Midas Şehri, czyli Miasto Midasa

Był rok 1800, gdy podróżujący przez Ottomańskie Imperium płk. William Martin natknął się na skałę z napisami w nieznanym mu starożytnym języku. 24 lata później w wydanej przez siebie książce opisał wspomnienia sprzed ćwierćwiecza i nie omieszkał wspomnieć o Yazılıkayi – Opisanej Skale, jak ją nazywali Turcy.  Ba, nawet ją naszkicował.

Wspomnienia brytyjskiego pułkownika wzbudziły zainteresowanie wśród europejskich uczonych. Przełomowy moment w poznaniu tego rejonu nastąpił pod koniec XIX wieku, gdy do pobliskiej wioski Çukurca (Yazılıkaya góruje nad jednym z jej przysiółków, noszącym zresztą takie samo miano), zawitał szkocki badacz William Mitchell Ramsay. Rozszyfrowując inskrypcje natknął się na imię Mit-ta-a, władcy, którego skojarzył z mitycznym królem Midasem. Wyjątkową formację skalną nazwał więc Pomnikiem Midasa (tur. Midas Anıtı), zaś całą grupę Miastem Midasa (tur. Midas Şehri albo Midas Kenti).

Yazılıkaya, czyli Opisana Skała, bo pokryta inskrypcjami w języku Frygów. To najbardziej intrygujące miejsce w grupie skał nazwanej pod koniec XIX wieku Miastem Midasa. Fot. Paweł Wroński

Spośród frygijskich władców, kilku nosiło imię Mit-ta-a, czyli Midas, więc nie wiadomo, którego konkretnie mieli na myśli autorzy inskrypcji.

Badaczom udało się jednak ustalić, że napisy pochodzą z VII lub VI stulecia przed Chrystusem, a więc z czasów rozkwitu frygijskiego państwa, a te właśnie uwiecznili starożytni Grecy w znanym powszechnie micie o królu kochającym nade wszystko złoto.

A tak na marginesie – ptaki (być może również te ze zdjęcia), były od niepamiętnych czasów odczytywane jako znak przyszłych wydarzeń zesłany przez Bogów. Kto przenikliwy, niech się postara je zrozumieć.

Relief na skalnej ścianie przypomina wyglądem wejście do świątyni. Jednak nie prowadzi w głąb skały gdzie wykuto jedynie płytką niszę. Być może w przeszłości znajdował się tam posąg Kybele – otoczonej we Frygii najwyższym kultem Matar – Matki Bogów. Mıdas Şehri kryją jeszcze jedną skalną świątynię pokrytą płaskorzeźbami, nazwaną dla odróżnienia od dedykowanej dziś mitycznemu władcy Midasowi, Małą Yazılıkayą (Küçük Yazılıkaya) albo Niedokończonym pomnikiem (Bitmemiş Anıt), najprawdopodobniej też ku czci Kybele.

Mała Yazilikaya (Küçük Yazılıkaya) albo Niedokończony pomnik (Bitmemiş Anıt), fot. Paweł Wroński

Ponadto są tam kute w skałach grobowce oraz cysterny na wodę, zaś na płaskowyżu, rozciągającym się w najwyższej strefie skalnej grupy, ołtarz ofiarny. Ten z kolei powiązano z kultem bogini Kybele i uznano za drugie obok siedziby władców w Gordionie, niezwykle istotne dla cywilizacji frygijskiej miejsce – ośrodek kultu poświęcony najwyższej w ich panteonie bogini-matce (nazywanej także Matar). O wadze tego miejsca dla Frygów mogą świadczyć rozrzucone po okolicy pozostałości twierdz. Można je nawet jeszcze odnaleźć – na sąsiednich wzgórzach: Akpara, Pişmiş, Gökgöz i Kocabaş.

Na ołtarzu Kybele w Mieście Midasa, fot. Paweł Wroński

Niemniej ciekawie prezentuje się otoczenie Miasta Midasa. Tej największej w okolicy grupie skalnej towarzyszą mniejsze skupiska oraz pojedyncze formacje z widocznymi śladami użytkowania jako miejsca pochówków, świątynie, czy obronne osady.

Kybele ze zbiorów muzeum w Gordionie, fot. Paweł Wroński

Kybele to frygijska bogini płodności i urodzaju, inaczej zwana Wielką Macierzą albo Matką Bogów. Jej rozpowszechniony wśród ludów Azji Mniejszej, pradawny kult, przyjęli Rzymianie w okresie krwawych wojen z Hannibalem, czyli koło 204 roku przed Chrystusem.

Ponoć za sprawą wyroczni, dającej im nadzieję na uratowanie Rzymu, jeśli sprowadzą do niego Matkę Bogów. Tak się też stało, choć… nie bez perturbacjiDopiero po zwycięstwie nad Kartagińczykami pod Zamą, Kybele zaczęto utożsamiać w Rzymie z czczoną od dawna boginią Ops, małżonką Saturna.

Vis a vis Pomnika Midasa wznosi się przepruta licznymi otworami Skała czterdziestu oczu (Kırkgöz Kayalıkları). A nieco dalej na wschód od wsi Çukurca, Gerdekkaya Anıtı – antyczny grobowiec ze świątynną fasadą z portykiem wspartym na prostych, pozbawionych ozdób doryckich kolumnach. Ta skała jest z kolei pamiątką późniejszych, hellenistycznych czasów (na jej temat będzie wkrótce osobny wpis).

Kırkgöz Kayalıkları, czyli Skała czterdziestu oczu, fot. Paweł Wroński

Frygijskiego sanktuarium z wioski Çukurca w prowincji Eskişehir, nazywanego Yazılıkaya albo Midas Kenti nie należy mylić z jeszcze starszym zabytkiem, bo pochodzącym z czasów hetyckich, także określanym mianem Yazılıkaya. Hetycka ‘Opisana Skała’ pokryta jest reliefami datowanymi na XIII wiek przed Chrystusem. Znajduje się w środkowej Turcji, koło miasteczka Boğazkale (około 170 km na wschód od Ankary).

film – wkrótce (a na razie slajdowisko złożone automatycznie po uruchomieniu funkcji w aplikacji zdjęcia iPhone’a)

Starożytni Grecy uwiecznili postać Midasa w swojej mitologii. Dlaczego? Może rzeczywiście zaimponował im niewyobrażalnym bogactwem, wzbudzając jednocześnie współczucie nieszczęśliwym życiem, z którym pożegnał się samobójczo po klęsce swego królestwa. A może dlatego, że był pierwszym odnotowanym władcą spoza Grecji, który przybył do delfickiej wyroczni Apollina i, że pojął za żonę grecką księżniczkę. Ponadto – jak podaje Pausanias – za panowania króla Midasa miała powstać Ancyra, czy Ankyra (Ankira), miasto w Azji Mniejszej, utożsamiane dziś z Ankarą.


Latający Holender i „Midas Han”
Interesującą i malowniczą okolicę wykorzystał przedsiębiorczy Holender, Ben Claasz Coockson. Przed kilku laty kupił we wsi podupadłe gospodarstwo, wyremontował, i od 2014 roku prowadzi ekskluzywny pensjonat agroturystyczny – „Midas Han”, czyli Zajazd Midasa, a jakżeby inaczej mógł go nazwać?! Gośćmi są przede wszystkim rodacy i znajomi z krajów Beneluksu, zasobni mieszkańcy Stambułu i Ankary oraz pracownicy placówek dyplomatycznych i handlowych z tureckiej stolicy (www.midashan.com).

Ben się już nawet trochę „sturczył”, przynajmniej z ekonomicznego punktu widzenia. Zapytany o cenę pobytu, kiwa z namysłem głową, a po chwili mówi ze znaczącym uśmiechem – „Są dwie… oficjalna: 50 euro od osoby (HB) oraz nieoficjalna, niższa. Ale – dodaje po chwili – kto płaci tę pierwszą, poza dwoma posiłkami korzysta bezpłatnie z organizowanych przeze mnie wycieczek po okolicy; niższa cena wycieczek nie obejmuje!”.


Midas Şehriwww.eskisehirkulturturizm.gov.tr
Projekt ‘Doliny Frygijskie’ (Frig Vadileri): www.frigvadisi.gov.tr
O kulcie Kybele, ciekawiewww.imperiumromanum.edu.pl

Reklamy

Ankara, w pogoni za Manhattanem

Trudno uznać Ankarę za miejscowość turystyczną, bo przyjeżdża się tam by pracować i żeby załatwiać sprawy. Ankara jest jednak ciekawa. Dla mnie, z tego chociażby powodu, że byłem świadkiem zmian w miastach wywołanych odchodzeniem od centralistycznego zarządzania, i nie przypuszczałem nawet, że będzie mi dane oglądać proces przeciwny.

Na pozór wiele jest podobieństw. Jako stolica, Ankara jest przecież w naturalny sposób wizytówką państwa. Nic zatem dziwnego, że wśród wyrastających z nagiej ziemi wielkich osiedli mieszkaniowych, pojawiają się enklawy biurowców, hoteli i banków. Ich gmachy są dziełami współczesnej architektury, bez wątpienia. Efektowne drapacze chmur dominują w panoramie miasta, przyciągając wzrok. Podobnie jak minarety meczetów budowanych w każdym z nowych osiedli. Tych zaś jest coraz więcej, bo wraz z centralizacją władzy przyrasta posad urzędniczych, i coraz więcej osób kwituje zawodową pozycję słowami: „pracuję dla rządu”. Zjeżdżają tu w poszukiwaniu posady z odległych nawet prowincji, przez co populacja stołecznej aglomeracji przekracza już 4 mln.

Ankara, stolica Republiki Tureckiej i 4-milionowa aglomeracja w azjatyckiej części kraju, fot. Paweł Wroński

W przewrotny sposób, wypełnia się testament Mustafy Kemala Atatürka, który przeniósł stolicę ze Stambułu do Ankary w latach 1920-1923. Proces zakończył się w tym samym roku, w którym Atatürk został pierwszym prezydentem założonej przez siebie świeckiej Republiki Tureckiej. Tworząc ośrodek władzy i administracji z dala od otoczonego nimbem odwieczności miasta sułtanów, dał rodakom jasny komunikat, że oto nadeszły nowe czasy, że stają przed wyzwaniami współczesności oraz, że Turcja otwiera się na świat i wszystkie ‘jej dzieci’ powinny uczestniczyć w tym procesie.

 

Atatürk, znaczy „Ojciec [wszystkich] Turków”. Takie nazwisko przybrał  Mustafa Kemal, który na potrzeby gruntownych reform w kraju przyjął zasadę: „Yurtta sulhcihanda sulh” („Spokój w domu, spokój na świecie”; fraza pochodzi z przemówienia wygłoszonego w 1931 roku). Od 1951 roku, w Turcji obowiązuje ustawa, zakazująca znieważania jego pamięci.

 

Z symbolicznych, choć również z estetycznych względów, odrestaurowano ankarską starówkę (Eski şehir) – maleńką, a jak można wnosić z archiwalnych zdjęć – biedną i mocno zaniedbaną. Jest przyklejona do stoków zamkowego wzgórza, a nad zamkiem powiewa dumnie turecka flaga. Nie tylko zresztą tam, bo Turcy uwielbiają łopot narodowych flag, i wywieszają je niemal wszędzie. W wielkiej estymie mają też wciąż postać Atatürka, którego otoczone zielenią mauzoleum (ciało złożono tam w 1953 roku), zajmuje ogromną połać miasta. Z drugiej jednak strony, zmieniając turecki ustrój z parlamentarnego na prezydencki, Recep Tayyip Erdoğan stanął w praktyce w jednym szeregu z dawnymi sułtanami. A więc z potrzeby, również symbolicznego podkreślenia osiągniętej pozycji, wzniósł… „pałac”, największy na świecie chyba. Formalnie w Beştepe, podstołecznym suburbiu. W rzeczywistości w Gospodarstwie Leśnym Atatürka, niegdyś prywatnej własności pierwszego prezydenta Republiki Turcji, który podarował ją państwu w 1937 roku (zmarł w 1938).

Obiekt określany powszechnie mianem Białego Pałacu (Ak-Saray), nazywa się formalnie Kompleksem Prezydenckim (Cumhurbaşkanlığı Külliyesi). Gdy rozpoczynano budowę miał mieścić kancelarię premiera, jednak po wygranych wyborach prezydenckich w lecie 2014 roku, Erdogan zmienił zdanie i postanowił wykończyć obiekt dla siebie, tzn. na potrzeby głowy państwa.

 

W 2014 roku świat obiegła wiadomość, że pałac Erdogana w Ankarze trafi do Księgi Rekordów Guinnessa, bo ma większe rozmiary aniżeli dzierżący od 1984 roku palmę pierwszeństwa pałac sułtana Brunei Darussalam, miniaturowego wprawdzie, ale opływającego w dostatki kraju z Borneo, znad Morza Południowochińskiego. Siedziba władcy egzotycznego państewka zajmuje powierzchnię 200 tys. m2, a jej budowa kosztowałaby dzisiaj blisko 970 mln USD. Eksperci szacują, że koszty kompleksu w Ankarze były niższe, ale oficjalnie żadnej kwoty nie podano. Jedynie planując budżet na 2015 rok, minister finansów Mehmet Simsek wspomniał, że wydatki na budowę przekroczą 615 mln USD. Mimo rozmachu założenia, do uznania rekordu zapewne nie dojdzie, bo – zgodnie z kryteriami Guinnessa – oprócz wielkości, pretendujący obiekt powinien być siedzibą królewską.

 

Turecki kompleks zajmuje rzeczywiście imponującą powierzchnię – 300 tys. m2, ma 1150 pomieszczeń, a na cały zespół składają się: główny gmach oraz dwa pomocnicze budynki, przeznaczone na spotkania z głowami innych państw oraz z dygnitarzami organizacji międzynarodowych, budynek z apartamentami dla prominentnych gości, ogród botaniczny, park, centrum kongresowe oraz schrony na wypadek ataku bronią chemiczną, biologiczną, bądź nuklearną, urządzone tak, żeby nie stracić kontroli nad sytuacją. Do zespołu należy także meczet. Architekturę i wystrój budowli inspirowały tradycje seldżuckie i perskie. Nie bez wpływu były też styl i forma Białego Domu. Jeden z gabinetów wprost nawiązuje do słynnego Gabinetu Owalnego, ale całość jest… 30-krotnie większa (sic!). Co ciekawe, w Białym Pałacu powitano jako pierwszego papieża Franciszka, drugim gościem Erdogana był prezydent Rosji, Władimir Putin.

 

Na tureckiej arenie politycznej Recep Tayyip Erdoğan jest obecny od niemal ćwierć wieku. Wypłynął jako burmistrz Stambułu w latach 1994–1998. 3 lata później stał już na czele Partii Sprawiedliwości i Rozwoju. Jako lider cieszącej się w kraju największym poparciem siły politycznej, objął tekę premiera w 2003 roku, a po wygranej elekcji w 2014, zamienił krzesło szefa rządu na prezydencki fotel.

 

Kariera 12. tureckiego prezydenta jeszcze się nie skończyła. Przy odrobinie dobrej woli, pytanie o to jaki kieruje przekaz do rodaków, można byłoby uznać za otwarte, odwołuje się przecież chętnie do spuścizny Atatürka.

Ak Saray - Presidential Palace Ankara 2014 002


Ankarawww.britannica.com
Mauzoleum Atatürkawww.kultur.gov.tr
Oficjalny portal Prezydenta Republiki Tureckiej (ang.): www.tccb.gov.tr


Na zdjęciu otwierającym „Ręce” dłuta Metina Yurdanura (rzeźba z 1979 roku; lokalizacja: Abdi İpekçi Park, Ankara), fot. Paweł Wroński; o artyście: www.metinyurdanur.com.tr
Ciekawostka. Artysta-rzeźbiarz Metin Yurdanur urodził się w 1952 roku na terenach antycznej Frygii, w miejscowości Sivrihisar, w prowincji Eskişehir. Pamiątki 3 minionych tysiącleci z rodzinnych stron, są dla niego źródłem twórczej inspiracji.


Złoto króla Midasa, współcześnie

Ponoć wszystko czego dotknął się Midas, władca Frygów, zamieniało się w złoto. Ale spełnienie marzeń o nieprzebranych bogactwach okazało się wkrótce przekleństwem.

Rzeczywiście, w antycznej Frygii żył król Midas. Ba, są nawet dowody, iż był bogaty, ale czy bogactwo zapewniło mu wieczne szczęście? Raczej nie, skoro umarł jak wszyscy, a świat nie zna nawet jego twarzy. Miał jednak szczęście, o tyle, że starożytni Grecy uwiecznili jego postać w dramatycznym micie. Dzięki temu, władca Frygów stał się heroldem ponadczasowego przesłania, że wszystko jest dla ludzi, byle… bez przesady.

Grobowiec Midasa (tur. Midas Tümülüsü) – tak nazwano jeden z największych kurhanów Gordionu, stolicy starożytnej Frygii (www.anadolumedeniyetlerimuzesi.gov.tr), fot. Paweł Wroński

Gwiazda Frygów jaśniała na dziejowym firmamencie przez dwa stulecia w okresie VIII-VI wieku przed Chrystusem. Ślady tej antycznej kultury odnajdują dziś archeologowie, i są to – istotnie – skarby bezcenne. Frygijska cywilizacja musiała być potężna, gdyż nie uległa zatraceniu pod wpływem następnych – lidyjskiej, helleńskiej, rzymskiej, bizantyjskiej, a wreszcie tureckiej, która jej spuściznę odkrywa i pieczołowicie chroni.

Yazilikaya, czyli Malowana, albo Pisana skała – kluczowy punkt w tzw. Mieście Midasa (Midas Şehri), grupie skał kryjących pamiątki po Frygach, fot. Paweł Wroński

Współcześni mieszkańcy dawnej Frygii nie zadowalają się jednak splendorem przeszłości, ale nadal zamieniają w złoto to, co ich ziemia rodzi w wielkiej obfitości: glinę, marmur, termalne wody i mak. Ostatnio zapragnęli także zamienić w złoto piękno swojego krajobrazu i wśród skał o niebywałych kształtach tworzą sieć szlaków dla piechurów i rowerzystów. İnşallah!

 

Frygijskie trasy trekkingowe tworzą sieć o łącznej długości 506 km. Wyznaczone szlaki (w liczbie 67) wiodą dolinami frygijskiej krainy, rozciągającej się na terenie 3 prowincji, w centralnej i zachodniej Anatolii, do śladów starożytnych cywilizacji – kutych w skałach osiedli, świątyń, grobowców, warsztatów współczesnych artystów i rzemieślników, nad malownicze jezioro Emre oraz do 5 miast i 44 wiosek. Orientację w terenie oraz uzyskanie wiadomości o zabytkach i innych interesujących miejscach, historii, przyrodzie, tradycjach i kuchni, ułatwi aplikacja na smartfony z przewodnikiem i routeplannerem GPS oraz internetowa strona projektu Frigya Vadileri (Doliny frygijskie).

 

Aslankaya – widok od północno wschodniej strony – ten ostaniec sterczy przy polnej drodze w rejonie miasteczka Döğer i wsi Üçlerkayası; płaskorzeźby południowej ściany datowane na VII wiek przed Chrystusem są dedykowane frygijskiej bogini Kybele, fot. Paweł Wroński
Skały o fantazyjnych kształtach w rejonie Üçlerkayası Köyü, czyli dolina bajkowych kominów nazywana często mini-Kapadocją, choć nie ustępuje tamtej słynnej krainie ani na krok; fot. Paweł Wroński
Emre gölü (Jezioro Emre), to akwen w prowincji Afyonkarahisar o powierzchni około 5 km2 i max. głębokości 3 m (te wielkości ulegają zmianie, w zależności od stanu wody). Akwen jest popularnym miejscem aktywnego wypoczynku oraz cenionym przez wędkarzy łowiskiem, fot. Paweł Wroński

Frig Yolu (Droga Frygijska) albo Frigya Vadileri (Doliny Frygijskie), to projekt realizowany pod auspicjami tureckiego Ministerstwa Kultury i Turystyki (T.C. Kültür ve Turizm Bakanliği: www.kulturturizm.gov.tr), na obszarach trzech prowincji Anatolii: Afyonkarahisar, Eskişehir oraz Kütahya. Promocją projektu zajmuje się zrzeszenie podmiotów publicznych i prywatnych Frigküm. Strony projektu: www.frigvadisi.gov.tr

              


Informacje o międzynarodowej podróży studyjnej po Frygii (Mysterious Phrygia Trip), w której uczestniczyłem w dniach 25-28 lipca 2018, zamieszczono w tureckich portalach, m.in.:  www.tanitma.gov.tr oraz www.denizhaber.com.tr. Podczas pobytu w Afyonkarahisarze korzystaliśmy z gościny hotelu „NG Afyon Wellness & Convention” (www.nghotels.com.tr).

Wkrótce, w jednym z kolejnych postów, film z tej wyprawy, a tutaj propozycja iPhone’a 🙂