Powitrula, Bachan i inne stwory

Projekt „Strachy na Lachy” rozwija się dynamicznie. Dziś o już niemal gotowych postaciach, jakie na zajęciach plastycznych z Małgorzatą Bockenheim wykonują dzieci w Jordanku.

Tak jak Małgosia – ty też możesz pogadać z Powitrulą, fot. i animacja GIF: Paweł Wroński

Inspiracją dla wszystkich postaci są wprawdzie demony dawnych Słowian, opisane w „Bestiariuszu Słowiańskim”, ale wyobraźnia dzieci jest nieograniczona, więc powstają niepowtarzalne dzieła plastyczne, wobec których nie da się przejść obojętnie.

Marta (pierwsza z prawej) stworzyła Powitrulę, ale w wykańczaniu kukły uczestniczyły chętnie inne dziewczynki z grupy, fot. Paweł Wroński

Zacznijmy od wykreowanego przez Martę zwiewnego demona. Nasi słowiańscy przodkowie kojarzyli Powitrulę z wiatrem. Spotykali ją najczęściej pasterze na górskich halach, pachniała owczą wełną, trawą i kwiatami. Miała włosy w nieładzie i postrzępioną podmuchami wiatru szatę. Marta, najmłodsza jak dotąd autorka postaci z bestiariusza (jest uczennicą III klasy szkoły podstawowej), zaraziła pasją koleżanki uczestniczące w zajęciach. Najpierw pomogły udrapować – oczywiście wietrznie – włosy i suknię Powitruli, potem zajęły się wertowaniem książek w poszukiwaniu inspiracji dla własnych kreacji.

Marta (autorka kukły) zabiera wystrojoną przy pomocy koleżanek Powitrulę, fot. Paweł Wroński

Drugim bohaterem jest Bachan. Pogańskie bóstwo zapewniające dobrobyt, bynajmniej nie altruistycznie. Zielonoskóry demon o skrzących się oczach, odwzajemniał się przynosząc szczęście tylko tym, którzy o niego dbali. W przeciwnym razie zachowywał się podle – bywał złośliwy, nawet mściwy. Posłuchajcie jak o swojej kreacji opowiada Ignacy (uczeń VI klasy szkoły muzycznej, specjalista od instrumentów perkusyjnych).

Marta zajmie się zapewne wkrótce kolejną postacią, a Ignacy – być może – zagra demonom do tańca. Poza tym wiele jeszcze kukieł – choćby Kaduk, czy Biali ludzie, czeka na dokończenie i opowieści  młodych twórców.

Nie znam imienia, ale to też ciekawa postać inspirowana tajemnicami natury, fot. Paweł Wroński

OPP1 Jordanek: www.opp1.waw.pl
Fanpage Jordanka: www.facebook.com/opp1jordanek
Kanał filmowy placówki: www.youtube.com


Materiał podsumowuje kolejny etap jordankowego projektu „Strachy na Lachy”, który zakończy się w maju 2018 roku wystawą w Muzeum Pragi.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Reklamy

Jesień, i… po ziemniakach

Bynajmniej nie chodzi o tradycyjne jesienne wykopki, ale o podsumowanie zabawy jaką przygotowaliśmy w Jordanku, nazywając „Jordankowym Ziemniaczyskiem 2017”.

Sobota (28 października 2017), upłynęła w Jordanku pod znakiem ZIEMNIAKA. Był film o tym skąd się wzięły na naszych stołach ziemniaki, i o tym kto wymyślił frytki (możecie obejrzeć go w tym wpisie: www.pawelwronski.blog). Były zadania – na wyczucie i inteligencję, gra terenowa, obieranie ziemniaków i mieszanie purée z różnymi składnikami dla nadania im smaku i koloru.

Na toczących się równolegle zajęciach teatralnych powstały, inspirowane tematyką dnia, ziemniaczane widowiska, których bohaterom odpadały marchewkowe nosy. Seler – trzeba przyznać, trzymał się mocno – bez felerów!

Wszystkim uczestnikom sobotnich zajęć podziękowaliśmy okazjonalną kartką wręczoną osobiscie przez Panią Dyrektor (występującą podczas imprezy pod pseudonimem: Główna Sowa Jordankowa). Pogratulowaliśmy inwencji i błyskotliwości przy rozwiązywaniu rebusów, prowadzących do ziemniaków ukrytych w kilku miejscach na jordankowym terenie. Tak było trzeba, bo podpowiadały co robić dalej. A krótki test ziemniaczanej wiedzy wykazał, że wysiłek organizatorów nie poszedł na marne. 🙂

Krótko mówiąc, działo się! Poniższe slajdowsiko z filmowymi sekwencjami, podsumowuje zabawę. Jest zamieszczone na youtube’owskim kanale OPP1 Jordanek. Zwłaszcza jeśli nie uczestniczyliście w imprezie – popatrzcie jak było. I nie martwcie się – wkrótce znowu coś fajnego wymyślimy!


OPP1 „Jordanek”: www.opp1.waw.pl


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Skąd się wzięły demony [2]

Skąd się wzięły demony? W gruncie rzeczy, z… wyobraźni. A te z boru, nawet na czasie są.

 

Na przykład…

Było dwóch braci, kochali drzewa.
Jeden je ścinał, drugi… zasiewał.
Dzisiaj złączeni losu przebiegiem,
Obaj jednako zrośli się z drzewem.


 

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Jak demony spędzają weekend

Czy wiecie jak demony spędzają weekend? My nie wiedzieliśmy, ale – zgodnie z porzekadłem koniec języka za przewodnika, zapytaliśmy, zaś wyniki naszych obserwacji pieczołowicie zarejestrowaliśmy.

Obserwacji, bo demony nie mówią, czasem pohukują, pojękują, dźwiękonaśladowcze jakieś wydają odgłosy. Ale nie mówią – nic, a nic! Na szczęście mamy eksperta. Nieoceniona profesor fantazji i fantasmagorii, Małgorzata Bockenheim z Jordanka, pomagała wyjaśniać wszelkie niejasności.

 

Nie muszę chyba dodawać, że spacery po podmokłej brzezinie i buszowanie po piwnicach na pogorzelisku stanowią względnie konwencjonalną receptę na demoniczny weekend. Ale zapewniam, że nie jedyną. Tylko, że to już inna historia, więc opowiem ją kiedy indziej. A teraz wspomnę jeszcze, że mamy tytuł projektu: „Strachy na Lachy”.

Demony w plenerze, fot. Paweł Wroński

Powstały na spacerze filmik jest dostepny na youtube’owskim kanale OPP1 Jordanek, gdzie otwiera zgodną z tytułem projektu playlistę „Strachy na Lachy”.


 

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Skąd się wzięły demony

Wyobraźcie sobie budzącą grozę narośl na pniu starego drzewa, kolonię opieniek lub rozrosłą monstrualnie hubę na powalonym, próchniejącym dębowym kolosie, czy wyłupiaste oczy żab, pojawiające się ni stąd ni zowąd nad lustrem wody…

I pomyślcie, jakie to wywierało wrażenie, zwłaszcza gdy działo się we mgle albo o zmierzchu w oczeretach ciemnego boru, z którego dobiegały jakieś pochrząkiwania, pomruki czy przejmujące wycie, albo pośród bagien, na których tak łatwo było zgubić trakt i utonąć w odmętach.

Demony wyłaniały się ze starych pni, z mroków lasu, mgły i szumu wody, fot. Paweł Wroński

Źródłem słowiańskiej demonologii były przede wszystkim wrażenia, jakie potężna przyroda wywierała na ludziach prostych, potęgując lęk który ogarniał ich dusze ilekroć tylko opuszczali swój maleńki, z trudem oswojony kawałek świata.

Moglibyśmy machnąć dziś ręką na demony przodków i skwitować pogardliwie: zabobony. Zastanówmy się jednak czy słusznie, bo pełniły one niezwykłą rolę w ich życiu. Opowieści o stworach groźnych, podstępnych, życzliwych, bądź skłonnych do przychylności w zamian za datek czy poczęstunek, tłumaczyły zjawiska, których istoty ówcześni ludzie pojąć nie potrafili. Niosły także przestrogę przed niewłaściwym postępowaniem i pouczenie. Na przykład strach przed Białymi Ludźmi, którzy kryli się w błocie na drogach, czy przed Topielicami wabiącymi ludzi w śmiertelnie niebezpieczne bagna, kazał im dobrze wybierać czas podróży i baczyć pilnie na drogę aby jej nie zgubić.

Ale pośród demonów były nie tylko te leśne, czy wodne stwory. Ot, sen z oczu rolnikom spędzali choćby Płanetnicy, nadciągający na ciemnych chmurach niczym na wozach, przynosząc burze i gradobicia niszczące zbiory. Wiara, że istnieją pojawiła się dawno, w czasach pogańskich. Chrześcijaństwo zaś. przyniosło skuteczne panaceum – dźwięk sygnaturek, którego Płanetnicy nie znosili. Wiara ta była tak mocno zakorzeniona w ludzkich umysłach, że na górzystej Orawie jeszcze na przełomie XIX i XX wieku wystawiano wśród pól maleńkie drewniane dzwonnice, by bijąc w umieszczone w nich dzwonki, odegnać Płanetników i zażegnać zawczasu niebezpieczeństwo. Podobnie lęk przed Mamuną, nazywaną też Boginką lub Dziwożoną, podmieniającą dzieci nakazywał pilnie strzec niemowląt i nie pozostawiać ich pod żadnym pozorem bez opieki.

Opowieści zawierające charakterystyki demonów i zaklęcia, którymi można było je odganiać tworzyły magiczną zasłonę wokół domostw. Otulali się nią, niczym płaszczem podróżni, a rodzice skrzętnie stosowali się do zawartych w klechdach porad i płynące z nich nauki przekazywali potomstwu, nierzadko w postaci dopiero dziś wychodzących z użycia, bo oderwanych od realiów współczesności porzekadeł.

Paweł Zych i Witold Vargas są autorami wielotomowego „Bestiarusza słowiańskiego”, poświęconego demonologii naszych przodków. Czerpiąc stamtąd inspirację, uczestnicy zajęć Gosi tworzą nacechowane własną refleksją postacie. Fot.: Paweł Wroński

Fascynacja Małgorzaty Bockenheim tym z pozoru mrocznym i zapomnianym światem stała się kanwą plastycznych zajęć prowadzonych w OPP1 Jordanek. Wydawać by się mogło, że postacie dawnych słowiańskich demonów wzbudzą lęk i odrazę u uczestniczących w zajęciach dzieci. Nic takiego nie miało jednak miejsca. Przeciwnie – opowieści pobudzają wyobraźnię i przypominają dzieciom o świecie przyrody, który coraz mocniej przesłania nam technika. Ułatwiają twórcze wnikanie w krąg własnych emocji, pomagają także wygaszać, a przynajmniej oswajać, nawet te najmroczniejsze.

Małgorzata Bockenheim, fot. Paweł Wroński

W tym roku szkolnym zabierzemy was do świata słowiańskich demonów. Ustami uczestników zajęć opowiemy wam różne historie. Razem z wykonanymi na zajęciach kukłami odwiedzimy zielone zakątki wokół Jordanka, by zobaczyć jak ożywione wyobraźnią twórców demony się tam czują. Relacje z tych wydarzeń zobaczycie w galeriach zdjęć i na filmach, które opublikujemy na stronach Ogniska Pracy Pozaszkolnej Nr 1 Jordanek (www.opp1.waw.pl) oraz na OPP1 Jordanek -YouTube’owskim kanale placówki (www.youtube.com). Na koniec zaś, w maju 2018 roku, zaprosimy was na wystawę do Muzeum Warszawskiej Pragi, na której spotkacie owe demony w specjalnie dla nich stworzonym zakątku (www.muzeumpragi.pl).


Portale i artykuły poświęcone słowiańskiej demonologii
www.slowianowierstwo.wordpress.com
www.slowianskibestiariusz.pl
www.strefatajemnic.onet.pl


Materiał przygotowany na potrzeby projektu „Strachy na Lachy” (www.opp1.waw.pl).

W twarzy Powitruli łączą się piękno i groza, jaką demon siał wśród pasterzy, fot. Paweł Wroński

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00