morzem, wzory uważali za zbyt barwne, a brak kątów prostych ich po prostu raził. Pozostałoby więc wszystko w sferze planów, gdyby nie zawarcie znajomości z pewnym arystokratą.


Park mecenasa
Hrabia Eusebi Güell i Bacigalupi był podobnie jak Gaudi Katalończykiem i inżynierem, ale nie artystą, tylko przedsiębiorcą. Zachwycony projektami rodaka, zaczął finansować jego przedsięwzięcia. Nie odkrył przy tym talentu Gaudiego za sprawą jakiegoś olśnienia, o nie. Gaudi dał się poznać światu wcześniej, bo zaprojektowaną przezeń gablotę na rękawiczki, właściciel fabryki wyrobów skórzanych Esteve Comelli zawiózł na Wystawę Światową w Paryżu w 1878 roku. Pokazano też na niej makietę osiedla domków robotniczych jakie planowano wznieść według planów Gaudiego w Mataró (30 km od Barcelony), i choć nigdy projektu nie zrealizowano, wzbudził, podobnie jak gablota, spore zainteresowanie. Güell obserwował światowe wydarzenia i zdając sobie sprawę ze znaczenia paryskiej wystawy, zainteresował się pracami o kilka lat młodszego Gaudiego. Ba, był na tyle przenikliwym mecenasem, że zadbał, aby i jego imię przeszło do historii. Tak powstał Park Güell. Początkowo miało to być ekskluzywne osiedle-ogród z przestrzeniami publicznymi, na przykład z halą targową, miejsce życia przedstawicieli barcelońskich elit – finansistów, prawników, przedsiębiorców. Oferta nie spotkała się jednak z szerszym zainteresowaniem, katalońskich bogaczy, więc szybko otwarto park dla szerokiej publiczności. Wprawdzie teraz wstęp na jego teren jest już płatny, ale warto zainwestować tych kilka euro, by przekroczyć bramy. Prowadzą bowiem do iście baśniowej zatopionej w zieleni krainy, do fantazyjnych budowli ozdobionych pokruszonym kolorowym szkłem i równie barwnych fontann. Ścieżki wiją się tam jak jakieś nieziemskie węże, wspinają schodkami i przekraczają mostkami strużki wody. Ikoną Barcelony stała się ustawiona w parku ławka, nawiązująca kształtem do morskiej fali. A dom, w którym Gaudi mieszkał przez jakiś czas w parkowym otoczeniu, mieści dziś poświęcone mu muzeum.

Symbol Barcelony
W ślady Güella poszli inni inwestorzy i Gaudi miał pełne ręce roboty. Według jego projektu zbudowano pałac biskupi w Astordze i budynki klasztorne dla terezjanek (zakonu św. Teresy) oraz wille dla przedstawicieli katalońskiego establishmentu. Łącznie Gaudi zrealizował około 20 większych projektów w Barcelonie i jej najbliższych okolicach, a najsłynniejszym z nich stała się Sagrada Familia – Kościół Pokutny Świętej Rodziny. Monumentalna budowla o strzelistych kształtach, udekorowana niczym ciasto posypane kruszonką. Teraz to rozpoznawany na całym świecie symbol Barcelony, duma miasta i całej Katalonii. Co jednak ciekawe, a dla tych, którzy nie wczytali się dokładnie w przewodniki, nawet zaskakujące – jej budowa wciąż trwa. Gaudi poświęcił świątyni szmat życia, ale nie doczekał ukończenia dzieła, zmarł w 1926 roku. Budowa kościoła ciągnie się tak jak to bywało z katedrami w średniowieczu, z przerwami – od ponad 130 lat. Chociaż co jakiś czas wystrzela ku niebu kolejna wieża, sceptycy twierdzą więc, że końca przedsięwzięciu nie widać i nie dają wiary, że katedra zostanie ukończona do roku 2030.

Willa nadzwyczaj prosta
Oglądając bryłę tego bez wątpienia najsłynniejszego kościoła w Hiszpanii, możemy ulec złudzeniu, że Gaudi raz na zawsze zerwał z kątami prostymi i liniami prostymi. Jakież więc przeżywamy zaskoczenie, oglądając Torre Bellesguard, czyli „Wieżę pięknych widoków”, nazywaną pospolicie Casa Figueres. Właściciele stosunkowo niedawno udostępnili budynek publiczności, przedtem było go ledwo widać gdyż otoczony jest rozległym ogrodem. Charakterystycznym elementem budowli jest strzelista wieża, w której ani sama architektura, ani dekoracje nie zakłócają… linii prostych.

Masywna lekkość
Awangardowego wizerunku architekta nie burzą cztery inne barcelońskie wille, które powstały w różnym czasie i tak na prawdę reprezentują różne etapy jego artystycznej kariery. Wszystkie jednak zachwycają niecodziennymi kształtami, bogatą kolorystyką i baśniowymi dekoracjami. Najwcześniejszą z nich jest Casa Vicens, zbudowana w latach 1883-1888 dla ceglarza i glazurnika Manuela Vicensa. Niestety, można go oglądać tylko z zewnątrz, bo właściciele nie życzą sobie odwiedzin. Dom zbudowany jest z kamienia w kolorze ochry oraz z cegieł. Białe i szare płytki ceramiczne przełamują dominującą barwę materiału. Podobnie jak wieżyczki i łuki, które nadają masywnej na pierwszy rzut oka bryle lekkości i strzelistości. Dom wznosi się przy Carolines 24-26.

Dom kości
W Roku Gaudiego (2002), właściciele wpisanej na listę UNESCO Casa Batlló, otworzyli drzwi dla zwiedzających. Wprawdzie większość turystów i tak ogląda dom z zewnątrz, warto pamiętać, że możliwość zajrzenia do wnętrza także istnieje, bo jest ono równie ciekawie udekorowane jak elewacje. Uwagę turystów, którzy każdego niemal dnia otaczają dom i namiętnie fotografują, przykuwają w pierwszym rzędzie kolumienki jakimi architekt ozdobił otwory okienne i balkonowe portfenetry. Przypominają kości ludzkie i zwierzęce. Na zlecenie miejscowego przemysłowca, producenta tekstyliów Josepa Battló i Casanovas, Gaudi jedynie przebudował w latach 1904-1906 istniejący już dom, nic więc dziwnego, że skoncentrował się na dekoracji elewacji. Efektem jego pracy jest beżowo niebieska fasada falująca niczym morskie  fale, ale ornamenty z kamieni, ceramiki i szkła są bardzo kolorowe. Efektowne jest też pokrycie dachu przypominające łuski smoczego pancerza. Casa Battló znajduje się przy ulicy Passeig de Gracia 43.

Kamieniołom
Kolejnym domem projektu Gaudiego jest Casa Mila, określana często mianem La Pedrera – Kamieniołomu zapewne ze względu na ciężkie wapienne płyty, z których ją wzniesiono dla przemysłowca Pere Mili w latach 1906-1910. Wyobraźnia architekta błądziła zapewne innymi ścieżkami niż reszty ludzkości, której fasada przypomina najczęściej wzburzone morze. Kilkukondygnacyjna budowla ma bryłę tak ukształtowaną jakby była spiralnie skręcona, i w zamyśle Gaudiego miała się po prostu wyróżniać spośród okolicznych, nieciekawych jego zdaniem budynków. Żelazne balustrady balkonów przypominają chaszcze, z których wyglądają zrywające się do lotu ptaki. Warto wejść do środka, bo nieregularne wnętrza zdobią sprzęty z czasów Gaudiego. Koniecznie natomiast trzeba wyjść na dach, z którego sterczy mnóstwo różnej wysokości kominów ukształtowanych niczym unoszący się z nich dym, bo jest to jedno z najlepszych widokowo miejsc w Barcelonie. Casa Mila znajduje się u zbiegu ulic Passeig de Gracia i Prevenca.

Najgrzeczniejsze dzieło Gaudiego
Dla bogatego producenta tekstyliów Calveta, Gaudi zaprojektował Casa Calvet. Pod jednym dachem znalazły się w niej rezydencja i część przeznaczona do obsługi klientów. Dziś, w przyziemiu mieści się restauracja, pozostałe wnętrza są w rękach prywatnych i nie można ich zwiedzać. O tej willi mówi się często, że jest „najgrzeczniejszym” dziełem Gaudiego. Wznosi się bowiem przy Carrer de Casp 48, w luksusowej dzielnicy Barcelony – Eixampe, gdzie konieczność wkomponowania domu w istniejącą zabudowę sprawiła, że artysta musiał skupić się na harmonijnym układzie i proporcjach bryły, dając upust fantazji jedynie w detalach dekoracji, głownie podwójnych szczytach nawiązujących stylem do baroku. Na frontalnym szczycie umieścił głowy trzech męczenników, którzy zdają się spoglądać na każdego kto tylko stanie i zadrze głowę by popatrzeć na budynek.


Cóż jeszcze można powiedzieć o Gaudim. Należy chyba to, że był katalońskim nacjonalistą, i że manifestował swoje poglądy z żelazną konsekwencją i bezkompromisowo. Twierdził, że nie zna żadnego innego języka niż ojczysty dialekt i tylko nim się posługiwał, a żył w czasach gdy katalońska mowa była zakazana! Gdy więc użył go w rozmowie z królem Hiszpanii Alfonsem XIII, publiczność dawała wyraz zażenowaniu brakiem jego ogłady, bądź przeciwnie – wyrażała wielkie uznanie dla jego odwagi i patriotyzmu. Co zaś się tyczy realizacji architektonicznych Antonio Gaudiego, to są one przedmiotem niekończących się dyskusji – czy kicz to, czy sztuka przez wielkie „S”. Dywagacjami i rozwlekłymi analizami zapisano opasłe tomy, najkrócej zaś podsumował je, raczej krytycznie nastawiony do Gaudiego, współczesny mu filozof, Francesco Pujols: „w pracach Gaudíego zdumiewało mnie to, że choć nikogo nie zachwycały, nikt nie ośmielił się powiedzieć tego wprost… jego styl sam się broni”.


Kiedy do Barcelony?
Wiadomo, gdy jest piękna pogoda i mało ludzi. Na przykład wczesną jesienią lub wiosną – w kwietniu, choć wtedy z pogodą bywa różnie – może na przykład padać. I, jeśli w kwietniu to z wyłączeniem Wielkanocy, bo Hiszpanie lubią się wtedy kręcić po swoim ojczystym kraju i trudno o miejsca w hotelach.

Jak tam dotrzeć?
Bezpośrednie loty do Balcerony oferują Ryanair i Wizzair. Ryanair lata na główne lotnisko w stolicy Katalonii – El Prat z lotniska Modlinie 5 razy w tygodniu!, a na oddalone 80 km od miasta lotnisko Girona z Krakowa 2 razy w tygodniu i z Wrocławia także 2 razy w tygodniu. Samoloty Wizzair lądują na El Prat, startują w Gdańsku, Katowicach, Poznaniu i Warszawie. Na modne dziś citybreaki – Barcelona to cel po prostu wymarzony.

Waluta i ceny
Hiszpania jest krajem ze strefy euro. Wszystkie portale i przewodniki przestrzegają zgodnie, Barcelona jest obok Madrytu najdroższą destynacją w Hiszpanii – ze względu na popularność, ma się rozumieć (w dużej mierze to niekorzystne zjawisko zawdzięczamy Gaudiemu). Aktualne ceny podstawowych produktów, paliwa i usług przytaczają podrozepoeuropie.pl, a korzystając ze szczegółowych linków w tym portalu można porównać ceny w Barcelonie z cenami w innych regionach Hiszpanii:
www.podrozepoeuropie.pl/ceny-w-hiszpanii/
www.podrozepoeuropie.pl/ceny-w-barcelonie/

Pamiątki
Trudno oczywiście przywieźć kawałek Gaudiego, ale na pocztówkach i magnesach elewacje jego budowli są nader częstym i wdzięcznym motywem.

CyberBarcelona i CyberGaudi
Wszystko o Gaudim: www.antonigaudi.lajt.info
Hiszpania dla turystów po polsku: www.spain.info
Wszystko o Barcelonie: www.barcelona.cat oraz www.spainattractions.es
Park Güell: www.parkguell.cat
Sagrada Familia: www.sagradafamilia.org


W otwarciu wykorzystałem rysunek z www.jamesrichardssketchbook.com przedstawiający zaprojektowaną przez Gaudiego Casa Mila (wpis z lipca 2017, zatytułowany „Return from Barcelona”).

Reklamy

Karob, czyli chleb świętojański

Od najdawniejszych czasów ludzkość poszukuje eliksiru nieśmiertelności, w związku z czym przez świat przebiegają fale mody na to i owo. A że teraz gotowanie w modzie, jedna z ostatnich takich fal przyniosła karob, czyli chleb świętojański.

Strąki chleba świętojańskiego i migdały. Te akurat, pochodzą z Sycylii. Fot. Paweł Wroński

Szarańczyn strąkowy, inaczej ceratonia – drzewo, które rodzi strąkowe owoce nazywane chlebem świętojańskim, jest bardzo popularne w basenie Morza Śródziemnego. Ba, na Cyprze te owoce stały się wysoce cenionym produktem eksportowym już w czasach starożytnych, zyskując miano „cypryjskiego czarnego złota”.

Najbliższym kuzynem drzewa karobowego (Ceratonia siliqua L.) jest… bób.

Dziś chleb świętojański przeżywa swoisty renesans. Melasa i sproszkowane strąki są zalecane przez różnej maści ekspertów jako nieodzowny element zdrowej diety. Można się z tego śmiać, ale w gruncie rzeczy lepiej pić lub jeść karob niż na przykład… palić papierosy, choć właśnie w przemyśle tytoniowym karobowy proszek też znalazł zastosowanie, podobnie jak w papierniczym, kosmetycznym czy farmaceutycznym.

Twarde nasiona ukryte w karobowych strąkach mają identyczną wielkość i wagę (0,2 g), więc już w starożytności używano ich do ważenia kruszców i szlachetnych kamieni, przyczyniając się w ten sposób do powstania karata – jednostki miary czystości złota oraz wagi i wartości kamieni jubilerskich lub pereł (od nazw karobu: gr. „kerátion” i łac. „carato”).

No cóż, w przetworach spożywczych jego obecność też nie jest czymś nowym, ponieważ z karobu wytwarza się zagęstnik, zwany galaktomannozą, mączką chleba świętojańskiego lub po prostu gumą karobową (na etykietach ukryty jest pod tajemniczym symbolem E410). Nic to, egzotyczne owoce są bogate w magnez, fosfor, żelazo, wapń, sód, potas i witaminy. Są również źródłem naturalnych cukrów, ale nie zawierają koszmaru zdrowo się odżywiających – glutenu, i są przyjazne dla alergików.

Etykieta z buteleczki syropu karobowego produkcji cypryjskiej, fot. Paweł Wroński

Melasę można ponoć zajadać niczym Nutellę (tyle, że zdrowiej), używać do deserów i ciast, syropem – słodzić napoje, albo skrapiać sałatki, z proszku zaś – parzyć surogat kawy, a w wypiekach zastępować nim wymagane recepturą czekoladę lub kakao. Żeby skorzystać ze zdrowych właściwości karobowych przetworów, zwłaszcza syropu czy melasy, trzeba w nich tylko… zasmakować. A to – przynajmniej dla mnie – nie jest wcale takie proste.

Zastosowanie mączki z chleba świętojańskiego (za: https://vitalia.pl/)

  • Żywność: wyroby cukiernicze, polewy, lukier, lody, mleko modyfikowane dla niemowląt, fermentowane produkty śmietanowe i ich substytuty z żywymi kulturami bakterii, owoce i warzywa suszone, jadalne kasztany w zalewie, dżemy, galaretki, marmolady, słodzony przecier z kasztanów.

  • Farmacja: środki odchudzające, syropy.

  • Ponadto: karmy dla zwierząt, kleje i detergenty.


INFO
Stosowanie substancji naturalnej E410 reguluje na terenie Unii Europejskiej Rozporządzenie Komisji (UE) nr1129/2011 z dnia 11 listopada 2011 r. www.inchem.org

Guma karobowa – stabilizuje, emulguje, zagęszcza; jest substancją pochodzenia naturalnego; uchodzi za nieszkodliwą.

Wyniki własnego testu kilku dostępnych na polskim rynku proszków karobowych przedstawiają autorzy bloga www.baranowscy.eu

Majowe imprezy polecane przez KL

W kalendarzu wydarzeń Klubu Leniwca (KL) polecamy przede wszystkim imprezy cykliczne. Uzyskany prestiż i potwierdzana w kolejnych edycjach dobra organizacja gwarantują, że spędzimy interesująco czas i będziemy się dobrze bawić.

Feria del Caballo
przełom kwietnia i maj; aktualna edycja: 30 kwietnia – 7 maja 2016
Hiszpania / Andaluzja, Jerez de la Frontera
www.andalucia.com
www.jerez.es
www.spanish-fiestas.com

Tydzień popisów jeździeckich, parad przystrojonych powozów (enganches), konnych kawalkad w kostiumach retro, tańca, korridy i beztroskiej zabawy w festiwalowym lunaparku. Wszystko przy muzyce flamenco, która narodziła się w Andaluzji, i w strumieniach miejscowych win, zwłaszcza ciężkiej, słodkiej Sherry de Jerez. Wystawione na czas imprezy pawilony (casetas) tworzą istne miasteczko. Jest ich 200, serwują lokalne przysmaki i trunki (plan: www.jerez.es).

Film pt.: „Feria del Caballo de Jerez de la Frontera” został zamieszczony na www.youtube.com przez CadizTurismo (www.cadizturismo.com).


Festiwal czeskiego piwa (Český pivní festival)
II połowa maja; aktualna edycja: 12-28 maja 2016
Czechy / Praga
www.ceskypivnifestival.cz

Błonia Malej Strany w Pradze (Letenská pláň) zajmą na 17 dni stoiska 150 małych i średnich browarów z całego kraju. Sládek z Kruszowic uwarzy z okazji festiwalu piwa dwóch rodzajów („dziesiątkę” i „dwunastkę”), których nigdzie indziej spróbować się nie da. Bezalkoholową alternatywą są lemoniady przygotowane według tradycyjnych czeskich receptur. W głównym namiocie festiwalowym do piw z browaru w Kruszowicach (www.krusovice.cz), będą serwowane dania kuchni czeskiej, amerykańskiej i azjatyckiej, aby każdy mógł sprawdzić jak się komponują z chmielowym trunkiem. Wejściówka na wszystkie dni – 400 koron.


Concours d’Elegance
połowa maja; aktualna edycja: 13-15 maja 2016
Węgry / Balatonfüred
www.balatonfuredconcours.eu

Balatonfüred – węgierska ‚stolica sportów wodnych’, zamienia się w maju w Mekkę miłośników old- i youngtimerów. Impreza ma charakter konkursu, w którym oceniany jest stan i dopasowanie się kierowców do stylu pojazdu. Są 4 kategorie konkursowe: vintage – dla aut wyprodukowanych przez 1942 rokiem, classic – dla pojazdów z lat 1945-1985, youngtimer – dla aut z lat 1985-1995 oraz motorcycles, w której oceniane są jednoślady sprzed 1945 roku. Kluczowym punktem programu jest rajd nad Balatonem.

Zdjęcia (głównie pojazdów) z poprzednich edycji: www.balatonfuredconcours.eu


Narzissenfest
koniec maja, w okresie kwitnienia narcyzów; aktualna edycja: 26-29 maja 2016
Austria / Styria, Bad Aussee
www.narzissenfest.at

Od połowy maja do połowy czerwca, na łąkach Salzkammergut, rozciągającej się na pograniczu Kraju Salzburskiego i Styrii, zakwitają łany narcyzów. Kraina jezior i gór przywdziewa wówczas idylliczną szatę, w której dominują kolory biały, żółty i zielony. W kurorcie Bad Aussee, rodzinnej miejscowości Klausa Marii Brandauera, odbywa się doroczny festiwal kwiatów. W programie parady w tradycyjnych strojach, dużo ludowej muzyki, pokazy artystycznych instalacji z kwiatów oraz wybory Królowej Narcyzów.


Powyższe informacje uzyskało ponad 10 tys. indywidualnych klientów Elvii pocztą elektroniczną (www.elvia.pl). Notatki o imprezach będą zamieszczone w kalendarzu wydarzeń na stronach Klubu Leniwca (KL; www.klubleniwca.pl).

2016-05-04

 


Materiał zebrany przy wsparciu Mondial Assistance / Elvia (www.elvia.pl) oraz Mercedes-Benz Polska (www.mercedes-benz.pl) przez Klub Leniwca. Podczas wyjazdów studyjnych korzystaliśmy z najnowszych modeli samochodów z oferty Mercedes-Benz Polska: GLE 350D 4Matic (grudzień 2015), CLA 45 AMG (luty 2016), Smart ForFour (kwiecień 2016). 

Joan Miró i sztuka „pod strzechą”

Twórczość hiszpańskiego surrealisty posłużyła za inspirację dekoracji klatki schodowej jednego z domów Gocławka w Warszawie. Oryginalne, ciekawe, choć może ciut psychodeliczne, a wygląda tak.

„Próbuję stosować kolory tak jak słowa, które nadają kształt poematowi, jak nuty nadające kształt muzyce.” J. Miró


Przegląd twórczości artysty (1893-1983) na stronach Fundació Joan Miró, działającej w jego rodzinnym mieście, Barcelonie: www.fmirobcn.org
Biografia i twórczość: www.joan-miro.net

Hiszpania / La Rioja – święci patroni i winne bitwy

Winorośl jest największym skarbem przeciętego rzeką Ebro hiszpańskiego regionu La Rioja. Nic więc dziwnego, że odbywa się tam mnóstwo imprez, w których wino jest istotnym rekwizytem.

Odbywa się oczywiście mnóstwo typowych festiwali z okazji winobrania (Fiestas de la vendimia riojana, często w formule dni otwartych piwnic, czyli okazji do degustacji i poznania smaku potraw – bodaj najbardziej znaną tego typu imprezę organizuje się każdego roku w Ollauri; www.ollauri.com).

Jednak oprócz znanych i z innych europejskich regionów winobrań, w prowincji odbywa się kilka niepowtarzalnych „fiestas”, w których wino, owszem, odgrywa istotną rolę, ale z głębszych niż tylko zabawa powodów. Jak przystało na głęboko tradycyjną i katolicką Hiszpanię, związanych z celebrowaniem świąt miejskich patronów.

Dzień św. Barnaby, 11 czerwca (Las Festividad de San Bernabé), jest pierwszą tego typu imprezą o religijnych korzeniach i winnym scenariuszu. Otwiera niejako ciekawy cykl winobrań i winnych bitew.

Festiwalowe winne koło zamyka się we wrześniu, trwającą blisko tydzień fiestą, której kulminacyjny moment przypada na 21 września, gdy celebruje się dzień św. Mateusza (Fiestas de San Mateo y la vendimia riojana).

Nieprzypadkowo właśnie tutaj, w Logroño. Miasteczko wyrosło przecież w średniowieczu przy drodze do Santiago de Compostela (Camino de Santiago) i szlaku handlowym ciągnącym się z biegiem Ebro. Winem raczyli się pielgrzymi. A handel nim walnie przyczynił się do prosperity regionu.

Inne godne uwagi festiwale tego typu w regionie La Rioja

  • Bitwa winna, 29 czerwca, Haro (Fiesta de San Juan, San Felices y San Pedro)
  • Bitwa winna, 25 lipca, San Asensio (Batalla del Clarete)
  • Święto patronów miasta, 31 sierpnia, Calahorra (Fiesta Santos Emeterio y Celedonio)

INFO
www.spain.info
www.es.riojawine.com

Materiał publikowany w portalu http://magazynswiat.pl

Hiszpania, Portugalia – most projektu Eiffel’a

Przerzucony nad rzeką Minho (Miño), którą biegnie granica między Portugalią, a bliską jej historycznie i kulturowo hiszpańską Galicją, był u schyłku XIX stulecia awangardowym dziełem inżynieryjnym.

Stalowa konstrukcja projektu Gustawa Eiffela powstała w 1878 roku. Znakomicie jednak spełnia swoje komunikacyjne funkcje po dziś dzień, choć nieopodal pojawiła się w latach 90. XX wieku druga, nowoczesna przeprawa. Wciąż odbywa się na nim ruch kołowy, a z alejek dla piechurów po zewnętrznej stronie ażurowego szkieletu, roztaczają się przyjemne widoki na dolinę granicznej rzeki. Na portugalskim brzegu, ponad miasteczkiem Valença wznosi się twierdza, która od średniowiecza strzeże przeprawy. Na hiszpańskim – niewielkie Tuy o starożytnym rodowodzie (w dialekcie galicyjskim i po portugalsku jego nazwę zapisuje się Tui).