Świąteczne kreacje

Byłem ostatnio świadkiem powstawania iście zegarmistrzowskich arcydziełek – modeli zaśnieżonych wiosek.

Skojarzyły mi się z odległą Syberią, chyba za sprawą tła, na którym fotografowałem gotowe modele. Zastanowił też powielany w tych kreacjach archetyp: kościół, rzeczka, mostek, niewielkie domki – i choinki dookoła, a że Święta Bożego Narodzenia za pasem, to i ozdób choinkowych (z maleńkich koralików sic!), nie brakowało. Krótko mówiąc – sielsko, anielsko – jak przystało na bajkową, bynajmniej nie komputerową rzeczywistość.

Filmik „Wioski świąteczne” – relacja z zajęć rękodzieła, na których te modele powstawały będzie dostępny na YouTube (kanał OPP1 Jordanek).


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


 

Reklamy

Powitrula, Bachan i inne stwory

Projekt „Strachy na Lachy” rozwija się dynamicznie. Dziś o już niemal gotowych postaciach, jakie na zajęciach plastycznych z Małgorzatą Bockenheim wykonują dzieci w Jordanku.

Tak jak Małgosia – ty też możesz pogadać z Powitrulą, fot. i animacja GIF: Paweł Wroński

Inspiracją dla wszystkich postaci są wprawdzie demony dawnych Słowian, opisane w „Bestiariuszu Słowiańskim”, ale wyobraźnia dzieci jest nieograniczona, więc powstają niepowtarzalne dzieła plastyczne, wobec których nie da się przejść obojętnie.

Marta (pierwsza z prawej) stworzyła Powitrulę, ale w wykańczaniu kukły uczestniczyły chętnie inne dziewczynki z grupy, fot. Paweł Wroński

Zacznijmy od wykreowanego przez Martę zwiewnego demona. Nasi słowiańscy przodkowie kojarzyli Powitrulę z wiatrem. Spotykali ją najczęściej pasterze na górskich halach, pachniała owczą wełną, trawą i kwiatami. Miała włosy w nieładzie i postrzępioną podmuchami wiatru szatę. Marta, najmłodsza jak dotąd autorka postaci z bestiariusza (jest uczennicą III klasy szkoły podstawowej), zaraziła pasją koleżanki uczestniczące w zajęciach. Najpierw pomogły udrapować – oczywiście wietrznie – włosy i suknię Powitruli, potem zajęły się wertowaniem książek w poszukiwaniu inspiracji dla własnych kreacji.

Marta (autorka kukły) zabiera wystrojoną przy pomocy koleżanek Powitrulę, fot. Paweł Wroński

Drugim bohaterem jest Bachan. Pogańskie bóstwo zapewniające dobrobyt, bynajmniej nie altruistycznie. Zielonoskóry demon o skrzących się oczach, odwzajemniał się przynosząc szczęście tylko tym, którzy o niego dbali. W przeciwnym razie zachowywał się podle – bywał złośliwy, nawet mściwy. Posłuchajcie jak o swojej kreacji opowiada Ignacy (uczeń VI klasy szkoły muzycznej, specjalista od instrumentów perkusyjnych).

Marta zajmie się zapewne wkrótce kolejną postacią, a Ignacy – być może – zagra demonom do tańca. Poza tym wiele jeszcze kukieł – choćby Kaduk, czy Biali ludzie, czeka na dokończenie i opowieści  młodych twórców.

Nie znam imienia, ale to też ciekawa postać inspirowana tajemnicami natury, fot. Paweł Wroński

OPP1 Jordanek: www.opp1.waw.pl
Fanpage Jordanka: www.facebook.com/opp1jordanek
Kanał filmowy placówki: www.youtube.com


Materiał podsumowuje kolejny etap jordankowego projektu „Strachy na Lachy”, który zakończy się w maju 2018 roku wystawą w Muzeum Pragi.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Instrumenty ludowe w Szydłowcu

Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych urządzone na Zamku Odrowążów jest chlubą Szydłowca, bo to pierwsza na świecie placówka tego typu, koncentrująca działalność na ludowej kulturze muzycznej jednego kraju.

Zanmek Odrowążów w Szydłowcu (od nazwy miasteczka, ta gałąź jednego z najstarszych rodów polskich przyjęła nazwisko Szydłowieckich), fot. Paweł Wroński

Muzeum nie tylko gromadzi i prezentuje polskie instrumentarium ludowe, ale także zajmuje się procesami ich budowy i tworzącymi je rzemieślnikami. Jest organizatorem konkursów na budowę ludowych instrumentów, których pokłosie wzbogaca zbiory. Kolekcja liczy obecnie ponad 2 tys. eksponatów, obejmując niezwykle rzadkie, często nieużywane już instrumenty, takie jak liry korbowe, skrzypice polskie, suki biłgorajskie. Najstarsze w kolekcji bębny i kotły pochodzą z przełomu XVI i XVII stulecia, złóbcoki z 1705 r. Basy kaliskie i mazowieckie reprezentują XVIII stulecie, tarapata wiek XIX.

Zbiór harmonii różnych typów należy do największych na świecie, duże są także kolekcje cymbałów, skrzypiec, instrumentów glinianych, fujarek i piszczałek oraz instrumentów dudowych. Niektóre z instrumentów są
ściśle związane z poszczególnymi regionami naszego kraju. Dudy podhalańskie i złóbcoki występują tylko w kulturze muzycznej Podhala, mazanki w Wielkopolsce, a skrzypce diabelskie i burczybas na Kaszubach.

Ciekawe jest również to, że eksponowane w muzeum instrumenty nie są efektem produkcji fabrycznej czy wielkich manufaktur. Wykonali je artyści ludowi, którzy uczyli się rzemiosła samodzielnie, lub przejęli umiejętności
rodzinne. Z reguły nie kopiowali instrumentów profesjonalnych, ale przekształcali je, dostosowując do własnego poziomu technicznego i upodobań muzyków. Często sami byli muzykami i budowali instrumenty na
własny użytek. Godny szczególnej uwagi jest zbiór instrumentów i narzędzi lutniczych lubelskiego warsztatu Franciszka Borówki-Borowieckiego i jego syna Kazimierza, szeroko znanego już przed I wojną światową.


Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych w Szydłowcu: www.muzeuminstrumentow.pl


Tekst był publikowany w przygotowanym przeze mnie przewodniku „Gmina Szydłowiec – osobliwości, zabytki, przyroda”, w styczniu 2012 roku (publikację przygotowała redakcja magzynu „Świat Podróże Kultura”; robocza wersja w formacie PDF –> ściągnij).


 

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


„Klejnot Wieliczki” pod Warszawą

„Klejnot Wieliczki” to opowieść Jana Kerdena o podkrakowskiej kopalni soli. Kojarzy mi się nieodparcie z „Jak to ze lnem było”, ale jest współczesna. Do tego, zachwycająco, bo lekko, zupełnie jakby od niechcenia zilustrowana przez Józefa Wilkonia.

Wieliczka jest wprawdzie podkrakowska, ale autorzy – przynajmniej w tej chwili – podwarszawscy, przedstawili swoje dzieło w Kolonii Artystycznej w Zalesiu Dolnym.

Nie wiem czemu autor tekstu skrywa się pod pseudonimem?! Przecież stworzył rzecz ze wszech miar godną polecenia, zwłaszcza teraz, w epoce Pokemonów, i nie tylko dzieciom!


Kolonia Artystyczna (Piaseczno – Zalesie Dolne; ul. Dębowa 3): www.koloniaartystyczna.pl

Książka została wydana dzięki współpracy Centrum Kultury i Turystyki w Wieliczce (www.ckit.wieliczka.eu) z Fundacją ARKA im. Józefa Wilkonia (www.fundacjawilkonia.pl).


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Płocie z grillowej patelni

Płoć – nasz słodkowodny skarb. Jak mówią niektórzy: od razu poznać, przecież zalatuje szlamem.

Rybki podsmażone są jednak pyszne, a jedyne co im mogę zarzucić, to, że potrzeba do nich cierpliwości – podczas jedzenia – są bowiem… ościste. Ale co tam, zaserwowane przez Edytę z sałatką z sałaty rzymskiej, pokropionego cytryną awokado, pomidorów i cebulki, polaną delikatnie czosnkową oliwą oraz posypaną pokruszonym serem feta – po prostu – mistrzostwo świata!

W podkładzie muzycznym wykorzystywany już przeze mnie utwór: „Sex in the Kitchen”, w wykonaniu R. Kelly’ego.

Smacznego!


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Dwór Mościbrody

Szlak kulinarny „Mazowiecka Micha Szlachecka” jest dumą Mazowsza, a przynajmniej jego wschodniej części.

Przed dwoma laty pisałem o szlaku, i to pozytywnie (https://pawelwronski.blog/). Nie wycofuję się ani na jotę z ówczesnej opinii. Wstąpiłem ostatnio do jednego z obiektów, jak to się mówi – „po drodze” – i przekonałem się, że Dwór Mościbrody, restauracja urządzona w zabudowaniach dawnego majątku, wciąż trzyma poziom. Potrawy inspirowane tradycyjną polską kuchnią (czytaj: kuchnią dworską, szlachecką), serwują tam pierwszorzędnie przyrządzone i nader smaczne, a przytomne ceny nie rujnują.


Mazowiecka Micha Szlachecka: www.szlak-kulinarny.pl; fanpage: www.facebook.com

Obiekty na szlaku
Retro Skibniew: Retro Skibniew
Dwór Mościbrody: Dwór Mościbrody
Zaścianek Polski: Zaścianek Polski


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Mózg lubi ruch – zaproszenie

Aktywność ruchowa i praca mózgu doskonale się uzupełniają. Najlepszym dowodem teoria względności, która wykluła się w głowie Einsteina podczas… jazdy rowerem.

„Mózg lubi ruch” to piknik dla rodzin z dziećmi, przede wszystkim w wieku 3-12 lat, gdyż w tym właśnie okresie kształtuje się ludzki umysł. My zaś, rodzice, dziadkowie, przyzwyczajeni do kojarzenia nauki ze ślęczeniem nad książkami, często nie doceniamy roli jaką aktywność fizyczna odgrywa w tym procesie. Jakżeż często tracimy przy tym czas, zdrowie i pieniądze w poradniach i klinikach, zamiast wziąwszy sprawy we własne ręce skupić się na profilaktyce. Jak to robić, pokażą specjaliści z praskich poradni psychologiczno-pedagogicznych, placówek oświatowych oraz klubów prowadzących zajęcia dla dzieci, dzieląc się swoim doświadczeniem i pomysłami. Pokażą techniki do wykorzystania w domu i na spacerach bez inwestowania w kosztowny sprzęt i zabiegi, bo do ich stosowania wystarczą z reguły najprostsze przedmioty, jakie każdy ma w domu albo wyposażenie ogólnodostępnych obiektów rekreacyjno-sportowych. Podczas pikniku będzie można wziąć udział w pokazach sportowych, mocując się w zapasach sumo, czy tańcząc przy rytmicznej muzyce capoeiry. Specjaliści z różnych dziedzin udzielą bezpłatnie porad i konsultacji.

Tak było wiosną, fot. Paweł Wroński

Udział w pikniku ma sens, bo bawiąc się z dziećmi wspomagamy ich prawidłowy rozwój, zacieśniając jednocześnie emocjonalne więzi w rodzinie. Jeśli przyjmiemy tę strategię, urzeczywistni się motto imprezy: Profilaktyka to nasza taktyka!


21 października 2017 w godz. 10:00-13:00
Hala OSIR, ul. Siennicka 40
Impreza non-profit * udział jest bezpłatny!


Na YouTube, na kanale „OPP1 Jordanek” trochę wspomnień z wiosennej edycji pikniku.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00