Vrátna, czyli Karpaty w miniaturze

If You like this site, your support will be welcome

$1.00

Dolina Vrátna w Krywańskiej Małej Fatrze jest krajobrazowym fenomenem. Tym bardziej fascynującym, że w ciągu zaledwie kilku dni można posmakować tego co w całych Karpatach najpiękniejsze.

Dzieje się tak za sprawą geologicznej budowy, szaty roślinnej i ogromnych wysokości jakie trzeba pokonywać w drodze na szczyty, mimo, że góry nie są zbyt wysokie. Królujący wśród wierzchołków Veľký Fatranský Kriváň dźwiga się zaledwie na wysokość 1709 m.

Veľký Fatranský Kriváň (1709 m), fot. Paweł Wroński

Boboty (1086 m) czy Sokolie (1172 m) są łudząco podobne do piętrzących się tuż nad Zakopanem tatrzańskich regli. Ich skalne granie porośnięte lasem mają w sobie także coś z pienińskiego klimatu. Jedynie większej rzeki brakuje, bo potok spływający doliną, mimo, że tworzy malowniczy przełom nad Terchovą – Tiesňavy, z Dunajcem fantazją równać się nie może.

Sokolie (1172 m), północne stoki, fot. Paweł Wroński

Kulminacja tego typu wrażeń następuje w grupie Rozsutców, zbudowanych z wapieni i dolomitów. Veľký Rozsutec ma 1610 m wysokości. Jest tam niemal tak, jak na Kominiarskim Wierchu w Tatrach, czy w rumuńskiej, niemal tysiąc metrów wyższej Piatra Craiului. Spacery spektakularnymi wąwozami jakimi poorane są stoki Rozsutców (Jánošíkove Diery) dostarczają podobnych wrażeń do tych, jakie wynosi się z wycieczek po Słowackim Raju, czy z malowniczych dolin: Prosieckiej i Kwaczańskiej w Górach Choczańskich. Na zmieniających od wiosny do jesieni barwę łąkach, uwijają się pośród tysięcy kwiatów motyle, pszczoły i trzmiele. Wieczorami dają koncerty świerszcze.

W wąwozie Jánošíkove Diery, fot. Paweł Wroński

Na kontrastującym krajobrazowo ze skalistym Rozsutcem, bo przypominającym kopę siana Stohu (1607 m) jest jak na połoninach w Bieszczadach, choć na jego odkrytym halnym wierzchołku nie ma aż tak bujnych traw.

W bukowym lesie na stokach Sokolia (1172 m). Małej Fatrze pietra roslinności zbliżone są do układu znanego nam z Babiej Góry, fot. Paweł Wroński

Główny grzbiet, zwłaszcza w rejonie największego spiętrzenia – rozdzielonych przełęczą Snilovské sedlo (1524 m) masywów: Veľký Fatranský Kriváň (1709 m) i Chleb (1646 m), porasta płatami kosodrzewina, a stoki zaścieła gdzieniegdzie skalny rumosz. Granitowe głazy pokrywa charakterystycznymi „mapami” szaro-żółto-zielonkawy porost zwany wzorcem geograficznym. Jest bardzo tatrzańsko, precyzyjniej rzecz ujmując: zachodnio-tatrzańsko. Wrażenie potęguje fakt, że aby dostać się w partie szczytowe z miejscowości okalających Małą Fatrę, trzeba nieraz pokonać ponad tysiąc metrów różnicy poziomów.

Pod Tanečnicou (1186 m) – widok od południa na Mały Rozsutec (1344 m), fot. Paweł Wroński

Ścieżki wiodące przez las na stromych zazwyczaj stokach mają z kolei beskidzki klimat. Również za sprawą budowy geologicznej, gdyż budujące niższe partie Małej Fatry skały tworzą wielowarstwowy przekładaniec (flisz karpacki). Po obfitych opadach łupki i margle stają się śliskie, a cięższe, zwłaszcza złożone z bloków piaskowca warstwy zsuwają się po nich. Było to przyczyną katastrofalnego osuwiska jakie latem 2014 roku miało miejsce w zamknięciu doliny Vrátnej.

Osnica (1363 m), widok z południowego stoku Rozsutca, fot. Paweł Wroński

Odległości w Małej Fatrze nie są zazwyczaj zbyt wielkie. Skaliste odcinki szlaków uatrakcyjniają przejścia, i przy zachowaniu odpowiedniej ostrożności, są świetną ilustracją powiedzonka: nie taki diabeł straszny. Największym wyzwaniem – powtórzmy to jeszcze raz – na szlakach okolic Vrátnej jest deniwelacja. Korzystając z krzesełek na Pasekach (Sedačková lanovka Vrátna-Paseky; www.lanovky.sk) i gondoli w zamknięciu doliny (Kabínková lanová dráha Vrátna-Chlebwww.ztt.sk), można jednak tak skrócić podejścia, że wycieczki w najwyższe partie zamieniają się w fantastyczne widokowo spacery, i są – jeśli tylko pogoda dopisze – dostępne dla wszystkich.

Na wierzchołku Chleba (1646 m), fot. Paweł Wroński

Wszelkie informacje o dolinie Vrátnej: www.vratna.sk
Sedačková lanovka Vrátna-Paseky (wyciąg krzesełkowy, działa w sezonie letnim od piątku do niedzieli w godz. 10:00-16:00); www.lanovky.sk
Kabínková lanová dráha Vrátna-Chleb (kolej linowa z 8-osobowymi gondolami kursuje latem w dni powszednie w godz. 9:00-17:00; w weekendy do 18:00); www.ztt.sk

Skały na Rozsutcu, fot. Paweł Wroński
Reklamy

Na Rozsutec bladym świtem

Wycieczka w najatrakcyjniejszy masyw Krywańskiej Małej Fatry miała być wyjściem na wschód słońca. Pomijając drobny fakt, że zaspałem (latka lecą), zachmurzenie zniweczyło ten zamysł.

Mimo wszystko, późniejsze wyjście wyszło nam na dobre. Mieliśmy bowiem fantastyczny spektakl chmur na niebie, zdobyliśmy tego dnia wierzchołek jako pierwsi i cieszyliśmy się widokami nie dzieląc szczupłego miejsca z charakterystycznym dla letniego sezonu, tłumem, nie mówiąc już o tym, że w porannym chłodzie 1000 m różnicy poziomów (między Domem HS, a szczytem), pokonaliśmy ze znacznie mniejszym wysiłkiem niż w poprzednich dniach podejścia rzędu 200-400 m.


Wycieczkę poprowadziłem w ramach obozu, zorganizowanego w Małej Fatrze przez „MOW Travel Monika Węgrzyn” w sierpniu 2017. Start 4:30, na Vel’kym Rozsutcu 7:45, Penzion Stárek w Štefanovej 12:30 (uczestnicy w wieku 11-13 lat).

Mała Fatra z widokiem na Rozsutec

If You like this site, your support will be welcome

$1.00

Widok na skalne gniazdo Rozsutców oraz podobny do kopy siana Stoh, jest – moim zdaniem – jednym z najbardziej malowniczych w Karpatach.

Oba szczyty prezentują się imponująco z Południowego Gronia (Poludňový grúň, 1460 m), jak nazywane jest wyraźne zagięcie głównej grani Krywańskiej Małej Fatry. Dla tego widoku warto tam wyjść, mimo, że podejście z każdej strony jest dość męczące.

Veľký Rozsutec (1610 m) i Stoh (1607 m) widziane z Poludňovego grúňa (1460 m), fot. Paweł Wroński

Natomiast bez najmniejszego wysiłku, podziwiać można sąsiadujące ze sobą bezpośrednio, a jednocześnie tak odmienne góry, z balkonu „Domu Horskej Služby” w Terchovej (Vrátna-Štefanová; www.domhs.sk lub www.ztt.sk). I to bez znudzenia, bo za sprawą oświetlenia i aury widok wciąż się zmienia.

Dom HS, fot. Paweł Wroński

 

Rozsutec i Stoh z DomuHS, fot. Paweł Wroński

 

Rozsutec i Stoh w chmirach – widok z DomuHS, fot. Paweł Wroński

 

Rozsutec i Stoh o wschodzie słońca – widok z DomuHS, fot. Paweł Wroński

 

Rozsutec i Stoh z DomuHS, fot. Paweł Wroński

 

Rozsutec i Stoh z DomuHS, fot. Paweł Wroński

 

Rozsutec i Stoh z DomuHS, fot. Paweł Wroński

 

Rozsutec i Stoh z DomuHS, fot. Paweł Wroński

 

Rozsutce – zbudowany z wapieni i dolomitów skalisty masyw w północnej części Krywańskiej Małej Fatry. Wybitne kulminacje: Veľký Rozsutec (1 609,7 m) oraz Malý Rozsutec (1 343,5 m). W opadającym ku zachodowi stoku Rozsutca rzuca się w oczy skalny grzebień – Poludnové skaly. Po zachodniej stronie pyszni się też 160-metrowej wysokości skalna ściana, a w stokach masywu znajdują się niezwykle atrakcyjne przyrodniczo i krajobrazowo wąwozy określane wspólnym mianem – Jánošíkove diery. W północnych stokach masywu jest nawet jaskinia, o pięknej nazwie Kryštálová jaskyňa v Malom Rozsutci (Kryształowa), ale jak to ujmują Słowacy – „je verejnosti neprístupná” . Jej korytarze mają 26 m długości (www.terchova.info).

 

Poludnové skaly a z tyłu Maly Rozsutec, fot. Paweł Wroński

Masyw Rozsutców sprawia wrażenie przeniesionego z alpejskich Dolomitów. Nie bez przyczyny, bo zbudowany jest z wapieni i dolomitów. Takie podłoże sprzyja wegetacji wysokogórskich odmian roślin, które tworzą w masywie fantastyczny, barwny ogród.

 

Ostropesty pod Małym Rozsutcem (na siodle Medzirozsutce), fot. Paweł Wroński

 

Ta krótka filmowa impresja jest także dostępna na moim kanale filmowym na YouTube

 

Rozsutce z drogi dojazdowej do Domu HS i pobliskiego Hotelu Boboty, fot. Paweł Wroński

W Małej Fatrze – ‚Pokemontrek 2017’

Jako podkładu do slajdowiska z sierpniowych wycieczek po Małej Fatrze, użyłem przewodniego motywu z filmowych przygód Pokemonów.

If You like this site, your support will be welcome

$1.00

Dlaczego? Ponieważ ich łapanie pozwoliło niektórym z moich bardzo młodych podopiecznych podejmować tak trudne wyzwania jak podchodzenie pod górę, wiosłowanie na górskiej rzece, czy samodzielne smażenie naleśników 🙂

W pierwszej części letniego obozu w Małej Fatrze zdobyliśmy jej najwyższy szczyt, przeszliśmy kilka pomniejszych górek najeżonych wapiennymi skałami i spłynęliśmy na raftach Orawą – całe 17 kilometrów wiosłowania aż ręce rozbolały (ale tego dnia nogi wypoczywały więc bilans był przynajmniej na zero).

W drugiej części czeka nas jeszcze wschód słońca z Rozsutca oraz wizyta w termalnym kąpielisku w Rajeckich Teplicach. Zobaczymy czy tam też roi się od Pokemonów?


Obóz z oferty „MOW Travel Monika Węgrzyn” (www.monikawegrzyn.pl), odbył się na początku sierpnia 2017 na Słowacji w Małej Fatrze. Miejscem naszego zakwaterowania był Dom Horskej Služby w Terchovej (Vrátna-Štefanová; www.domhs.sk lub www.ztt.sk). Nasi uczestnicy mieli po 12-13 lat.

Polonusem na zimowy wypoczynek

Zdaniem niektórych synoptyków, zima 2016-2017 będzie długa i śnieżna. Zacierając z radości ręce, planujemy wymarzone urlopy i weekendy. Również do polskich kurortów na południu kraju. Połączenia Polonusa pomogą zrealizować niejedno z tych marzeń.

Polonus oferuje regularne kursy autobusowe z Warszawy do Szklarskiej Poręby, Kudowy Zdroju, Zakopanego, Krynicy Zdroju i Ustrzyk Dolnych. Dzięki przystankom we Wrocławiu, Jeleniej Górze, Kłodzku, Krakowie czy Rzeszowie dojedziemy nimi niezbyt drogo i wygodnie w każdy niemal zakątek Sudetów i Karpat. Nie tylko na kilka dni urlopu, ale również na weekend, czy wybraną imprezę. Przecież zima to nie tylko białe szaleństwo, ale również szereg wydarzeń kulturalnych i sportowych, w których warto wziąć udział.

 

  1. Trasa: Warszawa – Szklarska Poręba

Kursy – tam: 22:00 -> 08:10; z powrotem: 20:30 -> 06:50
Na trasie Wrocław i Jelenia Góra

Malownicza Szklarska Poręba jest bramą do Karkonoszy i Gór Izerskich. Na stokach widokowej Szrenicy (1362 m) kręcą się wyciągi, a wśród tras zjazdowych jest jedna z najdłuższych w Polsce nartostrad – „Lolobrygida”. Prowadzi spod odkrytego szczytu do miasteczka. Licząc 4400 m długości pokonuje 602 m różnicy poziomów. Jakby w kontraście do popularnych wśród amatorów białego szaleństwa Karkonoszy, Góry Izerskie wabią ciszą, spokojem, niemal dziewiczą naturą. Skromnie zagospodarowane, należą do rzadkich rejonów na świecie, w których światła elektryczne nie rozjaśniają nocy. Są więc idealnym miejscem do obserwowania nieba podczas romantycznych spacerów. Położona u ich podnóża Polana Jakuszycka jest Mekką miłośników narciarstwa biegowego. Na koniec sezonu odbywa się tam słynny, otwarty dla amatorów, międzynarodowy Bieg Piastów. Zdobyte punkty liczą się do klasyfikacji Worldloppet, przyciągając do wyścigu sportową czołówkę narciarzy-biegaczy (najbliższa edycja: 3-5 marca 2017; www.bieg-piastow.pl). Korzystając z połączeń z Jeleniej Góry, dotrzemy do konkurenta Szklarskiej Poręby, Karpacza oraz do wielu innych stacji w Kotlinie Jeleniogórskiej. Zaś w Cieplicach, usytuowanych na peryferiach Jeleniej Góry, połączymy wypoczynek z zabiegami dla zdrowia i urody.

 

  1. Trasa: Warszawa – Kudowa Zdrój

Kursy – tam: 8:15 -> 18:35; z powrotem: 8:35 -> 19:05
Na trasie Wrocław, Kłodzko, Duszniki Zdrój i Polanica Zdrój

Kudowa, Duszniki i Polanica są gwiazdami pierwszej wielkości w konstelacji kurortów Kotliny Kłodzkiej. Nie oznacza to wcale, że pobyt w nich ogranicza się jedynie do popijania wód mineralnych i leczenia dolegliwości. Te piękne miejscowości z zabytkowymi obiektami i długimi tradycjami leczniczymi, tętnią życiem. Są w nich restauracje, kawiarnie, dyskoteki i SPA. W pobliżu działają niewielkie acz dobrze znane amatorom białego szaleństwa stacje narciarskie, choćby w Zieleńcu czy na stokach Czarnej Góry. Ba, można stąd wyruszyć na długie zimowe wycieczki i zdobyć potężny Śnieżnik, albo przejść się spacerem na Wielką Sowę, by ze zbudowanej niegdyś ku czci Bismarcka kamiennej wieży popatrzeć na zasypany śniegiem świat. Zajrzeć do Jaskini Niedźwiedziej, albo zwiedzać imponujące bastionowe twierdze wzniesione w czasach pruskich w Kłodzku i Srebrnej Górze. Korzystając z autobusów Polonusa, dotrzemy do stolicy Dolnego Śląska – Wrocławia. Obejrzymy słynną Panoramę Racławicką, albo udamy się na koncert do Hali Stulecia, która w Sylwestra zamieni się w największy w Polsce klub disco. Pod jej kopułą odbędzie się bodaj najhuczniejsza w Polsce noworoczna zabawa. Przy muzyce z lat 80. i 90., w imponującej świetlnej scenografii z efektami laserowymi i teledyskami gwiazd muzyki pop z niezwykłymi wizualizacjami, wyświetlanymi na największym w kraju multimedialnym ekranie (początek: 31. grudnia, godz. 20:00; www.halastulecia.pl).

 

  1. Trasa: Warszawa – Zakopane

Kursy – tam: 7.30 -> 15:45; z powrotem: 8:30 -> 17:00
Na trasie Kraków, Myślenice, Nowy Targ, Białka Tatrzańska i Bukowina Tatrzańska

Dojazd do Zakopanego otwiera przed mieszkańcami centralnej Polski bajeczny podtatrzański świat. Nie tylko otoczone legendą, więc siłą rzeczy zatłoczone Zakopane, ale również cieszące się nie mniejszą popularnością Białkę i Bukowinę Tatrzańską, kameralne Murzasichle, Małe Ciche, czy niezbyt odległe od Zakopanego wioski rozsiane u stóp Gorców i Pienin. Otwarcie kąpielisk termalnych w Białce, Bukowinie, Szaflarach, Ludźmierzu i przy hotelu „Kasprowy” w Zakopanem, poszerzyło możliwości après-ski, o ciepłe kąpiele, których  jeszcze niedawno mogliśmy zażyć dopiero za słowacką miedzą. Zimowy wypoczynek na Podtatrzu, to także niezapomniane wrażenia z przykrytych czapami śniegu przepięknych drewnianych kościołów gotyckich w Dębnie Podhalańskim, Harklowej, czy Łopusznej. Widoki na zamki w Niedzicy i Czorsztynie, zastygłe na brzegach skutego lodem Jeziora Czorsztyńskiego w oczekiwaniu wiosny. To także szansa na wizytę w stolicy Podhala w momencie, gdy cały świat zwraca oczy na Zakopane. Podczas kolejnej edycji prestiżowych zawodów sportowych zaliczanych do Pucharu Świata w Skokach Narciarskich (20-22 stycznia 2017; www.worldcup-zakopane.pl). To wydarzenie dużego kalibru cieszy się świetnymi recenzjami w kraju i na świecie, a towarzyszy mu liczne imprezy ze smakiem i folklorem w tle. Preferujących atrakcje kulturalne, zainteresuje zapewne Festiwal Kolęd, Pastorałek i Pieśni Bożonarodzeniowych, który odbywa się w Zakopanem na przełomie grudnia i stycznia oraz bogaty repertuar Teatru im. Stanisława Ignacego Witkiewicza. Kursy autobusów Polonusa to także alternatywa wobec kolei i własnego samochodu, by dotrzeć do Krakowa i obejrzeć misternie wykonane przez artystów i rzemieślników Szopki Bożonarodzeniowe.

 

  1. Trasa: Warszawa – Krynica Zdrój

Kursy – tam: 8:00 -> 17:00 i 20:30 -> 5:35; z powrotem: 9:10 -> 17:55 i 19:00 -> 4.20
Na trasie Tarnów, Nowy i Stary Sącz, Rytro, Piwniczna Zdrój, Żegiestów Zdrój i Muszyna (postoje w kolejnych podbeskidzkich uzdrowiskach tylko podczas kursów nocnych)

W klimacie Krynicy splata się urok starego, pełnego zabytkowych budowli uzdrowiska z nowoczesną infrastrukturą wypoczynkową. Symbolem tej dawnej Krynicy jest deptak z Muzeum Nikifora, nowej – luksusowe SPA prowadzone pod szyldem Dr Irena Eris. Spacerując po Krynicy można się raczyć pitnym miodem na gorąco z pobliskiej Kamiannej, odwiedzać kawiarnie, w których bywał niegdyś Jan Kiepura i dystyngowane gwiazdy ekranu z okresu II Rzeczypospolitej. Sportowe ambicje można realizować na stokach Jaworzyny Krynickiej, lub w pobliskich ośrodkach Dwie Doliny (bo wyciągi na grzbiet prowadzą zarówno z Wierchomli Malej jak i Szczawnika) albo na Obidzy koło Piwnicznej. W okolicy zachowało się sporo używanych dziś jako kościoły, dawnych grekokatolickich cerkwi. Na wchodzących patrzą w nich z ikon hieratyczni wschodni święci. A drewniane bryły tych świątyń komponują się doskonale z beskidzkim krajobrazem. Od nostalgicznej i sielskiej scenerii odbiega atmosferą impreza, którą rozpocznie się w tym roku krynicki grudzień. Podczas Finału Wyborów Miss Polski będzie można podziwiać dziewczęta konkurujące o tytuł najpiękniejszej (4 grudnia 2016). Huczną imprezę zapowiadają gospodarze uzdrowiska w Sylwestra. Oprócz zabawy nocnej, obiecują szeroki wachlarz imprez za dnia i w nocy. Ogniska, biesiady, zawody sportowe, bale, koncerty. Do sztandarowych pozycji sylwestrowego programu należą zabawa z DJ-em na krynickim Deptaku, Sylwester na nartach i Wycieczka na Jaworzynę z mszą na szczycie (www.atrakcjekrynicy.pl).

 

  1. Trasa: Warszawa – Ustrzyki Dolne

Kursy – tam: 8.45 -> 18:35; z powrotem: 12:15 -> 21:50
Na trasie Rzeszów, Sanok i Lesko

Kursy na tej trasie obsłużą autobusy w barwach platformy Super PKS, do której właśnie przystąpiła spółka Polonus S.A. Nie zmieni to w żadnym wypadku standardu usług Polonusa, a poszerzy jej ofertę, na przykład o nowe możliwości zakupu biletów. Pozostaje jedynie odpowiedź na pytanie – czy warto zimą pojechać w Bieszczady? Pytanie retoryczne. Należące bowiem do Beskidów Wschodnich, jedyne w Polsce pasmo górskie, odbiega krajobrazem od pozostałych fragmentów naszych Karpat. Stosunkowo niewielkie zaludnienie (poza kilku może miejscowościami nad Soliną), podsyca też i utrwala mit dzikich gór otaczający Bieszczady od lat. Nic więc dziwnego, że upodobali je sobie miłośnicy psich zaprzęgów i wielbiciele wypoczynku z dala od miejskiego gwaru. Ustrzyki Dolne są centrum jednej z najlepiej zagospodarowanych narciarsko stref Bieszczadów. Wyciągi znajdziemy też w głębi gór – w Ustrzykach Górnych i Wetlinie. Tam także trafimy na atrakcję Bieszczadów bodaj największą. Do Zachowawczej Hodowli Konia Huculskiego, działającej pod auspicjami Bieszczadzkiego Parku Narodowego w Wołosatem koło Ustrzyk Górnych. Uratowanie tej oryginalnej rasy koni, wywodzących się – jak wskazuje nazwa – z terenów ukrainnych dawnej Rzeczypospolitej, jest zasługą naszych hodowców. Dziś hucuły rozprowadza się po całym świecie. Inteligentne, łagodne i wytrwałe, świetnie sprawdzają się w hipoterapii dorosłych i dzieci. Nadają do przejażdżek w siodle i furkami (www.bdpn.pl).

Autokar Scania w barwach Polonusa, fot. Paweł Wroński
Autokar Scania w barwach Polonusa, fot. Paweł Wroński

INFO
Mapa połączeń PKS Polonus oraz rozkłady jazdy i zakup biletów: www.pkspolonus.pl


Materiał publikowany na łamach http://magazynswiat.pl w numerze zima 2016/2017.

Rumunia jakiej nie znamy

Rumunia jawi nam się krajem dzikim, odległym od cywilizacji. Bywa, że traktujemy ją nawet z podszytą obawami rezerwą. Gdy się jednak przełamiemy, irracjonalne odczucia ustępują zachwytowi. Nad zabytkami, różnorodnością krajobrazu i pięknem przyrody.

Jest faktem, że ćwierćwiecze rządów komunistycznego dyktatora Nicolae Ceaușescu doprowadziło do totalnej dewastacji rumuńskiej gospodarki i dramatycznych zjawisk społecznych. A czas, który minął od jego egzekucji w grudniu 1989 r. nie wystarczył żeby naprawić wszystkie szkody. Jednak na naszą wyobraźnię, mocniej od realiów współczesnej historii i ekonomii, zdają się oddziaływać literatura i kino, które od przełomu XIX i XX w. podsycają zgoła nierzeczywisty wizerunek Rumunii. Symbolizuje go tajemnicza górska kraina – Transylwania i jej budzący grozę mieszkaniec – książę wampirów, Dracula.

Historia inspirująca mroczny mit
Paradoksalnie, Rumuni sami ulegli mrocznemu powabowi mitu i lansują miejsca związane z legendą Draculi. Utożsamia się z nim hospodara wołoskiego, Vlada Palovnika. Ten bowiem, po ojcu noszącym przydomek Smoka, nazywał się tak naprawdę Vlad Dragoulja. Władał Wołoszczyzną, a więc krainą położoną między Dunajem, a Karpatami w połowie XV w. u zarania tureckiej ekspansji w Europie. Naciskany na przemian i wspierany przez Turków i Węgrów, starał się wzmocnić panowanie w ojczystym kraju, ograniczając samowolę bojarów. Zasłynął z krwawej rzezi jakiej dokonał wśród nich w Wielkanoc 1457 r. Wielu nabito wówczas na pal, a książę zyskał ponury przydomek. Dwa lata później podobny los zgotował posłom tureckim, którzy domagali się zaległego haraczu, 500 dzieci z możnych rodzin jako rękojmi lojalności oraz osobistego stawienia się Vlada na sułtańskim dworze. Tak rozpoczęła się krwawa wojna z Turcją, którą hospodar prowadził z powodzeniem przez trzy lata, wyznaczając szlak swoich zwycięstw palami, na które nabijano pojmanych wrogów. Zdradzili go jednak żądni zemsty bojarzy i oddali w węgierskie ręce. Dopiero po kilkunastu latach, jako potencjalnego sojusznika w wojnie z Turcją, uwolnił go Maciej Korwin. W wojnie Vlad nie wziął udziału, bo zginął z rąk wołoskich przeciwników, wspieranych przez Turków.

Na historyczne wydarzenia nałożyły się legendy o utraconej miłości i krwawej zemście za doznane krzywdy, kontynuowanej przez Draculę zza grobu. Do nich nawiązał irlandzki pisarz Bram Stoker, kreując w powieści z 1897 r. postać Draculi-wampira. Związał przy tym swego bohatera z Transylwanią, choć konkretnego miejsca nie wskazał. Współcześnie więc, siedzibą księcia wampirów uczyniono zamek Bran. Świetnie zachowaną twierdzę, a zarazem ostatnią rezydencję rumuńskich królów, której w trakcie XIX-wiecznej rozbudowy nałożono kostium romantyczny. I chociaż noga Włada nigdy w niej nie postała, do wyimaginowanego świata Draculi, znanego też pod filmowym imieniem Nosferatu, pasuje jak ulał.

Folklorystyczny zespół z Rumunii na TTW 2016, fot. Paweł Wroński
Folklorystyczny zespół z Rumunii na TTW 2016, fot. Paweł Wroński

Cerkwie malowane
W rumuńskim interiorze dominują Karpaty. Ich grzbiet otacza pierścieniem krainę zwaną Transylwanią. Z geopolitycznego punktu widzenia to dawny Siedmiogród, księstwo którym władał wyniesiony w połowie XVI w. na polski tron Stefan Batory. Karpaty tworzą wokół naturalny mur, oddzielając od Mołdawii na wschodzie i Wołoszczyzny na południu. Obniżenie gór na północnym zachodzie sprawia, że Transylwania była zawsze najłatwiej dostępna od strony węgierskiej. To sprzyjało związkom gospodarczym, a wreszcie połączeniu z Koroną Świętego Stefana. W czasach habsburskich Siedmiogród stał się jedną z prowincji austrowęgierskiej monarchii. Po jej rozpadzie w 1918 r., wśród nowych krajów na mapie Europy, pojawiła się Rumunia. Nazwę Siedmiogród odrzucono, a największe miasto, Kolozsvár przemianowano na Cluj-Napoca.

Otoczona górami kraina pełna jest pamiątek przeszłości. Wspaniałych zamków, do których należy wspomniany wcześniej Bran. A także świątyń, w miastach często ewangelickich bądź rzymskokatolickich. W górach natomiast, zwłaszcza w północno-wschodniej części, również grekokatolickich. Jest to dawne pogranicze z ukrainnymi ziemiami Rzeczypospolitej, a jego ozdobą są drewniane cerkwie. Szczególnie piękne zachowały się w dolinie Izy, w regionie Maramuresz (po rumuńsku Maramureş), mówiąc inaczej – w Górach Marmaroskich. Mają niezwykle smukłe, ostrosłupowe hełmy na wieżach, pnące się ku niebu na wysokość nawet kilkudziesięciu metrów.

Natomiast, w położonej już na terenach dawnej Mołdawii Bukowinie, są cerkwie, które wyglądają jak stodoły bo w ogóle wież nie mają. Kontrast jest zaskakujący. A stało się tak, gdy Turcy opanowali Bukowinę i zabronili przedstawicielom innych wyznań budowy wież przewyższających minarety meczetów. Rekompensując ten brak, uwagę skoncentrowano na wystroju wnętrz. A że w kościele prawosławnym i kierującym się podobnymi regułami grekokatolickim, unika się przedstawień rzeźbiarskich, bukowińskie cerkwie mają bodaj najpiękniej w Rumunii zdobione malowidłami wnętrza.

Świat monastyrów
W Rumunii dominują wyznawcy prawosławia, stanowiąc 86% populacji. Nic więc dziwnego, że wśród narodowych skarbów znalazły się ich świątynie i monastyry. Na Bukowinie znajduje się grupa 8 cerkwi wpisanych na listę UNESCO. Wszystkie mają bogate polichromie wewnątrz, ale prawdziwym fenomenem są XVI-wieczne malowidła na zewnętrznych ścianach. Ze szczególnego piękna słyną freski z cerkwi należących do zespołów klasztornych Humor, Moldowica i Woronec. Pierwsza z nich, cerkiew Zaśnięcia Bogurodzicy, jak zgodnie ze wschodnią tradycją określa się śmierć Matki Boskiej, znajduje się w miejscowości Mănăstirea Humorului, druga, cerkiew Zwiastowania – w monastyrze w Vatra Moldoviței, a trzecia, której patronuje św. Jerzy w miejscowości Voroneț. W programie malarskim wyróżnia się tam zachodnia elewacja, na której przedstawiono Sąd Ostateczny. Fresk tak bogaty w treści, że można go studiować godzinami. Na najwyższym poziomie, w obecności Boga Ojca, aniołowie zwijają nieboskłon niczym połać sukna ozdobioną znakami zodiaku. Nieco niżej spod stóp Chrystusa wypływa rzeka piekielnego ognia. Poniżej jego tronu klęczą Adam i Ewa. Za Adamem stoją prorocy, męczennicy i inni sprawiedliwi, a za Ewą i towarzyszącym jej Mojżeszem – nieprawowierni czyli Żydzi, Turcy, Tatarzy, Ormianie i Saraceni. Jeszcze niżej ważą się na wielkiej wadze ludzkie uczynki. O każdą czekającą na werdykt duszę walczą anioły i diabły starając się przeważyć szalę na swoją stronę. Najniżej przedstawione są wrota Raju, do którego trafiają zbawieni i rzeka piekielna, nad którą na potępionych czeka Lewiatan.

Na południu Rumunii, w ojczyźnie Vlada Palovnika zachowały się monastyry, słynące z białych elewacji i pogodnych pełnych złota polichromii we wnętrzach. Najcenniejsze z nich zawdzięczają architekturę i wystrój fundacjom księcia Constantina Brancoveanu, wielkiego mecenasa sztuki, władającego Wołoszczyzną na przełomie XVII i XVIII w. Najwspanialszy tamtejszy zespół klasztorny znajdujący się w miejscowości Horezu wpisano na listę zabytków UNESCO.

Kobiety w strojach ludowych z rumuńskich Karpat na TTW 2016, fot. Paweł Wroński
Kobiety w strojach ludowych z rumuńskich Karpat na TTW 2016, fot. Paweł Wroński

Góry, delta i riwiera
W rumuńskich Karpatach przeważnie brak turystycznej infrastruktury. Owszem, są ośrodki, które powstały już w czasach socjalistycznych, jak na przykład w zagospodarowanych narciarsko Górach Bucegi. Są dobrze oznakowane ścieżki w centralnej części Retezatu i na przypominjącej wapienną żyletę blisko 20-kilometrowej grani Piatra Craiului (Vârful La Om; 2238 m), czy na grzbiecie najwyższego pasma rumuńskich Karpat jakim są Góry Fogaraskie. Ba, przez Fogarasz przechodzi także jedna ze słynnych panoramicznych dróg europejskich – Transfăgărăşan, czyli Szosa Transfogaraska licząca 151 km długości, która wspina się pod najwyższe rumuńskie szczyty Moldoveanu (2554 m) i Negoiu (2547 m). Budowę podjęto ze względów militarnych w czasach Ceauşescu. Pochłonęła miliardy lei, tony cementu oraz życie zatrudnionych więźniów i żołnierzy. Oficjalnie 40 osób, choć z zeznań naocznych świadków wynika, że przynajmniej 10 razy więcej. Dziś należy do kluczowych atrakcji w kraju. Prowadzi z otoczonej górami Transylwanii na słoneczną Wołoszczyznę. W większości jednak rumuńskich pasm górskich spotkamy na szlakach jedynie pasterzy ze stadami owiec. Możemy też być świadkami, jak pod koszary (zagrody dla owiec), strzeżone przez psy z długimi kolcami na obrożach będzie się podkradać nocą niedźwiedź. Jeśli ktoś szuka dzikich gór w Europie, znajdzie je z pewnością, właśnie w Rumunii.

Karpaty opływa Dunaj, tworząc przy ujściu do Morza Czarnego rozległą deltę. To kolejny oprócz gór region Rumunii, w którym przyroda prezentuje swoje niczym nieskażone piękno. Królestwo ptaków i ryb. Do nielicznych osiedli trudno tam dotrzeć inaczej niż łodzią. Krótko mówiąc, jest to rzeczywiście tajemniczy i dziki, nieskażony za grosz masową turystyką rejon.

Wbrew pozorom o masowej turystyce też jeszcze trudno mówić na czarnomorskim wybrzeżu, choć cieszy się ono rosnącym zainteresowaniem. Zapewne w dużej mierze dlatego, że jest przedłużeniem wybrzeża bułgarskiego. Niezbyt długa, rumuńska riwiera oferuje szerokie, piaszczyste plaże. Zaplecze też jest tam nienajgorsze, a kurorty takie jak Mamaia, Eforia, Costinesti, Neptun, Jupiter i Mangalia mogą z powodzeniem konkurować ze znanymi ośrodkami riwiery bułgarskiej, Krymu czy Batumi po gruzińskiej stronie akwenu. Antyczne zabytki nadmorskiej Konstancy przypominają, że tereny dzisiejszej Rumunii podbili dwa tysiące lat temu Rzymianie, tocząc krwawe boje z walecznymi ludami Traków i Daków.

Znad morza niedaleko też do miasta Murfatlar, centrum najbardziej bodaj znanego regionu winiarskiego Rumunii. Trunki tam produkowane docierały już do nas przed 1990 r. Były słodkie i mocno przesycone alkoholem, zgodnie z charakterystyczną dla państw bloku socjalistycznego koncepcją, że „naród pijany, nie pożąda zmiany”. Odkąd możliwościami produkcji wina w Rumunii zainteresowali się inwestorzy z krajów zachodnich, miejscowe winiarstwo zmieniło zdecydowanie oblicze. W efekcie trunki rumuńskie mają coraz wyższą jakość i są z roku na rok ciekawsze. Świetnie się przy tym komponują z miejscowymi potrawami. Owocami morza, rybami z wód Dunaju i innych rzek spływających z gór oraz z typowymi dla górskich terenów serami i mięsem, zwłaszcza po mistrzowsku przygotowywaną baraniną.


INFO
Promocją w Polsce zajmuje się Ośrodek Informacji Turystycznej Rumunii, działający w Warszawie (tel. / faks: +48 22 243 10 34; e-mail: info.rumunia@wp.pl).
O atrakcjach turystycznych informują strony www.romaniatourism.com, czy luźniejszy, prowadzony w blogowej formie portal www.romaniatourism.net.
„Zamek Draculi”, czyli zamek Bran w Transylwanii: www.bran-castle.com


Materiał publikowany w magazynie 24. Międzynarodowych Targów Turystycznych TT Warsaw „TT News” jesienią 2016, na str. 4-6 (www.ttwarsaw.pl).

Tatry Mountain Resorts – siła inwestycji

Tatry Mountain Resorts – słowacka grupa kapitałowo inwestycyjna wyznacza dziś standardy organizacji wypoczynku w kluczowych ośrodkach narciarskich naszej części Europy. Podejmuje też nowe wyzwania, podnosząc wciąż atrakcyjność swojej oferty.

tmr-o-planach_2383
Projekty i inwestycje w ośrodkach zarządzanych przez Tatry Mountain Resorts podczas targów Snow Expo w Warszawie (22 października 2016), fot. Paweł Wroński

Dobiega końca budowa nowego hotelu w Jasnej. Będzie nosić nazwę „Pošta” (Poczta), nawiązując do tradycji posterunków pocztowych, na których niegdyś w CK Monarchii zatrzymywały się dyliżansy, dając czas na wytchnienie koniom oraz nocleg i posiłek podróżnym. Z czasem obiekty takie przekształcały się w stylowe pensjonaty i hotele, nierzadko ekskluzywne. Hotel TMR-u stanowi adaptację dawnego budynku pocztowego na wysokiej klasy hotel. Pierwszy w tym ośrodku typu butikowego. Czterogwiazdkowy z 24 pokojami i 14 apartamentami z nowoczesnym wyposażeniem, znakomitą restauracją z tarasem słonecznym, SPA z basenami, saunami Vital barem i gabinetami masażu. Ba, klienci będą mieć indywidualnych asystentów, dbających o bagaże, parkowanie i mycie samochodu, a nawet czyszczenie butów (www.tmrhotels.com).

tmr-o-planach_2382
Juraj Chovaňák, Marketing Director TMR a.s. i Jan Ján Bošnovič, Dyrektor Narodowego Centrum Turystyki Słowackiej w Polsce, fot. Paweł Wroński

Kolejne przedsięwzięcie wiąże się z rozbudową infrastruktury narciarskiej na słowackich stokach Tatr, a konkretnie połączenie istniejących dziś grup wyciągów w rejonie Starego Smokovca i Tatrzańskiej Łomnicy oraz rozbudowę sieci tras u podnóża Sławkowskiego Szczytu. Ponieważ rzecz dotyczy terenów chronionych w granicach TANAP (Tatranský národný park), koncepcja jest póki co w fazie gorącej dyskusji i konsultacji. To delikatna materia – podkreślił Juraj Chovaňák, Marketing Director TMR a.s. Swojego bowiem czasu propozycja poprowadzenia kolejki łączącej Hrebienok ze Skalnatým plesom w kotle pod Łomnicą wzbudziła ostry sprzeciw. Nowy projekt jest mniej inwazyjny z ekologicznego punktu widzenia. Przewiduje połączenie między Hrebieniokiem, a stacją Start. Powinno się to przyczynić do ożywienia ruchu turystycznego zimą w rejonie Starego Smokovca, a także – z korzyścią dla środowiska naturalnego – wpłynąć na zmniejszenie ruchu samochodowego na szosie ze Starego Smokovca do Tatrzańskiej Łomnicy (dyskusję prezentuje portal www.podtatranske-noviny.sk).

Obrazu nowoczesnego działania TMR dopełnia inwestycja w system satelitarny GPS, który ułatwi operatorom ratraków optymalne utrzymanie tras, gdyż będzie informować o grubości i stanie pokrywy śnieżnej. Sprzyjając oszczędności sił i środków, umożliwi perfekcyjne przygotowanie zjazdów. Tego typu systemem szczyci się na przykład słynne tyrolskie Kitzbühel.

Za oknami Rotundy na Chopoku już prawdziwa zima, fot. Paweł Wroński
Za oknami Rotundy na Chopoku już prawdziwa zima, fot. Paweł Wroński

Flagowym obiektem TMR jest Jasná w Niżnych Tatrach z blisko 50 km tras, największa stacja narciarska Słowacji. Ponadto spółka zarządza dziś głównymi ośrodkami na stokach słowackich Tatr, Szpindlerowym Młynem w czeskich Karkonoszach oraz Ośrodkami Narciarskimi w Szczyrku i na Pilsku. W jej gestii jest szereg hoteli oraz kąpieliska termalne na Liptowie – Aquapark Tatralandia i Gino Paradise Bešeňová. Komentując postępy prac w Polsce, Juraj Chovaňák stwierdził, że po przełamaniu lodów współpraca z mieszkańcami i instytucjami w Polsce układa się dobrze. Popierają projekty, dzięki czemu w ciągu najbliższego roku, góra dwóch, TMR będzie mógł zainwestować w rozwój stacji w Szczyrku kilkadziesiąt milionów euro. W najbliższych latach będą też widoczne postępy w Korbielowie.


maly_coat_of_arms_of_slovakia-svgINFO
TMR a.s.: www.tmr.sk

 

"Zima na Słowacji jest jak z bajki" - nie przeczę, fot. Paweł Wroński
„Zima na Słowacji jest jak z bajki” – nie przeczę, fot. Paweł Wroński