Świąteczne kreacje

Byłem świadkiem powstawania tych iście zegarmistrzowskich arcydziełek – modeli zaśnieżonych wiosek zimowych.

Skojarzyły mi się z odległą Syberią, chyba za sprawą stylistyki podkreślonej tłem, na którym fotografowałem gotowe modele. Zastanowił też powielany w tych kreacjach archetyp: kościół, rzeczka, mostek, niewielkie domki – i choinki dookoła, a że Święta Bożego Narodzenia za pasem, to i ozdób choinkowych (z maleńkich koralików sic!), nie brakowało. Krótko mówiąc – sielsko, anielsko – jak przystało na bajkową, bynajmniej nie komputerową rzeczywistość.

Filmik „Wioski świąteczne” – relacja z zajęć rękodzieła, na których te modele powstawały będzie dostępny na YouTube (kanał OPP1 Jordanek).


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


 

Reklamy

Ora et labora… et lucrum

Św. Benedykt, w regule, która jest fantastycznym dziełem literackim z VI stulecia, a jednocześnie konstytucją zachodniego życia monastycznego, podkreślił dwie cnoty: modlitwę i wysiłek. Slogan „Ora et labora” (Módl się i pracuj), stał się nakazem benedyktyńskiej wspólnoty, zaś życiowe realia wzbogaciły go z czasem o lucrum (zysk).

Piwo Przeora (ciemne) o benedyktyńskiej  recepturze, nawiązuje do tynieckich tradycji, ale jest warzone w innych browarach dla Benedictus Memes Sp. z o.o., fot. Paweł Wroński

Nie ma oczywiście nic złego w godziwej zapłacie za dobrze wykonaną pracę.

Przecież benedyktyńskie wysiłki koncentrowały się od zarania dziejów zakonu na zachowaniu dziedzictwa ludzkiej myśli i duchowości. Stąd m. in. mrówcze kopiowanie i iluminowanie rękopisów. Z drugiej strony, kopiści i iluminatorzy, a także wykonujący inne prace zakonnicy, musieli jeść, pić i dbać o zdrowie. W cieniu klasztornych murów warzono więc piwo i przygotowywano medykamenty, w ogrodach i na polach uprawiano zboża, warzywa, owoce i zioła.

Przy kompleksach klasztornych powstawały piekarnie i warzelnie, a na ziemiach klasztornych – pola i sady. Wzory jak uprawiać ziemię i jak przetwarzać produkty rozpowszechniały się, dając asumpt do rozwoju rolnictwa i innych dziedzin europejskiej gospodarki.

We współczesnym świecie, w którym moda na zdrowy tryb życia i produkty naturalne zatacza coraz szersze kręgi, sprawdzone receptury powstałe w klasztornych murach i cyzelowane przez stulecia, mają znowu wzięcie. Bazujące na nich produkty – trunki i przetwory spożywcze, maści, kremy, olejki i inne medykamenty, kosmetyki i ziołowe suplementy, stały się znowu ponętnym towarem.

Zioła z listy św. Hildegardy, XII-wiecznej mniszki benedyktyńskiej –
mistyczki, wizjonerki i uzdrowicielki, fot. Paweł Wroński

W Polsce klasztory benedyktyńskie także włączyły się w ten nurt, a powstałe z inspiracji zakonnymi tradycjami produkty można kupić w sklepach, również internetowych.

„Benedicite” to jednostka gospodarcza tynieckiego opactwa, która zajmuje się sprzedażą ok. 500 tradycyjnych produktów. W Tyńcu jest sklepik, zaś w Polsce sieć rozbudowywana na zasadzie franczyzy, pod szyldem „Produkty benedyktyńskie”. Komisja zakonna testuje produkty, a jeśli zlecenie wykonuje zewnętrzna firma, wyznacza normy, jakie zleceniodawca i jego produkt muszą spełniać. Nie ustrzegło to w 2012 roku zakonników przed zarzutami wojewódzkiego oddziału Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych w Krakowie, iż nie wszystko co powstaje pod ich egidą jest stuprocentowo „tradycyjne”. Pokładajmy jednak wiarę w uczciwą grę zakonnych przedsiębiorców, przecież dbają chyba o markę jaką jest zakon o 1500-letniej historii, no i św. Benedykt patrzy!

Szukając punktów sprzedaży benedyktyńskich produktów, trafiłem na warszawskie Nowodwory, na ulicę Światowida 57, gdzie są delikatesy benedyktyńskie i skromna kawiarnia, otwarte w sierpniu 2017. Oferta kawiarenki zapewne się wkrótce poszerzy, bo klientów nie brakuje. Póki co, można tam wypić herbatę, lub szklankę grzańca, a we czwartki zjeść nawet przygotowane na miejscu pierogi.

Konfitury – kolejny wyrób oparty o tradycje tynieckich benedyktynów, fot. Paweł Wroński

Reguła św. Benedykta (opatrzona obszernym wstępem św. Grzegorza Wielkiego zawiera 73 paragrafy; tekst właściwy zaczyna się na str. 13. ) —> ściągnij PDF

Towary z oferty benedyktynów tynieckich oraz opactw zagranicznych, można zamówić w zakonnym sklepie internetowym:  www.produktybenedyktynskie.com


 

 

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00

 

 


 

Okno na świat Rzeczypospolitej

Lata, w których żyjemy obfitują w znaczące dla Gdańska i całego kraju rocznice. 2017 rok upłynął pod znakiem obchodów 550-lecia pierwszego wolnego flisu na żeglownym szlaku jaki od X stulecia stanowiła rzeka Wisła. W 2025 będziemy uroczyście celebrować 500-lecie hołdu pruskiego. Oba te wydarzenia wiążą się wprost z dziejami Gdańska i znaczeniem nadbałtyckiej metropolii dla historii i kondycji Rzeczypospolitej.

Posiadanie miasta tak bogatego i prężnego jak Gdańsk, z portem morskim i hanzeatyckimi kontaktami, co ułatwiało wymianę towarową ze światem, było przez stulecia celem ostatnich polskich królów. Trwałe powiązanie Gdańska z Koroną dokonało się za panowania ostatnich Jagiellonów. Cały żeglowny szlak wiślany, którym spławiano towary na bałtyckie wybrzeże znalazł się wówczas w granicach Rzeczypospolitej, i potrzeba było już tylko gdańskiego portu, by zapewnić dalszy rozwój handlu i krajowej gospodarki. Miasto stało się wprawdzie zależne od Korony po pokoju toruńskim 1466 roku, ale to sekularyzacja państwa zakonnego i hołd lenny złożony w 1525 roku, zakończyły toczone przez ponad 200 lat krwawe i kosztowne wojny z krzyżakami. Nadwiślański kraj mógł wreszcie szeroko otworzyć „okno na świat”, jakim dosłownie i w przenośni jest Gdańsk.

Duma Rzeczypospolitej
Nawet przy znikomej świadomości historycznej, odczuwamy ten fakt, ilekroć zawitamy na Wyspę Spichrzów, by podziwiać dawne portowe urządzenia i współczesne instalacje. Ożywione wyobraźnią żurawie znowu przeładowują towary i słychać wielojęzyczny, portowy gwar. Wizualizacja jest tym łatwiejsza, że do Gdańska ściągają turyści z całego świata, i – rzeczywiście, m.in. właśnie na Wyspie Spichrzów, słyszy się rozmowy w różnych językach. Niestety, zabory, a po przerwie trwającej zaledwie dwie dekady, zawierucha II wojny światowej i okres komunizmu, zamknęły owe „okno”, wydawałoby się nieodwracalnie. A jednak, za sprawą XX-wiecznych wydarzeń, Gdańsk jest dziś perłą w koronie polskich metropolii. Ba, jest wygodnym miejscem do życia, gospodarzem wielu imprez międzynarodowej rangi, przyjazną dla inwestorów strefą gospodarczą – krótko mówiąc – dumą współczesnej Rzeczypospolitej. Pamięć o kluczowych wydarzeniach XX wieku i ich konsekwencjach prezentują dwie nowie, na wskroś nowoczesne instytucje: Muzeum II Wojny Światowej oraz Europejskie Centrum Solidarności.

Muzeum II Wojny Światowej
Nic chyba lepiej nie oddaje znaczenia i misji tej instytucji niż słowa zamieszczone w portalu muzeum: „(…) opowieść o tragicznym doświadczeniu II wojny światowej, o jej genezie i skutkach, o ofiarach i sprawcach, o bohaterach i zwykłych ludziach. Ma przypominać lekcję historii, której nie wolno nam zapomnieć.”. Ekspozycję zlokalizowano 14 m pod ziemią, na powierzchni 5 tys. m2, co czyni ją jedną z największych wystaw prezentowanych przez muzea historyczne na świecie. Całość zaaranżowano tak, by kolejne sale tworzyły 18 sekcji tematycznych w 3 blokach narracyjnych: „Droga do wojny”, „Groza wojny” oraz „Długi cień wojny”. Ekspozycja przedstawia wojnę i jej doświadczenie oczami Polaków i z polskiej perspektywy, wpisując je jednak w szeroki kontekst – europejski i światowy. Kolekcja 2 tysięcy eksponatów jest oczywiście imponująca sama w sobie, ale istotniejsze jest to, że zrozumienie ich znaczenia ułatwia 240 multimedialnych stanowisk, na których można przeglądać archiwalne fotografie, filmy oraz interaktywne mapy prezentujące militarne potyczki czy zmiany granic państwowych jakie się dokonywały w czasie wojny i po jej zakończeniu, wsłuchiwać w relacje świadków. Bardzo przekonująco zobrazowano życie codzienne w czasie II wojny światowej, a z myślą o najmłodszych przygotowano wystawę „Podróż w czasie”.


* Muzeum II Wojny Światowej (Pl. Władysława Bartoszewskiego 1)www.muzeum1939.pl


Europejskie Centrum Solidarności
Otwarte uroczyście w 2014 roku ECS jest nowoczesną instytucją kultury, utrwalającą pamięć o bezprecedensowym sukcesie obywatelskim – zwycięstwie Solidarności, i kulminacyjnych wydarzeniach w dziejach ruchu, które przeszły do światowej historii pod nazwą Sierpień 80. Jej misją jest jednak nie tylko zachowanie ale również propagowanie wspomnień i dorobku Solidarności ale rozpowszechnianie uniwersalnych wartości, takich jak: solidarność obywatelska, wspólne dobro, współpraca, czy integracja. Owszem, ECS jest również muzeum – upamiętnia rewolucję Solidarności i upadek komunizmu w Europie, posiada bogate archiwum, bibliotekę i mediatekę. Ponadto, inicjuje i realizuje projekty edukacyjne i obywatelskie, konferencje i wykłady, kolekcjonuje opowieści, tworzy filmy, wydaje książki i gromadzi archiwalia. W zbiorach posiada już tysiące pamiątek – od ulotek, po stoczniową suwnicę, ale nie ustaje w tych działaniach, zapraszając do współpracy wszystkich, którzy w posiadają pamiątki solidarnościowe i chcieliby je udostępnić publiczności oraz naukowcom. Osią ekspozycji jest wystawa stała, dedykowana historii Solidarności i ruchów opozycyjnych, które doprowadziły do przemian demokratycznych w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Przede wszystkim jednak, placówka pełni rolę ośrodka edukacyjnego i badawczo naukowego, przedstawiając się gościom jako „przestrzeń publiczna, miejsce spotkań wszystkich, którzy czują się odpowiedzialni za rozwój demokracji, międzyludzkiej solidarności i obywatelskości”.


* Europejskie Centrum Solidarności (pl. Solidarności 1): www.ecs.gda.pl


Artykuł publikowany na łamach magazynu „Świat Podróże Kultura” w numerze grudniowym 2017 roku, na str. 64-66 (ściągnij —> PDF).


 

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00

 


Gliwice – zabytki, zieleń i muzyka

Gliwice położone w zachodniej części Metropolii Silesia, są w niej drugim obok Katowic kluczowym miastem.

 

Bogatą przeszłością Gliwice sięgają 1276 roku. Książę Władysław Opolski nadał wówczas prawa miejskie osadzie targowej nad Kłodnicą. Współcześnie, miasto jest dynamicznym ośrodkiem kulturalnym i akademickim – siedzibą Politechniki Śląskiej.

 

Każdego kto nie zna Śląska, i myśli o nim w nieco już anachronicznych kategoriach wielkiej strefy przemysłowej, najeżonej kopalnianymi szybami i kominami hut, zaskoczy gliwicka starówka. Barwne kamienice, nierzadko średniowieczne z pięknymi krużgankami otaczają rynek, pośrodku którego wznosi się ratusz i tryska woda z fontanny z Neptunem.

Zamek z XV wieku i dźwięczne organy
Stare miasto obiegały kiedyś mury obronne, a częścią systemu fortyfikacyjnego był wzniesiony w XV wieku zamek. U schyłku XVI wieku miasto wykupiło go z rąk prywatnych, zamieniając w arsenał, a potem również w więzienie. Dziś mieści się tam muzeum historyczne, zawiadujące licznymi zabytkowymi obiektami Muzeum w Gliwicach. Ponad dachy kamienic wyrastają wieże licznych świątyń, wśród których wyróżnia się katedra św. Apostołów Piotra i Pawła. Jej budowę ukończono w 1900 roku. Jest najwybitniejszym przykładem sakralnej architektury neogotyckiej na całym Śląsku. Ponadto, szczyci się wyjątkowym prospektem organowym („najlepszymi na Górnym Śląsku organami”), wykonanym przez firmę Rieger-Mocker. Z tej racji, w świątyni odbywają się liczne recitale i koncerty. Trzeba jednak pamiętać, że, z mozaiki narodowościowej i religijnej jaka się przez stulecia ukształtowała, w Gliwicach pięły się ku niebu świątynie różnych wyznań. Do naszych czasów przetrwały przede wszystkim kościoły katolickie i ewangelickie, jest jednak także świątynia ormiańska i zachował się żydowski cmentarz (kirkut).

Śląska wieża z modrzewia
W XIX wieku Gliwice zaczęły się rozwijać jako ośrodek przemysłowy, więc postindustrialnych zabytków nie brakuje i miasto jest dziś przystankiem na Szlaku Zabytków Techniki, łączącym najciekawsze obiekty związane z dziedzictwem przemysłowym województwa śląskiego. Od 2008 roku szlak legitymuje się Złotym Certyfikatem POT, a od 2010 stanowi część Europejskiego Szlaku Dziedzictwa Przemysłowego (European Route of Industrial Heritage – ERIH). Poszukując śladów industrialnej przeszłości odwiedzimy więc w Gliwicach Muzeum Techniki Sanitarnej (ul. Edisona 16) i należący do Muzeum w Gliwicach Oddział Odlewnictwa Artystycznego (ul. Bojkowska 37). Najważniejsze jednak miejsce w tej grupie zabytków zajmuje maszt Radiostacji Gliwickiej (ul. Tarnogórska 129). Jest rekordową, bo najwyższą drewnianą konstrukcją na świecie. Nazywany „gliwicką wieżą Eiffla” liczy 111 m wysokości* i jest w całości wykonany z drewna modrzewiowego, łączonego mosiężnymi śrubami. Podobne obiekty na świecie już dawno rozebrano lub zastąpiono stalowymi. Gliwicka radiostacja, wzniesiona w 1935 roku jako kompleks dwóch obiektów: Gleiwitzer Sender i Gleiwitzer Rundfunk, nadal jest czymś więcej niż tylko atrakcją turystyczną i dobrym punktem widokowym. Ba, do 1956 roku wieża służyła jako maszt antenowy Radia Katowice. W okresie zimnej wojny wykorzystywano radiostację do zagłuszania zachodnich nadawców, zwłaszcza Radia Wolna Europa, później zaś do różnorodnych prób radiofonicznych. Pozostały do naszych czasów maszt, służy teraz nowoczesnej łączności radiotelefonicznej i działający na polskim rynku operatorzy montują na nim swoje anteny.


* Z wysokością gliwickiego masztu jest pewien problem, gdyż wieńczą go elementy, których zazwyczaj się nie uwzględnia. Na poziomie 109,5 m zamontowany jest bowiem podest, na którym stoi „stół” drewniany o wysokości 1,58 m, jeszcze wyżej jest 0,5-metrowy porcelanowy izolator z grzybkiem piorunochronu oraz maszt stalowy długości 5 m. Jeśli dodać te elementy maszt przekracza wysokością 117 m, z tym, że na ogół podaje się jedynie sumę wysokości elementów drewnianych, bo tylko ta część konstrukcji jest ewenementem.


 

W marcu 2017 roku masztowi Radiostacji Gliwickiej nadano status Pomnika Historii. Obiekt wpisano na stosowną listę wraz z: Kościołami Pokoju w Jaworze i Świdnicy, klasztorem pobenedyktyńskim na Świętym Krzyżu, opactwem benedyktyńskim w Tyńcu oraz opactwem cysterskim w Wąchocku. Uroczystość odbyła się w Pałacu Prezydenckim w Warszawie.

 


Film pochodzi z youtube’owskiego kanału tvimperium


Lew czuwający i oazy zieleni
Zabytki miejskiej przeszłości z epoką przemysłową łączy – w sensie dosłownym i symbolicznym – żeliwny lew, odlany około 1825 roku w miejscowej hucie. Rzeźba autorstwa Theodora Erdmanna Kalidego strzeże wejścia na teren willi przy ulicy Dolnych Wałów, wzniesionej w latach 1882-1885 przez miejscowego fabrykanta Oskara Caro. Jako ciekawostkę należy odnotować fakt, że przez pewien czas, w II połowie XIX wieku, rzeźba służyła jako element pomnika poświęconego pruskim żołnierzom poległym w wojnach napoleońskich i w wojnie prusko-austriackiej. Przeniesiono ją wówczas na teren któregoś z gliwickich cmentarzy wojskowych. „Lwa czuwającego”, jak go nazywają Gliwiczanie, ustawiono przed wejściem do willi w 1934 roku. Strzeże jej oryginalnych wnętrz oraz ekspozycji etnograficznej, prezentującej kulturę ludową regionu gliwickiego. Willę otacza ogród, nasuwając ostatnią refleksję – Gliwice mają najrozleglejsze w śląskiej aglomeracji miejskie tereny zielone, przy czym w Parku Chopina w samym centrum miasta, znajduje się efektowna palmiarnia. Przed budynkiem kwitną latem oleandry i rośnie wprost z ziemi rzadka gunnera. W budynku zaś, na powierzchni ok. 2000 m2 znajduje się ponad 5600 egzotycznych roślin sadzonych pieczołowicie od początku ubiegłego stulecia.


 

To oczywiście nie wszystkie atrakcje Gliwic, a jedynie skromny rzut oka na miasto, w którym listę turystycznych celów tworzy ponad 50 miejsc i obiektów.

 


INFO
Informacje dla turystów w oficjalnym portalu miasta: www.gliwice.eu
Zamek Piastowski – Muzeum w Gliwicach: www.muzeum.gliwice.pl
Szlak Zabytków Techniki: www.zabytkitechniki.pl
Radiostacja Gliwicka: www.muzeum.gliwice.pl/gliwicka-radiostacja/


Tekst był publikowany na łamach magazynu „Świat Podróże Kultura” w zeszycie jesień/zima 2017 na str. 58-61 ściągnij —> PDF.


If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Instrumenty ludowe w Szydłowcu

Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych urządzone na Zamku Odrowążów jest chlubą Szydłowca, bo to pierwsza na świecie placówka tego typu, koncentrująca działalność na ludowej kulturze muzycznej jednego kraju.

Zanmek Odrowążów w Szydłowcu (od nazwy miasteczka, ta gałąź jednego z najstarszych rodów polskich przyjęła nazwisko Szydłowieckich), fot. Paweł Wroński

Muzeum nie tylko gromadzi i prezentuje polskie instrumentarium ludowe, ale także zajmuje się procesami ich budowy i tworzącymi je rzemieślnikami. Jest organizatorem konkursów na budowę ludowych instrumentów, których pokłosie wzbogaca zbiory. Kolekcja liczy obecnie ponad 2 tys. eksponatów, obejmując niezwykle rzadkie, często nieużywane już instrumenty, takie jak liry korbowe, skrzypice polskie, suki biłgorajskie. Najstarsze w kolekcji bębny i kotły pochodzą z przełomu XVI i XVII stulecia, złóbcoki z 1705 r. Basy kaliskie i mazowieckie reprezentują XVIII stulecie, tarapata wiek XIX.

Zbiór harmonii różnych typów należy do największych na świecie, duże są także kolekcje cymbałów, skrzypiec, instrumentów glinianych, fujarek i piszczałek oraz instrumentów dudowych. Niektóre z instrumentów są
ściśle związane z poszczególnymi regionami naszego kraju. Dudy podhalańskie i złóbcoki występują tylko w kulturze muzycznej Podhala, mazanki w Wielkopolsce, a skrzypce diabelskie i burczybas na Kaszubach.

Ciekawe jest również to, że eksponowane w muzeum instrumenty nie są efektem produkcji fabrycznej czy wielkich manufaktur. Wykonali je artyści ludowi, którzy uczyli się rzemiosła samodzielnie, lub przejęli umiejętności
rodzinne. Z reguły nie kopiowali instrumentów profesjonalnych, ale przekształcali je, dostosowując do własnego poziomu technicznego i upodobań muzyków. Często sami byli muzykami i budowali instrumenty na
własny użytek. Godny szczególnej uwagi jest zbiór instrumentów i narzędzi lutniczych lubelskiego warsztatu Franciszka Borówki-Borowieckiego i jego syna Kazimierza, szeroko znanego już przed I wojną światową.


Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych w Szydłowcu: www.muzeuminstrumentow.pl


Tekst był publikowany w przygotowanym przeze mnie przewodniku „Gmina Szydłowiec – osobliwości, zabytki, przyroda”, w styczniu 2012 roku (publikację przygotowała redakcja magzynu „Świat Podróże Kultura”; robocza wersja w formacie PDF –> ściągnij).


 

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Sułtan zaprasza do walca

Abdülaziz Han (1820-1876), 32. sułtan Ottomańskiego Imperium z dynastii osmańskiej, ciekawy świata, o szerokich zainteresowaniach i gruntownie wykształcony, odbył – jako pierwszy z tureckich władców – podróż po Europie, odwiedzając kluczowe stolice kontynentu.

Podróż stała się dla niego źródłem inspiracji w muzyce, którą z talentem komponował – jako pierwszy w Turcji – również na wzór europejski! Abdülaziz Han stykał się z muzyką klasyczną Starego Kontynentu już wcześniej, bo od 1828 roku, gdy na zaproszenie dworu przybył do Stambułu Giuseppe Dionizetti. Brat słynnego włoskiego kompozytora operowego, uczył członków sułtańskiej rodziny, zarażając miłością do muzyki dworskiej – stylu, jakiemu sam hołdował. Nic więc dziwnego, że fascynacja kulturą krajów zachodnich przebija z partytur muzycznych sułtana Abdülaziza, tak jak w utworze „Valse Davet” (Zaproszenie do walca), który wykonuje Ottoman Ensemble.

 

 

Nagranie z koncertu finałowego cyklu wykładów, pokazów oraz warsztatów, jakie pod auspicjami Ambasady Republiki Turcji w Polsce, odbywały się przez 1,5 roku na Zamku Królewskim w Warszawie pod hasłem: „600 lat relacji polsko-tureckich”.

Ottoman Ensemble w Sali Wielkiej zamku Królewskiego w Warszawie, fot. Paweł Wroński

 

 

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00


Ścieżką przez Karczówkę

Ściślej mówiąc ścieżką edukacyjną, geologiczno-kruszcowo-górniczą. Przebiega bowiem przez miejsca związane ze staropolskim górnictwem kruszcowym, rozwijającym się na Kielecczyźnie przynajmniej od średniowiecza.

Ślady poszukiwań kruszców na stokach Karczówki, fot. Paweł Wroński

Początek i koniec ścieżki wyznaczają: zbieg ulic Podklasztornej i Świętej Barbary w Kielcach oraz wyrobiska dawnej kopalni odkrywkowej „Czarnów” na przedmieściach świętokrzyskiej metropolii. Trasa ma 3 km długości i 9 kluczowych punktów z tablicami informacyjnymi. Z Karczówki (340 m), Dalni (310 m) i Grabiny (312 m) rozpościerają się widoki na miasto i tereny Chęcińsko-Kieleckiego Parku Krajobrazowego.

Klasztor – dawniej bernardynów, dziś pallotynów na podkieleckiej Karczówce, fot. Paweł Wroński

Najciekawsze z geologicznego punktu widzenia miejsca oraz zabytki jaki spotykamy opowiadają o przeszłości Kielecczyzny, jej bogactwach i kulturze. Wrażenia kulminują na Karczówce, gdzie w zajmowanym dziś przez pallotynów klasztorze, w kościele św. Karola Boromeusza znajduje się kalica św. Barbary, patronki górników. Jej figurę wykonano z wydobytej w okolicy w 1646 roku bryły galeny (www.karczowka.com). Na miejscu, w którym to nastąpiło wznosił się od XIX wieku skromny pomniczek. Prowadząc prace związane z wytyczeniem ścieżki, u zachodnich stóp Karczówki wystawiono jego replikę.

Tablica na replice pomniczka na zachodnich stokach Karczówki, w miejscu wydobycia w XVII wieku wyjątkowo efektownych brył rudy ołowiu (galeny), jak wówczas je określono – gran, fot. Paweł Wroński

 

Galena to łacińskie określenie cennego, choć pospolitego minerału – rudy ołowiu (chemicznie – siarczku ołowiu). Ma szare zabarwienie i metaliczny połysk, zanikający stopniowo w kontakcie z atmosferą. Ze względu na dużą gęstość, nawet niewielkie kawałki galeny są bardzo ciężkie. Ciekawostka: na przełomie XIX i XX wieku zastosowano galenę w konstrukcji prostego radioodbiornika – radia kryształkowego, bo minerał pochłania łatwo fale elektromagnetyczne.

 

Św. Barbara na Karczówce, figura wykonana z bryły galeny wydobytej w I połowie XVII wieku na zachodnim stoku wzgórza (jak zapisano i zacytowano na tablicy z poprzedniego zdjęcia: „Barbara, tu dla Karczówki wspaniała ofiara”), fot. Paweł Wroński

Ściężkę wytyczono z inicjatywy geologa i regionalisty Tymoteusza Wróblewskiego, oznaczono czarno-żółtym piktogramem łączącym symbole geologiczny i górniczy i otwarto w 2012 roku (Opis, plan i związane z jej tematyką materiały są dostępne na oficjalnych stronach Urzędu Miasta Kielce: www.um.kielce.pl). Szczególnie – z turystycznego punktu widzenoia – pożyteczny jest zamieszczony przewodnik autorstwa inicjatora akcji, zatytułowany: „Śladami dewońskiego morza i kieleckich gwarków …z Karczówki na Grabinę” (—> pobierz informator w formacie PDF).

Widok ze stoków Dalii na Karczówkę – jesień w Chęcińsko-Kieleckim Parku Krajobrazowym, fot. Paweł Wroński

If You like this site, your support will be welcome!

$5.00