Pod Parkanami jak przed wiekami

If You like this site, your support will be welcome

$1.00

Ozdobą programu festiwalu kultury tatarskiej „Sabantuj 2017” w Kruszynianach była rekonstrukcja bitwy pod Parkanami.

 

Grupa rekonstruktorów przeniosła widzów na błonia pod Parkanami, gdzie w dniach 7 i 9 października 1683 roku, wojska sprzymierzonych sił chrześcijańskich starły się dwukrotnie z armią turecką. Za pierwszym razem, Lew Lechistanu – jak nazywali współcześni Jana III Sobieskiego – poniósł zaskakującą klęskę, bo zlekceważył przeciwnika. Dwa dni później zrewanżował się z nawiązką bo tym razem dobrze przygotowany do starcia, odniósł kolejne w swej wodzowskiej karierze zwycięstwo.

Kruszyniany, Sabantuj 2017 – inscenizacja bitwy pod Parkanami, fot. i animowany GIF: Paweł Wroński

W Kruszynianach wojenna atmosfera porwała publiczność. Tym bardziej, że poprzedziła ją degustacja pieczonego barana. Huku było co niemiara od salw z muszkietów, samopałów i armat, pobrzękiwały szable w rękach kawalerzystów. W historycznym komentarzu podkreślono udział przodków Tatarów żyjących od lat w Reczypospolitej po stronie naszego króla. Na koniec zaś, zarządzająca „Tatarską Jurtą” Dżenneta Bogdanowicz wystawiła ku pokrzepieniu serc i… żołądków przysmak tatarski zwany czak-czakiem (u nas znany jako mrówkowiec lub mrowisko).

 


Tatarska Jurta w Kruszynianach: www.kruszyniany.pl

Szerzej o bitwie pod Parkanami – historycznym epizodzie, który miał miejsce niespełna pół roku po wiedeńskiej wiktorii, na stronach Muzeum w Wilanowie: www.wilanow-palac.pl (I bitwa pod Parkanami) oraz www.wilanow-palac.pl (Rewanż Lwa Lechistanu).

Reklamy

W Małej Fatrze – ‚Pokemontrek 2017’

Jako podkładu do slajdowiska z sierpniowych wycieczek po Małej Fatrze, użyłem przewodniego motywu z filmowych przygód Pokemonów.

If You like this site, your support will be welcome

$1.00

Dlaczego? Ponieważ ich łapanie pozwoliło niektórym z moich bardzo młodych podopiecznych podejmować tak trudne wyzwania jak podchodzenie pod górę, wiosłowanie na górskiej rzece, czy samodzielne smażenie naleśników 🙂

W pierwszej części letniego obozu w Małej Fatrze zdobyliśmy jej najwyższy szczyt, przeszliśmy kilka pomniejszych górek najeżonych wapiennymi skałami i spłynęliśmy na raftach Orawą – całe 17 kilometrów wiosłowania aż ręce rozbolały (ale tego dnia nogi wypoczywały więc bilans był przynajmniej na zero).

W drugiej części czeka nas jeszcze wschód słońca z Rozsutca oraz wizyta w termalnym kąpielisku w Rajeckich Teplicach. Zobaczymy czy tam też roi się od Pokemonów?


Obóz z oferty „MOW Travel Monika Węgrzyn” (www.monikawegrzyn.pl), odbył się na początku sierpnia 2017 na Słowacji w Małej Fatrze. Miejscem naszego zakwaterowania był Dom Horskej Služby w Terchovej (Vrátna-Štefanová; www.domhs.sk lub www.ztt.sk). Nasi uczestnicy mieli po 12-13 lat.

U Daniela i Barbary w Polonezköy

If You like this site, your support will be welcome

$1.00

Wspomnienie pierwszych chwil w Polonezköy ze wszech miar godne zapamiętania!

Było pod wieczór, pogoda prześliczna, wokół zielono, ale w brzuchu burczało. Niczym pod wpływem zaklęcia „Stoliczku nakryj się!”, pojawiły się potrawy. Bliskie naszemu narodowemu, zgodnemu z tradycją i patriotycznemu przyzwyczajeniu – sute, do cna tureckie i smaczne!

Fasola po turecku podawana jest na wiele sposobów, bo używane są różne jej rodzaje, z przeróżnymi przyprawami; dressing –  w tym przypadku z sałaty – jest zarówno ozdobą, jak smakowym odświeżającym dodatkiem, fot. Paweł Wroński

Na początek fasola, i to trzech rodzajów, delikatnie i aromatycznie przyprawiona ziołami, z sałatą, pietruszką oraz plasterkami cytryny – dla ozdoby i do smaku. Fasola (fasulye) ma w kuchni tureckiej ugruntowaną pozycję. Do niezwykle popularnych należą takie potrawy jak taze fasulye, czyli zielona fasolka z przyprawami, etli kuru fasulye, czyli fasola w sosie z papryką i pomidorami, kurufasulye – fasola z surową cebulką, czy popularne także w Grecji i krajach o silnych wpływach tureckich, zwłaszcza na Bałkanach, pilaki. Fasolowe dania z powodzeniem wystarczą by się nasycić, często jednak stanowią jedynie przystawkę, obfitą przystawkę ma się rozumieć.

Jako danie główne grillowane mięsa z również grillowanymi warzywami – ostrą papryką i pomidorem oraz z frytkami, fot. Paweł Wroński

Mięsne danie główne nie należy do rzadkości. Był jeszcze Ramazan, a więc Wielki Post przez nas nazywany ramadanem. Wtedy wyznawcy islamu unikają przez cały dzień jedzenia i picia, aż do wieczora. W wielkopostnym menu nie ma mięsa, ale Polonezköy to wieś zamieszkała – zgodnie zresztą z nazwą – przez potomków polskich osadników, chrześcijan z dziada pradziada. Tureckim gościom w tym czasie, gospodarze mięsa nie zaproponują, choć i z tym teraz różnie bywa, jako że od czasów Atatürka. laicyzacja tureckiego społeczeństwa postępuje bardzo szybko. Ciemne kawałki mielonego, grillowanego bądź smażonego mięsa – inegöl köfte, przygotowano mieszając jagnięcinę (kuzu) z wołowiną (sr). Wieprzowina jest zwyczajowo wykluczona z receptur, choć czasem używa się tu także dziczyzny, bo do zabudowań Polonezköy podchodzą dziki. Ba, jest w ich w pełnej drzew okolicy sporo, więc mieszkańcy polskiego pochodzenia polują. Potrawy z dziczego mięsa cieszą się sporym zainteresowaniem wśród ich tureckich przyjaciół, choć nie wszyscy ich kosztują. Jasne mięso to oczywiście drób – pieczona pierś z kurczaka, czyli kzarm tavuk, także bardzo w Turcji popularne danie. Drobiu używa się tutaj w kebabach, szaszłykach, podaje z patelni, bądź grilla. Kosmopolitycznym dodatkiem są frytki, zaś warzywa na gorąco – papryka (biber) i pomidor (domates) – tradycyjnym, i do tego pospolitym.

Sütlaç należy do najpopularniejszych tureckich deserów, fot. Paweł Wroński

Na deser sütlaç, czyli pudding ryżowy, z przypaloną warstewką niczym Crème brûlée. Dobrze, że dbać o linię nie muszę, bo to prawdziwie kaloryczna bomba, a słodki tak, że chociaż uwielbiam słodkości, nie dałem mu rady.

Sery, kawałki wędliny, porcja chałwy, omlet i oliwki, do tego warzywa, pieczywo i herbata, krótko mówiąc – śniadanie po turecku, fot. Paweł Wroński

A po nocy przychodzi dzień… chciałoby się zaśpiewać, niczym Budka Suflera w dobrych czasach. Na śniadanie talerz przysmaków – głównie serów: słony biały (beyaz peynir) i żółty (kasar). Były także w zestawie: plasterki wędliny i porcja chałwy. Do tego oliwki, omlet, dobre świeże pieczywo z miodem lub konfiturą – wedle życzenia, i oczywiście… herbata (çay)!

Herbata (çay), na orientalną modłę – gorąca, mocna, słodka, przepyszna, dozowana niewielkimi porcjami fot. Paweł Wroński

Taką oto obiadokolacją i śniadaniem, uraczyli nas w restauracji „Club Adampol Otel” Daniel i Barbara Ohotski, którzy prowadzą w Polonezköy pod Stambułem kilka wysokiej klasy turystycznych obiektów: www.polonezkoy.com

Szyld jednego z hoteli należących w Polonezköy koło Stambułu do Daniela i Barbary Ohotski, fot. Paweł Wroński

Hagia Sophia – cuda Stambułu (3)

Najsłynniejsza świątynia Stambułu – Hagia Sophia, czy jak mówią Turcy Ayasofya, ma symboliczne znaczenie zarówno dla wyznawców islamu, jak chrześcijan – dwóch blisko spokrewnionych i nieustannie skonfliktowanych religii.

Wnętrze Hagia Sophia / Ayasofya, fot. Paweł Wroński

If You like this site, your support will be welcome

$1.00

Poza pochodzeniem z pnia abrahamowego, łączy je również to, że politycy i kapłani wykorzystują doktryny, by żerować na ciemnocie mas. Wypaczają zawarte w Biblii i Koranie przesłanie, a podsycając nienawiść i nietolerancję, wzbudzają fale fanatyzmu. Mury świątyni Mądrości Bożej są niemym świadkiem ich poczynań od 1500 lat.

Napis głosi, iż „Konstantynopol musi być koniecznie zdobyty. Błogosławiony wódz, który tego dokonał; błogosławiona jego armia”, fot. Paweł Wroński

532-537
Justynian wznosi bazylikę, w której koronują się bizantyjscy cesarze

1453
Mehmed Zdobywca przekształca kościół w meczet – krzyż każe zastąpić półksiężycem i wznosi pierwszy minaret, zabrania jednak dewastowania zdobytej świątyni

1935
Mustafa Kemal Atatürk sekularyzuje państwo, a w świątyni tworzy muzeum (Ayasofya Müzesi), zakazując ustawowo praktyk religijnych w jej wnętrzu

2016
za przyzwoleniem Recepa Tayyipa Erdoğana z minaretu świątyni płynie znowu śpiew muezzina

Hagia Sophia / Ayasofya – widok z parku między świątynią Mądrości Bożej a Błękitnym Meczetem, fot. Paweł Wroński

Przewyższenie kunsztem architektury Kościoła Mądrości Bożej było wyzwaniem dla największych budowniczych Imperium Osmańskiego. W XVI wieku nawiązał do niej Mimar Sinan wznosząc na życzenie sułtana Meczet Sulejmana, a w XVII stuleciu Sedefkâr Mehmet Ağa, budując nieopodal tak zwany Błękitny Meczet. Pośrednio, do Hagia Sophia nawiązuje także wystawiona w I dekadzie XXI wieku, z inspiracji prezydenta Erdoğana, świątynia z 6 minaretami po azjatyckiej stronie Bosforu, jako że wzorowano ją na wspomnianych dwóch meczetach – najwspanialszych w europejskiej części Stambułu.


Informacje dla zwiedzających: www.muze.gov.tr

Kahve & çay w Ali Paşa Han

Kervansaray, czyli po polsku karawanseraj, czasami zwany także han, to dom zajezdny. Określenie pochodzi z języka perskiego od słów: kārvān (karawana) oraz sara (pałac).

Sklep z antykami w dawnym karawanseraju Ali Paşa Han w Stambule, fot. Paweł Wroński

Wznoszone przy szlakach kupieckich karawanseraje były do siebie bardzo podobne. W długim holu za bramą nocowali ludzie i zwierzęta. Wokół dziedzińca były jadłodajnie, warsztaty i latryny. W większych zajazdach małe meczety, a nawet łaźnie – hamamy. Między sobą, karawanseraje różniły się wiodącymi funkcjami – centrum usługowego bądź służącego wypoczynkowi w podróży zajazdu. Zajmowały powierzchnię od 500 do niemal 5000 m2, a wielkość kompleksu, w tym złożoność i liczba kondygnacji, zależały przede wszystkim od lokalizacji, czyli ruchu na trakcie, przy którym go wznoszono.

Kawa, herbata – bez szyldów, menu, cennika…, fot. Paweł Wroński

Ali Pasa Han jest doskonałym przykładem wielkomiejskiego domu zajezdnego z epoki ottomańskiej, łączącym w sobie funkcje centrum usługowego i zajazdu dla podróżnych. Architektura i rekonstrukcja zabytkowych karawanserajów, mają w Turcji bogatą literaturę (vide materiały Stambulskiego Uniwersytetu Technicznego –> ściągnij PDF).

Zrujnowany, dawny stambulski karawanseraj kryje dziś artystyczne pracownie, sklepiki i rzemieślnicze warsztaty. Na dziedzińcu zamienionym na parking tłoczą się auta. Ba, w arkadowej galerii pierwszego piętra można się napić kawy (kahve) i herbaty (çay), choć na pierwszy rzut oka nic nie wskazuje na takie możliwości.


Przedstawiony karawanseraj Ali Paşa Han znajduje się w dzielnicy Fatih (adres: Beyazıt Mh., Çadırcılar Cd. No:103), nieopodal Meczetu Sulejmana i murów Wielkiego Bazaru.

W Stambule nazwę Kervansaray noszą także:
– grupa luksusowych hoteli: www.kervansarayhotel.com
– promowany w anglojęzycznych portalach klub nocny (Restoran & Gece Kulübü), którego specjalnością jest show z tańcem brzucha: www.kervansarayistanbul.com


Ali Paşa Han, brama wjazdowa i hall dawnego karawanseraju, fot. Paweł Wroński

Stambuł z perspektywy wody

If You like this site, your support will be welcome

$1.00

W maju 1453 roku Turcy przekroczyli Bosfor, definitywnie. Gdy sułtan Mehmed II zdobył Konstantynopol, upadło ostatecznie bizantyjskie cesarstwo. Historycy przyjęli tę datę za koniec epoki średniowiecza.

Stambuł, turecka metropolia rozciąga się dziś po obu stronach cieśniny, tworząc potężną aglomerację, oficjalnie 15-, realnie – przynajmniej 20-milionową. Oznacza to, że co 5., a prawdopodobnie nawet co 4. Turek mieszka w mieście nad Bosforem. W efekcie, Stambuł to planeta, a nie zwykłe miasto, bo rozległa aglomeracja składa się z dziesiątek dzielnic, starych i nowych, o różnych funkcjach i charakterze.

Przedzielona Bosforem metropolia ma różne oblicza, fot. Paweł Wroński

Zwiedzając Stambuł dla przyjemności, trafiamy przede wszystkim na „Półwysep Cudów”, czyli na stare miasto – tam, gdzie są największe bazary z tysiącami sklepików i straganów oraz najwspanialsze zabytki z pałacem Topkapi i najpiękniejszymi meczetami.

Port pasażerski Eminönü w Złotym Rogu, u stóp wzgórza z Meczetem Sulejmana, fot. Paweł Wroński

Od północy półwysep oddziela od innych części miasta zatoka Złotego Rogu. I właśnie stamtąd wypływa się najczęściej w rejs po Bosforze, aby podziwiać Stambuł z perspektywy wody.

 

Bosfor (Bogaziçi) łączy Morze Czarne z Morzem Marmara. Cieśnina liczy około 30 km długości. Jej szerokość waha się od 370 m do 3,7 km, a głębokość wody od 30 do 120 m.

 

Nad Bosforem przerzucone są trzy mosty, jest przekopany pod dnem tunel, a systemu komunikacji dopełniają połączenia promowe, fot. Paweł Wroński

Nad cieśniną rozpięte są trzy mosty. Środkowy nosi imię Mehmeda II Zdobywcy. Wzniesiono go w 1988 roku. Nieco dalej na południe, bliżej Złotego Rogu, znajduje się najstarsza przeprawa, Most Bosforski. Funkcjonuje od 1972 roku, a zbudowano go tam gdzie cieśnina jest najwęższa. Najdalej natomiast na północ otwarto w 2016 roku najefektowniejszy, nader nowoczesny Most Yavuz Sultan Selim (Most Sułtana Selima Groźnego). Jest jednak najrzadziej używany, bo przejazd nim obłożono najwyższą opłatą. Z tym mostem wiąże się kilka rekordów. Jego dwa pylony są w tego typu konstrukcjach najwyższe na świecie – przekraczają 322 m wysokości. Łączące je przęsło ma aż 1408 m długości i to jest także wynik, jak dotąd, najbardziej na świecie imponujący. Zarazem to także najdłuższy wiszący most kolejowy, a w Turcji także najszerszy most w ogóle bo ma aż 59 m szerokości. Realizacja tej pomnikowej przeprawy drogowo-kolejowej kosztowała 3,74 mld dolarów. Most zaprojektował francuski inżynier Michel Virlogeux, współpracujący ze szwajcarską firmą T-Engineering, która koncepcję zrealizowała. Odporny na wstrząsy sejsmiczne most otworzył osobiście prezydent Erdogan, który zresztą był inicjatorem budowy i jako premier wmurował 3 lata wcześniej kamień węgielny. Tamta uroczystość przeszła zresztą także do historii, bo odbyła się z wielką pompą w rocznicę zdobycia Konstantynopola przez Mehmeda II.

Metro kursujące tunelem Eurazja pod Bosforem, fot. Paweł Wroński

Komunikację przez Bosfor umożliwia także otwarta w 2013 roku przeprawa szynowa, prowadząca 1,5-kilometrowym tunelem Eurazja, przeprutym pod dnem zatoki. Koszt tej operacji był bodaj jeszcze bardziej spektakularny, bo tunel kosztował aż 4 mld dolarów. Powstało jednak bardzo wygodne połączenie – zarówno z perspektywy stałych mieszkańców metropolii, jak i turystów. To swoiste metro jest bowiem najtańsze i najszybsze. Prowadzi ze strony europejskiej, z dzielnicy Eminönü, mówiąc poetycko – z „półwyspu cudów” na azjatycką, do portowej dzielnicy Kadiköy, a łączna przepustowość kursujących nim składów sięga 1 miliona osób dziennie.

Latarnia na ‚Wyspie Panny’ u wylotu cieśniny Bosfor do Morza Marmara, jest znana między innymi z jednej z odsłon sagi o Bondzie, fot. Paweł Wroński

Nad Bosforem jest mnóstwo portów, więc między brzegami można się z powodzeniem przeprawiać promami. Te popularne zwłaszcza wśród gości przeprawy są w praktyce atrakcyjnymi, niezbyt drogimi rejsami widokowymi, więc stanowią alternatywę dla bardzo kosztownego wynajmu statków. Za bilet na prom płaci się bowiem 15 lirów. Za rejs łodzią lub statkiem od tysiąca w górę – zależnie od wielkości jednostki, wliczonych w cenę dodatkowych usług i – oczywiście – długości trasy.

Bosfor to po turecku Bogaziçi, fot. Paweł Wroński

 

Zgodnie z zapowiedzią prezydenta Erdogana, do 2023 roku powstanie tzw. Kanał Stambulski. Równoległa do Bosforu droga wodna z Morza Śródziemnego na Morze Czarne. Kanałem długości 43 km, szerokości 150 m i głębokości 25 m będą pływały statki towarowe, odciążając Bosfor i zwiększając bezpieczeństwo, ponieważ przez trudną nawigacyjnie cieśninę przepływa rocznie 140 mln ton ropy, 4 mln ton ciekłego gazu i 3 mln ton chemikaliów. W efekcie realizacji pomysłu, najcenniejsza część Stambułu oraz centrum biznesowe znajdą się na sztucznej wyspie.

 

Bosfor i Złoty Róg widziane z Wieży Galata, fot. Paweł Wroński

Dźwięki całego świata w „Jazz Cafe”

Koncert Anny Jurksztowicz, Krzesimira Dębskiego i trójki innych uzdolnionych muzyków w „Jazz Cafe” w Łomiankach, był niczym podróż przez świat.

Dosłownie, gdyż na program złożyły się utwory inspirowane wyprawami w poszukiwani dźwięków do Południowej Afryki, Meksyku, ciepłokrwistej Hiszpanii. W przenośni natomiast, bo uzupełniła je muzyka filmowa i poezja śpiewana (w jazzowej stylizacji) – piosenki wykonywane niegdyś przez Marka Grechutę, czy Ewę Demarczyk.

Jako podkład do zdjęć wykorzystałem „Dumkę na dwa serca” w aranżacji nieco odmiennej niż opracowana by promować film „Ogniem i mieczem”, bo zgodnej z pierwotnym zamysłem. Muzykę „dumki” stworzył Krzesimir Dębski, słowa zaś są dziełem Jacka Cygana – duetu, którego kompozycje dominują w repertuarze Anny Jurksztowicz.


Jazz Cafe w Łomiankach, fot. Paweł Wroński

 

Jazz Cafe w Łomiankach: www.jazzcafe.com.pl

Anna Jurksztowicz i Krzesimir Dębski oraz promowane przez nich projekty muzyczne, czyli kanał firmy wydawniczej „Si Music” SiMusicSiMusic na www.youtube.com

 

Anna Jurksztowicz i Krzesimir Dębski tworzą bodaj najbardziej znany duet wokalno kompozytorski w Polsce.

 

 


20 czerwca 2017 w „Jazz Cafe” w Łomiankach wystąpili: 
Anna Jurksztowicz – śpiew
Krzesimir Dębski – fortepian, skrzypce (i zaśpiew)
Arek Wiech – gitara (i żywa reklama grupy folk-rockowej „Turnioki”)
Bartek Stuchlik – kontrabas (oraz poprawność językowa i angielska wymowa)
Gertruda Szymańska – perkusja (prosto z Krakowa)