Wiatraczna pnie się do nieba

Wybudowany w 1977 roku Uniwersam Grochów przeszedł do historii. Pozostał jedynie neon odtworzony pieczołowicie na fasadzie nowego kompleksu jaki oddano do użytku przy Rondzie Wiatraczna w ostatnim dniu lutego 2018 roku.

Rondo Wiatraczna, które niegdyś kojarzyli Warszawiacy z Uniwersamem, zmienia się także zdecydowanie. Na wizerunek Wiatraka – jak mawia się potocznie w stolicy – wpływają przede wszystkim wieżowce. Ba, ktoś rzucił pomysł, by na Wiatraku postawić… wiatrak. Póki co, koncepcja jest ekspresją czyjejś fantazji, i taką zapewne pozostanie, gdyż trudno sobie wyobrazić, by wsparcia udzielił jej poważny kapitał.

Północno wschodnia fasada kompleksu „Rondo Wiatraczna” z widocznym nad wejściem odtworzonym neonem Uniwersam Grochów, fot. Paweł Wroński

 

Kluczową zmianę w krajobrazie Ronda Wiatraczna – centrum Pragi Południe (Grochowa) stanowią powstające wokół budowle, pnące się coraz częściej w górę.

 

Nieco odsunięty od sąsiednich bloków gmach mieszkalny z handlowo-usługową Galerią „Grochów” w dolnych kondygnacjach najwyższej, XV-piętrowej części, wzniesiony przy Rondzie Wiatraczna w latach 2008-2010, zdaje się być wyższy niż jest w istocie, fot. Paweł Wroński

Zmiany wizerunku, spowodowane unowocześnianiem infrastruktury, budową nowych gmachów i rozbudową istniejących kompleksów mieszkalnych czy handlowo-usługowych toczą się na tle zasadniczych zmian w ustroju państwa, jakie dokonują się w Polsce od chwili obaleniu komunizmu na przełomie lat 80. i 90. XX wieku.

W Warszawie, którą otacza odium stołeczności – przez jednych postrzegane jako coś prestiżowego, przez innych jako uciążliwość – wszystkie te procesy przebiegają burzliwie, rzutując na życie mieszkańców w najwyższym stopniu, choć odczuwamy je zazwyczaj dopiero w dłuższej (nierzadko wielopokoleniowej) perspektywie czasowej. Zjawiska ekonomiczne reguluje samoistnie wolny rynek oraz systematycznie usprawniana i przyjaźniejsza wobec petentów obsługa w urzędach łagodzi uciążliwości. W efekcie, kwestie ustrojowe wciąż jeszcze postrzegamy jako abstrakcyjne, emocjonując się przede wszystkim krajobrazem miejsca, w którym żyjemy, głównie zresztą estetyką, a powoli także funkcjonalnością, otoczenia. Relacje między ustrojem państwa i miasta, a poziomem zadowolenia z życia, komfortu i pewności co do przyszłości są dla wielu z nas nieczytelne.

Tak wyglądał rustykalny Grochów jeszcze w II połowie XIX wieku – „Na Saskiej Kępie”, obraz Franciszka Kostrzewskiego ze zbiorów Muzeum Pragi, fot. Paweł Wroński

Kalendarium urbanistyczne Grochowa

1347 – książęta mazowieccy,  nadają rozpościerającą się na prawym brzegu Wisły wieś Grochów (wówczas zwaną Grochowo) kapitule płockiej – z czasem dla Grochowa i sąsiednich wsi utrze się nazwa dobra skaryszewskie

1766 – król Stanisław August Poniatowski proponuje kapitule płockiej zamianę dóbr skaryszewskich na inne, aby uporządkować położone w strefie stołecznej prawobrzeżne tereny nadwiślańskie, zalegające praktycznie odłogiem od czasów potopu szwedzkiego; Sejm akceptuje tę zamianę

1780 – król przekazuje dobra skaryszewskie bratankowi, Stanisławowi, ten szybko zakłada tzw. kolonię Grochów i dzieli ją na 8 części (opis: www.iutm.pl), nadając różnym osobom – ten podział utrwala się w obrazie dzielnicy (zmiany przebiegu granic pomiędzy częściami wyznaczają w kolejnych epokach nie tylko stosunki własnościowe, ale także pojawiające się w krajobrazie (twarde) obiekty, głównie infrastrukturalne, takie jak trakty handlowe, a współcześnie – nowoczesne arterie komunikacyjne)

XIX wiek – na Grochowie rozwijają się liczne manufaktury, kształtując przemysłowy charakter przyszłej warszawskiej dzielnicy

  • 1822-1823 – tkacze i przędzalnicy osiedlający się wzdłuż dzisiejszej Grochowskiej (wówczas Trakt Brzeski), przekształcają okolicę w strefę włókienniczą; ich wyroby podbijają rynek zachodnich prowincji rosyjskiego imperium
  • 1835 – Karol Osterloff wchodzi w posiadanie części dóbr grochowskich, tzw. Dworek Grochowski czyni rodzinną rezydencją, a w okolicy zakłada gorzelnię, browar i wytwórnię win szampańskich (więcej: www.pawelwronski.blog)
  • w II poł. stulecia, w przemysłowym krajobrazie Grochowa wyróżniają się zakłady Hocha, Stencla i Maetzego produkujące świece, Bieńkowskiego – zapałki oraz ceniona garbarnia braci Jeromimów

 

Od początku XIX wieku do lat 60. XX na Grochowie odbywały się targi koni i bydła; tam gdzie był dawniej plac targowy, pod koniec XIX w. zbudowano gmach Instytutu Weterynaryjnego; obecnie mieści się w nim szkoła muzyczna oraz zaplecze orkiestry Sinfonia Varsovia (do 2020 roku powstanie tam sala koncertowa dedykowana w/w orkiestrze). Pozostałą część d. targowiska przekształcono u progu XXI w. w park, ciągnący się od ogrodzenia d. Instytutu na zachodzie po ul. Podskarbińską na wschodzie, ograniczony od północy ul. Kobielską, a od południa Grochowską.

 

1870 – carskim dekretem posiadacze poszczególnych części Grochowa uzyskują je jako tzw. ‘własność zupełną’

1916 – pruski generał-gubernator Hans Hartwig von Beseler wydaje dekret nakazujący włączenie znaczącej części terenów Grochowa w obręb granic administracyjnych Warszawy; obszar ten pokrywa się z grubsza z dzisiejszą Pragą-Południe

XX w. (okres międzywojenny) – właściciele istniejących manufaktur unowocześniają je i wznoszą nowe fabryki; do przemysłowej czołówki należą Państwowe Zakłady Inżynieryjne produkujące m.in. samochody (przy Terespolskiej) oraz należąca do Kazimierza Szpotańskiego fabryka sprzętu elektroenergetycznego (przy Gocławskiej ); wraz ze wzrostem liczby ludności pojawiają się nowe osiedla; efektem urbanizacji jest wzrost popytu na wszelkie usługi (pamiątką tego okresu jest piekarnia Teodora Rajcherta, której budynek wznosi się wciąż przy ul. Wiatracznej); spora część Grochowa pozostaje jednak nadal rolnicza – wysoko cenione jest działające w tym rejonie gospodarstwo Witolda Zajdla

1934 – powstaje śmiały projekt warszawskich urbanistów – Jana Chmielewskiego i Szymona Syrkusa, zatytułowany „Warszawa funkcjonalna”; na tych planach wzoruje się w 1944 roku brytyjski urbanista Sir Leslie Patrick Abercrombie, tworząc wizję Wielkiego Londynu ( Greater London Plan), podzielonego na koncentrycznie rozłożone dzielnice z centralnym City otoczonym pierścieniami Londynu Wewnętrznego – Inner London i Zewnętrznego – Outer London (www.theguardian.com); z założeniami „Warszawy funkcjonalnej” zgodne były plany, którym pod koniec lat 30. XX wieku patronował osobiście Prezydent Warszawy, Stefan Starzyński (więcej na temat Starzyńskiego w materiałach z 2014 roku w portalu: www.tvnwarszawa.tvn24.pl)

1939 – 1 września wybucha II wojna światowa, 17 września Armia Czerwona dołącza do hitlerowców atakując Polskę od wschodu; do historii przechodzą słowa Stefana Starzyńskiego: „chciałem by Warszawa była wielka” – wyrwane z kontekstu, wielokrotnie później powtarzane i interpretowane na różne sposoby, po dziś dzień służą politykom do obrony przeciwstawnych nawet tez ustrojowych

 

II wojna światowa przerywa procesy rozwojowe w Warszawie, a totalne zniszczenie lewobrzeżnej części miasta przez Niemców po powstaniu warszawskim, wymusza na władzach powojennej Warszawy, poprzedzenie wszelkich akcji podniesieniem stolicy z ruin

 

1945 – określaną mianem Pragi prawobrzeżną Warszawę władze komunistyczne dzielą na dwie dzielnice: Pragę-Północ i Pragę-Południe (nazwy Praga-Południe użyto już jednak wcześniej, w 1928 roku dla okręgu policyjnego nr XV na terenie starostwa grodzkiego Warszawa Praga); dyskusja na temat przemianowania „Pragi-Południe” na mocniej uzasadniony historycznie „Grochów” trwa od tamtego czasu niemal bez przerwy

1951 – padają słynne słowa Bolesława Bieruta: „Cały naród buduje swoją stolicę”; podobnie jak w przypadku cytatu z 1939 roku, włożonego w usta prezydenta Stefana Starzyńskiego – jedni odsądzają autora tej wypowiedzi od czci i wiary, widząc w nich jedynie usankcjonowanie na przykład demontażu zabytków Wrocławia dla odbudowy warszawskiej Starówki; inni poczytują je jednak za dowód, że nawet najbardziej zagorzali komuniści rozumieli symboliczne znaczenie Warszawy dla państwa polskiego

XX w. (okres powojenny) – praska strona Wisły nie doznaje niemal uszczerbku w wyniku działań wojennych (na prawym brzegu Wisły stoją Rosjanie, Niemcy pacyfikują powstanie warszawskie na lewym; Armia Czerwona wkracza do ruin stolicy; w konsekwencji tereny Pragi nie zostają objęte dekretem o komunalizacji, dzięki czemu po 1990 roku, inaczej niż w lewobrzeżnej Warszawie, kwestie własnościowe nie stanowią bariery inwestycyjnej); okres powojenny to kolejna faza przemysłowego rozwoju Grochowa – w dzielnicy działają: przedsiębiorstwa takie jak „Radwar”, „Mera-Pnefal”, „Polskie Zakłady Optyczne”, „Bumar Żołnierz” i „PZL-Warszawa II”.

(1968) 1971-1974 – budowę Trasy Łazienkowskiej rozpoczęto w 1968 roku (według zredukowanych planów z lat 1959-1961), ale przerwano, wznawiając dopiero 3 lata później; po kolejnych redukcjach projektu i 3 latach prac uroczyście ją otwarto; sztandarowe przedsięwzięcie drogowe tamtych lat wykorzystywano w PRL propagandowo, zaś Rondo Wiatraczna, w którym Trasa „Ł” kończy bieg od strony wschodniej jest od tej chwili kluczowym węzłem komunikacyjnym, zalążkiem faktycznego centrum Pragi Południe; z Trasą łączą się tu ważne dla stołecznej komunikacji ulice Grochowska i Waszyngtona

1975-1976 – przy skrzyżowaniu pobliskiej ulicy Grenadierów z Trasą Łazienkowską powstaje 7-kondygnacyjny budynek typu Lipsk (nazywano tak technologię rodem z NRD, w której budynek pokrywano lśniącą okładziną, w tym przypadku czerwoną) z jaskrawo niebieskim neonem „PEZETEL” (usunięto go po 2008 roku w związku z przekształceniami w spółkach Skarbu Państwa), bo mieścił biura opisywanego tym skrótem Przedsiębiorstwa Handlu Za­granicznego Przemysłu Lotniczego

1977 – przy Rondzie Wiatraczna powstaje kompleks handlowo-usługowy „Uniwersam Grochów”, uznawany powszechnie za jedną z ikon PRL-owskiej architektury w Warszawie

Osiedle Majdańska wzniesione w latach 1980-1982 dla Robotniczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Osiedle Młodych”. 7 bloków mieszkalnych (od 10 do 19 pięter wysokości) pomiędzy ulicami: Majańska, Grenadierów, Stanów Zjednoczonych i Stocka, w których jest łącznie 768 lokali mieszkalnych. Fot. (2018 r.): Paweł Wroński

Ikony architektury miejskiej okresu PRL, m.in. warszawski Uniwersam, zostały opisane w 2013 roku w portalu www.bryla.pl

1982 – pojawiają się dziesiątki nowych mieszkań w związku z oddaniem do użytku wieżowców z wielkiej płyty sąsiedztwie Ronda Wiatraczna w rejonie ulic Majdańska i Kobielska; budynki charakteryzuje rosnąca sekwencyjnie wysokość – kolejne sekcje liczą po kilkanaście kondygnacji – maksimum XX; wzniesione z wielkiej płyty budynki mieszczą lokale o zróżnicowanych metrażach; niestety początek lat 80. XX w. to okres bodaj najgorszy w historii powojennego budownictwa w Polsce, ponieważ wciąż stosowane są wykreowane centralnie anachroniczne PRL-owskie normy, kolidujące coraz mocniej z oczekiwaniami społecznymi podsycanymi wzorami płynącymi choćby z zachodnich filmów, na jakie otworzyła się nasza kultura w epoce gierkowskiej; z drugiej strony wciąż panuje potężny ‘głód mieszkaniowy’, zwłaszcza na stołecznym rynku, gdyż do Warszawy ściągają nieustannie masy z różnych stron kraju w poszukiwaniu pracy i płacy; trwa stan wojenny; w całym społeczeństwie narasta niechęć do ustroju komunistycznego (www.fotopolska.eu)

Od „Grzybków” do „Galerii Rondo Wiatraczna” – 33 lata historii Warszawy na Wiatraku (marzec 2018; po murkach choćby, widać, że czas infrastruktury nie oszczędza), fot. Paweł Wroński

1985 – przy Alei Stanów Zjednoczonych, nieopodal Ronda Wiatraczna powstaje zespół czterech pawilonów, nazwanych w nawiązaniu do ekstrawaganckiego kształtu „Grzybkami”; wkrótce po otwarciu kompleks został mianowany do tytułu Mister Warszawy, jednak nagrody nie otrzymał; przez kolejne dekady zmieniają się wielokrotnie najemcy lokali usługowych i handlowych, jedyna firmą, która od początku, nieprzerwanie prowadzi tam działalność jest piekarnia-cukiernia „Grzybki”; tradycje firmy prowadzonej przez rodzinę Cichowskich sięgają 1927 roku, ale dopiero związanie się z „Grzybkami” (zakup na początku lat 80. XX w. gruntu wraz z pawilonem pod piekarnię w rejonie Ronda Wiatraczna), staje się impulsem do dynamicznego rozwoju i ceniona wkrótce na Grochowie piekarnia tworzy z czasem rozległą sieć punktów sprzedaży, otwierając też do 2018 roku kolejne 2 piekarnie w innych punktach Warszawy (www.piekarniagrzybki.pl)

Murale na pawilonie (Grzybek B1), należącym do firmy Piekarnia-cukiernia Grzybki, fot. Paweł Wroński

1990 – zmiana ustrojowa przełomu lat 80. i 90. XX w. przynosi m.in. reaktywowanie samorządu terytorialnego, a w konsekwencji podział kompetencji oraz środków publicznych między organy administracji rządowej (państwowej) i samorządowej

 

Od odrodzenia się w Polsce w 1990 roku samorządu terytorialnego, stolica państwa ma odmiennie regulowany ustrój niż pozostałe wielkie miasta kraju. W latach 1990-2002 opiera się on na istnieniu w ramach Warszawy odrębnych, posiadających osobowość prawną, gmin i zmienia się (niektórzy nazywają te zmiany ewoluowaniem – to zbyt eufemistyczne, bo praktyka pokazała, że największe osiągnięcia z punktu widzenia potrzeb lokalnych odnotował samorząd warszawski w okresie obowiązywania ustawy metropolitalnej, a wypracowany w czasie jej powstawania ustrój terytorialny utrwalił się niezależnie od rangi jaką nadają ustawy poszczególnym kwartałom stolicy):

  • 1990-1994 – w pierwszej po zmianie ustroju kadencji samorządowej miasto dzieli się na 7 dzielnic-gmin, bo adaptuje się istniejący ustrój terytorialny, zalecając jednocześnie jego zmianę
  • 1994-1998 – wchodzi w życie nowy ustrój terytorialny i polityczny, w którym centralna, dysponująca zwartą zabudową, część miasta staje się jedną liczącą blisko milion mieszkańców gminą Warszawa-Centrum; gmina dzieli się na 10 dzielnic, a otacza ją 10 innych samodzielnych gmin warszawskich; dla koordynacji zadań gminy tworzą związek
  • 1998-2002 zdecydowano o wprowadzeniu do miasta kolejnego bytu samorządowego – powiatu warszawskiego z własnymi, odrębnymi od gminnych organami. Taki ustrój istniał do 2002 roku, kiedy Warszawa stała się na powrót jedną gminą podzieloną na 18 dzielnic

na podstawie: St. Faliński, „Ewolucja ustroju m.st. Warszawy 1990-2002”
(ściągnij —> PDF)

 

1990 – w oparciu o ustawę o samorządzie terytorialnym, Sejm RP uchwala ustawę o ustroju samorządu miasta stołecznego Warszawy, zwaną potocznie warszawską, na mocy której miasto staje się związkiem dzielnic-gmin w granicach siedmiu PRL-owskich dzielnic Warszawy (Warszawa-Mokotów, Warszawa-Ochota, Warszawa-Wola, Warszawa-Żoliborz, Warszawa-Praga Północ, Warszawa-Praga Południe i Warszawa-Śródmieście); organy związku uzyskują stosowne kompetencje i źródła dochodów; jednocześnie Ustawodawca zobowiązuje organy stołecznego samorządu do przeprowadzenia nowego podziału terytorialnego miasta, ustalając termin zakończenia związanych z tym procesem działań na 31 października 1991 roku, kolejnym krokiem ma być wystąpienie z wnioskiem  do Rady Ministrów o dokonanie nowego podziału terytorialnego m.st. Warszawy

 

W latach 90. XX wieku, na tyłach Uniwersamu „Grochów” wyrasta jedno z największych targowisk nie tylko współczesnego Grochowa, ale całej Pragi-Południe

 

Na bazarze jest niby wszystko, tak jak niegdyś na Różyckiego, ale jednak bez porównania mniej niż przed uruchomieniem procesu „cywilizowania” targowiska, fot. Paweł Wroński

 

Ustrój metropolitalny Warszawy (z zasobów Wikipedii, CC BY-SA 3.0), https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=269411

1991 – toczą się konsultacje społeczne – ze zróżnicowanych, proponowanych wtedy wariantów podziału największe poparcie zdobywa tak zwany ustrój metropolitalny, zgodnie z którym Warszawa dzieli się na 11 gmin; centralną i największą terytorialnie oraz pod względem populacji gminę Warszawa-Centrum rozsiadłą po obu stronach Wisły i podzieloną na dzielnice otacza 10 innych gmin warszawskich (Warszawa-Bemowo, Warszawa-Białołęka, Warszawa-Bielany, Warszawa-Rembertów, Warszawa-Targówek, Warszawa-Ursus, Warszawa-Ursynów, Warszawa-Wawer, Warszawa-Wilanów, Warszawa-Włochy); gminy w liczbie 11 tworzą wielozadaniowy związek komunalny; to niekonwencjonalne rozwiązanie wymaga sankcji ustawowej

1994 – zgodnie z zapisami uchwalonej przez Sejm ustawy o ustroju miasta stołecznego Warszawy, nazywanej potocznie metropolitalną, części dawnych dzielnic-gmin, które wchodzą w granice gminy Warszawa-Centrum stają się jej dzielnicami, szczegółowa organizacja ustroju gminy zostaje oddelegowana do jej statutu; w efekcie, Praga-Południe obejmująca historyczne tereny Grochowa, Saskiej Kępy, Kamionka i Gocławia uzyskuje podmiotowość jako wysunięta najdalej na wschód dzielnica gminy Warszawa-Centrum

 

plan z zasobów Wikipedii (by Aotearoa – praca własna, CC BY 3.0, Link)

1996 – na potrzeby Miejskiego Systemu Informacji (MSI), Rada Gminy Warszawa Centrum dzieli uchwałą Pragę-Południe na 6 obszarów: Kamionek, Saska Kępa, Gocław, Gocławek, Grochów, Olszynka Grochowska

1998 – na terenie m.st. Warszawy zaczynają działać organy samorządowe powiatu warszawskiego; równocześnie upowszechnia się opinia, że ustrój Warszawy jest ‘skomplikowany’, a to daje asumpt do dalszych zmian ustroju politycznego, a w konsekwencji do stopniowego odchodzenia od „ustroju metropolitalnego” na rzecz centralizacji władzy w „Wielkiej Warszawie” (w dosłownym rozumieniu pojęcia wielka)

2001-2002 – Pezetel Development wznosi przy skrzyżowaniu ul. Grenadierów z Trasą „Ł” (na miejscu dawnej siedziby PEZETEL-u) Blue Point, biurowiec z XVIII-kondygnacyjnym akcentem po stronie zachodniej, pokryty efektownymi niebieskimi taflami szklanymi (www.bazabiur.pl)

Blue Point – efektowny biurowiec z początku XXI wieku wzniesiony przy skrzyżowaniu ulicy Grenadierów z Trasą Łazienkowską – gdy go mijamy jadąc od strony Śródmieścia, możemy traktować niczym komunikat: koniec trasy (Łazienkowskiej) już blisko, fot. Paweł Wroński

2002 – amalgamacja gmin warszawskich ustawą o zmianie ustawy o ustroju miasta stołecznego Warszawy – w ramach jednego organizmu administracyjnego z jednoczesnym obniżeniem statusu gmin do rangi dzielnic przy zachowaniu ustroju terytorialnego, czyli granic wytyczonych dla gmin warszawskich i dzielnic gminy Warszawa-Centrum w trakcie prac nad ustawą metropolitalną w pierwszej połowie lat 90. XX w.; ustawa nadaje gminie m. st. Warszawa status miasta na prawach powiatu; wewnętrzna strukturę samorządu gminno-powiatowego konstytuuje 18 dzielnic; jest wśród nich Praga-Południe (de facto historyczny Grochów)

2008-2010 – białostocka firma Rogowski Development (www.rogowskidevelopment.pl), wznosi pomiędzy Rondem Wiatraczna a ulicą Kobielską potężny budynek mieszkalny z częścią handlowo-usługową – Galerią „Grochów”; kompleks ma zróżnicowaną wysokość – VII, X i XV pięter; dolne kondygnacje najwyższej części zajmuje Galeria „Grochów” (Galeria zajmuje niemal 1/3 całkowitej powierzchni użytkowej budynku – 7 z 20 tys. m2www.facebook.com; mieści się w niej także restauracja „Helianthus” oferująca dania kuchni – zgodnie z określeniem właścicieli – nostalgicznej; www.helianthus.com.pl)

Na Wiatraku funkcje mieszkalne splatają się z handlowo-usługowymi. Budynek z czerwonym wysokościowym, akcentem wzniesiony pod koniec I dekady XXI wieku mieści „Galerię Grochów.” Dla sąsiadującego z nim blokowiska z lat 80. XX w. handlowo-usługowym zapleczem był Uniwersam ; teraz mieszkańcy blokowiska przy Kobielskiej mają w sąsiedztwie 3 galerie z pełnym wachlarzem usług – od piekarni po DaySPA oraz bogatą ofertą handlową – od lumpeksów po towary luksusowe, fot. Paweł Wroński

2012 – budowa i otwarcie Stadionu Narodowego na miejscu Stadionu X-lecia w ramach przygotowań Polski do Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej (Euro 2012; www.stadiony.net), stają się kluczowym impulsem dla przyspieszenia realizacji wizji rozwoju Warszawy „nad Wisłą”, a nie jak to było wcześniej „tyłem do Wisły”

2016 – budżet partycypacyjny (BP), uruchomiony przez samorządowe władze Warszawy (zgłaszanie projektów i głosowanie na nie z wykorzystaniem internetu i mediów społecznościowych), aktywizuje mieszkańców poszczególnych dzielnic, podbudowując u nich poczucie rzeczywistego wpływu na decyzje organów władz samorządowych; akcja sprzyja też koncentracji uwagi na sprawach stricte lokalnych, zwłaszcza na konkretnym miejscu zamieszkania; na Grochowie, w pobliżu Ronda Wiatraczna, przykładem znakomicie ilustrującym to zjawisko jest rewitalizacja skweru przy Majdańskiej przeprowadzona w ramach BP w 2017 roku (www.boiskowogrodzie.wordpress.com)

2016 – wyburzeniu „Uniwersamu Grochów” sprzeciwiają się organizacje mieszkańców, optując za zachowaniem obiektu (jako zabytku, ze względów sentymentalnych…); ze względu na zły stan techniczny, sprawa jest jednak przesądzona; na miejscu rozebranego budynku Dantex; (www.dantex.pl) rozpoczyna budowę nowego kompleksu mieszkalno-handlowo-usługowego ; równolegle trwa proces „cywilizowania” targowiska na Wiatraku – oficjalnie „rewitalizacja bazaru Wiatraczna” (www.warszawawpigulce.pl)

2017 – PiS forsuje koncepcję „ustroju metropolitalnego” Warszawy, zgodnie z którą liczne gminy niegdysiejszego, małego PRL-owskiego województwa warszawskiego stworzyłyby jeden organizm – metropolitalną Warszawę; dla promocji tej propozycji, PiS i orędownicy koncepcji (vide Jacek Sasin, b. wicewojewoda warszawski i kontrkandydat Hanny Gronkiewicz-Waltz do fotela Prezydenta  m.st. Warszawy), posługują się materiałami kartograficznymi z lat 90. XX w. powstałymi w związku z konsultacjami społecznymi prowadzonymi wtedy w ramach prac nad ustrojem m.st. Warszawy oraz przygotowaniami do podziału kraju na duże województwa/regiony; przeinaczając sens tamtych historycznych już projektów, działacze PiS podporządkowują proponowane rozwiązania doraźnym celom politycznym (czyt. partyjnym); zakusy „dobrej zmiany” natrafiają szczęśliwie na silny opór, wyrażony szczególnie zdecydowanie w lokalnym referendum przez świadomą wartości autentycznej struktury samorządowej społeczność Legionowa

Osiedle Majdańska w zimowej szacie. Na modernizowanym w miarę sil i środków Grochowie, bywa nastrojowo, fot. Paweł Wroński

2018 – odbywa się huczne otwarcie nowego „Uniwersamu Grochów” (oficjalna nazwa: „Rondo Wiatraczna Galeria Handlowa”); towarzyszące imprezie promocje w sklepach usytuowanych w Galerii ściągają klientelę (www.galeriarondowiatraczna.pl)

 

Nawiązaniem do przeszłości w Galerii Rondo Wiatraczna jest nie tylko umieszczony na fasadzie neon „Uniwersamu Grochów”, ale także usytuowanie w Galerii sklepu „Społem” (‚Społem’ Warszawska Spółdzielnia Spożywców Praga-Południe; www.warszawa-praga.spolem.org.pl)

 

Nad kompleksem górują dwie prostopadłościenne wieże. W XVIII-kondygnacyjnym kompleksie znajdzie się 470 lokali mieszkalnych (w chwili otwarcia Galerii dostępnych było 12 mieszkań), 1-4 pokojowych o powierzchni od 28 do 114 m2. Efektownym akcentem jest zielone wewnętrzne patio z placem zabaw dla najmłodszych (www.dantex.pl). Zjawisko pięcia się w gorę bloków mieszkalnych na Grochowie dowodzi, że ‘głód mieszkaniowy’ nadal trwa – i tutaj i w całej Warszawie, ponadto – pożądane są tańsze mieszkania, a o niższą cenę łatwiej w dużym kompleksie niż w kameralnym. Era mrówkowców powraca (wprawdzie w nowej odsłonie, ale jednak!).

Galeria Rondo Wiatraczna (marzec 2018), fot. Paweł Wroński

Grochów, grupa otwarta na: www.facebook.com
Fotogaleria Grochowawww.fotopolska.eu
Uniwersam „Grochów” w Społecznym Archiwum Warszawywww.tubylotustalo.pl

Film dokumentalny „Uniwersam ‘Grochów’” poświęcony nieistniejącemu już obiektowi w reżyserii Tomasza Knittla przedstawia historię tej pierwszej galerii handlowo-usługowej na Pradze Południe, która stała się jeszcze w czasach PRL-u symbolem prawobrzeżnej Warszawy. Reżyser pokazuje ją oczami ludzi tam pracujących i mieszkających w okolicy. Premiera filmu na Krakowskim Festiwalu Filmowym – przełom maja i czerwca 2018 roku. Przedpremierowe pokazy odbyły się w lutym w kinie Praha oraz w marcu – w Promie Kultury na Saskiej Kępie.

UNIVERSAM „GROCHÓW” (documentary teaser) from tomasz knittel on Vimeo.


Zebrałem te fakty z całą świadomością uproszczeń, ale pracowałem przy konsultacjach i tworzeniu ustaw zwanych warszawską oraz metropolitalną w latach 90. XX w. i zdaję sobie doskonale sprawę jakie znaczenie ma i jak wpływa (z pozoru niezauważenie) ustrój państwa i miasta na nasze codzienne życie – pełnej świadomości tego faktu wszystkim życzę!

Reklamy

Zamieniecka gastronomicznie

Przy ulicy Zamienieckiej, którą podążają tłumy klientów bazaru przy Pl. Szembeka, wyrasta coraz więcej należących do większych sieci punktów gastronomicznych. Charakteryzuje je fastfoodwe tempo obsługi i całkiem przyzwoity smak jedzenia.

Pączki z Naszej Pączkarni mają okazałe rozmiary i przeróżne nadzienia, fot. Paweł Wroński

Taki jest „Parnik” z chińskimi pierożkami przy Zamienieckiej 70 i niedawno otwarta pod numerem 80. „Nasza Pączkarnia”. Wokół tej ostatniej toczy się dyskusja na FB; temat: czy serwują tam smaczne pączki. No cóż, wszystkich, którzy łudzą się, że da się tego typu rzecz rozstrzygnąć w wirtualnej rzeczywistości w oparciu o opinie innych, a bez sprawdzenia bojem – krótko mówiąc skosztowania, odsyłam do czarno-białego filmu „Rashomon” Kurosawy (traktat o relatywizmie prawdy). Zaś pozostałych, zwłaszcza tych, którzy się nie boją doświadczeń – na Zamieniecką. Jutro tłusty czwartek – czy można sobie wymarzyć lepszą okazję?!


Nasza Pączkarnia przy Zamienieckiej, fot. P. Wroński

„Nasza Pączkarnia” (punkty ogólnopolskiej sieci): www.m.facebook.com

Subiektywny ranking cukierni oferujących pączki na warszawskiej Pradze: www.dziendobrypraga.pl

Przegląd ogólno-warszawski, np. na blogu kulinarnym Joanny Lutoborskiej „Jajko i Boczek”: www.jajkoiboczek.pl

Rzymskie korzenie Kaduka

Ludzie starszej daty, bądź bardziej obyci w piśmie, znają zapewne określenie „prawem kaduka”. Odpowiedź na pytanie skąd się takie powiedzenie wzięło, to sięgająca czasów rzymskich historia.

W rzymskim prawie istniało pojęcie ius caducum, bądź jure caduco, które oznaczało spadek pozostawiony bez dziedzica, albo bez testamentu. Prawo do dysponowania majątkiem przechodziło na tego kto sprawował władzę. Taki obyczaj utarł się również w średniowieczu – najpierw w państwie Karolingów, potem w krajach niemieckich. Był także praktykowany w Polsce, gdzie – jeśli nie było żadnych krewnych (do 8 pokolenia) – dobra przypadały królowi. Określano je mianem kaduk, czerpiąc nazwę od łacińskiego słowa caducus (bezpański). Tyle, że król nie mógł nimi zasilić państwowego skarbu, ale musiał je przekazać „rycerstwu”. Beneficjentem była więc szlachta, bowiem dobrami pozostałymi po szlachcicu, król musiał obdarować kogoś z tegoż stanu, zaś kaduk po chłopie przypadał jego panu. Nic więc dziwnego, że do naszej mowy weszło powiedzenie „Prawem kaduka”, stając się wkrótce synonimem niesprawiedliwości. Kadukowy, kaduczny majątek budził zawiść, wprost proporcjonalnie do wartości.

Określenie kaduk, stało się także synonimem zła wcielonego, a więc biesa, diabła. Być może na tę konotację miała wpływa epilepsja, której przyczyn nie znano, więc – skwapliwie – w atakach choroby dopatrywano się diabelskiej sprawki. Ba, wyobrażając sobie, że na polecenie złych mocy, wywołuje je istota nie z tego świata, zwana paraluszem, odganiano ją, poszukując pomocy u wszelkiej maści znachorów i  zaklinaczy. A że doktorzy padaczkę po łacinie nazywali morbus cadusus, do kaduka było nie daleko.

Frazy typu: „Do kaduka”, „Kaduk go przyniósł!”, „Ki kaduk?”, zadomowiły się w języku polskim i były używane wymiennie z powiedzonkami: „Do diabła”, „Diabli nadali”, „Ki diabeł?”.

Czy to już koniec pracy nad kukłą? Raczej nie, bo Kaduka z takim wyrazem twarzy nie może mieć przecież zniewieściałej postury, fot. Paweł Wroński

Kaduk opisany i narysowany w książce „Bestiariusz Słowiański” autorstwa Pawła Zycha i Wiktora Vargasa, jawi się złym, i złośliwym, tym bardziej groźnym, że silnym i otoczonym gronem totumfackich, stworem. Tłumacząc na język współczesny – Kaduk był gangsterem, szefem półświatka, łasym na dobra materialne gburem, okazującym chętnie władzę i obnoszącym się ze swoim bogactwem. Taki Kaduk, stał się inspiracją kukły wykonywanej przez Amelię na zajęciach prowadzonych w Jordanku przez Małgorzatę Bockenheim w ramach projektu „Strachy na Lachy”. Jakich nabierze konotacji – czas pokaże, bo jak wynika z dwuletnich już doświadczeń z jordankowych zajęć, prastare słowiańskie demony nabierają szybko współczesnych znaczeń i żyją własnym życiem.


www.opp1.waw.pl
www.slowianskibestiariusz.pl

Życzenia świąteczne od Zmory

Ponoć w Wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem. Muszą być zdolne, bo my zwierzęcymi nie potrafimy. Zmory wprawdzie jeszcze po ludzku mówiącej nie słyszałem, ale jest nader komunikatywna, więc i tak się rozumiemy.

Dziś, zaś – jako wilk o ponadprzeciętnej inteligencji – składa życzenia świąteczne i noworoczne wszystkim członkom fanclubu oraz śle pozdrowienie dzikim szarym pobratymcom. Howgh!

Za kulisami Jordanka

Rok szkolny czas zacząć! Tak to robią w Jordanku – ognisku pracy pozaszkolnej nr 1 z Gocławka w Warszawie.

Pomijam oczywiście kwestie techniczne, np. nieciekawe dla osób postronnych rady pedagogiczne, przechodząc od razu do meritum, czyli podglądając co się dzieje za kulisami Jordanka. A zatem, na początek: „Koncepcja Gosi” – pierwszy odcinek serialu „Za kulisami Jordanka”, przygotowywanego w modnej na świecie konwencji Reality Show.

Odcinek 1 mógłby być z powodzeniem zatytułowany „Początek wielkiego przedsięwzięcia”. – A będzie nim połączenie biustu z zaskrońcem, opasane choinkowym łańcuchem! – skonkludowała, nie uchylając ani na milimetr rąbka tajemnicy, autorka koncepcji.

Jedyne co można powiedzieć, to że koncepcja Gosi nawiązuje – podobnie zresztą jak prowadzone przez nią zajęcia plastyczne dla dzieci – do nieco mrocznej i tajemniczej mitologii słowiańskiej, fot. Paweł Wroński

OPP1 Jordanek: www.opp1.waw.pl


„K…a” aria ze starego Grochowa

Spaceruję ci ja sobie któregoś dnia po Grochowie, i na całkiem przyzwoicie urządzonym skwerze, taką oto obserwuję scenę.

Na ławeczce dwóch facetów. Siedzą zasłuchani, gapiąc się na budynek vis à vis. Z otwartych okien mieszkania na piętrze dobiegają odgłosy kłótni małżeńskiej. I nie byłoby w tym nic niezwykłego gdyby nie fakt, że mezzosopran z barytonem używają właściwie jednego tylko słowa – na „k”. Intonują je jednak tak ekspresyjnie, i tak różnorodnie, że Chopin gdyby żył, zamiast stać pod karczmą przycupnąłby na ławeczce obok tamtych dwóch facetów, i miałby utwór gotowy. Tym ciekawszy, że z rzadka, ale jednak, dla podkreślenia szczególnie wybujałych emocji, bohaterowie spektaklu wspierają się słowami na „j” i „ch”, pokazując jednocześnie niebywałą skalę i donośność swych głosów.

Nie miałem akurat czym nagrać owej live music, ale zainspirowany całym wydarzeniem, zacząłem na spacerach fotografować okoliczne kamieniczki. Zwłaszcza te z lat 30. minionego stulecia, które popadając w ruinę ustępują miejsca nowym budynkom, zmieniającym w nieunikniony sposób oblicze warszawskiego Grochowa. A myślę, że w nowoczesnym anturażu, aria, nawet do tej podobna, nie wywrze już na mnie takiego wrażenia.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Co ma gazeta do rytmiki

Co ma gazeta do rytmiki? Z pozoru – nic, ale może mieć wiele. Podczas majowego rodzinnego pikniku „Mózg lubi ruch”, Karolina Olczedajewska pokazała jak wykorzystywać proste przedmioty do zabaw umuzykalniających najmłodszych.

Krótki filmowy zapis z tych zajęć „’Gordonki’ według Karoliny”, zamieszczony na kanale OPP1 Jordanek na YouTube, przedstawia wykorzystanie gazety właśnie.

Na zajęciach rytmiki, które prowadzi w OPP1 „Jordanek” w Warszawie na Grochowie, Karolina nawiązuje do modnych od kilku lat ‚gordonków‚, ale wzbogaca je własnymi pomysłami oraz ćwiczeniami zapożyczonymi np. z korektywy, zabaw paluszkowych, czy logopedycznej terapii i profilaktyki, jakie w tej samej placówce organizują jej bardziej doświadczone koleżanki.

Szkoda, że na pikniku w sali, która ze względu na odosobnienie miała sprzyjać wyciszeniu, była straszna kakofonia – niestety dobiegały inne odgłosy i natrętna muzyka. Mimo trudności dzieciaki bawiły się nieźle. Gratulacje dla Karoliny i innych osób z sąsiednich stanowisk prowadzących wówczas zajęcia.

 

Edwin Elias Gordon, amerykański pedagog, psycholog muzyki, a zarazem praktyk – muzyk jazzowy, twierdził że bodźce muzyczne ze środowiska wpływają na rozwój dziecka już w okresie niemowlęcym. Nawiązujące do jego teorii ‚gordonki’, czyli techniki umuzykalniania najmłodszych zyskały ogromną popularność, bo stymulują liczne ośrodki podkorowe dziecięcego mózgu, wpływając tym samym nie tylko na kształtowanie muzycznej wrażliwości człowieka, ale na postępy edukacyjne w ogóle.

 


www.mozglubiruch.eu
www.opp1.waw.pl

Mózg lubi ruch 2017 – III edycja

Tak zatytułowany, doroczny piknik rodzinny odbył się już po raz trzeci w Warszawie, na Grochowie.

Aby podkreślić swoje intencje, organizatorzy posłużyli się hasłem „Profilaktyka to nasza taktyka”. Zachęcają bowiem rodziny z dziećmi, i to z tymi najmłodszymi, do wszelkich form aktywności ruchowej i intelektualnej. Pokazują i wyjaśniają jak wiele umiejętności doskonalą dzieci podczas prostych zabaw i codziennych domowych czynności. Jak korzystnie aktywność ruchowa wpływa na ich przyszłe osiągnięcia edukacyjne, i – co najważniejsze – że trzeba o to dbać od najmłodszych lat! W tym celu halę sportową i boisko OSiR przy Siennickiej zamieniono w wielki plac rodzinnych zabaw, na którym specjaliści z praskich placówek wychowawczych prowadzili zajęcia, gry i warsztaty, dzieląc się z gośćmi pomysłami i doświadczeniem.

Wykonany przeze mnie materiał został zamieszczony na YouTube, na kanale OPP1 Jordanek.

Podczas warsztatów sensomotorycznych terapeuci demonstrowali jak przy pomocy dostępnych w domu narzędzi, materiałów i produktów można w atrakcyjny sposób zapobiegać wielu dysfunkcjom rozwojowym, i że niektóre z zaburzeń można łatwo skorygować, jeśli zabierzemy się za to odpowiednio wcześnie i starannie.

Animując zajęcia sportowe, instruktorzy sięgali do zabaw znanych nierzadko naszym rodzicom, a nawet dziadkom, tym bardziej znów atrakcyjnych, że wystarczają do nich: kreda, guma, sznurek, kapsle, stare gazety i inne podobnie łatwo dostępne rzeczy. Nie unikano w żadnym razie nowoczesnego wyposażenia, specjalistycznego sprzętu sportowego, czy konstrukcji takich jak ścianka wspinaczkowa. Przecież wszystkie te rzeczy są w zasięgu ręki. Wystarczy z nich mądrze korzystać!


www.mozglubiruch.eu

 

Od grudki gliny do jaszczurki

Warsztaty ceramiczne to świetna zabawa. Rozwija wyobraźnię i zdolności manualne, tworzy okazję do poznania tajemnic jednego z najstarszych rzemiosł świata.

Przyglądałem się jak prowadzi je Wadim Kalnoj-Ziajkowski w Jordanku. Kilka dni później zobaczyłem jak wyglądają efekty pracy dzieci, a jaszczurka Olgi po prostu mnie zachwyciła.


Ognisko Pracy Pozaszkolnej nr 1 „Jordanek”: www.opp1.waw.pl
Ten i inne wykonane przeze mnie materiały fotograficzne dla Jordanka są zamieszczone na YouTube, na kanale filmowym placówki: OPP1 Jordanek

Jaszczurka Olgi, fot. Paweł Wroński

Wytrwałość nagrodzona

Od papierowego patyczka do kwiatowego wianuszka. Warsztaty dal dzieci w OPP1 „Jordanek” inspirują i wychowują, a z każdym z pracowników placówki wygląda to inaczej. Po Plastyce 3D z Wadimem, zrobiłem trochę zdjęć podczas diametralnie odmiennych co do charakteru i klimatu zajęć z Iwoną Kalinowską.

Rękodzieło – w tym przypadku – wyplatanie wianków w technice papierowej wikliny.

A tak na marginesie – liczę, że Iwona pokaże kiedyś jak skręciła z gazet tak równiutkie pałeczki papierowej wikliny? To dopiero – wyobrażam sobie – wymaga wytrwałości i cierpliwości!


INFO
www.opp1.waw.pl
Więcej pomysłów plastycznych Iwony: www.ivi-art.blogspot.com

Gimnastyka z Panem Marcinem

Raz w tygodniu, gimnastyka z Marcinem Stańczakiem w jordankowym Klubie Przedszkolaka porusza wyobraźnię, uczy współpracy i dyscypliny, rozwija orientację w przestrzeni i wyczucie własnego ciała.

Równowaga – w szerokim tego slowa znaczeniu, fot. Paweł Wroński

Ćwiczenia prowadzone wyłącznie w formie zabawy, cieszą dzieci, dając im satysfakcję z wykonywanych zadań.


INFO
Film dostępny jest w ramach playlisty ‚Klub Przedszkolaka Jordanek’ na kanale filmowym OPP1 Jordanek na www.youtube.com, na fanpage’u www.facebook.com/opp1jordanek/ oraz na stronie placówki www.opp1.waw.pl.

Trening samodzielności 3- i 4-latków

Codzienne czynności są dla 3- i 4-latków naturalnym treningiem samodzielności. Wyręczając dzieci, popychani chęcią niesienia pomocy… hamujemy ich rozwój.

Jak pomóc dzieciom w uzyskaniu samodzielności, respektując zróżnicowane tempo w jakim się rozwijają, i jak tworzyć sytuacje sprzyjające opanowywaniu przez dzieci nowych umiejętności, tłumaczy Katarzyna Gugała z OPP1 Jordanek na warszawskim Grochowie.

Filmy i zdjęcia powstały podczas codziennych zajęć z najmłodszymi. Co najciekawsze, nużące z pozoru czynności, podzielone na etapy i zamienione w sekwencje zadań do samodzielnego wykonania, cieszą dzieci na równi z zabawą. Ba, są po prostu formą zabawy, pożytecznej zabawy. A ich rytualny charakter daje poczucie bezpieczeństwa, ponieważ dzieci wiedzą co je czeka.


INFO
OPP1 Jordanek: www.opp1.waw.pl