Chińskie akcenty w Łazienkach

Aleja Chińska ze stylowymi pawilonami i oświetlona lampionami zdobi najpiękniejszy park Warszawy od 2014 roku. Jej powstanie nawiązuje do dziejów stosunków polsko-chińskich w wieloraki sposób.

Ogród Chiński w Łazienkach Królewskich, fot. Paweł Wroński

 

Koncepcja współczesnego Ogrodu Chińskiego opracowana została przez prof. Edwarda Bartmana i architekta Pawła Bartmana we współpracy z chińskimi architektami z Muzeum Księcia Gonga w Pekinie. Nowy Ogród Chiński otwarty został w 2014 roku jako część Ogrodu Królewskiego, by przypominać XVIII-wieczną modę na „chinoiserie”. W opinii dr. Andrzeja Michałowskiego, odpowiada on cechom „chinoiserie”  i charakterowi czasów Stanisława Augusta. Pawilon Chiński, symbolizujący pierwiastek męski, i ażurowa Altana Chińska, symbolizująca kobiecość, połączone zostały kamiennym mostkiem, który – jak podkreśla znawca architektury chińskiej, prof. Wang Hongbo – stanowi nawiązanie do drogi mlecznej.

 

Współczesna Aleja Chińska w Łazienkach jest przejawem fali mody na chińszczyznę, jaka od paru dekad przelewa się przez współczesną Europę. Moda, określana francuskim mianem chinoiserie, napłynęła na Stary Kontynent w latach 80. XVIII wieku. Jej echa dotarły do Polski w okresie rozbiorów, zachwycając Stanisława Augusta Poniatowskiego. Król, esteta i mecenas sztuki, sięgnął skwapliwie do egzotycznego kanonu piękna, wprowadzając do ukochanego parku dalekowschodnie elementy. Dawną drogę łączącą Zamek Ujazdowski z Pałacem w Wilanowie nazwał Aleją Chińską, a w 1784 roku, pod wpływem angielskiej szkoły ogrodniczej, na jej skrzyżowaniu z Promenadą Królewską w Parku Łazienkowskim kazał wznieść z kamieni i drewna Most Chiński. Ślady po nim odkryli archeologowie w 2012 roku. Już dawniej jednak wiedziano jak wyglądał, gdyż w kolekcji UW zachowały się przedstawiające go ryciny, a w petersburskim Ermitażu olejne płótno, ukazujące Most i Aleję. Nieopodal mostu, zaaranżowano na zlecenie króla Ogród Chiński, który nie przetrwał do naszych czasów. Zachowany na terenie parku odcinek Alei Chińskiej liczący 1200 m długości jest jedyną pozostałością królewskiego przedsięwzięcia.

Ogród Chiński w Łazienkach Królewskich, fot. Paweł Wroński

Drugi fakt jest niemal zupełnie nieznany, choć dotyczy czasów współczesnych, konkretnie epoki PRL. Związany z polityką, wykracza daleko poza wymiar estetyczny. Trzeba pamiętać, że na kontakty bilateralne po II wojnie światowej rzucały cień ideologiczne względy. PRL i ChRL były krajami bloku komunistycznego, ale ich relacje wymykały się bacznej kontroli ZSRR, oba bowiem kraje zbliżała chęć zachowania suwerenności. Ba, w 1956 roku Chiny zdecydowanie przeciwstawiły się planom radzieckiej interwencji zbrojnej w Polsce. Wizyta premiera Zhou Enlaia w Warszawie w styczniu 1957 roku była manifestacją przyjaźni pomiędzy rządami obu krajów. Z braku informacji, świadomość tych zdarzeń była w społeczeństwie znikoma. W latach 50. XX wieku Chiny popierały polskie inicjatywy rozbrojeniowe składane na forum ONZ. Kiedy zaś w 1955 roku w Chinach i USA pojawiła się wola rozmów, to właśnie strona polska stworzyła dyskretnie dogodne warunki do ich tajnego prowadzenia.

Pałac Myślewicki, to tutaj, w czasach zimnej wojny” toczyły się tzw.”nieme rozmowy” prowadzone przez dyplomatów chińskich z amerykańskimi, fot. Paweł Wroński

Ze względów ideologicznych nie można było tego przeprowadzić inaczej. Trudne rokowania, przerywane w okresach napięć między stronami, ciągnęły się do 1972 roku. Miejscem spotkań – odbyło się ich 136 – dyplomatów chińskich z amerykańskimi był Pałac Myślewicki w Łazienkach. Prowadzone rozmowy przeszły do historii pod nazwą niemych, ponieważ w obawie przed podsłuchem porozumiewano się, zapisując pytania i odpowiedzi na kartkach.

Usytuowanie Nowego Ogrodu Chińskiego – plan ze strony Muzeum Pałacu i Parku w Łazienkach Królewskich

Polityczne i ekonomiczne kulisy rewitalizacji Alei Chińskiej w Łazienkach
W październiku 2010 roku przedstawiciele Fundacji Sinopol poznali historię Alei Chińskiej, a dowiedziawszy się o planach wymiany nawierzchni parkowych alejek, zainicjowali projekt rewitalizacji, którego realizacja stała się możliwa dzięki dobrej chińsko-polskiej współpracy. Ideę wsparli zarówno ówczesny dyrektor Muzeum Łazienki Królewskie, jak i ambasadorowie obu krajów. Ambasador ChRL w Polsce dołożył przy tym starań, żeby zainteresować przedsięwzięciem członków chińskich delegacji wysokiego szczebla, które odwiedzały w tym czasie Polskę. W efekcie, w Chinach sprzyjały rewitalizacji tak wysoko postawione osobistości, jak: przewodniczący Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej Chin – Jia Qinglin, przewodniczący komisji ds. zagranicznych Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych – Li Zhaoxing, I wiceprzewodniczący Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych – Wang Zhaoguo, członek komitetu stałego Biura Politycznego Komitetu Centralnego KPCh – He Guoqiang,  minister spraw zagranicznych – Yang Jiechi oraz minister obrony narodowej – Liang Guanglie. Okazji do nadania dalszego biegu sprawie dostarczyła zbliżająca się wówczas wizyta prezydenta Bronisława Komorowskiego w Chinach. Prezes Sinopolu nakłonił wówczas do współpracy firmy zaangażowane w wymianę handlową między obu krajami: ze strony polskiej – KGHM Polską Miedź, z chińskiej – China Minmetals Corporation. Opracowany przez Sinopol budżet przedsięwzięcia sięgnął 5 mln złotych.

 

Łazienki Królewskie zajmują powierzchnię 76 ha. Ścieżki od głównej bramy w Alejach Ujazdowskich prowadzą do pomnika Fryderyka Chopina. Z tego powodu, odwiedzający Warszawę Chińczycy, nazywają Łazienki „Parkiem Chopina”.

 

Letni koncert chopinowski w Łazienkach, fot. Paweł Wroński

Aleja Chińska i Ogród Chiński w Łazienkach stanowią dziś barwną scenerię sesji fotograficznych dla nowożeńców, barwny cel wieczornych spacerów, a także przedmiot studiów dla słuchaczy takich kierunków jak architektura czy sinologia. To miejsce faktycznej chińsko-polskiej wymiany kulturowej.


Aleja Chińska w Łazienkachwww.lazienki-krolewskie.pl

Reklamy

Chiny / Pekin – zwierciadło przemian

Na paradoks zakrawa fakt, że gdy na szczytach światowych list przebojów królowało „9 milionów rowerów w Pekinie” Katie Melua, chińska stolica trafiła również na najwyższe miejsca w rankingach kupowanych samochodów i kapitałowych obrotów.

Dziś po ulicach miasta poruszają się niemal 2 miliony aut. Nie zmienia to faktu, że w obrazie chińskiej stolicy rower będzie zapewne gościć jeszcze długo. Zwłaszcza w starych dzielnicach z charakterystycznymi dla nich wąskimi uliczkami zwanymi hutong (najlepiej zachowane i najbardziej malownicze ciągną się na północ od parku Bei Hai) oraz na wiejskich obrzeżach aglomeracji, w której – jak się szacuje – mieszka łącznie ponad 17 milionów ludzi. Pekin leży na wschodnim skraju gór Jundu i Xishan. Najwyższym punktem w granicach administracyjnych miasta jest góra Dongling, która nieznacznie przekracza wysokość 2300 metrów. Do wybrzeża Morza Żółtego jest stąd zaledwie 160 kilometrów.

Miasto drapaczy chmur…
Próżno w Pekinie szukać jednego centrum. Nie ma ratusza, ani katedry. Również wielki pałac cesarski, zamieniony w 1949 roku na muzeum nie stanowi już dziś centralnego punktu. Tylko kolejne kręgi obwodnic świadczą o poszerzaniu się zajmowanego przez miasto obszaru. Pekin składa tak naprawdę z wielu miast, miasteczek i wsi. Te zaś ujęte są w dzielnice, które mają własne centra i wyraźnie dominujące funkcje. Po śmierci Mao Tse-Tunga, choć pozostały krajem komunistycznym, Chiny zaczęły otwierać się gospodarczo na świat. W ostatnim ćwierćwieczu należą nawet do najbardziej dynamicznie rozwijających się państw. Z tego powodu ogromnego znaczenia nabrało Guomao. Pnie się tam ku niebu blisko 300 drapaczy chmur z przekraczającym 200 metrów wysokości biurowcem Jing Guang na czele. Guomao jest sceną działania biznesmenów i dyplomatów, pekińskim centrum komercyjnym i shoppingowym. Przy przecinającej dzielnice Fuxingmen i Fuchengmen alei wznoszą się siedziby banków i instytucje finansowe. W Wangfujing i Xidan kwitnie handel. W Zhongguancun rozwija się przemysł informatyczny i nowoczesnych technologii, oraz – podobnie jak w Yizhuang – mają siedziby wielkie firmy farmaceutyczne.

Jakby dla kontrastu, celem turystycznej penetracji są przede wszystkim wielkie przestrzenie ograniczone niskimi budowlami. Słynny Tiananmen – Plac Niebiańskiego Pokoju, z którego przez Bramę Niebiańskiego Pokoju wchodzi się do Zakazanego Miasta – imponującej rezydencji cesarskiej, pełnej pawilonów, rzeźb i innych wspaniałych dzieł sztuki, które niemal cudem przetrwały rewolucję kulturalną Mao Tse-Tunga.

…i Niebiańskiego Spokoju
Zacząć wypada od placu, który z północy na południe mierzy 800, a ze wschodu na zachód 500 metrów długości. Tiananmen jest największym placem na świecie. Kiedy na początku XV w. powstawało Zakazane Miasto, tutaj wzniesiono kompleks cesarskich uCHRL, Wielka Hala Ludowa, Nieznany Buntownik, Times, rzędów. Na przełomie XIX i XX w. podczas powstania bokserów Pekin dostał się w ręce buntowników. Rewoltę stłumiono ale budynki uległy zniszczeniu. Niedługo potem cesarstwo upadło i powstała Republika. Zniszczone budynki uprzątnięto. Gigantyczny plac pozostał pusty, tworząc idealną scenę wielkich manifestacji. Wykorzystał to Mao Tse-Tung. Charyzmatyczny przywódca komunistycznych Chin, który doprowadził je niemal na skraj upadku, tutaj właśnie w 1949 roku proklamował Chińską Republikę Ludową. I tutaj spoczął w 1976. Przy placu od południowej strony wzniesiono jego mauzoleum. Poza tym na placu jest tylko pomnik ku czci bohaterów ludu. Zachodnią pierzeję tworzy Wielka Hala Ludowa, w której zbiera się chiński parlament, a wschodnią Muzeum Narodowe – Historyczne i Rewolucji.

W czerwcu 1989 roku na placu doszło do dramatycznych zdarzeń. Protesty studentów żądających reform demokratycznych zakończyły się krwawą interwencją wojska. Zginęło kilka tysięcy demonstrantów, kilka tysięcy poraniono. Wielu aresztowanych skazano na śmierć. A świat obiegły zdjęcia „Nieznanego Buntownika”, którego Times umieścił nawet na swojej liście 100 najbardziej wpływowych postaci XX w. Poetyczna nazwa placu nabrała innego wymiaru…

Miasto dziejowych zawieruch…
Chociaż miejskie atrybuty – z tempem życia, ulicznym ruchem z nieodłącznymi korkami, neonami, reklamami i wieżowcami wydają się nam znajome, to jednak Pekin jest miastem wyrosłym we wschodniej kulturze. Czasy rozwoju bądź stagnacji determinowała w większym stopniu niż dziejowe procesy, wola władców. Niczym w kręgu przemian, którym podlegają wedle chińskiej filozofii wszelkie byty, Pekin był stolicą niewielkiego królestwa, mongolskiego imperium, zjednoczonych pod berłem cesarzy Chin, aż wreszcie stolicą komunistycznego państwa. Pozostaje nią do dziś, z tym, że na przekór ideologii, jego nowoczesne oblicze kształtują coraz intensywniej ekonomiczne powiązania ze światem.

Około 700 roku p.n.e. wzniósł Pekin jeden z królów państwa Yan. Było to w czasach gdy Chiny podzielone były między wojujące ze sobą królestwa. Zjednoczył je ponad 500 lat później Cheng, król krainy Qin, który ogłosił się cesarzem i do tego pierwszym – Shi Huang-ti. Jego imię napotka każdy odwiedzający Chiny, ponieważ to on zaczął wznosić Wielki Mur liczący (bez odgałęzień) ponad 2 tysiące kilometrów oraz ustanowił instytucje związane ze scentralizowaną władzą, które mimo zmian dynastycznych, klęsk i rewolt pozwoliły ostać się imperium do 1911 roku, czyli nomen omen – ponad 2 tysiące lat. Po jego śmierci cesarstwo jednak podupadło, a Pekin rozpadł się na mniejsze ośrodki. Dopiero w X w. miasto wróciło na arenę dziejów jako stolica kilku kolejnych dynastii.

Chiny podbili Mongołowie w 1215 roku. Legenda głosi, że Czyngis Chan w zwycięskim pochodzie zatrzymał się dopiero pod murami Pekinu. Zapowiadało się długie oblężenie, więc łatwo przystał na proponowany przez cesarskich parlamentariuszy rozejm. Jako rękojmi zażądał miejskich gołębi. Ze zdziwieniem, ale niczego nie podejrzewając, ptaki dostarczono. Tatarzy wypuścili je gdy czas rozejmu dobiegł końca. Wróciły instynktownie do gniazd, niosąc przyczepione do ogonów zapalone pasemka bawełny. Miasto strawił wielki pożar. Odbudował je i uczynił stolicą jednego z najbardziej rozległych w dziejach świata imperiów Kubilaj, wnuk i spadkobierca Czyngis Chana. Nazwał je Dadu – Wielką Stolicą. Do naszych czasów przetrwały w północnych dzielnicach fragmenty murów obronnych i pałacu Kubilaja. Z jego czasów pochodzi także sieć przecinających się pod katem prostym ulic wewnętrznego miasta, jak określa się centralne dzielnice Pekinu.

…zachwycających pałaców…
Cesarz Zhu Di z dynastii Ming, na początku XV w. przemianował Dadu na Beijing (stąd też forma Pekin) – Północną Stolicę i wzniósł najwspanialszy z dotychczasowych pałaców – Zakazane Miasto. Dziś nazywany krótko Gu gong, pałac-muzeum znajduje się po północnej stronie Tiananmen. Od XV wieku, rezydowało w nim 24 cesarzy. Ostatni cesarz i więzień Republiki opuścił mury Zakazanego Miasta w 1924 roku. Największy kompleks pałacowy na świecie kryje łącznie 9999 budowli. Dystans między bramami północną a południową wynosi 960, zaś między zachodnią a wschodnią 760 metrów. Tę imponującą przestrzeń ograniczają fosa i mur wzniesiony z 12 milionów wapiennych bloków spojonych zaprawą wykonaną z ryżowego kleiku i jajek. Narożniki muru wskazują strony świata, a że w chińskiej tradycji jest jeszcze piąte pojęcie – centrum, łatwo się domyślić, że wskazywał je cesarz osobiście. Tylko jemu, żonom i konkubinom oraz zaufanym dworzanom wolno było poruszać się w obrębie murów Zakazanego Miasta. Wewnątrz dominuje kolor żółty przysługujący cesarskiej rodzinie. Glazurowanymi dachówkami tej barwy pokryte są wszystkie pawilony za wyjątkiem biblioteki (Wenyuange). Jej czarny dach odpowiada żywiołowi wody, która była w stanie zdusić ewentualny ogień.

Południowe wejście – Brama Niebiańskiego Spokoju jest największą z prowadzących do pałacu. 36-metrowej wysokości wieżę wieńczy Pawilon Pięciu Feniksów, z którego dokonywano przeglądów wojsk i ogłaszano cesarskie rozkazy. Ptaki słońca, symbolizowały boskie pochodzenie cesarzy. Na bramie wisi teraz portret Mao Tse-Tunga. Ozdobne mostki (środkowym mógł przechodzić jedynie cesarz) nad przepływającą przez pałac Złotą Rzeką prowadzą do oficjalnych pawilonów, w których odbywały się największe uroczystości i audiencje. Jest wśród nich najważniejsza budowla kompleksu – Pawilon Najwyższej Harmonii (Taihotien). Kolejny mur oddziela prywatne pomieszczenia cesarza i jego pierwszej żony oraz Pawilon Jedności (Kiaotaitien). Ich układ odwołuje się do fundamentów chińskiego światopoglądu, w którym pierwiastki Yang (męski) i Yin (żeński) uzupełniają się, tworząc doskonałą całość. Już poza pałacem, od strony północnej bramy rozciąga się park Jingshan. Usytuowany na wzgórzu kryje wśród drzew pięć symetrycznie ustawionych pawilonów. Centralną pozycję zajmuje Pawilon Dziesięciu Tysięcy Wiosen. Niczym z lotu ptaka, widać z niego Zakazane Miasto, stary i nowy Pekin.

…i pięciu przemian
Z Zakazanym Miastem sąsiaduje inne pałacowo-ogrodowe założenie Zhongnanhai, niegdyś letnia, nieoficjalna rezydencja cesarska, dziś siedziba instytucji rządowych, Centralnego Komitetu Partii Komunistycznej Chin i Rady Państwa. Rezydowali tu także notable z Mao Tse-Tungiem na czele. Otwarty dla publiczności kompleks, po wydarzeniach 1989 roku jest znowu pilnie strzeżony. Inne ogrody Pekinu, takie jak Yuang Ming Yuang – Ogród nad Ogrodami rozciągający się wokół Starego Letniego Pałacu, czy otaczającym słynną XVII-wieczną Białą Pagodę parku Bei Hai – dają wieczorami wytchnienie od gwaru chińskiej stolicy, kusząc dyskretnym światłem czerwonych lampionów.

Co prawda harmonię tych miejsc zakłócają kioski z pamiątkami dla turystów, a nawet wkomponowane w nie hotele, to jednak wciąż pozostają one oazami zieleni w gigantycznym molochu, jakim jest Pekin. Z powodu bowiem ogromnego ruchu samochodowego nad miastem unosi się smog. O świcie, gdy powietrze jest najświeższe, a hałas nie wypełnia jeszcze ulic, skwery i parkowe zakątki zajmują ćwiczący. Ich płynne ruchy wywodzą się z arsenału chińskich sztuk walki, najczęściej z Tai Chi, opierają na studiach medycznych, filozofii i praktyce wojennej, łącząc  doświadczenia gromadzone przez kilka tysięcy lat. Zakazane w okresie rewolucji kulturalnej, są znów praktykowane. Nie zdajemy sobie nawet sprawy z siły jaką w sobie kryją. Wykonywane bez napięcia mięśni wydają się niczym więcej jak gimnastyką. Określane jako Chi Kung (Qi Gong) – praca z energią, nie tylko wzmacniają organizm, ale również wyrównują przepływ energii w organach wewnętrznych i przywracają równowagę między pierwiastkami Yin i Yang. Co jednak najważniejsze, wzmacniają ducha (Shen), prowadząc w najbardziej zaawansowanych formach do oświecenia.

* * *

Jedzenie i filozofia
Według Księgi Przemian (I Ching) pięć elementów kształtuje świat. Drzewo, ogień, ziemia, metal i woda. Z nimi związane są kierunki świata – odpowiednio – wschód, południe, centrum, zachód i północ. Pory roku – wiosna, lato, późne lato, jesień i zima. Kolory – zielony, czerwony, żółty, biały i czarny. Emocje – złość, szczęście, melancholia, smutek i strach. Smaki – kwaśny, gorzki, słodki, cierpki i słony. A wreszcie, organy wewnętrzne. Yin – wątroba, serce, śledziona, płuca i nerki oraz Yang – pęcherzyk żółciowy, jelito cienkie, żołądek, jelito grube i pęcherz. Energia krąży między nimi w ściśle określonym rytmie dobowym. Jest wiele sposobów harmonizowania tego przepływu, choćby gimnastyka, czy medytacja. Wielką wagę przykłada się do diety. Chińskie przepisy kulinarne respektują zasady przemian pięciu elementów. Dania narodowej kuchni są tak komponowane aby to co się je, kiedy oraz jak, sprzyjało harmonii i zdrowiu. Dania cechuje równowaga pomiędzy składnikami zbożowymi (Fan), do których należą również mąka i ryż a warzywami i mięsem (Tsai). Typową kategorią dań są podawane w niewielkich porcjach Dim Sum – przekąski, które w restauracjach można sobie wybierać z wózków. Ich składniki są zazwyczaj gotowane na parze, ale również smażone i duszone. Chociaż zwykliśmy oczekiwać ryżu jako podstawy dań, popularnym dodatkiem jest także makaron, zarówno zbliżony do naszego, długi, cienki, z mąki i jajek (Mien), jak i długi, szeroki ryżowy (Bijon). Ważnym składnikiem posiłków są gęste zupy z egzotycznych nieraz dla nas składników jak płetwy rekina czy długo gotowane jaskółcze gniazda (powstają z wodorostów spojonych ptasią śliną). Do sztandarowych przysmaków należą smażone flaczki (Bao Du) i gotowane na parze flaczki (Luzhu), zupa fasolowa (Dou Zhi) oraz słodkie ciasteczka (Tang Huo Shao). Oczywiście w zróżnicowanych etnicznie i kulturowo Chinach, poszczególne prowincje mają swoje specjalności, ale w Pekinie, w którym jak w soczewce skupia się życie całego kraju, łatwo znaleźć okazję do spróbowania wszelkich specjałów. Warto jedynie pamiętać, że restauracje o najwyższym standardzie (a wcale nie przesadnych cenach – posiłek dla dwóch osób będzie kosztować 25-45 zł) nazywane są ogrodami (Yuang; wszakże coraz częściej pojawiają się tablice z angielskim tłumaczeniem nazw – jeszcze jeden przejaw otwartości i przygotowania Chin do organizacji letniej olimpiady w 2008 roku). Trzeba jednak nauczyć się jeść pałeczkami (Kuaizi). Nie jest to takie trudne, zwłaszcza, że potrawy podzielone są na kawałki. Sprostawszy wyzwaniu urośniemy w oczach gospodarzy jako ludzie dobrze wychowani. I z niezmąconym spokojem zakończymy posiłek herbatą (Chia), której obyczaj picia z Chin się przecież wywodzi. Wprawdzie w Pekinie są setki restauracji, najprzyjemniejsza atmosfera towarzyszy posiłkom w hutongach. Cenione zagłębia gastronomiczne tworzą lokale przy bramie Qianmen oraz przy ulicach Longfusi, Wangfujing, Donghuamen i Gui Jie.

INFO
Waluta: Renminbi (juan, yuan). 1 CNY – 0,32 PLN
Strefa czasowa: GMT + 8
Dojazd: bezpośrednie loty do Pekinu z Warszawy oferuje LOT (www.lot.pl). Pekińskie lotnisko usytuowane jest niespełna 30 km na północny wschód od centralnych dzielnic miasta w dzielnicy Chaoyang. Przejazd taxi zajmuje 40-60 min i kosztuje 80-100 CNY. Shuttlebusem kierunek Xidan w pobliżu Zakazanego Miasta – 12 CNY. Inne trasy busów wiodą w kierunku Gongzhufen w zachodnim Pekinie oraz Zhongguancun w północno-zachodniej strefie wewnętrznego miasta. Busy stają pod najważniejszymi hotelami.
Noclegi: dobra wyszukiwarka luksusowych hoteli z rezerwacją miejsc: http://e.chinahotel.com; godny uwagi hotel Jing Guang (www.jingguangcentre.com) zlokalizowany jest w biurowcu o tej nazwie. W Pekinie zainstalował się także Kempinski (www.kempinski.com) w dzielnicy Chaoyang. Tańsze oferty (budget): http://www.travellerspoint.com; w tego typu hotelach, z reguły trzeba płacić gotówką.

Język
W wielokulturowych Chinach jest wiele języków. W Pekinie dominuje wprawdzie dialekt mandaryński (najważniejszy obok kantońskiego), ale anglojęzyczne transkrypcje bywają różnorakie. Wspomniany I Cesarz bywa więc nazywany Tseng równie dobrze jak Cheng. W hotelach – zazwyczaj – obsługa posługuje się jęz. angielskim. W recepcji lub hotelowym sklepie można nabyć dwujęzyczną mapę miasta. Jest punkt informacji turystycznej i kantor wymiany walut. Na ulicach i w czasie przygodnych spotkań trzeba jednak pamiętać, że na Wschodzie uprzejmość i cierpliwość to jedyne skuteczne metody porozumienia.

Pekin w Internecie:
www.ebeijing.gov.cn (oficjalne strony rządowe, po ang.)
www.beijingpage.com (zawiera linki do stron tematycznych, włącznie z wirtualnymi turami i opisem pekińskich atrakcji)
www.chinaadviser.com (brytyjski obszerny portal z radami jak się zachowywać w Pekinie, włącznie z rozdziałem poświęconym chińskiej etykiecie)
www.podgladaniechin.blox.pl (ciekawy przegląd aktualnych zdjęć i komentarzy z Chin; w tym zakładka Pekin)

Olimpiada 2008
Na olimpijskie igrzyska wzniesiono w Pekinie stadion. Arcydzieło architektoniczne za 500 mln. dolarów i jak wszystko, i jak zawsze w tym kraju, gigantyczne. Gospodarze bowiem spodziewają się, że olimpiada odbije się szerokim echem w świecie. Otwarcie nastąpi 8 sierpnia i powinno zgromadzić przed ekranami telewizorów przynajmniej miliard widzów… Reżyserem imponującego spektaklu będzie Zhang Yimou, który poruszył już świat bajkowo pięknymi scenami filmu „Hero”. Spektakl sławiący cztery tysiące lat tradycji potrwa 1,5 godz. Dopiero potem pojawi się sztafeta ze zniczem, który zapali chiński bohater (jego nazwisko do końca będzie otoczone tajemnicą). Czy zamierzony efekt zostanie osiągnięty? Wiele zależy od narodowych ekip sportowych. Trudno byłoby bowiem ukryć ich ewentualną nieobecność podczas ceremonii. Protest sportowców wobec łamania praw człowieka w Chinach – przeciwko obozom pracy, politycznym więźniom, a zwłaszcza eksterminacji Tybetu… Czy będzie miał jakieś znacznie? Czy zmieni stosunek do praw człowieka, kategorii która w imperiach, zwłaszcza totalitarnych jest zawsze czymś abstrakcyjnym. Kiedy I Cesarz budował Mur, pracowały przy nim miliony ludzi. Setki tysięcy ginęły z wyczerpania. Kiedy Mao Tse-Tung walczył z wróblami, by nie niszczyły zasiewów, z głodu umierały miliony ludzi… Przyrost naturalny szacowany jest w Chinach na ponad 6 promil rocznie, a to oznacza, że populacja licząca dziś ponad 1,3 mld ludności, zwiększa się każdego roku o kolejne 8 mln. osób (tylu obywateli mają Czechy albo Szwajcaria). Chiny są i jeszcze długo pozostaną niewyczerpanym niemal źródłem taniej siły roboczej. Korzystają z niej firmy z całego świata, również polskie. A olimpijski spektakl również im nakręca koniunkturę.

Tekst był opublikowany w magazynie „Release” w 2008 r.