Samochodem przez Polskę

Spojrzenie sprzed 8 lat. Samochodów jest jednak o niebo więcej niż wówczas, więc ten fakt, jak i to, że kilka dróg doprowadzono wreszcie do stanu używalności redukują się gdzieś w pobliżu matematycznego zera, i – niektóre – problemy występują z nie mniejszą ostrością.


Zważywszy na stan naszych dróg, turystyka samochodowa czy motocyklowa wciąż jeszcze należą do dziedzin futurystycznych. Podróżując współcześnie po kraju samochodem, używamy go przede wszystkim jako względnie komfortowej alternatywy wobec innych środków publicznego transportu. Pociągi wloką się niemiłosiernie, samolot chociaż szybki ląduje zazwyczaj tak daleko od celu, że zaoszczędzony czas tracimy na dojazdach. Zaś na miejscu tylko samochód gwarantuje jaką taką swobodę. Czy trzeba do sklepu wyskoczyć, zima podjechać pod wyciągi, zawsze w ciekawe miejsce, albo – oby jak najrzadziej – do lekarza.

Jeżdżę w ostatnich latach sporo po Europie, i nigdzie nie męczę się za kierownicą tak jak w Polsce. Mieszkając na domiar złego w Warszawie (położonej niemal w geometrycznym środku naszego niemal okrągłego kraju, rozciągniętego równoleżnikowo na 689, a południkowo na 649 kilometrów), do najbliższej z granic mam 300 kilometrów z okładem. Pokonanie takiego odcinka zajmuje 5-7 godzin. Wyjeżdżanie z Warszawy (i wjeżdżanie też), jest raczej mozolnym przesuwaniem samochodu w niekończących się korkach, czasami dosłownie – metr po metrze. Błogosławię więc liczne restauracje przy drogach i stacje benzynowe, w których można się zatrzymać. Wypić kawę, coś przekąsić, rozprostować kości – słowem odprężyć nieco napiętą uwagę.

Zgodna z prostą logiką, recepta na komfortową podróż sprowadzałaby się do trzech punktów: 1) dużego, 2) wygodnego i 3) szybkiego samochodu. Nie kwestionując wagi punktu 2, punkt 1 przenosi dyskusję w obszar ekonomii. Nie posiadając dużego samochodu, można byłoby go na wakacje wypożyczyć, no ale to też… ekonomia. Punkt 3 ma raczej niewielkie znaczenie, ze względu na nader  liczne ograniczenia prędkości. Ba, w naszej sytuacji – im samochód szybszy, tym szybciej szarpiemy nerwy, nie mogąc atutów auta wykorzystać. W tych okolicznościach, kluczem do komfortowej podróży przez Polskę samochodem pozostaje… pakowanie.

Podstawowa sprawa sprowadza się do pytania: jak upakować dzieci? Gdy tylko podrosną na tyle, że pas bezpieczeństwa ich nie udusi, nie chcą słyszeć siedzeniu w fotelikach, czy na jakichkolwiek poddupnikach. Chcą siedzieć z przodu, i basta. Jedyną strategią, gwarantującą spokój ducha kierowcy jest rotacja na przednim siedzeniu i łączenie rotowania ze wspomnianym na wstępie odprężaniem napiętej uwagi. Rotacja jest zresztą tym ważniejsza, im więcej jest kandydatów do rotacji. Drugie z rodziców, które nie kieruje (w ogóle, albo w tym momencie), też do rotacji jest dobrze włączyć ze względów humanitarnych – niech się  cały czas nie męczy!

Kwestią kolejną jest upakowanie psa. W bagażniku są bagaże, przy tylnych siedzeniach nogi. Z przodu, zwłaszcza duży pies, nie mogąc sobie znaleźć miejsca, popada notorycznie w konflikt z dźwignią zmiany biegów. Z tyłu popada w konflikt z nogami – im zresztą pies większy, tym konflikt z nogami ostrzejszy. Strategia rotacji sprawia jednak, że konflikt z nogami, z permanentnego zamienia się w… cykliczny. Owocuje to dłuższymi bezkonfliktowymi chwilami, które można i należy wykorzystywać na jazdę, wzrost napięcia przyjmując za sygnał kolejnej rotacji. Dodawać chyba nie trzeba, że rotacja w przypadku dźwigni zmiany biegów nie wchodzi w grę, więc wariant z psem w nogach pasażera z przedniego siedzenia, sprawdza się tylko z małymi psami.

Ostatnią kwestią jest spakowanie bagażu. Prosta logika, że im większy bagażnik, tym lepiej, załamuje się i tutaj. Przynajmniej w moim oczach, uznania nie znajduje. Cenię bagażnik średniej wielkości. Dlaczego? Dlatego, że z zabranych rzeczy i tak większości się potem nie wykorzystuje, po co więc je ze sobą po Polsce włóczyć. Przy zachowaniu natomiast pewnej dyscypliny, zabiera się rzeczy naprawdę potrzebne, które będą potem używane. Sprzęt wędkarski czy sportowy – narciarski, rowery, deski do surfowania, najlepiej wozić na dachu. Przy większych gabarytach trzeba się zaopatrzyć w przyczepkę – inaczej się nie da. Nie wolno bowiem dopuścić, aby sprzęt stał się jeszcze jednym powodem konfliktu… z nogami. Bo chociaż rotacja jest dobra na wszystko, sprzętu się rotować nie da!

Ferie za pasem – zatem miłego pakowania, i szerokiej drogi!


Materiał publikowany w 2010 roku na łamach magazynu „Polska wita” (później tytuł zmieniono na „Witaj w podróży” i poszerzono zakres tematyczny o Europę i świat), pt. „ABC turystycznej motoryzacji”.

Załączony filmik nakręciłem natomiast 1 stycznia 2018 – tak, tak… w Nowy Rok, pod Warszawą!


Reklamy

Niemcy / Saksonia – zagłębie motoryzacji

Granicząca z Dolnym Śląskiem niemiecka Saksonia zajmuje szczególne miejsce na mapie światowej motoryzacji. Historia produkcji samochodów liczy tam ponad sto lat, obejmując narodziny kultowych marek Audi i Trabanta. Natomiast współczesne oblicze tej gałęzi gospodarki tworzą pracujące pełną parą skomputeryzowane i zrobotyzowane fabryki.

Wszystko zaczęło się u progu XX wieku, gdy w niewielkim Zwickau pojawił się zdolny konstruktor silników, August Horch. Wywodził się z rodziny o kowalskich tradycjach, a zdobywszy techniczne wykształcenie, praktykował w Manheim pod okiem ojca światowej motoryzacji, Karla Benza. Gdy zapragnął samodzielności, otworzył zakłady pod własnym nazwiskiem, a po kilku latach uciekł od sąsiedztwa potentata jakim był już wówczas Mercedes-Benz. Okazało się jednak, że Horch nie posiadał równie wielkiej smykałki do biznesu co do inżynierii, i wkrótce stanął na skraju bankructwa. Nie załamując się, w 1909 roku uruchomił kolejną fabrykę, która dała początek marce Audi (od 1910 roku pod nazwą Audi Automobilwerke GmbH). Rozwój motoryzacji, do którego sam się walnie przyczynił, sprawił jednak, że w landzie rozkwitła konkurencja. Pojawił się Wanderer i DKW. Kryzys gospodarczy końca lat 20. XX w. zagroził egzystencji wszystkich saksońskich marek, i spowodowałby zapewne upadek fabryk samochodowych, gdyby nie interwencja Banku Krajowego. Pod presją finansistów istniejące wcześniej firmy połączono w jedno przedsiębiorstwo. Z siedzibą w Chemnitz, pod nazwą Auto Union AG. Jednak z nowym logo, symbolizującym zjednoczenie czterema zachodzącymi na siebie pierścieniami. Logo, używanym przez Audi do dziś.

Zwickau – odsłona historyczna
Po drugiej wojnie światowej Horch doprowadził do reaktywowania Auto Union, ale w Zachodnich Niemczech, ostatecznie w Ingolstadt w Bawarii. W NRD, w której granicach znalazła się Saksonia, bazując na infrastrukturze przedwojennego Auto Union utworzono zakłady VEB Automobilwerk Zwickau. W 1957 roku zjechały z tamtejszych taśm pierwsze egzemplarze Trabanta. Auta, które stało się symbolem motoryzacji w wydaniu socjalistycznym. U nas, samochód nazywany był mydelniczką, ponieważ jego poszycie wykonywano z oryginalnego tworzywa sztucznego – duroplastu. Wszystkie etapy saksońskiej motoryzacji można dziś prześledzić w Zwickau. W fantastycznie zaaranżowanym muzeum, mieszczącym się w stuletnich fabrycznych budynkach. Zwiedzających witają portrety pionierów motoryzacji z Karlem Benzem i Augustem Horchem na czele. A potem wędruje się przez dekady, zaglądając pod maski i do kabin zgromadzonych aut. Ekspozycja, której patronuje koncern Audi, obejmuje bowiem zarówno zabytkowe modele samochodów, jak i historię stosowanych w zakładach Horch, Audi, Wanderer i DKW rozwiązań technicznych. Rozległy aneks poświęcony jest Trabantowi. W muzealnym kinie można obejrzeć fragmenty archiwalnych filmów, w których zagrały oglądane maszyny. Największe wrażenie wywołuje jednak dokumentalny obraz, poświęcony produkcji Trabantów. Od wytwarzania z syntetycznych odpadów duroplastu, po montaż tych kultowych aut w różnych wersjach, włącznie ze sportowymi i rodzinnymi. Bo Trabant był autem wszechstronnym, odpowiadającym na wyzwania swoich czasów i – przynajmniej co do ideologii – dostępnym dla mas pracujących. Co ciekawe, odporność duroplastu na odkształcanie i mechaniczne uszkodzenia nie ustępowała wiele bardziej zaawansowanym technicznie patentom z zachodniego świata. Ideologia i technologia tłumaczą sukces jaki odniósł Trabant. Bo był to sukces. Już w 1973 roku wyprodukowano milionowy egzemplarz, a ostatnie modele serii 601 zjechały z taśm montażowych dopiero po ustrojowym przełomie i zjednoczeniu Niemiec, w 1991 roku.

Lipsk – centrum współczesnej motoryzacji
W dwudziestoleciu międzywojennym XX wieku Saksonia uratowała swój przemysł motoryzacyjny przed upadkiem. Jednak fortuna kołem się toczy. U progu naszego stulecia, to motoryzacja uratowała land przed gospodarczym kryzysem, bezrobociem i exodusem mieszkańców. W pierwszej bowiem dekadzie po zjednoczeniu Niemiec, z Drezna i Lipska wyjechało kilkaset tysięcy ludzi. Przenosili się masowo do zachodnich landów, pozostawiając bez żalu socjalistyczne bloki wznoszone tak jak u nas z wielkiej płyty. Jednak na miejscu pozostała motoryzacyjna legenda i rozległe pofabryczne tereny. Wymagające modernizacji, ale jednak uzbrojone. Dziś, wjeżdżających autostradą do Lipska witają tablice kierujące do zakładów Porsche, Volkswagena, BMW. Szczególne miejsce w dziejach europejskiej motoryzacji zajmują te ostatnie, BMW Werk Leipzig. Zakłady otwarto w 2005 roku. Media nagłośniły to wydarzenie, gdyż fabrykę uznano na kontynencie za najnowocześniejszą w branży. Zajmuje 2,1 km2 powierzchni, zatrudnia 6 tys. pracowników, a z jej taśm montażowych zjeżdża codziennie 740 aut. W opinii ekspertów, ze względu na rozwój rynków azjatyckich i zwiększenie produkcji w Chinach oraz w Indiach, jest to ostatnie w Europie przedsięwzięcie motoryzacyjne tak ogromnej skali. Przewidywania okazały się słuszne, i lipska fabryka BMW stała się swoistym pomnikiem naszych czasów. Tym bardziej ciekawym, że łączy w sobie niezbędną funkcjonalność z wyrafinowaną industrialną estetyką. Niezwykle oszczędną w formie betonową bryłę zaprojektowała wybitna brytyjska architekt arabskiego pochodzenia, Zaha Hadid. We wnętrzach, pomimo sąsiedztwa taśm montażowych, panuje niewiarygodna wprost cisza. Wydaje się też, że powietrze pozbawione jest jakichkolwiek drobinek kurzu. Nad głowami przesuwają się bezgłośnie karoserie BMW, które przechodzą właśnie przez lakiernię. Niesamowity efekt potęguje fakt, że na tym etapie wszystkie są białe. Dopiero w kolejnej fazie technologicznej ujawnią się ich barwy. Duchem współczesności przesiąknięte są produkcyjne hale, w których pracują sterowane komputerowo roboty. Mimo to, liczne stanowiska nadal obsługiwane są tylko przez ludzi. Okazuje się, że człowiek jest niezastąpiony. Po otwarciu, w zakładach podjęto produkcję wybranych serii BMW (jak dotąd 1, 2, X1 oraz i3). Po kilku latach przystąpiono także do realizacji nowatorskich koncepcji, między innymi produkcji aut z alternatywnym napędem czy karoseriami z włókien węglowych. Podczas uroczyście celebrowanego jubileuszu pięciolecia, zakłady odwiedziła Kanclerz Niemiec, Angela Merkel. Świat obiegło wówczas obowiązujące pracowników koncernu hasło. Widoczne w każdym niemal kadrze: Wir bauen die Zukunft – Budujemy przyszłość.

Drezno – zabawa za kółkiem
Wychodzeniu z cywilizacyjnego zacofania, towarzyszyło na przełomie XIX i XX wieku ostre współzawodnictwo niezbyt od siebie odległych miast – Lipska i Drezna, historycznych centrów i największych w landzie ośrodków. O inwestycje i miano stolicy, gdyż po zjednoczeniu nie było to jednoznacznie przesądzone. Po kilku latach zabiegów utarł się podział satysfakcjonujący chyba wszystkich. Stolicą Saksonii jest tak jak dawniej Drezno. Oprócz reprezentacyjnych i politycznych, w mieście nad Łabą (niem. Elbe), dominują funkcje kulturalne, dla których stosowny sztafaż stanowią zabytkowe obiekty. Pałace, kościoły z doby saskiej oraz późniejszy gmach Semperoper na głównym, otwartym w kierunku rzeki placu. Lipsk jest centrum gospodarczym, przemysłową wyspą Saksonii, w której ze szczególnym rozmachem rozwinęła się motoryzacja. Myli się jednak ten, kto myśli, że akcentów z tej dziedziny brak w Dreźnie. Przeciwnie, przeszłość i współczesność motoryzacji spotykają się tutaj ze sobą w szczególny sposób. Aspekt pierwszy reprezentuje słynna Szklana Fabryka Volkswagena – Gläserne Manufaktur, jedna z licznych fabryk koncernu, a zarazem punkt sprzedaży modeli z ekskluzywnym, indywidualnie dobieranym wyposażeniem. Usytuowana w parkowym otoczeniu, sąsiaduje z drezdeńskim starym miastem (Altstadt). Przez jej transparentne ściany klienci VIP mogą oglądać ostatnią fazę składania zamówionych aut. Łączenie sprzedaży z zabiegami marketingowymi, w których kładzie się nacisk na precyzję wykonania, doskonałość technologicznych linii, to trend, który opanował Niemcy u progu naszego tysiąclecia. Szklana Fabryka jest jednym z najsłynniejszych obiektów, w którym tak właśnie się dzieje. Najsłynniejszym bo jest nie tylko obiektem przemysłowym, ale także wybitnym współczesnym dziełem architektury. Jej budowę rozpoczęto w 1999 roku, a akcji towarzyszyły liczne sprzeciwy ekologów, którzy obawiali się, że zakład przemysłowy oszpeci zabytkowe założenie barokowego parku oraz pozbawionych wyobraźni miłośników przeszłości, którzy uważali, że obiekt jest zbyt blisko starówki i będzie z nią niezręcznie konkurował. Dziś, Gläserne Manufaktur jest wymieniana w przewodnikach jednym tchem razem z rokokowym pałacem Zwinger i manufakturą porcelany w pobliskiej Miśni. A kontrast starego z nowym nikomu nie szkodzi. Zderzenie akcentów wykorzystano także przy zwiedzaniu miasta. Pętlę po Starym Mieście – Rundfahrstadt, można bowiem odbyć kultowymi trabantami. Trabi Safari odbywa się w Dreźnie od kilku lat, a od pewnego czasu także w Berlinie, budząc ogromny entuzjazm i emocje. Kawalkada charakterystycznych samochodzików rusza spod gmachu Opery (od nazwiska projektanta zwanej Semperoper), objeżdża Stare Miasto i przenosi się za rzekę, na tereny Nowego Miasta, by powrócić do punktu startu koło słynnego Złotego Jeźdźca (pomnik Augusta III Mocnego, kierującego rumaka w stronę Polski). Największą jednak atrakcją jest nie tyle formuła zwiedzania i mijane obiekty, ale to, że klienci – po krótkim przeszkoleniu – prowadzą samochody osobiście. Dla przedstawicieli starszych generacji to nierzadko podróż sentymentalna, bo niegdyś zasiadali za kierownicą takich pojazdów. Dla młodszych przygoda, jak w lunaparku, ale bardziej realistyczna.

***

Lipsk, Zwickau i Drezno tworzą pod każdym względem centralny trójkąt Saksonii. Jego zwiedzanie szlakiem motoryzacji, to propozycja niebanalnego spędzenia czasu w sąsiadującym z Polską landzie. Tym ciekawsza, że przygodę z motoryzacją można łączyć z kosztowaniem przysmaków niemieckiej kuchni. Godna polecenia jest wizyta w restauracji Auersbacher Keller w Lipsku, lokalu, którego atmosferę wykorzystał w „Fauście” Johann Wolfgang Goethe. Ze słuchaniem muzyki. Bo Lipsk, oprócz sceny słynnych targów i motoryzacyjnego centrum jest także miastem Jana Sebastiana Bacha. Kompozytor był organmistrzem i prowadził chór chłopięcy przy luterańskim kościele św. Tomasza. W krypcie świątyni złożono jego doczesne szczątki, a ku czci mistrza organizowane są liczne koncerty i prestiżowe muzyczne festiwale. Natomiast w Dreźnie w jednym z czerwcowych tygodni odbywa się co roku festiwal jazzowy. Z ogródków kafejek i klubów płyną dźwięki tradycyjnego jazzu, i to w najlepszym światowym wykonaniu. Festiwal zdobył już taką popularność w świecie, że miasto nazywane jest w tym czasie Nowym Orleanem nad Łabą. Albo z wyprawami do zachwycających miejsc, takich jak najeżone malowniczo skałami zakątki Saksońskiej Szwajcarii (na granicy z Czechami). Z wizytami w ciągnących się nad rzeką w pobliżu Drezna winnic, w słynnej manufakturze porcelany w Miśni, czy w Muzeum Karola Maya w sąsiadującym ze stolicą landu Radebeul. W książkach o Winnetou pisarz odmalował z ogromną fantazją świat amerykańskich Indian, choć nigdy go nie poznał.

Dwa oblicza Saksonii
Imponująca teatralnym rozmachem drezdeńska starówka oraz szlachetne linie samochodów, które powstają tu od ponad 100 lat. Oto dwa oblicza Saksonii, rozciągającego się w dorzeczu Łaby kraju związkowego Niemiec. Drezno zostało zniszczone przez aliantów podczas bombardowań w lutym 1945 roku. Dramat miasta upamiętnił w książce „Rzeźnia nr 5”, obserwujący go jako jeniec wojenny, Kurt Vonnegut. Stolica Saksonii odzyskała piękno dopiero na przełomie tysiącleci, gdy w zjednoczonych już Niemczech przygotowywała się do jubileuszu 800-lecia, przypadającego na 2006 rok. Historię saksońskiej motoryzacji prezentuje Muzeum Augusta Horcha w Zwickau, a centrum współczesnej produkcji aut jest Lipsk.

Zaha Hadid
Projektantka fabryki BMW w Lipsku należy do wąskiego grona „starchitektów”, jak określa się najsłynniejszych przedstawicieli jej profesji. „Forbes” wymienia ją wśród 100 najbardziej wpływowych kobiet świata.

INFO
* BMW Werk Leipzig: www.bmw-werk-leipzig.de (niem.); www.bmw-plant-leipzig.com (ang.). Dojazd od autostrady A14 do wejścia dla zwiedzających przy BMW Allee 1. Z terenów Targów Lipskich kursują do fabryki autobusy linii 84 (rozkład: www.lvb.de). Wstęp dla osoby dorosłej – 4 EUR. Tura z przewodnikiem w grupach od 6 do 30 osób trwa od 2 do 2,5 godziny (liczy 3,5 km długości). Niektóre sekcje nie są niestety dostępne dla osób na wózkach inwalidzkich. Możliwość zwiedzania w interesującym terminie, godzinę wejścia, wariant tury oraz język przewodnika (niemiecki lub angielski), najlepiej uzgodnić mailowo lub telefonicznie (www.bmw-besuchen.com).
* August Horch Muzeum, Zwickau. Mieści się przy Audistraße 7. Jest czynne w godz. 9.30-17.00 oprócz poniedziałków i niektórych świąt (www.horch-museum.de).
* Gläserne Manufaktur, Drezno. Mieści się przy Lennéstraße 1. Zwiedzanie z przewodnikiem w grupach do 15 osób trwa 75 minut (www.glaesernemanufaktur.de).
* Trabi-Safari w Dreźnie: www.trabi-safari.de (w zakładce ‚Tours’ warianty XXL lub Kompakt). W wersji krótszej trwa 1,5 godziny, w wersji XXL – 2,5 godz.
* Wszelkie atrakcje turystyczne Saksonii z bogatą bazą adresową hoteli i restauracji oraz możliwością rezerwacji miejsc hotelowych: www.sachsen-tourismus.de

Artykuł był publikowany na łamach magazynu „EGO Inspiracje” latem 2014 r.

Czechy / Brno – Lizbona Środkowej Europy

Na wschodnich przedpolach Brna rozegrała się Bitwa Trzech Cesarzy, jedna z najsłynniejszych w dziejach nowożytnej Europy. Peryferia po stronie zachodniej zajmuje Okruh Masaryka, uznawany za jeden z najciekawszych w Europie torów wyścigów samochodowych.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

W metropolii Moraw, przeszłość łączy się w interesujący sposób z czasami współczesnymi. Kiedy zbliżamy się do miasta autostradą wiodącą z Cieszyna, wzrok przyciąga ogromna armata z figurami artylerzystów w napoleońskich mundurach. Chociaż umieszczono ją na bitewnym polu, pod Austerlitz jak pod berłem Habsburgów nazywano Slavkov u Brna, pomnikiem nie jest. Konstrukcja kryje cementownię dużej czeskiej firmy Zapa Beton. Taką niecodzienną formę nadał zakładowi pomysłowy architekt, Jan Rada.

Okruh Masaryka, z angielska Brno Circuit, cieszy się popularnością bez jakichkolwiek chwytów. W sezonie wyścigowym – od wiosny do jesieni przybywają tłumnie kibice, aby podziwiać zmagania samochodowych i motocyklowych tytanów. Tor liczy 5403 m długości, i zaliczany jest do najbezpieczniejszych na świecie. Dzięki leśnemu otoczeniu uznawany jest również za jeden z najpiękniejszych. Brno zajmuje liczącą się pozycję wśród organizatorów motocyklowych i samochodowych eliminacji mistrzostw świata. Chociaż szum drzew i śpiew ptaków głuszy wciąż ryk silników, każda tutejsza impreza zamienia się w piknik. Przyjemnie jest spacerować między sektorami i podziwiać emocjonujące momenty spektaklu zwłaszcza z miejsc, z których widać na raz kilka ostrych zakrętów. Czas oczekiwania na pojawienie się motocykli czy samochodów, widzowie skracają korzystając z oferty gastronomicznych kiosków i polowego kasyna. Najciekawsze są jednak kulisy wyścigowego spektaklu. Każdy kto wniesie niezbyt wygórowaną opłatę może za nie zajrzeć. Na padok, do sektorów poszczególnych teamów. Podczas takiej wizyta zdobywa się autografy kierowców, koszulki, czapeczki i inne gadżety z logo stajni, której się kibicuje. Ponadto można nacieszyć oczy urodą długonogich hostess, spróbować jazdy na symulatorach, lub po prostu – zrobić rodzinne zdjęcie na tle jednej z imponujących maszyn.

W ostatnich latach, Brno wyłania się z cienia czeskiej Pragi. Coraz wyżej w międzynarodowych rankingach plasuje się tutejszy uniwersytet. Wielki przemysł, z którego słynęło niegdyś miasto jest raczej historycznym faktem, chociaż wciąż kojarzy się z nim Zbrojovka Brno. Czechosłowackie zakłady przemysłu zbrojeniowego, pracowały pełną parą w czasach II wojny światowej. W nich powstawały słynne Mausery dla niemieckiej armii, a oprócz broni większe i mniejsze maszyny, w tym Remingtony… do pisania. Dziś niewielkie zakłady produkujące broń sportową i myśliwską kontynuują tradycje Zbrojovki, zaś jej imię nosi miejscowa drużyna futbolowa.

Znacznie większe znaczenie, zarówno z ekonomicznego jak i obyczajowego punktu widzenia ma miejscowy browar – Starobrno. Dziś część koncernu międzynarodowego potentata jakim jest Heineken, ale wyrabiane w nim piwo wciąż opiera się na sprawdzonych miejscowych recepturach oraz chmielu z Žatca. Czechy są światowym liderem w jego produkcji, a sława piwa, któremu nadaje smak, przyćmiewa inne atrakcje miasta. W efekcie, do najchętniej i najliczniej odwiedzanych miejsc należą piwiarnie, zwłaszcza ta przy browarze oraz położony tuż obok, czynny świątek, piątek i w niedziele sklep firmowy. Od browaru na niewielką, piękniejącą w oczach starówkę niedaleko. Trzeba się jednak wspiąć ulicą Piekarską, bo centrum usytuowane jest na wzgórzu. Wzdłuż pogodnie otynkowanych kamienic suną w górę także tramwaje i trolejbusy. I to właśnie one nasuwają na myśl skojarzenia ze stolicą odległej Portugalii, Lizboną.

Niewielka brneńska starówka pięknieje w oczach. Witryny przyziemi solidnych kamienic zapełniają liczne sklepy i gastronomiczne lokale. Niezależnie od nowatorskich trendów, choćby piaszczystej plaży na głównym rynku, czy shoppingowych pasaży, czuć tutaj delikatny powiew wiedeńskich rozwiązań. Brno było zawsze zwrócone ku habsburskiej stolicy. I dlatego dziś, w czynnych od świtu lokalach można się napić kawy, przeglądając gazetę. Albo iść na Zeleny Trh, odwieczne targowisko u stóp katedry, by niczym na wiedeńskim Naschmarkcie, zaopatrzyć się w smaczne, zawsze świeże owoce lub warzywa.

INFO
Brno leży 190 km od granicy z Polską (w Cieszynie), przy autostradzie E462.
Atrakcje miasta w serwisie: www.brno.cz
Kalendarz wyścigów na Torze im. Masaryka z rezerwacją biletów: www.brno-circuit.com
Strony browaru Starobrno: www.starobrno.cz
Historia i dzień dzisiejszy Zbrojovki Brno: www.brno-rifles.cz