Wina znad Renu i Mozeli

Uczestniczyłem niedawno w oryginalnej, bo adresowanej do amatorów degustacji Rieslingów i Burgunderów znad Renu oraz Mozeli, którą zorganizował nad Wisłą w Warszawie Niemiecki Instytut Wina (NIW).

Anna Gmurczyk reprezentująca NIW oraz Monika Wojtysiak – importerka szlachetnych trunków z Nimiec, a zarazem właścicielka warszawskiej restauracji „Jung & Lecker” przedstawiły 9 win. Jak to zazwyczaj w Niemczech bywa – przeważnie jednoodmianowych, przede wszystkim Rieslingów i Burgunderów.

Postawienie na Rieslingi nie było zaskoczeniem, bo dla niemieckojęzycznej Europy riesling to szczep wręcz podstawowy jeśli chodzi o produkcję win białych, a poza tym, to właśnie na nim opiera się dziś wizerunek winiarzy niemieckich, a w dużej mierze także austriackich, których winnice rozciągają się nad Renem, Mozelą i Dunajem.

Również rodzina tak dziś modnego czerwonego szczepu pinot noir, którego niemiecka nazwa brzmi spätburgunder, jest dla wspomnianej strefy geograficznej typowa. Podobnie bowiem popularne są tam białe mutacje tego prastarego szczepu – weissburgunder i grauburgunder.

Nie mniej znaną nad Renem i Mozelą odmianą winorośli jest portugieser. To z niego najczęściej przygotowuje się dobrze znany i nam Glühwein, czyli grzaniec. Na marginesie warto zaznaczyć, że wbrew kuszącemu skojarzeniu z nazwą, szczep ten nie wywodzi się z Portugalii.

Wśród zaprezentowanych win ewenementem był kupaż rieslinga z gewürztraminerem z Palatynatu, powstały w winiarni rodziny Braun. Na butelkach tego producenta widnieje jedynie lakoniczny napis Braun. Wspomniane wino ma też skromną białą etykietę i ponętną cenę, ponieważ jest przeznaczone do codziennej konsumpcji. Mimo to, jest całkiem wyrafinowanym kupażem, szczególnie udanym w roczniku 2016. Motto winiarni brzmi: Wein ist unsere Leidenschaft (Wino to nasza pasja).

Warto przy tym pamiętać, że użyte w nazwie opisanego trunku Riesling & Gewürztraminer Feinherb ostatnie słówko, oznacza wina wytrawne o naturalnym, delikatnie słodkim posmaku. Obecność tego terminu jest zawsze sygnałem, że mamy do czynienia z bardzo przyjemnym dodatkiem do potraw.

Warto także wiedzieć, że dodane do nazwy pojęcie Hochgewächs oznacza, iż winorośl pochodzi z krzewów długouprawianych, zaś twórca trunku chce nim podkreślić wartość i walory swojego produktu. Podobnie litera S jest skrótem od słowa Selektion, sygnalizującego, że do wyrobu tego właśnie wina użyto jedynie gron wybieranych pieczołowicie z kiści. Jak się łatwo domyśleć, winobranie odbywa się w takich przypadkach ręcznie, a co za tym idzie wyższa cena trunku nie powinna budzić zdziwienia.


Niemiecki Instytut Wina: www.winaniemieckie.pl
Degustacja odbyła się w Sun Eska Barze na Bulwarach Wiślanych (pawilon nr 3).


Wina degustowane w Sun Eska Barze (rocznik, nazwa; winiarnia):

Rieslingi i Burgundery znad Renu i Mozeli w Warszawie, nad Wisłą, fot. Paweł Wroński

If You like this site, your support will be welcome

$1.00


Reklamy

Kuleczki mięsne z bryndzą

Taki oto smaczny dodatek do makarony, choć może być do ryżu, kaszy, czy pieczywa – wedle gustu, uznania i religii.

Ze względu na ostatnie zastrzeżenie – mięso jest indycze, bryndza owcza, panierka ze zmielonych w młynku do kawy płatków owsianych, sos z przecieru pomidorowego po części domowej roboty, zioła i przyprawy wedle smaku i uznania, zaś w tle pobrzmiewa R. Kelly.

Smacznego!



Z wizytą u Pszczyńskich Rycerzy

Imprezy należą do stałego programu Warowni Pszczyńskich Rycerzy. A że to przede wszystkim restauracja, zjeść się da nie tylko w weekendy!

Jechaliśmy w sierpniu z Warszawy w Małą Fatrę – najkrótszą polecaną obecnie przez Route Plannery drogą, rozglądając się gdzie by tu coś przekąsić. I na peryferiach Pszczyny natrafiliśmy na takie oto curiosum. – Łoj, Kicz – pomyślałem w pierwszej chwili. Rzeczywiście, ale po wizycie przyznać muszę, że pomysłowy!

 

Kiedy siedzisz przy biesiadzie, nie myśl o zwadzie!

 


Warownia Pszczyńskich Rycerzy przy Bielskiej 50: www.warownia.com.pl
Fanpage: www.facebook.com/warownia/


If You like this site, your support will be welcome

$1.00


Zainspirowane przez „Gaumarjos”

Bakłażan na gruzińską modłę. Przecinamy go na kilka plastrów, ale nie do końca, żeby dał się rozłożyć we wdzięczny wachlarz.

Następnie przekładamy plasterkami Mozarelli i pomidorów, posypujemy serem Feta, przyprawiamy wedle gustu mniej lub bardziej ostro, i zapiekamy w temperaturze 220 st. C. Nam zajęło to 25 minut, choć czas zależy pewnie od wielu czynników – najlepiej wypraktykować.

Ponadto, składniki można wzbogacać, tak jak my – o posiekane orzechy włoskie, zioła, czy wszechobecne w gruzińskiej kuchni ziarenka granatu.

Koleżanka przywiozła biały trunek z winiarni Ijevan (czyt.: Idżewan) z Armenii – kraju, który współzawodniczy z Gruzją o miano światowej kolebki winiarstwa. Wino Premium z ręcznie zbieranych winogron szczepów: karmrahyut, haghtanak, tigrani i saperavi (Ijevan Selected; www.ijevangroup.am), skomponowało się znakomicie z bakłażanem.


Dla Davida Gamtsemlidze (www.gaumarjos.pl) wielkie dzięki za inspirację! Eli chwała za wino! A dla Edyty – gratulacje, bo bakłażan był pyszny 🙂

Gaumarjos!


If You like this site, your support will be welcome

$1.00


„Weranda” w Złotokłosie

Restaurację prowadzi sympatyczne małżeństwo. Założyli lokal, bo – jak mówią – kochają jeść!

Swoją ofertę tworzą sięgając do różnorodnych wzorów metodą burzy mózgów, z kilkoma pomysłowymi kucharzami. A już najbardziej podobało mi się, że przygotowane pizze poddali przed wprowadzeniem do menu pod ocenę znajomych swoich nastoletnich córek. Od razu też, spontanicznie zapisali się do fanklubu Zmory, a w ogóle to czworonożnych gości podejmują pełną miską wody.


Fanpage restauracji na Fb: www.facebook.com/weranda.zlotoklos/


If You like this site, your support will be welcome

$1.00


Jeśli się bawić, to we dworze

If You like this site, your support will be welcome

$1.00

Jeśli się bawić, to z fantazją. Elegancko i we dworze, jak szlachta przed wiekami. Dworska, a w wielu przypadkach pałacowa wręcz stylizacja obiektów przeznaczonych na wesela, komunie, chrzciny i stypy jest – jak Polska długa i szeroka – powszechna.

„Gościniec pod Jesionem” w Wyszkowie, fot. Paweł Wroński

A że dwór powinien mieć ganek to najlepiej z kolumnowym portykiem. Koniecznie ze wspartą na niej facjatką elegancko klasycyzującą, jasnymi ścianami, schludnym podjazdem w kwiatach, a nierzadko także z fontanną.

„Gościniec pod Jesionem” w Wyszkowie, fot. Paweł Wroński

Zewnętrznemu sztafażowi dorównują wnętrza, urządzone zazwyczaj niewielkim kosztem, ale wystawnie. Ganić tego bynajmniej nie zamierzam. Przeciwnie, ekonomiczne podejście do inwestycji jest ze wszech miar godne pochwały.

 

 

Stukając w kolumny na których wspierają się „dworskie” facjatki, zauważyłem, że… stiuki powróciły do łask.

„Gościniec pod Jesionem” w Wyszkowie, fot. Paweł Wroński

Pytanie: „restauracja własna czy catering?” urasta w tego typu obiektach do rangi iście szekspirowskiego dylematu. Idąc tropem gastronomicznym znalazłem jednak godny polecenia przystanek na trasie podróży ze stolicy na wschód. „Gościniec pod Jesionem” w Wyszkowie. Ceny przyjazne, dania – nawet tak prozaiczne jak tatar, czy jajecznica, podane estetycznie, a co najważniejsze – bardzo smaczne. Z czystym sercem polecam (www.podjesionem.eu).

 

Tam zjesz smacznie w Małej Fatrze

If You like this site, your support will be welcome

$1.00

Na początku, moi młodzi podopieczni, z którymi zwiedzałem Krywańską Małą Fatrę na Słowacji zamawiali tylko pizzę, ewentualnie frytki z ketchupem. Ale, gdy się po górach chodzi, nie ma siły, jeść trzeba.

Zupa cebulowa na słowacką modłę (z menu restauracji przy Domu Kultury w Terchovej), fot. Paweł Wroński
Vyprážaný syr – tutaj z gotowanymi ziemniakami i diabelskim sosem (z chili); najpopularniejszym jednak dodatkiem jest do tej potrawy sos tatarski, fot. Paweł Wroński

 

W konkursie smaków, o palmę pierwszeństwa walczyły wkrótce vyprážaný syrbryndzové pirohy. Ulubiony słowacki przysmak czyli bryndzové halušky oraz przypominające do żywego nasze łazanki – strapačky s kyslou kapustou a údenou slaninou, a także zupy: cebulowa – cibuľová polievka (inaczej: cibuľačka, a nawet czosnkowa – cesnaková polievka (inaczej: cesnačka), nie mówiąc o zwykłym rosole z kurczaka – slepačí vývar (inaczej: slepačia polievka albo kurací vývar), także znajdowały amatorów.

Bryndzové pirohy (z menu Penziónu Stárek w Stefanovej), fot. Paweł Wroński

Przyznać przy tym trzeba, że na prawdę niezłe potrawy tradycyjnej kuchni słowackiej serwują w Krywańskiej Małej Fatrze w wielu miejscach rodzinnych stron Janosika. My odwiedzaliśmy z upodobaniem restaurację przy Domu Kultury w Terchovej (Reštaurácia Kultúrny domwww.kulturnydom.eu) oraz Penzión Stárek w przysiółku Štefanová w dolinie Vrátnej (www.facebook.com).

Na vyprážaný syr! Na bryndzové pirohy! Fot.: Paweł Wroński