Kobiety nad Bosforem

Stambuł, dziś największa metropolia Turcji, niegdyś Konstantynopol – stolica Bizancjum, rozsiadła się okrakiem nad Bosforem, łącząc europejski brzeg cieśniny z azjatyckim.

Oprócz kontynentów, nad Bosforem spotykają się dwie kultury – europejska z bliskowschodnią oraz dwie wielkie religie monoteistyczne – chrześcijaństwo z islamem. Te zetknięcia dodają miastu niezwykłego kolorytu, rodząc również problemy, choćby nietolerancję jako uboczny efekt „powrotu do tradycyjnych wartości religijnych„. Na pozór, jednak wciąż jest pięknie, a przynajmniej było – w lipcu 2017, bo turystyka pozostaje kluczową dziedziną tureckiej gospodarki, a gdzie jak gdzie, ale najwyraźniej odczuwa się to w Stambule.

Selfie z widokiem na Złoty Róg z tarasu restauracji Konyali w kompleksie pałacowym Topkapi, fot. Paweł Wroński

Z tarasów kompleksu pałacowego Topkapi widać doskonale zatokę Złoty Róg i stambulski Manhattan jaki wyrósł na przełomie XX i XXI wieku, tworząc nowoczesne biznesowo-shoppingowe centrum miasta na europejskim brzegu cieśniny.

W cieniu pawilonu na terenie zamienionego na muzeum sułtańskiego pałacu – Topkapi Sarayi, fot. Paweł Wroński

Słynna rezydencja ottomańskich sułtanów jest zespołem pawilonów o różnorodnym przeznaczeniu – prywatnym, oficjalnym, modlitewnym. Dziś, uzupełniona o lokale gastronomiczne z przytulonym do murów, otwartym dla publiczności parkiem Gülhane (Gülhane Parkı), jest jednym z ulubionych celów odwiedzin przybyszów ze wszystkich prowincji kraju i zza granicy. Trzeba wszakże pamiętać, że w roku 2016 liczba gości zza granicy spadła – oficjalnie – o 30% w stosunku do lat poprzednich. Z jednej strony wpłynęły na to tragiczne w skutkach zamachy terrorystyczne, z drugiej – nasilające się łamanie praw człowieka przez prezydenta Erdogana, bezpardonowo zwalczającego opozycję.

 

Jak podaje Amnesty International Polska, „Turecki sąd pozbawił wolności dyrektorkę Amnesty International w Turcji Idil Eser oraz 7 innych obrońców praw człowieka zaledwie kilka tygodni po aresztowaniu prezesa Tanera Kiliça. Wobec 2 kolejnych, władze wydały nakaz aresztowania. Uwięziono ich dokładnie wtedy, kiedy są najbardziej potrzebni: gdy niezależne media są uciszane, zabieranie głosu jest ryzykowne, a ludzie żyją w strachu”.

 

Ulica İstiklal w dzielnicy Beyoğlu jest dziś shoppingową, tłumnie odwiedzaną aleją, fot. Paweł Wroński

Niezależnie od tego ile w tym ostentacyjnie wyrażanego sprzeciwu, a ile obawy o bezpieczeństwo, faktem jest, że trudno dziś spotkać turystów z krajów Zachodniej Europy, nie przyjeżdżają też Japończycy. Wciąż jest jednak sporo Rosjan i trochę Polaków, najwięcej jednak widać gości z Chin i Korei, a nade wszystko z krajów Bliskiego Wschodu. Rosnąca liczba tych ostatnich jest efektem intensywnej kampanii promującej walory turystyczne Turcji, prowadzonej w krajach muzułmańskich.

Gülhane Parkı, popularne miejsce rodzinnego wypoczynku i towarzyskich spotkań w plenerze, fot. Paweł Wroński

W efekcie, na ulicach Stambułu obserwować można różnorodne zachowania i stroje kobiet, żyjących w środowiskach hołdujących koranicznej tradycji. Od liberalizmu charakterystycznego dla Turcji, zwłaszcza dla wielkich miast, po towarzyszące mężom stare i młode kobiety, okutane od stóp do głów na czarno, oglądające świat przez wąską szczelinę czarczafu – choć nie jest to strój komfortowy, wydaje się nie przeszkadzać żadnej z nich we wspomaganiu własnych wrażeń, czerpanymi z Internetu.

Im bardziej szczelne zakrycie, tym kraj pochodzenia jest bardziej ortodoksyjny obyczajowo, fot. Paweł Wroński

Najbardziej kolorowo i – ewentualnie – z lekkim jedynie odcieniem tradycji ubierają się młode Turczynki. Z krajów najradykalniejszych religijnie, gości oczywiście nie ma, bo po prostu nie podróżują.

Muzułmanki z tradycyjnych środowisk muszą przy posiłkach unosić niqab – zasłonę na twarz, część czarczafu (hidżab), fot. Paweł Wroński

 

Niqab to zasłona na twarz, część czarczafu (hidżab) o wielkim znaczeniu w świetle prawa koranicznego. Nie jest powiedziane, że „(…) kobieta, która nie nosi niqabu, nie znajdzie się w Raju, albowiem jak wiemy, są dwa ważne poglądy odnośnie hidżabu. Jeden pogląd, który podzielają uczeni to – niqab (zasłanianie twarzy) jest wadżib (obowiązkowy) inni twierdzą że jest – mustahab (zalecany, i jest to najlepsza rzecz, aczkolwiek nie-obowiązkowa). (…) wyjaśnienie dla tych, którzy twierdzą, że >>niqab nie ma podstaw w islamie i nie ma znaczenia<< (…) – ludzie tacy powinni zrozumieć, że niqab znajduje uzasadnienie w Koranie i hadisach – i nawet jeśli ktoś podziela pogląd, że nie jest wadżib – jest on niezaprzeczalnie najlepszą rzeczą i zalecaną, i każdy kto nosi niqab zasługuje na szacunek. Zaś ten, kto zniechęca do noszenia niqabu, lub neguje jego zasadność i twierdzi, że niqab nie ma podstaw w Koranie i sunnie, lub krytykuje i naśmiewa się z kobiet, które go noszą, powinien obawiać się Allaha (…)” (zasłona na twarz, w: oislamie/artykuly).

 

Reklamy

Ezan – muezzin wzywa 5 razy

Ezan nie jest modlitwą muezzina. To śpiewne wezwanie wiernych na modlitwę, które płynie z minaretów meczetów i medres 5 razy dziennie.

Zawsze o tych samych porach, a więc w różnych krajach o różnych, ściśle określonych jednak godzinach. Punktem odniesienia jest Mekka. W dobie nawrotu do podstawowych wartości islamu, jest to zaśpiew autentyczny. Nagrania nie wchodzą w grę, bo w Koranie powiedziane jest wyraźnie, że ezan musi być śpiewany „ludzkim głosem”, a nagrany śpiew muezzina budzi poważne wątpliwości czy spełnia wymogi koranicznej definicji.

W efekcie, gdy czekałem aż odezwie się muezzin z restaurowanego właśnie meczetu nieopodal słynnego stambulskiego targu przyprawowego (inaczej zwanego egipskim), dobiegł mnie najpierw odległy zaśpiew, zapewne z Meczetu Sulejmana, który góruje nad całą tą okolicą. Przez uliczny szum przebijały się także głosy kapłanów z innych świątyń. Minarety pną się ku niebu w wielu miejscach wielomilionowej metropolii znad Bosforu.

Wzywając do modlitwy, muezzin przypomina zawsze, że Allach jest Bogiem, a Mahomet ostatnim z jego proroków. Muzułmanie uznają bowiem proroków starotestamentowych, jak również Jezusa, za poprzedników Mahometa, głoszących od stuleci chwałę Jedynego Boga – Allacha.

 

Ezan w Turcji rozbrzmiewa znowu po staroarabsku (do śpiewania po turecku kapłani byli zobowiązani w latach 1932-1950). Język jest dla większości Turków niezrozumiały, a tekst jest poetycki i motywujący zarazem. Ba, w porannym ezanie padają nawet słowa, że modlitwa jest lepsza niż spanie. Określenie ezan oznacza wezwanie. Zwyczajowo, ezan śpiewa się, więc muezzin powinien mieć dobry słuch i głos. Jak głosi tradycja, Mahomet podkreślał, że kapłan musi być utalentowanym śpiewakiem.

 

Nierzadko, minarety meczetów sąsiadują z nowoczesną zabudową, tak jak ten w pobliżu portu w azjatyckiej dzielnicy Kadıköy, fot. Paweł Wroński

 

Minarety Nowego Meczetu i jeden ze „strażników” bram bazaru egipskiego, fot. Paweł Wroński

 

Allahu ekber, Allahu ekber
Eşhedü enlâ ilahe illallah
Eşhedü enne Muhammeden Rasulullah
Hayye ‘âlâ-s salâh
Hayye ‘ale-l felâh
Es-salâtü hayrun minen-nevm
Ostatnie słowa: „Modlitwa jest lepsza niż spanie” śpiewa się tylko w ezanie porannym, zwanym fajr.

W zależności od pory dnia ezan nosi inną nazwę, a głos muezzina jest odpowiednio modulowany, i tak – poczynając od 5-6 rano do zapadnięcia ciemności – ezany określane są jako: fajr, dhuhr, asr, maghrib i isha.

Jak z tego zestawienia wynika, pod Nowym Meczetem, o 13 z minutami nagrałem asr, w którym modulacja głosu nosi nazwę uşşak, co oznacza ryby i symbolizuje wodę. Głos muezzina musi więc pobrzmiewać głęboką miłością i tchnąć mistycyzmem.

 

Allah i Allach (obie formy są w języku polskim poprawne) – słowo pochodzi od arabskiego określenia al-ilah, oznaczającego Jedynego Boga.

Egipt – jeszcze o nim wszystkiego nie wiecie

Nadzwyczaj bogaty wachlarz atrakcji sprawia, że Egipt plasuje się od lat w czołówce egzotycznych kierunków urlopowych, wybieranych przez Polaków.

Ten fakt cieszy Ahmeda Sobhi Ismaila, piastującego od jesieni 2012 roku stanowisko dyrektora Biura do spraw Turystyki przy Ambasadzie Egiptu w Polsce. Wyjaśnienie zjawiska wydaje mu się jednak oczywiste. – Brakuje wam ciepłego morza – mówi. – A w Egipcie mamy dostęp do dwóch. Śródziemnego i Czerwonego. Polacy zajmują obecnie szóstą pozycję wśród nacji odwiedzających jego kraj. Dyrektor pragnie podwyższenia tej lokaty i znaczącego zwiększenia liczby gości z Polski. Jest pewien, że się uda, gdyż jak twierdzi, jeszcze wszystkiego nie wiemy o kraju nad Nilem.

Za miedzą Hurghady
Niesłabnącym powodzeniem wśród Polaków cieszą się kurorty nad Morzem Czerwonym, Hurghada i Sharm El Sheik, znane z rozległych plaż i łatwego dostępu do barwnej rafy koralowej. Jednej z najpiękniejszych na świecie. Panują tam wymarzone warunki do nurkowania oraz uprawiania innych sportów wodnych, choćby windsurfingu. W bogatej i zróżnicowanej ofercie hotelowej, każdy znajdzie coś na miarę swych marzeń i możliwości. Zdając sobie jednak sprawę, że najpiękniejsze nawet miejsca, odwiedzane wielokrotnie mogą znużyć, dyrektor wskazuje istniejące w pobliżu niezwykłe enklawy. Takie jak El Gouna, prywatne miasteczko, z którego do Hurghady dociera się samochodem zaledwie w kwadrans. Są tam nie tylko hotele, ale również jedno z najlepszych pól golfowych w kraju piramid, stadion lekkoatletyczny i boiska piłkarskie. Luksusowy standard w dobrej cenie – podkreśla dobitnie Ahmed Sobhi Ismail, polecając podobne miejsca uwadze naszych touroperatorów i indywidualnych turystów.

Z perspektywy życiodajnej rzeki
Nad Nilem narodziła się jedna z najwspanialszych i najstarszych kultur na Ziemi. W badaniu jej tajemnic Polacy uczestniczą z powodzeniem od ponad stu lat. Inspirowane odkryciami uczonych epopeje; „W pustyni i w puszczy” Henryka Sienkiewicza oraz „Faraon” Bolesława Prusa podsycają od pokoleń pragnienie by zobaczyć na własne oczy Sfinksa i piramidy, zgromadzone w Luksorze skarby faraonów, najdalej na południe wysunięte miasto Egiptu Abu Simbel ze słynną świątynią Ramzesa II, czy tamę w Assuanie, jedno z największych przedsięwzięć technicznych ludzkości. Od zarania dziejów Egipt rozwija się dzięki wylewom Nilu. Wody potężnej  rzeki wydzierają pustyni wąski pas ziemi. Nic więc dziwnego, że właśnie w nim powstały wszystkie cuda Egiptu. Tętniące życiem metropolie i fascynujące budowle. Alternatywą klasycznych podróży do tych niezwykłych miejsc są rejsy statkami po Nilu, bowiem zwiedzanie łączy się w tej formie z wypoczynkiem na pokładzie statku. Przed oczami przesuwają się pustynne krajobrazy, a zawijanie do gwarnych portów przy kolejnych celach podróży ma własną, niepowtarzalną poetykę. Z perspektywy rzeki po raz kolejny odkryjecie kraj faraonów.

Mozaika piasków, kamieni i kultur
W wyobrażeniach mieszkańców naszej strefy klimatycznej, pustynia to piaszczyste diuny formowane nieustannie przez wiatr. Piękne ale puste i groźne. Pustynie Egiptu odbiegają dalece od tego stereotypowego wzorca. Owszem są wśród ciągnące się po horyzont morza piasków. Bywają także pustynie kamienne. Są białe, i są czarne. Wszystkie cieszą oczy surowym pięknem. Potrafią także zaskoczyć, zwłaszcza nadspodziewanie bujną przyrodą oaz. Nie są też tak bezludne jakby się wydawało, gdyż zamieszkują je plemiona nomadów. Nauczyli się jak na nich żyć. Opanowując siły natury korzystają współcześnie ze zdobyczy techniki. Niemniej jednak kultywują dawne tradycje i celebrują święta, dumni z obyczajów przodków. Wycieczki do zajmowanych przez nich zakątków niosą ze sobą posmak przygody oraz obietnicę odkryć i wrażeń, jakich nie doznamy we własnym, mocno zestandaryzowanym świecie. Bogactwo egipskiej kultury odzwierciedlają liczne festiwale i święta. Kraj zamieszkują przeważnie muzułmanie, więc najwięcej okazji do świętowania nastręcza Ramadan. Dziewiąty miesiąc kalendarza, w którym według tradycji Archanioł Gabriel przekazał Mahometowi pierwsze wersy Koranu. Najpiękniejsze są wówczas wieczory. Bogato udekorowane ulice skrzą się tysiącami świateł, a ludzie w pogodnych nastrojach spożywają wspólnie posiłek po poście, ściśle przestrzeganym od świtu do zmierzchu, obowiązującym każdego wyznawcę Allacha powyżej 10 roku życia. Okres Ramadanu kończy Święto Przerwania Postu, podczas którego wyznawcy Islamu odwiedzają się, składają sobie życzenia pomyślności i podarki.

Nie tylko zupa z juty
Wizytówką każdej kultury jest stół. Zastawiony tradycyjnymi potrawami o niepowtarzalnym aromacie i smaku. Kuchnia Egiptu jest zakorzeniona w tradycji śródziemnomorskiej. Przez tysiące lat przenikała jednak wpływami innych kultur. Narodów podbijanych przez armie faraonów, jak i zdobywców. Szczególne piętno odcisnęli na niej Arabowie, dzięki którym nad egipskim stołem unosi się aromat przypraw i ziół: kminku, kurkumy, kolendry, pietruszki i mięty. Desery zaś są ciężkie i słodkie. Ba, znana dość szeroko baklawa – strucel z orzechami i miodem, obecny tez w kuchni greckiej i tureckiej należy do mniej słodkich. Rzecz nieco upraszczając można powiedzieć, że Nubijczycy, żyjący na południu kraju, lubią potrawy pikantne, zaś mieszkańcy północy preferują łagodniejsze smaki. Specyficznym składnikiem potraw w całym kraju są bób i fasola, najczęściej miksowane po ugotowaniu z cebulą, pomidorami i przyprawami, podawane z jajkiem. Uliczni sprzedawcy oferują je w postaci pasty do kanapek albo smażonych klopsików (ta’amija lub falafel). Niezbędnym dodatkiem jest chleb, przypominający polskie podpłomyki. Poczesne miejsce zajmują zupy, i zapewne dlatego panuje przekonanie, że kulinarną wizytówką Egiptu jest gęsta zupa z juty (molochija), warzywa o zielonych liściach, wyglądem i smakiem zbliżonego do szpinaku. To jednak tylko jedna z rozlicznych możliwości, bo w zależności od upodobań można wybierać między zupami mięsnymi, warzywnymi i rybnymi. Ryby i owoce morza są nader znaczącym składnikiem potraw. Jak przystało na kraj z dostępem do dwóch morskich akwenów.

Tekst był publikowany na łamach magazynu „Świat. Podróże. Kultura.” wiosną 2013.