Artysta, który lubił (się) portretować

Józef Sendecki, wszechstronnie utalentowany polski artysta – śpiewak, skrzypek, reżyser operetek dożył słusznego wieku 90 lat. Oprócz muzyki, którą się zawodowo parał, jego życiową pasją było malarstwo.

W 1965 roku, z okazji 60-lecia pracy artystycznej, w foyer Teatru Wielkiego w Poznaniu odbyła się wystawa malarska Józefa Sendeckiego – wystawiono około 80 płócien jego pędzla. Wiele z nich znajduje się dziś w kolekcji Fundacji Skarbnica Sztuki, fot. (reprodukcja i kolaż): Paweł Wroński

Józef Sendecki uczył się malarstwa i rysunku u profesora Stanisława Lentza. Tak o tym pisze w swoim „Życiorysie”: „Aby i w malarstwie artystycznym dojść do perfekcji, w roku 1917 zapisałem się do Warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych (…) na Wybrzeżu Kościuszkowskim. Studiowałem w pracowni prof. Stanisława Lentza, znakomitego portrecisty (…) dowodem tego, że wystawiałem swoje prace w warszawskim Salonie w Zachęcie, w Katowicach i Poznaniu miałem swoje wystawy obrazów.”.

Jak można wnosić z malarskiego dorobku artysty, zgromadzonego przez Fundację Skarbnica Sztuki, paleta i pędzel towarzyszyły Sendeckiemu przez całe życie. Zastępowały mu na przykład aparat w czasie podróży, o czym świadczą cykle lakonicznie podpisane, takie jak np. „Wilno”, czy kilka obrazów prezentujących wnętrza krakowskich kościołów.

Pejzaż z nie datowanego cyklu „Wilno” pędzla Józefa Sendeckiego ze zbiorów Fundacji Skarbnica Sztuki, fot. Paweł Wroński

Obrazy były także dla niego swoistą kroniką towarzyską, portretował bowiem ludzi, którzy odgrywali znaczącą rolę w jego życiu, związanych z jego karierą solisty i reżysera oraz losami scen, na których występował, przede wszystkim poznańskiego Teatru Wielkiego oraz – jak to ojciec – córkę, Krystynę.

Bohatera tego obrazu ze zbiorów Fundacji Skarbnica Sztuki, pędzla Józefa Sendeckiego nie udało się jeszcze zidentyfikować, ale można sądzić, że przedstawia postać ściśle związaną ze środowiskiem muzycznym Poznania, fot. Paweł Wroński

Znaczącą rolę w malarskiej spuściźnie Józefa Sendeckiego odgrywają autoportrety. Ba, można śmiało powiedzieć, że uwielbiał się portretować. Może nie tyle nawet siebie, co siebie w teatralnych rolach. Widzimy go więc w stroju Cyganki, Gladiatora, w huzarskim mundurze, w cylindrze z elegancką laseczką (patrz zdjęcie otwierające), i w wielu, wielu innych, adekwatnie do przedstawień, w których grywał. A zebrało się tych ról wiele. Od 1904 do 1963 roku, występował w spektaklach muzycznych na scenach wielu polskich miast, najczęściej w Poznaniu i Warszawie. Szczyt zaś jego kariery przypadł na lata 1928-1939. Był wtedy solistą zespołu Teatru Wielkiego w Poznaniu, a w 1929 roku objął tam stanowisko dyrektora operetki. Do wybuchu wojny wyreżyserował i wystawił ponad 30. operetkowych przedstawień. Na przyszły rok przypada 90. rocznica rozpoczęcia tego ważnego etapu w jego życiu i karierze.

Józef Sendecki – autoportret w stroju Cyganki (obraz ze zbiorów Fundacji Skarbnica Sztuki), fot. Paweł Wroński

Kariera artystyczna Sendeckiego rozwijała się, przynajmniej do wybuchu II wojny światowej wspaniale ale, że strzeżonego Pan Bóg strzeże, zadbał u progu jej szczytowego okresu o coś ‘na ciężkie czasy’. Oczywiście stosownie do owych czasów – na wystawionym w Warszawie świadectwie przemysłowym dla przedsiębiorstwa handlowego na rok 1927 czytamy bowiem – „Rodzaj przedsiębiorstwa:  Dorożka samochodowa”.

Ilustracją jego zawodowych możliwości może być jedno z nielicznych zachowanych nagrań – z kolekcji Jerzego Płaczkiewicza, znalezione przeze mnie na youtube’owskim kanale filmowym właściciela unikalnej już płyty. Józef Sendecki, przedstawiony na krążku nagranym przez Janus-Record jako artysta opery lwowskiej, śpiewa „Mów do mnie jeszcze” (słowa: Kazimierz Przerwa-Tetmajer, muzyka: Napoleon Rutkowski).

Długie życie artysty wypełnione muzyką i malowaniem pozostanie dla nas, współczesnych pełne zagadek. Swoich obrazów raczej nie datował. Zachowało się trochę archiwaliów – programów teatralnych, wzmianek w prasie, pamiątek rodzinnych. Wśród dokumentów są cenne, ale tylko 4, zapisane własnoręcznie strony z zeszytu, zatytułowane „Życiorys Józefa Sendeckiego solisty śpiewaka w państwowej Operze im. St. Moniuszki w Poznaniu”. Nie wiemy ani kiedy, ani z jaką intencją autor zaczął go pisać. Życiorys kończy się w pierwszej dekadzie XX wieku. Najciekawsze są więc w nim informacje u kogo, i z jaką determinacją, szlifował Sendecki swój wszechstronny talent artystyczny – śpiewaka, skrzypka, malarza…

Fragment obrazu Józefa Sendeckiego o tematyce scenicznej z kolekcji Fundacji Skarbnica Sztuki – być może jest tu przedstawiona Lucyna Skałbania, primadonna Operetki Poznańskiej, a zarazem utalentowana uczennica malarza (jeśli tak, to płótno powstało najprawdopodobniej w 1959 roku), fot. Paweł Wroński

Artystyczna biografia Józefa Sendeckiegowww.encyklopediateatru.pl lub www.e-teatr.pl
O Józefie Sendeckim malarzu, pisze Krzysia Samoń w artykule (przygotowanym w oparciu o materiały Fundacji Skarbnica Sztuki), w cyklu Malarze znani i mniej znani: „Józef Sendecki (1883-1973)”; „Mówią Wieki” Nr 4 (675), 2016 rok.


Więcej o artyście i jego malarstwie już wkrótce na stronach Fundacji Skarbnica Sztuki:  www.skarbnicasztuki.com

Poniżej kilka obrazów ze wspomnianej na wstępie wystawy w foyer Teatru Wielkiego w Poznaniu, które teraz znajdują się w zbiorach Fundacji Skarbnica Sztuki.


Reklamy

Lachur, mistrz znany i nieznany

Kołatały mi jeszcze w pamięci wspomnienia z chęcińskiego kirkutu, gdy w należącej do przyjaciół galerii wpadły mi w oko inspirowane żydowską kulturą obrazy Zdzisława Lachura.

Ciekawa postać, nie tylko jako artysty, był bowiem pomysłodawcą i założycielem, a przez długie lata także szefem, studia filmów rysunkowych, w którym narodzili się Bolek i Lolek, Reksio oraz cała plejada innych animowanych bohaterów kreskówek, znanych zarówno mnie, jak moim dzieciom. Kiedy się o tym dowiedziałem, poczułem pęczniejące niczym balon zaciekawienie dziełami i postacią artysty.

Natomiast, baśniowa konwencja judaiców, mimo że dotykają najciemniejszej strony dziejów – holocaustu, umowność brykającego konia – malował je chętnie bo kojarzyły mu się z beztroską i wspomnieniem młodości (ponoć oglądając jeden z obrazów z motywem konia pędzla Lachura, Pablo Picasso krzyknął: „odkrył nową formę konia!”), czy nakreślone, jakby od niechcenia, kilkoma tylko kreskami szkice węglem, choć tak różne stylistycznie, ułożyły się w mojej głowie w spójną całość. Pod solidnym, wyrazistym szyldem: Zdzisław Lachur (1920-2007).

Artysta nie tylko organizował pracę studia filmowów rysunkowych, szybko przeniesionego z Katowic do Bielska-Białej, ale także reżyserował pierwsze kreskówki i tworzył rysunki, m.in. pierwszą stworzoną po II wojnie światowej na Śląsku: „Senat z wozu, koniom lżej”. Propagandowe, dziś już zabytkowe dziełko filmowe z 1946 roku (zrekonstruowane w 2007 przez Marcina Giżyckiego, uzupełnione krótką rozmową z twórcą), zamieszczono na stronach Muzeum Sztuki Nowoczesnej (www.artmuseum.pl).

 

Studio animacji filmowej założone z inicjatywy Zdzisława Lachura nosiło początkowe nazwę Eksperymentalne Studio Filmów Rysunkowych w Katowicach. Później przemianowano ją na Studio Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej.

 

Epopeja studia filmów rysunkowych, którą Lachur zapoczątkował nie była jedynym w jego życiu faktem o kolosalnym znaczeniu dla wychowania kilku powojennych generacji dzieci. Od 1961 roku (przeprowadził się wówczas z rodzinnego Sosnowca na stałe do Warszawy), pracował z trudną młodzieżą na Czerniakowie, korzystając ze sztuki jako medium profilaktycznego i terapeutycznego.

Jego prace znajdują się dziś w kolekcjach prestiżowych muzeów i w zbiorach prywatnych na całym świecie. Wielokrotnie go też nagradzano, doceniając talent i wagę podejmowanych tematów. Paradoksalnie jednak, choć jest jednym z najwybitniejszych przedstawicieli współczesnego polskiego malarstwa (a może sztuki w ogóle), jest znany głównie za granicą, bo w kraju chyba jedynie specjalistom i koneserom sztuki.

Doprawdy – pomyślałem – ten facet zasługuje na książkę, mimo, że w naszych czasach wartość słowa zdewaluowano zalewając rynek kolorowymi publikacjami o gotowaniu i nadętymi „auto”-biografiami. I tu spotkała mnie niespodzianka, potwierdzająca niestety wspomniany paradoks, bo Lachurowi książkę już poświęcono. Napisał ją i opatrzył bogatym materiałem ilustracyjnym, przyjaciel i kolekcjoner jego dzieł, Dieter Kauffmann. Publikacja ukazała się w Niemczech w 2009 roku, pt.: „Zdzisław Lachur. Sein Leben, sein Werk, seine Träume. Entwürfe, Zeichnungen und Bilder aus den Jahren 1943–2003”.


Zdzisław Lachur – o biografii i sztuce na stronach Fundacji Skarbnica Sztukiwww.skarbnicasztuki.com

Wspomnienie o Lachurze w sosnowieckim portalu (art. z 2012 r.): www.41-200.pl


Obrazy z prywatnej kolekcji nieżyjącego już Zdzisława Lachura oraz wciąż pełnego pasji i nowych pomysłów Jerzego Lassoty de Kalińskiego, wystawili właściciele galerii Fundacji Skarbnica Sztuki z okazji wizyty uczestników dorocznego spotkania GAAB Collectors Summit 2018. Galeria założona przez Fundację Skarbnica Sztuki Ewy i Pawła Boguta była pierwsza odwiedzoną przez uczestników wspomnianego spotkania w dniu 8 czerwca 2018. Z pewnością prace obu malarzy będa jeszcze wystawiane w Galerii przy ul. Działdowskiej 8a w Warszawie.

Sztalugi w „Skarbnicy Sztuki” rozstawił i pracuje na nich, Jerzy Lassota de Kaliński, którego liczne obrazy, rysunki i instalacje posiadają także w swojej kolekcji założyciele Fundacji Skarbnica Sztuki – Ewa i Paweł Boguta. Na ścianach ‚judaica’ pędzla Zdzisława Lachura. Fot. Paweł Wroński

Berlin, judo i „Narodziny w Aleppo”

Urodzony na Mazowszu Stefan Wiesław Fiszbach ma za sobą karierę sportową – grał w siatkówkę, był trenerem judo, akademicką – wykładał na Uniwersytecie Warmińsko-Mazuskim, a nawet rolniczą, bo prowadził w tamtym regionie gospodarstwo. Jako malarz, związany jest z Berlinem, gdzie ma pracownię – Kunstwerkstatt NaKole.

Na polskim rynku sztuki jest stosunkowo mało znany. Stąd – zgodnie z założeniem Fundacji Skarbnica Sztuki – właściciele galerii przy Działdowskiej 8 w Warszawie, Ewa i Paweł Boguta wyeksponowali jego prace. Wystawę można oglądać od 19 kwietnia do 11 maja 2018 roku.

Doświadczenia życiowe przewijają się przez sztukę Stefana Wiesława Fiszbacha, znajdując odzwierciedlenie w podejmowanej przezeń tematyce. Silnie zaangażowane emocjonalnie prace tworzą cykle poświęcone ważnym i aktualnym sprawom społecznym, takie jak „Sport jest sztuką”, czy „Görlitzer Park”. Szczególne miejsce w jego twórczości zajmuje cykl „Dimensionen”, bo artystę fascynuje teoria strun kosmicznych, która zakłada, że przy Wielkim Wybuchu zaistniały  wymiary, rozszerzające się wprost proporcjonalnie do czasu jego trwania. Fundamentalnym zadaniem badaczy skłaniających się ku niej jest zatem wychwycenie najmniejszej części składowej atomu – bozonu. W tym kontekście artysta charakteryzuję swoją filozofię sztuki: „(…) w wibrującym otoczeniu szukam, łowię w zmieniającej się przestrzeni przenikających wymiarów i tworzących się nisz, czarnych dziur i kontinuum czasoprzestrzennego. Moim rewirem są zakątki ulic, niespokojne parki. Sztukę pojmuję jako dążenie do zidentyfikowania roli człowieka w życiu, określenie jego miejsca w otaczającym świecie, (…) poszukiwania odpowiedzi na niepokoje egzystencjalne.”.

W 2017 roku Wydział Konsularny RP i Rada Polska w Berlinie, w uznaniu jego artystycznego dorobku, przyznały Fiszbachowi zaszczytny tytuł ‘Najlepszy wśród Najlepszych’.


Fundacja Skarbnica Sztuki: www.skarbnicasztuki.com oraz www.facebook.com
Stefan Wiesław Fiszbach (biografia, filozofia): www.nakole.eu

Artysta pochodzi z Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie wciąż jest postacią cenioną i obserwowaną – świadectwem są liczne artykuły poświęcone mu na łamach codziennej gazety internetowej NaszTomaszów.pl (tag: Wiesław Fiszbach) oraz organizowane w mieście wystawy: www.nasztomaszow.pl

Jerzy Lassota de Kaliński

Biografia tego malarza jest równie dobrze dowodem na to, że być artystą nie jest łatwo, jak i przeciwnie – zależnie od emocji jakie budzą jego dzieła.

Jerzy Lassota de Kaliński, już jako 17-latek zaczął wystawiać swoje prace na murach warszawskiego barbakanu. Zetknął się więc u progu kariery z najostrzejszym, a przy tym nieprzewidywalnym i kapryśnym recenzentem – z klientem. Konwencjonalną edukacją artystyczną się nie splamił. „Nigdy nie uważał, aby Akademia była mu do czegokolwiek potrzebna” – czytamy w portalu Fundacji Skarbnica Sztuki, która wystawę prac artysty w galerii przy Działdowskiej 8A zainaugurowała wernisażem w dniu 15 lutego 2018 roku.

Fundatorzy, Ewa i Paweł Boguta posiadają największą kolekcję dzieł Lassoty. A trzeba pamiętać, że jest on artystą płodnym, i do tego wciąż czynnym, pełnym pomysłów. Namalował – jak dotąd – kilkaset obrazów, z których bije fascynacji różnorodnością konwencji. O swojej stylistyce malarz mówi, że „czuje się rozdarty między realizmem, a abstrakcją”. W 1988 roku otrzymał stypendium twórcze MKiS.

„Poeta i Żołnierz” pędzla Jerzego Lassoty de Kalińskiego, fot. Paweł Wroński

Podobne rozdarcie wyziera z jego biografii, bo chociaż urodził się w 1946 roku w okolicach Torunia, a od 4 roku życia mieszka w stolicy, to Warszawską Grupę Malarzy „Niezależni’69”, założył w… Świnoujściu (w 1969 roku z Mirosławem Długoszem „Mironem” i Romualdem Dąbrowskim „Naldkiem”). Grupa wciąż istnieje, a jej członkowie wielokrotnie wystawiali swoje prace wspólnie, w kraju i za granicą.

Artysta podczas wernisażu, nieco spięty z powodu zrozumiałych emocji, fot. Paweł Wroński

A że ze sztuką jest podobnie jak z jedzeniem – trudno zdecydować czy smakuje, dopóty, dopóki się potraw nie skosztuje – obrazy pędzla Jerzego Lassoty de Kalińskiego z kolekcji Ewy i Pawła Boguta można oglądać do 10 marca 2018 roku w galerii Fundacji Skarbnica Sztuki: www.skarbnicasztuki.com (po wcześniejszym umówieniu; tel. +48 516 034 650).


Fundacja Skarbnica Sztuki: www.skarbnicasztuki.com
Fanpage Fundacji Skarbnica Sztuki: www.facebook.com
Jerzy Lassota na stronach Skarbnicy Sztuki: www.skarbnicasztuki.com/jerzy-lassota
Fundacja Skarbnica Sztuki w portalu www.artinfo.pl
Jerzy Lassota w portalu www.artinfo.pl/artysta/de-kalinski-jerzy-lassota
O artyście w innych portalach: www.desa.plwww.agraart.pl


Wystawy artysty w kraju i za granicą
1963-1967 – wystawy na murach Barbakanu w Warszawie
1967 – Ciechanów, Dom Kultury, pierwsza samodzielna wystawa
1972 – Malmӧ, Galeria Gideon Gustafsson (G.G)
1973 – Malmӧ, Galeria Backarna, Galeria Vaster
1973 – Pisa, Galeria L’Arcadia
1974 – Beaucaire (Prowansja), Mas de Bronzet
1974 – Münster-Stadttheater
1974 – Darmstadt, Galeria Keller Schloss
1975 – Malmӧ, Galeria G.G
1976 – Warszawa, Galeria KMPiK-Wola
1976 – Kopenhaga, Galeria Den Frie
1977 – Warszawa, Galeria KMPiK-Bródno
1978 – Nässjӧ, Kulturhuset
1980 – Helsinki, Galeria Picasso
1981 – Warszawa, Muzeum Woli
1983 – Essen, Essener Forum Bildener Künstler
1983 – Sztokholm, Galeria M
1984 – Darmstad, Stadttheater
1985 – Malmӧ, Galeria Bernce
1988 – Mülheim, Stadtmuseum
1989 – Duisburg, Galeria Cubus
1989 – Bonn, Parlamentarische Gesellschaft Haus
1989 – Warszawa, Galeria Promocyjna
1989 – Elbląg, Galeria El
1990 – Kaliningrad (Królewiec), Państwowa Galeria Sztuki
1995 – Freiburg, Goethe Institut
1997 – Kassel, Documenta X-Stadtprogram
1997 – Warszawa, Galeria Forma & Colour
2000 – Londyn, Galeria POSK
1997-2013 – Warszawa, Artbarbakan
2010 – Saerbeck, Rathaus, Haus Buck
2014 – Warszawa, Galeria N’69,45 lat Warszawskiej Grupy Malarzy Niezależni’69
2018 – Warszawa, Galeria Fundacji Skarbnica Sztuki (zamieszczone zdjęcia pochodzą z wernisażu, który odbył się 15 lutego)