Luksus z legendą wznoszą toast

Pytanie jak z teleturnieju: w którym ze średniowiecznych miasteczek można się oddawać białemu szaleństwu w luksusowych warunkach? Jedyna, słuszna odpowiedź: w Kitzbühel!

Rzeczywiście, w centrum, przy głównych ulicach piętrzą się imponujące kamienice i strzelają w niebo wieże gotyckich kościołów. Pierwsze wzmianki o Kitzbühel pochodzą z XII wieku, a powstanie i dynamiczny rozwój miasteczka wiążą się z poszukiwaniem w okolicznych górach szlachetnych kruszców. Wydobycie koncentrowało się w masywach Sinwell i Schattberg, od XIV wieku działało w pobliskim Gries bractwo górnicze, przy książęcym wsparciu wybudowano w początkach XV wieku szpital, w połowie tego samego stulecia uruchomiono zakład płukania złota, a pod koniec hutę. Był to okres prosperity, której efekty podziwiamy do dziś, zaglądając do butików światowej sławy marek, usytuowanych w przyziemiach starych kamienic, odwiedzając w jednej z nich miejscowe kasyno, bądź korzystając z apartamentu w jednym z licznych tu 4- i 5-gwiazdkowych hoteli zajmujących dziś zabytkowe domy starówki. W XVII wieku Kitzbühel zasłynęło z misteriów pasyjnych, a w 1707 roku rozpoczął dawać przedstawienia pierwszy w Tyrolu teatr.

Pod koniec XIX wieku narodziła się narciarska legenda Kitzbühel. Zainspirowany norweskimi pismami podróżniczymi Franz Reisch zjechał w 1893 roku na nartach z Kitzbüheler Hornu. Pierwszy w historii prawdziwie wysokogórski wyczyn narciarski przyniósł mu miano jednego z ojców narciarstwa alpejskiego i wywołał boom na sporty zimowe, bo w jego ślady poszli szybko liczni amatorzy przygody. Było ich tak wielu, że już od 1895 roku organizowano dla nich zawody narciarskie, a w 1902 założono Kitzbüheler Ski Club (KSC). Po dziś dzień ten związek, zrzeszający uprawiających białe szaleństwo, należy do najsłynniejszych klubów narciarskich na świecie.

Zawody zapoczątkowane przez Reischa stały się regularną imprezą w 1931 roku, a bieg zjazdowy rozgrywany podczas styczniowych zmagań Hahnenkamm Rennen ugruntował pozycję Kitzbühel na szczycie światowego rankingu organizatorów prestiżowych zawodów narciarskich. Trasa „Streif”, na której się odbywa uchodzi za najtrudniejszą na świecie. W związku z tym zwycięstwo w owianym legendą wyścigu jest cenione na równi z olimpijskim złotem czy zdobyciem Pucharu Świata. Nic więc dziwnego, że każdego roku w trzeciej dekadzie stycznia świat zwraca oczy na Kitzbühel i kończącą się w miasteczku smugę „Streifa” – trasę zjazdową, wymagającą nawet od najlepszych, by dali z siebie wszystko.

Nakręcony w 2014 roku podczas 74. edycji zawodów pod auspicjami Red Bulla ekscytujący film dokumentalny: „Streif. One Hell of a Ride”, doskonale pokazuje emocje, tragedie, morderczy trening oraz kulisy słynnych zawodów. Fascynująca jest zawsze atmosfera tych zmagań, ze wszech miar godni uznania kibice, którzy – rzecz jasna – marzą o zwycięstwie Austriaka, ale potrafią docenić i nagradzać rzęsistymi brawami kunszt każdego, kto ma odwagę zmierzyć się ze „Streifem”. I robią to szczerze, niezależnie od tego, że jak przyznają gospodarze kurortu – sukcesy przedstawicieli innych nacji, przekładają się wśród rodaków zwycięzcy na wzrost zainteresowania wypoczynkiem w Kitzbühel.

O wyzwaniu przed jakim stają zawodnicy niech świadczy fakt, że już podczas pierwszych zawodów ukuto odnoszący się do uczestników wyścigu slogan: „Denn sie wissen nicht, was sie tun” co można tłumaczyć – „Bo nie wiedzą co czynią” albo „Bo nie wiedzą co ich czeka”. Ciekawostką jest fakt, że w latach 1932-1961 do zmagań na „Streifie” stawały także panie. Ze względu na poziom ryzyka zaniechano jednak tej praktyki.

W 1977 roku Franz Strobl z Austrii ustanowił rekordowy czas przejazdu na pełnym dystansie (długość trasy jest zdeterminowana warunkami jakie panują w dniu zawodów; decyzję o ewentualnym skróceniu dystansu podejmują każdorazowo sędziowie). Zjazd zajął mu 1 min. 51,58 sek. Jak dotąd nie udało się nikomu dokonać tego szybciej. Rekordzistą innego typu jest szwajcarski alpejczyk Didier Cuche, który aż 5-krotnie triumfował w biegu zjazdowym na „Streifie”. Nazywany w związku z tym „mistrzem Streifu” wyprzedza w rankingu Austriaków: Karla Schranza i Franza Klammera, którzy odnotowali po 4 zwycięstwa.

Start ma miejsce na wysokości 1665 m, a zawodnicy pokonują dystans 3312 m i 860 m deniwelacji. Maksymalne nachylenie trasy w miejscu zwanym Pułapką na myszy (Mausefalle) sięga 85%, średnia dla całej trasy wynosi 27%. Wspominając zawody na Streifie, nasz były świetny zawodnik, a dziś równie sławny muzyk, Andrzej Bachleda wyznał, że owszem, w slalomach podczas Hahnenkamm Rennen uczestniczył, ale do biegu zjazdowego nie stanął. „Na treningach jeździłem zbyt wolno by się załapać w pierwszej dwudziestce, ale wystarczająco szybko by się zabić” – powiedział szczerze! Kto bowiem popełni minimalny nawet błąd, czy nie przekroczy na finiszu prędkości 140 km/h (średnia na całej trasie to około 103 km/h), żegna się z marzeniami o podium. Choć i tak może mówić o szczęściu, jeśli tylko nie wypadł z trasy, bo wypadki na Streifie są śmiertelnie niebezpieczne.

Narciarskiej sławy Kitzbühel przyczynił „Wunderteam” z lat 50. XX wieku. Toni Sailer, Ernst Hinterseer, Hias Leitner, Anderl Molterer, Fritz Huber i Christian Pravda to zawodnicy, którzy spektakularnymi zjazdami podbijali serca fanów narciarstwa na całym świecie. To im Kitzbühel zawdzięcza wizerunek legendarnego ośrodka sportowego, a także ideę Pucharu Świata w narciarstwie alpejskim, jaka narodziła się w 1966 roku na Seidlalm.

Postawienie na rozwój narciarstwa, rozwój infrastruktury i konsekwentna promocja, pozwoliły przekształcić Kitzbühel w jeden z top-ośrodków narciarstwa alpejskiego. Dziś miasteczko należy do stowarzyszenia „Best of the Alps” (www.bestofthealps.com), zrzeszającego 12 najsłynniejszych ośrodków narciarskich w Europie, a prestiżowe magazyny przyznają mu niejednokrotnie tytuły najlepszego kurortu narciarskiego na świecie. 5 razy pod rząd Kitzbühel otrzymało wyróżnienie „Austria’s Best Ski Resort”, a Skiresort.de – największy niemieckojęzyczny portal testujący ośrodki sportów zimowych, uznał w 2018 roku Kitzbühel za najlepszy ośrodek narciarski na świecie. Bagatela, już po raz szósty z kolei! Nie byłoby tych sukcesów bez inwestycji. W latach 2000-18 w infrastrukturę zainwestowano ponad 280 mln euro! W efekcie liczący dziś 215 km tras zjazdowych teren narciarski należy do najlepiej i najefektowniej zagospodarowanych, nie tylko w Alpach.

W Kitzbühel, na trasach prowadzących w dolinę, śnieg zalega od grudnia do kwietnia, a sezon rozpoczyna się zwyczajowo w połowie października. Tak wczesne rozpoczęcie jest możliwe dzięki korzystnemu północno-zachodniemu położeniu tras, które zbiegają z wysokości 2000 m na 800 m. Lokalizacja sprzyja opadom, więc na najwyżej położonych trasach można jeździć nawet do 1 maja. A gdyby natura sprawiła przykrą niespodziankę (co niestety coraz częściej czyni), gospodarze sięgają po argument natury technicznej – jeden z najwcześniej założonych, nowoczesny system dośnieżania, który poprzez specjalną połączoną z GPS aplikacją, pozwala równomiernie rozprowadzać sztuczny śnieg wszędzie tam gdzie brakuje naturalnej białej śnieżynki, albo gdzie jest go za mało dla bezpiecznej i komfortowej jazdy.

Wśród 68 wytyczonych wokół miasteczka tras o różnym stopniu trudności każdy, niezależnie od stopnia zaawansowania, znajdzie coś dla siebie. Trasy obsługują 54 supernowoczesne wyciągi, które w ciągu godziny przewożą nawet 93.300 osób. Tytuł „World’s Best Ski Resort Company 2017” dla Bergbahn AG Kitzbühel („KitzSki”) jest więc jak najbardziej zasłużony. Notabene, największy operator kolei linowych w Austrii szczyci się nim już po raz czwarty.

Różnorodność możliwości jest, obok perfekcyjnego przygotowania i wspaniałej scenerii w jakiej wytyczono trasy, wielkim atutem terenów narciarskich Kitzbühel. 101 km spośród ratrakowanych zjazdów liczą łącznie trasy łatwe (niebieskie), średniotrudne (czerwone) – 61 km, a trudne (czarne) – 17 km. Początkujący mogą próbować sił na „Mini Streifie” – przeznaczonym do doskonalenia zręczności parcourze u kresu słynnej trasy zjazdowej z Hahnenkamm, a na „Ganslernhang” – jednym z ostatnich odcinków pucharowej trasy slalomu każdy może podążać w ślady mistrzów tej precyzyjnej narciarskiej techniki.

Z myślą o fanach freeride’u oznakowano 13 nieratrakowanych nartostrad o łącznej długości 36 km, zaś dla freestylerów przygotowano Snowpark Kitzbühel z ekscytującymi kickerami, boksami, railami, jibbami i przeszkodami specjalnymi. Gdy tylko śniegi się ustabilizują, a więc zazwyczaj już w marcu, miłośnicy skitouringu mogą się wypuszczać jeszcze dalej – w malownicze otoczenie Bichlalm, w masyw „Zweitausendera”, czy kuszące skalnym grzebieniem pasmo Wilder Kaiser, sięgające doliny Brixen (Brixental), z najwyższym szczytem o piramidalnym kształcie Ellmauer Halt (2344 m).

Mimo zdecydowanego ukierunkowania strategii rozwoju na narciarstwo, oferta Kitzbühel na trasach zjazdowych i zawodach dla profesjonalistów się nie kończy. Dla miłośników nart biegowych przygotowano 62 km tras przeznaczonych zarówno do kroku łyżwowego jak techniki klasycznej. Trasy wokół miasteczka są przeznaczone dla amatorów, więc łatwo je pokonać i nie ma na nich stromych wzniesień. Wysokogórską trasę biegową przygotowano na przełęczy Thurn, na wysokości 1200 m. Doskonaląc technikę warto się z nią jednak zmierzyć, bo jej otoczenie dostarcza wspaniałych widoków.

Romantycznego wizerunku kurortu dopełniają inne propozycje dla gości, na przykład kuligi nad jeziorem – konkretnie brzegami malowniczego Schwarzsee, wyprawy zimowe na terenowych wersjach segwayów, downhill na fatbike’ach, kilkukilometrowe zjazdy na saneczkach, czy rodzinne spacery z przewodnikiem na rakietach śnieżnych. Gospodarze polecają także gorąco tradycyjną grę Eisstockschiessen, do której specjalnie przygotowane lodowe tafle oferują wioski, sąsiadujące z kurortem, a w samym miasteczku – lodowisko Gieringer Weiher. Ponadto, w Sportparku Kitzbühel można oprócz jazdy na łyżwach spróbować swoich sił w curlingu. Moda na ten sport nazywany potocznie ‘szachami na śniegu’ zatacza współcześnie coraz szersze kręgi. Amatorom samodzielnego poznawania regionu pomocą służy internetowa witryna www.erlebnis.kitzbuehel.com, na której gospodarze zamieszczają ciekawe propozycje i niezbędne informacje praktyczne.

Kultowym wydarzeniem jest zawsze nastrojowy Kitzbüheler Advent – tradycyjny jarmark świąteczny, który zawsze od ostatnich dni listopada do końca Bożego Narodzenia sprawia, że miasteczko pachnie grzanym winem, pieczonymi na ogniu kasztanami i regionalnymi przysmakami, a na rozstawionych w krętych uliczkach straganach można nabyć przepiękne wyroby artystyczne i rękodzieło – krótko mówiąc tak pożądane oryginalne prezenty świąteczne i pamiątki. 1 stycznia na Rasmusleiten odpalane są noworoczne fajerwerki. Z imprez do oglądania raczej niż do uczestniczenia, zważywszy na szczupłą u nas pulę aktywnie uprawiających ten sport – gospodarze polecają Snow Polo Worldcup – zmagania mistrzów będą się odbywać od 17 do 20 stycznia 2019 roku (www.kitzbuehelpolo.com). Tydzień później, w dniach 25-27 stycznia rozegra się 79. edycja opisanego wcześniej Hahnenkamm Rennen (www.hahnenkamm.com).

W top-kurorcie wszystko jest doskonałe, w tym – oczywiście – kuchnia. Słynie z wyczynów swoich kucharzy działająca przy kasynie restauracja „Cuisino“. Nie ustępują jej inne restauracje, rozproszone w uliczkach liczącej ponad 700 lat starówki. Kulinarny repertuar jest przy tym podobnie zróżnicowany jak oferta narciarska – od regionalnych potraw domowej roboty po haute cuisine z całego świata. W Kitzbühel i sąsiednich miejscowościach 13 restauracji szczyci się łącznie 16 czapkami kucharskimi przyznanymi przez renomowany przewodnik Gault-Millau.

Doskonałe zaplecze jakim dysponuje Kitzbühel sprawia, że to także doskonała destynacja konferencyjna, zarówno dla małych szukających okazji do integracji zespołów, jak dla organizatorów wielkich, międzynarodowych kongresów. Do dyspozycji są bowiem sale o powierzchni od 21m2 do 543m2 w Centrum K3 Kitzkongress. Nic więc dziwnego, że wielkie koncerny organizują tu swoje imprezy. W 2018 roku na przykład, odbyły się tutaj 59. Mistrzostwa Świata w narciarstwie pracowników linii lotniczych, a jubileuszowej 75. edycji Hahnennkamm Rennenn w 2015 roku towarzyszyła impreza zorganizowana z okazji 100-lecia włoskiego koncernu samochodowego Maserati. Wypada przy tym wspomnieć, że Kitzbühel jest łatwo dostępne ze względu na bliskość portów lotniczych w Innsbrucku, Salzburgu i Monachium oraz doskonałe połączenia drogowe i kolejowe.

*

Polecając pod rozwagę zimowy wypoczynek właśnie tam w Tyrolu, w Kitzbühel pamiętać chyba warto, że kurort bywa często nazywany miastem kozic – po niemiecku: Gamsstadt, bo jego symbolem jest sylwetka kozicy, albo – po prostu i krótko – Kitz!


INFO: www.kitzbuehel.com

Reklamy

Styria przypomina o sobie

Styria – najbardziej zalesiony z austriackich krajów związkowych, zwany z tej racji zielonym sercem Austrii, przywdziewa na zimę białą szatę.

Kulminacja zimowych wrażeń następuje na terenach narciarskich Schladming-Dachstein. Ośrodek należy do porozumienia Ski Amadé, a ponadto – sam w sobie – oferuje trasy rozciągniętej na czterech wybitnych kopcach huśtawki oraz na stokach ozdobionego lodowcowymi spływami, skalistego Dachsteinu.

Promocja Styrii w „Winosferze”, przy Chłodnej 31, fot. Paweł Wroński

Z czym jeszcze warto kojarzyć Styrię? Z malowniczą starówką stolicy Landu – Grazu, uzupełnioną tak niepowtarzalnymi współczesnymi realizacjami architektonicznymi jak sztuczna wyspa na rzece Mur (mieści restaurację-kawiarnię; Murinsel), torem wyścigów samochodowych – Red Bull Ringiem w Spielbergu, stadniną słynnych lipicanów w Piber, kościołem restaurowanym według projektu Hundertwassera w Bärnbach, wodami termalnymi, smakowitą kuchnią, winami z oryginalnym Schilcherem na czele oraz romantyczną legendą arcyksięcia Jana Habsburga.

Kulinarnym przebojem Styrii jest olej z pestek dyni – niezwykły dodatek do różnych potraw, sałatek, a nawet… deserów. Potrawy pasterskiej proweniencki mieszają się w Styrii z owocami lasu, fot. Paweł Wroński

Styria (Steiermark) po polsku: www.steiermark.com

Turracher Höhe, na stoku z kamerdynerem 

Na Turracher Höhe jest słonecznie i długo zalega śnieg, szumią limbowe lasy i skrzy się tafla skutego lodem jeziora. Jak to w Alpach – powiedzą sceptycy. Owszem, ale z pewnością na najwyższym poziomie, a poza tym tylko tam – nigdzie indziej – o komfort gości dbają… kamerdynerzy.

Ośrodek Turracher Höhe rozsiadł się na wysokości 1763 m w Alpach Gurktalskich (Alpach Doliny Gurk), na słonecznym płaskowyżu, od którego wziął nazwę. Najwyższy punkt zagospodarowanego narciarsko terenu to dostępny kolejkami Kornock (2205 m), zaś najniżej położona jest dolna stacja Turrachbahn na wysokości 1400 m. Trasy oplatają północne stoki szczytów: Rinsennock (2334 m) na wschodzie i Kaserhöhe (2318 m) na zachodzie. Leżąc na granicy dwóch krajów związkowych Austrii, ośrodek korzysta z ich naturalnych walorów: z pachnących żywicą lasów Styrii oraz ze słonecznego klimatu i górskich jezior Karyntii.

Fun dla małych i dużych
Na tym stosunkowo niewielkim, ale świetnie zorganizowanym i nowocześnie uzbrojonym terenie narciarskim, zróżnicowane pod względem trudności i charakteru trasy zjazdowe tworzą sieć o łącznej długości 42 km. Dwóch z nich nigdy nie wyrównują ratraki, pozostawiając wielbicielom białego szaleństwa przyjemność kontaktu z dziewiczym śniegiem. Trzy ciągi przeszkód w miejscowym Snowparku dostosowane są do poziomu umiejętności fanów freestyle’u, niezależnie od tego czy są wierni jednej czy dwóm deskom. Adrenalinę wyzwala zmierzenie się z wyzwaniami Funcrossu – toru do jazdy slalomem z przeszkodami. Równolegle poprowadzono 850-metrową Funslope – trasę o łagodniejszym od pozostałych profilu, wprawdzie z niższymi i łatwiejszymi ale fascynującymi boksami, dedykowaną rodzinnym wyczynom. Co ciekawe, można się nimi od razu pochwalić, wysyłając smartfonem film na Facebook, bo każdego zjeżdżającego rejestrują zamontowane na stałe kamery Spoton HD. Dla najmłodszych, którzy dopiero opanowują trudną sztukę stania na nartach, tuż obok zjazdu Wildkopfpiste przygotowano strefę „Nocky’s” WinterZeit, na której dzieciom towarzyszą maskotka ośrodka Nocky i jego przyjaciele.

Nie tylko narty zjazdowe
Wytyczone w pięknym górskim otoczeniu 4 trasy dla narciarzy-biegaczy mają łączny dystans 15 km, a całoroczny tor saneczkowy, otwarty codziennie w godzinach 10-16 alpejski rollercoaster Nocky Flitzer – 1,6 km. W sezonie zimowym, we wtorki i w czwartki od 20 do 21:30 dobrze oświetlony 1-kilometrowy odcinek trasy zjazdowej Sonnalm zamienia się w naturalny tor saneczkowy. Przyjemność sanny można tam łączyć z wieczornymi biesiadami w gospodach Sonnalm-Hütte lub Meizeit-Hütte. Do rozrzuconych po okolicy gospód można też z powodzeniem dostać się romantycznym środkiem transportu – saniami ciągniętymi przez konie. Podczas takiej sanny drogę rozświetla światło pochodni. Dla wielbicieli adrenaliny i większych szybkości organizowane są wyprawy z przewodnikiem skuterami śnieżnymi. Ufundowanie przejażdżki pod hasłem „get the experience” może stać się naprawdę niekonwencjonalnym, zaskakującym prezentem (www.snowmobiling.at).

Pewny śnieg i lód na jeziorze
Z racji dość wysokiego położenia, śnieg w rejonie Turracher Höhe pojawia się już w końcu października i zalega do maja. 90% terenu jest ponadto sztucznie dośnieżane, więc nie ma obawy, że zabraknie białej, skrzącej się w słońcu pierzynki. Gdy zaś śniegi się ustabilizują i zmniejszy radykalnie niebezpieczeństwo lawin, a więc praktycznie od marca, przed miłośnikami skitouringu i jazdy poza trasami otwierają się rozległe, dziewicze stoki Alp Gurktalskich, w których przyrodę chroni się w ramach rezerwatu biosfery.

Zimą, skute lodem Turracher See, największe z miejscowych jezior, zamienia się w gładkie jak stół lodowisko. Na naturalnej tafli można wtedy równie dobrze jeździć na łyżwach, jak oddawać się rozgrywkom Eisstockschießen. Tradycyjna gra o ludowym rodowodzie, która przypomina nieco curling, znakomicie sprzyja integracji w gronie przyjaciół lub rodziny, wyzwalając jednocześnie zdrową porcję sportowych emocji.

Smacznie na każdym poziomie
Po szaleństwach na śniegu i lodzie specjały kuchni karynckiej i styryjskiej smakują jeszcze bardziej. Tym bardziej, że właściciele zarówno gospód, jak luksusowych hoteli za punkt honoru stawiają sobie użycie lokalnych, świeżych i zdrowych produktów. W gospodzie „K-Alm-Hütte” (1763 m) znajduje się nawet pierwszy w Europie humidor do przechowywania boczku. „AlmZeit-Hütte” (1968 m) specjalizuje się podawaniu pieczystego, hitem menu na Sonnalm (1845 m) jest raclette, a w Gasthofie „Almstube” (1850 m) zupa z siana – Almheu, w „Georgs Einkehr” (1450 m) podają grillowaną dziczyznę, a w gospodzie „MeiZeit” (1808 m) niezapomniane żeberka. W luksusowym hotelu „Genießer-Schlosshotel Seewirt”, szef kuchni Philipp Prodinger prowadzi małą, ekskluzywną restaurację dla smakoszy (od środy do soboty), sprowadzając wyroby od prominentnych lokalnych producentów – palię alpejską z hodowli Siegfrieda Grubera, wołowinę od Leonharda Pertla, czy ekologiczne lody od Hansa Petera Hubera (te ostatnie dopiero od marca). Wyjątkowe przysmaki, również wegańskie, serwowane są w hotelu „Hochschober”, a w hotelu „Romantik Seehotel Jägerwirt” gotuje się zgodnie z mottem: „Ekologiczne jest dobre, regionalne jest lepsze, lokalne – najlepsze”.

To co nas wyróżnia
Ze względu na rozległe możliwości i świetną organizację, Turracher Höhe cieszy się tytułem Najlepszej Fun-Mountain (Góry zabawy) w Austrii, a opiniotwórczy portal Skiresort.de przyznał mu w 2016 roku tytuł „Wiodącego ośrodka narciarskiego” w grupie stacji narciarskich oferujących trasy do 60 km. Jednak we wszystkich wymienionych dziedzinach Turracher Höhe ma potężną konkurencję. Nieustanny wyścig sprawia, że utrzymywanie najwyższego poziomu jest koniecznością i dawno już weszło w krew gospodarzom. Skłania ich także do poszukiwania niecodziennych, wyróżniających rodzimą stację atutów. Przebojem Turracher Höhe są stokowi kamerdynerzy (Pistenbutlerzy). Jeszcze kilkanaście lat temu była to usługa związana z jednym tylko hotelem. Dziś dostępna jest dla wszystkich, w – rzecz jasna – zleconym zakresie. Butlerzy przemieszczają się codziennie po ośrodku ułatwiając gościom życie. Na zakatarzone nosy mają zawsze pod ręką chusteczki, na zaczerwienione słońcem twarze – krem z filtrem. Wyposażeni w Snowmobile pojawiają się w umówionych miejscach i rozstawiają barek, by serwować Prosecco i smakołyki. Na zlecenie towarzyszą narciarzom przez cały dzień na stoku. Natomiast ich ekskluzywna oferta związana z wybranymi hotelami obejmuje na przykład poranne wędrówki na rakietach śnieżnych z obfitymi śniadaniami w górach lub całodniowe narciarskie tury z kulinarnymi przystankami. Usługę „Rent a Butler” można zamówić przez Tourismusverein Turracher Höhe (mailowo: info@almbutler.at, bądź telefonicznie: +43 4275 8392-0; informacje o ofercie i warunkach wynajmowania butlerów: www.turracherhoehe.at).


Turracher Höhe (po polsku!) : www.turracherhoehe.at
Austria.info dla dziennikarzy: www.press.austria.info

Wolfgang znad Weissensee

Nie ma to jak żywa promocja! Strategię zapoczątkowaną uczynieniem z Franza Klammera – legendy narciarstwa alpejskiego, ambasadora karynckich atrakcji, land ze słonecznej strony Alp z powodzeniem kontynuuje. Do wypoczynku w Karyntii zachęcali już: Elmar Ebner – butler (kamerdyner) i Ron Kapteyn – strażnik z Parku Narodowego Wysokie Taury. Tym razem wyzwanie podjął Wolfgang Wernitznig – trener personalny.

Wolfgang znad Weissensee, czyli Wolfgang Wernitznig opowiada o walorach wypoczynkowych i aktywnej rekreacji nad Weissensee w Karyntii, fot. Paweł Wroński

Przed rozpoczęciem sezonu zimowego 2018/2019, Wolfgang Wernitznig, od kilkunastu lat trener personalny i aktywny triathlonista, opowiadał o tym co robić nad Weissensee (zwłaszcza zimą), najwyżej położonym w Karyntii jeziorem. Jego tafla pokryta lodem, zamienia się każdego roku w największe naturalne lodowisko w Alpach. Na 4 miesiące!

Pierwsi zaczęli korzystać z tego Holendrzy, którzy zwyczajowo ścigali się na łyżwach na zamarzniętych kanałach w rodzinnym kraju. Gdy klimat się zaczął ocieplać, wyścigi na kanałach przeszły – niestety – do historii. Dopiero gdy doroczny turniej przeniesiono na taflę karynckiego jeziora, Holendrzy mogli znowu się ścigać. Zarazili przy okazji swoją pasją łyżwiarzy z innych krajów.

Wolfgang Wernitznig z Karyntii, fot. Paweł Wroński

W zbliżającym się zimowym sezonie, ich słynne wyścigi na dystansach 100 i 200 km (sic!) oraz wymagający żelaznej kondycji triathlon odbędą się już po raz 31. pod austriackim niebem! Ponad 3 tysiące uczestników, w tym światowa czołówka łyżwiarzy szybkich, będzie się ubiegać o medale, a najlepsi (czyt. najsilniejsi / najwytrwalsi), będą bić rekord na tym niewyobrażalnie długim dystansie, który wynosi obecnie 5 godzin i 11 minut.

 

Weissensee leży na wysokości 945 m. Jego woda jest krystalicznie czysta więc nadaje się do picia, a ponadto jest tak ciepła, że od wiosny do jesieni można się w niej z powodzeniem kąpać. Zimą, zamarznięta tafla zamienia się w lodowisko o powierzchni 6,5 km², a miłośnicy nurkowania (pod lodem), mogą cieszyć się widocznością w promieniu nawet 40 m.

 


Weissensee: www.weissensee.com oraz www.natureislauf.at
Alternative Holländische 11-Städte-Tour (najbliższe zmagania: 22 stycznia – 2 lutego 2019): www.weissensee.com
Wolfgang Wernitznig: www.facebook.com oraz www.weissensee-aktiv.com
Triathlon na Weissensee: www.weissensee-triathlon.at

Ekskluzywnie bez gwiazdek

Schwarzer Adler, butikowy hotel przy Kaiserjägerstrasse 2 w Innsbrucku, należy z pewnością do najbardziej ekskluzywnych w całej Austrii, a jednak nie ma żadnej gwiazdki.

Tak się dzieje dlatego, że obiekt nie poddaje się kategoryzacji. To oczywiście ewenement na skalę nie tylko Tyrolu, ale całej Republiki, choć usprawiedliwiony. Gospodarzami hotelu o 500-letniej tradycji jest obecnie 15 pokolenie rodziny Ultsch, która go prowadzi od początku (tak długą tradycją może się w stolicy Tyrolu poszczycić chyba tylko rodzina słynnych ludwisarzy, Grassmayrów). Z gościny Ultschów korzystały nieraz koronowane głowy, co symbolizują akcenty wyposażenia z habsburskimi orłami z kryształkami od Swarovski’ego, na czele.


„Schwarzer Adler” należy do grupy Adlers Hotel wraz z nowoczesnym „Harry’s Home”, usytuowanym tuż przy głównym dworcu kolejowym w Innsbrucku.
www.schwarzeradler-innsbruck.com
www.deradler.com


„Schwarzer Adler” był już wspomniany na tym blogu, w artykule zatytułowanym: „Cesarski Innsbruck”: https://pawelwronski.blog/

Cicha Noc… i myszy

Popularność pieśni „Cicha Noc” narasta podobnie do kręgów na wodzie, rozchodzących się coraz szerzej wokół miejsca, w które spada rzucony od niechcenia kamyk.

Pieśń rozbrzmiewa dziś na wszystkich kontynentach. Jest najbardziej znaną kolędą na świecie, bo słowa przetłumaczono jak dotąd na ponad 300 języków i dialektów, melodię zaś aranżowano po wielokroć, dostosowując do różnych konwencji – od jazzu, po gospel czy pop.

 

Po raz pierwszy „Cichą Noc” zaśpiewano podczas pasterki 24 grudnia 1818 roku w kościele św. Mikołaja w Oberndorfie koło Salzburga.

 

Wiersz zatytułowany „Weinachtslied” (Pieśń Bożonarodzeniowa), napisał w 1816 roku, piastujący w parafii w Oberndorfie funkcję wikarego, ksiądz Józef Mohr. Ponoć pod wpływem wzruszenia jakiego doznał odwiedzając ciężko chorą, ubogą kobietę. Tuliła z uśmiechem niemowlę oczekując ostatniego namaszczenia. W wigilię 1818 roku, Mohr poprosił Franciszka Ksawerego Grubera o melodię do tamtego wiersza. Gruberowi, który uczył muzyki w szkole w sąsiednim Arndorfie, prowadził chór i obsługiwał organy w obu parafiach, zajęło to zaledwie kilka godzin. Ani poeta, ani muzyk, nie przypuszczali jaką sławę zyska wkrótce ich skromny utwór.

Ba, istotną rolę w tej historii odegrały… myszy! Uszkodziły bowiem kościelne organy w Oberndorfie. Gruber wziął gitarę i grał melodię śpiewając głębokim basem, Mohr mu wtórował barytonem, a parafialny chór powtarzał ostatnie wersy zwrotek. Trudno przy tym nie ulec wrażeniu, że Stwórca posłużył się szarymi gryzoniami świadomie. Organy zawsze brzmią przecież podniośle, nawet w małym wiejskim kościele. Gitara zaś należy do domowego, kameralnego instrumentarium. W niemieckojęzycznych krajach alpejskich używa się jej zresztą powszechnie w Haus Musik, tradycyjnym rodzaju muzyki, towarzyszącej rodzinnym uroczystościom, rozbrzmiewającej często także w knajpach. Uszkadzając organy, myszy „zdjęły” z pieśni odium monumentalności, a to ułatwiło jej rozpropagowanie. Ponadto, szukając pomocy wezwano organmistrza z tyrolskiego Fügen, Karla Maurachera. Naprawić instrumentu wprawdzie nie zdążył, ale zachwycony kolędą, zaprezentował ją swym ziomkom.

Ten drobny z pozoru fakt uruchomił cały łańcuch zdarzeń, bowiem rodzinna wieś Maurachera leży w Zillertal, tyrolskiej dolinie o długowiecznych muzycznych i rzemieślniczych tradycjach. Jej mieszkańcy wędrowali po Tyrolu i krajach ościennych, sprzedając swój kunszt i wyroby, nierzadko także koncertując na jarmarkach. W takich ponoć okolicznościach „Cicha Noc” wpadła w ucho samemu Franciszkowi Józefowi I, goszczącemu wówczas na zamku w Fügen. Historia odnotowała rodzinę Ur-Reinerów z Fügen, którzy zaśpiewali pieśń w 1822 roku, mając za słuchaczy Franciszka Józefa I i cara Aleksandra. Rosyjskiego władcę tak tyrolskie śpiewanie ujęło, że niczym przed zwycięzcami „Mam talent”, otworzył przed Reinerami wrota kariery – zaprosił ich do Petersburga. Potem przyszły kolejne zaproszenia, choćby do Anglii, na dwór Jerzego IV. Niespełna dekadę później, Strasserowie z Hippach, także miejscowości z Zillertal, zaśpiewali „Cichą Noc” w siedzibie cechu sukienników w Lipsku, a wkrótce potem wystąpili przed pruską parą królewską.

Koncerty dla możnych tego świata wywindowały utwór na szczyty popularności. W 1833 roku po raz pierwszy wydrukowano ją w śpiewniku. W 1839, pieśń usłyszał Nowy Jork, zaś w 1840 wykonał ją berliński chór katedralny, którym dyrygował Feliks Mendelssohn. Niedługo potem Berlińska Kapela Królewska włączyła ją do stałego repertuaru, i śpiewała każdego roku w Boże Narodzenie. Kolejne kroki należały do misjonarzy protestanckich i katolickich, którzy ponieśli kolędę w odległe zakątki Afryki, Ameryki Południowej i Azji.

Kościół, w którym odbyło się prawykonanie „Cichej Nocy” już nie istnieje, bo niszczyła go systematycznie wylewami, rzeka Salzach. Zrujnowaną świątynię rozebrano, i dopiero w 1937 roku wzniesiono w tamtym miejscu rotundę nazywaną potocznie Stille Nacht Kapelle (Kaplicą Cichej Nocy).

Każdego roku, 24 grudnia o goodzinie 17.00 rozpoczyna się tam ceremonia upamiętniająca pierwsze wykonanie pieśni. W kulminacyjnym punkcie programu artyści intonują ją tak jak przed 200 laty – na 2 głosy i gitarę z towarzyszeniem chóru. Utarł się też obyczaj, że tysiące ludzi przed kaplicą dołącza swe głosy, śpiewając pieśń we własnych językach. W takiej atmosferze, zawarte w słowach kolędy przesłanie miłości i pokoju, nabiera szczególnej mocy.

 

W 2018 roku Austria będzie uroczyście celebrować 200 rocznicę prawykonania kolędy „Cicha Noc”. Z okazji jubileuszu planowany jest cały szereg przedsięwzięć, które składają się na projekt zatytułowany „Kraina Cichej Nocy”. Niektóre wydarzenia oraz powstająca sieć Muzeów „Cichej Nocy”, wejdą na stałe do oferty turystycznej trzech landów związanych najmocniej z powstaniem kolędy, jej twórcami oraz popularyzacją pieśni: Kraju Salzburskiego, Górnej Austrii i Tyrolu.

 


Materiał przygotowany dla www.austria.info w związku z jubileuszem 200-lecia kolędy „Cicha Noc”.


Więcej o kolędzie, jej popularyzacji oraz roku jubileuszowym: www.austria.info
„Kraina Cichej Nocy”: www.stillenacht.at
O „Krainie Cichej Nocy” w niniejszym blogu: http://pawelwronski.blog


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Austria – „Kraina Cichej Nocy”

Z okazji 200-lecia prapremierowego wykonania „Cichej Nocy”, miejscowości związane z powstaniem pieśni, jej twórcami oraz początkami triumfalnego marszu kolędy przez świat, realizują wspólnie projekt zatytułowany „Kraina Cichej Nocy”.

W umownych granicach owej „Krainy” znalazły się miejscowości z Kraju Salzburskiego i z Górnej Austrii, związane z biografią Józefa Mohra, autora słów kolędy oraz Franciszka Ksawerego Grubera, który skomponował melodię, a także szereg tyrolskich miasteczek i wsi, skąd pieśń oraz zawarte w niej przesłanie miłości i pokoju popłynęły w świat.

Szereg zaplanowanych wydarzeń odbędzie się jedynie w roku jubileuszowym, miejsca natomiast pozostaną już na zawsze otwarte dla zwiedzających. Gospodarze opracowali też szereg tras turystycznych z atrakcjami, które będzie można poznać dokładniej pod opieką przewodników. To znakomita okazja by poznać dzieje pieśni oraz odwiedzić miejsca, w których żyli i pracowali jej twórcy.


 

Pamiątki w Kraju  Salzburskim
Miejscem szczególnym na szlakach „Cichej Nocy” jest podsalzburski Oberndorf. W miasteczku znajduje się Stille Nacht Kapelle – Kaplica „Cichej Nocy”, wzniesiona na miejscu kościoła św. Mikołaja, w którym po raz pierwszy zaśpiewano kolędę w nocy z 24 na 25 grudnia 1818 roku. Okna kaplicy zdobią witraże z wizerunkami Józefa Mohra i Franciszka Grubera. Łatwo ich poznać, bo Mohr trzyma w rękach gęsie pióro i papier, Gruber zaś gitarę i partyturę. Na drzwiach widnieje napis: „Pokój ludziom dobrej woli”. Natomiast w miejscu gdzie była plebania działa dziś muzeum historii słynnej pieśni. W jego bogatych zbiorach znajduje się m.in. list z Berlina do Salzburga z 1854 roku, z pytaniem o autorstwo kolędy.

W sąsiadującej z Oberndorfem miejscowości Arnsdorf, Gruber uczył muzyki i prowadził chór. Znajduje się tam budynek najstarszej wciąż działającej w Austrii szkoły, w którym urządzono Muzeum Cichej Nocy. Kościół pielgrzymkowy p.w. Marii w Mösl mieści we wnętrzu oryginalne organy, na których grał Gruber, a na wieży biją dziś Dzwony Cichej Nocy. Ponadto, szlak turystyczny Oberndorf-Arnsdorf nazwano imionami Grubera i Mohra.

Gdy Berlin zainteresował się kulisami powstania kolędy, Gruber mieszkał już w Hallein, gdzie – podobnie jak wcześniej w Arndorfie koło Oberndorfu – grał na organach i prowadził chór. Poproszony o odpowiedź, z właściwą sobie skromnością opisał okoliczności powstania i pierwsze wykonanie pieśni. Otoczony liczną rodziną zmarł w Hallein w 1863 roku. Jego związki z miastem upamiętniała dawniej jedynie skromna płyta, na której odnotowano, że skomponował melodię „Cichej Nocy”. Teraz pamiątek będzie więcej. W farze zagrają organy Cichej Nocy – inauguracyjny koncert odbędzie się 25 listopada 2018, a w odnowionym budynku, w którym Gruber mieszkał, we wrześniu 2018 otwarte zostanie Muzeum Cichej Nocy. Poczesne miejsce wśród eksponatów zajmie gitara, na której Franciszek Ksawery Gruber grał w ową pamiętną noc przed 200 laty.

Mniej szczęśliwie potoczyły się losy Józefa Mohra, który zmarł w Wagrein 15 lat wcześniej od Grubera. Pochowano go w zbiorowej mogile, ponieważ nie pozostawił żadnych pieniędzy. Nic dziwnego, przez całe życie oddawał każdy grosz potrzebującym, a ze zgromadzonych oszczędności ufundował szkołę dla dzieci z najuboższych rodzin. Dziś Mohr doczekał się uznania. Nad Hintersee wzniesiono Kaplicę Pamiątkową jego imienia, a od grudnia 2017 we wnętrzach Pfegerschlössl będzie można zwiedzać ekspozycję poświęconą imponującej liczbie ponad 300 przekładów kolędy na języki i dialekty z całego świata.

Zgodnie z tradycyjnym przekazem, Mohr napisał wiersz wykorzystany jako słowa kolędy w miejscowości Mariapfarr. Teraz inauguruje tam działalność kolejne Muzeum Cichej Nocy, urządzone w pieczołowicie odrestaurowanej Mohr-Stube – izbie ozdobionej jedynie srebrnym ołtarzykiem, w której ksiądz pracował. Ponadto, fontannie bijącej przed odnowionym kościołem pielgrzymkowym nadana zostanie nazwa „Cichej Nocy”.

Również Salzburg, stolica landu, uczci rocznicę powstania kolędy. Na scenie teatralnej Felsenreitschule będzie wystawiany musical „Opowieść Cichej Nocy”. Muzykę skomponował nie byle kto, ale John Debney, autor ścieżek dźwiękowych do tak znanych produkcji hollywoodzkich jak „Epoka Lodowcowa”, „Sin City”, „Księga Dżungli”, czy „Pasja”. Premiera odbędzie się 24 listopada 2018 roku. W Miejskim Muzeum Salzburga otwarta zostanie wystawa „Cicha Noc. 200. Kreacja, przesłanie i komercja.”. Ponadto, do sieci miejskich tras turystycznych dołączono szlaki gruberowski i mohrowski, przecinające się ze ścieżkami mozartowskimi. Prowadzą m.in. na Steingasse, przy której urodził się Mohr i do katedry, w której wnętrzu wciąż stoi misa, wodą z której go ochrzczono.


 

Pamiątki w Górnej Austrii
Z tego właśnie, stosunkowo słabo nam znanego kraju związkowego Austrii pochodził Franciszek Ksawery Gruber. Urodził się w 1787 roku w Steinpointsölde nieopodal Hochburg-Ach, w rodzinie tkaczy. Zgodnie z tradycją miał uczyć się fachu i przejąć po ojcu warsztat. Mimo sprzeciwu rodziny, porzucił jednak tkackie rzemiosło, zdobył wykształcenie muzyczne i został nauczycielem. W dawnym warsztacie w Hochburgu urządzono Izbę Pamięci, a ulicami miasteczka poprowadzono Ścieżkę Życia Franciszka Ksawerego Grubera. Szlak tworzy pętlę. Zaczyna się i kończy w gotyckiej farze z organami noszącymi imię muzyka i ma 6 przystanków, symbolizujących poszczególne kontynenty. Umieszczono na  nich zwrotki kolędy z opisem tego co się działo na danym kontynencie w czasie gdy powstawała „Cicha Noc”.

Z biografią Grubera wiąże się także Ried im Innkreis. Zachowane fasady kamienic przypominają jego młodość w burzliwej epoce napoleońskiej. Zrządzeniem losu do Ried trafił w 1933 roku żłóbek, który w 1818 znajdował się w kościele w Oberndorfie, i przy którym zaśpiewano po raz pierwszy kolędę „Cicha Noc”. Eksponat wzbogacił zbiory Domu Folkloru Innviertel.

Ostatnim miejscem związanym z kolędą w Górnej Austrii jest malownicze miasteczko Steyer. W tamtejszym Austriackim Muzeum Bożonarodzeniowym, od listopada 2018 roku będzie można oglądać reprodukcję pierwszego drukowanego śpiewnika, w którym w 1833 roku znalazła się „Cicha Noc”.


 

Tyrolczycy i epopeja „Cichej Nocy”
Pieśń narodziła się pod Salzburgiem zanim w Europie przebrzmiały echa napoleońskiej zawieruchy. W owym czasie szczególne powody do niepokoju mieli mieszkańcy pięknego Salzburga. Przez stulecia miasto było przecież stolicą udzielnego kościelnego państwa, które z rozkazu Napoleona zsekularyzowano. Sytuacja zmieniła się i była napięta, bo na bogactwa Salzburga ostrzyły sobie apetyty zarówno popierająca swego czasu Napoleona Bawaria jak i habsburskie imperium. Przesłanie pokoju zawarte w słowach pieśni było w tej sytuacji szczególnie bliskie sercom Salzburczyków.

Jednak bez udziału Tyrolczyków, pieśń nie podbiłaby serc tak wielu ludzi, a przynajmniej nie tak szybko. W sekwencji zdarzeń jakie doprowadziły do rozpropagowania pieśni kluczową rolę odegrał przypadek – konieczność naprawy organów w kościele w Oberndorfie, w związku z czym we wsi pojawił się organmistrz, Karl Mauracher. Usłyszał „Cichą Noc” i tak nią zafascynował, że zaprezentował pieśń sąsiadom z rodzinnego Fügen w położonej dziś na granicy Kraju Salzburskiego i Tyrolu Zillertal. Ci zaś, w większości utalentowani rzemieślnicy i muzykanci, wiedli aktywne życie, prowadząc handel, świadcząc usługi zleceniodawcom z Tyrolu oraz z krajów ościennych, a zarazem dając koncerty na jarmarkach, a nawet w zamkach i pałacach, o ile ich tylko zaproszono.

Muzeum historyczne Widumspfiste w Fügen prezentuje tradycje muzyczne górali z Zillertal. Muzyczne oblicze doliny reprezentuje też rodzian Ur-Reiner, której przedstawiciele zaśpiewali Cichą Noc na miejscowym zamku w 1822 roku. Właściciel dóbr graf Ludwig von Dönhoff gościł wówczas znamienite osobistości – cesarza Franciszka Józefa I i cara Aleksandra. Kunszt góralskich artystów oczarował monarchów tak dalece, że car zaprosił ich do Petersburga, a w ślad za tym przyszły kolejne zaproszenia, między innymi do Anglii, na dwór Jerzego IV. Przy kościele parafialnym w miasteczku, wznosi się na cmentarzu pomnik rodziny Ur-Rainer. Muzeum w Fügen posiada też największą na świecie płytotekę z nagraniami „Cichej nocy”. A człowiek, który jak mało kto przysłużył się popularyzacji kolędy, Karl Mauracher doczekał się w miasteczku pamiątkowej płyty.

Kolejna muzyczna miejscowość Zillertal to Hippach. Pochodziła stamtąd rodzina Strasserów, którym przypisuje się niemniej istotną rolę w popularyzacji kolędy na świecie do Reinerom. W Hippach zachował się ich XVIII-wieczny dom z zagrodą zbudowany i ozdobiony w typowy dla Zillertal sposób.

Znane narciarzom zillertalskie Mayrhofen znane jest także z aranżacji pieśni na chór męski i orkiestrę dętą. W repertuarze miejscowych zespołów nie brakuje oczywiście „Cichej Nocy”.

Na długiej liście miejsc związanych z dziejami „Cichej Nocy” znajduje się jeszcze  Achensee. Okolice tego tyrolskiego jeziora znane są szeroko od końca XIX wieku z wydobycia oleju skalnego o zdrowotnych właściwościach, i wyrobu na jego bazie wysokiej jakości kosmetyków. Zanim jednak miejscowości Achensee stały się znane z zabiegów SPA, Ludwig Reiner wzniósł nad wodą luksusowy hotel Seehof. Było go na stać po uwieńczonych sukcesem występach śpiewaczych na dworach Rosji i Anglii oraz w Ameryce. Hotel przyciągał bogatą klientelę ze świata, a za sprawą właściciela, w Sixenhof utarł się obyczaj przypominania każdego roku historii „Cichej Nocy” w zabytkowej stajence liczącej kilkaset lat. Współcześnie, pieśń rozbrzmiewa w okresie świątecznym również na pokładach statków kursujących po Achensee, podczas nastrojowej imprezy „Boże Narodzenie jak dawnej”.


Projektowi „Kraina Cichej Nocy” patronuje Stowarzyszenie Cichej Nocy: www.stillenacht.at


Materiał przygotowany dla www.austria.info w związku z jubileuszem 200-lecia kolędy „Cicha Noc”.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Guten Appetit & Vollgas!

Być w Styrii i nie usiąść za stołem to po prostu grzech. Z drugiej strony – macie rację – biesiadowanie może się kłócić z aktywnym wypoczynkiem. Jednak gospodarze Schladming-Dachstein komponują owe sprzeczności po mistrzowsku, w spójną – sportową i smaczną całość.

Ba, z regionalnej kuchni uczynili główny wątek programu „Ski amadé made my day”, jaki będzie przebojem nadchodzącego sezonu w Ski amadé – największym zrzeszeniu narciarskim Austrii. Dzień pod okiem instruktora na huśtawce w Schladming wyznaczy liczba „4”: 4 szczyty, 4 schroniska, 4 potrawy. Dzień zacznie się pożywnym śniadaniem w gospodzie Schnepf’n Alm. W schronisku Hochwurzen (Hochwurzenhütte), przyjdzie czas na smakowitą przekąskę -zupę z knedlami z serem. Na obiad w gospodzie Schafalm podadzą jagnięcinę z odpowiednio dobranym winem. Kolacja w kompleksie Alm-Arena u podnóża góry Hauser Kaibling i pożegnalna paczka z delikatesami z regionu Schladming-Dachstein zakończą przygodę.

Może o tym nie wiecie, ale w bajkach są najprawdziwsze rzeczy na świecie!

Dla wyjaśnienia: wspomniana Alm-Arena to wzniesiony właśnie nakładem 5,5 mln euro kompleks gastronomiczny. Po cóż w regionie pełnym gospód (56 górskich schronisk z wyszynkiem, a licząc z lodowcem… 98!), wydawać fortunę? Ano, dla przyjemności gości, by w na wskroś nowoczesnym obiekcie zwieńczonym szklaną kopułą otwieraną przy ładnej pogodzie, serwować potrawy na najwyższym poziomie.

Smaczne fakty i akty wyznaczają narciarski dzień w Schladming-Dachstein. Na marzec zaś przypadną wielkie plenerowe imprezy z produktami spożywczymi w roli głównej. Od 10 do 17 marca 2018, rolnicy będą sprzedawać swoje specjały w górach, zamieniając schroniska w najwyżej położone w Alpach targowisko. Restauracje uczestniczące w marcowym festiwalu „Snow & Beef” zaserwują dania z najwyższej jakości wołowiny, legitymującej się austriackim certyfikatem jakości AMA. 25 marca na Planai odbędzie się największe grillparty w Austrii, a słynny kucharz Johann Lafer i wykładowcy z Akademii Grillowania Weber udzielą wskazówek na temat perfekcyjnego przyrządzania potraw na ruszcie. Smacznego!


Festiwal „Snow & Beef” odbywa się w kilku regionach narciarskich w róznych terminach; w Schladming-Dachstein w I połowie marca (link do galerii z edycji 2017 roku): www.snowandbeef.at

AMA: www.amainfo.at oraz www.tasteofaustria.org

Johann Lafer (z pochodzenia Styryjczyk, gwiazda niemieckojęzycznej telewizji kulinarnej; prowadzi też własną restaurację „Val d’Or” w Stromburgu w Nadrenii-Palatynacie w Niemczech): www.johannlafer.de oraz www.lafer.de (w portalu, w zakładce Rezepte zamieszcza ciekawe przepisy)


O szczegółach zimowej oferty Schladming-Dachstein dowiecie się ze stron www.austria.info

Na youtube’owskim kanale ośrodka, zamieszczono w 2017 roku poniższą produkcję

Albo starsze ujęcie – film z 2013 roku, przygotowany na potrzeby promocji sezonu zimowego 2013/2014.

Schladming-Dachstein: www.schladming-dachstein.at


Tekst przygotowany do spotu radiowego, reklamującego sezon zimowy 2017/2018 w Austrii.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Biała huśtawka i dach Styrii

Zapamiętajcie dobrze słowa: Schladming-Dachstein, huśtawka narciarska i lodowiec, położony zresztą najbliżej od polskich granic. Po co? Żeby dobrze kojarzyć tę perełkę wśród zimowych stacji Styrii i całej Austrii.

Zwróćcie uwagę, że nad Schladming górują 4 kopce. Zimą łączą je wyciągi i oplata 123 km tras, dzięki którym można przenosić się z jednego na drugi bez odpinania nart – na tym właśnie polega narciarska huśtawka! Jazda po niej ekscytuje, a widoki na pobliski Dachstein oszałamiają. Niezwykłe jest też to, że tuż obok siebie trenują zawodnicy i dzieci, które stawiają pierwsze kroki na nartach. Fabryka mistrzów, jako żywo (albo, inaczej mówiąc – tak się wychowuje mistrzów)!

Może o tym nie wiecie, ale w bajkach są najprawdziwsze rzeczy na świecie!

Jeśli nie sprawdzicie na własnej skórze, to pewnie nie uwierzycie, że slogany nie kłamią. Walory kopca Hauser Kaibling oddaje hasło „Najpiękniejsze stoki”. Nie tylko ze względu na rozciągające się stamtąd widoki, ale również na nienaganne przygotowanie tras. Planai to „Mistrzowska góra”, bo odbywały się na niej najwyższej rangi zawody w narciarstwie alpejskim i obrosła najgęściej nowoczesną infrastrukturą. Hochwurzen ma charakter rodzinny, bo można tu szaleć w dzień i po zmierzchu, na nartach, desce i sankach, na zdobywających szybko popularność tzw. „zabawnych stokach”, czyli trasach z przeszkodami. Ostatni z kopców, Reiteralm jest już dobrze znaną „górą treningową światowej elity narciarstwa”.

Dachstein, któremu do 3 tysięcy brakuje zaledwie 4 m, to po prostu dach Styrii. Wieńczy go skalny grzebień, spod którego opadają trasy zjazdowe. Położone u stóp masywu Ramsau stanowi alpejską Mekkę narciarzy-biegaczy, bo w całym regionie przygotowano im 435 km tras, a na lodowcu znajdują się te najwyżej położone i widokowo najatrakcyjniejsze! A czy wy, często biegacie na nartach po dachu? 🙂


Zima w Schladming-Dachstein: 
www.austria.info
www.schladming-dachstein.at


Tekst przygotowany do spotu reklamującego sezon zimowy 2017/2018 w Austrii.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


 

Pierwszy (region) w Zillertal

Narciarze i deskarze, powszechnie wieadomo, że najbardziej kochacie kolor biały.

Zwróćcie jednak uwagę jak pięknie rysują się na jego tle zielone i czerwone wieże kościołów w wioskach Zillertal. Zwyczajowo, te pierwsze strzelają w niebo na prawym brzegu potoku, i są znakiem przynależności do diecezji salzburskiej. Te z czerwonych wieżami na brzegu lewym, są tyrolskie. Oryginalny podział utrzymuje się od blisko 1200 lat! Decydując się na urlop w Zillertal wybieracie pogranicze dwóch wielkich austriackich landów oraz łączące je królestwo śniegu. W stacjach doliny czekają pieczołowicie przygotowane nartostrady oraz niemal nieograniczone tereny off-pist. Tylko na osławionym Hintertuxie szczeliny w lodowcowych jęzorach bywają tak groźne, że naprawdę nie wolno opuszczać wyznaczonych do jazdy stref.

Zillertal należy do najpotężniejszych dolin Tyrolu, a każdy z jej ośrodków zapewnia tyle doznań, że i tak nie wystarczy jednego urlopu byście go poznali. Tak jest z położonym na początku doliny Fügen-Kaltenbach. Erste Ferienregion im Zillertal obejmuje tereny aż 12 malowniczych wiosek od Strass po Aschau. W zeszłym roku, regionalnym karnetem objęto trasy Hochzillertal-Hochfügen, a w grudniu bieżącego rusza gondola z Fügen do Spieljoch. Dzięki fuzjom, łączna długość zróżnicowanych tras przekracza już 100 km, najwyżej położone punkty systemu znajdują się na wysokości 2500 m, a z urządzonymi terenami narciarskimi sąsiadują rozległe, nieratrakowane stoki.

 

Może o tym nie wiecie, ale w bajkach są najprawdziwsze rzeczy na świecie!

 

Powstał w ten sposób nowoczesny, oryginalny ośrodek, w którym dobrze czują się zarówno rodziny z małymi dziećmi, jak żądni adrenaliny, młodzi i silni freeriderzy. Jeden z najrozleglejszych w Tyrolu, łączący w spójną całość centrum wypoczynkowo-usługowe i kąpielisko Erlebnistherme w Kaltenbach z klimatycznymi wioskami wokół. Rzeczywiście, „pierwszy w Zillertal”!


Rozległe tereny narciarskie – tak wygląda teren „pierwszego ośrodka w Zillertal”.


Termy w Kaltenbach w Zillertal, obchodzą w 2017 roku 10-lecie!


O szczegółach zimowej oferty Erste Ferienregion im Zillertal dowiecie się ze stron www.austria.info oraz www.best-of-zillertal.at

Możecie też obejrzeć mnóstwo krótkich filmów na youtube’owskim kanale ośrodka (www.youtube.com) – zobaczycie jak tam jest fajnie!


Tekst przygotowany do spotu reklamującego sezon zimowy 2017/2018 w Austrii.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Ötztal niemal szekspirowskie

Przez długie lata właściciele wyciągów w Sölden oraz w Obergurgl-Hochgurgl nie mogli się dogadać. Jak u Szekspira: dwa zwaśnione rody, nienawiść, miłość… sami wiecie.

Dopiero gdy interesy przejęło młode pokolenia, konflikty ustały. Inaczej jednak niż w słynnym dramacie, bo z happy endem. I dziś już jest… wspólny karnet! Pow(d)er Card na 256 km perfekcyjnie przygotowanych tras i niezrównane tereny off-pist.

Może o tym nie wiecie, ale w bajkach są najprawdziwsze rzeczy na świecie!

Ötztal słynie z wyjątkowo długiej zimy, 350 km tras łącznie oraz widoków na 250 trzytysięczników z najwyższym w austriackim Tyrolu Wildspitze (3774 m wysokości). Ozdobą doliny jest Ötz – stare miasteczko z domami malowanymi tak pięknie, jak tylko w Tyrolu potrafią. Idealne na rodzinny wypoczynek jest natomiast Vent. Do wioski biegnie droga w bajecznej scenerii, a na miejscu jest kameralnie, cicho, pięknie. Konkuruje z nią także stworzony dla rodzin region Hochötz-Kühtai, z najwyżej położoną w Austrii wioską, wyrosłą w sąsiedztwie pałacyku myśliwskiego Habsburgów. Obergurgl-Hochgurgl nie mają wprawdzie lodowców, ale trasy poprowadzone tak wysoko, że zbiegają w dolinę z niemal 3 tys. metrów w dziewiczej alpejskiej scenerii. A jeszcze możecie tam zajrzeć do najwyżej na świecie położonego muzeum motocykli! Po dniu spędzonym aktywnie na śniegu, relaks znajdziecie kąpiąc się i poddając zabiegom wellness w termach Aqua-Dome w Längenfeld. Bez trudu, bo tak jak do kolejek dojeżdża się Skibusami, tak do Aquaprku kursują Aquabusy!

AquaDome w Längenfeld – wymarzone miejsce po nartach, fot. Paweł Wroński

Zimą w Ötztal odbywają się wyjątkowe imprezy. Sezon zaczyna się hucznym otwarciem Narciarskiego Pucharu Świata. Po górach niesie się echem muzyka podczas Festiwalu Electric Mountain, a na zakończenie sezonu, na lodowcu Rettenbach tańczą w światłach reflektorów ratraki, opowiadając historię przemarszu przez Alpy wojsk i słoni Hannibala.


O szczegółach zimowej oferty Ötztal dowiecie się ze stron www.austria.info


Tekst przygotowany do spotu reklamującego sezon zimowy w Austrii.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Bond wraca… do Sölden

Kiedy James Bond zawitał do Austrii, do tyrolskiego Sölden, świat zamarł w oczekiwaniu na jego zjazd na nartach z któregoś z osławionych miejscowych lodowców.

Niestety, producenci „Spectre” tak się obawiali choćby najdrobniejszej kontuzji u Daniela Craiga, że zabronili mu narciarstwa kontraktem, nie bacząc nawet na to, że gdzie jak gdzie, ale w Austrii, w Tyrolu, nartostrady są przygotowane tak perfekcyjnie, że zjeżdża się bezpiecznie. Nic to, nienagannie ubrany James odwiedził klinikę Hofflera – w rzeczywistości futurystyczną restaurację „Ice Q” na trzytysięczniku Gaislachkogl, a potem z właściwą mu fantazją zamienił awionetkę w bobslej, i było niemniej emocjonująco. Dziwicie się? Przecież Austria, Tyrol, a zwłaszcza Ötztal i Sölden, to królestwo śniegu, więc sporty zimowe rządzą!

Może o tym nie wiecie, ale w bajkach są najprawdziwsze rzeczy na świecie!

Na najbliższy sezon gospodarze przygotowali okryty póki co tajemnicą come back Bonda do Sölden. Wiadomo tylko, że emocjonującą interaktywną instalację filmową pod nazwą „007 Elements”, przygotowuje ceniony architekt tyrolski Johann Obermoser. Jak to będzie wyglądać, dowiecie się zaraz na początku zimowego sezonu. Na razie zdradzimy tylko tyle, że ekscytującego obiektu szukać trzeba obok „Ice-Q”, którą także projektował Obermoser, i, że aby się tam dostać, trzeba będzie przejść wyjątkowym tunelem.

Jakby tego było mało, obok lodowca Rettenbach otworzy podwoje inna, zmodernizowana restauracja – konsekwentnie – także z atrakcją w iście bondowskim stylu: z barem lodowym z ruchomym dachem!

Hitem sezonu będzie ponadto – po raz pierwszy w historii! – wspólny karnet Pow(d)er Card na tereny narciarskie Sölden oraz przepiękne trasy Obergurgl-Hochgurgl, terenu położonego w zamknięciu Ötztal. To niesłychane przedsięwzięcie, ale opowiemy o nim innym razem.


O szczegółach zimowej oferty Ötztal dowiecie się ze stron www.austria.info


Tekst przygotowany do spotu reklamującego sezon zimowy w Austrii.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


 

„Latający Holender” i Wysokie Taury

Choć nie jest Austriakiem, ale Holendrem, Ron Kapteyn zna Wysokie Taury od dziecka. Był bowiem rok 1962 gdy jego rodzice spędzili swój pierwszy urlop pd Groβglocknerem.

Ron Kaptein – ranger z Parku Narodowego Wysokie Taury, czyli Holender… Latający Holender w Austrii, fot. Paweł Wroński

Ojciec zafascynowany górami i przyrodą w ogóle, wprowadzał Rona w tajniki życia zwierząt, mountaineeringu, wspinaczki. Miłość do gór, którą mu zaszczepił przetrwala dekady. W efekcie, od 12 już lat Ron pracuje w Parku Narodowym Wysokich Taurów (Nationalpark Hohe Tauern) jako ranger – strażnik. Obserwuje oczywiście przyrodę, ale prowadzi też zajęcia edukacyjne, odkrywa przed turystami piękno i tajemnice gór, tworzących koronę Austrii.

Ron Kapteyn z psem na szlaku: fot. z bannera: Paweł Wroński

Nationalpark Hohe Tauern liczy około 1.856 km2 powierzchni i należy do najrozleglejszych kompleksów przyrody, chronionych w Europie. W łańcuchu Wysokich Taurów, w masywie najwyższego ich szczytu Groβglocknera (3798 m), znajduje się zwornik trzech krajów związkowych Austrii: Karyntii, Kraju Salzburskiego i Tyrolu (ściśle mowiąc Wschodniego Tyrolu – aus. Osttirol).

Przedstawiciele fauny Nationalpark Hohe Tauern i urlopowy slogan reklamowy Karyntii: „Ciesz się życiem” („Lust am Leben”), fot. Paweł Wroński

Programy turystyczne oferowane przez Nationalpark Hohe Tauern (Park Narodowy Wysokich Taurów), otwierają szerokie możliwości poznania gór i podpatrywania fauny bez zakłócania naturalnego rytmu przyrody. Latem i zimą – pod opieką rangersów takich jak Ron – obejrzymy rozgwieżdżone niebo nad górami, ucząc się kształtów i nazw gwiazdozbiorów, wytropimy zwierzęta, poznając obyczaje naszych dzikich pobratymców – wilków, jeleni, zajęcy bielaków i ptaków z królem alpejskich przestworzy, orłosępem (niem. Bartgeier), padlinożercą o skrzydłach ponad dwumetrowej rozpiętości. W Wysokich Taurach doliczono się 24 osobników tego gatunku.

(…) kolos ów wzbił się i minął mnie, owiewając wdzięcznym podmuchem wiatru. Skrzydlata trąba powietrzna sunąc, płynnie skryła się za skalą, pochylając się na jedno skrzydło, jak narciarz składający się w ostrym zakręcie. Zrozumiałem: coś takiego może strącić w przepaść i sarnę, i kozła, i człowieka”. Takie było spotkanie z orłosępem współczesnego rosyjskiego pisarza Nikolaia Sladkova (w Azji łatwiej niż w Europie o takie spotkanie).

Hitem wśród tegorocznych karynckich propozycji na zimę jest Nockberge Trail. Najkrócej mówiąc jest to luksusowy trekking skitourowy – pięciodniowa eskapada, podczas której, owszem używa się nart, ale wędruje bez bagażu, bo organizatorzy przewożą go na kolejny nocleg, w każdej niemal chwili można wycofać się z etapu ratrakowanym terenem, a nie off-pist, zaś trudy podejść da się na ogół zminimalizować dzięki licznym kolejkom górskim. Na trasie poznaje się też oryginalną kuchnię Karyntii, w której splatają się smaki wschodnioalpejskie z adriatyckimi, zaś na koniec każego dnia relaksuje w hotelowych strefach Wellness i SPA, zażywając sauny, kąpieli, masażu – wedle pragnień oczywiście, jedynie ze świadomością, iż od rodzaju i liczby zabiegów, podobnie jak od wybranego standardu zakwaterowania, zależy ostateczna cena pakietu. Jak widać nie jest to oferta skierowana jedynie do wytrawnych narciarzy, a tym bardziej skialpinistów, ale pod każdym względem wyważona, stanowi idealną propozycję dla zwykłych amatorów aktywnego zimowego wypoczynku (www.nockberge-trail.com).

Na osoby o większych aspiracjach i adekwatnych do oczekiwań umiejętnościach skialpinistycznych, czeka w Wysokich Taurach szereg fantastycznych tras skitourowych, prowadzących na najwyższe szczyty z Groβglocknerem na czele. Z myślą o miłośnikach skialpinizmu, po krótkiej przerwie, koniecznej po oficjalnym zakończeniu sezonu zimowego, a więc w najwcześniej w połowie marca, otwierają podwoje schroniska górskie (lista obiektów z adresami i datami otwarcia w witrynie Alpenverein, i to po polsku: www.alpenverein.at; należy w wyszukiwarce określić region).

Ponadto, gdy góry toną w śniegu, we wszystkich zamkniętych schroniskach alpejskich, gospodarze zostawiają otwarty Winterraum (pokój zimowy). Turysta znajdzie w nim niezbędne przedmioty,by zapalić w piecu ogień, czy zasłane prycze. Korzystanie z takich pomieszczeń jest bezpłatne, choć bywa, że jest zainstalowana puszka na dobrowolne datki. Opuszczając lokum należy zostawić nienaganny porządek, a jeśli się da, również rzeczy przydatne następnym gościom, np. zapałki, świece czy konserwę.

*   *   *

Oferta zimowego wypoczynku w Karyntii jest oczywiście znacznie szersza, obejmuje bowiem 24 urządzone tereny narciarskie, wśród których jest lodowiec – Mölltaler Gletscher, liczne centra Wellnes i SPA, tory saneczkowe, a także naturalne lodowiska na zamarzniętych taflach jezior, z których liczby Karyntia słynie. W tym ostatnim przypadku nie trzeba się obawiać, ponieważ grubość lodu jest starannie monitorowana, i codziennie podawane są komunikaty czy na taflę można wchodzić!


Wszystko o Karyntii: www.karyntia.pl
Nationalpark Hohe Tauern: www.hohetauern.at
W tajniki przyrody wprowadza także ciekawa ekspozycja zatytułowana: „Was ist Leben” („Czym jest życie”) w BIOS w Mallnitz – jednej z bram Parku (National Park Center Mallnitz). Zimą niedostępna; czynna jest od kwietnia do października w godz.: 10:00-18:00: www.hohetauern.at/bios


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Mr Ski Amadé przedstawia

Christoph Eisinger jest człowiekiem znanym w całej Austrii, bynajmniej nie pod własnym nazwiskiem, ale jako… Mr Ski Amadé!

Przezwisko przylgnęło do niego ponieważ reprezentuje największe narciarskie konsorcjum w Austrii, zrzeszające pięć rozległych ośrodków z Kraju Salzburskiego i jego pogranicza ze Styrią (do konsorcjum należą: Salzburger Sportwelt, Schladming-Dachstein, GasteinGroßarltalHochkönig). Ski amadé oferuje łącznie 760 km tras zjazdowych, dostępnych z tym samym karnetem (nie tak jak w DolomitiSuperski gdzie funkcjonują karnety lokalne w różnych cenach i ogólny, nieco droższy od pozostałych). Zrzeszenie jest nie tylko liderem austriackich rankingów, ale również wzorem dla innych stacji we wszystkich austriackich landach. Inwestuje każdego roku około 80 mln euro, stawia na nowości, oferując program wypoczynkowy szerszy aniżeli sama jazda na nartach lub desce.

Scenariusze na każdy dzień
Oferowanie bogatych programów stało się już normą w alpejskim świecie, a podobnym tropem podążają również stacje w Karpatach czy na Półwyspie Iberyjskim. Granica między dobrą zabawą a zamianą stacji w lunapark jest w tej działalności łatwa do przekroczenia. Ski amadé uniknęło jak dotąd tego niebezpieczeństwa. Ponadto, jako pierwsze pojawiło się na polskim rynku z promocją swoich zimowych propozycji, zaś program zaprezentowany przez Mr’a Ski Amadé rysuje się naprawdę kusząco.

Flagowym pomysłem na sezon 2017/2018 jest akcja „Ski amadé – made my day“. To propozycja programowa obejmująca całe dnie pod profesjonalną opieką (w cenie zależnej od rodzaju wybranych atrakcji i poziomu luksusu). Jest skierowana zarówno do wytrawnych narciarzy poszukujących wyzwań poza trasami, jak dla początkujących, którzy w towarzystwie instruktora-przewodnika poczują się pewniej, szybciej i komfortowo doszlifują technikę jazdy na nartach lub desce. W oferowanych programach nie brak propozycji dostosowanych do wieku i kondycji klientów, nie zapomniano także o osobach, które pragną zakosztować uroków zimy ale narciarzami lub deskarzami nie są. Są w proponowanych programach wątki kulinarne, wykraczające zdecydowanie poza niezbędne przy aktywnym trybie życia posiłki – degustacje przysmaków austriackiej kuchni oraz win, z których produkcji kraj Mozarta także słynie. Pakiety typu „Dzień atrakcji“ należą do kategorii action, cuisine/indulgence, fun, nature, recreationsport. Są także miksowane, a dzięki wyszukiwarce znajdziemy odpowiedni dla siebie w najdogodniejszym terminie i wybranym ośrodku zrzeszenia (www.skiamade.com/pl/mademyday).

W ramach akcji „Ski amadé – made my day“ gospodarze przygotowali kilkanaście scenariuszy. Można je realizować w każdym z 5 członkowskich ośrodków zrzeszenia.

Inteligentne gogle i sieć W-LAN
Przed dwoma laty, punkty Intersportu w Ski amadé zaproponowały wypożyczanie interaktywnych gogli – Smart Ski Goggles. Pojawiło się wówczas pytanie, czy będzie w nie wmontowany GPS. Wówczas nie było jeszcze takiej możliwości, ale dziś, zaledwie dwa lata później, odpowiedź brzmi: TAK! Teraz gogle są wyposażone w aplikację, dzięki której „podpowiadają trasę“, i to dostosowując ją do poziomu zadeklarowanych we wstępnym formularzu umiejętności! W ogóle, w zrzeszeniu stawia się na rozwój multimediów i wykorzystanie możliwości Internetu, bo jak mówi Mr Ski Amdé, przywiązuje się ogromną wagę do potrzeb i oczekiwań gości, by w przyjmowanych rozwiązaniach wychodzić im na przeciw.

Na stronach konsorcjum jet dostępna mapa 3D terenów narciarskich (www.skiamade.com), a w całym obszarze nie ma problemów z łącznością i dostępem do Internetu bo przy trasach zorganizowano 400 punktów Free WiFi (www.skiamade.com).

Winne Eldorado
Poza flagowym programem i typowymi dla całego systemu rozwiązaniami technicznymi, każdy z ośrodków ma własne pomysły. Thomas Wirnsperger, reprezentujący Großarltal (www.grossarltal.info), wspomniał na przykład o zabawie z winem ukrytym w śniegu. Gospodarze doliny zakopują na wybranych stokach duże butelki wina, a uczestnicy zabawy dostają oprócz karnetu łopatę. Wyruszają więc nie tylko na narty, ale także na poszukiwania szlachetnego trunku.

Na marginesie, produkcja alkoholi w dużych butelkach wywodzi się z tradycji francuskiej, z Szampanii, gdzie najsłynniejszy trunek świata rozlewa się do naczyń o różnych pojemnościach. Każda butelka ma swoją nazwę i określoną pojemność, dzięki czemu łatwo ją przyrównać do butelki tradycyjnej.
Split – 0,187 l (1/4 tradycyjnej butelki)
Pint – 0,375 l (1/2 butelki)
Quart – 0,75 l (tradycyjna butelka)
Magnum – 1,5 l (2 butelki)
Jeroboam – 3 l (4 butelki)
Rehoboam – 4,5 l (6 butelek)
Methuselah – 6 l (8 butelek)
Salamanzar – 7,5 l lub 9 l (10 lub 12 butelek)
Balthazar – 12 l (16 butelek)
Nebuchadnezzar – 15 l (20 butelek)

Wyobraźmy to sobie – co za frajda. Kilka godzin jazdy na nartach lub desce i kopanie w śniegu w podejrzanych miejscach. A jeśli szczęście dopisze, nagrodą stanie się Matuzalem białego Grüner Veltlinera, czerwonego Zweigelta, albo musującego niczym szampan Sekta.  To doskonała zabawa z cenną nagrodą, więc o mobilizację do wysiłku nie trudno.


Więcej informacji o Ski amadé zimą: www.skiamade.com

Scenariusze „Ski amadé – made my day“ po polsku: www.skiamade.com/pl/mademyday

Österreich Werbung Warschau czyli Narodowe Biuro Promocji Austrii w Polsce: www.austria.info

Katalogi i prospekty austriackie do pobrania w formacie PDF: www.brochures.austria.info

Materiał jest relacją z prezentacji jaka odbyła się 7 września 2017, podczas pierwszej w tym roku konferencji poświęconej atrakcjom odległej zdawałoby się zimy – Austria liderem promocyjnego wyścigu.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Kinderhotels – z dziećmi, bez wyrzeczeń

Grupa Kinderhotels Europa liczy blisko 50 obiektów, zlokalizowanych głównie w Austrii, w Karyntii, gdzie przed 30 laty skrystalizowała się oryginalna oferta rodzinnego wypoczynku. Dorośli są z dziećmi, korzystając w pełni z uroków zimy i czasu wolnego.

Radość z wyjazdu na zimowy urlop całą rodziną mącą pospolite troski – czy dzieciom się spodoba, czy warunki będą odpowiednie, jak spakujemy tę górę rzeczy, bez których nie wyobrażamy sobie ich pobytu na śniegu i mrozie, kąpieli, posiłków. Pojawia się też obawa, czy przeciążeni opieką, znajdziemy choć chwilę żeby samemu wypocząć. Jakże często wmawiamy sobie przy takiej okazji, że „dla dobra dzieci, trzeba się poświęcać”.

Kinderhotels obalają ten mit, bo ostatnią rzeczą jakiej dzieci oczekują jest nasze poświęcenie. Korzystając z doświadczeń i propozycji gospodarzy, szybko się przekonamy, że dzieci są naprawdę szczęśliwe tylko wtedy, gdy bawimy się z nimi i uprawiamy sporty w pełni zrelaksowani, bo czas spędzany razem powinien dawać przyjemność, a nie wynikać z poczucia obowiązku. W Kinderhotels wszystko jest tak zaaranżowane, aby dzieci i dorośli mogli cieszyć się niezależnie czasem wolnym, a jednocześnie nic nie przeszkadzało zbliżeniu. Gdy dzieci baraszkują w śniegu pod dobrą opieką, rodzice mogą śmigać po najtrudniejszych nawet trasach, a gdy po nartach pociechy uczą się pływać z żabą Fredem, dorośli w stylowo urządzonych strefach wypoczynku odnajdują równowagę i harmonię w związku, wieczorami zaś, gdy dzieci jedzą z rówieśnikami, dorośli cieszą się romantyczną kolacją przy świecach. Unikalne programy pobytu skierowane do singli, dają szansę samotnej matce lub ojcu na zawarcie nowych znajomości, na otrząśnięcie się z poczucia osamotnienia i wyobcowania.

Przed wyjazdem nie trzeba upychać kolanem dobytku w samochodzie, bo sprzęt i wszelkie akcesoria są dostępne na miejscu. Podobnie jak pomoc lekarska, w razie kontuzji lub choroby. Wyśrubowane standardy bezpieczeństwa i jakość usług mają fundamentalne znaczenie. Luksusowe hotele SPA, pensjonaty i gospodarstwa agroturystyczne spod szyldu Kinderhotels, są zawsze przedsiębiorstwami rodzinnymi. Bo któż lepiej rozumie potrzeby maluchów i oczekiwania rodziców, niż ten kto sam właśnie wychowuje dzieci?!

Porzekadło, że „w czasie deszczu dzieci się nudzą”, obnaża bezradność opiekunów. W Kinderhotels nie ma czasu na nudę, bo przeróżne zajęcia prowadzą podnoszący stale kwalifikacje specjaliści. Są zajęcia sportowe na śniegu, a po nich – teatrzyki, kino i warsztaty rzadkich umiejętności, na przykład magii, tym ciekawsze, że często dla rodziców niedostępne. Nabytymi w sekrecie umiejętnościami uda się ich z pewnością zaskoczyć.

W zabawach i przy nauce jazdy na nartach towarzyszy dzieciom wesoła maskotka – „Smiley”. W jej towarzystwie ze śniegiem i sprzętem oswajają się nawet 2-latki. Rodzice nie muszą się przy tym kłopotać o sprzęt, bo jest na miejscu i to w szerokim wyborze. Żelazną zasadą obiektów typu all inclusive jest brak dodatkowych lub ukrytych kosztów, np. opłat za napoje do posiłków. Wszystko wkalkulowano w cenę pakietów i to z dokładkami. Budżet można precyzyjnie określić przed wyjazdem i być pewnym, że nie ulegnie zmianie.

Podczas zajęć nie ma problemów z porozumiewaniem, bo w Kinderhotels przykłada się ogromną wagę do znajomości języków gości. Nie trzeba się też martwić czy dzieci dogadają się między sobą, bo maluchy radzą sobie intuicyjnie z niewerbalną komunikacją, nawiązując bez trudu kontakty z rówieśnikami. Zadania natomiast, umacniają w nich pewność siebie i pobudzają ciekawość, co procentuje podczas nauki i w różnorodnych sytuacjach społecznych.

Pozwalając najmłodszym na samodzielność, rzeczywiście się wypoczywa, a prowadzone profesjonalnie zajęcia w Kinderhotels wspomagają wszechstronny rozwój dzieci. Efekt? Niczym w anegdocie: „Jak pani to robi, że córeczka jest taka samodzielna? Pozwalam jej!”.


Film został zamieszczony w 2014 roku na YouTube’owskim kanale tmcMedien.


Grupa Kinderhotels Europa: www.kinderhotels.com

Tekst przygotowany dla Österreich Werbung Warschau (austria.info), pod tytułem: Kinderhotels – rodzinny wypoczynek na najwyższym poziomie dla potrzeb kampanii zimowej 2017/2018.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00