Macedonia – caca z Końskiego

Macedonia należy do krajów bez dostępu do morza. W zamian za to, wśród gór rozlewają się dwa ogromne jeziora – Ochrydzkie i Prespańskie.

PDR_macedonia_043p

Ochrydzkie jest najgłębszym akwenem na Bałkanach, a pod względem geologicznym – najstarszym w Europie. Jego rozległa tafla ma aż 358 km2 powierzchni, czyli trzy raz więcej niż największego w Polsce Jeziora Śniardwy. Na brzegach rozsiadły się stare osady z pełną zabytkowych cerkwi Ochrydą na czele, otoczony czcią wiernych monastyr św. Nauma i średniowieczna twierdza cara Samuela. Na plażach jest zawsze gwarno, i tak na prawdę trudno znaleźć tam jakiekolwiek intymne miejsce.

PDR_macedonia_065p

Nad niewiele mniejszym, oddzielonym jedynie górskim grzbietem Galičicy Jeziorem Prespańskim panuje zgoła odmienna atmosfera. Akwen przecinają granice Albanii i Grecji, a brzegi wyglądają na niemal bezludne. Na macedońskim brzegu jest tam tak na prawdę tylko jedna osada. Końskie. Przedziwna, bo zamieszkałą przez garstkę rybaków wieś upodobali sobie na przełomie stuleci notable nowo powstałego państwa. Powznosili luksusowe dacze, i zabronili przebudowy drogi. Tą która jest trudno znaleźć, a jeśli już się tego dokona, to pokonywać ją najlepiej samochodem 4×4. Tym sposobem Końskie pozostało oazą wypoczynku dla wybrańców. A jezioro rajem dla wędkarzy, z którymi konkurują jedynie kormorany, pelikany i czaple.

PDR_macedonia_015p

Typowym obrazkiem z Końskiego jest caca. Tak się określa drobne rybki suszone na słońcu. Chrupiący bałkański przysmak. Nad Jeziorem Ochrydzkim też je oczywiście serwują, ale tam ceny odzwierciedlają turystyczną koniunkturę, nad Prespańskim zaś można ich skosztować za grosze, albo wręcz „za dziękuję”, spędzając jednocześnie czas na rozmowie. Taka rozmowa pozwoliła mi dostać się na wyspę. Łodzią, i to z przewodnikiem, choć już oczywiście nie „za dziękuję”.

PDR_macedonia_009p

Na jeziorze są dwie wyspy. Golem Grad i Mali Grad. Jak łatwo się domyśleć jedna wielka, druga mała. Mała leży już po albańskiej stronie i przed kilku laty, w okresie większego niż dziś napięcia między bałkańskimi krajami, mój przewodnik nie chciał na nią płynąć. – Duża jest ciekawsza – twierdził. Rzeczywiście, na Małej jest tylko niewielka, praktycznie nieużywana kaplica. Na Wielkiej mają kolonię kormorany, żyją żółwie i roi się od węży, a archeologowie przeszukują gorliwie ruiny twierdzy, wzniesionej w złotym wieku bałkańskiej historii przez tegoż samego co nad Ochrydzkim Cara Samuela, na przełomie X i XI wieku.

PDR_macedonia_022p

Problem macedońskości
Macedonia z 2 mln mieszkańców jest niewielkim krajem na Bałkanach, który na forum międzynarodowym funkcjonuje pod dziwaczną nazwą FYROM. To skrót od anglojęzycznej wersji określenia Była Jugosłowiańska Republika Macedonii (Former Yugoslav Republic of Macedonia). Przeforsowali ją w ONZ Grecy, którzy Macedończykom o słowiańskich korzeniach konsekwentnie macedońskości odmawiają. Polska jest wśród 133 już krajów, które uznają Macedonię pod jej konstytucyjną nazwą Republiki Macedonii. Grecy natomiast, za jedyną Macedonię uważają wciąż tę z metropolią w Salonikach, za Macedończyków zaś tylko potomków ciążącego ku Helladzie plemienia, którym władał Aleksander Macedoński. Wymusili więc na postjugosłowiańskich Macedończykach zmianę flagi. Od 1995 roku zamiast szesnastoramiennej złotej gwiazdy z Verginy (godło Filipa, twórcy potęgi starożytnej Macedonii, ojca Aleksandra Wielkiego), jest na niej słońce z ośmioma promieniami. Bułgarzy powołując się na dawne czasy, choćby władztwo wspomnianego Cara Samuela, też nie uznają Macedończyków jako odrębnej nacji, a żyjących w granicach Bułgarii za mniejszość narodową. Dla nich to po prostu Zachodni Bułgarzy, i tyle. Stosunkowo najprościej ułożyły się stosunki z Albanią. Ceną było uznanie swojego państwa przez Macedończyków za dwunarodowe (binacionalna država). Albańczycy kwestionowali oficjalne dane demograficzne, uważając, że ich pobratymcy stanowili w Macedonii nie 23%, ale przynajmniej 40% populacji. Kwestia ta w połączeniu z dążeniami niepodległościowymi Albańczyków z Kosowa doprowadziła w 2001 roku do wojny domowej. Macedonia straciła wtedy pozycję jedynego kraju na Bałkanach, który ukształtował się pokojowo. Wszystko się jednak w końcu utarło i od połowy 2005 roku Albańczykom w Macedonii przysługuje prawo wywieszania flagi we wszystkich miejscowościach, w których stanowią minimum 60% ludności.

PDR_macedonia_018p

INFO
www.exploringmacedonia.com
www.macedonia-timeless.com

Reklamy

Macedonia – Kalist z Treskavca

Treskavec to XII-wieczny monastyr w sercu Macedonii. W czasach świetności mieszkało w nim pięciuset mnichów, tworząc największy ośrodek życia monastycznego na Bałkanach.

Treskavec_089

Opustoszały w czasach komunistycznych kompleks, strawił pożar w latach 90. XX wieku. Dekadę później zamieszkał w nim jeden mnich, Kalist, któremu igumen czyli przełożony zlecił misję odnowienia obiektu. Sprawa była złożona, bo musiał odbudowywać zniszczone budynki i utrzymywać te, które przetrwały, obsługiwać wiernych przychodzących z Prilepu i okolic żeby się modlić oraz turystów, którzy chcą jedynie zwiedzać zabytek. Najbardziej absorbowali jednak Kalista archeologowie i konserwatorzy zabytków. Pierwsi odkryli, że monastyr stoi na miejscu, w którym wznosiła się niegdyś potężna świątynia Apollina. Drudzy, ponakładane na siebie warstwy cennych fresków z różnych okresów czasu. W efekcie życie mnicha wypełniły kontakty z ludźmi i zajęcia zgoła nie duchowe. A przecież porzucił Skopje i ekonomiczne studia by skryć się pod habitem, owładnięty nadzieją doznania Isichii – wyciszenia i pełnego zjednoczenia z Bogiem.

Treskavec_087

Kiedy przyszliśmy z kolegą i zaczęliśmy go wypytywać o Treskavec, Macedonię, mnisie życie i całą resztę, poświęcił nam cierpliwie czas. Ba, zaoferował gościnę, zgodnie z kultywowanym w prawosławnych klasztorach obyczajem i przygotował poczęstunek – białe pieczywo, ser, oliwę. Jako wkład z naszej strony przyjął czerwone wino, chwaląc nawet za dobry wybór. – Wszystko jest dla ludzi – zawyrokował – byle z umiarem. Tylko konserwy polecił żebyśmy zostawili, bo pod dachem monastyru nie spożywa się mięsa. Po posiłku zaprowadził nas na skalisty szczyt, na Zlatovrv (1422 m), skąd widać szmat macedońskiej ziemi, i majaczący w oddali monastyr Zrze, w którym rezyduje jego igumen Kliment. Gdy następnego dnia odchodziliśmy z klasztoru stromą, krętą drogą, w której spływająca po deszczach woda rzeźbi głębokie bruzdy, spotkaliśmy dwóch Niemców. Przemierzali z zachwytem kraje bałkańskie. Ciekawość przygnała ich do Treskavca… Przypuszczam, że Isichija pozostanie w sferze marzeń Kalista dopóty, dopóki igumen nie zwolni go z obowiązków. Jak bowiem każdy mnich, Kalist ślubował czystość, ubóstwo i posłuszeństwo. – Gdy spadnie śnieg mam spokój – mówił na pożegnanie. – Do klasztoru nie można wtedy ani dojść ani dojechać.

Treskavec_083

INFO
Oficjalny portal z informacjami o atrakcjach Macedonii: www.exploringmacedonia.com
O życiu mnichów w rozrzuconych po kraju świetnych niegdyś monastyrach, można się dowiedzieć jedynie na miejscu.

Tekst publikowany w portalu www.smakizycia.pl

Macedonia / Zrze – furta i isichija

Kiedy go poznałem, Nikodem był najmłodszym z mnichów, żyjących w klasztorze w Zrze. Klasztor znajduje się w centralnej, górzystej części Macedonii, w lesie nad skalnym urwiskiem.

W całym, 2-milionowym kraju żyjących według reguły św. Bazylego mnichów jest ledwie ponad stu. Ale Nikodem twierdzi, że „Makedoncy to monacholubymyj narod”, i że powołań jest coraz więcej. Zrze jest siedzibą igumena, ich przełożonego. Nikodem zaś pełni obowiązki przy furcie. W związku z tym ma kontakty z przybyszami – turystami i wiernymi, którzy tu często zaglądają, gdyż z Zrze pochodzi jedna z najcenniejszych macedońskich ikon, XV-wieczna Matka Boska Pelagonitissa. Ma takie znaczenie dla Macedończyków jak dla nas Matka Boska Częstochowska. Tyle, że w cerkwi znajduje się kopia, a oryginał można podziwiać w muzeum w Skopie. W okolicy Zrze są liczne groty, które stanowiły niegdyś miejsca odosobnienia. Nikodem też marzy o tej drodze, prowadzącej do ciszy w Bogu. Isichiji, czyli pełnego zjednoczenia z Bogiem. Jak każdy mnich ślubował jednak czystość, ubóstwo i… posłuszeństwo. Póki co, podejmuje więc gości poczęstunkiem, choćby najskromniejszym, ale zgodnym z kultywowanym w prawosławnych klasztorach obyczajem. Groty natomiast są na razie puste. Żaden bowiem ze współczesnych macedońskich mnichów nie osiągnął jeszcze ciszy w Bogu. Są… za młodzi. Nawet igumen. W ostatnich latach próbował tej drogi tylko jeden mnich. W tym celu udał się nawet do greckiej Macedonii i rozpoczął żywot w jaskini na Świętej Górze Atos. Nie miał jednak szczęścia, gdyż po rozpadzie Jugosławii i powstaniu państwa macedońskiego, stosunki z Grecją są wciąż napięte. Greccy Macedończycy nie chcą zaakceptować, że słowiański kraj odwołuje się do tradycji Aleksandra Macedońskiego, a na fladze ma jego złociste słońce, nie mówiąc już o nazwie… Z takich oto, zgoła przyziemnych powodów, Macedonia jest określana na forum międzynarodowym jako Była Jugosłowiańska Republika Macedonii (FYROM – od skrótu angielskiej nazwy Former Yugoslav Republic of Macedonia), a Grecy nie przedłużyli mnichowi wizy.

Tekst był publikowany na łamach magazynu „Świat. Podróże. Kultura.” pt. „W drodze do Boga” (czerwiec 2010).

English version: „Towards God”