Mr Ski Amadé przedstawia

Christoph Eisinger jest człowiekiem znanym w całej Austrii, bynajmniej nie pod własnym nazwiskiem, ale jako… Mr Ski Amadé!

Przezwisko przylgnęło do niego ponieważ reprezentuje największe narciarskie konsorcjum w Austrii, zrzeszające pięć rozległych ośrodków z Kraju Salzburskiego i jego pogranicza ze Styrią (do konsorcjum należą: Salzburger Sportwelt, Schladming-Dachstein, GasteinGroßarltalHochkönig). Ski amadé oferuje łącznie 760 km tras zjazdowych, dostępnych z tym samym karnetem (nie tak jak w DolomitiSuperski gdzie funkcjonują karnety lokalne w różnych cenach i ogólny, nieco droższy od pozostałych). Zrzeszenie jest nie tylko liderem austriackich rankingów, ale również wzorem dla innych stacji we wszystkich austriackich landach. Inwestuje każdego roku około 80 mln euro, stawia na nowości, oferując program wypoczynkowy szerszy aniżeli sama jazda na nartach lub desce.

Scenariusze na każdy dzień
Oferowanie bogatych programów stało się już normą w alpejskim świecie, a podobnym tropem podążają również stacje w Karpatach czy na Półwyspie Iberyjskim. Granica między dobrą zabawą a zamianą stacji w lunapark jest w tej działalności łatwa do przekroczenia. Ski amadé uniknęło jak dotąd tego niebezpieczeństwa. Ponadto, jako pierwsze pojawiło się na polskim rynku z promocją swoich zimowych propozycji, zaś program zaprezentowany przez Mr’a Ski Amadé rysuje się naprawdę kusząco.

Flagowym pomysłem na sezon 2017/2018 jest akcja „Ski amadé – made my day“. To propozycja programowa obejmująca całe dnie pod profesjonalną opieką (w cenie zależnej od rodzaju wybranych atrakcji i poziomu luksusu). Jest skierowana zarówno do wytrawnych narciarzy poszukujących wyzwań poza trasami, jak dla początkujących, którzy w towarzystwie instruktora-przewodnika poczują się pewniej, szybciej i komfortowo doszlifują technikę jazdy na nartach lub desce. W oferowanych programach nie brak propozycji dostosowanych do wieku i kondycji klientów, nie zapomniano także o osobach, które pragną zakosztować uroków zimy ale narciarzami lub deskarzami nie są. Są w proponowanych programach wątki kulinarne, wykraczające zdecydowanie poza niezbędne przy aktywnym trybie życia posiłki – degustacje przysmaków austriackiej kuchni oraz win, z których produkcji kraj Mozarta także słynie. Pakiety typu „Dzień atrakcji“ należą do kategorii action, cuisine/indulgence, fun, nature, recreationsport. Są także miksowane, a dzięki wyszukiwarce znajdziemy odpowiedni dla siebie w najdogodniejszym terminie i wybranym ośrodku zrzeszenia (www.skiamade.com/pl/mademyday).

W ramach akcji „Ski amadé – made my day“ gospodarze przygotowali kilkanaście scenariuszy. Można je realizować w każdym z 5 członkowskich ośrodków zrzeszenia.

Inteligentne gogle i sieć W-LAN
Przed dwoma laty, punkty Intersportu w Ski amadé zaproponowały wypożyczanie interaktywnych gogli – Smart Ski Goggles. Pojawiło się wówczas pytanie, czy będzie w nie wmontowany GPS. Wówczas nie było jeszcze takiej możliwości, ale dziś, zaledwie dwa lata później, odpowiedź brzmi: TAK! Teraz gogle są wyposażone w aplikację, dzięki której „podpowiadają trasę“, i to dostosowując ją do poziomu zadeklarowanych we wstępnym formularzu umiejętności! W ogóle, w zrzeszeniu stawia się na rozwój multimediów i wykorzystanie możliwości Internetu, bo jak mówi Mr Ski Amdé, przywiązuje się ogromną wagę do potrzeb i oczekiwań gości, by w przyjmowanych rozwiązaniach wychodzić im na przeciw.

Na stronach konsorcjum jet dostępna mapa 3D terenów narciarskich (www.skiamade.com), a w całym obszarze nie ma problemów z łącznością i dostępem do Internetu bo przy trasach zorganizowano 400 punktów Free WiFi (www.skiamade.com).

Winne Eldorado
Poza flagowym programem i typowymi dla całego systemu rozwiązaniami technicznymi, każdy z ośrodków ma własne pomysły. Thomas Wirnsperger, reprezentujący Großarltal (www.grossarltal.info), wspomniał na przykład o zabawie z winem ukrytym w śniegu. Gospodarze doliny zakopują na wybranych stokach duże butelki wina, a uczestnicy zabawy dostają oprócz karnetu łopatę. Wyruszają więc nie tylko na narty, ale także na poszukiwania szlachetnego trunku.

Na marginesie, produkcja alkoholi w dużych butelkach wywodzi się z tradycji francuskiej, z Szampanii, gdzie najsłynniejszy trunek świata rozlewa się do naczyń o różnych pojemnościach. Każda butelka ma swoją nazwę i określoną pojemność, dzięki czemu łatwo ją przyrównać do butelki tradycyjnej.
Split – 0,187 l (1/4 tradycyjnej butelki)
Pint – 0,375 l (1/2 butelki)
Quart – 0,75 l (tradycyjna butelka)
Magnum – 1,5 l (2 butelki)
Jeroboam – 3 l (4 butelki)
Rehoboam – 4,5 l (6 butelek)
Methuselah – 6 l (8 butelek)
Salamanzar – 7,5 l lub 9 l (10 lub 12 butelek)
Balthazar – 12 l (16 butelek)
Nebuchadnezzar – 15 l (20 butelek)

Wyobraźmy to sobie – co za frajda. Kilka godzin jazdy na nartach lub desce i kopanie w śniegu w podejrzanych miejscach. A jeśli szczęście dopisze, nagrodą stanie się Matuzalem białego Grüner Veltlinera, czerwonego Zweigelta, albo musującego niczym szampan Sekta.  To doskonała zabawa z cenną nagrodą, więc o mobilizację do wysiłku nie trudno.


Więcej informacji o Ski amadé zimą: www.skiamade.com

Scenariusze „Ski amadé – made my day“ po polsku: www.skiamade.com/pl/mademyday

Österreich Werbung Warschau czyli Narodowe Biuro Promocji Austrii w Polsce: www.austria.info

Katalogi i prospekty austriackie do pobrania w formacie PDF: www.brochures.austria.info

Materiał jest relacją z prezentacji jaka odbyła się 7 września 2017, podczas pierwszej w tym roku konferencji poświęconej atrakcjom odległej zdawałoby się zimy – Austria liderem promocyjnego wyścigu.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Reklamy

Oberndorf – u źródeł „Cichej Nocy”

Oberndorf leży nieopodal Salzburga. W wigilię Bożego Narodzenia 1818 roku, w tamtejszej farze zaśpiewano po raz pierwszy kolędę Cicha Noc (Stille Nacht).

Do wiersza ułożonego przez księdza Josepha Mohra, muzykę skomponował Franz Xawery Gruber. Ponoć tego samego dnia, w którym poprosił go o to autor słów. A że w kościele w Oberndorfie dopiero budowane były organy, Gruber zaaranżował melodię na 2 głosy i gitarę.

Zatrudniony w Oberndorfie budowniczy organów Tyrolczyk, Karl Mauracher, był pieśnią tak zafascynowany, że zaniósł ją do rodzinnego Fügen w Zillertal. W owym czasie, tamtejsze rodziny kupieckie podczas podróży handlowych dawały także koncerty. Dzięki nim, w 1832 roku o kolędzie napisano na łamach prasy w Lipsku, a wkrótce potem wydrukowano jej nuty i słowa.

Kolędę przetłumaczoną na ponad 300 języków i dialektów wpisano w 2011 roku na listę niematerialnego dziedzictwa kultury UNESCO. Utarło się także, że w każdą rocznicę prawykonania, „Cicha Noc” śpiewana jest uroczyście we wzniesionej w Oberndorfie kaplicy.

Frohe Weihnachten * Merry Christmas * Wesołych Świąt


Oberndorf: www.stillenacht-oberndorf.com


Stille Nacht w tej instrumentalnej wersji, została zamieszczona na Youtube 23 grudnia 2016 przez Stille Nacht Shop GmbH. Tekst był pulikowany jesienią 2016 roku, w poświęconym zimowemu sezonowi w Austrii dodatku Rzeczpospolitej.

Austria na sezon zimowy

Jako klienci, należymy do pięciu najważniejszych dla Austriaków nacji, gdyż każdego roku ćwierć miliona Polaków wybiera na zimowy wypoczynek ich kraj.

Na narty do Austrii jeździmy przede wszystkim indywidualnie, wzbudzając u gospodarzy zmieszane z odrobiną podziwu zdziwienie. Z ich rozeznania wynika, że najchętniej podróżujemy własnym samochodem, a do tego nocą. Zaraz zaś po przyjeździe, ruszamy na stoki. Podróż do austriackich stacji z Polski zajmuje przeciętnie 10 godzin. Czyżbyśmy nie potrzebowali wypoczynku? Nie. Nam szkoda każdej chwili, którą możemy spędzić na śniegu. Tak będzie również w sezonie 2016/2017.

Oblicza krajów związkowych
60% z podróżujących zimą do Austrii Polaków wybiera Tyrol. Wachlarz tamtejszych ośrodków jest ogromnie zróżnicowany, ale ze wszystkich łatwo dotrzeć do stolicy landu, zimowej stolicy Alp, Innsbrucku. Nas jednak najbardziej pociągają zagospodarowane narciarsko lodowce, których jest tam pięć. W efekcie, w rankingu popularności austriackich stacji narciarskich, pierwsze miejsce zajmuje Sölden. Zmieniło na pozycji lidera, królującą tam wcześniej dolinę Stubai.

W słonecznej Karyntii, gospodarze notują rok rocznie wzrost zainteresowania z naszej strony na poziomie 10-12% noclegów. Tam także jest jeden teren narciarski na lodowcu – Mölltaler Gletscher, widać malownicze Dolomity przy granicy z Włochami, a w powietrzu czuć wpływy śródziemnomorskiego klimatu. W odróżnieniu od Tyrolu, w którym stawia się przede wszystkim na nowoczesną infrastrukturę, w Karyntii cyzeluje się sprawdzone rozwiązania. Przykłada ogromną wagę do wypoczynku rodzinnego. Eksploatuje wielki skarb jakim jest woda – jeziora, termalne źródła oraz hotelowe aneksy wellness i SPA.

Kraj Salzburski z lodowcem Kitzsteinhorn odkryliśmy bodaj jako pierwszy narciarski teren w Austrii już w latach 90. XX w. I być może dlatego, żądni wciąż czegoś nowego, jeździmy tam teraz – statystycznie – nieco rzadziej. Nie zatrzymujemy się raczej w stacjach położonych niespełna 100 km od Wiednia, choćby na Semmeringu w Dolnej Austrii. Zapewne dlatego, że licząc niewiele ponad 10 km tras, tamtejsze ośrodki nie odbiegają rozległością od polskich.

Sporadycznie odwiedzamy stacje Vorarlbergu (Przedarulanii, jak niegdyś u nas mówiono). Może dlatego, że land leży najdalej, a może dlatego, że sztandarowym ośrodkiem jest luksusowe Lech i przez jego pryzmat postrzegamy cały kraj. Owszem, tamtejsze trasy są marzeniem niejednego narciarza, ale ceny w hotelach i pensjonatach są znacznie wyższe niż w stacjach sąsiedniego Tyrolu. Austriacy zwracają uwagę, że na Lech nie kończy się oferta Vorarlbergu, i polecają naszej uwadze bardziej egalitarną, malowniczą dolinę – Montafon ze 170 km tras. Organizowane są tam także ekscytujące nocne spacery po górach z pochodniami.

Styria, ze względu na rozległe tereny leśne, nazywana zielonymi płuca Austrii, kojarzy nam się przede wszystkim z lodowcem Dachstein i huśtawką narciarską w Schladming. Huśtawkę doceniamy, być może dlatego, że należy do promującej się aktywnie w Polsce areny Ski amadé. Dachstein natomiast, jeden z 8 austriackich lodowców, zawdzięcza swoją sławę przede wszystkim wytyczonym wysoko trasom dla narciarzy-biegaczy. A chociaż cała Polska kibicuje Justynie Kowalczyk, rzadko kto uprawia u nas ten rodzaj narciarstwa. Wybierając Dachstein będziemy mogli go zakosztować w fantastycznej wysokogórskiej scenerii.

Bezpieczeństwo i komfort priorytetem
Szef promocji Lech stwierdził swojego czasu, że każde zainwestowane euro przynosi 2 euro zysku. Skuteczności tej strategii dowodzą też poczynania Kitzbühel. W latach 2000-2014 w infrastrukturę narciarską zainwestowano tam 225 mln euro. W efekcie, liczący 170 km tras teren, należy dziś do najlepiej zagospodarowanych na świecie. Gospodarze nie spoczywają mimo to na laurach. Unowocześniają infrastrukturę i doskonalą rozwiązania organizacyjne.

Sygnały o nowościach docierają każdego roku ze wszystkich niemal austriackich stacji. Zmianom przyświeca staranie o zwiększenie komfortu i bezpieczeństwa. Tak jak w tyrolskim Sölden gdzie rusza właśnie nowa gondola Giggijochbahn o rekordowej przepustowości 4500 osób na godzinę. To nie jedyny powód do dumy. Dolna i górna stacja zwracają uwagę wyjątkową architekturą. W tym tunelem, łączącym górną stację z odległą o 200 m restauracją na Giggijoch (2284 m). Spektakularne rozwiązanie uniezależnia gości od kaprysów aury. Przykładem dynamicznego działania jest zastąpienie orczykowych wyciągów na lodowcu Schmiedinger w Kaprun 8-osobową kolejką krzesełkową z podgrzewanymi siedzeniami. Tam gdzie pracowały dawniej orczyki będzie się teraz swobodnie zjeżdżać. Przy okazji pobito rekord. Kolejka dociera na wysokość 3000 m – najwyżej w Kraju Salzburskim.

W Austrii cenimy rozległość terenów narciarskich, komfort i przyjemność z jazdy. Jeśli tylko się da, świadomi tego Austriacy łączą w logiczny sposób sąsiednie stacje. Tak jak w przypadku Pillerseetal, tyrolskiej doliny znanej z pięknych krajobrazów, dedykowanych głównie rodzinnemu wypoczynkowi stacji oraz niezbyt wygórowanych cen z rozległym terenem narciarskim Saalbach Hinterglemm Leogang w Kraju Salzburskim. Przykładem spektakularnego połączenia natury organizacyjnej, pozostaje wciąż 5 regionów narciarskich tworzących dziś dostępne z jednym karnetem Ski amadé.

Austriackie obyczaje
Chociaż na Austrię patrzymy najczęściej jak na wielką narciarską (i snowboardową) arenę, nie zapominajmy, że to kraj o bogatej kulturze. Przeplatają się w niej wątki ludowe z obyczajami cesarskiego dworu. Dostrzeżemy to zarówno za stołem, jak w klimacie lokalnych imprez. Z habsburskiej tradycji wywodzi się na przykład słynny Tafelspitze, czyli sztuka mięs, ulubiona potrawa Franciszka Józefa I. Kaiserschmarrn, w wolnym tłumaczeniu przysmak cesarski, czyli puszysty omlet postrzępiony na kawałki, posypany cukrem pudrem z konfiturami bądź musem jabłkowym konkuruje z zawijańcem z ciasta francuskiego, wypełnionym jabłkami z orzechami i rodzynkami polanym sosem waniliowym – Apfelstrudel.

Z tradycji dworskiej wywodzą się wiedeńskie bale, a z ludowej – parady diabolicznych postaci w strasznych maskach, zwanych Krampusami i Perchtami. Pojedynczo lub w grupach towarzyszyły dawniej dobrotliwemu brodatemu świętemu w wigilię dnia św. Mikołaja, tj. 5 grudnia. Z czasem zwyczaj okrzepł i zamienił się w popularne w całej Austrii pochody i spektakle z rockową muzyką w tle. W największych Krampuslaufach biorą dziś udział setki osób. Ponadto, Krampusy i Perchty pojawiają się we wsiach i miasteczkach w adwencie, a nawet później – w karnawale.

Austria w pakietach
Austriacy podkreślają z dumą, że przeciętna wysokość, na której są ich stacje narciarskie jest idealna dla zdrowia. Istnieją medyczne dowody na to, że przebywanie na wysokości 1500-2000 m sprzyja wzrostowi odporności organizmu. W połączeniu z dobrą organizacją ośrodków i ich atrakcyjną ofertą programową, zimowy urlop w Austrii powinien być udany.

Austria jest przodującym krajem jeśli chodzi o bogate oferty pakietowe. Prym wiodą wśród nich propozycje aktywnego wypoczynku połączone z relaksem w SPA i programami wellness. Popularne są pakiety adresowane rodzinom, obejmujące nie tylko jazdę na nartach, ale na przykład spacery na rakietach śnieżnych, z pochodniami, czy jazdę na sankach po wieczornym posiłku w atrakcyjnie usytuowanej gospodzie. Warto pamiętać, że liczne atrakcje wypadają taniej jeśli są elementami pakietów, niż gdy korzystamy z nich fakultatywnie.

Analizując zachowania klientów z Polski i poziom ponoszonych przez nas wydatków, Austriacy jako pierwsi stworzyli dostosowaną do naszych możliwości i oczekiwań ofertę. Dostrzegli też potencjał związany z majowymi weekendami. Odczuwających niedosyt białego szaleństwa zapraszają wówczas na lodowce, gdzie jest wystarczająco dużo śniegu by się jeszcze wyjeździć, opalając w wiosennym słońcu. A tych, którzy niecierpliwie wypatrują lata – do kąpielisk termalnych i nad jeziora, bo zauważyli, że owszem 50-60% Polaków deklaruje chęć kąpieli, ale tylko 30% z nas upiera się, że musi to być kąpiel morska. Nad morze wprawdzie z Austrii daleko, ale jezior z krystalicznie czystą wodą oraz fantastycznych kąpielisk i SPA nie brakuje.


INFO
Więcej informacji pod hasłem „Złap oddech w Austrii” na stronach www.austria.info/pl. Jest tam m.in. zamieszczona aktualna lista szkółek narciarskich, w których instruktorzy posługują się językiem polskim.
Terminy parad Krampusów i Perchtów (Krampusläufe und Perchtenläufe) w całej Austrii można sprawdzić na stronach www.wissenswertes.at.


Tekst wprowadzający do dodatku „Austria zimą” przygotowanego przez Rzeczpospolitą i wydanego z drobnymi zmianami redakcyjnymi w listopadzie 2016 (–> robocze pdf-y stron tekstowych; str. 1, str. 2-3; powiązany materiał w tym archiwum Wiedeń tańczy zimą walca:  https://pawelwronski.wordpress.com/).

Austria / Kraj Salzburski, Salzburg – miasto trzech skarbów

W Salzburgu można spędzić równie dobrze jeden dzień, jak wciąż wracać, aby odkrywać urok zaułków, kosztować smakołyków i wsłuchiwać się w dźwięki muzyki.

PDR_salzburg_005p

Nad ciasno stłoczonymi kamienicami i świątyniami Salzburga góruje biała twierdza. Hohensalzburg, warownia biskupów, którzy władali miastem 900 lat. Wagonikiem małej kolejki wyjeżdżam z centrum na dziedziniec.

Miasto białego złota
Powodów by się tu znaleźć jest wiele. W zamkowych salach odbywają się koncerty muzyki kameralnej. Z murów, jak z żadnego innego miejsca, mogę ogarnąć wzrokiem miasto i zacząć spacer, zorientowany dokąd zmierzam. Twierdza leży na skraju skalistego wzgórza Mönchsberg, które niby mocnym ramieniem otacza przytulone do rzeki Salzach stare miasto.

Ze spiętrzenia Richterhöhe patrzę na południe, na zielone peryferia miasta. Znajduje się tam słynny z ogrodowych fontann pałac Hellbrunn. A ponad obniżeniem szerokiej w tym rejonie rzeki piętrzą się Alpy. Od tysięcy lat dolina Salzach stanowiła trakt, którym przekraczano góry. Prawdopodobnie tędy przybyli Rzymianie i założyli obóz Juvavum. Kraina nad Salzach była łakomym kąskiem. Bynajmniej nie ze względu na piękno krajobrazu, ale na obronne walory miejsca i obfitość soli. Wydobyciu białego złota zawdzięcza bogactwo miasto i cały region. Ten historyczny fakt podkreślają nazwy, w których człon „salz” oznacza przecież sól. O tym, że tradycja wydobycia soli jest dłuższa niż historia miasta, świadczą nazwy, w których słychać znacznie starsze, archaiczne określenie – Hall. Niedaleko od Salzburga leżą Hallstadt i Hallein, a po bawarskiej stronie Bad Reichenhall. Ostatnia nazwa jest szczególnie dobitna – oznacza bogactwo narodzone z soli.

PDR_salzburg_004p

Miasto miłości
Najbardziej jednak frapuje mnie widok z tarasu małej restauracji „Stadtalm”, ze skraju pionowego urwiska nad którym jest usytuowana. Wychylam się przez balustradę i widzę, że ulice dobiegają do skalnej ściany. Niejeden budynek się o nią opiera. Nieopodal wybiegają w górę solidne kamienne schody. Ba, jedna z ulic przechodzi w tunel, którym można się przedostać na drugą stronę wzgórza. Kiedy siedzę na tarasie, jestem na wysokości kościelnych wież. Choć należą do kilku świątyń, są tak blisko siebie, że tworzą zwarty kompleks. Za rzeką, chociaż tam także wznosi się wzgórze z klasztorem kapucynów, jest nieco przestronniej. Miejsce u stóp wzgórza upodobał sobie pierwszy z trzech książąt kościoła, którzy w XVII stuleciu przekształcili miasto w perłę europejskiego baroku.

Zwłaszcza arcybiskup Wolf Dietrich von Raitenau, który nie stronił od świeckich uciech i kochał piękno we wszystkich jego przejawach. Nieustającym uczuciem darzył urodziwą mieszczkę Salome Alt, dla której wzniósł otoczoną ogrodami rezydencję Altenau. Kolejny włodarz Salzburga, Markus Sittikus von Hohenems zmienił nazwę pałacu na Mirabell, by zatrzeć pamięć niesławnej miłości poprzednika. Dla siebie natomiast i ku uciesze swego dworu wzniósł w tym czasie Hellbrunn. Jego następca, Paris Lodron, włączył rezydencję w obręb miejskich murów i spędzał w niej praktycznie cały czas. W Sali Marmurowej podejmował gości i organizował koncerty. Utrwaleniu koncertowej tradycji pomógł bez wątpienia występ pięcioletniego Mozarta w roku 1760. Rzadko gdzie tak cudownie brzmią dźwięki, a odbite od złotych sztukaterii marmurów światło tworzy magiczną atmosferę. Korzystają z niej z upodobaniem pary z całego świata stając na ślubnym kobiercu. Terminy takich imprez trzeba rezerwować ze sporym wyprzedzeniem. Toteż często widzi się nowożeńców zwiedzających miasto w ulewnych strumieniach deszczu.

PDR_salzburg_033p

Miasto muzyki
Z góry zaglądam także w przypominającą wąwóz, słynną handlową ulicę Getreidegasse. Niezależnie od pory roku płynie nią istna ludzka rzeka. Zjeżdżam windą z góry i daję się porwać. Od sklepowych i restauracyjnych szyldów aż wiruje mi w głowie. Kowany z żeliwa pierścień otacza nawet logo restauracji McDonald’s. Ulica prowadzi pod dom, w którym urodził się Mozart. Prestiżowe festiwale muzyczne jego imienia i odbywające się niemal codziennie koncerty ściągają rzesze melomanów. I chociaż Mozart większość życia spędził poza Salzburgiem, miasto bogaci się na jego wizerunku i muzyce, tak jak niegdyś na soli. Trudno uwierzyć, że gdy Miloš Forman tworzył Amadeusza, władze miasta odmówiły zgody na kręcenie w Salzburgu i filmowe arcydzieło powstało… w Pradze.

PDR_salzburg_017p

Z kultem Mozarta wiąże się najbardziej rozpoznawalna pamiątka – kuliste czekoladowe pralinki z pistacjową masą. Mozartkugeln są wszędzie dostępne. Większość pochodzi z dużych fabryk, wiedeńskiej Mirabell (w złocistych opakowaniach) i bawarskiego Rebera (w czerwonych). Pralinkę wylansował w 1890 roku, założyciel jednego z najsłynniejszych miejskich lokali, Paul Fürst. Jego smakołyki są opakowane na niebiesko. W Café Fürst, u Landtmanna w niezbyt odległym St. Gilgen oraz w firmowym lokalu Rebera w Bad Reichenhall można skosztować ręcznie wykonanych pralinek, a nawet przygotować je osobiście pod okiem cukierniczych mistrzów.

INFO
www.salzburg.com
Najważniejszą imprezą muzyczna jest letni Festiwal Mozartowski: www.salzburgfestival.at
O słynnych mozartowskich pralinkach: www.original-mozartkugel.com

PDR_salzburg_020p

Legendarne kawiarnie Salzburga
– Café Tomaselli, Alter Markt 9 – najstarsza w mieście,
– Café Fürst – tam narodziły się Mozartkugeln, ale dziś lokal mieści się vis á vis Café Tomaselli,
– Café Bazar, Schwarzstrasse 3 – tradycyjne miejsce spotkań aktorów teatralnych.

Tekst publikowany na łamach tygodnika „Świat i Ludzie” w 2007 roku.

Austria / Kraj Salzburski, Kitzsteinhorn – narty z dziećmi

Zawsze bawi mnie kategoria „narty z dziećmi”, zawierająca sugestię, że chodzi o nieporadne maluchy. Też czasem jeżdżę z „dziećmi”, ale przynajmniej niektóre z nich nie są już „małe”, a o nieporadność mogę się obawiać co najwyżej… swoją 🙂

Austria / Kraj Salzburski – jesteśmy solą w zupie

Takie motto przyświeca salzburskiej sekcji Związku Austriackich Kucharzy. Każdego roku, latem szefowie kuchni z Kraju Salzburskiego spotykają się w Salzburgu by uczcić patrona swej profesji, św. Wawrzyńca.

Laurentiusfest

Nie miałem o tym pojęcia, więc zafascynowany stanąłem na Alter Markt przed drzwiami Café Tomaselli, jednej z najstarszych i najsłynniejszych kawiarń Salzburga. Po rozległym placu uwijało się mnóstwo ludzi w białych kitlach i charakterystycznych wysokich czapach. Częstowali przechodniów piwem, a paniom wręczali kwiaty. Potem ustawili się w kolumnę i dziarsko pomaszerowali przy dźwiękach muzyki ulicami starówki. Pod katedrę i dalej, na uroczystą mszę do kościoła franciszkanów.

Tak jest co roku, w terminie bliskim dnia św. Wawrzyńca (10 sierpnia), patrona ludzi, których kunszt sprawia, że rozkosze stołu stają się porównywalne z rozkoszami łoża. A że święty Wawrzyniec po niemiecku to Der Heilige Laurentius, impreza nosi nazwę Laurentiusfest.

W tym roku, w którym ją ogladałem, miała charakter jubileuszowy, ponieważ odbyła się po raz 25. i do Salzburga zawitali nie tylko kucharze z innych landów Austrii ale również zza granicy. Jak każdego roku lansowali swój fach specjalnie przygotowanym sloganem: „Gemeinsam für den schönsten Beruf der Welt – Kochen ist genial”, czyli coś w rodzaju: razem dla najpiękniejszego zawodu świata – gotowanie jest genialne!

Pozostaje tylko pytanie dlaczego kucharze obrali sobie za patrona właśnie św. Wawrzyńca? Może dlatego, że przedstawiany jest zgodnie z ikonograficznym kanonem z rusztem (rozżarzoną kratą), na którym go torturowano i uśmiercono w Rzymie. Co ciekawe, święty ma szerokie prerogatywy. W całym chrześcijańskim świecie obarczają go swoimi problemami nie tylko  kucharze ale również piekarze i bibliotekarze, a u nas nawet sudeccy przewodnicy i górscy ratownicy.

INFO
Verband der Köche Österreichs, Sektion Salzburg: www.salzburgerkoeche.at

Austria / Kraj Salzburski, Salzburg – pod znakiem Red Bulla

Wśród budynków na obrzeżach lotniska w Salzburgu wznosi się „Hangar-7”. Efektowna konstrukcja ze stali i szkła mieszcząca ekspozycję rekwizytów ze świata Red Bulla, kilka kawiarni oraz ekskluzywną restaurację „Ikarus”.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Historia Red Bulla, sponsora i właściciela obiektu rozpoczęła się przed 25 laty. Poznaną na dalekim wschodzie recepturę orzeźwiającego napoju bazującego na wywarze z żeń-szenia, austriacki biznesmen Dietrich Mateschitz, wzbogacił i odniósł światowy sukces. Nie tylko wyrażający się obrotami sięgającymi rocznie 5 mld dolarów amerykańskich, liczbą 30 miliardów puszek sprzedanych od 1987 do 2014 roku, czy pozycją najbogatszego człowieka w Austrii i posiadacza prywatnej góry. Nieoczekiwanie, chyba nawet dla samego siebie, Mateschitz, wylansował nowy segment światowego rynku – napoje energetyzujące. Teraz ma za swoje, bo doczekał się rzeszy naśladowców i musi walczyć z konkurencją. Z tym, że Red Bull chyba rzeczywiście dodaje skrzydeł, bo sponsorując wydarzenia sportowe ze strefy X – wyścigi samochodowe i motocyklowe (zmodernizował w ostatnich latach tor Formuły 1 w Spielbergu koło Knittelfeld w Styrii), akrobacje lotnicze (między innymi nad Dunajem w Budapeszcie), freestyle’owe ewolucje narciarzy i deskarzy, bicie rekordów szybkości na rowerze, czy skoków na spadochronie – ostatnio ze stratosfery (sic!), wciąż jest górą. I chociaż ze sportami extreme to nie ma nic wspólnego, wywodzący się z kraju przywiązującego ogromną wagę do kultury stołu (Tischkultur), biznesmen zainwestował także w gastronomię. Od 2003 roku „Ikarus” w „Hangar-7” serwuje potrawy przygotowywane co miesiąc przez innego, zawsze światowej sławy szefa kuchni.

INFO
Spis byłych i aktualnych szefów kuchni, gotujących gościnnie w „Ikarusie” (wraz z proponowanym przez nich menu), na stronach „Hangar-7”: www.hangar-7.com


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00