Świąteczne kreacje

Byłem ostatnio świadkiem powstawania iście zegarmistrzowskich arcydziełek – modeli zaśnieżonych wiosek.

Skojarzyły mi się z odległą Syberią, chyba za sprawą tła, na którym fotografowałem gotowe modele. Zastanowił też powielany w tych kreacjach archetyp: kościół, rzeczka, mostek, niewielkie domki – i choinki dookoła, a że Święta Bożego Narodzenia za pasem, to i ozdób choinkowych (z maleńkich koralików sic!), nie brakowało. Krótko mówiąc – sielsko, anielsko – jak przystało na bajkową, bynajmniej nie komputerową rzeczywistość.

Filmik „Wioski świąteczne” – relacja z zajęć rękodzieła, na których te modele powstawały będzie dostępny na YouTube (kanał OPP1 Jordanek).


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


 

Reklamy

Ora et labora… et lucrum

Św. Benedykt, w regule, która jest fantastycznym dziełem literackim z VI stulecia, a jednocześnie konstytucją zachodniego życia monastycznego, podkreślił dwie cnoty: modlitwę i wysiłek. Slogan „Ora et labora” (Módl się i pracuj), stał się nakazem benedyktyńskiej wspólnoty, zaś życiowe realia wzbogaciły go z czasem o lucrum (zysk).

Piwo Przeora (ciemne) o benedyktyńskiej  recepturze, nawiązuje do tynieckich tradycji, ale jest warzone w innych browarach dla Benedictus Memes Sp. z o.o., fot. Paweł Wroński

Nie ma oczywiście nic złego w godziwej zapłacie za dobrze wykonaną pracę.

Przecież benedyktyńskie wysiłki koncentrowały się od zarania dziejów zakonu na zachowaniu dziedzictwa ludzkiej myśli i duchowości. Stąd m. in. mrówcze kopiowanie i iluminowanie rękopisów. Z drugiej strony, kopiści i iluminatorzy, a także wykonujący inne prace zakonnicy, musieli jeść, pić i dbać o zdrowie. W cieniu klasztornych murów warzono więc piwo i przygotowywano medykamenty, w ogrodach i na polach uprawiano zboża, warzywa, owoce i zioła.

Przy kompleksach klasztornych powstawały piekarnie i warzelnie, a na ziemiach klasztornych – pola i sady. Wzory jak uprawiać ziemię i jak przetwarzać produkty rozpowszechniały się, dając asumpt do rozwoju rolnictwa i innych dziedzin europejskiej gospodarki.

We współczesnym świecie, w którym moda na zdrowy tryb życia i produkty naturalne zatacza coraz szersze kręgi, sprawdzone receptury powstałe w klasztornych murach i cyzelowane przez stulecia, mają znowu wzięcie. Bazujące na nich produkty – trunki i przetwory spożywcze, maści, kremy, olejki i inne medykamenty, kosmetyki i ziołowe suplementy, stały się znowu ponętnym towarem.

Zioła z listy św. Hildegardy, XII-wiecznej mniszki benedyktyńskiej –
mistyczki, wizjonerki i uzdrowicielki, fot. Paweł Wroński

W Polsce klasztory benedyktyńskie także włączyły się w ten nurt, a powstałe z inspiracji zakonnymi tradycjami produkty można kupić w sklepach, również internetowych.

„Benedicite” to jednostka gospodarcza tynieckiego opactwa, która zajmuje się sprzedażą ok. 500 tradycyjnych produktów. W Tyńcu jest sklepik, zaś w Polsce sieć rozbudowywana na zasadzie franczyzy, pod szyldem „Produkty benedyktyńskie”. Komisja zakonna testuje produkty, a jeśli zlecenie wykonuje zewnętrzna firma, wyznacza normy, jakie zleceniodawca i jego produkt muszą spełniać. Nie ustrzegło to w 2012 roku zakonników przed zarzutami wojewódzkiego oddziału Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych w Krakowie, iż nie wszystko co powstaje pod ich egidą jest stuprocentowo „tradycyjne”. Pokładajmy jednak wiarę w uczciwą grę zakonnych przedsiębiorców, przecież dbają chyba o markę jaką jest zakon o 1500-letniej historii, no i św. Benedykt patrzy!

Szukając punktów sprzedaży benedyktyńskich produktów, trafiłem na warszawskie Nowodwory, na ulicę Światowida 57, gdzie są delikatesy benedyktyńskie i skromna kawiarnia, otwarte w sierpniu 2017. Oferta kawiarenki zapewne się wkrótce poszerzy, bo klientów nie brakuje. Póki co, można tam wypić herbatę, lub szklankę grzańca, a we czwartki zjeść nawet przygotowane na miejscu pierogi.

Konfitury – kolejny wyrób oparty o tradycje tynieckich benedyktynów, fot. Paweł Wroński

Reguła św. Benedykta (opatrzona obszernym wstępem św. Grzegorza Wielkiego zawiera 73 paragrafy; tekst właściwy zaczyna się na str. 13. ) —> ściągnij PDF

Towary z oferty benedyktynów tynieckich oraz opactw zagranicznych, można zamówić w zakonnym sklepie internetowym:  www.produktybenedyktynskie.com


 

 

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00

 

 


 

Okno na świat Rzeczypospolitej

Lata, w których żyjemy obfitują w znaczące dla Gdańska i całego kraju rocznice. 2017 rok upłynął pod znakiem obchodów 550-lecia pierwszego wolnego flisu na żeglownym szlaku jaki od X stulecia stanowiła rzeka Wisła. W 2025 będziemy uroczyście celebrować 500-lecie hołdu pruskiego. Oba te wydarzenia wiążą się wprost z dziejami Gdańska i znaczeniem nadbałtyckiej metropolii dla historii i kondycji Rzeczypospolitej.

Posiadanie miasta tak bogatego i prężnego jak Gdańsk, z portem morskim i hanzeatyckimi kontaktami, co ułatwiało wymianę towarową ze światem, było przez stulecia celem ostatnich polskich królów. Trwałe powiązanie Gdańska z Koroną dokonało się za panowania ostatnich Jagiellonów. Cały żeglowny szlak wiślany, którym spławiano towary na bałtyckie wybrzeże znalazł się wówczas w granicach Rzeczypospolitej, i potrzeba było już tylko gdańskiego portu, by zapewnić dalszy rozwój handlu i krajowej gospodarki. Miasto stało się wprawdzie zależne od Korony po pokoju toruńskim 1466 roku, ale to sekularyzacja państwa zakonnego i hołd lenny złożony w 1525 roku, zakończyły toczone przez ponad 200 lat krwawe i kosztowne wojny z krzyżakami. Nadwiślański kraj mógł wreszcie szeroko otworzyć „okno na świat”, jakim dosłownie i w przenośni jest Gdańsk.

Duma Rzeczypospolitej
Nawet przy znikomej świadomości historycznej, odczuwamy ten fakt, ilekroć zawitamy na Wyspę Spichrzów, by podziwiać dawne portowe urządzenia i współczesne instalacje. Ożywione wyobraźnią żurawie znowu przeładowują towary i słychać wielojęzyczny, portowy gwar. Wizualizacja jest tym łatwiejsza, że do Gdańska ściągają turyści z całego świata, i – rzeczywiście, m.in. właśnie na Wyspie Spichrzów, słyszy się rozmowy w różnych językach. Niestety, zabory, a po przerwie trwającej zaledwie dwie dekady, zawierucha II wojny światowej i okres komunizmu, zamknęły owe „okno”, wydawałoby się nieodwracalnie. A jednak, za sprawą XX-wiecznych wydarzeń, Gdańsk jest dziś perłą w koronie polskich metropolii. Ba, jest wygodnym miejscem do życia, gospodarzem wielu imprez międzynarodowej rangi, przyjazną dla inwestorów strefą gospodarczą – krótko mówiąc – dumą współczesnej Rzeczypospolitej. Pamięć o kluczowych wydarzeniach XX wieku i ich konsekwencjach prezentują dwie nowie, na wskroś nowoczesne instytucje: Muzeum II Wojny Światowej oraz Europejskie Centrum Solidarności.

Muzeum II Wojny Światowej
Nic chyba lepiej nie oddaje znaczenia i misji tej instytucji niż słowa zamieszczone w portalu muzeum: „(…) opowieść o tragicznym doświadczeniu II wojny światowej, o jej genezie i skutkach, o ofiarach i sprawcach, o bohaterach i zwykłych ludziach. Ma przypominać lekcję historii, której nie wolno nam zapomnieć.”. Ekspozycję zlokalizowano 14 m pod ziemią, na powierzchni 5 tys. m2, co czyni ją jedną z największych wystaw prezentowanych przez muzea historyczne na świecie. Całość zaaranżowano tak, by kolejne sale tworzyły 18 sekcji tematycznych w 3 blokach narracyjnych: „Droga do wojny”, „Groza wojny” oraz „Długi cień wojny”. Ekspozycja przedstawia wojnę i jej doświadczenie oczami Polaków i z polskiej perspektywy, wpisując je jednak w szeroki kontekst – europejski i światowy. Kolekcja 2 tysięcy eksponatów jest oczywiście imponująca sama w sobie, ale istotniejsze jest to, że zrozumienie ich znaczenia ułatwia 240 multimedialnych stanowisk, na których można przeglądać archiwalne fotografie, filmy oraz interaktywne mapy prezentujące militarne potyczki czy zmiany granic państwowych jakie się dokonywały w czasie wojny i po jej zakończeniu, wsłuchiwać w relacje świadków. Bardzo przekonująco zobrazowano życie codzienne w czasie II wojny światowej, a z myślą o najmłodszych przygotowano wystawę „Podróż w czasie”.


* Muzeum II Wojny Światowej (Pl. Władysława Bartoszewskiego 1)www.muzeum1939.pl


Europejskie Centrum Solidarności
Otwarte uroczyście w 2014 roku ECS jest nowoczesną instytucją kultury, utrwalającą pamięć o bezprecedensowym sukcesie obywatelskim – zwycięstwie Solidarności, i kulminacyjnych wydarzeniach w dziejach ruchu, które przeszły do światowej historii pod nazwą Sierpień 80. Jej misją jest jednak nie tylko zachowanie ale również propagowanie wspomnień i dorobku Solidarności ale rozpowszechnianie uniwersalnych wartości, takich jak: solidarność obywatelska, wspólne dobro, współpraca, czy integracja. Owszem, ECS jest również muzeum – upamiętnia rewolucję Solidarności i upadek komunizmu w Europie, posiada bogate archiwum, bibliotekę i mediatekę. Ponadto, inicjuje i realizuje projekty edukacyjne i obywatelskie, konferencje i wykłady, kolekcjonuje opowieści, tworzy filmy, wydaje książki i gromadzi archiwalia. W zbiorach posiada już tysiące pamiątek – od ulotek, po stoczniową suwnicę, ale nie ustaje w tych działaniach, zapraszając do współpracy wszystkich, którzy w posiadają pamiątki solidarnościowe i chcieliby je udostępnić publiczności oraz naukowcom. Osią ekspozycji jest wystawa stała, dedykowana historii Solidarności i ruchów opozycyjnych, które doprowadziły do przemian demokratycznych w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Przede wszystkim jednak, placówka pełni rolę ośrodka edukacyjnego i badawczo naukowego, przedstawiając się gościom jako „przestrzeń publiczna, miejsce spotkań wszystkich, którzy czują się odpowiedzialni za rozwój demokracji, międzyludzkiej solidarności i obywatelskości”.


* Europejskie Centrum Solidarności (pl. Solidarności 1): www.ecs.gda.pl


Artykuł publikowany na łamach magazynu „Świat Podróże Kultura” w numerze grudniowym 2017 roku, na str. 64-66 (ściągnij —> PDF).


 

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00

 


Kulinarne safari w Südtirolu

Kulinarny popis Markusa Holzera – szefa kuchni z „Jora Hütte” w ośrodku narciarskim ‘Tre Cime / Drei Zinnen’ to przedsmak tego, czego można zakosztować jeżdżąc na nartach w Dolomitach Południowego Tyrolu.

Na południowotyrolską wieczerzę złożyło się 5 potraw i dobrane do nich specjalnie wina. Wszystkie wykorzystane produkty pochodziły z regionu, a receptury poszczególnych dań przygotowali szefowie kuchni ze schronisk usytuowanych przy trasach narciarskich w 5 rejonach: Tre Cime Dolomiti’, Kronplatz’, Alta Badia’, Val Gardena’ i Alpe di Siusi’.

Tatar Markusa Holzera, fot. Paweł Wroński

Na początek tatar z wołowiny z Val Pusteria z chlebem dyniowym i ziołami (receptura: Markus Holzer z „Jora Hütte” / ‘Tre Cime Dolomiti – Drei Zinnen’; www.markusholzer.com)


Zupa z Graukäse (szarego sera) Sabine Steurer, fot. Paweł Wroński

Zupa z Graukäse (tzw. szarego sera) z grzankami z  chleba farmerskiego, zwanego Bauernbreatl (receptura: Sabine Steurer z „Oberegger Alm” / ‘Plan de Corones – Kronplatz’; www.obereggeralm.com)


Tortelli Markusa Valentiniego, fot. Paweł Wroński

Tortelli z farszem ze Specku i sera ricotta z bawolego mleka (receptura: Marcus Valentini z „Ütia de Bioch” / ‘Alta Badia – Hochabteital’; www.fornata.it)


Krewetki królewskie z karczochem Igora Marzoli, fot. Paweł Wroński

Grillowane krewetki królewskie z karczochem (receptura: Igor Marzola z „Rifugio Emilio Comici” / ‘Val Gardena – Grödental’; www.rifugiocomici.com)

„Rifugio Emilio Comici” to pierwsze schronisko w Dolomitach (w Południowym Tyrolu), które przed kilku laty zaczęło serwować świeże owoce morza w sezonie zimowym!


Kaiserschmarrn Helgi Rauch, fot. Paweł Wroński

Kaiserschmarrn, czyli omlet cesarski z dodatkami – gruszkami, żurawinami, morelami i orzeszkami pistacjowymi (receptura: Helga Rauch z „Rauch Hütte” / ‘Alpe di Siusi – Seiser Alm’; www.rauchhuette.com)


Przepisy na wszystkie pokazane potrawy prosto z Südtirolu —> ściągnij PDF


Południowy Tyrol: www.suedtirol.info
Północnowłoskiemu regionowi wnętrz użyczyła „Trattoria Murano” www.trattoriamurano.pl


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Gliwice – zabytki, zieleń i muzyka

Gliwice położone w zachodniej części Metropolii Silesia, są w niej drugim obok Katowic kluczowym miastem.

 

Bogatą przeszłością Gliwice sięgają 1276 roku. Książę Władysław Opolski nadał wówczas prawa miejskie osadzie targowej nad Kłodnicą. Współcześnie, miasto jest dynamicznym ośrodkiem kulturalnym i akademickim – siedzibą Politechniki Śląskiej.

 

Każdego kto nie zna Śląska, i myśli o nim w nieco już anachronicznych kategoriach wielkiej strefy przemysłowej, najeżonej kopalnianymi szybami i kominami hut, zaskoczy gliwicka starówka. Barwne kamienice, nierzadko średniowieczne z pięknymi krużgankami otaczają rynek, pośrodku którego wznosi się ratusz i tryska woda z fontanny z Neptunem.

Zamek z XV wieku i dźwięczne organy
Stare miasto obiegały kiedyś mury obronne, a częścią systemu fortyfikacyjnego był wzniesiony w XV wieku zamek. U schyłku XVI wieku miasto wykupiło go z rąk prywatnych, zamieniając w arsenał, a potem również w więzienie. Dziś mieści się tam muzeum historyczne, zawiadujące licznymi zabytkowymi obiektami Muzeum w Gliwicach. Ponad dachy kamienic wyrastają wieże licznych świątyń, wśród których wyróżnia się katedra św. Apostołów Piotra i Pawła. Jej budowę ukończono w 1900 roku. Jest najwybitniejszym przykładem sakralnej architektury neogotyckiej na całym Śląsku. Ponadto, szczyci się wyjątkowym prospektem organowym („najlepszymi na Górnym Śląsku organami”), wykonanym przez firmę Rieger-Mocker. Z tej racji, w świątyni odbywają się liczne recitale i koncerty. Trzeba jednak pamiętać, że, z mozaiki narodowościowej i religijnej jaka się przez stulecia ukształtowała, w Gliwicach pięły się ku niebu świątynie różnych wyznań. Do naszych czasów przetrwały przede wszystkim kościoły katolickie i ewangelickie, jest jednak także świątynia ormiańska i zachował się żydowski cmentarz (kirkut).

Śląska wieża z modrzewia
W XIX wieku Gliwice zaczęły się rozwijać jako ośrodek przemysłowy, więc postindustrialnych zabytków nie brakuje i miasto jest dziś przystankiem na Szlaku Zabytków Techniki, łączącym najciekawsze obiekty związane z dziedzictwem przemysłowym województwa śląskiego. Od 2008 roku szlak legitymuje się Złotym Certyfikatem POT, a od 2010 stanowi część Europejskiego Szlaku Dziedzictwa Przemysłowego (European Route of Industrial Heritage – ERIH). Poszukując śladów industrialnej przeszłości odwiedzimy więc w Gliwicach Muzeum Techniki Sanitarnej (ul. Edisona 16) i należący do Muzeum w Gliwicach Oddział Odlewnictwa Artystycznego (ul. Bojkowska 37). Najważniejsze jednak miejsce w tej grupie zabytków zajmuje maszt Radiostacji Gliwickiej (ul. Tarnogórska 129). Jest rekordową, bo najwyższą drewnianą konstrukcją na świecie. Nazywany „gliwicką wieżą Eiffla” liczy 111 m wysokości* i jest w całości wykonany z drewna modrzewiowego, łączonego mosiężnymi śrubami. Podobne obiekty na świecie już dawno rozebrano lub zastąpiono stalowymi. Gliwicka radiostacja, wzniesiona w 1935 roku jako kompleks dwóch obiektów: Gleiwitzer Sender i Gleiwitzer Rundfunk, nadal jest czymś więcej niż tylko atrakcją turystyczną i dobrym punktem widokowym. Ba, do 1956 roku wieża służyła jako maszt antenowy Radia Katowice. W okresie zimnej wojny wykorzystywano radiostację do zagłuszania zachodnich nadawców, zwłaszcza Radia Wolna Europa, później zaś do różnorodnych prób radiofonicznych. Pozostały do naszych czasów maszt, służy teraz nowoczesnej łączności radiotelefonicznej i działający na polskim rynku operatorzy montują na nim swoje anteny.


* Z wysokością gliwickiego masztu jest pewien problem, gdyż wieńczą go elementy, których zazwyczaj się nie uwzględnia. Na poziomie 109,5 m zamontowany jest bowiem podest, na którym stoi „stół” drewniany o wysokości 1,58 m, jeszcze wyżej jest 0,5-metrowy porcelanowy izolator z grzybkiem piorunochronu oraz maszt stalowy długości 5 m. Jeśli dodać te elementy maszt przekracza wysokością 117 m, z tym, że na ogół podaje się jedynie sumę wysokości elementów drewnianych, bo tylko ta część konstrukcji jest ewenementem.


 

W marcu 2017 roku masztowi Radiostacji Gliwickiej nadano status Pomnika Historii. Obiekt wpisano na stosowną listę wraz z: Kościołami Pokoju w Jaworze i Świdnicy, klasztorem pobenedyktyńskim na Świętym Krzyżu, opactwem benedyktyńskim w Tyńcu oraz opactwem cysterskim w Wąchocku. Uroczystość odbyła się w Pałacu Prezydenckim w Warszawie.

 


Film pochodzi z youtube’owskiego kanału tvimperium


Lew czuwający i oazy zieleni
Zabytki miejskiej przeszłości z epoką przemysłową łączy – w sensie dosłownym i symbolicznym – żeliwny lew, odlany około 1825 roku w miejscowej hucie. Rzeźba autorstwa Theodora Erdmanna Kalidego strzeże wejścia na teren willi przy ulicy Dolnych Wałów, wzniesionej w latach 1882-1885 przez miejscowego fabrykanta Oskara Caro. Jako ciekawostkę należy odnotować fakt, że przez pewien czas, w II połowie XIX wieku, rzeźba służyła jako element pomnika poświęconego pruskim żołnierzom poległym w wojnach napoleońskich i w wojnie prusko-austriackiej. Przeniesiono ją wówczas na teren któregoś z gliwickich cmentarzy wojskowych. „Lwa czuwającego”, jak go nazywają Gliwiczanie, ustawiono przed wejściem do willi w 1934 roku. Strzeże jej oryginalnych wnętrz oraz ekspozycji etnograficznej, prezentującej kulturę ludową regionu gliwickiego. Willę otacza ogród, nasuwając ostatnią refleksję – Gliwice mają najrozleglejsze w śląskiej aglomeracji miejskie tereny zielone, przy czym w Parku Chopina w samym centrum miasta, znajduje się efektowna palmiarnia. Przed budynkiem kwitną latem oleandry i rośnie wprost z ziemi rzadka gunnera. W budynku zaś, na powierzchni ok. 2000 m2 znajduje się ponad 5600 egzotycznych roślin sadzonych pieczołowicie od początku ubiegłego stulecia.


 

To oczywiście nie wszystkie atrakcje Gliwic, a jedynie skromny rzut oka na miasto, w którym listę turystycznych celów tworzy ponad 50 miejsc i obiektów.

 


INFO
Informacje dla turystów w oficjalnym portalu miasta: www.gliwice.eu
Zamek Piastowski – Muzeum w Gliwicach: www.muzeum.gliwice.pl
Szlak Zabytków Techniki: www.zabytkitechniki.pl
Radiostacja Gliwicka: www.muzeum.gliwice.pl/gliwicka-radiostacja/


Tekst był publikowany na łamach magazynu „Świat Podróże Kultura” w zeszycie jesień/zima 2017 na str. 58-61 ściągnij —> PDF.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Motor Valley i Via Emilia

Niespełna 2 lata temu, rozmawiając o pewnym projekcie z przedstawicielami regionu Emilia Romagna, usłyszałem, że rynkiem polskim nie są specjalnie zainteresowani. W 2017, podczas listopadowej prezentacji w Warszawie, z ust wysokiej rangi regionalnych funkcjonariuszy padły słowa, że rynek polski jest dla gospodarzy ziem znad Padu niezwykle istotny.

Skąd taka zmiana? W dużej mierze… ze statystyki, jako że Emilia Romagna odnotowała w ostatnim czasie znaczący wzrost wizyt Polaków.

Co nas ciągnie w dolinę Padu? Myślę, że to wszystko z czego mieszkańcy regionu są dumni najbardziej. Po pierwsze produkty spożywcze, które są znane na świecie tak dalece, że stały się ikonami włoskiej kuchni: parmezan, ocet balsamiczny z Modeny i szynka parmeńska (jest ich oczywiście znacznie więcej, ale te trzy każdy wymieni bez zająknienia). Po drugie z samochodów i motocykli legendarnych marek, jako że właśnie tu nad Padem powstają: maserati (www.maserati.com), ferrari (www.ferrari.com),  lamborghini (www.lamborghini.com) i ducati (www.ducati.com). Jest tam też kilka torów wyścigowych, a wśród nich bodaj najsłynniejszy: Autodromo Enzo e Dino Ferrari – popularnie Imola (od miasta, w pobliżu którego się znajduje;  www.autodromoimola.it).

Maserati – jedna z kultowych marek samochodowych związana z Emilią Romagną od początku istnienia – od 1914 roku czyli ponad 100 lat, fot. Paweł Wroński

Teraz kilka słów o tym drugim aspekcie – motoryzacji. Wzdłuż Padu ciagnie się dawny trakt komunikacyjny, poprowadzony w czasach rzymskich – Via Emilia. Dziś oczywiście biegną tamtędy nowoczesne autostrady i drogi szybkiego ruchu, którymi z Piacenzy dostaniemy się do nadadriatyckiego kurortu Rimini w niespełna 3 godziny, bo to zaledwie 270 km. Teoretycznie rzecz jasna, bo po drodze można odwiedzić przynajmniej najważniejsze miasta regionu: Parmę, Modenę, Imolę, nadmorskie Rimini i stołeczną Bolonię, na co potrzeba bez porównania więcej czasu, i jednego standardowego urlopu z pewnością nie wystarczy.

Zdając sobie sprawę z atrakcyjności motoryzacyjnego tematu, gospodarze poswięcili mu odrębny projekt promocyjny, w którym dolina Padu zamieniła się w Dolinę Motoryzacji – Culla di motori albo bardziej kosmopolitycznie Motor Valley. Przystankami na szlaku są miejscowości i obiekty związane z produkcją samochodów oraz motocykli, muzea motoryzacji i tory wyścigowe, na których najnowsze modele ruszają do akcji.

Mapa regionu z motoryzacyjnej perspektywy, fot. Paweł Wroński

Zainteresowanych aspektem kulinarnym, odsyłam do Food Valley – stricte spożywczego projektu regionalnego (www.winefoodemiliaromagna.com), a wcześniej na łamy genialnej książki „Sekrety włoskiej kuchni” autorstwa Eleny Kostioukovitch (polskie wydanie: Albatros 2010, tytuł oryginału „Gusto! The Joy of Italian Eating”), w której są fantastycznie opisane kulinarne obyczaje mieszkańców poszczególnych regionów słonecznej Italii, ich geneza, historia oraz lokalne osobliwości.


Region Emilia Romagna turystycznie: www.emiliaromagnaturismo.it
Via Emilia: www.visitviaemilia.it
Culla di motori / Motor Valley: www.motorvalley.com


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Alita z Olity – szampan znad Niemna

Putojantis vynas, czyli wina musujące z Olity, to łączące tradycje litewskie z europejskimi trendami „szampany” znad Niemna.

Ich produkcję podjęto w 1980 roku, w zakładach specjalizujaych się od 1963 roku w wyrobie win owocowych. Z tego też powodu puryści mogą mieć trudności z zakwalifikowniem ich do pełnowartościowych win. Trunki z Olity nie przynoszą jednak ujmy naszym północnym sąsiadom, a zrestrukturyzowane w 2009 roku zakłady, zajmują się teraz nie tylko ich produkcją, ale również kształtowaniem kultury picia różnorodnych napojów alkoholowych, w nawiązaniu do lokalnej tradycji i światowych trendów.

Musujące truskawkowe Ruby Bubbles, fot. Paweł Wroński

Wina musujące wyrabia się w Olicie (metodo classico), z gatunkowych win z powszechnie uprawianych szczepów, takich jak np. chardonnay, czy riesling. Sprowadza się je z Włoch, z regionu Emillia Romagna, by nad Niemnem przeprowadzić wtórną fermentację. Przelane do butelek dojrzewają w piwnicach, w których starannie utrzymuje się stały poziom wilgotności i niską temperaturę. Po minimum 12-miesięcznym okresie dojrzewania butelki przenoszone są na stojaki pupitres. Tam, ustawione szyjkami w dół, są ręcznie obracane co tydzień przez przynajmniej 1,5 miesiąca. Drożdże zbierają się wówczas na korku, dzięki czemu po schłodzeniu łatwo usunąć osad. Butelki zamyka się potem eleganckim, naturalnym korkiem, i… gotowe!

Alita Selection, wino musujące z regionu Emilia Romagna, poddane na Litwie wtórnej fermentacji, fot. Paweł Wroński

Przykładem niech będzie Alita Selection Chardonnay – wino musujące o złocistej barwie, w którego bukiecie wyczuwa się nuty kwiatowe, przez co trunek sprawdza się równie dobrze jako aperitif, jak dodatek do lekkich przekąsek czy potraw z ryb.

Szampany z Olity oraz miody – słodkim dodatkiem do prezentacji walorów turystycznych kraju naszych północnych sąsiadów, fot. Paweł Wroński

W Olicie powstają też stricte owocowe wina, takie jak np. różowe jabłkowe Santa Verona Rosato – schłodzone pasuje do sałatek, przekąsek, coctailowych kanapek, ryb lub po prostu do popijania podczas towarzyskich spotkań, czy truskawkowe, deserowe Ruby. Produkowane są także różnorodne inne napoje alkoholowe, np. destylaty Samanė, oparte na starej recepturze z regionu Dzūkija.


 

Jesiennej prezentacji walorów turystycznych Litwy oraz smaków swojego kraju, patronował osobiście Ambasador Litwy w Polsce, J.E. Šarūnas Adomavičius.

 

Ambasador Litwy zachwala osobiście turystyczne walory swojego kraju, fot. Paweł Wroński

 


 

 

Alytus (pol. Olita): www.alytus-tourism.lt
“MV GROUP Production”, AB (Alytus, Miškininkų g. 17): www.alita.lt

 


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00