Stubaital – symfonia zimowych doznań

Niewyczerpane możliwości aktywnego wypoczynku, malownicze miejscowości, nieskażona przyroda oraz największy w Austrii zagospodarowany narciarsko teren na lodowcu – oto kluczowe atrakcje Stubaital – jednej z pięciu słynnych dolin Tyrolu.

Oferta doliny dedykowana jest rodzinom, ale z uwzględnieniem przeróżnych konfiguracji wieku i zaawansowania w sportach zimowych. Te wysiłki doceniają twórcy opiniotwórczego atlasu ADAC SkiGuide, który już kilka razy wyróżnił Stubaital tytułem „najbardziej przyjaznego dla rodzin terenu narciarskiego” w Austrii.

Snowpark Stubai Zoo, fot. Paweł Wroński

Lodowiec doliny Stubai
Kluczowe znaczenie ma ośrodek Stubaier Gletscher z 35 km tras. Lodowcowe jęzory łączy tam karuzela na stokach Schaufelspitze (3333 m), w dół prowadzi nietknięty ratrakami zjazd Wilde Grub’n długości 10 km. Jest też ogromny Snowpark Stubai Zoo, w którym popisują się freestylerzy, otwierając zmagania Pucharu Świata (najbliższa edycja: 20-24 listopada 2018). Z myślą o najmłodszych i mniej zaawansowanych poprowadzono trasę z zakrętami i skoczniami – BIG Family Fun Slope. Dzieci uwielbiają śnieżny zamek – BIG Family Schneeburg, który od lutego do kwietnia wznosi się przy stacji Gamsgarten. W 200-metrowej jaskini lodowej (Eisgrotte), goście – bez względu na wiek – poznają wnętrze lodowca, a z platformy Top of Tyrol, z wysokości 3210 m podziwiają panoramę z setką trzytysięczników. Dostęp z doliny ułatwia odporna na silne wiatry kolejka 3S Eisgratbahn, która niemal 1,5 km różnicy poziomów pokonuje w 12 min (www.stubaier-gletscher.com).

Miki w 2011 roku na Stubaiu, fot. Paweł Wroński

Stacje narciarskie w dolinie
W dolinie, przy wyciągach 3 jeszcze ośrodków, można z powodzeniem stawiać pierwsze kroki na nartach lub desce: Schlick 2000 (koło Fulpmes), Elfer (koło Neustift) i Serles (w rejonie Mieders). Trasy wszystkich ośrodków Stubaital są dostępne z karnetem Super-Skipass. Przy stacji Froneben w ośrodku Schlick 2000 środowe wieczory najbliższej zimy upłyną pod hasłem „Night of Colours”. Będą bogate iluminacje i karkołomne zjazdy w wykonaniu instruktorów narciarskich.

Rodziny z najmłodszymi dziećmi skusi jak zawsze plac zabaw urządzony na podobieństwo koryta wyschniętego potoku – Klaus Äuele Natur Aktiv Park (Dzika Rzeka w Klaus Äuele: www.stubai.at).

Saneczkarskie Eldorado
W poza narciarskiej ofercie Doliny Stubai poważną rolę odgrywają także lodowiska przy dolnych stacjach kolejek. Organizowane są na nich imprezy rozrywkowe dla dzieci – BIG Family Kinderfeste. Poza tym, Stubaital z 12 trasami o łącznej długości 43 km to saneczkarskie Eldorado Tyrolu (najdłuższy zjazd z Elfer do Neustift liczy 6 km, aż 4 są oświetlone do późnego wieczora; www.rodelfuehrer.de). Przyjemność sanny łączy się zwyczajowo z wieczornymi posiłkami w nastrojowych gospodach, do których można dotrzeć pieszo, konnymi saniami lub taksówką. A w dziedzinie gastronomii Stubaital również bije rekordy. Są tam bowiem: najwyżej położona w Austrii restauracja  – „Jochdole” (3150 m), a na Eisgrat (2900 m) – „Schaufelspitz”, najwyżej usytuowana gospoda rekomendowana w Austrii przez przewodnik kulinarny Gault Millau.

Jochdole, dziś nowoczesna restauracja ze stali i szkła, a jeszcze kilkanaście lat temu stało w tym miejscu stare wysokogórskie schronisko. Tak czy siak, to wciąż najwyżej położona gospoda w Austrii, fot. Paweł Wroński

Jak widać, w Stubaital nie sposób się nudzić, tym bardziej, że dolina jest świetne skomunikowana z pobliskim Innsbruckiem, więc wielkomiejskie atrakcje też są łatwo dostępne. Ponadto, dla nas – jako że jesteśmy jedną z najliczniej odwiedzających Stubaital nacji – wszelkie dostępne w Internecie informacje podawane są po polsku (www.stubai.at).


Tekst publikowany w 2018 roku na łamach jesiennego wydania magazynu „Świat Podróże Kultura” (www.magazynswiat.pl)

Reklamy

Austria / Tyrol – dzwony i… armaty

Ludwisarnia rodziny Grassmayrów działa w Innsbrucku od 1599 roku. Jest jedną z najstarszych firm w Europie prowadzonych nieprzerwanie przez tę samą rodzinę.

Czy można skwitować dorobek kilku stuleci jednym zdaniem? Można – tak jak Elżbieta Grassmayr, która słysząc niesione echem dźwięki z wież kościołów Innsbrucku powiedziała: „Te wszystkie dzwony wykonała moja rodzina„.

maly-Innsbruck_0807
Elżbieta Grassmayr prezentuje czysty dźwięk dzwonu, fot. Paweł Wroński

Pracę ludwisarzy determinują okresy pokoju i wojen. W tych pierwszych robią to do czego zostali stworzeni – odlewają dzwony, wieszczące światu Dobrą Nowinę. W drugich bywają zmuszani do przetopienia tamtych pokojowych dzieł na armaty. Nic więc dziwnego, że przedstawiciel 12 generacji pod datą 1 września 1939 roku zapisał w swoim kajecie proste, a jednak dramatyczne słowa: „Wojna. Kiedy znowu będziemy mogli robić dzwony?„.

Ludwisarnia Grassmayrów, Innsbruck, fot. Paweł Wroński
Ludwisarnia Grassmayrów, Innsbruck, fot. Paweł Wroński

Dziś zakład prowadzi 14 generacja ludwisarzy z Innsbrucku. Wytwarzają nowe dzwony, rekonstruują stare, prowadzą muzeum, w którym prezentują rodzinny dorobek, dzieje i różnorodność dzwonów. Pieczołowicie też przechowują, przekazując z pokolenia na pokolenie, sekret składu stopów i strojenia dzwonów, tak by brzmiały czysto i dźwięcznie.

Glockengießerei Grassmayr: www.grassmayr.at


Materiał z cyklu „Europa na weekend”, przygotowanego przy wsparciu Mondial Assistance przez Klub Leniwca w ramach projektu medialno-promocyjnego dla Mercedes-Benz Polska.

Madonna z Innsbrucku

W stolicy Tyrolu, w głównym ołtarzu kościoła katedralnego widniej niewielki obraz. W świątyni o bogatym wystroju można wręcz nie zwrócić nań uwagi.

Odwrotnie proporcjonalnie do wielkości, Maria-Hilf-Bild jak się po niemiecku określa to przedstawienie, jest arcydziełem. Obraz pędzla Łukasza Cranacha Starszego pochodzi z przełomu 2 i 3 dekady XVI stulecia, a więc z okresu w którym rozkwitła reformacja. Artysta uległ nowym prądom intelektualnym i estetycznym, a osiadłszy w Wittemberdze gdy poznał Marcina Lutra, sam przeszedł na nową wiarę. Dla katolickich zleceniodawców malował jednak nadal wedle akceptowanych przez nich kanonów. W obrazie z Innsbrucku widać wyraźnie wpływy myśli reformatorskiej, ani bowiem w Madonnie, ani w dziecku nie ma nic hieratycznego, niedostępnego. To po prostu młoda kobieta, która tuli dziecko.

Gnadenbild Mariahilf, czyli cudowny obraz Matki Boskiej Pomocy z katedry w Innsbrucku, pędzla Łukasza Cranacha Starszego, fot. Paweł Wroński
Gnadenbild Mariahilf, czyli cudowny obraz Matki Boskiej Pomocy z katedry św. Jakuba w Innsbrucku, pędzla Łukasza Cranacha Starszego, fot. Paweł Wroński

Obraz doczekał się licznych naśladownictw i kopii – nie tylko w formie obrazów w ołtarzach kościołów i kaplic, ale również w tak popularnych w Tyrolu malarskich dekoracjach zewnętrznych ścian domów. Jego wersja, prawdopodobnie również pędzla samego mistrza, znajduje się ponadto w przyklasztornym kościele kapucynów w Innsbrucku.

Wizerunek Madonny na fasadzie kamienicy w Innsbrucku, fot. Paweł Wroński
Wizerunek Madonny na fasadzie kamienicy w Innsbrucku, fot. Paweł Wroński

INFO
www.tyrol-guide.com


Materiał z cyklu „Europa na weekend”, przygotowanego przy wsparciu Mondial Assistance przez Klub Leniwca w ramach projektu medialno-promocyjnego dla Mercedes-Benz Polska.

Austria / Tyrol – cesarski Innsbruck

Ponoć Maksymilian I Habsburg (1459-1519) tak upodobał sobie Innsbruck, że zamierzał przenieść do serca Alp stolicę imperium.

Goldenes Dachl, fot. Paweł Wroński
Goldenes Dachl, fot. Paweł Wroński

Skończyło się na ostentacyjnym wyłożeniu dachu wykusza cesarskiej kamienicy przy rynku złotymi płytkami. Pomawiany, że bierze ślub dla pieniędzy, Maksymilian chciał pokazać, że nie dba o majątek panny młodej (księżniczki mediolańskiej Bianki Marii Sforza), bo ma własny. Czy się udało trudno powiedzieć, faktem jest natomiast, że poddani ujrzeli młodą parę w galerii wykusza, a 2738 – gwoli ścisłości – pozłacanych miedzianych płytek, jest po dziś dzień ikoną tyrolskiej stolicy (Goldenes Dachl).

Ponadto z cesarskiej inicjatywy rozpoczęto budowę Hofburga czyli pałacu cesarskiego (łudząco podobny do wiedeńskiego stał się później, gdyż rozbudowę przeprowadziła w XVIII stuleciu Maria Teresa).

Powstał też Hofkirche – kościół dworski, w którym cesarz pragnął być pochowany. W tym celu mistrzowie kamieniarscy i złotnicy wznieśli efektowne mauzoleum. Co więcej, cesarz kazał otoczyć mauzoleum nadnaturalnej wielkości figurami przodków – rzeczywistych i wyimaginowanych, a nawet legendarnych. Stąd wśród postaci znajdziemy i Króla Artura, i Teodoryka Wielkiego. Ich orle nosy mają świadczyć dowodnie o tym, że w żyłach cesarza płynęła ta sama krew.

Mauzoleum pozostało puste, a Maksymilian ściągnięty do Wiednia sprawami wagi państwowej do Innsbrucku już nie powrócił. Jednak z jego obecności miasto odcina kupony po dziś dzień. Wyraźnie widać to w arcyluksusowym hotelu „Schwarzer Adler”, prowadzonym przez 14 pokolenie rodziny Ultsch, zajmującej się obsługą podróżnych od czasów Maksymiliana.

Nie pytajcie ile gwiazdek ma ów hotel. Nie jest bowiem klasyfikowany, ale każdy kto szuka cesarskiego poziomu usług i luksusowej oferty, trafi doń niechybnie. Zachwycą go wnętrza, zdobione cesarskimi dwugłowymi orłami i lśniącymi kryształkami Swarovskiego. Ba, właściciele szczycą się posiadaniem przedmiotów używanych przez Maksymiliana a przynajmniej jego potomków. W jednym z pokojów za podstawę telewizora służy barek – ponoć cesarski. Choć wątpliwości budzi fakt wyprofilowania szafek tak by można było tam kłaść butelki. Z całym szacunkiem dla cesarskich artefaktów, ale w XVI wieku, gdy Maksymilian peregrynował do Innsbrucku wina do butelek jeszcze nie rozlewano – nawet dla cesarza 🙂 – O, macie lepsze artefakty, niż muzeum – skomentowałem. Młoda menedżerka uśmiechnęła się wdzięcznie, nie wyczuwając ironii, bądź nie chcąc się do tego przyznać. Nie umniejsza to oczywiście faktu, że Schwarzer Adler przy Kaiserjägerstraße 2, to prawdziwy Kaiserhotel w tyrolskiej stolicy (www.schwarzeradler-innsbruck.com).


Materiał z cyklu „Europa na weekend”, przygotowanego przy wsparciu Mondial Assistance przez Klub Leniwca w ramach projektu medialno-promocyjnego dla Mercedes-Benz Polska.

Mercedesem po Innsbrucku, fot. Paweł Wroński
Mercedesem po Innsbrucku, fot. Paweł Wroński

Austria / Tyrol – Nordkette, góry domowe Innsbrucku

INFO
www.nordkette.com


Materiał z cyklu „Europa na weekend”, przygotowanego przy wsparciu Mondial Assistance przez Klub Leniwca w ramach projektu medialno-promocyjnego dla Mercedes-Benz Polska.

Austria – Krampus, uosobienie zła…

Futrzasty rogaty stwór z twarzą ukrytą za diaboliczną maską. Pobrzękuje łańcuchem albo przyczepionymi do pasa krowimi dzwonkami. Wywijając rózgą straszy napotkane dzieci. Grozi, że niegrzeczne wpakuje do wora. To Krampus, który jak Austria długa i szeroka, towarzyszy w dorocznej przechadzce św. Mikołajowi.

Zazwyczaj dzieje się to wieczorem 5 grudnia, a więc w wigilię dnia św. Mikołaja, bo wtedy właśnie dobrotliwy brodaty święty ma zwyczaj chadzać po wsiach i miasteczkach. Rozdaje dzieciom łakocie, zabawia rozmową na ulicy i zagląda do domów. Oprócz aniołów, w orszaku świętego jest często nie jeden ale cała czereda Krampusów. Im zresztą ich więcej, tym głośniej prześcigają się w złośliwościach, udowadniając, że są istnym uosobieniem zła. Mówiąc jednak szczerze, mało kto ich się dzisiaj boi. Przeciwnie, z niecierpliwością oczekuje się przybycia straszydeł. Bo jak głosi salzburskie hasło „Adventzeit ist Krampuszeit”. Są zapowiedzią zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia. Ciepłych światełek na ulicach, lśniących ozdób na choinkach i smakołyków na stołach.

Nie wiadomo skąd się wziął ten obyczaj i kiedy ukształtował. Na ile przetrwały w nim magiczne obrzędy z czasów pogańskich, związane z przepędzaniem demonów, które w zimowym czasie dawały się najmocniej we znaki. A na ile, poruszyła ludową wyobraźnię chrześcijańska ikonografia.

Johann, der Maskenschnitzer, fot. Paweł Wroński
Johann, der Maskenschnitzer (https://johann-masken.at/) – Hansjörg Gstrein z Ötz w Tyrolu, fot. Paweł Wroński

W krajach niemieckojęzycznych, postać św. Mikołaja zaczęła zyskiwać na popularności w XI wieku. Coraz więcej kościołów miało go za patrona. W ołtarzach zawieszano jego wizerunki i coraz lepiej znany był jego bogobojny żywot. W nim zaś, najsilniej pociągał fakt, że pomagał biednym oraz, że skutecznie zwalczał zło i zapobiegał nieszczęściom. Tradycja głosi, że św. Mikołaj żył na przełomie III i IV wieku piastując godność biskupa Miry, miasta w Azji Mniejszej (dzisiejsze Demre w Turcji). Ponoć biedakowi, którego nie stać było na posag dla córek podarował trzy złote kule. Podczas klęski głodu w Mirze nakłonił kapitana statku z ładowniami pełnymi zboża, by zawinął do portu i wyładował sto korców ziaren. Nakarmiono nimi mieszkańców nieszczęsnego miasta. Podobne opowieści mnożyły się w spisywanych przez wieki żywotach Mikołaja. Aż wreszcie przypisano mu obyczaj rozdawania podarków z okazji Bożego Narodzenia. A że skuteczność walki ze złem najlepiej symbolizowały egzorcyzmy, na obrazach i w miniaturach ksiąg, nader często wyganiał diabła. A na pierwszy rzut wyglądało to tak, jakby diabeł mu towarzyszył.

Johann, der Maskenschnitzer, fot. Paweł Wroński
Johann, der Maskenschnitzer, fot. Paweł Wroński

Z obecnością św. Mikołaja w obrzędach ludowych Kościół się pogodził. Z Krampusem nie chciał. Badacze przeszłości snują wprawdzie domysły, że łańcuch jako rekwizyt mógł się pojawić w średniowieczu, służąc symbolicznemu okiełznaniu diabłów. Sceptycy uważają jednak, że była to raczej poprawna politycznie interpretacja symbolu dawniejszych niż chrześcijaństwo, starogermańskich obrzędów inicjacyjnych. W czasach inkwizycji obyczaju po prostu zakazano, grożąc nieposłusznym stosem. Co ciekawe, Krampusy zwalczano nie tylko ze względów religijnych i nie tylko w dawnych wiekach. Zakazano ich w Austrii, gdy w latach 1932-1934 urząd kanclerza objął Engelbert Dollfuß, polityk wywodzący się z prawicowej Partii Chrześcijańsko-Społecznej. Krampuslaufen nie były organizowane w czasach nazistowskich. A nawet jeszcze po wojnie, gdyż w latach 50. prowadzono przeciwko nim w Austrii intensywną kampanię pod hasłem „Krampus ist ein böser Mensch” – Krampus jest złym człowiekiem. Temat powrócił też w ubiegłym roku, bo podczas parady w Salzburgu jeden z przebierańców uczynił zakazany prawem od 1947 roku Hitlergruß (nazistowskie pozdrowienie ramieniem). Sprawca tłumaczył się że to tylko emocje i alkohol, i że żadnych złych intencji nie miał. Nie uciszyło to jednak coraz głośniej wyrażanych obaw, że do diabelskiej stylistyki sięgają nader chętnie środowiska neonazistowskie i nacjonalistyczne, nierzadko agresywnie demonstrujące sprzeciw, na przykład wobec uchodźców.

Kartka pocztowa typu
Kartka pocztowa typu „Gruß vom Krampus”

Mimo kontrowersji i niechęci, Krampusy odradzały się przez stulecia niczym diablik wyskakujący z pudełka. W XVI wieku znalazły miejsce w aprobowanych przez Kościół adwentowych misteriach, stając się w XVII nieodłącznymi towarzyszami św. Mikołaja. Pod rządami Habsburgów, szczycących się ojcowskim traktowaniem ludu, wtopiły się w folklor sąsiednich krain, zwłaszcza Słowenii, Chorwacji, Węgier i północnych Włoch. Obyczaj jest też od dawna kultywowany w Bawarii, bliskiej kulturowo Tyrolowi. Apogeum popularności Krampusów zbiegło się w XIX wieku z modą na wysyłanie pocztówek. Z napisem „Gruß vom Krampus” (z krampusowym pozdrowieniem) przedstawiały karykaturalne diabelskie postacie. W adwencie poczta była nimi zasypywana.

Projekt diabelskiego kostiumu Petera Kocha z katalogu 'Die Gerberei Koch'
Projekt diabelskiego kostiumu Petera Kocha z katalogu przygotowanego w ‚Die Gerberei Koch’ mieszczącej się w Rennweg am Katschberg.

Wraz z dynamicznym rozwojem turystyki, Krampusy zaczęto postrzegać jako atrakcję folklorystyczną. Stały się bohaterami festiwali, teatralnych i muzycznych przedstawień okraszonych pirotechnicznymi efektami, emocjonujących konkursów i korowodów, w których uczestniczą setki przebierańców, a widzów liczy się w dziesiątkach tysięcy.

Często… nie ma z nimi św. Mikołaja, bo religijny aspekt imprezy zanika. Ba, stylizacja podlega modzie, więc projekty kostiumów tworzą już nie tylko amatorzy, ale także specjaliści.

Kostium Krampusa, do którego stworzenia używa się autentycznych wyprawionych skór zwierzęcych, rogów kozła, koziorożca lub muflona, końskiego włosia i krowich dzwonków, a maskę rzeźbi artystycznie w drewnie, potrafi ważyć nawet 25 kg!

Wydłużył się też zdecydowanie Krampuszeit, obejmując w praktyce okres od końca listopada do Trzech Króli. Współczesnego Krampusa coraz trudniej odróżnić od innych mrocznych stworów wywodzących się z germańskiej mitologii, nie tylko dlatego, że w różnych regionach funkcjonują odmienne nazwy. W komercjalizującej się rzeczywistości, jego postać zlała się najmocniej z Perchtem – niekoniecznie strasznym bóstwem, znanym także pod postacią kobiety lub ducha. Nazwy ‘Krampuslauf’i ‘Perchtenlauf’ są traktowane często jako synonimy. ‘Krampus- und Perchtenumzug’ bywa też jednym, złożonym określeniem. Zacierające się granice rażą purystów, ale właściciele, zwłaszcza kosztownych kostiumów nie narzekają. Można się w nich będzie zabawić kilkakrotnie, również w karnawale!


INFO

Terminy ‘Krampusläufe und Perchtenläufe’ w krajach związkowych Austrii i w Niemczech (głównie w Bawarii): www.wissenswertes.at. Jeśli ktoś chce znaleźć w tym zestawieniu tradycyjne obchody wigilii św. Mikołaja, musi szukać imprez określanych jako Nikolausumzug albo Nikolausfeier und Krampuslauf, a jeśli kameralnego happeningu to np. Krampusnacht i do tego w małych miejscowościach.

Największa w Austrii parada Krampusów i Perchtów – Klagenfurter Krampusumzug odbywa się co roku w stolicy Karyntii (Klagenfurt am Wörthersee), pod koniec listopada z udziałem 1000 upiornych postaci z Austrii, Bawarii, Włoch i Słowenii oraz 50 tys. widzów. Osoby zarejestrowane (www.krampus-stammtisch.com), spędzą potem noc na hucznej Krampusparty.

Film „Perchtenlauf Klagenfurt” prezentuje imprezę w 2013 roku (zamieszczone na: www.youtube.com).

W Innsbrucku Perchtenlauf odbędzie się w sercu miasta, na Maria-Theresien-Straße. Parada oraz imprezy związane z dniem św. Mikołaja, są włączone do programu jarmarku bożonarodzeniowego, odbywającego się od połowy listopada do 6 stycznia (www.christkindlmarkt.cc).

Podobnie w Salzburgu, z tym, że tam jarmark świąteczny trwa zazwyczaj krócej, bo tylko do 24 grudnia; miting Krampusów odbywa się z reguły 6 grudnia, zaś występy Perchtów – pojedynczo lub w grupach 6 grudnia, 6 stycznia oraz w tygodniu poprzedzającym Święta (www.salzburg.info).

Niesamowitym widowiskiem jest Tanz der Teufel (Diabelski Taniec) – przedstawienie organizowane w podsalzburskim Hallstatt. Krampuslauf der D’Hirlatzer Teufel odbywa się wigilię dnia św. Mikołaja, tj. 5 grudnia (www.dachstein.salzkammergut.at).

Film „Krampuslauf der Hirlatzer Teufel” prezentuje imprezę w Hallstatt z 2014 roku (zamieszczone na: www.youtube.com).


Materiał publikowany w magazynie „Witaj w podróży” (grudzień 2015/styczeń 2016; PDF —> tutaj).

Austria, Tyrol – ludwisarnia w Innsbrucku

Ludwisarnia Grassmayrów w Innsbrucku, w której poddaje się renowacji stare, i odlewa nowe dzwony, działa już od ponad 400 lat.

maly-Innsbruck_0807
Maria Grassmayr prezentuje strojenie dzwonu, fot. Paweł Wroński

Swojego czasu miałem przyjemność zwiedzać Innsbruck w towarzystwie pani Elżbieta Grassmayr. Energicznej kobiety z generacji mojej mamy. Gdy rozdzwoniły się dzwony, zatrzymała się, i głosem, w którym pobrzmiewały nuty dumy i nostalgii, powiedziała – …te wszystkie dzwony wykonała nasza rodzina.

Ludwisarnia powstała w 1599 roku.

W Innsbrucku, stłoczonym między przekraczającymi 2 tysiące metrów górami, bicie dzwonów jest niesamowitym spektaklem. Echo niesie dźwięki ponad kamienicami i kościołami starówki do nowych dzielnic i kwartałów przemysłowych. Korytem Innu, od zakola do zakola rzeki, i do usytuowanego na uboczu renesansowego zamku Ambras. Jest niczym symfonia, której można słuchać każdego dnia.

W przeciwieństwie do niej, iście kameralnym koncertem jest strojenie dzwonów, jakiego można doświadczyć w muzeum przy ludwisarni. Bo nie sztuką jest jedynie dzwon odlać, ale także nastroić go tak, by brzmiał czysto, głęboko i dźwięcznie.

INFO
Glockengießerei Grassmayr
Leopoldstraße 53, Innsbruck
www.grassmayr.at

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Tekst publikowany w portalu magazynswiat.pl