Ekskluzywnie bez gwiazdek

Schwarzer Adler, butikowy hotel przy Kaiserjägerstrasse 2 w Innsbrucku, należy z pewnością do najbardziej ekskluzywnych w całej Austrii, a jednak nie ma żadnej gwiazdki.

Tak się dzieje dlatego, że obiekt nie poddaje się kategoryzacji. To oczywiście ewenement na skalę nie tylko Tyrolu, ale całej Republiki, choć usprawiedliwiony. Gospodarzami hotelu o 500-letniej tradycji jest obecnie 15 pokolenie rodziny Ultsch, która go prowadzi od początku (tak długą tradycją może się w stolicy Tyrolu poszczycić chyba tylko rodzina słynnych ludwisarzy, Grassmayrów). Z gościny Ultschów korzystały nieraz koronowane głowy, co symbolizują akcenty wyposażenia z habsburskimi orłami z kryształkami od Swarovski’ego, na czele.


„Schwarzer Adler” należy do grupy Adlers Hotel wraz z nowoczesnym „Harry’s Home”, usytuowanym tuż przy głównym dworcu kolejowym w Innsbrucku.
www.schwarzeradler-innsbruck.com
www.deradler.com


„Schwarzer Adler” był już wspomniany na tym blogu, w artykule zatytułowanym: „Cesarski Innsbruck”: https://pawelwronski.blog/

Reklamy

Cicha Noc… i myszy

Popularność pieśni „Cicha Noc” narasta podobnie do kręgów na wodzie, rozchodzących się coraz szerzej wokół miejsca, w które spada rzucony od niechcenia kamyk.

Pieśń rozbrzmiewa dziś na wszystkich kontynentach. Jest najbardziej znaną kolędą na świecie, bo słowa przetłumaczono jak dotąd na ponad 300 języków i dialektów, melodię zaś aranżowano po wielokroć, dostosowując do różnych konwencji – od jazzu, po gospel czy pop.

 

Po raz pierwszy „Cichą Noc” zaśpiewano podczas pasterki 24 grudnia 1818 roku w kościele św. Mikołaja w Oberndorfie koło Salzburga.

 

Wiersz zatytułowany „Weinachtslied” (Pieśń Bożonarodzeniowa), napisał w 1816 roku, piastujący w parafii w Oberndorfie funkcję wikarego, ksiądz Józef Mohr. Ponoć pod wpływem wzruszenia jakiego doznał odwiedzając ciężko chorą, ubogą kobietę. Tuliła z uśmiechem niemowlę oczekując ostatniego namaszczenia. W wigilię 1818 roku, Mohr poprosił Franciszka Ksawerego Grubera o melodię do tamtego wiersza. Gruberowi, który uczył muzyki w szkole w sąsiednim Arndorfie, prowadził chór i obsługiwał organy w obu parafiach, zajęło to zaledwie kilka godzin. Ani poeta, ani muzyk, nie przypuszczali jaką sławę zyska wkrótce ich skromny utwór.

Ba, istotną rolę w tej historii odegrały… myszy! Uszkodziły bowiem kościelne organy w Oberndorfie. Gruber wziął gitarę i grał melodię śpiewając głębokim basem, Mohr mu wtórował barytonem, a parafialny chór powtarzał ostatnie wersy zwrotek. Trudno przy tym nie ulec wrażeniu, że Stwórca posłużył się szarymi gryzoniami świadomie. Organy zawsze brzmią przecież podniośle, nawet w małym wiejskim kościele. Gitara zaś należy do domowego, kameralnego instrumentarium. W niemieckojęzycznych krajach alpejskich używa się jej zresztą powszechnie w Haus Musik, tradycyjnym rodzaju muzyki, towarzyszącej rodzinnym uroczystościom, rozbrzmiewającej często także w knajpach. Uszkadzając organy, myszy „zdjęły” z pieśni odium monumentalności, a to ułatwiło jej rozpropagowanie. Ponadto, szukając pomocy wezwano organmistrza z tyrolskiego Fügen, Karla Maurachera. Naprawić instrumentu wprawdzie nie zdążył, ale zachwycony kolędą, zaprezentował ją swym ziomkom.

Ten drobny z pozoru fakt uruchomił cały łańcuch zdarzeń, bowiem rodzinna wieś Maurachera leży w Zillertal, tyrolskiej dolinie o długowiecznych muzycznych i rzemieślniczych tradycjach. Jej mieszkańcy wędrowali po Tyrolu i krajach ościennych, sprzedając swój kunszt i wyroby, nierzadko także koncertując na jarmarkach. W takich ponoć okolicznościach „Cicha Noc” wpadła w ucho samemu Franciszkowi Józefowi I, goszczącemu wówczas na zamku w Fügen. Historia odnotowała rodzinę Ur-Reinerów z Fügen, którzy zaśpiewali pieśń w 1822 roku, mając za słuchaczy Franciszka Józefa I i cara Aleksandra. Rosyjskiego władcę tak tyrolskie śpiewanie ujęło, że niczym przed zwycięzcami „Mam talent”, otworzył przed Reinerami wrota kariery – zaprosił ich do Petersburga. Potem przyszły kolejne zaproszenia, choćby do Anglii, na dwór Jerzego IV. Niespełna dekadę później, Strasserowie z Hippach, także miejscowości z Zillertal, zaśpiewali „Cichą Noc” w siedzibie cechu sukienników w Lipsku, a wkrótce potem wystąpili przed pruską parą królewską.

Koncerty dla możnych tego świata wywindowały utwór na szczyty popularności. W 1833 roku po raz pierwszy wydrukowano ją w śpiewniku. W 1839, pieśń usłyszał Nowy Jork, zaś w 1840 wykonał ją berliński chór katedralny, którym dyrygował Feliks Mendelssohn. Niedługo potem Berlińska Kapela Królewska włączyła ją do stałego repertuaru, i śpiewała każdego roku w Boże Narodzenie. Kolejne kroki należały do misjonarzy protestanckich i katolickich, którzy ponieśli kolędę w odległe zakątki Afryki, Ameryki Południowej i Azji.

Kościół, w którym odbyło się prawykonanie „Cichej Nocy” już nie istnieje, bo niszczyła go systematycznie wylewami, rzeka Salzach. Zrujnowaną świątynię rozebrano, i dopiero w 1937 roku wzniesiono w tamtym miejscu rotundę nazywaną potocznie Stille Nacht Kapelle (Kaplicą Cichej Nocy).

Każdego roku, 24 grudnia o goodzinie 17.00 rozpoczyna się tam ceremonia upamiętniająca pierwsze wykonanie pieśni. W kulminacyjnym punkcie programu artyści intonują ją tak jak przed 200 laty – na 2 głosy i gitarę z towarzyszeniem chóru. Utarł się też obyczaj, że tysiące ludzi przed kaplicą dołącza swe głosy, śpiewając pieśń we własnych językach. W takiej atmosferze, zawarte w słowach kolędy przesłanie miłości i pokoju, nabiera szczególnej mocy.

 

W 2018 roku Austria będzie uroczyście celebrować 200 rocznicę prawykonania kolędy „Cicha Noc”. Z okazji jubileuszu planowany jest cały szereg przedsięwzięć, które składają się na projekt zatytułowany „Kraina Cichej Nocy”. Niektóre wydarzenia oraz powstająca sieć Muzeów „Cichej Nocy”, wejdą na stałe do oferty turystycznej trzech landów związanych najmocniej z powstaniem kolędy, jej twórcami oraz popularyzacją pieśni: Kraju Salzburskiego, Górnej Austrii i Tyrolu.

 


Materiał przygotowany dla www.austria.info w związku z jubileuszem 200-lecia kolędy „Cicha Noc”.


Więcej o kolędzie, jej popularyzacji oraz roku jubileuszowym: www.austria.info
„Kraina Cichej Nocy”: www.stillenacht.at
O „Krainie Cichej Nocy” w niniejszym blogu: http://pawelwronski.blog


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Austria – „Kraina Cichej Nocy”

Z okazji 200-lecia prapremierowego wykonania „Cichej Nocy”, miejscowości związane z powstaniem pieśni, jej twórcami oraz początkami triumfalnego marszu kolędy przez świat, realizują wspólnie projekt zatytułowany „Kraina Cichej Nocy”.

W umownych granicach owej „Krainy” znalazły się miejscowości z Kraju Salzburskiego i z Górnej Austrii, związane z biografią Józefa Mohra, autora słów kolędy oraz Franciszka Ksawerego Grubera, który skomponował melodię, a także szereg tyrolskich miasteczek i wsi, skąd pieśń oraz zawarte w niej przesłanie miłości i pokoju popłynęły w świat.

Szereg zaplanowanych wydarzeń odbędzie się jedynie w roku jubileuszowym, miejsca natomiast pozostaną już na zawsze otwarte dla zwiedzających. Gospodarze opracowali też szereg tras turystycznych z atrakcjami, które będzie można poznać dokładniej pod opieką przewodników. To znakomita okazja by poznać dzieje pieśni oraz odwiedzić miejsca, w których żyli i pracowali jej twórcy.


 

Pamiątki w Kraju  Salzburskim
Miejscem szczególnym na szlakach „Cichej Nocy” jest podsalzburski Oberndorf. W miasteczku znajduje się Stille Nacht Kapelle – Kaplica „Cichej Nocy”, wzniesiona na miejscu kościoła św. Mikołaja, w którym po raz pierwszy zaśpiewano kolędę w nocy z 24 na 25 grudnia 1818 roku. Okna kaplicy zdobią witraże z wizerunkami Józefa Mohra i Franciszka Grubera. Łatwo ich poznać, bo Mohr trzyma w rękach gęsie pióro i papier, Gruber zaś gitarę i partyturę. Na drzwiach widnieje napis: „Pokój ludziom dobrej woli”. Natomiast w miejscu gdzie była plebania działa dziś muzeum historii słynnej pieśni. W jego bogatych zbiorach znajduje się m.in. list z Berlina do Salzburga z 1854 roku, z pytaniem o autorstwo kolędy.

W sąsiadującej z Oberndorfem miejscowości Arnsdorf, Gruber uczył muzyki i prowadził chór. Znajduje się tam budynek najstarszej wciąż działającej w Austrii szkoły, w którym urządzono Muzeum Cichej Nocy. Kościół pielgrzymkowy p.w. Marii w Mösl mieści we wnętrzu oryginalne organy, na których grał Gruber, a na wieży biją dziś Dzwony Cichej Nocy. Ponadto, szlak turystyczny Oberndorf-Arnsdorf nazwano imionami Grubera i Mohra.

Gdy Berlin zainteresował się kulisami powstania kolędy, Gruber mieszkał już w Hallein, gdzie – podobnie jak wcześniej w Arndorfie koło Oberndorfu – grał na organach i prowadził chór. Poproszony o odpowiedź, z właściwą sobie skromnością opisał okoliczności powstania i pierwsze wykonanie pieśni. Otoczony liczną rodziną zmarł w Hallein w 1863 roku. Jego związki z miastem upamiętniała dawniej jedynie skromna płyta, na której odnotowano, że skomponował melodię „Cichej Nocy”. Teraz pamiątek będzie więcej. W farze zagrają organy Cichej Nocy – inauguracyjny koncert odbędzie się 25 listopada 2018, a w odnowionym budynku, w którym Gruber mieszkał, we wrześniu 2018 otwarte zostanie Muzeum Cichej Nocy. Poczesne miejsce wśród eksponatów zajmie gitara, na której Franciszek Ksawery Gruber grał w ową pamiętną noc przed 200 laty.

Mniej szczęśliwie potoczyły się losy Józefa Mohra, który zmarł w Wagrein 15 lat wcześniej od Grubera. Pochowano go w zbiorowej mogile, ponieważ nie pozostawił żadnych pieniędzy. Nic dziwnego, przez całe życie oddawał każdy grosz potrzebującym, a ze zgromadzonych oszczędności ufundował szkołę dla dzieci z najuboższych rodzin. Dziś Mohr doczekał się uznania. Nad Hintersee wzniesiono Kaplicę Pamiątkową jego imienia, a od grudnia 2017 we wnętrzach Pfegerschlössl będzie można zwiedzać ekspozycję poświęconą imponującej liczbie ponad 300 przekładów kolędy na języki i dialekty z całego świata.

Zgodnie z tradycyjnym przekazem, Mohr napisał wiersz wykorzystany jako słowa kolędy w miejscowości Mariapfarr. Teraz inauguruje tam działalność kolejne Muzeum Cichej Nocy, urządzone w pieczołowicie odrestaurowanej Mohr-Stube – izbie ozdobionej jedynie srebrnym ołtarzykiem, w której ksiądz pracował. Ponadto, fontannie bijącej przed odnowionym kościołem pielgrzymkowym nadana zostanie nazwa „Cichej Nocy”.

Również Salzburg, stolica landu, uczci rocznicę powstania kolędy. Na scenie teatralnej Felsenreitschule będzie wystawiany musical „Opowieść Cichej Nocy”. Muzykę skomponował nie byle kto, ale John Debney, autor ścieżek dźwiękowych do tak znanych produkcji hollywoodzkich jak „Epoka Lodowcowa”, „Sin City”, „Księga Dżungli”, czy „Pasja”. Premiera odbędzie się 24 listopada 2018 roku. W Miejskim Muzeum Salzburga otwarta zostanie wystawa „Cicha Noc. 200. Kreacja, przesłanie i komercja.”. Ponadto, do sieci miejskich tras turystycznych dołączono szlaki gruberowski i mohrowski, przecinające się ze ścieżkami mozartowskimi. Prowadzą m.in. na Steingasse, przy której urodził się Mohr i do katedry, w której wnętrzu wciąż stoi misa, wodą z której go ochrzczono.


 

Pamiątki w Górnej Austrii
Z tego właśnie, stosunkowo słabo nam znanego kraju związkowego Austrii pochodził Franciszek Ksawery Gruber. Urodził się w 1787 roku w Steinpointsölde nieopodal Hochburg-Ach, w rodzinie tkaczy. Zgodnie z tradycją miał uczyć się fachu i przejąć po ojcu warsztat. Mimo sprzeciwu rodziny, porzucił jednak tkackie rzemiosło, zdobył wykształcenie muzyczne i został nauczycielem. W dawnym warsztacie w Hochburgu urządzono Izbę Pamięci, a ulicami miasteczka poprowadzono Ścieżkę Życia Franciszka Ksawerego Grubera. Szlak tworzy pętlę. Zaczyna się i kończy w gotyckiej farze z organami noszącymi imię muzyka i ma 6 przystanków, symbolizujących poszczególne kontynenty. Umieszczono na  nich zwrotki kolędy z opisem tego co się działo na danym kontynencie w czasie gdy powstawała „Cicha Noc”.

Z biografią Grubera wiąże się także Ried im Innkreis. Zachowane fasady kamienic przypominają jego młodość w burzliwej epoce napoleońskiej. Zrządzeniem losu do Ried trafił w 1933 roku żłóbek, który w 1818 znajdował się w kościele w Oberndorfie, i przy którym zaśpiewano po raz pierwszy kolędę „Cicha Noc”. Eksponat wzbogacił zbiory Domu Folkloru Innviertel.

Ostatnim miejscem związanym z kolędą w Górnej Austrii jest malownicze miasteczko Steyer. W tamtejszym Austriackim Muzeum Bożonarodzeniowym, od listopada 2018 roku będzie można oglądać reprodukcję pierwszego drukowanego śpiewnika, w którym w 1833 roku znalazła się „Cicha Noc”.


 

Tyrolczycy i epopeja „Cichej Nocy”
Pieśń narodziła się pod Salzburgiem zanim w Europie przebrzmiały echa napoleońskiej zawieruchy. W owym czasie szczególne powody do niepokoju mieli mieszkańcy pięknego Salzburga. Przez stulecia miasto było przecież stolicą udzielnego kościelnego państwa, które z rozkazu Napoleona zsekularyzowano. Sytuacja zmieniła się i była napięta, bo na bogactwa Salzburga ostrzyły sobie apetyty zarówno popierająca swego czasu Napoleona Bawaria jak i habsburskie imperium. Przesłanie pokoju zawarte w słowach pieśni było w tej sytuacji szczególnie bliskie sercom Salzburczyków.

Jednak bez udziału Tyrolczyków, pieśń nie podbiłaby serc tak wielu ludzi, a przynajmniej nie tak szybko. W sekwencji zdarzeń jakie doprowadziły do rozpropagowania pieśni kluczową rolę odegrał przypadek – konieczność naprawy organów w kościele w Oberndorfie, w związku z czym we wsi pojawił się organmistrz, Karl Mauracher. Usłyszał „Cichą Noc” i tak nią zafascynował, że zaprezentował pieśń sąsiadom z rodzinnego Fügen w położonej dziś na granicy Kraju Salzburskiego i Tyrolu Zillertal. Ci zaś, w większości utalentowani rzemieślnicy i muzykanci, wiedli aktywne życie, prowadząc handel, świadcząc usługi zleceniodawcom z Tyrolu oraz z krajów ościennych, a zarazem dając koncerty na jarmarkach, a nawet w zamkach i pałacach, o ile ich tylko zaproszono.

Muzeum historyczne Widumspfiste w Fügen prezentuje tradycje muzyczne górali z Zillertal. Muzyczne oblicze doliny reprezentuje też rodzian Ur-Reiner, której przedstawiciele zaśpiewali Cichą Noc na miejscowym zamku w 1822 roku. Właściciel dóbr graf Ludwig von Dönhoff gościł wówczas znamienite osobistości – cesarza Franciszka Józefa I i cara Aleksandra. Kunszt góralskich artystów oczarował monarchów tak dalece, że car zaprosił ich do Petersburga, a w ślad za tym przyszły kolejne zaproszenia, między innymi do Anglii, na dwór Jerzego IV. Przy kościele parafialnym w miasteczku, wznosi się na cmentarzu pomnik rodziny Ur-Rainer. Muzeum w Fügen posiada też największą na świecie płytotekę z nagraniami „Cichej nocy”. A człowiek, który jak mało kto przysłużył się popularyzacji kolędy, Karl Mauracher doczekał się w miasteczku pamiątkowej płyty.

Kolejna muzyczna miejscowość Zillertal to Hippach. Pochodziła stamtąd rodzina Strasserów, którym przypisuje się niemniej istotną rolę w popularyzacji kolędy na świecie do Reinerom. W Hippach zachował się ich XVIII-wieczny dom z zagrodą zbudowany i ozdobiony w typowy dla Zillertal sposób.

Znane narciarzom zillertalskie Mayrhofen znane jest także z aranżacji pieśni na chór męski i orkiestrę dętą. W repertuarze miejscowych zespołów nie brakuje oczywiście „Cichej Nocy”.

Na długiej liście miejsc związanych z dziejami „Cichej Nocy” znajduje się jeszcze  Achensee. Okolice tego tyrolskiego jeziora znane są szeroko od końca XIX wieku z wydobycia oleju skalnego o zdrowotnych właściwościach, i wyrobu na jego bazie wysokiej jakości kosmetyków. Zanim jednak miejscowości Achensee stały się znane z zabiegów SPA, Ludwig Reiner wzniósł nad wodą luksusowy hotel Seehof. Było go na stać po uwieńczonych sukcesem występach śpiewaczych na dworach Rosji i Anglii oraz w Ameryce. Hotel przyciągał bogatą klientelę ze świata, a za sprawą właściciela, w Sixenhof utarł się obyczaj przypominania każdego roku historii „Cichej Nocy” w zabytkowej stajence liczącej kilkaset lat. Współcześnie, pieśń rozbrzmiewa w okresie świątecznym również na pokładach statków kursujących po Achensee, podczas nastrojowej imprezy „Boże Narodzenie jak dawnej”.


Projektowi „Kraina Cichej Nocy” patronuje Stowarzyszenie Cichej Nocy: www.stillenacht.at


Materiał przygotowany dla www.austria.info w związku z jubileuszem 200-lecia kolędy „Cicha Noc”.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Guten Appetit & Vollgas!

Być w Styrii i nie usiąść za stołem to po prostu grzech. Z drugiej strony – macie rację – biesiadowanie może się kłócić z aktywnym wypoczynkiem. Jednak gospodarze Schladming-Dachstein komponują owe sprzeczności po mistrzowsku, w spójną – sportową i smaczną całość.

Ba, z regionalnej kuchni uczynili główny wątek programu „Ski amadé made my day”, jaki będzie przebojem nadchodzącego sezonu w Ski amadé – największym zrzeszeniu narciarskim Austrii. Dzień pod okiem instruktora na huśtawce w Schladming wyznaczy liczba „4”: 4 szczyty, 4 schroniska, 4 potrawy. Dzień zacznie się pożywnym śniadaniem w gospodzie Schnepf’n Alm. W schronisku Hochwurzen (Hochwurzenhütte), przyjdzie czas na smakowitą przekąskę -zupę z knedlami z serem. Na obiad w gospodzie Schafalm podadzą jagnięcinę z odpowiednio dobranym winem. Kolacja w kompleksie Alm-Arena u podnóża góry Hauser Kaibling i pożegnalna paczka z delikatesami z regionu Schladming-Dachstein zakończą przygodę.

Może o tym nie wiecie, ale w bajkach są najprawdziwsze rzeczy na świecie!

Dla wyjaśnienia: wspomniana Alm-Arena to wzniesiony właśnie nakładem 5,5 mln euro kompleks gastronomiczny. Po cóż w regionie pełnym gospód (56 górskich schronisk z wyszynkiem, a licząc z lodowcem… 98!), wydawać fortunę? Ano, dla przyjemności gości, by w na wskroś nowoczesnym obiekcie zwieńczonym szklaną kopułą otwieraną przy ładnej pogodzie, serwować potrawy na najwyższym poziomie.

Smaczne fakty i akty wyznaczają narciarski dzień w Schladming-Dachstein. Na marzec zaś przypadną wielkie plenerowe imprezy z produktami spożywczymi w roli głównej. Od 10 do 17 marca 2018, rolnicy będą sprzedawać swoje specjały w górach, zamieniając schroniska w najwyżej położone w Alpach targowisko. Restauracje uczestniczące w marcowym festiwalu „Snow & Beef” zaserwują dania z najwyższej jakości wołowiny, legitymującej się austriackim certyfikatem jakości AMA. 25 marca na Planai odbędzie się największe grillparty w Austrii, a słynny kucharz Johann Lafer i wykładowcy z Akademii Grillowania Weber udzielą wskazówek na temat perfekcyjnego przyrządzania potraw na ruszcie. Smacznego!


Festiwal „Snow & Beef” odbywa się w kilku regionach narciarskich w róznych terminach; w Schladming-Dachstein w I połowie marca (link do galerii z edycji 2017 roku): www.snowandbeef.at

AMA: www.amainfo.at oraz www.tasteofaustria.org

Johann Lafer (z pochodzenia Styryjczyk, gwiazda niemieckojęzycznej telewizji kulinarnej; prowadzi też własną restaurację „Val d’Or” w Stromburgu w Nadrenii-Palatynacie w Niemczech): www.johannlafer.de oraz www.lafer.de (w portalu, w zakładce Rezepte zamieszcza ciekawe przepisy)


O szczegółach zimowej oferty Schladming-Dachstein dowiecie się ze stron www.austria.info

Na youtube’owskim kanale ośrodka, zamieszczono w 2017 roku poniższą produkcję

Albo starsze ujęcie – film z 2013 roku, przygotowany na potrzeby promocji sezonu zimowego 2013/2014.

Schladming-Dachstein: www.schladming-dachstein.at


Tekst przygotowany do spotu radiowego, reklamującego sezon zimowy 2017/2018 w Austrii.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Biała huśtawka i dach Styrii

Zapamiętajcie dobrze słowa: Schladming-Dachstein, huśtawka narciarska i lodowiec, położony zresztą najbliżej od polskich granic. Po co? Żeby dobrze kojarzyć tę perełkę wśród zimowych stacji Styrii i całej Austrii.

Zwróćcie uwagę, że nad Schladming górują 4 kopce. Zimą łączą je wyciągi i oplata 123 km tras, dzięki którym można przenosić się z jednego na drugi bez odpinania nart – na tym właśnie polega narciarska huśtawka! Jazda po niej ekscytuje, a widoki na pobliski Dachstein oszałamiają. Niezwykłe jest też to, że tuż obok siebie trenują zawodnicy i dzieci, które stawiają pierwsze kroki na nartach. Fabryka mistrzów, jako żywo (albo, inaczej mówiąc – tak się wychowuje mistrzów)!

Może o tym nie wiecie, ale w bajkach są najprawdziwsze rzeczy na świecie!

Jeśli nie sprawdzicie na własnej skórze, to pewnie nie uwierzycie, że slogany nie kłamią. Walory kopca Hauser Kaibling oddaje hasło „Najpiękniejsze stoki”. Nie tylko ze względu na rozciągające się stamtąd widoki, ale również na nienaganne przygotowanie tras. Planai to „Mistrzowska góra”, bo odbywały się na niej najwyższej rangi zawody w narciarstwie alpejskim i obrosła najgęściej nowoczesną infrastrukturą. Hochwurzen ma charakter rodzinny, bo można tu szaleć w dzień i po zmierzchu, na nartach, desce i sankach, na zdobywających szybko popularność tzw. „zabawnych stokach”, czyli trasach z przeszkodami. Ostatni z kopców, Reiteralm jest już dobrze znaną „górą treningową światowej elity narciarstwa”.

Dachstein, któremu do 3 tysięcy brakuje zaledwie 4 m, to po prostu dach Styrii. Wieńczy go skalny grzebień, spod którego opadają trasy zjazdowe. Położone u stóp masywu Ramsau stanowi alpejską Mekkę narciarzy-biegaczy, bo w całym regionie przygotowano im 435 km tras, a na lodowcu znajdują się te najwyżej położone i widokowo najatrakcyjniejsze! A czy wy, często biegacie na nartach po dachu? 🙂


Zima w Schladming-Dachstein: 
www.austria.info
www.schladming-dachstein.at


Tekst przygotowany do spotu reklamującego sezon zimowy 2017/2018 w Austrii.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


 

Pierwszy (region) w Zillertal

Narciarze i deskarze, powszechnie wieadomo, że najbardziej kochacie kolor biały.

Zwróćcie jednak uwagę jak pięknie rysują się na jego tle zielone i czerwone wieże kościołów w wioskach Zillertal. Zwyczajowo, te pierwsze strzelają w niebo na prawym brzegu potoku, i są znakiem przynależności do diecezji salzburskiej. Te z czerwonych wieżami na brzegu lewym, są tyrolskie. Oryginalny podział utrzymuje się od blisko 1200 lat! Decydując się na urlop w Zillertal wybieracie pogranicze dwóch wielkich austriackich landów oraz łączące je królestwo śniegu. W stacjach doliny czekają pieczołowicie przygotowane nartostrady oraz niemal nieograniczone tereny off-pist. Tylko na osławionym Hintertuxie szczeliny w lodowcowych jęzorach bywają tak groźne, że naprawdę nie wolno opuszczać wyznaczonych do jazdy stref.

Zillertal należy do najpotężniejszych dolin Tyrolu, a każdy z jej ośrodków zapewnia tyle doznań, że i tak nie wystarczy jednego urlopu byście go poznali. Tak jest z położonym na początku doliny Fügen-Kaltenbach. Erste Ferienregion im Zillertal obejmuje tereny aż 12 malowniczych wiosek od Strass po Aschau. W zeszłym roku, regionalnym karnetem objęto trasy Hochzillertal-Hochfügen, a w grudniu bieżącego rusza gondola z Fügen do Spieljoch. Dzięki fuzjom, łączna długość zróżnicowanych tras przekracza już 100 km, najwyżej położone punkty systemu znajdują się na wysokości 2500 m, a z urządzonymi terenami narciarskimi sąsiadują rozległe, nieratrakowane stoki.

 

Może o tym nie wiecie, ale w bajkach są najprawdziwsze rzeczy na świecie!

 

Powstał w ten sposób nowoczesny, oryginalny ośrodek, w którym dobrze czują się zarówno rodziny z małymi dziećmi, jak żądni adrenaliny, młodzi i silni freeriderzy. Jeden z najrozleglejszych w Tyrolu, łączący w spójną całość centrum wypoczynkowo-usługowe i kąpielisko Erlebnistherme w Kaltenbach z klimatycznymi wioskami wokół. Rzeczywiście, „pierwszy w Zillertal”!


Rozległe tereny narciarskie – tak wygląda teren „pierwszego ośrodka w Zillertal”.


Termy w Kaltenbach w Zillertal, obchodzą w 2017 roku 10-lecie!


O szczegółach zimowej oferty Erste Ferienregion im Zillertal dowiecie się ze stron www.austria.info oraz www.best-of-zillertal.at

Możecie też obejrzeć mnóstwo krótkich filmów na youtube’owskim kanale ośrodka (www.youtube.com) – zobaczycie jak tam jest fajnie!


Tekst przygotowany do spotu reklamującego sezon zimowy 2017/2018 w Austrii.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Ötztal niemal szekspirowskie

Przez długie lata właściciele wyciągów w Sölden oraz w Obergurgl-Hochgurgl nie mogli się dogadać. Jak u Szekspira: dwa zwaśnione rody, nienawiść, miłość… sami wiecie.

Dopiero gdy interesy przejęło młode pokolenia, konflikty ustały. Inaczej jednak niż w słynnym dramacie, bo z happy endem. I dziś już jest… wspólny karnet! Pow(d)er Card na 256 km perfekcyjnie przygotowanych tras i niezrównane tereny off-pist.

Może o tym nie wiecie, ale w bajkach są najprawdziwsze rzeczy na świecie!

Ötztal słynie z wyjątkowo długiej zimy, 350 km tras łącznie oraz widoków na 250 trzytysięczników z najwyższym w austriackim Tyrolu Wildspitze (3774 m wysokości). Ozdobą doliny jest Ötz – stare miasteczko z domami malowanymi tak pięknie, jak tylko w Tyrolu potrafią. Idealne na rodzinny wypoczynek jest natomiast Vent. Do wioski biegnie droga w bajecznej scenerii, a na miejscu jest kameralnie, cicho, pięknie. Konkuruje z nią także stworzony dla rodzin region Hochötz-Kühtai, z najwyżej położoną w Austrii wioską, wyrosłą w sąsiedztwie pałacyku myśliwskiego Habsburgów. Obergurgl-Hochgurgl nie mają wprawdzie lodowców, ale trasy poprowadzone tak wysoko, że zbiegają w dolinę z niemal 3 tys. metrów w dziewiczej alpejskiej scenerii. A jeszcze możecie tam zajrzeć do najwyżej na świecie położonego muzeum motocykli! Po dniu spędzonym aktywnie na śniegu, relaks znajdziecie kąpiąc się i poddając zabiegom wellness w termach Aqua-Dome w Längenfeld. Bez trudu, bo tak jak do kolejek dojeżdża się Skibusami, tak do Aquaprku kursują Aquabusy!

AquaDome w Längenfeld – wymarzone miejsce po nartach, fot. Paweł Wroński

Zimą w Ötztal odbywają się wyjątkowe imprezy. Sezon zaczyna się hucznym otwarciem Narciarskiego Pucharu Świata. Po górach niesie się echem muzyka podczas Festiwalu Electric Mountain, a na zakończenie sezonu, na lodowcu Rettenbach tańczą w światłach reflektorów ratraki, opowiadając historię przemarszu przez Alpy wojsk i słoni Hannibala.


O szczegółach zimowej oferty Ötztal dowiecie się ze stron www.austria.info


Tekst przygotowany do spotu reklamującego sezon zimowy w Austrii.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Bond wraca… do Sölden

Kiedy James Bond zawitał do Austrii, do tyrolskiego Sölden, świat zamarł w oczekiwaniu na jego zjazd na nartach z któregoś z osławionych miejscowych lodowców.

Niestety, producenci „Spectre” tak się obawiali choćby najdrobniejszej kontuzji u Daniela Craiga, że zabronili mu narciarstwa kontraktem, nie bacząc nawet na to, że gdzie jak gdzie, ale w Austrii, w Tyrolu, nartostrady są przygotowane tak perfekcyjnie, że zjeżdża się bezpiecznie. Nic to, nienagannie ubrany James odwiedził klinikę Hofflera – w rzeczywistości futurystyczną restaurację „Ice Q” na trzytysięczniku Gaislachkogl, a potem z właściwą mu fantazją zamienił awionetkę w bobslej, i było niemniej emocjonująco. Dziwicie się? Przecież Austria, Tyrol, a zwłaszcza Ötztal i Sölden, to królestwo śniegu, więc sporty zimowe rządzą!

Może o tym nie wiecie, ale w bajkach są najprawdziwsze rzeczy na świecie!

Na najbliższy sezon gospodarze przygotowali okryty póki co tajemnicą come back Bonda do Sölden. Wiadomo tylko, że emocjonującą interaktywną instalację filmową pod nazwą „007 Elements”, przygotowuje ceniony architekt tyrolski Johann Obermoser. Jak to będzie wyglądać, dowiecie się zaraz na początku zimowego sezonu. Na razie zdradzimy tylko tyle, że ekscytującego obiektu szukać trzeba obok „Ice-Q”, którą także projektował Obermoser, i, że aby się tam dostać, trzeba będzie przejść wyjątkowym tunelem.

Jakby tego było mało, obok lodowca Rettenbach otworzy podwoje inna, zmodernizowana restauracja – konsekwentnie – także z atrakcją w iście bondowskim stylu: z barem lodowym z ruchomym dachem!

Hitem sezonu będzie ponadto – po raz pierwszy w historii! – wspólny karnet Pow(d)er Card na tereny narciarskie Sölden oraz przepiękne trasy Obergurgl-Hochgurgl, terenu położonego w zamknięciu Ötztal. To niesłychane przedsięwzięcie, ale opowiemy o nim innym razem.


O szczegółach zimowej oferty Ötztal dowiecie się ze stron www.austria.info


Tekst przygotowany do spotu reklamującego sezon zimowy w Austrii.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


 

„Latający Holender” i Wysokie Taury

Choć nie jest Austriakiem, ale Holendrem, Ron Kapteyn zna Wysokie Taury od dziecka. Był bowiem rok 1962 gdy jego rodzice spędzili swój pierwszy urlop pd Groβglocknerem.

Ron Kaptein – ranger z Parku Narodowego Wysokie Taury, czyli Holender… Latający Holender w Austrii, fot. Paweł Wroński

Ojciec zafascynowany górami i przyrodą w ogóle, wprowadzał Rona w tajniki życia zwierząt, mountaineeringu, wspinaczki. Miłość do gór, którą mu zaszczepił przetrwala dekady. W efekcie, od 12 już lat Ron pracuje w Parku Narodowym Wysokich Taurów (Nationalpark Hohe Tauern) jako ranger – strażnik. Obserwuje oczywiście przyrodę, ale prowadzi też zajęcia edukacyjne, odkrywa przed turystami piękno i tajemnice gór, tworzących koronę Austrii.

Ron Kapteyn z psem na szlaku: fot. z bannera: Paweł Wroński

Nationalpark Hohe Tauern liczy około 1.856 km2 powierzchni i należy do najrozleglejszych kompleksów przyrody, chronionych w Europie. W łańcuchu Wysokich Taurów, w masywie najwyższego ich szczytu Groβglocknera (3798 m), znajduje się zwornik trzech krajów związkowych Austrii: Karyntii, Kraju Salzburskiego i Tyrolu (ściśle mowiąc Wschodniego Tyrolu – aus. Osttirol).

Przedstawiciele fauny Nationalpark Hohe Tauern i urlopowy slogan reklamowy Karyntii: „Ciesz się życiem” („Lust am Leben”), fot. Paweł Wroński

Programy turystyczne oferowane przez Nationalpark Hohe Tauern (Park Narodowy Wysokich Taurów), otwierają szerokie możliwości poznania gór i podpatrywania fauny bez zakłócania naturalnego rytmu przyrody. Latem i zimą – pod opieką rangersów takich jak Ron – obejrzymy rozgwieżdżone niebo nad górami, ucząc się kształtów i nazw gwiazdozbiorów, wytropimy zwierzęta, poznając obyczaje naszych dzikich pobratymców – wilków, jeleni, zajęcy bielaków i ptaków z królem alpejskich przestworzy, orłosępem (niem. Bartgeier), padlinożercą o skrzydłach ponad dwumetrowej rozpiętości. W Wysokich Taurach doliczono się 24 osobników tego gatunku.

(…) kolos ów wzbił się i minął mnie, owiewając wdzięcznym podmuchem wiatru. Skrzydlata trąba powietrzna sunąc, płynnie skryła się za skalą, pochylając się na jedno skrzydło, jak narciarz składający się w ostrym zakręcie. Zrozumiałem: coś takiego może strącić w przepaść i sarnę, i kozła, i człowieka”. Takie było spotkanie z orłosępem współczesnego rosyjskiego pisarza Nikolaia Sladkova (w Azji łatwiej niż w Europie o takie spotkanie).

Hitem wśród tegorocznych karynckich propozycji na zimę jest Nockberge Trail. Najkrócej mówiąc jest to luksusowy trekking skitourowy – pięciodniowa eskapada, podczas której, owszem używa się nart, ale wędruje bez bagażu, bo organizatorzy przewożą go na kolejny nocleg, w każdej niemal chwili można wycofać się z etapu ratrakowanym terenem, a nie off-pist, zaś trudy podejść da się na ogół zminimalizować dzięki licznym kolejkom górskim. Na trasie poznaje się też oryginalną kuchnię Karyntii, w której splatają się smaki wschodnioalpejskie z adriatyckimi, zaś na koniec każego dnia relaksuje w hotelowych strefach Wellness i SPA, zażywając sauny, kąpieli, masażu – wedle pragnień oczywiście, jedynie ze świadomością, iż od rodzaju i liczby zabiegów, podobnie jak od wybranego standardu zakwaterowania, zależy ostateczna cena pakietu. Jak widać nie jest to oferta skierowana jedynie do wytrawnych narciarzy, a tym bardziej skialpinistów, ale pod każdym względem wyważona, stanowi idealną propozycję dla zwykłych amatorów aktywnego zimowego wypoczynku (www.nockberge-trail.com).

Na osoby o większych aspiracjach i adekwatnych do oczekiwań umiejętnościach skialpinistycznych, czeka w Wysokich Taurach szereg fantastycznych tras skitourowych, prowadzących na najwyższe szczyty z Groβglocknerem na czele. Z myślą o miłośnikach skialpinizmu, po krótkiej przerwie, koniecznej po oficjalnym zakończeniu sezonu zimowego, a więc w najwcześniej w połowie marca, otwierają podwoje schroniska górskie (lista obiektów z adresami i datami otwarcia w witrynie Alpenverein, i to po polsku: www.alpenverein.at; należy w wyszukiwarce określić region).

Ponadto, gdy góry toną w śniegu, we wszystkich zamkniętych schroniskach alpejskich, gospodarze zostawiają otwarty Winterraum (pokój zimowy). Turysta znajdzie w nim niezbędne przedmioty,by zapalić w piecu ogień, czy zasłane prycze. Korzystanie z takich pomieszczeń jest bezpłatne, choć bywa, że jest zainstalowana puszka na dobrowolne datki. Opuszczając lokum należy zostawić nienaganny porządek, a jeśli się da, również rzeczy przydatne następnym gościom, np. zapałki, świece czy konserwę.

*   *   *

Oferta zimowego wypoczynku w Karyntii jest oczywiście znacznie szersza, obejmuje bowiem 24 urządzone tereny narciarskie, wśród których jest lodowiec – Mölltaler Gletscher, liczne centra Wellnes i SPA, tory saneczkowe, a także naturalne lodowiska na zamarzniętych taflach jezior, z których liczby Karyntia słynie. W tym ostatnim przypadku nie trzeba się obawiać, ponieważ grubość lodu jest starannie monitorowana, i codziennie podawane są komunikaty czy na taflę można wchodzić!


Wszystko o Karyntii: www.karyntia.pl
Nationalpark Hohe Tauern: www.hohetauern.at
W tajniki przyrody wprowadza także ciekawa ekspozycja zatytułowana: „Was ist Leben” („Czym jest życie”) w BIOS w Mallnitz – jednej z bram Parku (National Park Center Mallnitz). Zimą niedostępna; czynna jest od kwietnia do października w godz.: 10:00-18:00: www.hohetauern.at/bios


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Mr Ski Amadé przedstawia

Christoph Eisinger jest człowiekiem znanym w całej Austrii, bynajmniej nie pod własnym nazwiskiem, ale jako… Mr Ski Amadé!

Przezwisko przylgnęło do niego ponieważ reprezentuje największe narciarskie konsorcjum w Austrii, zrzeszające pięć rozległych ośrodków z Kraju Salzburskiego i jego pogranicza ze Styrią (do konsorcjum należą: Salzburger Sportwelt, Schladming-Dachstein, GasteinGroßarltalHochkönig). Ski amadé oferuje łącznie 760 km tras zjazdowych, dostępnych z tym samym karnetem (nie tak jak w DolomitiSuperski gdzie funkcjonują karnety lokalne w różnych cenach i ogólny, nieco droższy od pozostałych). Zrzeszenie jest nie tylko liderem austriackich rankingów, ale również wzorem dla innych stacji we wszystkich austriackich landach. Inwestuje każdego roku około 80 mln euro, stawia na nowości, oferując program wypoczynkowy szerszy aniżeli sama jazda na nartach lub desce.

Scenariusze na każdy dzień
Oferowanie bogatych programów stało się już normą w alpejskim świecie, a podobnym tropem podążają również stacje w Karpatach czy na Półwyspie Iberyjskim. Granica między dobrą zabawą a zamianą stacji w lunapark jest w tej działalności łatwa do przekroczenia. Ski amadé uniknęło jak dotąd tego niebezpieczeństwa. Ponadto, jako pierwsze pojawiło się na polskim rynku z promocją swoich zimowych propozycji, zaś program zaprezentowany przez Mr’a Ski Amadé rysuje się naprawdę kusząco.

Flagowym pomysłem na sezon 2017/2018 jest akcja „Ski amadé – made my day“. To propozycja programowa obejmująca całe dnie pod profesjonalną opieką (w cenie zależnej od rodzaju wybranych atrakcji i poziomu luksusu). Jest skierowana zarówno do wytrawnych narciarzy poszukujących wyzwań poza trasami, jak dla początkujących, którzy w towarzystwie instruktora-przewodnika poczują się pewniej, szybciej i komfortowo doszlifują technikę jazdy na nartach lub desce. W oferowanych programach nie brak propozycji dostosowanych do wieku i kondycji klientów, nie zapomniano także o osobach, które pragną zakosztować uroków zimy ale narciarzami lub deskarzami nie są. Są w proponowanych programach wątki kulinarne, wykraczające zdecydowanie poza niezbędne przy aktywnym trybie życia posiłki – degustacje przysmaków austriackiej kuchni oraz win, z których produkcji kraj Mozarta także słynie. Pakiety typu „Dzień atrakcji“ należą do kategorii action, cuisine/indulgence, fun, nature, recreationsport. Są także miksowane, a dzięki wyszukiwarce znajdziemy odpowiedni dla siebie w najdogodniejszym terminie i wybranym ośrodku zrzeszenia (www.skiamade.com/pl/mademyday).

W ramach akcji „Ski amadé – made my day“ gospodarze przygotowali kilkanaście scenariuszy. Można je realizować w każdym z 5 członkowskich ośrodków zrzeszenia.

Inteligentne gogle i sieć W-LAN
Przed dwoma laty, punkty Intersportu w Ski amadé zaproponowały wypożyczanie interaktywnych gogli – Smart Ski Goggles. Pojawiło się wówczas pytanie, czy będzie w nie wmontowany GPS. Wówczas nie było jeszcze takiej możliwości, ale dziś, zaledwie dwa lata później, odpowiedź brzmi: TAK! Teraz gogle są wyposażone w aplikację, dzięki której „podpowiadają trasę“, i to dostosowując ją do poziomu zadeklarowanych we wstępnym formularzu umiejętności! W ogóle, w zrzeszeniu stawia się na rozwój multimediów i wykorzystanie możliwości Internetu, bo jak mówi Mr Ski Amdé, przywiązuje się ogromną wagę do potrzeb i oczekiwań gości, by w przyjmowanych rozwiązaniach wychodzić im na przeciw.

Na stronach konsorcjum jet dostępna mapa 3D terenów narciarskich (www.skiamade.com), a w całym obszarze nie ma problemów z łącznością i dostępem do Internetu bo przy trasach zorganizowano 400 punktów Free WiFi (www.skiamade.com).

Winne Eldorado
Poza flagowym programem i typowymi dla całego systemu rozwiązaniami technicznymi, każdy z ośrodków ma własne pomysły. Thomas Wirnsperger, reprezentujący Großarltal (www.grossarltal.info), wspomniał na przykład o zabawie z winem ukrytym w śniegu. Gospodarze doliny zakopują na wybranych stokach duże butelki wina, a uczestnicy zabawy dostają oprócz karnetu łopatę. Wyruszają więc nie tylko na narty, ale także na poszukiwania szlachetnego trunku.

Na marginesie, produkcja alkoholi w dużych butelkach wywodzi się z tradycji francuskiej, z Szampanii, gdzie najsłynniejszy trunek świata rozlewa się do naczyń o różnych pojemnościach. Każda butelka ma swoją nazwę i określoną pojemność, dzięki czemu łatwo ją przyrównać do butelki tradycyjnej.
Split – 0,187 l (1/4 tradycyjnej butelki)
Pint – 0,375 l (1/2 butelki)
Quart – 0,75 l (tradycyjna butelka)
Magnum – 1,5 l (2 butelki)
Jeroboam – 3 l (4 butelki)
Rehoboam – 4,5 l (6 butelek)
Methuselah – 6 l (8 butelek)
Salamanzar – 7,5 l lub 9 l (10 lub 12 butelek)
Balthazar – 12 l (16 butelek)
Nebuchadnezzar – 15 l (20 butelek)

Wyobraźmy to sobie – co za frajda. Kilka godzin jazdy na nartach lub desce i kopanie w śniegu w podejrzanych miejscach. A jeśli szczęście dopisze, nagrodą stanie się Matuzalem białego Grüner Veltlinera, czerwonego Zweigelta, albo musującego niczym szampan Sekta.  To doskonała zabawa z cenną nagrodą, więc o mobilizację do wysiłku nie trudno.


Więcej informacji o Ski amadé zimą: www.skiamade.com

Scenariusze „Ski amadé – made my day“ po polsku: www.skiamade.com/pl/mademyday

Österreich Werbung Warschau czyli Narodowe Biuro Promocji Austrii w Polsce: www.austria.info

Katalogi i prospekty austriackie do pobrania w formacie PDF: www.brochures.austria.info

Materiał jest relacją z prezentacji jaka odbyła się 7 września 2017, podczas pierwszej w tym roku konferencji poświęconej atrakcjom odległej zdawałoby się zimy – Austria liderem promocyjnego wyścigu.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Kinderhotels – z dziećmi, bez wyrzeczeń

Grupa Kinderhotels Europa liczy blisko 50 obiektów, zlokalizowanych głównie w Austrii, w Karyntii, gdzie przed 30 laty skrystalizowała się oryginalna oferta rodzinnego wypoczynku. Dorośli są z dziećmi, korzystając w pełni z uroków zimy i czasu wolnego.

Radość z wyjazdu na zimowy urlop całą rodziną mącą pospolite troski – czy dzieciom się spodoba, czy warunki będą odpowiednie, jak spakujemy tę górę rzeczy, bez których nie wyobrażamy sobie ich pobytu na śniegu i mrozie, kąpieli, posiłków. Pojawia się też obawa, czy przeciążeni opieką, znajdziemy choć chwilę żeby samemu wypocząć. Jakże często wmawiamy sobie przy takiej okazji, że „dla dobra dzieci, trzeba się poświęcać”.

Kinderhotels obalają ten mit, bo ostatnią rzeczą jakiej dzieci oczekują jest nasze poświęcenie. Korzystając z doświadczeń i propozycji gospodarzy, szybko się przekonamy, że dzieci są naprawdę szczęśliwe tylko wtedy, gdy bawimy się z nimi i uprawiamy sporty w pełni zrelaksowani, bo czas spędzany razem powinien dawać przyjemność, a nie wynikać z poczucia obowiązku. W Kinderhotels wszystko jest tak zaaranżowane, aby dzieci i dorośli mogli cieszyć się niezależnie czasem wolnym, a jednocześnie nic nie przeszkadzało zbliżeniu. Gdy dzieci baraszkują w śniegu pod dobrą opieką, rodzice mogą śmigać po najtrudniejszych nawet trasach, a gdy po nartach pociechy uczą się pływać z żabą Fredem, dorośli w stylowo urządzonych strefach wypoczynku odnajdują równowagę i harmonię w związku, wieczorami zaś, gdy dzieci jedzą z rówieśnikami, dorośli cieszą się romantyczną kolacją przy świecach. Unikalne programy pobytu skierowane do singli, dają szansę samotnej matce lub ojcu na zawarcie nowych znajomości, na otrząśnięcie się z poczucia osamotnienia i wyobcowania.

Przed wyjazdem nie trzeba upychać kolanem dobytku w samochodzie, bo sprzęt i wszelkie akcesoria są dostępne na miejscu. Podobnie jak pomoc lekarska, w razie kontuzji lub choroby. Wyśrubowane standardy bezpieczeństwa i jakość usług mają fundamentalne znaczenie. Luksusowe hotele SPA, pensjonaty i gospodarstwa agroturystyczne spod szyldu Kinderhotels, są zawsze przedsiębiorstwami rodzinnymi. Bo któż lepiej rozumie potrzeby maluchów i oczekiwania rodziców, niż ten kto sam właśnie wychowuje dzieci?!

Porzekadło, że „w czasie deszczu dzieci się nudzą”, obnaża bezradność opiekunów. W Kinderhotels nie ma czasu na nudę, bo przeróżne zajęcia prowadzą podnoszący stale kwalifikacje specjaliści. Są zajęcia sportowe na śniegu, a po nich – teatrzyki, kino i warsztaty rzadkich umiejętności, na przykład magii, tym ciekawsze, że często dla rodziców niedostępne. Nabytymi w sekrecie umiejętnościami uda się ich z pewnością zaskoczyć.

W zabawach i przy nauce jazdy na nartach towarzyszy dzieciom wesoła maskotka – „Smiley”. W jej towarzystwie ze śniegiem i sprzętem oswajają się nawet 2-latki. Rodzice nie muszą się przy tym kłopotać o sprzęt, bo jest na miejscu i to w szerokim wyborze. Żelazną zasadą obiektów typu all inclusive jest brak dodatkowych lub ukrytych kosztów, np. opłat za napoje do posiłków. Wszystko wkalkulowano w cenę pakietów i to z dokładkami. Budżet można precyzyjnie określić przed wyjazdem i być pewnym, że nie ulegnie zmianie.

Podczas zajęć nie ma problemów z porozumiewaniem, bo w Kinderhotels przykłada się ogromną wagę do znajomości języków gości. Nie trzeba się też martwić czy dzieci dogadają się między sobą, bo maluchy radzą sobie intuicyjnie z niewerbalną komunikacją, nawiązując bez trudu kontakty z rówieśnikami. Zadania natomiast, umacniają w nich pewność siebie i pobudzają ciekawość, co procentuje podczas nauki i w różnorodnych sytuacjach społecznych.

Pozwalając najmłodszym na samodzielność, rzeczywiście się wypoczywa, a prowadzone profesjonalnie zajęcia w Kinderhotels wspomagają wszechstronny rozwój dzieci. Efekt? Niczym w anegdocie: „Jak pani to robi, że córeczka jest taka samodzielna? Pozwalam jej!”.


Film został zamieszczony w 2014 roku na YouTube’owskim kanale tmcMedien.


Grupa Kinderhotels Europa: www.kinderhotels.com

Tekst przygotowany dla Österreich Werbung Warschau (austria.info), pod tytułem: Kinderhotels – rodzinny wypoczynek na najwyższym poziomie dla potrzeb kampanii zimowej 2017/2018.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Austria bez morza, a jednak na lato

Niemal 80 procent Polaków deklaruje, że latem najbardziej pragnie wypoczywać nad wodą. Nie przesądzają przy tym, że tylko morską wodę mają na myśli. A zatem – czy jeziora i rzeki mogą konkurować z morzem? Albo czy ekskluzywne spa z basenami wypełnionymi termalną wodą nie jest wystarczająco pociągającą alternatywą plaży?

Tego typu pytania zadają sobie z pewnością Austriacy. O ile bowiem ich kraj utrzymuje się w ścisłej czołówce ulubionych zimowych destynacji Polaków, o tyle latem o Austrię się jedynie ocieramy, podróżując samochodem na północne wybrzeże Adriatyku. Może więc omijamy Austrię, bo nie ma tam morza? Ale przecież jesteśmy znani z tego, że lubimy wciąż poznawać nowe miejsca, że kochamy także góry i jeziora, uwielbiamy muzykę i dobrą kuchnię. Może więc po prostu wydaje nam się, że po zimowych urlopach w Bad Kleinkirchheim, Sölden, Mayrhofen, Kaprun czy Schladming wiemy już wszystko o kraju Mozarta i dlatego jedziemy dalej. A może nie zdajemy sobie w pełni sprawy z tego, że wspaniale jest w Austrii latem!

Austria w miniaturze
Niemal wszystkie, zwłaszcza przyrodnicze atuty Austrii, skupiają się jak w soczewce w Salzkammergut, rozległym pojezierzu z pogranicza Górnej Austrii, Kraju Salzburskiego i Styrii. Tamtejsze jeziora zdecydowanie różnią się jednak od tych z polskiego niżu, bo leżą wśród gór, miejscami łagodnie falujących i niewysokich, gdzie indziej wyższych i skalistych, z wyrastającym na południu potężnym lodowcem Dachstein (2995 m).

W tym właśnie regionie, w Bad Aussee, odbywa się pod koniec maja Święto Narcyzów, które zakwitając na łąkach zwiastują nadejście lata. W Boże Ciało na wody Jeziora Halsztackiego wypływają ozdobione kwiatami łodzie zwane „Fuhren”, bo góry opadają tam tak stromo do jeziora, że na lądzie brak miejsca na procesję. Tak dzieje się od niemal 400 lat. Nad Attersee, największym w regionie akwenem, bywali artyści tej miary co Klimt i Mahler. Współcześnie ściągają tam wielbiciele kryminałów, by podczas festiwalu „Mordercze Attersee” słuchać ekscytujących fragmentów książek czytanych osobiście przez zaproszonych na imprezę autorów.

Dla rodziny i ekstremalistów
Kultywowane pieczołowicie obyczaje, autentyczny folklor oraz cykliczne festiwale sprawiły, że region Hallstatt-Dachstein-Salzkammergut wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Cenne przyrodniczo obszary chroni się w ograniczonym dwoma jeziorami Parku Narodowym Attersee-Traunsee, zaś cała kraina jest rozległą areną sportu i rekreacji. Głębiny Attersee cieszą się uznaniem nurków, a na brzegach jeziora działa 26 świetnie wyposażonych stacji. Po rozległej tafli Traunsee ślizgają się miłośnicy nart wodnych, wind- i kitesurfingu, wspinacze zaś podpływają wiosłowymi łodziami do niemal pionowej skalnej ściany, jaką opada wprost do wody północny filar Traunkirchnerkogela (1575 m). Żądni adrenaliny goście bez alpinistycznego doświadczenia doznają w Salzkammergut mocnych wrażeń na ekscytujących drogach ze stalowymi zabezpieczeniami, znanych nam raczej pod włoską nazwą via ferrata aniżeli niemiecką Klettersteig, bo rozpowszechniły się w XX w. w Dolomitach. Warto jednak pamiętać, że to tutaj narodziła się ich idea – pierwsze zabezpieczenia założył na skałach Dachsteinu prowadzący badania w 1843 r. Friedrich Simony. Zaś zaledwie 26 lat później poprowadzono pionierski, służący jedynie rozrywce Klettersteig na najwyższym dziś w Austrii Großglocknerze (3798 m).

Współcześnie, w styryjskim regionie Schladming-Dachstein jest wiele ubezpieczonych dróg, a najnowszą via ferrata Rosina w wąwozie Silberkarklamm. Dzięki stalowej linie umożliwiającej asekurację non-stop pokonuje się bezpiecznie pionowe ściany, podziwiając wąwóz i otaczające go góry. Przejście Rosiną można łączyć z sąsiednimi trasami Hias i Siega, docierając na wypoczynek do Silberkarhütte, schroniska malowniczo usytuowanego na wysokości 1223 m. Inną emocjonującą atrakcją regionu jest największa alpejska tyrolka Zipline Stoderzinken, na której podczas zjazdu długości 2,5 km, szybując do 120 m nad ziemią, osiąga się prędkość 115 km/h.

Z kolei w należącym do Kraju Salzburskiego rejonie Zell am See-Kaprun fragment tamy kompleksu jezior zaporowych Hochgebirgsstauseen zamieniono na ściankę wspinaczkową. W efekcie, podziwiając arcydzieło hydroinżynierii można też zasmakować emocji.

Adrenalina vs. slow
Rozmieszczone w plenerze atrakcje tego typu są w Austrii dostępne od maja do października. Nie mniejszych emocji niż podczas wspinaczki doznają również amatorzy innych sportów, na przykład odwiedzając Österreichischer Moto-Bike Ring w Styrii. Uruchomiono tam trasę-pętlę, którą pokonuje się na elektrycznych maszynach o mocy dziesięciokrotnie wyższej od standardowych e-bike’ów. Choć pozostają rowerami, przypominają crossowe motocykle i osiągają prędkość 80 km/h. Proekologiczny napęd sprawia jednak, że są bardziej przyjazne środowisku i ciche. Kogo bardziej niż uczestnika zadowala pozycja kibica, powinien odwiedzić atrakcyjnie położony Red Bull Ring w Spielbergu – tor Formuły 1 w Styrii, któremu patronuje producent dodających skrzydeł napojów energetyzujących i sponsor wielu sportowców ekstremalnych. W sezonie letnim odbywają się tam wyścigi nie tylko bolidów, ale również samochodów turystycznych i motocykli.

Emocje i slow life są w Austrii doskonale wyważone, dowodem największy w Europie zlot motocyklistów nad malowniczym Faaker See. Kilkadziesiąt tysięcy miłośników kultowych Harley-Davidsonów ściąga wówczas do Karyntii. Bez pośpiechu, dostojnie, epatując widzów sylwetkami motorów i pomrukami silników, suną drogami wśród jezior i gór. Szaleństwa bowiem muszą mieć swój czas i swoje miejsce, Austriacy wiedzą o tym doskonale i propagują ten styl. Kiedy przed kilku laty, wraz z motocyklowym boomem zwiększyła się na drogach liczba wypadków, policja wzmogła kontrole, w wielu miejscach ograniczono prędkość, a formalnym krokom towarzyszyła poruszająca kampania. Z plakatów rozmieszczonych przy drogach szybkiego ruchu i autostradach spoglądały łakomie sępy, a napis „Hallo Raser, wir warten” (Cześć ścigancie, czekamy) stał się współczesnym memento.

Wyprawy z kluczem
W gęstej sieci turystycznych szlaków w Austrii dominują spacerowe ścieżki, podobnie jest z trasami rowerowymi czy konnymi, bo oferta urlopowa skierowana jest do wszystkich bez różnicy wieku i kondycji. Z tego też powodu na poprowadzeniu szlaków gospodarze nie kończą, ale oferują opiekę przewodników i tematyczne programy, które spacer zamieniają w przygodę. Przykładem takiej propozycji jest wyprawa „Kitzsteinhorn Explorer Tour” w regionie Zell am See-Kaprun, podczas której pod opieką przewodnika poznaje się roślinne i klimatyczne piętra Alp. Trasa prowadzi bowiem od podnóży w szczytowe partie Kitzsteinhornu, do stacji Gipfelwelt 3000 oraz na platformę widokową Top of Salzburg, z której roztacza się panorama Wysokich Taurów.

Zgodnie z nazwą poprowadzonej w styryjskim regionie Schladming-Dachstein trasy „Dzikie wody” są na niej zarówno spokojne jeziora i źródła, w których delikatnie szemrze woda, jak huczące w wąwozach strumienie i opadające z łoskotem wodospady, między innymi Riesachfällen – największy w Styrii z kaskadami wysokości 140 m. A że nie wszyscy poszukujemy adrenaliny, wokół Dachsteinu poprowadzono okrężny szlak długości 121 km, z którego masyw i jego lodowce podziwia się ze wszystkich stron. To doskonała propozycja na dłuższą wędrówkę, bo dzięki rozlokowanym przy trasie schroniskom łatwo podzielić ją na 8 jednodniowych etapów, którym podołają nawet najmłodsi. Tego typu ofert dla przedkładających relaks i pejzaże nad emocje i wysiłek jest w całej Austrii mnóstwo. Choćby na znanym nam doskonale z zimowych wojaży Schmittenhöhe, masywie górującym nad eleganckim kurortem Zell am See, gdzie latem odbywają się spotkania „ziołowych czarownic”.

Kąpiele i smaki
Dbałość o różnorodność doznań jest typowa dla wszystkich austriackich regionów. W każdym wykorzystuje się lokalne atuty, tak jak jeziora w Karyntii. Nie tworzą wprawdzie jednej rozległej krainy jak w Salzkammergut, ale jest ich wiele i słyną ze stabilnej temperatury wody, sięgającej latem nawet 28 st. C, więc można się w nich kąpać przez cały sezon. To symptomatyczne dla landu, w którego klimacie i kulturze widoczne są wyraźnie wpływy śródziemnomorskie.

Postępując zgodnie z zasadą „próbować, smakować, odkrywać”, Herwig Ertl, właściciel usytuowanego na peryferiach Klagenfurtu sklepu-lokalu z regionalnymi delikatesami i prezes organizacji „Slow Food Convivium Alpe Adria”, tworzy okazje do poznawania Karyntii bez pośpiechu i z przyjemnością – poprzez kulinarne specjały, którym trudno się oprzeć. Uczestnicząc zaś w karynckich programach Slow Food Travel, można jeszcze podpatrywać, jak powstają sery na halach, kosztować ziół w dolinach, uczestniczyć w warzeniu piwa, miodobraniu bądź wytwarzaniu Specku.

Nie bez przyczyny Karyntię uhonorowano tytułem „Slow Food Travel Destination”, choć na klimacie miejsc i smakach budują swój wizerunek także inne landy, na przykład Styria. Od podnóży Dachsteinu przez winnice po termalne uzdrowiska i granicę ze Słowenią, wiodą przez nią przekrojowe szlaki. Pozwalają odkrywać tajemnice landu niezależnie od tego, czym się podróżuje, w ramach jednej wyprawy czy w czasie wolnym od zabiegów w którymś z ośrodków spa. Chociaż sąsiednia Styria słynie przede wszystkim z lasów, przez co nazywa się ją nawet „zielonymi płucami Austrii”, nie brak tam również wody. W regionie Schladming-Dachstein jest ponad 300 górskich jezior, woda tryska z tysiąca źródeł i huczą kaskady ponad setki wodospadów. Region jest więc jednym z najbardziej zasobnych w wodę w Austrii, a właśnie tam, jakby Styryjczykom było jej wciąż mało, przy górnej stacji kolejki Riesneralm, na wysokości 1820 m otwarto oryginalny basen „Gipfelbad anno dazumal“. Wyłożono go drzewem i otoczono szklanymi ścianami, które chronią przed podmuchami wiatru nie przesłaniając panoramy Niskich Taurów, a że woda jest podgrzewana, można się kąpać bez względu na temperaturę powietrza.

* * * * *

Przykłady można mnożyć. Niezależnie jednak, na co zwrócimy uwagę, możemy być pewni, że usługi będą na najwyższym poziomie. Nie bez znaczenia jest tu czystość środowiska, o które w Austrii dba się niemal obsesyjnie. Dlatego z kranów leci czysta i smaczna woda, we wsiach i miasteczkach czy na górskich szlakach nie walają się śmieci, a w zróżnicowanych co do profilu gospodarstwach agroturystycznych zrzeszonych w organizacji Urlaub am Bauernhof kontakt z przyrodą jest autentyczny. W takich warunkach potrawy i wino smakują lepiej, oddycha się swobodniej i rzeczywiście wypoczywa. Gospodarstwa agroturystyczne to zresztą temat na osobną opowieść – rozrzucone po całym kraju kuszą propozycjami dla każdego – na rodziny z nawet maleńkimi dziećmi czekają miejsca specjalnie dla nich przystosowane, zestresowani odnajdą ukojenie w drewnianym spa i kąpieli w sianie, miłośnicy winnego trunku wypoczną wśród winorośli… Można też na wyłączność wynająć chatę na hali i spędzić wakacje na alpejskiej hali w kompletnym odosobnieniu, ale za to z jakimi widokami… Po prostu czas na oddech.


Materiał publikowany w internetowym wydaniu Polityki 29 maja 2017 w dziale „Czas na oddech” (www.polityka.pl), powstał przy współpracy z www.austria.info.